Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Zagłębie wróciło na tarczy

dodane 12.08.2013
[Sosnowiec]   Nasz II-ligowiec, Zagłębie Sosnowiec, gościł w Wałbrzychu, gdzie w ramach 3. kolejki sosnowiczanie zmierzyli się z tamtejszym Górnikiem. Niestety, do domu wrócili bez ligowych punktów. Zagłębie od pierwszych minut grało niemrawo, w wolnym tempie, a co najgorsze, w poczynaniach naszych piłkarzy brakowało agresywności. W pełni wykorzystali to gospodarze, a dokładniej młodzieżowy reprezentant Polski, Michał Bartkowiak. Młody zawodnik popisał się 50-metrowym rajdem, po drodze ośmieszył doświadczonego Łukasza Matusiaka i popisał się pięknym strzałem z dystansu, po którym piłka wpadła w okienko bramki Zagłębia.   Sosnowiczanie mieli w całym meczu kilka okazji, jednak pod bramką rywali często brakowało ostatniego podania lub strzału z dystansu. Najlepszą szansę zmarnował Łukasz Tumicz, który dostał dobre podanie, jednak źle złożył się do strzału i został zablokowany. Ostatecznie Zagłębie w sezonie 2013/14 odnotowało drugą wyjazdową porażkę, wcześniej podopieczni Mirosława Kmiecia przegrali w Poznaniu z Wartą.   - Przegraliśmy mecz, którego tak naprawdę nie powinniśmy przegrać. Jeżeli będziemy przegrywać takie spotkania, to będziemy mogli zapomnieć o jakimkolwiek dobrym wyniku. Winę za taką grę zespołu ponoszę ja, ponieważ popełniłem błąd w ustawieniu zespołu, do którego przekonałem swój sztab szkoleniowy. Chłopcy grają tak, jak ja im to przekazuję, trenuję, a błąd polegał na złym zestawieniu jedenastki - przekazał po meczu na konferencji prasowej trener Zagłębia, Mirosław Kmieć.   (sos)  

Tonio Team Sosnowiec walczył o elitę

dodane 09.08.2013
[Sosnowiec]   W Ustce, podczas beach-soccerowego święta, obecna była dobrze znana ekipa Kiepskich Sosnowiec, która w barażowym turnieju o ekstraklasę wystartowała pod nazwą Tonio Team Sosnowiec ku pamięci zmarłego Tomasza Krawczyka.   Zanim Tonio Team znalazł się w Ustce, najpierw w Gliwicach walczył o awans do baraży o elitę. Ekipa z Sosnowca na początku lipca nie miała sobie równych i pokonała: UKS Milenium Gliwice 5:4, Prant Mundial Żary 7:2, Jutrzenka Drzewce 10:6 (półfinał) i KP Łódź 3:2 (finał - obie ekipy awansowały do głównego turnieju).W Ustce, w turnieju barażowym, Tonio Team zmierzył się Pro-Fart Głowno. Mecz był zacięty, o awansie do półfinału zadecydowały rzuty karne, które lepiej egzekwowali sosnowiczanie (w regulaminowym czasie 1:1 było to jedyne zwycięstwo w grupie, w drugim meczu Tonio Team przegrał z ekipą Wodomexu). Półfinałowe spotkanie to kolejny horror i w regulaminowym czasie gry Tonio Team remisował 3:3 z Sport Pub Rapid Lublin. Tym razem w rzutach karnych górą byli rywale, którzy wygrali 2:1 i awansowali do finału, w którym przegrali z... KP Łódź (w Gliwicach łodzianie musieli uznać wyższość sosnowiczan).   Niestety, tym razem nasi „plażowice” nie wywalczyli awansu do elity, jednak podczas mistrzostw Polski był obecny Zagłębiak z krwi i kości, który wrócił z Ustki z medalem. Artur Popławski, bo o nim mowa, wystąpił w barwach wicemistrza kraju Hemako Sztutowo (Hotel Continental Krynica Morska). W finale Mistrzostw Polski Beach Soccera Popławski ze swoją drużyną musiał uznać wyższość Grembachem Łódź (Zagłębiak strzelił bramkę na 1:2, jednak Hemako przegrało 4:3).   Wtorek 6 sierpnia to kolejny czarny dzień w historii drużyny Kiepskich Sosnowiec. W tym dniu zmarł najwierniejszy kibic drużyny i przyjaciel zawodników - Grzesiek Tabor, wszystkim znany jako „Warka". „Warka” z drużyną i beach soccerem związany był od samego początku. Od 2004 r. nieprzerwanie towarzyszył w wyjazdach, turniejach.   (sos)  

Szczerbate Zagłębie ukłuło Błękitnych

dodane 05.08.2013
[Sosnowiec] Piłkarze Zagłębia Sosnowiec stoczyli zaciętą bitwę o ligowe punkty z Błękitnymi Stargard Szczeciński. Mecz był wyrównany, rywale świetnie bronili się, jednak nie utrzymali korzystnego rezultatu, gdyż pięknym strzałem z rzutu wolnego popisał się Łukasz Grube. Sosnowiczanie średnio radzą sobie z beniaminkami, mecz z Błękitnymi potwierdził to. Zespół ze Stargardu Szczecińskiego na fali awansu do II ligi wygrał w pierwszej kolejce z Górnikiem Wałbrzych 2:0. W drugiej serii spotkań gościł na Stadionie Ludowym i wysoko postawił poprzeczkę. Ambicja, walka o każdą piłkę i dobre przesuwanie się na boisku, wszystko to sprawiło, że Zagłębie nie miało wielu sytuacji. - Błękitni praktycznie wszystkie zęby nam wyłamali. Dobrze, że "Grubemu" (Łukasz Grube - wyj .red.) została jedynka i ukuł - mówił po meczu trener Zagłębia Mirosław Kmieć. - Będziemy bardzo mocno się męczyć z rywalami. Nasz dzisiejszy przeciwnik walczył, trzech gości łapały skurcze, a oni cały czas „zapierdzielali”. Szacunek dla rywala, byłem pod wrażeniem ich organizacji gry, w szczególności w destrukcji. Wielkie słowa uznania za ustawienie drużyny, skutecznie nam przeszkadzali, a my graliśmy za wolno. Jak nie da się z akcji, to trzeba stałym fragmentem gry przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Tak to dzisiaj wyglądało - dodał szkoleniowiec. Bramka na wagę 3 punktów padła dopiero w 77. minucie, kiedy Łukasz Grube popisał się fenomenalnym strzałem z rzutu wolnego z około 23 metrów. Piłka wpadła idealnie w okienko bramki przyjezdnych. - Myśleliśmy, że może trochę inaczej się ułoży, że strzelimy bramkę w pierwszej połowie i będziemy kontrolować mecz. Nie udało się, dlatego czekaliśmy na jakąś okazję lub stały fragment gry, gdyż w rundzie wiosennej była to nasza mocna strona. Udało się zdobyć trzy punkty po moim strzale. Trenujemy ten element gry na treningach dosyć ciężko. Jednocześnie potwierdzam, przed meczem trener Derbin przypominał mi mecz z Wejherowem, w którym po stałych fragmentach strzeliliśmy 3 bramki - przekazał strzelec jedynej bramki. - Może gdybyśmy byli bardziej konsekwentni w kontratakach, to dołożylibyśmy drugą bramkę. Cieszymy się ze zwycięstwa, ale wiemy, że przed nami dużo pracy. Głowa do góry i jedziemy do Wałbrzycha po 3 punkty - dodał Grube. W trzeciej kolejce Zagłębie zmierzy się z Górnikiem w Wałbrzychu (10 sierpnia, godz. 17:00). Obecnie sosnowiczanie z dorobkiem 3 punktów zajmują 9. miejsce w tabeli II ligi. (MAW) Na zdjęciu Łukasz Grube (w czerwonym), strzelec bramki.

Dwa razy złoto dla sosnowieckiego pływaka

dodane 05.08.2013

Zagłębiowski etap Tour de Pologne

dodane 01.08.2013
[Region, Sosnowiec, Dąbrowa Górnicza]   Dąbrowa Górnicza i Sosnowiec to dwa miasta naszego regionu, w którym pojawili się zawodnicy tegorocznego, jubileuszowego wyścigu Tour de Pologne 2013. Kolarze walczyli u nas na premiach specjalnych zarówno w Dąbrowie Górniczej jak i Sosnowcu – na obu najszybszy był Francuz Matthieu Ladagnous.   Podczas IV dnia rywalizacji w 70. Tour de Pologne UCI World Tour peleton zmierzył się z najdłuższym odcinkiem tegorocznego wyścigu. Trasa wiodła z Tarnowa do Katowic, kolarze mieli do przebycia ponad 231 kilometrów. Etap wieńczyły cztery ponad dwunastokilometrowe rundy po Katowicach.   Już na początku wyścigu od peletonu oderwała się ośmioosobowa grupa, w której znalazło się trzech Polaków. Kamil Gradek (Reprezentacja Polski), Paweł Franczak (Reprezentacja Polski) i Jacek Morajko (CCC Polsat Polkowice). Wśród uciekinierów byli także: Miguel Minguez (Euskaltel-Euskadi), Dirk Bellemakers (Lotto Belisol), Matthieu Ladagnous (FDJ), Cesare Benedetti (Netapp-Endura) oraz Fabio Andres Duarte (Colombia).   Na zawodników czekały trzy lotne premie – na wszystkich błyszczeli Polacy. W Szczurowej i Siemianowicach Śląskich wygrał Jacek Morajko, w Olkuszu najlepszy był Kamil Gradek. Gradek zgarnął też górską premię TAURON III kategorii. Kolarze walczyli również na premiach specjalnych w Dąbrowie Górniczej i Sosnowcu – na obu najszybszy był Matthieu Ladagnous.   Dwie rundy przed metą peleton tracił do uciekinierów nieco ponad minutę. Najdłużej przed grupą zasadniczą utrzymał się Kamil Gradek. Peleton doścignął Polaka 11 kilometrów przed finiszem i zaatakowali sprinterzy. 4 kilometry przed końcem etapu od pozostałych kolarzy oderwał się - Taylor Phinney. Rozpędzony peleton próbował złapać Amerykanina, ale zawodnik BMC Racing Team nie pozwolił się dogonić. Taylor Phinney wygrał a tuż po nim linię mety minęli: Steele Von Hoff (Garmin Sharp) i Yauheni Hutarovich (Ag2r La Mondiale).   - To był bardzo ciężki etap, ale gdy jechaliśmy na ostatnim okrążeniu pomyślałem: Może to jest dobry moment na atak? Zaatakowałem więc, myśląc, że kilku chłopaków przyłączy się do mnie i wspólnie dotrzemy do mety. Gdy jednak zostałem sam, stwierdziłem: OK - w takim razie podejdę do tego jak do „czasówki”, w której przecież jestem dobry – no i udało się wygrać. Cieszę się tym bardziej, że to drugie zwycięstwo z rzędu naszego zespołu – powiedział Taylor Phinney, tuż po triumfie. Na 40 miejscu finiszował Rafał Majka. Zawodnik grupy Saxo-Tinkoff zachował żółtą koszulkę lidera SKANDIA. - Ponad 230 km musi się poczuć w nogach - to jasne - mimo to czuję się całkiem dobrze a przed jutrzejszym etapem na pewno jeszcze się zregeneruję – mówi Majka. – Jutro wracamy do ścigania po górach. Będę się starał powiększyć przewagę nad rywalami, ale zagwarantować niczego nie mogę. Sam nie wiem jak będę się czuł w Zakopanem, czy Bukowinie. To jest wyścig wszystko się może zdarzyć, ale będę walczył – dodaje lider klasyfikacji generalnej.   Rafał Majka z koszulką lidera - Bartosz Huzarski wciąż z koszulką dla najaktywniejszego kolarza. Zawodnik Teamu Netapp-Endura zapowiada walkę podczas najbliższych etapów. - Ostatnie dwa dni dały nam się trochę we znaki, wszyscy jesteśmy już trochę zmęczeni. Wczoraj jechaliśmy ponad 200 kilometrów w deszczu, dziś pokonaliśmy jeszcze dłuższą trasę i każdy z nas czuje to w nogach, ale wiem, że wciąż mam siły na następne trzy etapy – mówi Bartosz Huzarski. Będą się starał obronić prowadzenie w klasyfikacji - najaktywniejszy zawodnik - i wciąż zamierzam walczyć o koszulkę dla najlepszego „górala” – dodaje zawodnik Teamu Netapp-Endura. (ser)  

Stań się częścią żywego napisu KOCHAM ROWER

dodane 01.08.2013
[Region]   2 sierpnia pasjonaci kolarstwa spotkają się w Bukowinie Tatrzańskiej i razem utworzą żywy napis „Kocham Rower”. W tym samym czasie przez Bukowinę przejadą kolarze startujący w VI. etapie 70. Tour de Pologne oraz w Tour de Pologne Amatorów.   Akcja układania żywego napisu zaplanowana jest na piątek 2 sierpnia na godzinę 16.30. Właśnie wtedy przez tę miejscowość przejadą kilkukrotnie kolarze Tour de Pologne UCI World Tour. Teren, na którym będzie utworzony napis (posesja Gawra przy ul. Słonecznej 11 w Bukowinie Tatrzańskiej) znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie trasy VI etapu tego wyścigu, ale także przy trasie Tour de Pologne Amatorów.   W układaniu napisu może wziąć udział każdy, kto pojawi się w Bukowinie: pasjonaci kolarstwa, kibice, turyści i mieszkańcy Podhala. Organizatorzy zapraszają wszystkich, którzy chcą kibicować kolarzom na trasie „królewskiego etapu”. Uczestnicy tego happeningu otrzymają pamiątkowe koszulki oraz bidony z napisem Kocham Rower. Do wygrania również koszulki kolarskie z limitowanej serii Tour de Pologne Amatorów.   Żywy napis zostanie sfotografowany „z lotu ptaka”. Kamera umieszczona na specjalnym mini helikopterze udokumentuje akcję w formie zdjęć wysokiej rozdzielczości i materiału video. Na fotografiach prezentujących napis będzie można siebie odnaleźć. Najlepsze zdjęcia zostaną umieszczone na stronie www.tourdepologneamatorow.pl oraz na Facebooku: Kocham Rower. Do udziału w akcji zaprasza Bank BGŻ i Radio Eska. (s)
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl