Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Mistrz odskoczył, wygrany finisz nie wystarczył

dodane 10.01.2016
[Dąbrowa Górnicza] Koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza ambitnie zaatakowali zielonogórską twierdzę, niezdobytą od dwudziestu dziewięciu meczów ligowych. A teraz już od trzydziestu, bo mimo że chwilami dąbrowianie deptali mistrzom Polski po piętach i nawet wygrali ostatnią kwartę, to faworyci zwyciężyli 93:77. Już w pierwszych fragmentach MKS kilka razy niespodziewanie wychodził na prowadzenie, po trójce Sama Dowera (2:3), a także rajdach pod kosz Rashauna Broadusa i Piotra Pamuły (4:7). Później jednak aż szesnaście punktów z rzędu zdobyli „obrońcy twierdzy”. Uaktywnili się zwłaszcza Vlad-Sorin Moldoveanu, Dejan Borovnjak i Dee Bost (dwa trafienia zza łuku). Mimo nieustępliwości Erica Williamsa pod zielonogórską tablicą, po otwierającej odsłonie Stelmet wygrywał 28:19. W drugiej kwarcie receptę na defensywę miejscowych znalazł Sam Dower. Przynajmniej do momentu, w którym nie musiał odpoczywać, po tym jak arbitrzy częściej sięgali po gwizdek. M.in. zrywy ambitnego Mateusza Dziemby i serce do walki Marcina Piechowicza spowodowały, że schodząc do szatni MKS nadal był w grze, choć mimo punktów Piotra Zielińskiego tuż przed syreną przegrywał 40:53 (53:40). Po powrocie na parkiet dąbrowianie rozpoczęli obiecująco. Było 2+1 Rashauna Broadusa, trójka Przemysława Szymańskiego i po dwóch wolnych Broadusa goście doszli na siedem oczek (55:48). Wtedy jednak po raz kolejny nie zawiódł Vlad-Sorin Moldoveanu, trafiając za trzy. W następnych minutach działo się sporo. Były dwa faule techniczne (po stronie MKS-u), parę przewinień ofensywnych. Nie brakowało ani emocji, ani kontrowersji. W wyniku tych wydarzeń na finiszu kwarty Stelmet odjechał. Przypomniał o sobie Borovnjak, a w ostatniej chwili zza łuku rzucił Bost i zrobiło się 78:61. Z mistrzem Polski, na jego terenie - sprawa była przesądzona, lecz ekipa z Dąbrowy i tak biła się do końca. Z nawet dwudziestu jeden punktów przyjezdni zmniejszyli straty do szesnastu, psując jeszcze nieco krwi faworytom. Damian Juszczyk

Najważniejsze, że wygrywamy

dodane 07.01.2016
[Dąbrowa Górnicza] Eric Williams pracuje ostatnio na przydomek „Czołg”. Środkowy MKS-u Dąbrowa Górnicza jest nie do zatrzymania pod koszami, mimo że gra zmagając się z kontuzją kolana. - Klub dba o moje leczenie. A ja po prostu robię wszystko, by być graczem, jakiego potrzebuje nasza drużyna. Gdy będę w stu procentach zdrowy, z pewnością pomogę zespołowi jeszcze bardziej - deklaruje koszykarz. 3 zwycięstwa z rzędu i 4 w 5 ostatnich meczach. Wygląda na to, że odnaleźliście swój rytm. Lepiej radzimy sobie jako zespół i mocniej walczymy. Każdy z nas doskonale zna swoje zadania, zwiększyła się też nasza pewność siebie. Bijecie kolejne rekordy najwyższych wygranych w historii MKS-u Dąbrowa Górnicza w ekstraklasie: najpierw był 18-punktowy triumf we Wrocławiu, teraz 24-punktowe zwycięstwo z Siarką. Jako drużyna piszecie historię klubu. Najważniejsze jest to, że wygrywamy. Do tego, iloma punktami zwyciężamy, nie przywiązujemy tak dużej wagi. Kluczowy jest zatem triumf, ale oczywiście fakt, iż jednocześnie przechodzimy do historii jest ekscytujący, to wielka radość i powód do dumy. Z meczu na mecz rywalom jest coraz trudniej powstrzymać cię pod koszem. A przecież grasz z urazem. Co by było, gdybyś był w stu procentach zdrowy… (śmiech) Po prostu daję z siebie wszystko, aby być środkowym, jakiego nasz zespół potrzebuje. A walka z kontuzją przebiega coraz lepiej z każdym dniem, więc sądzę, że gdy po urazie nie będzie śladu, będę w stanie pomagać drużynie jeszcze bardziej, nie musząc martwić się o swoje zdrowie. A jak radzisz sobie z kontuzją? Eric Williams to taki twardziel? Klub robi wszystko, aby upewnić się, czy z moim zdrowiem jest w porządku i czy na pewno mogę grać. A ja chcę wnosić jak najwięcej do gry, w trakcie meczów o tym nie myślę. Trenerzy i cały sztab dbają o to, bym przechodził właściwe leczenie i mógł odpowiednio się regenerować, abym był zdolny do występów. W sobotę czeka na was mistrz Polski w swojej twierdzy. U siebie zielonogórzanie przegrali ostatnio w finałach sezonu 2013/14! Co więcej, zwycięską serię 29 domowych triumfów rozpoczęli... w starciu z MKS-em, 12 października 2014 roku. Może skoro z wami ją zaczęli, MKS mógłby ją także zakończyć? Podejdziemy do tego meczu tak samo, jak do każdego innego. Jedziemy tam zagrać na maksimum możliwości i walczyć na całego. Nie przejmujemy się żadnymi zwycięskimi seriami przeciwnika. Wszystkie spotkania i starcia ze wszystkimi rywalami są równie istotne. Dlatego pojedziemy dać z siebie wszystko, by zrealizować założenia trenerów i zostawimy serce na boisku. Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza  

Pobiegną dla WOŚP

dodane 07.01.2016
[Sosnowiec] Stowarzyszenie Harpagan Sosnowiec zaprasza do udziału w drugim Sosnowieckim Biegu Policz się z cukrzycą. Bieg odbędzie się na dystansie 6 km, będzie jedną z wielu imprez organizowanych w Sosnowcu w ramach 24 finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w niedzielę 10 stycznia.Opłata startowa za udział wbiegu wynosi minimum 20 zł i jest w całości przeznaczona na 24 Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Sosnowiecki bieg jest jednym z 60 tego typu biegów organizowanych na terenie całej Polski w ramach finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a jego głównym przesłaniem jest nagłośnienie problemu, jakim jest zwiększająca się liczba osób chorujących na cukrzycę. Biegi te w roku 2016 będą organizowane w ramach WOŚP po raz 10, a jego sosnowiecka edycja startuje po raz drugi. Ta niezwykle ważne inicjatywa ma pokazać diabetykom, że nie są sami, że mogą liczyć nie tylko na wsparcie WOŚP, ale także na całe społeczeństwo. Biegnąc ulicami miast w całej Polsce organizatorzy chcą namówić Polaków do badania się i dbania o swoje zdrowie.   Miejscem sosnowieckiego biegu są tereny rekreacyjne w okolicach sosnowieckiego jeziora Stawiki, a start zlokalizowany będzie na terenie kompleksu piłkarskiego Kresowa obok Stadionu Ludowego. Warunkiem wzięcia udziału w biegu jest ukończenie 16 roku życia i wpłata minumum 20 zł do puszki 24 Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w biurze zawodów przy odbiorze pakietu startowego.   Do udziału w zawodach organizatorzy zapraszają również osoby uprawiające nordic walking. Zgłoszenia do biegu przyjmowane są drogą elektroniczną pod adresem: zapisy@harpagansosnowiec.pl. W zgłoszeniu należy podać imię i nazwisko oraz datę urodzenia uczestnika zawodów. Potwierdzenie rejestracji lub rejestracja zawodników będzie miała miejsce 10 stycznia od godziny 10.00 do 10.45. Start biegu zaplanowano na godz. 11.00. Wiecej informacji o biegu na stronie Stowarzyszenia Harpagan Sosnowiec – http://www.harpagansosnowiec.pl. (KP)

Jestem typowym Chorwatem

dodane 07.01.2016
[Dąbrowa Górnicza] Utalentowany Dominik Mavra opuścił słynną Cibonę Zagrzeb, by to w MKS-ie Dąbrowa Górnicza budować swoją dalszą seniorską karierę koszykarską. - Jestem pewny, że szybko wkomponuję się w drużynę i będziemy mieli duży potencjał. Przenosiny do dąbrowskiego klubu to była dla mnie najlepsza decyzja - deklaruje 21-latek, który oczekuje na debiut w nowych barwach.   Z Cibony Zagrzeb do MKS-u Dąbrowa Górnicza. Zamieniłeś jeden z czołowych europejskich klubów na ekipę aspirującą do czołowej ósemki w Polsce, w jej drugim w historii sezonie w ekstraklasie. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie wygląda to jak krok do przodu w karierze. Mam swoje powody, dla których opuściłem Cibonę. Nie panuje tam tak dobra sytuacja, jak mogłoby się wydawać. Były sprawy, które wolałbym zachować dla siebie, do tego problemy z kontuzjami. Ale teraz jestem zdrowy i gotowy, by osiągać sukcesy z MKS-em. Sądzę, że w komplecie będziemy mieli naprawdę duży potencjał. Już wcześniej słyszałem same pozytywne opinie o polskiej ekstraklasie. Trener Drażen Anzulović pracował w Cibonie, ale chyba nie mieliście wcześniej okazji współpracować, bo czasowo się minęliście. To prawda, wcześniej nie pracowaliśmy razem, ale znaliśmy się osobiście. Trener to główny powód, dla którego jestem w Dąbrowie. Wierzysz, że gra w MKS-ie będzie następnym etapem twojej kariery? Chcesz stać się czołowym ogniwem drużyny? Myślę, że to była dla mnie najlepsza decyzja. Chcę wrócić na właściwe tory, znowu prezentować dobrą koszykówkę i zobaczymy, jak się wszystko potoczy. W Cibonie twoim kolegą był Jerel Blassingame, który obecnie występuje w Słupsku i jest jedną z wyróżniających się postaci polskiej ligi. Teraz będziecie mieli szansę rywalizować, choć na zwycięskie spotkanie MKS-u z jego zespołem trochę się spóźniłeś. Dobrze znam Jerela. Spędziliśmy razem w Cibonie prawie dwa lata, to świetny facet. Jeden z zabawniejszych, jakich spotkałem. Co ciekawe, zacząłem grać naprawdę dobrze, gdy… odszedł z klubu. Muszę mu więc za to podziękować. (śmiech) Jakim typem zawodnika jest Dominik Mavra i co chcesz wnieść do drużyny? Moja naturalna pozycja to rozgrywający, ale mogę grać również jako rzucający obrońca. Co wniosę? Trudno powiedzieć - pewnie wiele punktów, asyst… (śmiech) A jaki jesteś poza parkietem? Jestem raczej normalnym facetem. Chorwaci uwielbiają spędzać długie godziny popijając kawę w barach i kafejkach. To chyba nasz główny wyróżnik, lubimy wieść życie na luzie. A ja jestem typowym Chorwatem. (śmiech) Nie przeszkadza ci to, że dołączasz do MKS-u w trakcie sezonu, gdy każdy ma już swoją rolę w zespole? Nie postrzegam tego w kategoriach problemu. Jestem pewny, że szybko wpasuję się w system gry naszej ekipy. Rozmawiał: Damian Juszczyk   Foto: Adrianna Antas /MKS Dąbrowa Górnicza

Oliwia Sroka wśród najlepszych

dodane 06.01.2016
[Dąbrowa Górnicza] Wśród 200 najlepszych zawodników, reprezentujących wiodące ośrodki karate Kyokushin w Polsce, którzy zakwalifikowali się do startu w XXXII Pucharze Polski Seniorów i XII Pucharze Polski Juniorów i Młodzików w Karate Kyokushin, znalazła się Olivia Sroka, reprezentantka Dąbrowskiego Klubu Karate Kyokushin. – Bardzo się cieszę, że mogłam zaprezentować się startując w Pucharze Polski, chociaż nie kryję, że nie jestem zadowolona ze swojego występu. Mimo tego, że nie jechałam tam w roli faworytki, to liczyłam jednak na więcej. Mając na uwadze to, że dużo ostatnio trenowałam, byłam w dobrej formie i zwyciężałam – z reguły przed czasem, w każdym z trzech ostatnich dużych turniejach – tym razem zabrakło mi szczęścia. Przepuściłam kopniecie mawashi geri i nie miałam szansy odrobić straty – mówi Olivia Sroka. W swojej pierwszej walce, w kategorii do 55 kg, zawodniczka z Dąbrowy Górniczej wylosowała reprezentantkę Szczytna. W połowie wyrównanej walki technika mawashi geri przesądziła o przewadze i ostatecznie zwycięstwie przeciwniczki, która później pokonała również wszystkie inne zawodniczki i ostatecznie zdobyła Puchar Polski. Mimo braku zwycięstwa, sam start należy zaliczyć do udanych, będącym bardzo cennym doświadczeniem dla zawodniczki. To był pierwszy start Olivi w Pucharze Polski, która była jedną z najmłodszych wiekowo juniorek w swojej kategorii. Za rok zawodniczka będzie startowała w tej samej kategorii wiekowej, mając dodatkowy rok na przygotowania i dodatkowe doświadczenie, a tym samym szansę na rewanż. (s)

Noworoczne gry młodzieży

dodane 06.01.2016
[Dąbrowa Górnicza] W ubiegłym tygodniu nie odbywały się rozgrywki Śląskiego Związku Koszykówki. Dwie młodzieżowe drużyny MKS-u Dąbrowa Górnicza brały jednak udział w turniejach towarzyskich. Teraz młodzi dąbrowianie wracają na parkiety. Najmłodsza grupa, rocznik 2005, pod przewodnictwem trener Marzeny Rudolf uczestniczyła w turnieju Pivot Cup w Żyrardowie. W turnieju chłopców (grały również dziewczęta) wystąpiło dwanaście drużyn, podzielonych na cztery grupy. Mali koszykarze z Dąbrowy Górniczej trafili do grupy z UKS-em Komorów I oraz Twardymi Piernikami Toruń.  Oba zespoły rywali reprezentowane były przez graczy z rocznika 2004. Rok szkolenia i różnica wzrostu w tym wieku to atrybuty  widoczne gołym okiem, ale serca i charakteru młodym przedstawicielom MKS-u nie można odmówić. Ostatecznie z grupy dąbrowianie wyszli z jedną porażką i jednym zwycięstwem. UKS Komorów 1 - MKS Dąbrowa Górnicza 64:35 (17:12; 19:2; 17:6; 11:15) MKS Dąbrowa Górnicza - Twarde Pierniki Toruń 2004 39:35 (10:7; 12:10; 8:14; 9:4) W drugim dniu turnieju MKS uległ SP 38 Startowi Lublin 29:31 (7:8,9:2,10:6,3:15). Porażka powoduje, że następny mecz to tylko walka o możliwość zagrania o miejsca siódme lub piąte. Dąbrowianie wygrywają rywalizację z Twardymi Piernikami Toruń (2005) 49:43 (11:15; 7:7; 13:13; 18:8), dając sobie szansę na walkę o wyższe miejsce.   W ostatnim meczu  turnieju MKS rywalizuje z MKS-em Pruszków. Porażka sytuuje MKS Dąbrowa Górnicza na szóstym miejscu w klasyfikacji generalnej, ale jednocześnie na pierwszej pozycji w swojej kategorii wiekowej.   Mali koszykarze wrócili z pucharem i bagażem doświadczenia, które powinno procentować na domowym podwórku. Dodatkowo Jakub Ucieszyński zdobył indywidualną nagrodę, czyli MVP Turnieju w roczniku 2005, a Stanisław Pelz otrzymał tytuł MVP drużyny.   Ekipa z rocznika 1998 w tym samym czasie rywalizowała na Pomorzu  w ramach turnieju zorganizowanego przez Politechnikę Gdańską. Trener Knap oświadczył, że nie może pozwolić swoim zawodnikom na nadmierne kilogramy w efekcie okresu świątecznego. „Musimy być gotowi do walki przez cały czas, a taki turniej to dobry sposób na odkurzenie parkietu i butów koszykarskich po świętach.” W zawodach MKS rozegrał trzy mecze i wszystkie wygrał. W pokonanym polu dąbrowianie zostawili Politechnikę Gdańską, Trefl Sopot i MKK Gniezno. Już poza konkursem MKS ograł również ekipę juniorów starszych Politechniki Gdańskiej.   - Teraz wiem, że udział w tym turnieju był bardzo dobrą decyzją szkoleniową. Chłopcy z meczu na mecz grali coraz lepiej. Najrówniej i najlepiej na przestrzeni wszystkich spotkań zaprezentował się Adam Skiba - podsumował trener Knap. Kolejny mecz KKS Mickiewicz Katowice - MKS Dąbrowa Górnicza w Hali Spodek (Mała Hala), Al. Korfantego 35, w czwartek o godz. 17.30. Dominik Gordon foto: Jacek Pelz

Nie zawieść kibiców

dodane 03.01.2016
[Dąbrowa Górnicza] Gdy skazywana na porażkę i przetrzebiona kontuzjami Siarka Tarnobrzeg przed rokiem triumfowała w hali MKS-u Dąbrowa Górnicza, rozczarowanie mieszało się ze złością. Teraz dąbrowscy koszykarze za wszelką cenę chcą się zrehabilitować. - Jesteśmy zdeterminowani, aby nie zawieść oczekiwań kibiców i nie powtórzyć zeszłorocznej wpadki - zapowiada Patryk Wieczorek. Słupska twierdza padła! Pokonując na wyjeździe Energę Czarnych, sprawiliście sensację! Rywal poległ po pięciu kolejnych domowych triumfach, a wynik idzie w świat! Po meczu w szatni była euforia? Tak szczerze - wierzyliście w takie zakończenie? Jadąc na mecz świetnie wiedzieliśmy, że spotkanie odbędzie się na bardzo trudnym terenie, gdzie jeszcze nikt w tym sezonie nie wygrał. Spodziewaliśmy się niezwykle wymagającego starcia, dlatego tym bardziej jesteśmy zadowoleni. Jesteśmy natomiast świadomi tego, że przed nami następny ważny mecz z Siarką i na nim jesteśmy w stu procentach skupieni. Spędziłeś na boisku niemal 18 minut. To więcej niż w całej twojej dotychczasowej karierze w ekstraklasie, a do tego jak równy z równym walczyłeś z samym Jerelem Blassingame’em! Jest satysfakcja? Satysfakcja na pewno jest ogromna, niewielu zawodników w moim wieku miało okazję rywalizować z takim graczem, jakim jest Jerel Blassingame. Przez te osiemnaście minut dałem z siebie wszystko, natomiast wiem, że stać mnie na więcej - szczególnie na atakowanej połowie boiska. Czas spędzony na parkiecie pozwolił mi udowodnić sobie i innym, że jestem w stanie funkcjonować na wysokim poziomie. W tym miejscu chciałbym podziękować trenerowi Drażenowi Anzuloviciowi za szanse, jaką otrzymałem. Gracie co trzy-cztery dni. I już w niedzielę do Dąbrowy przyjeżdża Siarka. Macie rachunki do wyrównania za poprzedni sezon. W teorii miało być wtedy „łatwo”. Teraz oczekiwania kibiców i otoczenia, zwłaszcza po wygranej z Energą Czarnymi, zapewne będą zbliżone. Czeka zatem na was podobna pułapka jak przed rokiem… Do spotkania podejdziemy bardzo skoncentrowani i zmobilizowani, aby nie powtórzyć zeszłorocznej wpadki. Jesteśmy zdeterminowani, aby nie zawieść oczekiwań kibiców i całego koszykarskiego otoczenia, dlatego z niecierpliwością czekamy na starcie z Siarką. Rozmawiał: Damian Juszczyk Foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Twierdza Słupsk zdobyta!

dodane 31.12.2015
[Dąbrowa Górnicza] Koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza sprawcami sensacji! W tym sezonie Energi Czarnych w jej hali Gryfia nie pokonał jeszcze nikt. Aż do środy, kiedy to po niezwykle emocjonującym starciu dąbrowianie posłali faworyta na kolana, triumfując 72:65! W pierwszych minutach MKS ogrywał głównie Cheikh Mbodj, tylko on zdobywał punkty dla gospodarzy. Jednak od stanu 2:7 MKS wyszedł na… 11:7, po punktach Pawła Zmarlaka, akcji 2+1 Rashauna Broadusa, a także trójkach Marcina Piechowicza i Broadusa. Gdy chwilę później za trzy trafił też Przemysław Szymański było już nawet 11:18, ale tym samym odpowiedział Grzegorz Surmacz (14:18). W drugiej odsłonie dąbrowianie zanotowali serię 7:0! Zasługa w tym walecznego Erica Williamsa i rzutu zza łuku Piotra Pamuły (14:25). Cheikh Mbodj poderwał miejscowych do ataku, ale Pamuła drugą trójką ostudził nieco ich zapał (22:32). W rozrysowanej przez Drażena Anzulovicia akcji, tuż przed przerwą piłkę w koszu umieścił Rashaun Broadus, ustalając wynik na 25:36. MKS zaskoczył zarówno zawodników, jak i kibiców ze Słupska, którzy gwizdami żegnali schodzących do szatni… sędziów. Gorąco w Gryfii Po powrocie na parkiet Przemysław Szymański trafieniem trzypunktowym powiększył przewagę MKS-u do czternastu oczek (25:39). Jednak wówczas goście przestali trafiać, a obudziła się Energa Czarni. Przypomniał o sobie Jerel Blassingame, Kacper Borowski błysnął akcją 2+1, a MKS notował wstydliwe 0:10 w połowie kwarty. Za moment emocji nie wytrzymał trener gospodarzy i został wyrzucony na trybuny za swoje żywiołowe dyskusje i protesty. Emocje, walka, chaos, kontrowersyjne gwizdki sędziowskie - tak wyglądała reszta trzeciej kwarty. Na dwa rzuty zza łuku Blassingame’a takim samym trafieniem zareagował Piotr Pamuła (41:47). Ostatecznie przed decydującą częścią spotkania MKS wygrywał, lecz już tylko trzema punktami (46:49). Najpierw była trójka Rashauna Broadusa (46:52), ale po niespełna pięciu minutach gry był już prawie remis. Po kontrze wykończonej przez Folarina Campbella zrobiło się 54:55. Wprawdzie Williams dołożył oczko z wolnych (54:56), lecz i tak „zabawa” zaczynała się od początku… Kiedy Mantas Cesnauskis posłał „tróję”, dał Enerdze Czarnym prowadzenie (57:56), ale dynamicznym rajdem pod kosz odebrał je Rashaun Broadus, by trochę później dorzucić 2+1 (57:61). 2+1 Borowskiego i znowu tylko punkt (60:61)… Finisz „po profesorsku” Na dwie minuty przed końcem kontrę ze spokojem finalizuje Przemysław Szymański - jest 60:65, a miejscowi wykorzystują przerwę na żądanie. Walka, walka, walka… niczym o życie! Broadus ląduje na linii wolnych, trafia dwukrotnie (60:67), 1,24 na zegarze. W ostatniej minucie wytrzymał Sam Dower - 60:69. Przy 45 sekundach do końca Cesnauskis nie myli się za trzy (63:69). Emocje sięgają zenitu! MKS rozgrywa długą akcję, a kończy ją trójką Piotr Pamuła. Dąbrowianie nie mogą już tego przegrać, jako pierwsi w tym sezonie triumfują w Słupsku! Damian Juszczyk   Energa Czarni Słupsk - MKS Dąbrowa Górnicza 65:72 (14:18, 11:18,  21:13, 19:23) Energa Czarni: Blassingame 12, Mbodj 11, Surmacz 10, Cesnauskis 9, Campbell 8, Borowski 6, Seweryn 6, Mokros 3.  
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl