Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Start i... od razu meta!

dodane 01.02.2016
[Dąbrowa Górnicza] Koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza w domowym meczu ze Startem Lublin tak naprawdę wystartowali dopiero po przerwie. Ale gdy już wrzucili piąty bieg, przeciwnikom pozostało tylko oglądać ich plecy. Przyśpieszenie i trzecia kwarta wygrana 27:8 doprowadziły do pewnego zwycięstwa w całym spotkaniu 71:49.   Po początkowej przewadze faworyzowanego MKS-u, goście wyrównali obraz gry. Po stronie gospodarzy aktywni byli szczególnie Mateusz Dziemba, Rashaun Broadus i Drago Pasalić. Ich przeciwwagę stanowili Marcin Salamonik, Jarosław Trojan i Marko Popović, a układ sił przełożył się na dwupunktowe prowadzenie przyjezdnych (19:21). Jan Grzeliński i Marcin Salamonik nawet powiększyli przewagę Startu do sześciu oczek (19:25), lecz później do pracy wzięli się dąbrowianie - zwłaszcza Pasalić dziurawił kosz rywali, rzut zza łuku dołożył Marcin Piechowicz, ale po trafieniu trzypunktowym Bartosza Ciechocińskiego do przerwy lepsi byli goście (29:33). W trzeciej kwarcie MKS w końcu nie tylko wystartował, ale i porządnie „odpalił”. M.in. trójka Mateusza Dziemby, rajdy Rashauna Broadusa i soczysty wsad Erica Williamsa - lecz także przede wszystkim zespołowa gra - sprawiły, że miejscowi pozostawili lublinian daleko w tyle, praktycznie rozstrzygając losy spotkania dzięki odsłonie wygranej aż 27:8 (56:41). Ostatnia część meczu była już formalnością, MKS spokojnie dowiózł do końca korzystny rezultat - a nawet postawił jeszcze kropkę nad i - wracając na zwycięską ścieżkę we własnej hali. MKS Dąbrowa Górnicza - Start Lublin 71:49 (19:21, 10:12,  27:8,  15:8) MKS: Pasalić 18, Broadus 14, Williams 11, Dziemba 9, Dłoniak 6, Szymański 6, Pamuła 4, Piechowicz 3, Zieliński 0.   Start: Salamonik 16, Trojan 11, Kellogg 6, Popović 4, Ciechociński 3, Jeftić 3, Grzeliński 2, Małecki 2, Poole 2, Czujkowski 0.   Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza  

Ćwierćfinałowy bój juniorów starszych

dodane 29.01.2016
[Dąbrowa Górnicza] 24 drużyny z całego kraju w najbliższy weekend zagrają w sześciu turniejach ćwierćfinałowych Mistrzostw Polski Juniorów Starszych. Jednym z organizatorów zawodów jest MKS Dąbrowa Górnicza. Z każdej grupy do dalszych rozgrywek awansują po dwa zespoły, które dołączą do czterech już rozstawionych w półfinałach ekip. Po zdominowaniu rozgrywek Śląskiego Związku Koszykówki (jedenaście zwycięstw w dwunastu meczach), przychodzi czas na skonfrontowanie swoich możliwości na ogólnopolskiej arenie. Dąbrowski MKS w najbliższy weekend organizuje turniej ćwierćfinałowy mistrzostw kraju. Oprócz gospodarzy, w Hali Centrum wystąpią: Trefl Sopot, Siarka Jezioro Tarnobrzeg i połączone siły Kadeta Oświęcim z Cracovią. Dąbrowska drużyna jest bardzo dobrze znana sympatykom koszykówki ze Śląska. To chyba najczęściej grający zespół w regionie. Jego trzon stanowią siedemnastolatkowie, występujący w kategoriach U18, U20 i w 2 Lidze Mężczyzn, a dwóch z nich ma również za sobą debiut z ekstraklasie. Podsumowując, ekipa trenera Rafał Knapa w tym sezonie rozegrała już 38 spotkań. Rywale Trefl Sopot - 2. miejsce w województwie pomorskim. W rywalizacji brało udział sześć klubów. Sopocianie wygrali sześć meczów i cztery przegrali. Siarka Tarnobrzeg - 2. miejsce w strefie Podkarpackie/Lubelskie. Na koncie tarnobrzeżan jest osiem zwycięstw przy dwóch porażkach. UKS Kadet Oświęcim, wzmocniony Cracovią - 3. miejsce w województwie małopolskim. W rozgrywkach wystąpiły tylko trzy zespoły. Wszystkie drużyny awansowały automatycznie do dalszych gier. UKS zajął trzecie miejsce, notując komplet czterech porażek.   Szczegółowy terminarz turnieju PIĄTEK (29 stycznia) 15:45 KKS Siarka  Tarnobrzeg - Trefl Sopot 18:00 MKS Dąbrowa Górnicza - UKS Kadet Oświęcim / Cracovia SOBOTA (30 stycznia) 14:00 Trefl Sopot - UKS  Kadet Oświęcim / Cracovia 16:15 MKS Dąbrowa Górnicza - KKS Siarka Tarnobrzeg NIEDZIELA (31 stycznia) 12:00 Trefl Sopot - MKS Dąbrowa Górnicza 14:15 UKS Kadet  Oświęcim / Cracovia - KKS  Siarka  Tarnobrzeg   Wszystkie mecze rozgrywane będą w dąbrowskiej Hali Centrum w najbliższy weekend. Dominik Gordon/MKS Dąbrowa Górnicza

Ułożyło się!

dodane 28.01.2016
[Dąbrowa Górnicza] Koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza uporali się z sopocką łamigłówką. Choć w wyjazdowym meczu z Treflem musieli nagłowić się do samego końca, ale zrywy, zwłaszcza Sama Dowera, Erica Williamsa i przede wszystkim zimna krew Rashauna Broadusa pozwoliły dąbrowianom wyszarpać zwycięstwo 67:65! Spotkanie rozkręcało się powoli. Podobnie jak MKS, który łapał swój rytm w starciu z walecznymi gospodarzami. Od trójki zaczął Piotr Pamuła, ale za trzy rzucali też miejscowi: Marcin Dutkiewicz i Josip Bilinovac. Swoje cegiełki dołożyli Ater Majok, Tyreek Duren i to Trefl prowadził na otwarcie 15:14. W kolejną odsłonę lepiej weszli dąbrowianie. Po zrywach Rashauna Broadusa wygrywali już 22:17 (17:22). Wśród przyjezdnych budził się Sam Dower, lecz sopocianie wypunktowywali MKS z rzutów wolnych, do przerwy utrzymując inicjatywę (39:36). W szeregach Trefla wyróżniał się ambitny Dutkiewicz. Trzecia kwarta została zdominowana przez Erica Williamsa, który na przekór problemom zdrowotnym nadrabiał determinacją, raz po raz dziurawiąc sopocki kosz i „wyciągając” MKS na prowadzenie 50:47 (47:50). W decydującej części gry… było gorąco! Najpierw MKS odskoczył, dzięki Rashaunowi Broadusowi, który w kluczowych fragmentach okazał się motorem napędowym gości. Trefla napędzał z kolei niezawodny w tym dniu Marcin Dutkiewicz. Wszystko ważyło się do końca. Ale oczka wypracowane przez Broadusa przy nieskutecznej ostatniej akcji gospodarzy, w tym te zdobyte chwilę wcześniej przez Amerykanina, przesądziły o tym, że dwa cenne punkty pojechały do Dąbrowy. Trefl Sopot - MKS Dąbrowa Górnicza 65:67 (15:14, 24:22, 8:14, 18:17) Trefl: Dutkiewicz 18, Dzierżak 8, Kulka 8, Śmigielski 7, Duren 6, Majok 6, Stefański 6, Bilinovac 3, Stefanik 3, Krefft 0, Motylewski 0. MKS: Broadus 22, Williams 12, Dower 11, Pasalić 6, Pamuła 5, Szymański 4, Dziemba 3, Mavra 3, Piechowicz 1, Dłoniak 0. Damian Juszczyk Foto: Piotr Baran/MKS Dąbrowa Górnicza

Wierzę w awans do play-offów

dodane 27.01.2016
[Dąbrowa Górnicza] Chorwacki podkoszowy Drago Pasalić szybko wkomponował się w drużynę MKS-u Dąbrowa Górnicza. Po trzech kolejnych porażkach, dąbrowscy koszykarze muszą wrócić na zwycięski szlak, by ścigać marzenia o play-offach. - Wierzę w awans do czołowej ósemki i w to, że będziemy grali lepiej. Sam też muszę dawać z siebie jeszcze więcej i bardziej pomagać zespołowi - mówi zawodnik. Polski Cukier okazał się zbyt mocnym rywalem dla MKS-u. Przez trzy kwarty prowadziliście wyrównaną walkę. Co wydarzyło się w ostatniej odsłonie? Polski Cukier to silna drużyna, najskuteczniejszy zespół w lidze w rzutach za trzy punkty. Wiedzieliśmy o tym. Powiedziałbym, że walczyliśmy, ale to nie wystarczyło. W kluczowych fragmentach rywale byli bardziej skoncentrowani i za każdy błąd karcili nas trafieniem trzypunktowym. Kilka razy wracaliśmy do gry i dobrze się prezentowaliśmy. Ale nie byliśmy w stanie wygrać, bazując na tych paru lepszych momentach, powinniśmy grać w ten sposób przez cały mecz.   Rozegrałeś swoje dwa pierwsze spotkania w barwach MKS-u. Stajesz się jednym z ważniejszych ogniw drużyny, lecz oba te mecze przegraliście. Zgadza się, przyjechałem, by pomóc zespołowi. Te dwa pierwsze mecze nie były w moim wykonaniu imponujące i rzeczywiście w obu ponieśliśmy porażki. Wiem, że potrafię i muszę wspierać drużynę w jeszcze większym stopniu, bo oczywiście nie mogę być usatysfakcjonowany, gdy przegrywamy. Jestem jednak optymistą i wierzę, że już od środowego starcia w Sopocie będziemy grali lepiej.   Do końca rundy zasadniczej pozostało 14 spotkań. Po trzech porażkach z rzędu trzeba zacząć wygrywać, by zachować szanse na miejsce w play-offach. To bardzo wiele meczów do rozegrania. Nie powinniśmy przesadnie analizować całej sytuacji, a po prostu robić swoje, z meczu na mecz. Każde starcie jest istotne. Wierzę, że awansujemy do play-offów. Jednak nie chcę zbyt długo nad tym rozmyślać, lepiej skupić się na najbliższym spotkaniu.   W środę mierzycie się na wyjeździe z Treflem Sopot, później u siebie ze Startem Lublin. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - to jedne z najsłabszych ekip w lidze. Kibice mogliby wam nie wybaczyć, gdybyście przegrali także i te mecze. Tak jak wspomniałem, musimy działać krok po kroku. Nie możemy zlekceważyć innych zespołów. Trefl we własnej hali potrafi rozgrywać dobre zawody. Często o ich porażkach decydowały dopiero ostatnie sekundy i na pewno nie będzie nam z nimi łatwo. Ale wiem, że możemy zwyciężyć. Mam też nadzieję, że do końca sezonu będziemy mogli liczyć na wsparcie naszych kibiców. Abyśmy mogli wygrać jeszcze tyle meczów, ile się tylko da.   Rozmawiał: Damian Juszczyk Foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Gorzki finisz MKS-u w Toruniu

dodane 25.01.2016
[Dąbrowa Górnicza] Decydujące fragmenty meczu z Polskim Cukrem Toruń okazały się gorzkie dla koszykarzy MKS-u Dąbrowa Górnicza. Dąbrowianie dzielnie walczyli z gospodarzami, w trzeciej kwarcie doprowadzili nawet do remisu. Ale niespodzianki nie było, faworyci pozbawili przyjezdnych złudzeń, wygrywając 84:69. Widzowie w toruńskiej hali oglądali szybkie, ciekawe i wyrównane spotkanie. MKS zaczął odważnie i w pierwszej części otwierającej kwarty niespodziewanie to dąbrowianie posiadali inicjatywę. Tym bardziej, że goście mieli w składzie Piotra Pamułę, który po pierwszej odsłonie miał na koncie jedenaście punktów, w tym… trzy trójki! Z kolei dwa razy za trzy trafiał Łukasz Wiśniewski, a o włos prowadzili gospodarze (19:18).   MKS kontynuował dobrą grę. Po trójkach Przemysława Szymańskiego i Dominika Mavry dąbrowianie wygrywali, a Mavra dołożył dwa oczka z wolnych (23:26). Wtedy jednak obudził się Danny Gibson, który najpierw popisał się akcją 2+1, a później jeszcze dwiema trójkami. Do tego doszło trzypunktowe uderzenie Maksyma Kornijenki. Rzuty zza łuku z czystych pozycji torunian i pudłowane próby przyjezdnych sprawiły, że schodząc do szatni MKS tracił dziesięć punktów (44:34).   Po wznowieniu gry i punkcie z linii wolnych Milosevicia, za trzy trafił Mateusz Dziemba. Drago Pasalić punktował spod kosza i zza łuku, dwukrotnie indywidualnie rozpędził się Rashaun Broadus i MKS zniwelował straty do zaledwie czterech oczek (50:46). Po przerwie na żądanie trenera miejscowych, na remis rzucali Pasalić i Sam Dower (50:50). Wówczas trójkami błysnęli Danny Gibson i Maksym Kornijenko, co doprowadziło do stanu 60:52, lecz straty zmniejszyli wolnym Eric Williams i tuż przed syreną Drago Pasalić. Pięć punktów musieli odrabiać dąbrowianie przed czwartą kwartą (60:55).   Nie wiadomo, co stało się z gośćmi w kolejnej odsłonie, ale… chwilami grali tylko gospodarze, którzy w mgnieniu oka uciekli aż na osiemnaście oczek (76:58). Polski Cukier trafiał wszystko, a MKS nie był w stanie przebić się przez defensywę przeciwnika. Nawet poderwanie zespołu przez trójki - wyrastającego przez moment na lidera - Dominika Mavry i Piotra Pamuły nie wystarczyło. Torunianie nabrali wiatru w żagle i potwierdzili swoją dominację oraz fakt, iż walczą w tym sezonie o inne cele niż dąbrowska ekipa. Polski Cukier Toruń - MKS Dąbrowa Górnicza 84:69 (19:18,25:16, 16:21,24-14) Polski Cukier: Gibson 24, Kornijenko 22, Michalak 12, Wiśniewski 10, Cummings 5, Milosević 4, Perka 3, Bochno 2, Sulima 2, Michalski 0.   MKS: Pamuła 18, Dower 12, Mavra 11, Pasalić 11, Broadus 6, Szymański 5, Dziemba 3, Piechowicz 2, Williams 1, Dłoniak 0.   Damian Juszczyk Foto: Piotr Baran/MKS Dąbrowa Górnicza)  

Wykorzystać sportową złość!

dodane 21.01.2016
[Dąbrowa Górnicza] W połowie października Polski Cukier Toruń zdobył dąbrowską halę, wygrywając dwoma punktami po dwóch dogrywkach. Koszykarze MKS-u Dabrowa Górnicza w niedzielę spróbują zrewanżować się rywalom na ich parkiecie.  - Postaramy się wykorzystać sportową złość i emocje po tamtej porażce w walce o zwycięstwo - zapowiada Sam Dower, podkoszowy dąbrowskiej ekipy. Po trzech domowych wygranych z rzędu, Polfarmex zakończył waszą serię, choć wszystko rozstrzygało się do ostatnich sekund. Czego zabrakło w decydujących momentach? Nie byliśmy wystarczająco agresywni, a przeciwnicy wygrywali pojedynki na obu tablicach. Uzyskiwali faule, walczyli nawet o stracone piłki, zbierali w ofensywie, mieli mnóstwo energii - ta lista mogłaby być jeszcze dłuższa. Nie zaprezentowaliśmy się odpowiednio przekonująco i to kosztowało nas porażkę. Jeden z sędziów odgwizdał twój faul w starciu podkoszowym, w kluczowych dla losów spotkania końcowych fragmentach, gdy doszliście rywali na zaledwie trzy punkty. Jak wyglądała ta sytuacja z twojego punktu widzenia? Z mojej perspektywy najpierw to ja zostałem sfaulowany, więc zrewanżowałem się tym samym. Arbiter widział tylko mój faul, mimo że obaj się trzymaliśmy i przepychaliśmy. Zwycięstwo kutnian w Dąbrowie to dla niektórych niespodzianka. Zgadzasz się z taką oceną? Nie lekceważymy żadnego przeciwnika, gramy zawsze z równym szacunkiem dla oponentów - niezależnie od tego, jak mocna to drużyna. I za każdym razem wychodzimy na boisko, by dać z siebie wszystko i bić się o wygraną. Musimy utrzymać to podejście, bo chcemy mieć na koncie znacznie więcej triumfów. Teraz czas na Toruń. W pierwszej rundzie przegraliście u siebie z Polskim Cukrem po dwóch dogrywkach. W rewanżu należy spodziewać się podobnych emocji? Szanujemy torunian i ich potencjał, oczekujemy kolejnego dobrego meczu. Pokonali nas w naszej hali. Będziemy o tym pamiętać na parkiecie - postaramy się wykorzystać te emocje w walce o to, by wyszarpać zwycięstwo. Rozmawiał: Damian Juszczyk Foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

IV Memoriał im. Tomasza „Tonia” Krawczyka

dodane 21.01.2016
[Sosnowiec] Kolejny raz przyjaciele i koledzy Tonia uczczą jego pamięć organizując IV Memoriał im. Tomasza „Tonia” Krawczyka. Impreza, której współorganizatorem jest sosnowiecki MOSIR, odbędzie się w niedzielę 24 stycznia w hali widowiskowo-sportowej przy ul. Żeromskiego 9. Całkowity dochód z Memoriału zostanie przekazany sosnowieckim placówkom opiekuńczo-wychowawczym. Honorowy patronat nad wydarzeniem objął prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński. Memoriał poświęcony pamięci zmarłego w 2012 r. Tomka będzie miał po raz pierwszy charakter otwarty. Jego uczestnikami będą drużyny dzielnicowe miast Zagłębia Dąbrowskiego. – Będziemy mogli zobaczyć m.in. drużyny z sosnowieckiej dzielnicy Pogoń, Zagórze, osiedla Stulecie, Cegielni, czeladzkiej dzielnicy Piaski oraz gościnnie drużyny piłki nożnej plażowej Zdrowie Garwolin oraz Pro-Fart Głowo – zapowiadają organizatorzy. Początek turnieju zaplanowano na godzinę 9:00, a jego zakończenie na godz.17.00. Cena wejściówki na Memoriał to 5 zł. Dla gości został przygotowany punkt gastronomiczny, w którym będzie można zjeść ciepły posiłek. Podobnie jak w latach poprzednich, turniej będzie miał charakter charytatywny. Całkowity dochód z imprezy zostanie przekazany sosnowieckim placówkom opiekuńczo-wychowawczym w postaci artykółów szkolnych, edukacyjnych, zabawek, gier, sprzętu sportowego oraz artykułów gospodarstwa domowego. Organizatorzy zachęcają zatem do zakupu okolicznościowych koszulek, kubków oraz smyczy. Głównym punktem memoriału będą licytacje pamiątek sportowych. W tym roku, poza licytacjami na żywo w czasie trwania turnieju, będzie można także wziąć udział w licytacji elektronicznej, za pośrednictwem serwisu Allegro.Wszystkie aukcje zakończą się 24 stycznia o godz. 14.00. Będzie szansa na zakup takich pamiątek jak: Koszulka Reprezentacji Polski - Artur Boruchttp://allegro.pl/koszulka-artur-boruc-autograf-reprezentacja-polski-i5919472896.html Koszulka Legia Warszawa - Kuba Rzeźniczakhttp://allegro.pl/koszulka-legia-warszawa-rzezniczak-autograf-i5919493163.html Koszulka Zagłębie Sosnowiec - Jovan Ninkovichttp://allegro.pl/koszulka-zaglebie-sosnowiec-i5919523768.html Buty Artur Boruchttp://allegro.pl/buty-artur-boruc-reprezentacja-polski-i5921606023.html Koszulka Borussia Dortmund - Robert Lewandowskihttp://allegro.pl/koszulka-robert-lewandowski-autograf-borussia-i5916607313.html   Więcej informacji o IV Memoriale im. Tomasza „Tonia” Krawczyka na profilu facebookowym drużyny Tonio Team Sosnowiec: https://www.facebook.com/TONIO-Team-Sosnowiec-1397753853779729/?fref=ts.   (s)

Porażka w starciu wagi ciężkiej

dodane 19.01.2016
[Dąbrowa Górnicza] Było jak w koszykarskim ringu! MKS Dąbrowa Górnicza do końca „bił się” z Polfarmexem Kutno o zwycięstwo we własnej hali. Ostatnie sekundy wśród olbrzymich emocji zadecydowały o triumfie gości, ale nie był to nokaut, a raczej wygrana na punkty (76:86). Od początku energii w Hali Centrum było mnóstwo! Obie drużyny aż rwały się do walki, zdając sobie sprawę, że w końcowym rozrachunku może to być jeden z meczów kluczowych dla losów awansu do fazy play-off. I MKS to pokazał. Trójka Sama Dowera, rajd Mateusza Dziemby, pierwsze punkty w barwach dąbrowskiej ekipy Drago Pasalicia i gospodarze uciekli na 9:2. Później jednak gra się wyrównała, bo goście nie zamierzali odpuszczać. Ale finisz należał do MKS-u. 2+1 Dowera i pierwsze domowe trafienie (i to za trzy) Dominika Mavry wystarczyły, by wypracować niewielką przewagę (23:17).   W drugiej odsłonie Polfarmex był trudny do zatrzymania. Jak nie punkty spod kosza, to trójki. Jeśli nie trójki to z kolei oczka z rzutów wolnych. Akcja za akcję, kosz za kosz. Walki nie brakowało, lecz MKS z trudem przebijał się przez obronę przyjezdnych. Ci ostatni grali zespołowo i próbowali odskoczyć, ale nawet gdy nie szło, zwłaszcza Drago Pasalić i Rashaun Broadus pilnowali wyniku. Na ostatniej prostej wśród gości uaktywnili się szczególnie Michael Fraser i Kevin Johnson, co dało Polfarmexowi symboliczne prowadzenie przed przerwą (40:43).   Po powrocie na parkiet i obiecującym starcie (48:43), rzutem zza łuku odpowiedział Jarosław Zyskowski. To właśnie ten zawodnik sprawiał MKS-owi największe problemy, choć najefektowniej prezentował się Kevin Johnson. Po dąbrowskiej stronie, wbrew wszelkim przeciwnościom, grę ciągnął Rashaun Broadus. W wysiłkach nie ustawał też Drago Pasalić. Przed czwartą kwartą MKS miał o odrobienia cztery oczka (58:62). Bartłomiej Wołoszyn pomógł Polfarmexowi odskoczyć na dziesięć punktów po zaledwie kilkudziesięciu sekundach (58:68), a chwilę później po trójce tego gracza już na jedenaście (60:71). To jednak miał być… dopiero początek emocji. Do pracy wziął się niezniszczalny Rashaun Broadus, który krok po kroku zmniejszał straty. A gdy za trzy trafił Dominik Mavra, gospodarze tracili tylko 3 oczka (76:79) na 1:05 przed końcem spotkania.   I kiedy wydawało się, że zwycięstwo jest w zasięgu MKS-u, po jednej z kontrowersyjnych decyzji nad nerwami nie zapanował trener Drażen Anzulović, który został zdyskwalifikowany za wejście na boisko. W tych okolicznościach Bartłomiej Wołoszyn trafił dwa z trzech rzutów wolnych i Polfarmex mógł spokojnie dograć mecz. Ambicja dąbrowian nie wystarczyła, po porażce 76:86 dwa punkty pojechały do Kutna.   MKS Dąbrowa Górnicza - Polfarmex Kutno 76:86 (23:17,  17:26,  18:19,  18:24) MKS: Broadus 26, Dower 17, Pasalić 12, Dziemba 6, Mavra 6, Pamuła 5, Szymański 4, Dłoniak 0, Piechowicz 0, Zmarlak 0.   Polfarmex: Wołoszyn 17, Fraser 16, Zyskowski 14, Johnson 12, Grochowski 10, Jarecki 10, Parker 4, Bartosz 1, Gabiński 1, Malczyk 1. Damian Juszczyk

Siedem medali w jeden dzień

dodane 18.01.2016
[Jaworzno] W miniony weekend Wiktoria „Kosa” Ziober z Jaworznickiej Szkoły Walki Wręcz Guja Jiujutsu w Ćeskim Teśinie wywalczyła srebrny medal w Międzynarodowym Turnieju Judo. W walce finałowej przedstawicielka stylu Guja Jiujutsu nieznacznie uległa doświadczonej zawodniczce z Czech, która wykonała najniżej punktowaną akcję, tj. na yuko. Tego samego dnia w Mysłowicach trójka podopiecznych mistrza Tomasza Guji (8. Dan) zadebiutowała w dyscyplinie sportowej JJIF ju-jitsu rozwijanej przez Polski Związek Ju-Jitsu. Regulamin tej formuły walki różni się od przepisów sportowego Jiujutsu, w której specjalizują się zawodnicy jaworznickiego GujaKan. Organizatorem zawodów, w których wystąpiło blisko 200 zawodników, był Śląski Związek Ju-Jitsu. Patryk „Gonzo” Ficoń, Marcel „Jedi” Hulbój i Wiktor „Dziki” Proksa zmuszeni byli walczyć w wyższych kategoriach wagowych z dużo cięższymi, wyższymi i silniejszymi fizycznie rywalami posiadającymi doświadczenie w tej formule walki. Pomimo tych niesprzyjających okoliczności trzech zawodników Jaworznickiej Szkoły Walki Wręcz Guja Jiujutsu wywalczyło w turnieju ju-jitsu  łącznie sześć medali, w tym cztery złote, jeden srebrny i jeden brązowy. Patryk Ficoń był bezkonkurencyjny w kategorii wagowej do 46 kg, pokonując znacznie cięższych rywali w obu konkurencjach, tj. JJIF fighting ju-jitsu oraz JJIF ne-waza. Aż trzy medale, w tym dwa złote, wywalczył Marcel „Jedni” Hulbój. Gorszy dzień miał tym razem Wiktor Proksa, który musiał zadowolić się brązowym medalem. „Dziki” walczył jednak z przeciwnikami wyraźnie przewyższającymi go wzrostem i wagą. Trudno też było mu przestawić się na odmienny od Sport Jiujutsu i judo regulamin. Znając możliwości swoich podopiecznych i efektywność opracowanego w Jaworznie systemu walki wręcz Guja Jiujutsu trener Tomasz Guja liczył na sześć złotych medali. Nie mniej cztery złote krążki w zawodach stanowiących debiut zawodników Guja Jiujutsu można uznać za spory sukces.   (s)
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl