Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Lider uratowany

dodane 21.05.2015
[Region, Sosnowiec]   Gol Jakuba Araka w samej końcówce spotkania z MKS Kluczbork pozwolił Zagłębiu zachować fotel lidera. Sosnowiczanie zremisowali 1:1, ale sytuacja w tabeli jest coraz ciekawsza. Nasz zespół prowadzi, ale drugi i trzeci zespół mają tyle samo punktów. Teraz zagłębiaków czekają dwa mecze wyjazdowe.   Zagłębie od początku atakowało, ale mimo kilku dobrych szans piłka nie chciała wpaść do bramki gości. W 16 minucie bliski szczęścia był Konrad Zaradny, który po raz pierwszy wyszedł w meczowej jedenastce, ale w dogodnej sytuacji nie trafił czysto w piłkę. Sosnowiczanie nie zwalniali tempa i chwilę później Arak szukał Dawida Ryndaka. Wydawać się mogło, że nasz najlepszy snajper mógł pokusić się o gola, tymczasem nasz wychowanek "poszedł" na wślizgu i zabrakło centymetrów. Rakże w 40. minucie sosnowiczanie mogli zdobyć bramkę do szatni, Ryndak dograł idealną piłkę do wbiegającego Grzegorza Fonfary, który klasycznym szczupakiem chciał pokonać golkipera gości, jednak piłka minęła słupek po niewłaściwej stronie.   Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Zagłębie szybko chciało wyjść na prowadzenie i w 52. minucie Sebastian Dudek chciał zaskoczyć Grzegorza Wnuka i był bardzo bliski, gdyż piłka znalazła się na poprzeczce, a wszystko za sprawą bramkarza gości, który końcem palców przeniósł piłkę. W 62. minucie goście wyprowadzili zabójczą kontrę, po której mogli sprawdzać, jak ustawiony jest bramkarz, lecz jeden z graczy MKS-u zapędził się i był wychylony przed futbolówką, sędzia musiał odgwizdać spalonego. W 73. minucie akcja gości przyniosła im bramkę. Po szybkiej kontrze Marcin Tomaszewski zagrał ze skrzydła do Piotra Burskiego, który nie zmarnował dogodnej pozycji i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.   Minutę po utracie trafienia zawodnicy z Kluczborka mogli szybko dobić naszych zawodników. Strzelec gola był niepilnowany na 10. metrze i tam otrzymał piłkę, na szczęście przestrzelił wyraźnie nad bramką Szymona Gąsińskiego. Zagłębiacy do końca walczyli o punkty i opłaciło się! W 90. minucie Dawid Ryndak wszedł z piłką w pole karne i wypatrzył dobrze ustawionego Jakuba Araka, który takich sytuacji nie marnuje i wyrównał na 1:1. Wywalczony jeden punkt pozwolił obronić pozycję lidera w II lidze. – Jeżeli chodzi o pierwszą połowę, to nie mam do chłopaków żadnych pretensji, gdyż stwarzali swoje okazje. Ostrzegaliśmy naszych zawodników, że Kluczbork przyjedzie się bronić, wyprowadzać kontry i straszyć ze stałych fragmentów gry. Strata piłki, poszła szybka kontra i straciliśmy gola. Cóż... chwała im za to, że znowu zaczęli gonić wynik, potrafili wypracować sobie pozycję, nie poddali się i zdobyli trafienie na 1:1. Była okazja, żeby dobić na 2:1 i może to spotkanie udałoby się wygrać. Dzisiaj graliśmy bardzo ofensywnie, bo po trzech remisach chcieliśmy wreszcie zdobyć kompletem punktów u siebie. Traktujemy ten remis bardzo poważnie – podsumował spotkanie Robert Stanek. (KP) Zagłębie Sosnowiec - MKS Kluczbork 1:1 (0:0) Bramki: 0:1 Piotr Burski (73. Marcin Tomaszewski), 1:1 Jakub Arak (90. Dawid Ryndak)Zagłębie: Gąsiński - Sierczyński, Budek, Markowski, Ninković (83. Tylec) - Matusiak (75. Mizgała), Dudek - Ryndak Ż, Fonfara Ż (68. Fonfara), Zaradny (46. Wrzesień) - Arak.  

Marzenia do spełnienia

dodane 20.05.2015
[Dąbrowa Górnicza] Występy w młodzieżowej reprezentacji Polski, na drugoligowych parkietach i marzenia o debiucie w ekstraklasie. 17-letni Mateusz Szczypiński odważnie wykonuje kolejne milowe kroki w koszykarskiej karierze. Na początku czerwca weźmie udział w elitarnym campie Basketball Without Borders, organizowanym przez NBA i FIBA. – Obecność wśród najlepszych graczy Europy to ogromne wyróżnienie i motywacja do dalszej pracy. Chcę godnie reprezentować kraj i klub – zapowiada zawodnik MKS-u Dąbrowa Górnicza. Otrzymałeś powołanie na organizowany przez NBA camp Basketball Without Borders. Kiedy, gdzie i na jak długo się wybierasz? Camp Basketball Without Borders (Koszykówka Bez Granic) to inicjatywa organizowana przez NBA i FIBA od 2001 roku. Promuje ona koszykówkę i sportowy, zdrowy tryb życia. Przeznaczona jest dla młodych zdolnych koszykarzy. Campy odbywają się na czterech kontynentach: w Europie, w Azji, w Ameryce i w Afryce. Wybrani młodzi koszykarze trenują pod okiem trenerów NBA i rywalizują z rówieśnikami. BWB dla Europy w ubiegłym roku miał miejsce w Rzymie. Uczestniczyło w nim 45 graczy z 27 krajów. W tym roku BWB odbywa się w Hiszpanii - na Wyspach Kanaryjskich, w terminie 2-5 czerwca. Wylatuję 31 maja, a wracam 6 czerwca. Na stronie eurohopes.com znajduje się nieoficjalna lista uczestników tegorocznego campu. Co sprawiło, że to właśnie ty trafiłeś do grona najlepszych młodych europejskich koszykarzy? To, że znalazłem się wśród najlepszych zawodników w Europie to efekt mojej ciężkiej pracy, zdobytych umiejętności i doświadczeń przekazywanych mi przez trenerów, z którymi miałem i mam przyjemność pracować. Na pewno jest to dla mnie ogromne wyróżnienie i motywacja do dalszej ciężkiej pracy. O samym powołaniu na camp dowiedziałem się stosunkowo niedawno. Dostałem informację mailową, że zostałem zaproszony przez federację FIBA i NBA na tegoroczny camp BWB. Jak zamierzasz wykorzystać swój pobyt na campie? To szansa na wymianę doświadczeń, dalszy rozwój? A może celem jest wypromowanie się i wyprowadzka z Dąbrowy? Wyjazd na taki camp to wielki zaszczyt. Dzięki niemu będę miał możliwość sprawdzenia się i swoich umiejętności, a także rywalizowania z innymi zawodnikami z Europy z mojego rocznika. Niedawno widziałem listę uczestników tego wydarzenia. Znam większość z nich, z niektórymi miałem już przyjemność grać na mistrzostwach Europy. Poznam kolejnych świetnych trenerów, od których będę czerpał jak najwięcej, bo każde pokazywane przez nich ćwiczenie, czy każda zwracana uwaga będzie dla mnie kolejnym cennym doświadczeniem. Pragnę pokazać się z jak najlepszej strony, godnie reprezentować kraj i mój klub - MKS Dąbrowa Górnicza. Chciałbym się przez te kilka dni jak najwięcej nauczyć, poznać nowych ludzi. Co roku na takich campach są również zawodnicy z NBA. Mam nadzieję, że i tym razem się pojawią. Spotkanie kogoś takiego byłoby dla mnie ogromnym przeżyciem, bo w końcu każdy kto gra w najlepszej lidze świata, znakomicie zna się na tym, co robi i może mi wiele przekazać. Wierzę, że będzie to ekscytująca i niezapomniana przygoda. W zakończonym sezonie grałeś zarówno w kategoriach młodzieżowych, jak i w drugoligowych rezerwach MKS-u. Jak podsumowałbyś swoje najważniejsze występy, a także jak oceniłbyś rozgrywki w wykonaniu twoim i dokonania dąbrowskich ekip, w których grałeś? Zgadza się, grałem chyba w każdej możliwej kategorii wiekowej i do tego miałem okazję rozegrać ten sezon w drugoligowych rezerwach MKS-u. W drugiej lidze graliśmy bardzo młodą i po części niedoświadczoną ekipą. Nasza drużyna składała się z roczników 97, 98, a do tego mieliśmy po jednym zawodniku z roczników 95 i 96. Czasami byliśmy wspierani przez kilku, najczęściej dwóch, koszykarzy z ekstraklasy. Przed sezonem mówiono, że nie kładziemy większego nacisku na wynik drugoligowy, ale oczywiście mamy walczyć w każdym meczu i jako „młode wilki” pokazywać charakter. Tak młody skład naszej drużyny pozwalał mi być jednym z ogniw trenera Knapa. Uważam, że śmiało mogę powiedzieć, iż razem z Bartkiem Wróblem i Patrykiem Wieczorkiem stanowiliśmy o obliczu naszego młodego drugoligowego zespołu. Był to dla mnie pierwszy sezon, w którym mogłem grać na drugoligowych parkietach. Myślę, że trener mógł być zadowolony z mojej pracy. Ale w moim odczuciu, jeśli już miałbym siebie oceniać, to wystawiłbym sobie mocne cztery, bo wiem, że mogło być zdecydowanie lepiej. Jednak skoro były to debiutanckie rozgrywki na boiskach drugiej ligi to nie mogę od siebie oczekiwać nie wiadomo jakich cudów. Podczas tego sezonu zyskałem kolejny bagaż doświadczeń i drugoligowego ogrania. W następnych rozgrywkach będę już miał większe rozeznanie i będę czuł się pewniej w drużynie, co jak sądzę poskutkuje lepszym wynikiem nie tylko indywidualnym, ale i zespołowym. Jeżeli chodzi o pozostałe kategorie wiekowe to bardzo się cieszę, że z drużyną U-20 udało nam się awansować do finałów mistrzostw Polski, mały niedosyt pozostał w przypadku rozgrywek U-18. Podobno podpatrują cię już inne kluby, także zagranicznie. Jak widzisz swoją najbliższą przyszłość? Chcesz nadal rozwijać się w MKS-ie? Nic mi nie wiadomo o żadnych propozycjach z innych klubów, zarówno krajowych, jak i zagranicznych. W tym momencie koncentruję się na wyjeździe na camp BWB. Aktualnie czuję się dąbrowianinem, jestem zawodnikiem MKS-u Dąbrowa Górnicza. Kolejny sezon planuję rozegrać w barwach MKS-u. Nie ukrywam, że bardzo dobrze pracuje mi się z trenerem Knapem, który w dużym stopniu przyczynił się do mojej zmiany klubu i przeprowadzki do Dąbrowy. Cel na kolejny sezon to debiut w ekstraklasie? Regularne treningi z pierwszym zespołem? Konkurencja jest ogromna… Tak, zgadza się. Moje malutkie marzenie i cel na przyszły sezon to możliwość zadebiutowania na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Myślę, że jest ono do spełnienia, trzeba tylko mocno pracować na treningach i wkładać całe serce w to, co robię. Konkurencji się nie boję… Była, jest i będzie wszędzie. (śmiech) Również możliwość trenowania z zawodnikami dużo lepszymi ode mnie, silniejszymi, bardziej ogranymi byłaby wielkim wyróżnieniem i sukcesem. Wcześniej jednak koszykarskie wakacje. Jak planujesz spędzić miesiące międzysezonowe i w jaki sposób będziesz dbał o formę w tym okresie? Koszykarskie wakacje… Mogę powiedzieć, że nie miałem takich dłuższych wakacji od dwóch lat. Momentami brakuje wolnego czasu, spędzania chwili z najbliższymi, ale jestem świadomy tego, że profesjonalne uprawianie sportu wymaga poświęceń. Sądzę, że w tym roku znajdę dwa-trzy tygodnie na to, by się zrelaksować i odpocząć od koszykówki. Rodzice pewnie coś mi wymyślą. (śmiech) Nie mogę jednak zapominać o treningach. We Wrocławiu wokół miejsca zamieszkania mam mnóstwo parków, gdzie mogę pobiegać i poćwiczyć. Pobliskie boisko i basen dają mi też możliwość utrzymywania ciała w dobrej kondycji. Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Dominik Gordon/MKS Dąbrowa Górnicza

Po pracy na Zagłębie

dodane 19.05.2015
[Sosnowiec] Nasi piłkarze wiosną odrobili stratę do góry tabeli, a od dwóch kolejek zasiadają na najwyższym miejscu, gdyż Zagłębiacy są liderami II ligi. Do końca sezonu zostało tylko, lub aż 4 kolejki. W środę kolejne niezwykle ważne i ciekawie zapowiadające się spotkanie na „Ludowym”. Trwa przedsprzedaż biletów, już zostało kupionych ponad 1000 wejściówek. Zagłębie jest na pierwszym miejscu II ligi, jednak cały czas musi bronić tej lokaty, gdyż sosnowiczanie mają tylko 2 „oczka” przewagi nad 4. i 5. miejscem. W środę 20 maja o godz. 19:00 zmierzą się z MKS Kluczbork, czyli z 3. siłą II ligi (1 punkt przewagi). Tym razem w środku tygodnia dojdzie do konfrontacji najlepszego ataku (51 bramek strzelonych - Zagłębie) z najlepszą defensywą (26 gole stracone - MKS Kluczbork) II ligi. Oba zespoły w minionej kolejce zremisowały (MKS w Pruszkowie 0:0, taki sam wynik padł jesienią w meczu Zagłębia z MKS w Kluczborku). Wiosną zespół z Kluczborka gra w kratkę (po jesieni MKS miał przewagę nad Zagłębiem 6 punktów), natomiast sosnowiczanie od 10 meczów kontynuują serię bez porażki. Spotkanie zapowiada się niezwykle interesująco, dlatego trudno się dziwić, że w dotychczasowej przedsprzedaży sprzedało się już ponad 1000 biletów. W przedsprzedaży ceny biletów normalnych (nie dotyczy ulgowych i zniżkowych) zostały obniżone do 14 zł (trybuna kryta) i 6 zł (trybuna odkryta). Wcześniejszy zakup wejściówek ułatwi wejście na stadion i pozwoli uniknąć kolejek w POK i kasach w dniu meczu. W środę bilety będą droższe: 18 zł (trybuna kryta) i 10 zł (trybuna odkryta). Ceny pozostałych biletów: Kobiety - 5 zł (trybuna kryta i odkryta) Dzieci do lat 13 - 9 zł (tylko trybuna kryta) Dzieci do lat 6 (włącznie) wstęp bezpłatny (trybuna kryta i odkryta) Bilety można kupić codziennie w restauracji 3Kolory (od 10:00 do 20:00 - Sosnowiec, ul. Kresowa 1, Dom Sportowca I piętro). W tym czasie można wyrabiać również Karty Kibica (w dniu meczu Karty Kibica wyrabia tylko POK). Restauracja 3Kolory nie będzie ogólnie otwarta w dniu meczu, czyli 20 maja. Punkt Obsługi Kibica będzie czynny dziś (19 maja) od 15:30 do 19:30 i w dniu meczu (20 maja) od 13:00. (KP)

Hektolitry potu do wylania

dodane 18.05.2015
[Region, Dąbrowa Górnicza] Mimo że na parkiety ekstraklasy wkraczał mając zaledwie 21 lat, Marcin Piechowicz od razu stał się znaczącym zawodnikiem MKS-u Dąbrowa Górnicza. - Trochę ograniczała mnie ciągnąca się przez cały sezon kontuzja. Jako drużyna, jak na debiut, spisaliśmy się nieźle. Indywidualnie muszę pracować jeszcze dwa razy ciężej, przede mną hektolitry potu do wylania - mówi wychowanek dąbrowskiego klubu. Za tobą podwójny debiut - pierwszy sezon w ekstraklasie zarówno twój indywidualny, jak i pierwszy MKS-u na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w historii klubu. Jak w twojej ocenie wypadły te „pierwsze razy”? Uważam, że jako drużyna poradziliśmy sobie całkiem nieźle. 11. miejsce w pierwszym sezonie to dobry wynik. Oczywiście można przyczepić się do kilku meczów przegranych po bardzo słabej grze, ale wolałbym przywołać spotkania, w których byliśmy skazani na pożarcie, a walczyliśmy jak równy z równym lub nawet zwyciężaliśmy. Mieliśmy udane miesiące i musimy dążyć do takiej postawy w całym sezonie lub chociaż w dużej jego części. Po „pierwszym razie“ wrażenia bardzo pozytywne. Zdobyłem sporo doświadczenia i mam nadzieję na wykorzystanie go w kolejnych latach. Przed sezonem 11. miejsce większość pewnie wzięłaby w ciemno. Ale po początkowym falstarcie, w trakcie rozgrywek apetyty znacznie wzrosły i okazało się, że nawet z pozycji beniaminka mieliście w Tauron Basket Lidze sporo do powiedzenia. Jak ty odbierasz to, w jaki sposób zespół ewoluował wraz z upływem sezonu? Na początku rozgrywek wielu z nas chyba nie wiedziało, czego się spodziewać. Dla większości z nas były to pierwsze momenty w ekstraklasie. Zaczęliśmy słabo, ale potrafiliśmy powalczyć chociażby ze Stelmetem i Czarnymi. Wydaje mi się, że byliśmy zespołem mogącym namieszać. Często się uzupełnialiśmy - gdy ktoś zagrał gorzej to inni dawali impuls. Ktoś inny miał świetny dzień, więc dawaliśmy mu piłkę. Apetyt rósł w miarę jedzenia, bo umieliśmy się przeciwstawić naprawdę mocnym ekipom i wtedy wszyscy widzieli, że stać nas na więcej niż przypuszczano. Indywidualnie zebrałeś sporo pochwał. Ze względu na to, że masz dopiero 22 lata byłeś nawet określany jako nadzieja reprezentacji Polski. Jestem w stosunku do siebie bardzo krytyczny, to chyba jeszcze nie ten czas. Żeby odnieść sukces, muszę pracować jeszcze dwa razy więcej niż teraz. W tym roku niestety ograniczyła mnie kontuzja, która ciągnęła się przez cały sezon i to nie pozwalało mi spędzać na parkiecie tyle czasu, ile bym chciał. Przede mną jeszcze hektolitry potu do wylania. Młodemu zawodnikowi nie jest łatwo mierzyć się z rosnącą presją i oczekiwaniami. Jak zachować balans - ciągle się rozwijać i potwierdzać swoją wartość, a jednocześnie nie zachłysnąć się pochwałami i nową rzeczywistością, w której dla wielu stajecie się autorytetami, może nawet idolami? Słucham? To chyba zbyt zagmatwane pytanie. (śmiech) Trzeba skupiać się na swojej grze, dawać z siebie jak najwięcej w trakcie treningów i meczów. Najważniejsze jest wsparcie, które masz wokół - rodziny, znajomych, trenerów i innych zawodników. Bez tego nie zbuduje się pewności siebie, która na boisku jest najważniejsza. Co do bycia idolem to ja się za takiego nie uważam. Zawsze jak ktoś podchodzi porozmawiać, rozmawiam z nim jak z kolegą, a większość koszykarzy z Dąbrowy znam i powtarzam im, żeby mówili mi „cześć”, bo inaczej czuję się staro. (śmiech) Jak w najbliższych miesiącach planujesz rozkładać proporcje odpoczynku i dbania o formę przed następnymi rozgrywkami? Zawsze starałem się trenować prawie przez całe wakacje po dwóch-trzech tygodniach odpoczynku, zmagać się ze swoimi słabościami. Niestety na te wakacje cel jest prosty - wyleczyć się. Niezależnie od tego, ile czasu to zajmie. Chcę być gotowy w stu procentach na kolejne rozgrywki, żeby grać lepiej niż w tym sezonie. W nadchodzącym sezonie będziesz bogatszy o doświadczenia z debiutanckich występów na parkietach ekstraklasy, podobnie jak cała drużyna. Będzie łatwiej? A może właśnie wręcz przeciwnie? W tym sezonie mogliśmy tylko pozytywnie zaskoczyć, to był plus, ale wydaje mi się, że zdobyte doświadczenie spożytkujemy w najbliższych rozgrywkach, walcząc o awans do play-offów. Presja będzie większa, lecz liczę na to, że ją udźwigniemy. Jakie cele stawiasz przed sobą na kolejny sezon i czego oczekiwałbyś od MKS-u jako zespołu? Cel na przyszły sezon jest prosty - czerpać jak najwięcej z każdej minuty i podnosić swoje umiejętności. Chciałbym zyskać jak największą pewność siebie na parkiecie i być czołowym zawodnikiem drużyny. W przyszłym roku musimy poprawić bilans i bić się o play-offy. Awans do nich byłby wielkim sukcesem naszego klubu. Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Los zabrał, co wcześniej dał

dodane 18.05.2015
[Region, Sosnowiec] Trzeci remis z rzędu piłkarskiego Zagłębia. Tym razem sosnowiczanie podzielili się punktami z Wisłą Puławy. Sosnowiczanie prowadzili od 9 minuty, a trzy punkty stracili w doliczonym czasie. Mimo podziału punktów, nasz zespół nadal przewodzi w ligowej tabeli, gdyż wszystkie drużyny z czołówki także zremisowały swoje mecze. Wisła potwierdziła swoją ostatnią dobrą dyspozycję. W 7. minucie strzał Arkadiusza Maksymiuka o włos minął bramkę Szymona Gąsińskiego. Sosnowiczanie szybko zrewanżowali się, gdyż już w 9. minucie proadzili. Podopieczni trenera Roberta Stanka na dłużej zagościli w polu karnym (dwa rzuty rożne z rzędu) i można było mówić „do trzech razy sztuka”. Najpierw próbował Dawid Ryndak, a później Jakub Arak. Nazar Penkovets odbił strzał Łukasza Matusiaka, jednak był bezradny wobec dobitki „złotej głowy” Araka.   W kolejnych minutach zawodnicy z Puław szukali różnych środków, by przedostać się pod pole karne Zagłębia i zagrozić naszemu golkiperowi. W 31. minucie Konrad Szczotka zdecydował się na uderzenie z dystansu, a nasz golkiper bez problemu wyłapał jego próbę. Podopieczni trenera Roberta Złotnika byli blisko wyrównania w 42. minucie lecz Mateusza Pielacha zatrzymał nasz bramkarz, który musiał się trochę nagimnastykować. Zagłębiacy prowadzili w Puławach po pierwszej połowie 1:0. Już od początku drugiej połowy widać było, że nasi piłkarze chcieli szybko trafić do siatki Wisły, by złapać więcej luzu w swojej grze. Bardzo aktywny w ofensywie był Sebastian Dudek, który raz za razem był faulowany przez rywali w środkowej strefie boiska. Zagłębie nacierało rywala, jednak bez większych efektów. W 67. minucie gospodarze zagrali składną akcję, lecz na nasze szczęście Szymon Gąsiński miał bliżej do futbolówki od rywala.   W przerwie nasi trenerzy dobrze poukładali naszą grę w defensywie, która wymagała poprawy po pierwszej połowie. W 84. minucie Łukasz Tumicz fantastycznie przepchnął się w polu karnym i był bliski zdobycia drugiego trafienia dla naszego klubu, jednak piłka odbiła się od bramkarza i przeszła wzdłuż bramki. W ostatniej minucie meczu prawy obrońca gospodarzy, Christopher Edwards, wszedł w nasze pole karne i wykorzystał mocne dośrodkowanie z lewej strony. Kilka sekund później arbiter zagwizdał po raz ostatni w tym spotkaniu. – Fajnie weszliśmy w mecz. Na początku meczu stworzyliśmy dwie sytuacje bramkowe, nie udało się strzelić. Chwilę później trafiliśmy na 1:0. Wisła Puławy to drużyna poukładana i nie przez przypadek zdobyła tyle punktów. Przejęli trochę inicjatywę, ale nic z tego nie wynikało i nie mieli żadnych okazji bramkowych. Zaczynamy drugą połowę, wszystko jest pod kontrolą, wchodzi Łukasz Tumicz, ma sytuację, nie strzela. Pod koniec piłka zagrana do boku... nie wiem dlaczego nasz zawodnik nie zrobił wybloku na dośrodkowanie. Najniższy zawodnik na boisku wyskoczył i strzelił bramkę. Taka jest piłka, my tak samo strzeliliśmy gola kiedyś w 92. minucie, dzisiaj straciliśmy. Mamy jeden punkt i walczymy dalej. Chciałem jeszcze podziękować swoim zawodnikom, całej drużynie, bo wyszli na ten mecz bardzo kreatywnie i z determinacją – mówił po meczu trener Zagłębia Robert Stanek. (KP)   Wisła Puławy - Zagłębie Sosnowiec 1:1 (0:1) Bramki: 0:1 Jakub Arak (9. Łukasz Matusiak), 1:1 Christopher Edwards (90. Fedoriv).Zagłębie: Gąsiński - Sierczyński, Budek, Markowski Ż, Ninković - Matusiak, Dudek - Ryndak, Fonfara (85. Zalewski), Wrzesień (79. Tumicz) - Arak (63. Zaradny).    
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl