Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Dąbrowscy sztangiści na Fit Festivalu 2016

dodane 01.03.2016
[Dąbrowa Górnicza] W Centrum Wystawienniczo-Kongresowe AmberExpo w Gdańsku odbyły się największe targi północnej Polski z zakresu branż: sport, zdrowie i uroda, połączone z zawodami sportowymi pod nazwą Fit Festivalu 2016. Jego spektakularnym wydarzeniem była Gala Kulturystyki Zawodowej KEVIN LEVRONE PRO CLASSIC. Podczas Fit Festivalu prezentowano debiuty kulturystyczne PZKFiTS, rozegrany został Puchar Bałtyku w Wyciskaniu Leżąc i Martwym Ciągu, odbyły się walki w formułach: MMA, K1, BJJ, Puchar Gdańska Strongman, Armwestling  Mistrzostwa Polski, Konwencja fitness, Cross Baltic Chellenge oraz  wiele konkursów dla publiczności. Ekspozycji targowej zdrowej żywności, suplementów, sprzętu sportowego itd. towarzyszył programy szkoleniowe i seminaryjne, pozwalający zdobyć nowe doświadczenia i wiedzę. Pierwszego dnia Fit Festivalu odbył się Międzynarodowy Pucharu Bałtyku w Wyciskaniu Leżąc Klasycznym. Zawody były eliminacją do Mistrzostw Świata, które odbędą się w dniach 15-21 maja w Potchefstroom / Południowa Afryka. Stowarzyszenie Centrum Formy Dabrowa Górnicza reprezentowały dwie zawodniczki, obie w kategorii open seniorek plus 63 kg. – Aneta Szot zajęła drugie miejsce zaliczając kolejno 95 kg, następnie w drugim podejściu 100 kg i w trzecim 102,5 kg, co dało dąbrowskiej zawodniczce 100,89 pkt. Natomiast Kinga Moczydłowska zaliczyła w pierwszym podejściu 85 kg, w drugim 87,5 kg , ale niestety trzecie podejście do ciężaru 90 kg nie było już udane i z wynikiem 81,92 pkt. zajęła piąte miejsce – informuje trener Grzegorz Leski, podkreślając, iż obie zawodniczki: Aneta Szot w kategorii wagowej 72 kg i Kinga Moczydłowska w kategorii wagowej 84 kg, zostały powołane przez trenera kadry na Mistrzostwa Świata do RPA. Drugi dzień Fit Festivalu był także szczęśliwy dla reprezentantów Stowarzyszenia Centrum Formy. W tym dniu odbył się Międzynarodowy Pucharu Bałtyku w Martwym Ciągu.   – Wśród zawodniczek Aneta Szot w kategorii open seniorek wywalczyła drugie miejsce z wynikiem 165 kg/162,26 pkt., poprawiając rekord życiowy o 5 kg. Wśród juniorów do lat 23 zwyciężył po pasjonującej walce Oskar Rynkiewicz - 280 kg/171,56 pkt. wygrywając z swoim rywalem wagą ciała. W trzecim podejściu atakował 300 kg, niestety bez powodzenia. Natomiast Michał Kempys był trzeci w najsilniej obsadzonej kategorii wagowej seniorów plus 93 kg, gdzie miał za rywali między innymi kilkukrotnego mistrza i rekordzistę świata Krzysztofa Wierzbickiego, a także medalistę zawodów międzynarodowych Kamila Jarotę. Michał z wynikiem 315 kg/189,47 pkt. zajął trzecie miejsce i był również trzeci wśród wszystkich startujących zawodników – relacjonuje trener  Grzegorz Leski, dziękując wszystkim zawodnikom za osiągnięte wyniki.   (s)    

Dwa srebrne medale dla zawodników Guja Jiujutsu

dodane 01.03.2016
[Jaworzno] W czeskiej miejscowości Dobra reprezentanci Jaworznickiej Szkoły Walki Wręcz Guja Jiujutsu wywalczyli dwa srebrne medale w silnie obsadzonym turnieju dzieci i młodzików w judo. W zawodach wystąpili przedstawiciele 29 klubów z Republiki Czeskiej, Słowacji i Polski. Z uwagi na dużą liczbę startujących turniej rozegrano na dwóch sportowych salach. Walczący w wadze do 42 kg Wiktor „Dziki” Proksa w efektowny sposób pokonał przed czasem kolejnych przeciwników w eliminacjach i półfinałach. Niestety, w decydującym finałowym pojedynku wystarczył moment nieuwagi, by bardziej doświadczony reprezentant Czech założył trzymanie, z którego jaworznian nie zdołał się oswobodzić. Jaworznian musiał uznać wyższość Jana Tomanka z czeskich Hranic, który został mistrzem Euroregionu Beskidy w kategorii wagowej do 42 kg. O pechu mówić może Patryk „Gonzo” Ficoń, który walczył w wadze do 46 kg. Niewątpliwie jaworznian był faworytem tej kategorii i jednym z najlepszych zawodników całego turnieju. Wszystkie swoje walki przedstawiciel Guja Jiujutsu zakończył przed czasem. W drugim pojedynku wykonał na przeciwniku wysoki rzut przez plecy ippon seoi nage, po którym Daniel Kucian z Hranic długo nie mógł podnieść się z maty. Była to najbardziej efektowna akcja podczas tego turnieju. Niestety, podczas pojedynku ze Słowakiem, gdy obaj zawodnicy próbowali wykonać rzut przez biodro i razem upadli na matę, Patryk Ficoń wylądował na boku, za co rywal otrzymał najniższą ocenę tj. yuko. Na odrobienie tej niewielkiej straty zabrakło czasu i zwycięzcą kategorii do 46 kg został Samko Kotrć z Kusyc. Była to pierwsza przegrana walka Patryka Ficonia w 2016 roku, który w Czechach musiał zadowolić się srebrnym medalem. Trzeci z jaworznian Marcel „Jedi” Hulbój stoczył tylko jedną walkę w kategorii wagowej do 34 kg młodzików, stracił szanse na walkę o brązowy medal w repasażach i odpadł z dalszych rozgrywek. Ponieważ reprezentanci Jaworznickiej Szkoły Walki Wręcz Guja Jiujutsu uczestniczą we współzawodnictwie sportowym judo dopiero od 12 miesięcy, ich sukcesy w rywalizacji z dużo bardziej doświadczonymi zawodnikami, często trenującymi tę olimpijską  dyscyplinę sportu nawet już pięć lat, należy uznać za duży sukces. Przedstawiciele stylu walki Guja Jiujutsu, specjalizujący się w technikach boksu, karate i walce w parterze, walczą z zawodnikami judo jak równy z równym i z każdego turnieju przywożą cenne trofea.   Wyniki Międzynarodowych Mistrzostw Euroregionu Beskidy 2016 na http://www.judobeskydy.cz/images/2016/20160227_vysledky.pdf.pdf.   (s)

Juniorzy wśród najlepszych w Polsce!

dodane 29.02.2016
[Dąbrowa Górnicza] Od środy do niedzieli w słynnej „Kosynierce” we Wrocławiu rozgrywane były Mistrzostwa Polski Juniorów Starszych. Udział w tym turnieju wywalczyła w bojach ćwierć- i półfinałowych także młoda drużyna MKS-u Dabrowa Górnicza. Pierwsza ósemka w tej kategorii wiekowej okazała się przede wszystkim wielkim sukcesem, ale i szczytem możliwości podopiecznych Rafała Knapa, choć do sprawienia sensacji zabrakło niewiele. Dąbrowska ekipa zbierała doświadczenie, które może zaprocentować w jej naturalnej kategorii wiekowej jeszcze w tym sezonie. W składzie zespołu trenera Rafała Knapa znalazło się trzech graczy z rocznika 1997 (Dawid Boryka, Maciej Koćma i Dominik Rajczak), siedmiu zawodników z rocznika 1998 (Paweł Glaeske, Mateusz Kępa, Adrian Niemyjski, Patryk Piszczatowski, Mateusz Szczypiński, Jakub Wantuch i Aleksander Załucki) oraz trzech koszykarzy z rocznika 1999 (Łukasz Lewiński, Adam Niespor i Adam Skiba). Po cichu każdy z młodych graczy liczył na przeskoczenie choćby jednego rywala, co wydawało się zadaniem arcytrudnym.   W fazie grupowej MKS rozegrał trzy mecze: Asseco Gdynia - MKS Dąbrowa Górnicza  94:66; MKS Dąbrowa Górnicza - Exact System Śląsk Wrocław 80:93; Trefl Sopot - MKS Dąbrowa Górnicza 81:63.   Szczególnie interesujące było drugie spotkanie, w którym faworyzowani gospodarze nie mogli sobie poradzić ze świetnie grającym MKS-em. Licznie zgromadzona publiczność przecierała oczy ze zdumienia, kiedy w trzeciej kwarcie to dąbrowianie wyszli na prowadzenie. To był bardzo dobry mecz z obu stron, lecz własny parkiet i lepsza skuteczność w końcówce zadecydowały o zwycięstwie wrocławian. Po tym starciu z dąbrowskich juniorów jakby uszło powietrze. Przegrali ostatnie spotkanie w grupie, a następnie rywalizację o siódme miejsce z Novum/Astorią Bydgoszcz. Novum/Astoria Bydgoszcz - MKS Dąbrowa Górnicza 67:60. Mimo nieudanego występu w finałach, młodzi zawodnicy MKS-u zyskali kolejny ogromny bagaż doświadczenia w rywalizacji z najlepszymi ekipami w Polsce w kategorii juniorów starszych, ponieważ to właśnie grupowi przeciwnicy dąbrowian starli się w finale.  Asseco Gdynia pokonało Exact System Śląsk Wrocław 62:40 i zdobyło złote medale mistrzostw Polski do lat 20. Trzecie miejsce wywalczył WKK Wrocław. Dominik Gordon

Tracą zdrowie i punkty

dodane 29.02.2016
[Dąbrowa Górnicza] Fala urazów i chorób osłabiła skład koszykarzy MKS-u Dąbrowa Górnicza przed wyjazdowym meczem z BM Slam Stalą Ostrów Wielkopolski. Zdziesiątkowana dąbrowska ekipa tylko do przerwy toczyła wyrównany bój, gospodarze triumfowali 87:68. MKS Dąbrowa Górnicza przystąpił do ważnego starcia w Ostrowie Wielkopolskim (a właściwie w Kaliszu) przetrzebiony urazami i chorobami. Sam Dower jest już po zabiegu kolana - wyniki badań są pozytywne, a powrót podkoszowego do gry uzależniony jest tylko od tempa rehabilitacji. Drużyny nie mogli wspomagać również Piotr Pamuła (decyzja zapadła w ostatniej chwili), Marcin Piechowicz i Piotr Zieliński, a Rashaun Broadus i Jakub Dłoniak wyszli na parkiet po przebytej niedawno grypie. Pierwsze ciosy i pościg Gospodarze mocno rozpoczęli, od prowadzenia 9:2 po akcji 2+1 Christo Nikołowa, a później już 13:4 po trójce Mateusza Zębskiego. Mateusz Dziemba indywidualnym wejściem pod kosz przerwał złą passę. Drago Pasalić i Jakub Dłoniak zmniejszyli straty MKS-u do pięciu punktów (15:10). W drugiej odsłonie zrobiło się ciekawiej, zaczęła się wymiana ciosów. Początkowe fragmenty należały do Stali, która uciekła na 11 oczek po rzucie zza łuku Piotra Niedźwiedzkiego (29:18). W połowie kwarty trójką odpowiedział Dominik Mavra, a gdy spod kosza trafił jeszcze Paweł Zmarlak, dąbrowianie tracili już tylko 6 punktów (29:23). Do przerwy ostrowianie jednak nieco powiększyli przewagę (40:30), w czym szczególnie duży udział miał sprawiający spore problemy przyjezdnym i efektownie grający DeShawn Delaney. Zabrakło sił Po powrocie na boisko Alexis Wangmene dorzucił kolejne oczka po stronie miejscowych, którzy odskoczyli na 46:31. W połowie tej części gry Jakub Dłoniak starał się poderwać MKS dwoma trafieniami z rzędu, w tym jednym za trzy (51:42). Potem jednak niepodzielnie pod dąbrowskim koszem rządził Bułgar Christo Nikołow, co doprowadziło do już 16-punktowej przewagi Stali (62:46). Mimo przebudzenia Rashauna Broadusa, ostrowianie - a zwłaszcza Nikołow - grali swobodnie, Curtis Millage ustanowił aż 20-punktowe prowadzenie (72:52). MKS rzucił się jeszcze w pościg. Zza łuku trafiali Mateusz Dziemba i Drago Pasalić, kosz dziurawił też Rashaun Broadus. Po trójce Pasalicia dąbrowianie zbliżyli się na 12 oczek (76:64). Ale Adrian Suliński szybko trzypunktową bombą rozwiał nadzieje gości (79:64). Po tym ciosie osłabiona ekipa z Dąbrowy Górniczej już się nie podniosła, ostatecznie przegrywając 68:87. BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski - MKS Dąbrowa Górnicza 87:68 (15:10, 25:20, 22:16, 25:22) BM Slam Stal: Nikołow 17, Delaney 15, Wangmene 14, Suliński 12, Millage 8, Sroka 7, Dymała 5, Zębski 4, Niedźwiedzki 3, Żurawski 2. MKS: Pasalić 19, Broadus 14, Dłoniak 11, Dziemba 9, Mavra 7, Zmarlak 4, Szymański 2, Williams 2. Damian Juszczyk

Kadra Śląska mocna jak nigdy

dodane 25.02.2016

Turniej, który przeszedł do historii

dodane 24.02.2016
[Dąbrowa Górnicza] Dąbrowa Górnicza Basket Cup dobiegł końca i zostawił nas z wieloma koszykarskimi wspomnieniami. Bezprecedensowe wydarzenie w historii Dąbrowy Górniczej było promocją sportu i dobrej zabawy. Mimo że MKS szybko odpadł z walki o Puchar Polski, starcie finałowe pomiędzy Stelmetem BC Zielona Góra i Rosą Radom stworzyło niepowtarzalną atmosferę zarówno wśród kibiców, jak i zawodników. W ostatnim dniu dąbrowskiego turnieju na trybunach Hali Centrum zasiadły ponad dwa tysiące osób. Wśród nich także fani Stelmetu i Rosy. Większym wsparciem cieszyli się radomianie. Koszykarze tuż za swoją ławką słyszeli głośny i nieustający doping, który był znakomitym akompaniamentem do ich zwycięstwa. Zespół trenera Wojciecha Kamińskiego podniósł się z kolan w pierwszym starciu z Polskim Cukrem Toruń i w kolejnych dniach turnieju nie miał sobie równych. Oprócz sympatyków koszykówki, którzy spędzali czas wspierając drużyny i angażując się w konkursy, do Dąbrowy przyjechała również liczna grupa dziennikarzy z całej Polski. Ci zgodnie przyznawali, że jednym z najlepszych, a na pewno najsmaczniejszych punktów imprezy był catering obfitujący w… wysokiej jakości produkty wędliniarskie. Pierwsze rozstrzygnięcia W dniu otwarcia Dąbrowa Górnicza Basket Cup, pierwszy mecz rozegrały ze sobą ekipy z Radomia i Torunia. Polski Cukier długo utrzymywał prowadzenie, ale w ostatnich minutach Rosa wrzuciła wyższy bieg, przejmując inicjatywę. Rozgrywający torunian - Łukasz Wiśniewski miał szansę uratować triumf swojego zespołu, lecz przestrzelił kluczową próbę za trzy. To spotkanie okazało się najtrudniejszym dla finalistów. Głównym daniem czwartku było starcie Energi Czarnych Słupsk z MKS-em Dąbrowa Górnicza. Goście z nadmorskich okolic bardzo długo kontrolowali sytuację. Szczególnie kłopotliwy dla obrony gospodarzy był Demonte Harper, który zakończył mecz z 27 punktami, 9 zbiórkami i 10 asystami. Mimo dobrej postawy słupszczan, zawodnicy trenera Drażena Anzulovicia wrócili do gry i na zaledwie 1,1 sekundy przed końcem mieli okazję wygrać lub doprowadzić do dogrywki. Piotr Pamuła nie złapał jednak piłki wybijanej z boku i ku rozczarowaniu na trybunach, szansa na awans do półfinałów przepadła. Natomiast Stelmet BC w swoim pierwszym meczu zagrał jak przystało na lidera Tauron Basket Ligi i bez większych kłopotów odprawił młody skład Asseco Gdynia. W ostatnim ćwierćfinale Anwil Włocławek poradził sobie z Polfarmexem Kutno. Do gry dla teamu z Kujaw wrócił Chamberlain Oguchi. Razem z Robertem Skibniewskim prowadził swoją drużynę, notując 17 punktów. Nie tylko walka o finał Z obu półfinałów zdecydowanie większym zainteresowaniem cieszyła się walka ekip z Włocławka i Zielonej Góry. Stelmet BC bardzo szybko ustalił reguły gry i kontrolował przebieg meczu dzięki znakomitej defensywie i skutecznej grze w ataku. W ostatnich minutach doszło jednak do niebezpiecznej sytuacji. Mateusz Ponitka przy swoim spektakularnym bloku nieumyślnie kopnął w twarz Davida Jelinka. Szczęśliwie Czech uniknął poważnej kontuzji. W meczu Rosy z Czarnymi z bardzo dobrej strony zaprezentował się Daniel Szymkiewicz. Ten 21-letni obwodowy poprowadził klub z Radomia do finału, zapisując na swoje konto 18 punktów, 3 zbiórki i 2 asysty. Meczu o trzecie miejsce nie było, ale przed finałem odbyła się jeszcze jedna skutecznie podnosząca ciśnienie rywalizacja. Pracownicy Polskiego Związku Koszykówki rzucili koszykarskie wyzwanie dziennikarzom. Ustalono zasadę, iż zwycięska będzie drużyna, która jako pierwsza wygra dwa mecze. Jedno spotkanie było rozgrywane do 30 punktów. Okoliczności okazały się doprawdy dramatyczne, bowiem przy stanie 1:1 wszystko sprowadziło się do skuteczności rzutów za trzy. Tutaj brylował Łukasz Cegliński ze Sport.pl. To on swoją próbą z dystansu zapewnił dziennikarzom triumf. Największy sukces Kulminacja ostatniego dnia miała przynieść emocje, jakich dostarczyć mogą tylko profesjonaliści. Z jednej strony drużyna Saso Filipovskiego, z drugiej Wojciecha Kamińskiego. Stelmet BC od samego początku był zaskoczony tempem oraz intensywnością narzuconymi przez Rosę. Zielonogórzanie wybici ze swojego naturalnego rytmu nie potrafili znaleźć odpowiedzi, które zapewniłyby im przewagę. Największy problem lider PLK miał ze skutecznością z dystansu. W całym meczu wykorzystał tylko 6 z 34 prób. Wszystko zatem wskazywało na niespodziankę. Radomianie prowadzeni przez MVP turnieju C.J. Harrisa, w czwartej kwarcie nie odpuścili ani na moment, dając fanom na trybunach wiele powodów do radości. Za kilka chwil mieli trzymać Puchar Polski w swoich rękach. To pierwszy tak wielki sukces w historii radomskiego klubu. Michał Kajzerek Foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Strach w oczach

dodane 24.02.2016
[Dąbrowa Górnicza] Niby mecz wygrany, niby cel osiągnięty, ale trener akademików z Częstochowy nie może być do końca zadowolony z występu swojej drużyny w dwudziestej kolejce 2 Ligi Mężczyzn. Od pierwszego podrzutu piłki wszystko układało się po myśli gospodarzy, AZS-u Politechniki, którzy zwyciężyli rezerwy MKS-u Dąbrowa Górnicza 88:75. Były jednak momenty, w których strach zaglądał w oczy miejscowych. AZS musiał wygrać, MKS mógł.   Częstochowianie narzucił swoje warunki gry i szybko wyszli na prowadzenie. Wysocy gracze AZS-u nie pozostawiali złudzeń młodym dąbrowianom. Przechwytywali wszystkie piłki w pomalowanym polu boiska i zdobywali łatwe punkty spod kosza. Wynikiem takiego obrazu gry była wygrana w pierwszej odsłonie meczu 21:9. W drugiej kwarcie przyjezdni otrząsnęli się z niemocy strzeleckiej i zaprezentowali wyrównana walkę, remisując tę część spotkania 24:24. MKS W drugiej połowie kilkukrotnie zaskoczył rywala błyskawicznymi podwojeniami w obronie, zmuszając miejscowych do błędów i strat. Przyczyniło się to do zmniejszenia strat do zaledwie siedmiu punktów i rozbudziło nadzieje na pierwsze zwycięstwo juniorów. Trener AZS-u w przerwie przed czwartą kwartą szalał na ławce i łajał swoich graczy, ponieważ porażka oznaczała koniec marzeń o fazie play-off dla częstochowian. Wynik czwartej odsłony otworzył Jakub Wantuch i emocje rosły. Szybko jednak zapał dąbrowskiej młodzieży został ostudzony kilkoma seriami punktowymi w wykonaniu doświadczonych zawodników AZS-u. Gospodarze wypracowali przewagę, którą ze spokojem dowieźli do końcowej syreny. Analiza statystyk po raz kolejny odsłania największy mankament drużyny Rafała Knapa. I nie są to umiejętności techniczne, taktyczne czy jakiekolwiek, które można wytrenować. Dysproporcja w zbiórkach zależy w dużym stopniu od fizycznych warunków graczy. Nie inaczej było i w tym starciu, walka na deskach została przegrana 29:48. Dobrą formą błysnął Jakub Wantuch, zdobywając 22 punkty, notując 4 zbiórki i 2 asysty. Wyróżniał się również Mateusz Szczypiński, autor 15 punktów, 2 zbiórek i 4 asyst. Wśród miejscowych najbardziej okazały dorobek uzyskali: Szymon Rynkiewicz - 27 punktów i Tomasz Nogalski - 22. AZS Politechnika Częstochowa - MKS II Dąbrowa Górnicza 88:75 (21:9, 24:24, 18:23, 25:19) Punkty dla MKS-u: Wantuch 22, Szczypiński 15, Załucki 9, Boryka 6, Skiba 6, Kępa 5, Niemyjski 5, Koćma 3, Glaeske 2, Rajczak 2.     Tekst i foto: Dominik Gordon

Nowa drużyna kobieca na mapie piłkarskiej Zagłębia

dodane 23.02.2016
[Zawiercie] Jurajska Szkółka Piłkarska Warta Zawiercie obchodzi w tym roku swoje ósme urodziny. Do tej pory skupiała się na szkoleniu i rozgrywkach w piłce nożnej chłopców. Od roku prowadzi zajęcia z dziewczętami, które na jesieni ubiegłego roku zadebiutowały w III lidze kobiet, będąc jedną z najmłodszych drużyn w rozgrywkach.   – Początki były trudne – wspomina trener zawiercianek Wojciech Freihofer. – Na pierwszych treningach więcej było zabawy i śmiechu niż prawdziwego futbolu. Większość dziewczyn nie miało doświadczenia, a prezentowany przez nie futbol miał charakter bardzo „radosny”. Z czasem po treningach, sparingach, turniejach dziewczyny z JSP zaczęły nabierać doświadczenia oraz chęci do gry w piłkę. W ciągu roku, według opinii fachowców i kibiców, zrobiły ogromne postępy. Oczywiście w rozgrywkach płacą tzw. frycowe – zaznacza Wojciech Freihofer.   – Spodziewałem się, że nasze panie będą na samym końcu tabeli – mówi prezes klubu Benedykt Freihofer. – Tymczasem po rundzie jesiennej zajmujemy 7 miejsce i jestem przekonany, że na wiosnę nasze zawodniczki lokatę tę poprawią. Kilka naszych zawodniczek ma już za sobą gry w kadrach Śląska, a w ostatnich dniach Kinga Wierzbicka trafiła do lidera III ligi – GKS Katowice. Jurajska Szkółka Piłkarska Warta Zawiercie Bramkarze: Wiktoria Gnaś, Natalia GajdaObrońcy: Aleksandra Piekacz, Iza Wnuk, Sandra Lebiocka, Wiktoria Turek, Weronika Zając, Klaudia Wnuk, Dominika Orman, Aleksandra Mularczyk, Weronika GolbaPomocnicy: Milena Ziębińska, Patrycja Orzechowska, Marlena Magiera, Kinga Przystupa, Maja Gałecka, Sandra Szczepanek, Ania GałaNapastnicy:Kinga Wierzbicka, Jasmina Rauk, Daria Bednarz, Julia Zamora Najmłodsza zawodniczka: Nikola „Kropeczka” Sobiesińska, lat 9 Trener: Wojciech Freihofer Kierownik drużyny: Sebastian PiętosaChętne do gry w piłkę nożną dziewczęta Jurajska Szkółka zaprasza na treningi. Terminy i kontakt na profilu Facebook: JSP Warta Zawiercie-sekcja kobiet.   (s)
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl