Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Wyrównujemy rekord zwycięstw!

dodane 18.12.2017
[Dąbrowa Górnicza] MKS Dąbrowa Górnicza w wyjazdowym meczu pokonał Legię Warszawa i odniósł siódme zwycięstwo z rzędu. To oznacza, że ekipa wyrównała najdłuższą serię zwycięstw w historii swoich występów na parkietach ekstraklasy. Trener Jacek Winnicki wypuścił na spotkanie z Legią Warszawa standardową piątkę z Dambrauskasem, Broussardem, Wołoszynem, Sheltonem i Gabińskim. Zespół ze stolicy przystępował do tej rywalizacji z najgorszym bilansem w lidze (0-11). Po znakomitej penetracji zakończonej punktami Dambrauskasa, goście prowadzili 10:7, ale kolejnych siedem punktów zdobyli gospodarze. Szczególnie aktywny był Anthony Beane, który dołączył do Legii kilka dni temu. Dąbrowianie mieli problem ze skutecznością z dystansu, a dodatkowo przeszkadzała obrona strefowa przeciwnika. Po pierwszych 20 minutach MKS prowadził 19:18, gdy za trzy przymierzył Jovan Novak. Cały czas toczyła się wymiana ciosów, ekipa z Zagłębia nie potrafiła narzucić swojego rytmu gry i przełamać defensywy Legii. Dopiero druga trójka Bartka Wołoszyna dała gościom 5-punktowe prowadzenie 30:25. Ekipa Tane Spaseva cierpiała na tym, że trzy przewinienia popełnił Beane. Trener do końca pierwszej połowy nie chciał z niego korzystać. MKS po 20 minutach prowadził 41:36. Po dobitce Dambrauskasa, dąbrowianie byli +8 i trener Spasev poprosił o przerwę na żądanie. Za chwilę po punktach z faulem Witalija Kowalenko, prowadzenie urosło do dwóch cyfr. Choć mimo tego, że gracze z Zagłębia konsekwentnie stawali na linię rzutów wolnych, przewagi nie udało się powiększyć. W międzyczasie czwarty faul złapał Amerykanin D.J. Shelton. Przed ostatnimi 10 minutami na Bemowie prowadzili 66:56. Gościom przez obronę strefową legionistów brakowało rozegrania, ale dwoma trójkami 10-punktowe prowadzenie utrzymał Novak. Zahamował tym rozpędzającego się rywala. Za chwilę za trzy celnie przymierzył Aaron Broussard. Na 4 minuty przed końcem, dąbrowianie prowadzili 81:70 po punktach spod kosza Sheltona. Nie obyło się jednak bez dramatów. Gdy na zegarze pozostawało 45 sekund, po punktach Huntera Mickelsona gospodarze tracili już tylko 4 oczka. Zrobiło się nerwowo. MKS-owi ostatecznie dopisało sporo szczęścia. Po time-oucie gracze trenera Winnickiego popełnili stratę, ale Jobi Wall nie trafił w kontrze za trzy, co przesądziło o siódmej wygranej z rzędu ekipy z Zagłębia. Aaron Broussard skończył mecz z dorobkiem 13 punktów, 10 zbiórek i 4 asyst. Kolejnych 17 oczek i 13 zbiórek Sheltona. Na kolejny mecz zespół wraca do Hali Centrum, gdzie 22 grudnia zagra z Asseco Gdynia. LEGIA WARSZAWA – MKS DĄBROWA GÓRNICZA 77:81 (18:19, 18:22, 20:25, 21:15) Legia: Beane 21, Kukiełka 16, Mickelson 16, Wall 10, Tharpe 8, Linowski 5, Robak 1, Aleksandrowicz 0, Andrzejewski 0, Wilczek 0 MKS: Shelton 17, Novak 16, Broussard 13, Kowalenko 10, Wołoszyn 10, Pamuła 9, Dambrauskas 6, Gabiński 0, Kucharek 0 Michał Kajzerek

Nerwowo, ale z mocnym zakończeniem

dodane 14.12.2017
[Dąbrowa Górnicza] Po znakomitym otwarciu, przyszło kilkadziesiąt minut walki z własnymi niedoskonałościami. Dopiero w czwartej kwarcie MKS Dąbrowa Górnicza podniósł poprzeczkę w obronie i wytargał szóstą wygraną z rzędu przeciwko Czarnym Słupsk. Dąbrowianie otworzyli mecz serią 7:1 po trójce D.J.-a Sheltona. Ale to Michał Gabiński był największym zagrożeniem dla obrony Czarnych Słupsk, notując szybkich 5 oczek. Gospodarze całkowicie zdominowali tablice, zbierając niemal wszystkie piłki. Po dobitce Sheltona było już 12:3, choć goście powoli podnosili się po słabym początku i po trójce Drew Brandona Dąbrowa Górnicza prowadziła już tylko punktem (17:16). Do kolejnej odsłony ekipa trenera Jacka Winnickiego przystępowała z przewagą 26:24. Po dwóch minutach kwarty szkoleniowiec MKS-u poprosił o przerwę, wyraźnie sfrustrowany postawą swoich podopiecznych w obronie. Na pięć minut przed końcem punkty z faulem Dominica Artisa dały Czarnym 3-punktowe prowadzenie. Gospodarze mieli problem ze złapaniem ofensywnego rytmu, ale znakomitym wsadem po podaniu Jovana Novaka popisał się Shelton. Bardziej niż kolegów, rozbudził on rywala. Po kontrze z punktami Justina Wattsa, słupszczanie prowadzili 46:41.   Nerwowy początek trzeciej kwarty kontrolowali Czarni. MKS nieskutecznie rzucał za trzy i po punktach Laurisa Blausa spod kosza, goście prowadzili 55:44. Trener Winnicki cały czas powtarzał swoim zawodnikom: „musimy znaleźć rytm”. W międzyczasie dwie kontry graczy ze Słupska i dwie trójki Justina Wattsa. Dominic Artis swoimi wjazdami całkowicie rozbijał obronę gospodarzy. Przed ostatnią 10-tką na tablicy wyników było 60:70 dla Czarnych. Ale MKS otworzył finałową odsłonę od serii 8:0 po trójce Witalija Kowalenko. W tym meczu Czarnych nie prowadził trener Marek Łukomski z uwagi na chorobę. Zespół słupszczan przejęli Mirosław Lisztwan i Rafał Frank. Po kontrze zakończonej punktami Maćka Kucharka, miejscowi wrócili na prowadzenie (74:73). Do końca spotkania pozostawało sześć minut. Goście odkuli się po trójce Łukasza Bonarka. Starcie toczyło się cios za cios. Po trafieniu spod kosza Kowalenko, MKS skończył pościg 6:0 i teraz to on prowadził 85:83. W kolejnej akcji Kova popisał się znakomity blokiem, zdejmując rzut Wattsa z obręczy! Ekipa z Zagłębia w czwartej kwarcie włączyła obronę i to ostatecznie przesądziło o szóstej wygranej z rzędu graczy trenera Winnickiego. 17 punktów, 14 zbiórek Sheltona, kolejnych 15 oczek i 3 asysty Novaka, który został wybrany MVP starcia. MKS DĄBROWA GÓRNICZA – CZARNI SŁUPSK 87:83 (26:24, 15:24, 19:22, 27:13) MKS: Shelton 17, Novak 15, Dambrauskas 11, Kowalenko 9, Kucharek 8, Broussard 7, Gabiński 7, Wołoszyn 7, Pamuła 6 Czarni: Watts 18, Stelmach 13, Artis 12, Blaus 9, Seweryn 9, Brandon 7, Wall 7, Cesnauskis 5, Bonarek 3 Michał Kajzerek

Nieprzerwana passa sukcesów wojowników Guja Jiujutsu

dodane 13.12.2017

Hala Centrum odleciała!

dodane 11.12.2017
[Dąbrowa Górnicza] To piąte zwycięstwo z rzędu MKS-u Dąbrowa Górnicza! W meczu na szczycie ekipa Jacka Winnickiego po bardzo emocjonujących 40 minutach pokonała lidera tabeli – Anwil Włocławek 86:84. D.J. Shelton zanotował 22 punkty i 11 zbiórek. Gospodarze rozpoczęli ten mecz od trzech trafień za trzy, ale obronę MKS-u dwa razy zgubił Ivan Almeida, jedną z akcji kończąc wsadem z faulem. Przy stanie 11:8 dla graczy trenera Jacka Winnickiego, ten poprosił o przerwę na żądanie, bo nie był zadowolony z postawy w defensywie swojej drużyny. Goście  natomiast mieli problem z obroną na dystansie i trójka D.J.-a Sheltona zwiększyła prowadzenie ekipy z Zagłębia do 8 oczek (18:10). Spotkanie było bardzo dynamiczne. Tym razem seria 9:0 włocławian i zmiana na prowadzeniu. Znakomicie ten mecz otworzył Almeida notując w pierwsze 10 minut aż 14 punktów. Starcie cały czas pozostawało wyrównane. Po trójce Jarosława Zyskowskiego, Anwil wyszedł na prowadzenie 35:32, ale serią czterech oczek z rzędu odpowiedział Bartłomiej Wołoszyn. Kibice dostali w pierwszej połowie znakomite widowisko, toczące się na dużej intensywności i w ataku i w obronie. Po 20 minutach ekipa z Zagłębia prowadziła 50:44. Zaraz na starcie drugiej połowy Shelton popisał się znakomitym wsadem agresywnie atakując kosz. Niestety kontuzji doznał Almeida. Wszystko wskazywało na uraz kostki. Gracz nie był w stanie opuścić parkietu o własnych siłach. MKS prowadził, ale Anwil cały czas trzymał się bardzo blisko. Odrobinę dystansu zbudowała trójka Broussarda na 67:62, ale goście odpowiedzieli serią 5:0 doprowadzając do wyrównania. Ostatnią 10-tkę dąbrowianie otwierali prowadząc 72:70. Po rzutach wolnych Jaylina Airingtona, włocławianie objęli jednopunktowe prowadzenie. Trener Milicic postawił strefę, co odrobinę wybiło miejscowych z rytmu. Niemoc przełamał dopiero Jovan Novak trafiając za trzy. W międzyczasie do gry wrócił Almeida, choć wyraźnie miał problem ze stopą. Po bardzo trudnej próbie z wyskoku Bartka Wołoszyna, MKS prowadził 86:81, gdy na zegarze pozostawały dwie minuty. Na 50 sekund przed końcem Anwil zniwelował stratę do 2 oczek. Ostatnia akcja należała do gości z Włocławka, ale przechwyt Broussarda zakończył rywalizację przy stanie 86:84! MVP został wybrany zaciekle walczący Bartek Wołoszyn, który zdobył 15 punktów, ale wyróżnić trzeba także D.J.-a Sheltona, który do 22 oczek dołożył 11 zbiórek. MKS DĄBROWA GÓRNICZA – ANWIL WŁOCŁAWEK 86:84 (28:25, 22:19, 22:26, 14:14) MKS: Shelton 22, Wołoszyn 15, Dambrauskas 14, Broussard 12, Kucharek 7, Novak 6, Kowalenko 5, Pamuła 3, Gabiński 2 Anwil: Almeida 20, Leończyk 13, Zyskowski 13, Łączyńsk 11, Nowakowski 10, Sobin 10, Szewczyk 4, Airington 3, Delas 0 Michał Kajzerek

Cykl Bike Atelier MTB Maraton 2018

dodane 05.12.2017
[Region, Dąbrowa Górnicza] Cykl Bike Atelier MTB Maraton będzie w sezonie 2018 liczył aż 10 wyścigów. Organizatorzy przygotowali dla uczestników zróżnicowane trasy – w dobrze już znanych, ale też nowych miejscach. Rywalizacja rozpocznie się 22 kwietnia w Rybniku, a zakończy 14 października w Dąbrowie Górniczej. – Wsłuchujemy się w opinie naszych uczestników. Przeanalizowaliśmy dokładnie wypełnione przez nich ankiety i wynika z nich jednoznacznie, że aby wszystkich zadowolić, konieczne jest zrobienie jeszcze większej liczby maratonów niż dotychczas. Dlatego też spełniamy to życzenie i dokładamy kolejne dwa wyścigi – wyjaśnia Anna Bara, organizator Bike Atelier MTB Maratonu. Największa seria maratonów w województwie śląskim rośnie w siłę i rozwija się z każdym rokiem. Wysoka frekwencja i pozytywne oceny zawodników motywują organizatorów do zwiększenia liczby imprez. W pierwszym sezonie odbyły się 4 wyścig i w każdym następnym do kalendarza włączane były kolejne dwa. Nowy sezon, nowe lokalizacje Wśród 10 lokalizacji jest trzech debiutantów. Nie zabraknie też nowości i modyfikacji tras w tych miejscach, w których rozgrywane były już zawody w poprzednich latach. Na mapie cyklu po raz pierwszy pojawiły się dwie miejscowości kojarzone z wymagającymi, górskim terenami – Brenna i Żywiec. Natomiast w lipcu zawodnicy odkrywać będą kolejną część Jury Krakowsko-Częstochowskiej, startując ze stolicy tego regionu – Częstochowy. – Zgodnie z oczekiwaniami uczestników dokładamy górskich tras. Bliskość Beskidów pozwala nam na wyznaczenie nowych, pięknych odcinków obfitujących w zjazdy, podjazdy i trudne technicznie fragmenty. W 2017 roku doskonale sprawdziła się Jura, więc tu pozostaniemy i poznamy okolice Częstochowy, które na pewno mile wszystkich zaskoczą – zapowiada Dariusz Leśniewski, organizator maratonów. – W nowym sezonie każdy znajdzie coś dla siebie. Będą góry, trasy wśród jurajskich skałek, ale też szybkie wyścigi w Gliwicach i Rybniku. Co czeka w 2018? Przyszłoroczna edycja rozpocznie się 22 kwietnia. Tym razem zmagania zostaną zainaugurowane w Rybniku, a zakończą się w Dąbrowie Górniczej, która w ostatnich latach zwykle otwierała rywalizację. Obie te miejscowości gościły już kilkakrotnie Bike Atelier MTB Maraton, jednak w tym roku wyścigi odbędą się na zmienionych trasach, ze startem i metą w innym miejscu. W góry wjedziemy już w drugim wyścigu, 13 maja w debiutującym Żywcu. Rywalizacja w równie górzystej Brennej obędzie się dwa tygodnie później (27 maja). Do Olkusza, który po raz drugi z rzędu znalazł się w programie cyklu, peleton zawita 10 czerwca i będzie to jedyna impreza rozgrywana poza województwem śląskim (woj. małopolskie). Wakacje rozpoczniemy w jurajskich gminach Żarki/Janów/Niegowa, które oferują znakomite tereny dla miłośników rowerowych wspinaczek. Kolejny wyścig to również Jura, choć ta bardziej północna, gdyż kolarze wystartują z Częstochowy. Psary i Gliwice mają już ugruntowaną pozycję w kalendarzu i trudno sobie wyobrazić Bike Atelier MTB Maraton bez tych dwóch lokalizacji. Zmagania rozegrane zostaną tam odpowiednio 19 sierpnia i 2 września. Wielu uczestnikom, którzy specjalizują się w jeździe po górach, bardzo przypadła do gustu trasa wokół Ustronia i wjazd na Równicę. W tym roku, 30 września, również będzie okazja do spróbowania swoich sił na tych ścieżkach. Finał zmagań będzie miał miejsce 14 października w Dąbrowie-Górniczej. Tym razem start i meta zostaną usytuowane przy jeziorze Pogoria III.   W najbliższych tygodniach opublikowany zostanie regulamin imprezy. Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie cyklu: bikeateliermaraton.pl. (s) Foto: bikeatelier.pl
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl