Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Czwarte zwycięstwo JAS FBG Sosnowiec

dodane 12.11.2014
[Region, Sosnowiec] Kolejny emocjonujący mecz w sosnowieckiej hali rozegrały koszykarki JAS FBG Sosnowiec. Tym razem zmierzyły się z doświadczoną drużyną ze Swarzędza, która podobnie jak nasze koszykarki miała na swoim koncie trzy zwycięstwa. Zespół ze Swarzędza w tym sezonie wzmocniła Aleksandra Karpińska-Drzewińska, wielokrotna reprezentantka Polski, znana z występów w zespołach AZS Poznań i Tęczy Leszno. Sosnowiecki zespół, choć bez Dąbkowskiej, do spotkania przystąpił w dobrym nastroju po ubiegłotygodniowym zwycięstwie w Gorzowie Wielkopolskim. Licznie zgromadzeni kibice zobaczyli bardzo dobre spotkanie w wykonaniu obu zespołów, mecz był bardzo wyrównany. Rozpoczął się od mocnego uderzenia miejscowych: trzy punkty Kaczor, następnie trzy punkty Dobrowolskiej, dwa punkty Kotonowicz i w kolejnej akcji trójka tej zawodniczki 11-0 po 4 minutach gry. W ostatniej akcji Deko zdobyła 3 punkty i ustaliła wynik pierwszej kwarty na 26-13. Jak się później okazało, właśnie pierwsza kwarta zadecydowała o końcowym sukcesie JAS FBG Sosnowiec. Kolejne kwarty przebiegały równie emocjonująco, a na 47 sekund przed końcem meczu prowadzenie JAS FBG zmalało do 4 punktów. Ostateczny wynik meczu na 68-62 dla JAS FBG Sosnowiec ustaliła w rzutach wolnych Kotonowicz. Po pięciu kolejkach sosnowiczanki zajmują 5. miejsce w grupie B I ligi koszykówki kobiet. Kolejny mecz rozegrają z liderem z Poznania w hali sportowej przy ulicy Żeromskiego. (s) foto: www.zaglebie.sosnowiec.pl JAS FBG Sosnowiec - MKS LIDER Swarzędz 68-62 (26-13,15-17,10-12,17-20)

Bohater Arak

dodane 12.11.2014
[Region, Sosnowiec] Piłkarze Zagłębia tylko zremisowali u siebie z Kotwicą Kołobrzeg. Na szczęście czołówka także gubiła punkt i sosnowiczanie do lidera tracą trzy punkty, a do miejsca gwarantującego awans tylko dwa. W klubie bardziej niż o remisie mówi się jednak o bohaterskiej postawie napastnika naszego klubu, Jakuba Araka (na zdjęciu), który uratował życie jednemu z pracowników klubu. Wypożyczony z Legii Arak do tej pory znany był z tego, że piłka szuka go w polu karnym, a bramki zdobywa ze sporą łatwością. Jesienią zdobył ich już 7 i jest najskuteczniejszym graczem Zagłębia. 19-latek pokazał, że zimną krew zachowuje nie tylko na boisku. Mógł się o tym przekonać jeden z pracowników klubu z Sosnowca, któremu Arak uratował życie.   – Na korytarzu leżał pan, a kiedy do niego podbiegłem, zobaczyłem, że jest nieprzytomny. Sprawdziłem czy oddycha, nie oddychał – opowiadał piłkarz. – Akurat na terenie Akademii Piłkarskiej Zagłębie przebywała wycieczka, powiedziałem więc pani wychowawczyni żeby zadzwoniła po pogotowie. Miłosz Kozak, kolega z zespołu, pobiegł natomiast do głównej siedziby Zagłębia po pomoc. Odgiąłem głowę tego pana do tyłu żeby udrożnić drogi oddechowe i zacząłem naciskać na klatkę piersiową. Po kilku uciskach zaczął oddychać, ale miał drgawki, to był atak padaczki. Musiałem zadbać o to, aby nie zadławił się językiem, następnie ułożyłem go w pozycji bocznej. Po kilku minutach odzyskał przytomność i posadziłem go na ławce, napoiłem wodą. Po chwili z naszego klubu przybiegł fizjoterapeuta, przyjechało też pogotowie i zagwarantowano mu fachową opiekę – relacjonował piłkarz. Podczas meczu z Kotwicą Arak pojawił się na boisku w 66 minucie, ale, podobnie jak koledzy wcześniej, nie był w stanie pokonać bramkarza rywali i mimo że Zagłębie miało przewagę, mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Najbliżej szczęścia był w końcówce Krzysztof Markowski, ale po jego uderzeniu piłki głową ta zatrzymała się na poprzeczce. – Plan gry na ten mecz był bardzo podobny do tego, jak graliśmy tydzień temu i chcieliśmy wyjść wysoko na przeciwnika, zdominować go i strzelić jak najszybciej bramkę, bo czas upływający niestety często powoduje nerwowość, frustrację w zespole i proste błędy, a to może wpłynąć na utratę bramki. Niestety, nie udało się to, słabo graliśmy w tej pierwszej połowie, nie było widać tej determinacji, jak w poprzednim meczu, stąd dwie zmiany, które ożywiły zespół. Zmieniliśmy ustawienie z 4-4-2 na 4-2-3-1, Mizgała na dziesiątce, który pokazał w kilku momentach, że jest wartościowym zawodnikiem i mógł zaliczyć asystę w tym meczu. Jest nam żal, smutno, że nie udało się tej bramki zdobyć, bo mimo wszystko w drugiej połowie próbowaliśmy krok po kroku, minuta po minucie, zbliżać się do bramki. Mecze takie bywają, w tej kolejce widzimy ile tych wyników 0:0 było. A więc te zespoły są bardzo zdeterminowane w zdobywaniu punktów. I tak, jak tu trener powiedział, każdy zespół przyjeżdżający na Zagłębie, przy światłach, na dobrej nawierzchni i jeszcze do tego śliskiej, szybkiej, zawsze jest zdeterminowany, zawsze jest walczący, zawsze chce się pokazać, zawsze chce udowodnić, a to automatycznie powoduje, że Zagłębie musi jeszcze lepiej grać, aby te mecze wygrywać – podsumował spotkanie trener sosnowiczan Mirosław Smyła. (KP) Zagłębie Sosnowiec - Kotwica Kołobrzeg 0:0 Zagłębie: Fabisiak - Sierczyński, Jarczyk, Markowski, Kutarba - Dudek, Szatan - Tylec, Tumicz (66. Arak), Kozak (46. Ryndak) - Giel (46. Mizgała).      

Czas na Atom

dodane 06.11.2014
[Region, Dąbrowa Górnicza] Kolejny ligowy bój przed siatkarkami z Dąbrowy Górniczej. W niedzielę nasze zawodniczki czeka wyjazdowy mecz z Atomem Trefl Sopot. Tauron Banimex, po trzech efektownych wygranych z drużynami z dołu tabeli, poniósł dwie porażki z rzędu z zespołami zaliczanymi do grona faworytów rozgrywek. Najpierw uległ Chemikowi Police, a następnie poległ u siebie w starciu z Impelem Wrocław. W tym drugim spotkaniu głównym problemem naszej drużyny było fatalne przyjęcie zagrywki. – Drużyna, taka jak my potrzebuje stabilizacji i jakości w każdej akcji. Nie możemy sobie pozwolić na to, co zrobiliśmy w tamtym meczu. Nie możemy grać z taką ilością błędów w przyjęciu – podkreśla Juan Manuel Serramalera, trener Tauronu. Przy problemach dąbrowianek sytuacja w PGE Atomie Trefl Sopot wygląda wręcz idealistycznie. Drużyna wygrała cztery z dotychczasowych pięciu spotkań, pokonując m.in. Impel Wrocław (3:2). Jedyną porażkę ekipa z Sopotu odniosła z Chemikiem Police, choć prowadziła już w tym spotkaniu 2:0. Dzięki dobrej grze sopocianki znajdują się obecnie na 2 miejscu w tabeli Orlen Ligi.  Przed tym sezonem w Atomie pojawiło się wiele nowych twarzy, w tym włoski szkoleniowiec, Lorenzo Micelli. Ponadto zespół z Sopotu sprowadził dwie zawodniczki z Dąbrowy Górniczej: Annę Kaczmar oraz Katarzynę Zaroślińską, która jest na początku rozgrywek główną bronią niedzielnego rywala MKS-u. W poprzednim sezonie zespoły z Sopotu i Dąbrowy Górniczej spotkały się pięciokrotnie. Rywalizacja w fazie zasadniczej zakończyła sie remisem. Nad morzem 3:1 wygrał PGE Atom, a w Zagłębiu Dąbrowskim po niesamowitym thrillerze (4 obronione piłki meczowe przez MKS) zwyciężyły dąbrowianki (3:2). Potem obie drużyny wpadły na siebie w meczu o trzecie miejsce. Pod nieobecność Katarzyny Zaroślińskiej Tauron Banimex nie miał szans w starciu ze zmobilizowanym rywalem, który w tamtym okresie prowadził obecny drugi trener dąbrowianek Tomasz Wasilkowski, i trzykrotnie przegrał (1:3, 0:3, 1:3). Mecz PGE Atom Trefl Sopot – Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza odbędzie się w niedzielę o godzinie 14:45. Transmisję ze spotkania można będzie obejrzeć w telewizji Polsat Sport News. (KP)  

Rowerowy Sosnowiec

dodane 05.11.2014
[Sosnowiec] 2 mln zł. Taką kwotę ma co roku wydawać Sosnowiec na infrastrukturę rowerową w mieście. Dziś taką deklarację złożył Prezydent Sosnowca Kazimierz Górski. Podczas konferencji prasowej przedstawiono także osobę, z której opinią przy planowaniu inwestycji rowerowych w mieście mają się liczyć władze miasta. To Rafał Siciński, od dziś społeczny oficer rowerowy.   Rafał Siciński to m.in.: organizator Zagłębiowskiej Masy Krytycznej, która od kilku lat cieszy się wśród rowerowych zapaleńców ogromnym zainteresowaniem. - Chcemy wykorzystać jego wiedzę i doświadczenie w tym temacie. My damy środki, ale to fachowcy, ludzie ze stowarzyszeń będą nam podpowiadać, tak aby te inwestycje zadowoliły tych, którzy będą z tego dobrodziejstwa korzystać - powiedział prezydent Sosnowca.   Pierwszym krokiem ku lepszemu ma być instalacja w mieście 20 stacji naprawy rowerów. W planach są śluzy rowerowe na skrzyżowaniach które dadzą rowerzystom pierwszeństwo, kontrapasy na drogach jednokierunkowych które umożliwią rowerzystom jazdę w obu kierunkach i co najważniejsze budowa nowych dróg rowerowych z nawierzchni asfaltowo-mineralnej, a nie z kostki brukowej tak jak ma to miejsce do tej pory. Prezydent Kazimierz Górski oraz Rafał Siciński mówili także o planowanych 17 km dróg rowerowych, które miałyby powstać przy okazji budowy małych centrów przesiadkowych. - Chcemy połączyć istniejące ścieżki w spójną sieć. Na pewno trzeba trochę poprawić istniejące już drogi rowerowe bo w niektórych miejsce jest taka konieczność. Mam nadzieję, że uda się pomysły wdrożyć w życie - podkreślał Siciński.   Cały program "Rowerowy Sosnowiec" zawarty został w 10 punktach, które poniżej prezentujemy:   1. W ramach połączeń małych węzłów przesiadkowych postanie 17,5 kilometra dróg rowerowych oraz zostaną przebudowane kładki ( Środula, Naftowa) 2. Corocznie dodatkowo na infrastrukturę rowerową przeznaczymy 2 miliony złotych. 3. Obecne istniejące ścieżki zostaną połączone i przebudowane: przejazdy rowerowe przez przejścia dla pieszych z oznakowaniem poziomym, pionowym i sygnalizacją obniżenie krawężników, remont nawierzchni, przejazdy za wiatami przystankowymi, oznakowanie) 4. Na drogach jednokierunkowych dopuścimy ruch rowerowy ( tam gdzie to możliwe namalowane zostaną kontrapasy) 5. Na drogach pojawią się śluzy rowerowe (namalowanie 10 śluz w technologii grubowarstwowej to 25 tyś zł ) gdzie nie będzie miejsca na pasy dla rowerów w miarę zmian przepisów wprowadzimy. tzw sierżanty. 6. Wszystkie inwestycje drogowe i remonty będą konsultowane pod kątem możliwości budowy infrastruktury rowerowej. 7. Wszystkie nowo budowane drogi rowerowe będą miały nawierzchnie asfaltowo-mineralna i w miarę możliwości będą oddzielone od chodnika dla pieszych. 8. Przed wszystkimi placówkami użyteczności publicznej postawione zostaną stojaki rowerowe w kształcie litery U 9. Zainstalowanych zostanie 20 publicznych stacji napraw rowerów. 10. Powstanie spójny system oznakowanie dróg i ścieżek rowerowych - tablice z kierunkami jazdy, odległościami   (KP)  

„Jaski” wygrały po raz trzeci

dodane 04.11.2014
[Region, Sosnowiec] Wyjazdowe zwycięstwo koszykarek JAS-FBG. Tym razem sosnowiczanki pokonały rezerwy występującego w ekstraklasie AZS PWSZ Hajduk Kominki 71:64.   Mecz rozpoczął się od prowadzenia 4:0 dla JAS-FBG, ale miejscowe nie pozwoliły na zwiększenie przewagi. Pierwsza kwarta oscylowała wokół remisu, ale dobra gra w obronie AZS-u, sprawiła, że nasz zespół miał problemy ze zdobywaniem punktów. Rywalki skwapliwie to wykorzystały i wyszły na prowadzenie 18:12. Ostatecznie ta odsłona zakończyła się wygraną gospodyń 20:15.   Na początku drugiej kwarty AZS prowadził już siedmioma punktami 32:25, ale celne „trójki” JAS-FBG pozwoliły sosnowiczankom zmniejszyć dystans. Naszej drużynie udało się nawet wyjść na prowadzenie (35:34), ale w ostatniej akcji punktowały rywalki i to one wygrały pierwszą połowę 36:35.   Drugą połowę lepiej rozpoczął nasz zespół, który dzięki skutecznej grze wypracował sobie kilkupunktową przewagę. W szczytowym momencie wynosiła ona 13 punktów. AZS nieco zniwelował w końcówce straty, ale do ostatniej odsłony nasza drużyna przystępowała z pięciopunktową zaliczką.   W ostatniej odsłonie rywalki za wszelką cenę chciały odwrócić losy meczu, ale nasza drużyna trzymała bezpieczny dystans. Dzięki dobrzej grze w obronie sosnowiczankom udało się utrzymać prowadzenie i wygrać cały mecz 71:64.   - Cieszy trzecie zwycięstwo naszych koszykarek, takie zwycięstwa budują zespół , rozwijają go i tworzą fajną atmosferę do dalszej pracy Tydzień temu nie udało się utrzymać prowadzenia tym razem nasze dogoniły przeciwnika wytrzymały napór i agresywną obronę gorzowianek , zagrały fajnie zespołowo końcówkę spotkania – mówił po meczu trener JAS-FBG Mirosław Orczyk.   Punkty dla JAS FBG  zdobyły: Dobrowolska 21, Dąbkowska 14, Kotonowicz 12, Kosałka 9, Kaczor 7, Feja 6, Chaliburda 2.   Kolejne zawody nasze koszykarki rozegrają w najbliższą niedzielę 09.11 2014  o godz. 17.00  w hali przy ul. Żeromskiego 9 a przeciwnikiem JAS FBG Sosnowiec będzie zespół  KS LIDER Swarzędz .   (KP)

Nie postawiły się Impelowi

dodane 03.11.2014
[Region, Dąbrowa Górnicza] Siatkarki z Dąbrowy po raz drugi w tym sezonie zaznały goryczy porażki. MKS uległ na własnym terenie Impelowi Kraków 1:3. Początek meczu był bardzo wyrównany. W naszym zespole wyróżniała się była zawodniczka Impelu Katarzyna Konieczna, której ataki siały popłoch po drugiej stronie siatki. Ostatecznie na pierwszej przerwie technicznej drużyny schodziły przy stanie 8:7. Udane akcje Miry Topić i Moniki Ptak spowodowały, że wrocławianki objęły prowadzenie 13:9, a przed drugą przerwą techniczną wygrywały 16:12. Gdy Impel prowadził 20:16 wydawało się, że losy seta są już rozstrzygnięte. Zespół MKS-u zdołał jednak zdobyć trzy punkty z rzędu. Niestety, na więcej Tauronu już stać nie było i set zakończył się wygraną 25:21 przez ekipę z Dolnego Śląska. Drugi set rozpoczął się od szybkiego prowadzenia gości 3:0. Wówczas o czas poprosił trener MKS-u i zespół z Dąbrowy zaczął odrabiać straty, doprowadzając do remisu 5:5. Impel odskoczył wprawdzie na  8:5, ale chwilę później znów był remis 9:9. Po kolejnych kilku akcjach to gospodynie prowadziły 12:10. Zespół MKS-u konsekwentnie budował przewagę i na drugą przerwę techniczną schodził prowadząc 16:11. Losy seta starały się odwrócić Joanna Kaczor i Hana Cutura, ale drużyna z Dąbrowy grała niezwykle pewnie. Impel do odrabiania strat starała się pobudzić Monika Ptak, która popisała się dwoma asami serwisowymi, ale błyskawicznie dwoma atakami popisała się Gina Mancuso i MKS wygrał 25:20. Trzeci set to na początku znów wyrównana walka. Na pierwszej przerwie technicznej gospodynie prowadziły 8:7. Impel odrobił strarty i po skutecznym ataku Joanny Kaczor wygrywał 10:9. Kolejne dwa punkty także wywalczyły zawodniczki z Wrocławia i o czas poprosił trener MKS-u. Impel odskoczył na kilka punktów i wkrótce prowadził 16:12. Zespół z Dąbrowy zdołał zdobyć dwa „oczka”, ale kolejnych pięć akcji zakończyło się sukcesem Impelu i było już 21:14 dla drużyny z Wrocławia. Gospodynie chciała jeszcze poderwać Eleonora Dziękiewicz, ale Impel nie roztrwonił przewagi i wygrał trzecią partię 25:18.   Czwarta partia to znów na początku akcje niemal punkt za punkt. Ostatecznie po skutecznym ataku Miry Topić zespół Impelu objął prowadzenie 8:7. I znów po pierwszej przerwie technicznej wicemistrzynie Polski uzyskały przewagę i wygrywały 12:9. Kolejne minuty to ponownie bardzo dobra gra wrocławskiej drużyny. Skuteczne ataki i dobre interwencje w obronie spowodowały, że wrocławski zespół prowadził już 20:13 i tej przewagi nie roztrwonił. Wygrał tego seta 25:15 i cały mecz 3:1. – Gratulacje dla Impelu. Zrobiliście naprawdę dobrą robotę, której my nie zrobiliśmy. Nie zagraliśmy w sposób, w jaki chcieliśmy zagrać, jaki planowaliśmy. Robiliśmy błędy w różnych aspektach, głównie w przyjęciu. Drużyna, taka jak my, potrzebuje stabilizacji i jakości w każdej akcji. Nie możemy sobie pozwolić na to, co zrobiliśmy dzisiaj. Nie możemy grać z taką ilością błędów w przyjęciu. Szamotaliśmy się na skrzydłach, nie wykonaliśmy dobrze tej roboty. Dla mnie to właśnie były klucze do tego spotkania, że nie zagraliśmy tak, jak chcieliśmy – podsumował spotkanie trener MKS-u, Juan Manuel Serramalera. (KP) MKS Dąbrowa Górnicza - Impel Wrocław 1:3 (21:25, 25:20, 18:25, 15:25) MKS: Cemberci, Dziękiewicz, Konieczna, Mancuso, Sobolska, Zakrewskaja, Strasz (libero) - Łukaszewska, Piekarczyk, Staniucha-Szczurek, Urban.    

Nerwy na własne życzenie, ale najważniejsze są trzy punkty

dodane 31.10.2014
[Sosnowiec] Piłkarze Zagłębia „zgasili” Znicz. Sosnowiczanie pokonali 3:2 ekipę z Pruszkowa fundując sobie nerwową końcówkę. Do przerwy bowiem ekipa Mirosława Smyły prowadziła już 3:0.   Przed meczem trener naszej drużyny postanowił mocno namieszać w składzie i w porównaniu do poprzedniego meczu z MKS Kluczbork w składzie zaszło aż siedem zmian. - Trzeba było coś zrobić. Obserwując chłopaków na treningach, można było jednoznacznie stwierdzić, że chcą grać. Stąd decyzja o daniu szansy tak zwanym rezerwowym – tłumaczył swoją decyzję Smyła. Mecz mógł się dla nas rozpocząć beznadziejnie, gdyż już w 4 minucie rywale egzekwowali rzut karny po faulu bramkarza, Wojciecha Fabisiaka. Na całe szczęście golkiper wyczuł intencje strzelca i wybił piłę na rzut rożny. – Trochę sprokurowałem tego karnego więc trzeba było się zrehabilitować – powiedział po meczu. To już drugi karny obroniony w tej rundzie przez naszego bramkarza. Kilka minut po tej sytuacji sosnowiczanie wyszli na prowadzenie. Na strzał z około dwudziestu metrów zdecydował się Hubert Tylec i piłka zatrzepotała w siatce. Gol podciął skrzydła rywalom, co skwapliwie wykorzystali nasi gracze. Najpierw Tomasz Szatan z bliskiej odległości wpakował piłkę do bramki po podaniu Miłosza Kozaka, a następnie Piotr Giel efektowanym szczupakiem po raz trzeci pokonał bramkarza gości. Nie był to koniec nieszczęść Znicza w tej odsłonie. W 38 minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Andrzej Niewulis i goście musieli grać w dziesiątkę. Wydawało się, że w takiej sytuacji druga połowa po prostu się odbędzie, a tymczasem ambitnie grający goście najpierw strzelili bramkę na 1:3, a w 87 kontaktową i doprowadzili do nerwowej końcówki. - Często bywa, że niewykorzystane sytuacje się mszczą i tak było w tym meczu. Wydawało się, że przy prowadzeniu 3:0 jest już po meczu, ale piłka jest przewrotna. Bałem się, że zemszczą się na nas niewykorzystane sytuacje z końcówki. Najważniejsze, że dowieźliśmy zwycięstwo  - przyznał po meczu trener Smyła. (KP)   Zagłębie Sosnowiec – Znicz Pruszków 3:2 (3:0) Bramki:  1:0 - Hubert Tylec (9.), 2:0 - Tomasz Szatan (26.), 3:0 - Piotr Giel (31.), 3:1 - Mateusz Pielak (63.), 3:2 - Mateusz Muszyński (87.) Zagłębie: Fabisiak - Sierczyński, Markowski, Jarczyk, Kutarba Ż- Matusiak Ż, Szatan Ż- Tylec Ż (69. Ryndak), Tumicz (89. Budek), Kozak (78. Kozak) - Giel (64. Arak).

Bez sentymentów

dodane 30.10.2014
[Dąbrowa Górnicza] Siatkarki z Dąbrowy w poniedziałek uległy w Policach Chemikowi, ale nie mają zbyt wiele czasu na rozpamiętywanie tamtego meczu, gdyż już jutro zmierzą się u siebie z Impelem Wrocław. O meczu, który za nami jak i o pojedynku, który dopiero się odbędzie, mówi atakująca MKS-u, Katarzyna Konieczna.   Katarzyna Konieczna mimo porażki z Policzankami nie ukrywa, że ambicje Taurona Banimexu MKS Dąbrowa Górnicza sięgają dużo wyżej: – Dziewczyny z Polic zagrały bardzo dobry mecz, ale uważam, że nas stać na wiele więcej i jeszcze nie złożyłyśmy broni w walce z tym rywalem. Według atakującej dąbrowskiego zespołu spotkanie z Chemikiem Police stało na niezłym poziomie: – Sądzę, że walka była wyrównana. Odzwierciedleniem tego stwierdzenia niech będą długie akcje, których zdarzyło się kilka w tym meczu. Niestety, większość z nich wygrały przeciwniczki. Katarzyna Konieczna nie chce też rozpamiętywać porażki i nastawia się pozytywnie przed najbliższymi spotkaniami z wicemistrzem Polski oraz Atomem Treflem Sopot: – Naszym celem jest wyjść na boisko i dać z siebie wszystko. To powinno przynieść pozytywny efekt. Mamy po prostu mało czasu, więc szkoda go na smutki. Co się stało, to się nie odstanie, więc wyciągamy wnioski i walczymy dalej. Była zawodniczka Impelu Wrocław mówi też, że mimo posiadania wielu przyjaciół na Dolnym Śląsku, piątkowe spotkanie jest dla niej jak każde inne: – Na boisku nie ma znajomych. Są dwie drużyny, z których jedna zawsze jest przeciwnikiem. Mecz Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza – Impel Wrocław odbędzie się pojutrze o godzinie 17:00 w hali „Centrum” w Dąbrowie Górniczej. (KP)  
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl