Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Paluchowski już trenuje z Zagłębiem

dodane 03.09.2015
[Sosnowiec] Adrian Paluchowski, który trafił do Zagłębia w ostatnim dniu okienka transferowego, już trenuje z nową drużyną. Sosnowiczanie swój kolejny mecz ligowy rozegrają dopiero 11 września, gdyż zaplanowana na niedzielę potyczka z Miedzią Legnica została przełożona.   Adrian Paluchowski na początku przygody z seniorską piłką występował w rezerwach Legii Warszawa, następnie grał w II-ligowym Zniczu Pruszków, z którego wrócił do Legii (gdzie łącznie rozegrał 16 spotkań w Ekstraklasie i strzelił 5 bramek). Ciekawostką jest informacja, iż jesienią w sezonie 2009/10 w barwach Legii zaliczył między innymi 3 mecze w eliminacjach do Ligi Europy, a wiosną trafił do Piasta Gliwice (11 meczów w ekstraklasie). Następnie grał w Bogdance Łęczna (I liga) i Zniczu Pruszków (II liga). To właśnie w Pruszkowie zaliczył udany sezon (2013/14, gdzie w 33 meczach strzelił 22 gole) i trafił do Termaliki Bruk-Bet Nieciecza. W minionym sezonie w I lidze rozegrał 20 spotkań i zdobył 4 bramki, a także wywalczył awans do Ekstraklasy (w wakacje rozegrał 3 ligowe spotkania i 1 pucharowe). Z seniorami trenuje również 17-letni bramkarz Dariusz Maciejowski, który podpisał 3-letni kontrakt z Zagłębiem. Młody zawodnik jest wychowankiem Hutnika Kraków, później grał w grupach młodzieżowych Cracovii, gdzie występował również w drużynie rezerw, a następnie trafił do Puszczy Niepołomice. Dariusz Maciejowski zadebiutował już w barwach Zagłębia w drużynie Juniora Starszego (po 4 kolejkach nasz najstarszy rocznik Akademii jest na 3. miejscu z dorobkiem 10 punktów - wygrana z GKS Tychy 6:1, Stadionem Śląskim 5:0 i Rakowem Częstochowa 3:2, a także remis z Rakordem Bielsko Biała 3:3).   (KP)

Zagłębie już w czołówce

dodane 31.08.2015
[Region, Sosnowiec] Pogoń Siedlce w ostatnich dwóch kolejkach pokonała po 2:0 takie zespoły jak: Wisła Płock i GKS Katowice. Tym razem nasi rywale uznali wyższość Zagłębia. Łukasz Tumicz miał okazję zagrać swój ostatni mecz w barwach Zagłębia Sosnowiec. Sosnowiczanie od początku spotkania starali się kontrolować przebieg gry i utrzymywać przy piłce. Najbardziej aktywny w naszych szeregach był Jakub Arak, który dobrze wychodził do podań i szukał sprytnych dograń do swoich partnerów. Przewagę Zagłębia udokumentował w 10. minucie Krzysztof Markowski. Sebastian Dudek dośrodkował z narożnika boiska, a niepilnowany Markowski pokonał bezradnego Rafała Misztala. Podopieczni trenerów Artura Derbina i Tomasza Łuczywka szybko podwyższyli prowadzenie. W 18. minucie Michał Fidziukiewicz wyszedł "oko w oko" z golkiperem Pogoni Siedlce i wypuścił sobie futbolówkę do boku, a bramkarz Pogoni był spóźniony i sędzia musiał wskazać na "wapno". Pewnym egzekutorem okazał się Sebatian Dudek, który zamienił karnego na gola.   Niestety, tego wyniku nie udało się dowieźć do końca pierwszej połowy. Goście trafili bramkę kontaktową w 38. minucie. Mariusz Rybicki miał za dużo miejsca przed polem i uderzył z woleja. Wojciech Fabisiak miał już piłkę na rękach, lecz popełnił błąd i futbolówka wtoczyła się do siatki. Pierwsza część zakończyła się prowadzeniem naszych zawodników 2:1.   Piłkarze z Siedlec wyszli odważniej na drugie 45 minut i ciężko im się dziwić. Opadły emocje, które towarzyszyły w pierwszej części. Niepowtarzalna sytuacja nadarzyła się dla Zagłębia w 66. minucie. Jakub Arak miał przed sobą tylko bramkarza, jednak trafił wprost w niego i do dobitki Dawida Ryndak również zdążył Misztal. Na kwadrans przed końcem nastąpiła duża kontrowersja w szesnastce Pogoni, cały Stadion widział, że gracz gości zagrywał piłkę ręką, lecz sędzia uznał, że nic wielkiego tam się nie wydarzyło. Pogoń miała wyborną okazję w 83. minucie. Dawid Dzięgielewski dośrodkował z rzutu wolnego i jeden z zawodników gości kierował piłkę głową przy słupku. Na szczęście dobrą interwencją popisał się Fabisiak i do tego liniowy podniósł chorągiewkę. Do samego końca obie ekipy zaciekle walczyły o punkty, jednak tego wieczoru to nasi piłkarze byli lepsi.   Wielkie brawa należą się kibicom, którzy do końcowego gwizdka mocno wspierali swoich ulubieńców. Po niedzielnej wygranej Zagłębie awansowało na 4. miejsce w tabeli I ligi.   Zagłębie Sosnowiec - Pogoń Siedlce (2:1)   Bramki: 1:0 Krzysztof Markowski (10. Sebastian Dudek), 2:0 Sebastian Dudek (19. k.), 2:1 Mariusz Rybicki (38.)   Zagłębie: Fabisiak - Sierczyński Ż, Sołowiej, Markowski, Ninković - Matusiak Ż, Dudek (64. Fonfara) - Ryndak, Fidziukiewicz, Priubla (46. Tylec) - Arak (85. Tumicz). (KP)

Kibice będą zadowoleni

dodane 28.08.2015
[Dąbrowa Górnicza] Amerykański skrzydłowy Sam Dower do MKS-u Dąbrowa Górnicza przeniósł się z ligi łotewskiej. Choć niewiele brakowało, by zamiast w dąbrowskim klubie występował teraz w NBA. – Kibice MKS-u będą zadowoleni. Nie mogę się doczekać, by wraz z kolegami budować „chemię” w drużynie, a później wygrywać mecz za meczem – mówi 25-latek. Jak oceniasz swój pierwszy profesjonalny sezon w Europie i czego oczekujesz po drugim, w barwach MKS-u Dąbrowa Górnicza? Moje pierwsze oficjalne profesjonalne rozgrywki były pouczającym doświadczeniem. Moim zdaniem za oceanem też jest naprawdę dobra koszykówka. W MKS-ie oczekuję przede wszystkim znakomitego sezonu dla drużyny. Pytałeś Przemysława Karnowskiego o MKS? Tak, opowiadał mi o klubie. Wtedy sam poszukałem jeszcze dodatkowych informacji. Na razie nie wiem wiele, ale jak tylko pojawię się na miejscu, chcę się wszystkiego dowiedzieć. Karnowski jest jednym z graczy reprezentacji Polski. Jeśli wszyscy koszykarze z Gonzagi prezentują podobny poziom, kibice w Dąbrowie powinni być zadowoleni. Jasne, że będą zadowoleni! W Gonzadze zawsze biliśmy się o zwycięstwo, byliśmy prawdziwym zespołem. Tym bardziej nie mogę się doczekać, żeby poznać kolegów z MKS-u i wraz z nimi budować „chemię” w drużynie, by później wygrywać mecz za meczem w lidze. Gonzaga University staje się w Polsce „modną” uczelnią. W nachodzącym sezonie na polskich parkietach spotkasz Gary’ego Bella, a może pojawi się ktoś jeszcze. Dobrze słyszeć takie wieści. Cieszę się, że będę mógł grać przeciwko Gary’emu. Jestem przekonany, że obaj będziemy godnie reprezentować Gonzagę - zarówno na boisku, jak i poza nim. Poprzednie rozgrywki zacząłeś we Francji, ale szybko przeniosłeś się na Łotwę. Co było powodem tej nagłej zmiany? Na tamtym etapie jeszcze przyzwyczajałem się gry w Europie, to wszystko. Występy na Łotwie były dla mnie lepszą okazją, aby rozwijać się sportowo. Klub we Francji był świetnie zorganizowany, byli tam wspaniali trenerzy, prezesi i wszyscy wokół, ale to po prostu nie było dla mnie właściwe miejsce. Wcześniej w ubiegłym roku walczyłeś o angaż w Utah Jazz. Czego zabrakło, żebyś zakotwiczył w NBA? Trenowałem z Jazz, podobnie jak z kilkoma innymi ekipami NBA, to normalna część procedury przed draftem. W Lidze Letniej NBA grałem dla Toronto Raptors, ale doznałem kontuzji i nie mogłem już występować do końca rozgrywek. Mam wrażenie, że gdyby nie uraz, dostałbym się do zespołu. Ale dzięki temu nadal mam nad czym pracować. (uśmiech) Tak czy inaczej, zamiana ligi łotewskiej na polską to chyba krok naprzód? Oczywiście, że tak! Wciągam wnioski z błędów z przeszłości i ciężko pracuję, żeby ciągle iść do przodu. Nikt nie jest doskonały, ale każda „lekcja“ pozwala na rozwój twojej kariery - sądzę, że gra w MKS-ie to dla mnie kolejny krok. Rozmawiał: Damian Juszczyk   foto: gozags.com

Pod górę w Psarach: 3. etap Bike Atelier MTB Maratonu

dodane 28.08.2015
[Region] Spora liczba podjazdów i elementów technicznych pozwoliła wykazać się umiejętnościami i przygotowaniem fizycznym. Właśnie o to chodzi w kolarstwie górskim! – powiedział Michał Ficek, zdecydowany zwycięzca dystansu Pro „open” Bike Atelier MTB Maratonu w Psarach. W trzecim wyścigu cyklu wystartowało ponad 350 zawodników i 60 dzieci w osobnych zmaganiach. Bike Atelier MTB Maraton w Psarach słusznie był zapowiadany jako najtrudniejsza edycja cyklu. Na ponad 60-km dystansie „Pro” zawodnicy mieli w ostatnią niedzielę do pokonania ok. 1100 m przewyższenia. Nie przestraszyli się jednak wymagającej trasy – łącznie z dystansem Hobby w Psarach ścigało się ponad 350 zawodników. – Edycja maratonu MTB w Psarach była zdecydowanie tym, na co czekałem! Spora jak na tutejsze warunki liczba podjazdów i elementów technicznych pozwalała wykazać się umiejętnościami i przygotowaniem fizycznym. Właśnie o to chodzi w kolarstwie górskim! – mówi Michał Ficek, który dotychczas był w nowym cyklu 1. w Katowicach i 2. w Dąbrowie Górniczej w kategorii Pro „open”. Trudny teren bardzo odpowiada zawodnikowi Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team, co w wielkim stylu potwierdził w Psarach. – Od samego startu czułem się bardzo dobrze i już na pierwszym dłuższym podjeździe pod Górę Świętej Doroty mocno podkręciłem tempo. Atak przetrzymał jedynie Tomek Dygacz, który jednak po kilku kilometrach również pozostał za moimi plecami, a ja samotnie pokonałem pozostały do mety dystans, czyli około 45 km – przyznaje Ficek, który finiszował z czasem 2 godz. 14’ 2”. – Doping rodziców i znajomych na trasie dodatkowo mnie motywował, dlatego zwycięstwo w kolejnej odsłonie Bike Atelier MTB Maratonu było dla mnie bardzo ważne – dodaje. Na 2. miejscu, ze stratą 4’ 35”, uplasował się na dystansie Pro „open” Tomasz Dygacz, 3. był Michał Kucewicz (strata 6’ 8”). – Maraton w Psarach mogę zaliczyć do udanych. 3. miejsce pozostawia pewien niedosyt, ale zawsze mogło być gorzej – mówi z uśmiechem Kucewicz. – Trasa była bardzo ciekawa, cały czas góra-dół z odcinkami technicznymi. Nie było praktycznie odcinka płaskiego i niewiele było momentów, żeby odpocząć. Jedynie w paru miejscach brakowało strzałek i kilka razy niestety przestrzeliłem zakręt. Małe 26” koła na pewno mi pomogły, bo strasznie trzepało – relacjonuje Kucewicz. Jego zdaniem poziom rywalizacji był wysoki, docenia on także lokalizację Bike Atelier MTB Maratonu. – Fajnie, że w okolicy jest taki cykl maratonów i nie trzeba jechać 5 godzin, żeby się pościgać – tłumaczy.   Podobnego zdania było wielu startujących, których zjawiło się w Psarach ponad 350. Dużym zainteresowaniem cieszyły się także wyścigi dziecięce. W różnych kategoriach zgromadziły one ponad 60 młodych kolarzy i kolarek. Wielu startujących już na mecie w Psarach zapowiadało swój udział w ostatnim etapie nowego cyklu maratonów. Finałowy wyścig pierwszego sezonu Bike Atelier MTB Maratonu odbędzie się 27 września w Tychach, a przygotowania do niego są już mocno zaawansowane. Pozytywny oddźwięk ze strony uczestników maratonu mocno motywuje jego organizatorów. – Należą im się słowa uznania. Z edycji na edycję cykl stoi na coraz to wyższym poziomie, a z Psar wracam z samymi pozytywnymi wspomnieniami – zapewnia Michał Ficek.   Pełne wyniki wyścigu w Psarach znajdują się na www.bikeateliermaraton.pl.   (s) fot. Katarzyna Bańka

Todd O’Brien, nowy środkowy MKS-u Dąbrowa Górnicza

dodane 27.08.2015
[Dąbrowa Górnicza] Chciał być futbolistą amerykańskim, został koszykarzem. Jadł mnóstwo steków, kurczaków i wyrósł na… 213-centymetrowego kolosa! Todd O’Brien do MKS-u Dąbrowa Górnicza przeniósł się z ligi japońskiej, gdzie był jedną z najwyższych osób w kraju. Między innymi o tym, o polskim jedzeniu, a także o tym, dlaczego nie lubi samolotów, Amerykanin opowiada Damianowi Juszczykowi. Co należy jeść w dzieciństwie, by móc pochwalić się 213 centymetrami wzrostu? Jadłem wszystkiego mnóstwo! (śmiech) Zawsze tak miałem, objadałem się zwłaszcza kurczakami i stekami. Mam alergię na gluten i muszę unikać niektórych potraw (m.in. makaronów, chleba i wszystkiego, co zawiera mąkę). Nie mogę się doczekać, by spróbować polskiego jedzenia - siostra mówiła mi, że jest bardzo smaczne. Urosłeś i zacząłeś grać w koszykówkę, „nie mając innego wyjścia” czy najpierw była koszykówka, a później centymetry? Gdy dorastałem, uprawiałem różne dyscypliny, zawsze byłem wysportowany. W dzieciństwie marzyłem o karierze futbolisty amerykańskiego. Ale kiedy rosłem i pozostawałem chudy, skupiłem się na koszykówce. Odkąd pamiętam, byłem wyższy od innych, ale jako trzynastolatek naprawdę mocno wyrosłem. Zacząłem sezon mając 193 centymetry, a gdy kończyłem, mierzyłem już 201! Spotykasz zawodników wyższych od siebie? Niezbyt często, w ostatnim sezonie dwóch. (uśmiech) Masz 213 centymetrów, ale wielu wysokich facetów gra w koszykówkę. Myślisz, że kilka centymetrów na parkiecie robi różnicę? Sądzę, że kiedy grasz na profesjonalnym poziomie, rywalizujesz z tak utalentowanymi zawodnikami, że tych parę centymetrów aż tak dużo nie zmienia. Moim zdaniem w koszykówce ważniejsze niż wzrost są zasięg, wyskok i ogólna sprawność. Jak było w Japonii? Robiłeś wsady i blokowałeś bez większego wysiłku? W lidze japońskiej występuje wielu wartościowych graczy, zwłaszcza środkowych i skrzydłowych. Z kolei większość Japończyków to obrońcy. Bardzo często niscy, ale szybcy, są też dobrymi strzelcami. Co do blokowania rywali, byłem w najlepszej dziesiątce rozgrywek. A ciebie czasami blokują? Od czasu do czasu się zdarza, to przecież część gry. Nawet Yao Ming co jakiś czas zostaje zablokowany. Drzwi, łóżko, krzesła. W codziennym życiu doświadczasz wielu trudności? Jestem wysoki od tak dawna, że zdążyłem się już przyzwyczaić do tego, że większość rzeczy jest mała. Schylam się przechodząc przez drzwi i śpię w największych dostępnych łóżkach. Najmniej lubię podróże samolotem, bo krzesła są tam niewielkie. Muszę siedzieć przy wyjściach ewakuacyjnych albo w pierwszej klasie, bo inaczej po prostu się nie mieszczę! (uśmiech) Masz partnerkę? A jeśli tak, czy również jest koszykarką? Tak, mam dziewczynę, ale w koszykówkę gra tylko czasem dla przyjemności. Kiedyś grała w piłkę nożną i odnosiła dużo sukcesów jako baletnica. Studiujesz administrację publiczną. Gdyby nie koszykówka, byłbyś... urzędnikiem? Mam licencjat z ekonomii, a teraz pracuję nad magisterskim dyplomem z administracji. Nie jestem pewny, co będę robił, gdy skończę grać w koszykówkę, ale mam nadzieję, że nie będę musiał podejmować takiej decyzji jeszcze przez wiele lat. Jako urzędnik byłbyś najwyższym człowiekiem w biurze! Właściwie jestem najwyższy, gdziekolwiek idę. (śmiech) Rozmawiał: Damian Juszczyk

Zremisowali wygrany mecz

dodane 27.08.2015
[Sosnowiec] – Jesteśmy bardzo źli, wręcz wściekli. Jeżeli w pierwszej połowie mieliśmy mecz pod kontrolą, stwarzaliśmy sobie sytuacje, strzeliliśmy bramkę, ale... No właśnie, nie potrafiliśmy strzelić tej drugiej – tak środową potyczką piłkarzy Zagłębia z MKS-em Kluczbork skomentował szkoleniowiec sosnowiczan, Artur Derbin.   Mimo że Zagłębie od 33 minuty, po golu Jakuba Araka, prowadziło i przez większość spotkania miało przewagę, w samej końcówce dało sobie wyrwać trzy punkty. – W drugiej połowie to już nie wyglądało tak różowo. Zespół, który w ostatnim meczu został skarcony, dzisiaj chciał się zrehabilitować. Nam to sprawy nie ułatwiło. Niestety, nie dowieźliśmy tego zwycięstwa do końca, ubolewamy z tego tytułu, ale podnosimy głowy, gdyż w niedzielę jest następny mecz. Myślę, że to bardziej sprawy mentalne odegrały tutaj rolę, a niżeli jakikolwiek minimalizm. Trzeba wziąć pod uwagę nakład siły, jaki został włożony w ostatnim meczu z Arką Gdynią. Krótki okres czasu do tego meczu. Tak jak mówię, to bardziej sprawy mentalne niż doszukiwanie się czegokolwiek innego – argumentował Derbin. Kolejny mecz nasza drużyna rozegra już w niedzielę. Na Ludowym podejmować będzie Pogoń Siedlce. Początek meczu godz. 18.00. MKS Kluczbork 1-1 Zagłębie Sosnowiec (0:1)   Bramki: 0:1 Jakub Arak (34. Martin Pribula), 1:1 Sebastian Deja (90.) MKS: Pogorzelec - Orłowicz, Ganowicz, Gierak, Nitkiewicz - Niziołek, Kasperkiewicz (46. Deja), Nowacki, Sobczak (76. Tomaszewski) - Kowalczyk (71. Kojder), Giel. Zagłębie: Fabisiak - Sierczyński, Sołowiej, Markowski, Ninković - Matusiak Ż, Dudek - Ryndak (84. Tylec), Fidziukiewicz, Priubla (88. Zaradny) - Arak Ż (69. Margol). (KP)
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl