Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

To jeszcze nie koniec

dodane 25.03.2015
[Region, Dąbrowa Górnicza]   Koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza byli o krok od sprawienia sensacji w wyjazdowym starciu z mistrzem kraju. Teraz przed własną publicznością będą chcieli za wszelką cenę wyrwać zwycięstwo jednemu z bezpośrednich konkurentów w tabeli. - Liczymy na wygraną w każdym meczu do końca sezonu. W sobotę też czeka nas ostra walka - mówi w rozmowie z Damianem Juszczykiem Dalton Pepper przed spotkaniem z Wikaną Startem Lublin Już po raz drugi tym sezonie stoczyliście zaciętą bitwę z mistrzami Polski, i to na wyjeździe. O tym, że szanse na zwycięstwo wymknęły się w końcówce zadecydowało doświadczenie rywali? Tak mi się wydaje. Mają niezwykle utalentowany zespół i bardzo dobrego trenera. To był mecz twardej walki, ale niestety to oni byli górą. Jako beniaminek na tle najlepszej ekipy w kraju udowodniliście, że jesteście drużyną. Nawet punkty „podzieliliście” pomiędzy wielu graczy, a także między Polaków i Amerykanów. To prawda, to bardzo istotne, kiedy większość z nas zdobywa punkty. Takie spotkania budują pewność siebie każdego z nas i sprawiają, że stajemy się mocniejsi jako zespół. Rywalizacja w drugiej połowie tabeli jest wyrównana, a różnice punktowe pomiędzy drużynami niewielkie. Będzie to miało znaczenie w sobotę, gdy zmierzycie się ze ścigającymi was lublinianami. Zapowiada się mecz ostrej, zażartej walki, bo wiadomo, że obie ekipy chcą poprawić swój bilans i sytuację w tabeli. Przed MKS-em sześć ostatnich spotkań rundy zasadniczej i wciąż wiele do wygrania... Liczymy na zwycięstwo w każdym kolejnym meczu. Dla naszego klubu byłoby wspaniale, gdybyśmy przed końcem sezonu wyszarpali jeszcze kilka triumfów. Rozmawiał Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza  

Międzynarodowo na planszy

dodane 24.03.2015
[Region, Sosnowiec]   Wczoraj we Wrocławiu rozegrane zostały zawody w szabli chłopców i dziewcząt. W gronie zawodników reprezentujących Polskę znaleźli się przedstawiciele Zagłębiowskiego Klubu Szermierczego. Turniej z roku na rok przyciąga coraz większą rzeszę młodych sportowców niemal z całego świata. W tegorocznej stawce znalazło się aż 541 zawodników i zawodniczek podzielonych na roczniki 2000-2001, 2002-2003 oraz 2004 i młodsi. Reprezentowali oni następujące kraje: Polska, Białoruś, Wielka Brytania, Niemcy, Łotwa, Rumunia, Rosja, Ukraina, Stany Zjednoczone, Czechy, Węgry, Mołdawia, Belgia, Egipt, Hiszpania, Gruzja, Holandia, Słowenia, Francja, Szwecja a nawet Singapur. W najstarszej kategorii wiekowej rewelacyjnie zaprezentowali się zawodnicy Zagłębiowskiego Klubu Szermierczego. Najlepiej z Polski powalczyła Zuzanna Cieślar, która po fazie walk grupowych była rozstawiona z numerem 1. W swoich kolejnych walkach zdołała pewnie awansować do ćwierćfinałów ale tutaj zawodniczka z Ukrainy okazała się tego dnia lepsza a Zuzanna Ostatecznie zajęła 5 miejsce. W rywalizacji chłopców udział wzięło 129 zawodników i znowu najlepiej z Polski zaprezentował się zawodnik Zagłębiowskiego Klubu Szermierczego, Marcin Lipiński. Dotarł tak samo jak jego koleżanka klubowa do strefy ćwierćfinałowej i również jak Zuzia musiał uznać wyższość przeciwnika z Węgier i ostatecznie został sklasyfikowany na 8 pozycji.   (s)  

Wrócili z dalekiej podróży

dodane 23.03.2015
[Region, Sosnowiec] Piłkarze Zagłębia pokonali na wyjeździe Limanovię Limanowa 4:3 i dzięki potknięciu rywali tracą do miejsca gwarantującego awans do I ligi tylko dwa punkty. W meczu w Limanowej emocji nie brakowało. Sosnowiczanie przegrywali już 0:2, ale jeszcze przed przerwą zdołali wyjść na prowadzenie. Bohaterem spotkania okazał się Hubert Tylec, który zdobył dwie przepiękne bramki. Po przerwie czwarte trafienie dorzucił Mateusz Wrzesień i choć rywale zdołali jeszcze odpowiedzieć jedną bramką, to komplet punktów zainkasowali nasi piłkarze.   - Takie mecze udowadniają, że piłka jest piękna. Limanovia prowadziła 2:0, my strzeliliśmy na 4:2, później było 4:3, dużo sytuacji, fajne zawody. Można powiedzieć z piekła do nieba, bardzo się cieszymy, bo wygraliśmy mecz z drużyną, która na pewno niejednemu zespołowi zabierze punkty i życzę trenerowi utrzymania. Dziękuję bardzo całej drużynie, całej kadrze, która dzisiaj była na meczu, chcę podziękować zawodnikom, którzy zostali w Sosnowcu, kibicom, którzy przyjechali tak licznie z Sosnowca. Idziemy małymi kroczkami do najbliższego meczu, będziemy robić dobrą pracę i będziemy tworzyć wspólny kolektyw. Dziękuję bardzo - mówił po meczu trener Zagłębia Robert Stanek. (KP) Limanovia Limanowa - Zagłębie Sosnowiec 3:4 (2:3)   Bramki: 1:0 - Martina Pribula (28. k.), 2:0 - Łukasz Wolsztyński (30.), 2:1 - Sebastian Dudek (37. k.), 2:2 - Hubert Tylec (39. asysta Grzegorz Fonfara), 2:3 - Hubert Tylec (43. asysta Dawid Ryndak), 2:4 - Mateusz Wrzesień (74. asysta Sebastian Dudek), 3:4 - Martin Pribula (83. k.) Zagłębie: Fabisiak - Sierczyński, Koprucki, Budek, Ninković - Matusiak Ż, Fonfara (84. Szatan) - Ryndak, Dudek (90. Zaradny), Tylec (64. Wrzesień) - Arak (67. Tumicz)    

Hokejowe Zagłębie wraca do ekstraligi!

dodane 23.03.2015
[Region, Sosnowiec] Po dwóch latach nieobecności hokeiści z Sosnowca wracają do ekstraligi. W finale play-off pierwszej ligi Zagłębie pokonało KS Toruń HSA. W decydującym spotkaniu nasza drużyna pokonała na Zimowym ekipę Pierników 9:1!   W rywalizacji do trzech zwycięstw sosnowiczanie pokonali torunian 3:1. Finał rozpoczął się od wygranej rywali, ale trzy kolejne mecze na swoją korzyść rozstrzygnęli gracze Zagłębia. Dwa decydujące spotkania sosnowiczanie wygrali na Zimowym przy nadkomplecie widzów, którzy znakomicie dopingowali swój zespół. Czwarty mecz okazał się formalnością, za to prawdziwa dramaturgia towarzyszyła trzeciemu spotkaniu.   W sobotę po pierwszej tercji torunianie prowadzili już 3:1 i wydawało się, że goście, którzy prowadzili w I lidze przez cały sezon zasadniczy i byli faworytami tego finału, rozstrzygną to spotkanie na swoją korzyść. Zagłębie nie podało się jednak i w kolejnej odsłonie strzeliło kontaktową bramkę, a w 46 minucie po trafieniu Piotra Sarnika doprowadziło do wyrównania. Rywale raz jeszcze zdołali jednak wyjść na prowadzenie i wydawało się, że nie oddadzą go do końcowej syreny. Niesieni dopingiem sosnowiczanie zdołali jednak wyrównać na 9 sekund przed końcem, kiedy to krążek w bramce przyjezdnych umieścił Kamil Duszak. W dogrywce bramki już nie padły i o wszystkim decydowało rzuty karne, które skutecznie egzekwowali nasi zawodnicy. Decydujący okazał się strzał Kamila Duszaka i Zagłębie mogło świętować drugą wygraną w finałowej rywalizacji. Kropkę nad „i” Zagłębie postawiło w niedzielę pewnie wygrywając 9:1. – Jestem dumny z dwóch rzeczy, że jestem Zagłębiakiem, a także z faktu, że chłopaki wybrali mnie na kapitana zespołu. Nie pamiętam takiej atmosfery na tym stadionie. Oczywiście, gdy byłem na lodzie. Pamiętam mecz z Polonią Bytom, gdy Zagłębie 10 lat temu awansowało, jednak wtedy byłem na trybunach, gdyż grałem w innym klubie. Teraz miałem okazje zagrać. Kibice dodali nam skrzydeł, nieśli nas dopingiem. Nie wiem skąd mieliśmy dziś tyle siły, może właśnie od kibiców? Teraz nie ważne skąd, nie ważne jak, ważne, że awansowaliśmy. Wczoraj zagraliśmy fatalnie w pierwszej tercji, ale teraz nie ma co do tego wracać, podobno facetów poznaje się po tym, jak kończą, a nie zaczynają. Przypieczętowaliśmy ten awans i tylko to się liczy. Na początku, gdy powstawała ta drużyna nie wiele osób w nas wierzyło, przytrafiły nam się wpadki, ale z biegiem czasu wszyscy nabieraliśmy pewności siebie i wiary. Najważniejsze, że w play-off daliśmy radę – mówił po meczu kapitan sosnowiczan Łukasz Zachariasz. (KP) Zagłębie Sosnowiec – KS Toruń HSA 5:4 p.d. karne 1:0 (1:3, 1:0, 2:1, d. 0:0, k. 1:0) Bramki: 0:1 - Lidtke (2.), 0:2 - Dzięgiel (3.), 1:2 - Baca - Stojek - Nahunko (17.), 1:3 - Dzięgiel (19.), 2:3 - Zachariasz - Kozłowski - Bernat (26.), 3:3 - Sarnik - Rutkowski - Dołęga (46.), 3:4 - Minge (52.), 4:4 - Duszak - Zachariasz - Kozłowski (60.). Decydujący karny: Kamil Duszak. Zagłębie Sosnowiec – KS Toruń HSA 9:1 (2:1, 3:0, 4:0) Bramki: 1:0 - Marcin Kozłowski - Tobiasz Bernat - Marcin Horzelski (6.), 2:0 - Łukasz Zachariasz - Marcin Kozłowski - Kamil Duszak (14.), 3:0 - Łukasz Zachariasz (16.), 3:1 - Przemysław Bomastek - Jacek Dzięgiel (30.), 4:1 - Jarosław Dołęga - Łukasz Rutkowski (30.), 5:1 - Dominik Nahunko - Andrzej Stojek (36.), 6:1 - Łukasz Kisiel - Michał Jarnutowski - Kamil Duszak (43.), 7:1 - Tobiasz Bernat - Marcin Kozłowski - Łukasz Zachariasz (47.), 8:1 - Piotr Cinalski - Łukasz Rutkowski - Piotr Sarnik (55.), 9:1 - Kamil Sikora - Łukasz Kisiel (56.)  

Udany debiut zawodników „Gujakan Jaworzno”

dodane 23.03.2015
[Jaworzno] W „Czarnych” Bytom, czyli najsłynniejszym i największym w Polsce ośrodku rozwijającym olimpijskie judo rozegrany został Otwarty Turniej Dzieci w Judo. W rywalizacji uczestniczyło blisko 300 zawodników z kilkunastu klubów działających na terenie województwa śląskiego, opolskiego i podkarpackiego. W imprezie zadebiutowało czterech wychowanków trenera Tomasza Guji, uprawiających na co dzień polskie Jiujutsu: Wiktoria „Kosa” Ziober, Patryk „Gonzo” Ficoń, Marcel „Jedi” Hulbój i Wiktor „Dziki” Proksa. Walczący w kategorii wiekowej dzieci starszych (11-12 lat) Marcel Hulbój już w pierwszym pojedynku trafił na najlepszego zawodnika turnieju, którym był reprezentant gospodarzy Filip Grela. Dwa dni wcześniej bytomianin wywalczył medal w rozegranym w Berlinie międzynarodowym turnieju judo. Jaworznian dwukrotnie bliski był wygranej rzucając rywala na matę, ale Filip Grela pod koniec starcia wykonał efektowny rzut „uchi mata” podbijając udem nogę naszego zawodnika i powodując jego upadek na plecy. Widowiskowa akcja oceniona została na „ippon”, co oznaczało zwycięstwo przed upływem regulaminowego czasu walki. W grupie dzieci młodszych (9-10 lat) wystąpił Wiktor Proksa, który w swojej kategorii wagowej miał blisko 20 przeciwników. Niestety, w walce o brązowy medal Wiktor Proksa musiał uznać wyższość rywala i ostatecznie uplasował się na czwartym miejscu. Walczący w wyższej, równie mocno obsadzonej kategorii wagowej Patryk Ficoń z Jaworzna dotarł do strefy medalowej i po zwycięstwie w pojedynku o brązowy medal stanął na najniższym podium. Bliska zwycięstwa w turnieju była Wiktoria Ziober, która po trzech kolejnych wygranych dopiero w finale uległa reprezentantowi gospodarzy i ostatecznie wywalczyła srebrny medal. - Biorąc pod uwagę, że dla moich podopiecznych były to pierwsze zawody w judo oraz fakt, że ulegli oni jedynie najbardziej doświadczonym, utytułowanym i posiadającym kilkuletni staż w judo zawodnikom, należy uznać, że  był to udany dla jaworznian debiut - uważa Tomasza Guja. (s)
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl