Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Bike Atelier MTB Maraton już 5 maja

dodane 30.04.2019
[Dąbrowa Górnicza] – To może być mocny rowerowy akcent na zakończenie majówki – mówią organizatorzy Bike Atelier MTB Maratonu, który w niedzielę 5 maja odbędzie się w Dąbrowie Górniczej. Jedna z najpopularniejszych serii maratonów rowerowych w Polsce od lat przyciąga tam mnóstwo miłośników dwóch kółek.   Ponad 1200 osób wystartowało w październiku ubiegłego roku w Dąbrowie Górniczej w finale Bike Atelier MTB Maratonu 2018. W obecnym sezonie jeden z największych maratonów rowerowych w Polsce zagości tam już w niedzielę 5 maja.   – Trasa będzie generalnie nieco trudniejsza niż w zeszłym roku – zapowiada Grzegorz Smaczyński, organizator Bike Atelier MTB Maratonu. Miasteczko startowe będzie zlokalizowane w Dąbrowie Górniczej na stadionie UKS Pionier (ul. Mieszka I). Stamtąd zawodnicy ruszą w teren. – Asfalt będzie ograniczony do minimum. Trasa będzie prowadziła głównie lasami, na dystansie Pro będzie sporo dróg szutrowych i kilka rzeczek do pokonania. Nie zabraknie stromych podjazdów, wymagających technicznie zjazdów i singletracków – tłumaczy Grzegorz Smaczyński. Jego zdaniem w Dąbrowie Górniczej można się spodziewać wyzwania trudniejszego niż podczas niedawnej inauguracji Bike Atelier MTB Maratonu w Rybniku. – Będzie pagórkowato, ale zdecydowana większość uczestników powinna poradzić sobie z dąbrowskimi podjazdami bez zsiadania z roweru – uspokaja organizator wyścigu.   – Trasa była świetna, szybka i wymagająca technicznie. Było na niej dużo „singli” i korzeni. Mimo że jechałem krótki dystans, łatwo nie było. Najtrudniejsza była chyba ostatnia sekcja „singli” z korzeniami. Trzeba było mieć naprawdę dobrą technikę, żeby przejechać ją szybko i bez wywrotki – mówił Marcin Reszka na mecie październikowego wyścigu w Dąbrowie Górniczej. Tym razem dystans Pro będzie liczył ok. 61 km i 660 m przewyższenia, a dystans Hobby/Family ok. 28 km i ok. 500 m przewyższenia. Na dystansie Pro można się spodziewać czołowych zawodników i zawodniczek MTB w Polsce, jednak nie tylko oni znajdą w Dąbrowie Górniczej coś dla siebie. W kategorii Family pod okiem opiekunów mogą wystartować kilkunastoletni pasjonaci kolarstwa. Jest też kategoria Kido, w której najmłodsi na dwóch lub czterech kółkach, a nawet na rowerkach biegowych mogą się ścigać na osobnych dostosowanych do wieku krótkich trasach. W kategorii tej, nastawionej przede wszystkim na dobrą zabawę, mogą ich wspierać rodzice.   Niezależnie od umiejętności, poziomu wytrenowania i wieku, każdy miłośnik MTB będzie mógł się sprawdzić w Dąbrowie Górniczej. – To może być mocny rowerowy akcent na zakończenie majówki – uważa Grzegorz Smaczyński.   Ten, kto chciałby zamknąć ją w ten sposób, powinien zarejestrować się na wyścig na www.bikeateliermaraton.pl bądź w biurze zawodów. Rejestracja online obowiązuje do piątku włącznie, później można się zapisać w biurze zawodów czynnym w sobotę od 17.00 do 19.00 i w niedzielę od 8.00 do 10.30.   (s)

Dalej w grze – Zagłębie Sosnowiec Wisła Kraków 2:1

dodane 28.04.2019
[Sosnowiec] Pomimo później pory trybuny Stadionu Ludowego były zapełnione prawie do pełna. Widzowie oczekiwali powtórki spektaklu z ostatniego spotkania z Wisłą Kraków, gdzie walka była jak pojedynek pięściarzy wagi ciężkiej. Niestety, pierwsze minuty rozczarowały.   Grając z rezerwami Wisły Kraków już w czwartej minucie Zagłębie straciło gola. Przez kolejne minuty widzieliśmy koncert nieudolności w wykonaniu naszych zawodników. W 10 minucie po podaniu Sanogo szansę zaprzepaścił Udoviczć nieudanym dośrodkowaniem na wyrównanie. W 11 minucie Żarko Udoviczić podał wprost do bramkarza przeciwnika, zamiast płasko podać do nadbiegającego kolegi z drużyny. W 13 minucie Mateusz Możdżeń strzelił z dobrej pozycji i spudłował. Minutę później Vamara Sanogo strzelił w długi róg, ale na szczęście dla Białej Gwiazdy Lis zdążył wybić futbolówkę. Nieskładne ataki Zagłębiaków co jakiś czas były przerywane przez groźne kontrataki zawodników Wisły.   W 28 minucie Paweł Brożek ograł naszych obrońców i tuż przed polem karnym uderzył precyzyjnie – gdyby nie Dawid Kudła byłoby już 2:0. Do końca meczu Zagłębie nie potrafiło znaleźć recepty na odmłodzoną defensywę Wisły Kraków pod wodzą golkipera Lisa. Szymon Pawłowski rozgrywał do lepiej ustawionych kolegów, lecz ci nie potrafili przełamać niemocy strzeleckiej. Po 45 minutach bicia głową w mur Zagłębie schodziło do szatni bez bramki.   Po przerwie Zagłębie ruszyło do ataku od pierwszej minuty. Nie wiadomo, co działo się w szatni, ale Ivan Grożny zmotywował zawodników i już w 5 minucie drugiej połowy Mateusz Możdżeń przymierzył zza pola karnego i pięknym strzałem z dystansu pokonał bramkarza Białej Gwiazdy. Uaktywnił się duet Żarko – Pawłowski, potem Olaf Nowak strzelił z podbicia, niestety obok słupka. Nowak ponownie strzelił głową, ale znów koło słupka. Jak to mówią, do trzech razy sztuka i Olaf Nowak pięknym strzałem pokonał bramkarza Wisły. Jest to historyczna chwila dla byłego wychowanka Wisły Kraków.   Do końca meczu Zagłębie panuje na boisku, mecz zakończył się zwycięstwem i kolejnymi 3 punktami na naszym koncie.   Tekst i foto: Rafał Nizicki    

Piotr Polczak: Historia piłkarska lubi się powtarzać...

dodane 19.04.2019
[Sosnowiec] Środkowy obrońca Zagłębia po kontuzji czuje się coraz lepiej i wkrótce zobaczymy go na boiskach Ekstraklasy. - Wierzymy w naszą pracę, w to, że w świąteczny poniedziałek wygramy w Legnicy. Historia lubi się powtarzać! - uważa Piotr Polczak.   Jak wygląda pańska sytuacja zdrowotna po złamaniu kości śródstopia? Piotr Polczak: Spokojnie trenuję, wykonuję swoją pracę. Staram się na 100 procent wykonywać większość ćwiczeń. Po kontuzji przez 2,5 tygodnia nic nie robiłem w sensie piłkarskim, więc teraz muszę odbudowywać inne partie mięśniowe. Oczywiście, chciałbym jak najszybciej wrócić do składu, by pomóc chłopakom w walce o utrzymanie się. Jest świetna atmosfera w szatni, razem możemy zdziałać więcej. W jakich okolicznościach w trakcie meczu z Lechią Gdańsk doszło do tej kontuzji? Na meczu z Lechią nic nie czułem, adrenalina była tak duża, że nawet nie pamiętałem momentu kontuzji. Noga mi spuchła dopiero po meczu, ale myślałem, że nic poważnego się nie stało. Dopiero po zrobieniu rentgena okazało się, że mam złamaną jedną z kości śródstopia. Po dłuższej przerwie, na treningach jeszcze lekko odstaję pod względem fizycznym, ale inaczej być nie może. To tylko świadczy o tym, jak świetnie pod względem motorycznym przygotowana jest drużyna. Gdyby ktoś nowy pojawił się u nas na treningu, to nie dałby rady. Kiedy można się spodziewać pańskiego powrotu do składu? Liga szybko finiszuje, za chwilę Ekstraklasa zakończy rozgrywki. Oczywiście, o wszystkim zdecyduje trener, ja ciężko pracuję, nadrabiam zaległości. Nasza sytuacja jest ciężka, ale nie beznadziejna. Wystarczy, że wygramy dwa razy pod rząd i nasza sytuacja w dole tabeli ulegnie poprawie. Oczywiście, rywale muszą też pogubić punkty. Tak jak to było, gdy wygraliśmy z Miedzią Legnica i Wisłą Kraków. Historia piłkarska lubi się powtarzać, teraz znowu gramy w Legnicy, a potem w środku tygodnia z Wisłą Kraków. Przed nami siedem spotkań i naprawdę wiele może się jeszcze zmienić. Święta Wielkanocne to dla piłkarzy Zagłębia okres treningowy, nie ma taryfy ulgowej. W trakcie swojej gry w Rosji czy też Rumunii spotykałeś się z taką samą sytuacją? Święta spędzimy w pracy, dla mnie to chyba pierwszy raz. Wcześniej bywało tak, że w Polsce w okresie Świąt Wielkanocnych grało się w czwartki, soboty i poniedziałki. Mnie trafiały się mecze w soboty. W Rosji jest inny kalendarz świąteczny, więc nie zwracałem na to uwagi. Teraz nikt nie narzeka, że gramy i trenujemy w święta, najważniejszy jest cel, czyli utrzymanie. Jerzy Mucha Foto: www.zaglebie.eu

Grad medali dla reprezentantów Stowarzyszenia Centrum Formy

dodane 18.04.2019
[Dąbrowa Górnicza] Na Mistrzostwach Polski w Wyciskaniu Leżąc Klasycznym, które odbyły się na tegorocznych targach Fit Weekend w Kielcach, zawodnicy Stowarzyszenia Centrum Formy zdobyli aż 22 medale indywidualne i 4 miejsca na podium w klasyfikacji drużynowej. W kategorii kobiet do lat 18 w wadze do 57 kg startowała Emilia Chylińska, młoda zawodniczka trenująca zaledwie 2 miesiące trójbój siłowy, której debiut był bardzo udany, gdyż Emilia zdobyła srebrny medal na swoich pierwszych zawodach z wynikiem 57,5 kg i zaliczonymi wszystkimi podejściami, oraz była szósta w klasyfikacji seniorek. Również do lat 18, lecz w kategorii do 63 kg, klub reprezentowała druga z debiutantek Mariola Buszman, która zaliczyła jedynie pierwsze podejście na ciężarze 50 kg. Dwie kolejne próby na 55 kg były spalone. Zawodniczka zajęła czwarte miejsce w swojej kategorii. Zuzanna Kula w kategorii 47 kg do lat 20 zdobyła złoty medal z wynikiem z drugiego podejścia 71 kg, czyli nowym rekordem Polski do lat 20 i 23. Niestety trzecia próba na ciężarze 72 kg, aby pobić swój rekord, się nie powiodła. Zawodniczka zdobyła również srebrny medal w kategorii seniorek oraz złoty medal w klasyfikacji open do lat 20. W wadze 57 kg do lat 20 klub reprezentowała Janina Francik, także debiutantka  która mimo spalenia drugiego podejścia na ciężarze 57,5 kg pokonała go w trzeciej próbie i z tym wynikiem skończyła konkurs na drugim miejscu. W kategorii seniorek do 47 kg  startowała również Anna Sam Thu, która jako jedyna w swojej kategorii zaliczyła wszystkie podejścia z końcowym wynikiem 62,5 kg, co jest nowym rekordem życiowym zawodniczki. Piękna walka w trzecim podejściu dała jej brązowy medal. Startująca w kategorii do 72 kg Kinga Moczydłowska znów przeżyła dużo stresu, gdyż nie zaliczyła pierwszego podejścia pod 90 kg. Całe szczęście w drugiej próbie udało się jej wycisnąć ciężar, w trzeciej 95 kg już okazało się zbyt ciężkie. Mimo zaliczenia tylko jednego podejścia Kinga zdobyła  złoto w swojej kategorii i była dziewiąta w klasyfikacji open.Aneta Szot w kategorii 84 kg, zaliczając jedynie pierwsze podejście na ciężarze 100 kg, zdobyła złoto w swojej kategorii oraz 4 miejsce w open. W kategorii weteranek gr I (40-49lat) w wadze 63 kg startowała debiutantka Aneta Olsiewicz, która zaczynała od 55 kg , w drugiej próbie zaatakowała 60 kg, która została spalona, ale  w trzecim podejściu zawodniczka zaliczyła ten ciężar i zdobyła srebrny medal. Katarzyna Kowalik, również w grupie weteranek, lecz w wadze 72 kg, uzyskała wynik 50 kg zaliczając ten ciężar w drugim podejściu, co dało jej srebrny medal. Drużynowo juniorki z SCF do lat 18 i 20 wywalczyły trzecie miejsce. Seniorki w klasyfikacji drużynowej znalazły się na pierwszym miejscu. Również dobrze się spisali się panowie. Do lat 16 w wadze 83 kg startował Dawid Margas ,który z wynikiem 82,5 kg, zaliczonym w drugim podejściu, zakończył konkurs na czwartym miejscu. W kategorii juniorów do lat 18 w kategorii do 66 kg Radek Dębicki zaliczył wszystkie podejścia w pięknej walce o medal uzyskując wynik 105 kg , co jest nowym rekordem życiowym zawodnika. Mimo zapasu na sztandze Radek musiał walczyć o medal, który wygrał masą ciała, lecz niewiele zabrakło mu do złota. Dobry start miał również Kamil Nitecki, który kategorii 83 kg do lat 18 zdobył piąte miejsce. Zawodnik zaliczył wszystkie podejścia, zaczynając od rekordu ze swoich poprzednich zawodów, a w końcowym rezultacie uzyskując wynik 127,5 kg ,czyli swoją życiówkę ,w dodatku z zapasem. Nektariusz Jurczuk w kat 93 kg do lat 18 w pierwszej próbie nie zaliczył ciężaru 120 kg, udało się w drugim podejściu. Ostatnie podejście pod 130 kg niestety nie było udane, mimo to zawodnik uzyskał czwarte miejsce w swojej kategorii.  W wadze do 105 kg, również do lat 18, jako najlżejszy zawodnik startował Kamil Wajda, który zaliczył wszystkie podejścia kończąc na ciężarze 135 kg, co dało mu brązowy medal. Do srebra zabrakło jedynie 2,5 kg. W kategorii juniorów do lat 20 w wadze 59 kg złoto zdobył Marcin Krzesiński, zaliczając w drugim podejściu ciężar 100 kg , co również dało zawodnikowi srebrny medal seniorów w tej wadze. Marcin zdobył też piąte miejsce w klasyfikacji open. Rewelacyjny start miał Bartosz Roszer z kategorii 93 kg do lat 18, który zdobył złoto z wynikiem 162,5kg zaliczonym w drugiej próbie. Wynik ten dał zawodnikowi złoto w open. Artur Kuc w kategorii 74 kg do lat 23 zaliczając wszystkie trzy próby, ostatecznie z wynikiem 137,5kg, wywalczył srebrny medal w swojej kategorii. Sebastian Kwiatkowski w kategorii 120+ do lat 23 zajął pierwsze miejsce z wynikiem 167,5 kg zaliczonym w trzeciej próbie. W kategorii seniorów Rafał Wit w wadze 66 kg zaliczył jedynie drugie podejście na ciężarze 140 kg, co dało zawodnikowi brązowy medal w swojej kategorii. Bartłomiej Wirek w kategorii seniorów do 83 kg wywalczył ciężar 172,5 kg zaliczonym w trzeciej próbie. Zawodnik stanął na podium na trzecim miejscu. Przemysław Kluk w kategorii 105 kg seniorów zaliczył wszystkie trzy podejścia, kończąc na 212,5kg , dzięki czemu  zdobył złoty medal w swojej kategorii. W kategorii weteranów I grupy (40-49lat) w wadze 83 kg Tomasz Dębicki, mimo spalenia pierwszego podejścia na ciężarze 110 kg za brak komendy, w drugiej próbie zaliczył bezbłędnie 115 kg. Trzecie podejście pod 120 kg się nie powiodło, a zawodnik uzyskał czwarte miejsce w swojej kategorii. Również w tej grupie weteranów startujący w kategorii do 105 kg Mikołaj Kowalik zaliczył wszystkie trzy podejścia z wynikiem końcowym 180 kg. Zawodnik stanął na podium na drugim miejscu.   Tomasz Woźniak w II gr weteranów (50-59lat) w kategorii 83 kg zaliczył wszystkie podejścia, kończąc konkurs na 130 kg, co dało mu srebrny medal. W kategorii weteranów gr III (60-69lat) startował  prezes Grzegorz Leski, który w kategorii wagowej 83 kg zdobył złoty medal. Zaliczając wszystkie trzy próby prezes uzyskał wynik 112,5 kg. W efekcie juniorzy do lat 20 zdobyli złoty puchar drużynowo, a seniorzy srebrny.     (s)

Szymon Pawłowski i Konrad Kumor podpisali nowe kontrakty

dodane 12.04.2019
[Sosnowiec] Szymon Pawłowski, który pojawił się w Sosnowcu w rundzie jesiennej obecnych rozgrywek, będzie reprezentował sosnowieckie barwy w kolejnych 3 sezonach, dając jasno do zrozumienia, że chce pomóc klubowi nie tylko w utrzymaniu Ekstraklasy, ale także w dłuższym procesie budowania silnej drużyny. – Cieszę się z tego powodu, że się dogadaliśmy – mówi Pawłowski. – Na pewno dobrze się tu czuję i to jest jedna z kluczowych kwestii, że bez względu na to, czy się utrzymamy w Ekstraklasie czy też nie, podpisałem kontrakt na długi okres. Bardzo liczę na to, że się utrzymamy i będę robił wszystko, by tak się stało. A jak nam się noga powinie, to chciałbym, by Zagłębie jak najszybciej wróciło do Ekstraklasy, czyli tu, gdzie jest jego miejsce – zapewnia kapitan Zagłębia, który w sobotnim meczu z Wisłą Płock nie zagra z powodu nadmiaru żółtych kartek.   Co konkretnie zadecydowało o tym, że Pawłowski postawił mocno na Zagłębie? – Po pierwsze dobrze się to czuję, co widać po mojej dyspozycji, formie sportowej. Bardzo ważne jest to, że Zagłębie wyciągnęło do mnie rękę, kiedy trenowałem w rezerwach Lecha Poznań i zaproponowało mi kontrakt. To także kwestia ludzi, którzy pracują w klubie. Prezes Marcin Jaroszewski, Grzegorz Książek, współwłaściciel Zagłębia i inni tworzą fajną atmosferę. Pracują tutaj ludzie, którzy chcę coś zrobić dla Zagłębia. I robią wszystko, by było jak najlepiej. A w szatni jest dobra atmosfera, każdy z nas chce, by Zagłębie utrzymało się w Ekstraklasie – dodaje Pawłowski. Kapitan sosnowiczan w obecnych rozgrywkach Lotto Ekstraklasy zagrał w 25 spotkaniach w koszulce Zagłębia, strzelając 5 bramek. Przy okazji solidnie zapracował na opaskę kapitańską, zyskując zaufanie trenera Valdasa Ivanauskasa, kolegów z drużyny, a przede wszystkim kibiców. – To sygnał dla wszystkich kibiców i środowiska, że w najbliższych latach Zagłębie chce być liczącym się klubem na arenie polskiej piłki. A ostatecznej jakości całej zagłębiowskiej piłce doda nowy stadion, na którym mam taką nadzieję Szymon zagra w naszych barwach, na poziomie ekstraklasy – z przekonaniem mówi Marcin Jaroszewski, prezes sosnowieckiego klubu. Zadowolony z podpisania 3-letniego kontraktu jest również Konrad Kumor. 19-letni wychowanek sosnowiczan ma za sobą 3 występy w Zagłębiu, z czego dwa na poziomie Lotto Ekstraklasy. Teraz ciężko pracuje i czeka na kolejną szansę. – Jestem jak najbardziej zadowolony z podpisania nowego kontraktu. Zagrałem w Zagłębiu do tej pory tylko 3 i aż 3 mecze zależy jak na to patrzeć ale mam nadzieję, że będzie ich więcej. Wierzę w to, że dostanę szansę, bym się mógł pokazać z jak najlepszej strony – mówi ten zdolny piłkarz młodego pokolenia. – Podpisanie kontraktu z Kumorem, a wcześniej Pietrzakiem to nie koniec, jeśli chodzi o młodych, zdolnych piłkarzy. Wkrótce będą podpisane kolejne kontrakty nie tylko z młodymi chłopakami z naszego regionu, ale także z Polski – zaznacza prezes Jaroszewski. (s) Foto: Marek Rybicki/www.zaglebie.eu

Znamy trasę 76. Tour de Pologne UCI World Tour

dodane 11.04.2019
[Region, Jaworzno] 76. Tour de Pologne UCI World Tour odbędzie się w dniach 3-9 sierpnia. Kolarze wystartują z Rynku Głównego w Krakowie i po pokonaniu siedmiu etapów o łącznej długości ponad 1060 kilometrów zafiniszują w Bukowinie Tatrzańskiej. Tegoroczny Tour de Pologne nawiązuje do stulecia Polskiego Komitetu Olimpijskiego i będzie rozgrywany jako „Wyścig Pokoleń”. Dziś w Hotelu InterContinental Warszawa oficjalnie zaprezentowano trasę wyścigu.   – 76. Tour de Pologne UCI World Tour zapowiada się bardzo ciekawie, a trasa jest szybka i dynamiczna. Kolarze ponownie będą się ścigać na południu Polski, bo te tereny sprawdziły się podczas poprzedniego wyścigu. Mamy wiele ciekawych miejsc, etapy płaskie, pagórkowate i górskie. Na jednym z etapów będzie premia rozgrywana na bieżni Stadionu Śląskiego w Chorzowie, czym nawiązujemy do przeszłości i czasów Królaka, Szurkowskiego, czy Szozdy, kiedy tysiące ludzi na trybunach obserwowało rywalizację kolarzy – mówi Czesław Lang,  Dyrektor Generalny Tour de Pologne.   Podobnie jak przed rokiem uroczyste otwarcie wyścigu będzie miało miejsce na Rynku Głównym w Krakowie. Pierwszego dnia kolarze będą mieli do pokonania pagórkowaty etap ze startem i metą w Krakowie. Kolejne dwa dni to typowo sprinterskie etapy z trudną technicznie trasą. 4 sierpnia peleton wystartuje z Tarnowskich Gór i zafiniszuje przy Spodku w Katowicach. Dzień później na trasie pojawi się miejsce symbol polskiego sportu, czyli Stadion Śląski w Chorzowie, a finisz zaplanowano w Zabrzu. Czwarty etap Jaworzno – Kocierz, Śląskie będzie rozgrywany pod hasłem stulecia powstań śląskich, a partnerem mety jest Województwo Śląskie. Tego dnia kolarze pierwszy raz wjadą w wysokie góry, a na trasie znajdą się dwie premie górskie pierwszej kategorii. Piąty etap to znów interwałowa, pagórkowata trasa z Kopalni Soli „Wieliczka” do Bielska-Białej. Ostatni dwa dni będą decydujące dla losów klasyfikacji generalnej. Szósty etap Małopolska, Zakopane i siódmy, królewski etap BUKOVINA Resort – Bukowina Tatrzańska to klasyczna górska trasa w przepięknej scenerii polskich Tatr.   W 76. Tour de Pologne UCI World Tour kolarze będą walczyć o żółtą koszulkę i zwycięstwo w klasyfikacji generalnej CARREFOUR, a także w poszczególnych klasyfikacjach – Najlepszy Góral TAURON, Najlepszy Sprinter LOTOS oraz Najaktywniejszy Zawodnik LOTTO. LOTOS jest także sponsorem klasyfikacji premii Najlepszy Polak.   Tour de Pologne po raz kolejny włączy się w obchody najważniejszych wydarzeń z historii Polski. Wyścig świętował już obchody Roku Chopinowskiego, upamiętniał rocznicę Powstania Warszawskiego, przejechał śladami papieża Jana Pawła II i narodowego hymnu „z ziemi włoskiej do Polski”, a także celebrował 25. rocznicę wolnej Polski. W ubiegłym roku Tour de Pologne odbywał się pod hasłem Narodowy Wyścig Niepodległości włączając się w obchody stulecia odzyskania niepodległości. W tym roku przypada stulecie polskiego olimpizmu i Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W związku z tym Tour de Pologne rozgrywany będzie jako „Wyścig Pokoleń” i w szczególny sposób nawiąże do olimpijskich sukcesów kolarzy, przede wszystkim Ryszarda Szurkowskiego, Czesława Langa i Rafała Majki.   Tradycyjnie już podczas Tour de Pologne odbędą się inne wydarzenia kolarskie. 9 sierpnia w BUKOVINA Resort w Bukowinie Tatrzańskiej zostanie rozegrany Tour de Pologne Amatorów, a w dniach 3-8 sierpnia odbędzie się kolejna edycja Kinder+Sport Mini Tour de Pologne. Młodzi kolarze będą rywalizować w Krakowie, Katowicach, Zabrzu, Jaworznie, Bielsku-Białej i Zakopanem.   76. Tour de Pologne UCI World Tour 3-9.08.2019   1. etap: 3.08 Kraków – Kraków / 136 km 2. etap: 4.08 Tarnowskie Góry – Katowice / 153 km 3. etap: 5.08 Stadion Śląski, Chorzów – Zabrze / 157 km 4. etap: 6.08 Jaworzno – Śląskie, Kocierz  / 173 km 5. etap: 7.08 Kopalnia Soli „Wieliczka” – Bielsko-Biała / 154 km 6. etap: 8.08 Małopolska, Zakopane / 155 km 7. etap: 9.08 BUKOVINA Resort – Bukowina Tatrzańska / 132,5 km   (s)  
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl