Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Motocykliści z Sosnowca zadebiutują w mistrzostwach Polski

dodane 16.05.2013
[Sosnowiec] Pięciu zawodników nowego zespołu z Sosnowca - Global-tech Racing rozpocznie w ten weekend walkę w Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostwach Polski i klasach pucharowych na torze w Poznaniu. Głównym filarem ekipy z Sosnowca jest zaledwie 21-letni Adrian Pasek z Kolbuszowej, który mimo młodego wieku i dość krótkiej kariery ma na swoim koncie liczne, wyścigowe sukcesy. W poprzednim sezonie „Pasio” zajął wysokie, szóste miejsce w klasyfikacji generalnej motocyklowego Pucharu Europy Juniorów, a także zadebiutował w mistrzostwach świata prestiżowej klasy Supersport.- Nasze przedsezonowe testy były bardzo krótkie, ale dobre czasy okrążeń obiecujące. Rozpoczynam współpracę z nowym zespołem i na nowym motocyklu, dlatego pierwsza runda mistrzostw Polski w Poznaniu oznacza konieczność zestrojenia maszyny i znalezienia odpowiednich ustawień. Czeka nas trudne zadanie, ale w kraju liczę w tym roku na walkę o jak najwyższe pozycje, a w rywalizacji międzynarodowej chcę się uczyć i sięgnąć po punkty. Jestem gotowy do walki i dobrze przygotowany do jazdy na większym motocyklu, a współpraca z zespołem przebiega bez problemów – mówi Pasek.   W tym roku reprezentant zespołu Global-tech wystartuje na motocyklu Aprilia nie tylko w pełnym cyklu motocyklowych mistrzostw Polski klasy Superstock 1000, ale również w wybranych rundach międzynarodowego pucharu Superstock 1000, którego wyścigi odbywają się na najsłynniejszych europejskich torach podczas rund mistrzostw świata Superbike. W czerwcu ekipa planuje także wystawienie Adriana w jednej z rund mistrzostw Włoch z bezpośrednim wsparciem techników marki Aprilia.   W WMMP ponownie wystartuje w tym roku Piotr Surowiec, doświadczony zawodnik i znany dziennikarz, który kategorię Supersport zamienia jednak na klasę Superstock 600. Redaktor naczelny motocyklowego miesięcznika MotoRmania przesiada się także na motocykl marki Yamaha i w barwach Global-tech Racing liczy na walkę o czołowe pozycje. - Tegoroczna przesiadka na motocykl marki Yamaha to dla mnie zupełnie nowe wyzwanie. To maszyna, która ma wiele plusów, ale wymaga nieco innego stylu jazdy, dlatego cały czas ją poznaję. Mimo wszystko czuję się pewnie przed pierwszą rundą i chcę walczyć o czołowe pozycje, choć ostateczny kształt listy startowej wciąż jest wielką niewiadomą. Nie wiem dokładnie, kto ustawi się na starcie, ale dla mnie najważniejsze jest w tym roku aby podczas każdego wyjazdu na tor jechać jak najszybciej i walczyć o jak najwyższe pozycje. W tym roku wreszcie mam motocykl i zespół, aby zbliżyć się do czołówki i walczyć o podium – mówi doświadczony zawodnik.   Po udanym sezonie w klasie Pretendent rok temu, Dariusz Orłowski awansuje w tym roku do Pucharu Polski kategorii Rookie 1000, będącego przedsionkiem mistrzostw Polski. Dosiadając Yamahy R1, 34-latek z zamierza walczyć w barwach Global-tech Racing o podium w klasyfikacji generalnej.   W mniejszej klasie Pucharu Polski, Rookie 600, ekipę  z Sosnowca reprezentował będzie 23-letni Przemysław Krajewski, który w poprzednim, swoim pierwszym sezonie zajął w tej klasie ósme miejsce w klasyfikacji generalnej. Za sterami swojej Yamahy, Przemek liczy w tym roku na walkę o czołowe pozycje.   Pięcioosobowy skład ekipy Global-tech Racing zamyka Beniamin Bednarski, będący jednocześnie managerem zespołu. 29-latek z Sosnowca, na co dzień Prezes firmy Global-tech, będącej sponsorem tytularnym ekipy, wystartuje w organizowanym przez magazyn MotoRmania pucharze Aprilia RSV4 Cup, gdzie liczy po prostu na dobrą zabawię i naukę. Podobnie jak dla Darka Orłowskiego i Przemka Krajewskiego, ten sezon będzie dla Beniamina dopiero drugim na torze, ale pasja do motocykli i wyścigów sprawiła, że zawodnicy połączyli siły tworząc młody, ale ambitny i profesjonalny zespół. - Zaledwie rok temu zaczynałem swoją przygodę z wyścigami motocyklowymi, dlatego stworzenie zespołu to w tym sezonie prawdziwy skok na głęboką wodę. To dla nas wszystkich rok próby, ale jestem przekonany, że nasi zawodnicy będą walczyli w swoich klasach przynajmniej o miejsca w pierwszej piątce. Adrian Pasek dołączył do nas dosłownie w ostatniej chwili, ponieważ jego wcześniejsze plany nie doszły do skutku i chcieliśmy mu pomóc. Starty międzynarodowe już w tym sezonie to dla ekipy ogromne wyzwanie, ale Adrian to moim zdaniem największy młody talent w Polsce, dlatego musimy pomóc mu rozwijać karierę w sporcie, w którym może zajść naprawdę bardzo daleko. Ja sam wystartuję w pucharze MotoRmanii na świetnym motocyklu Aprilia RSV4. Nie celuję w żadne konkretne pozycje i chcę się jedynie dobrze bawić, a jednocześnie rozwijać swoje umiejętności i uczyć wyścigów. Pierwsza runda to debiut i wielki test dla całej ekipy Global-tech Racing, ale ciężko pracowaliśmy przed sezonem i jesteśmy gotowi na pierwsze wyścigi – mówi Beniamin Bednarski.   (KP)   Foto: Od lewej Przemysław Krajewski, Piotr Surowiec, Adrian Pasek, Beniamin Bednarski i Dariusz Orłowski.

Wyniki w zagłębiowskich ligach

dodane 13.05.2013

Trwa zwycięska passa

dodane 13.05.2013
[Sosnowiec] Piłkarze Zagłębia znów wygrywają. Po środowym zwycięstwie nad Górnikiem Wałbrzych w sobotę sosnowiczanie pokonali na wyjeździe Raków Częstochowa 2:1. To trzecia z rzędu wygrana ekipy Mirosława Kmiecia i zarazem dziewiąty mecz bez porażki tej wiosny.   Dzięki tej wygranej nasz zespół dobił się do ścisłej czołówki. Do miejsca gwarantującego awans wciąż jednak droga daleka, konkretnie ośmiopunktowa.  Pod Jasną Górą Zagłębie rozpoczęło od mocnego uderzenia , bo już po piętnastu minutach było 2:0. Najpierw centrę Łukasza Grube z rzutu rożnego wykończył celną główką Tomasz Szatan, dla którego było to już 7 trafienie w sezonie. Pomocnik sosnowiczan zrównał się w ilości zdobytych goli z byłym już piłkarzem Zagłębia Marcinem Lachowskim. – Wzrostem nie imponuję, ale przy stałych fragmentach jakoś udaje mi się przechytrzyć wyższych rywali. Na tej pozycji, na której występuję, na pewno o bramki jest łatwiej choć akurat przy stałych fragmentach to nie ma znaczenia – powiedział Szatan. W 20 minucie było już 2:0. W polu karnym sfaulowany został Szatan, a jedenastkę na bramkę zamienił Rafał Jankowski.   Miejscowych stać było tylko na trafienie autorstwa Rafała Czerwińskiego w 57 minucie gry. - Graliśmy dzisiaj z bardzo dobrą drużyną, dlatego cieszymy się ze zwycięstwa 2:1, jest to nasz sukces. Raków po rundzie jesiennej był bardzo wysoko i miał swoje plany. Są tutaj ludzie, którzy uczciwie pracują, na swój dorobek, na swój sukces. Może teraz znaleźli się w chwilowym kryzysie, ale ja im kibicuję, właśnie za tę uczciwą pracę, gdyż tutaj od zera budują ten klub. Zwycięstwo nas cieszy, gdyż rywal był zdeterminowany, by wygrać. Gdy strzeliliśmy drugą bramkę, to gospodarze przejęli inicjatywę, a my swoją grą utrzymaliśmy prowadzenie 2:0 i dążyliśmy do zdobycia kolejnego gola. Nie będę licytował się na sytuacje, bo to nikomu nic nie daje. Osobiście patrzę tylko na to, co my strzeliliśmy i co rywale zdobyli. Cieszę się również z tego, że ludzie, którzy jeżdżą za nami,  mogą cieszyć się ze zwycięstw, mogą być dumni z drużyny i naszej gry. Ja jako trener i kibic klubu również się cieszę, gdyż kibicuję Zagłębiu od 1986 roku – podsumował wyjazdowy bój trener Mirosław Kmieć. Już w środę kolejny mecz sosnowiczan. W zaległym starciu nasza drużyna zmierzy się z Rozwojem Katowice.   (KP)   Raków Częstochowa – Zagłębia Sosnowiec 1:2 (0:2) Bramki: 0:1 Szatan 9.,  0:2 Jankowski 15., 1:2 Czerwiński 57. Zagłębie: Kudła – Sierczyński, Jarczyk, Ninkovic, Pajączkowski (70. Marek) – Ryndak (67.Cyganek), Matusiak, Grube, Tylec (90. Malara), Szatan – Jankowski (90. Domański).   Foto: Piłkarze Zagłębia mają powody do radości. Już od 9 spotkań sosnowiczanie są w lidze niepokonani.

UKS Huragan w krajowej czołówce

dodane 12.05.2013
[Sosnowiec] Drużyna juniorów sekcji tenisa stołowego UKS Huragan Sosnowiec swoimi wynikami podczas Mistrzostw Polski Juniorów odbywających się od 9 do 12 maja w Krakowie, potwierdziła przynależność do krajowej czołówki.   Zawodnicy w składzie: Szymon Twardowski, Jan Szymczyk i Szydło Aleksander po wywalczeniu tytułu Mistrzostw Śląska (Łaziska Górne) i zwycięstwie w Półfinałach Ogólnopolskich (Nysa) ostatecznie wywalczyli 9 miejsce w Polsce. Należy dodać, że Szymczyk i Twardowski dopiero w tym sezonie weszli do kategorii juniorów i występować w niej będą przez kolejne dwa lata. Indywidualnie Jan Szymczyk sprawił największą niespodziankę zawodów i wyeliminował jednego z głównych pretendentów do tytułu mistrzowskiego, rozstawionego w zawodach z nr 2, Michała Bańkosza z Wrocławia i ostatecznie zajął 5 lokatę. W deblu Jan Szymczyk także uplasował się na piątej pozycji grając w parze z Tomaszem Tomaszukiem (Pogoń Siedlce).   Podczas zawodów prowadzona była kontrola rakietek zawodników pod kątem używania niedozwolonych substancji klejowych i tuningowych. Kilku zawodników zostało zdyskwalifikowanych. Wszystkie badania sprzętowe sosnowiczanie przeszli pozytywnie. Kierownikiem śląskiej ekipy i trenerem sosnowieckich zawodników był Stanisław Szydło. Tytuły Indywidualnych Mistrzów Polski Juniorów wywalczyli Natalia Bajor z Wrocławia i Jakub Dyjas z Torunia. Szczegółowe wyniki można prześledzić na www.wr.pzts.pl.   (s)    

Sosnowiczanki blisko medalu Mistrzostw Świata

dodane 10.05.2013
[Sosnowiec] Znakomity start szablistek TMS Zagłębie podczas mistrzostw świata juniorek i kadetek, które odbyły się w Chorwacji. Karolina Walczak, Angelika Wątor, Kinga Dróżdż oraz Pamela Warszawska tworząc skład reprezentacji Polski zajęły w turnieju drużynowym czwarte miejsce.   Sosnowiczanki udział  w turnieju rozpoczęły od starcia z ekipą Australii. – To była gładka wygrana 45:14. Potem przyszła część główna zawodów. Reprezentacja Polski w fazie pucharowej rozstawiona była dopiero z numerem 13 i nie należała do faworytów w swoich pojedynkach. Może właśnie to sprawiło, że bardzo ambitnie i z niezwykłą determinacją angażowały się w każde starcie – mówi trener sosnowieckiego TMS Zagłębie Andrzej Bil.   Pierwszym rywalem w fazie finałowej były Włoszki. – Prowadzenie w tym pojedynku zmieniało się jak w kalejdoskopie. Do ostatniej walki Karolina wychodziła prowadząc 40:35. Trochę błędów, chwila nieuwagi i walka osiągnęła stan 44:44. Na szczęście ostatnie trafienie zadała nasza zawodniczka i reprezentacja awansowała do ćwierćfinału – relacjonował Bil.   W starciu o półfinał  Polki zmierzyły się z Węgierkami. - Skład przeciwniczek przytłoczyłby niejednego rywala, gdyż są to aktualne mistrzynie Europy w drużynie, a dwie z nich to także medalistki ME indywidualnie. Jednak nasze zawodniczki nie ugięły się i od początku utrzymywały nieznaczną przewagę, ostatecznie wygrywając ten pojedynek 45:41 – kontynuował Bil.   Oba te starcia kosztowały nasze zawodniczki sporo sił i mimo ogromnej determinacji w półfinale górą były zawodniczki USA, które wygrały 45:40. W tej sytuacji naszym dziewczętom pozostała walka o brąz. Tym razem naprzeciw stanęły Ukrainki. - Tutaj było już niestety bardzo wyraźnie widać trudy całego turnieju. Brakowało już sił i w konsekwencji koncepcji na poszczególne akcje. Ukrainki bezwzględnie wykorzystały swoją szansę i wygrały pewnie 45:29. Ostatecznie nasza drużyna zajęła czwarte miejsce. Wynik ten należy uznać za bardzo dobry, choć na pewno po wygranych z Włoszkami i Węgierkami apetyty były jeszcze większe. Ten start na pewno podziała na sosnowiczanki mobilizująco, gdyż udowodniły w nim, że są w stanie walczyć i wygrywać z każdym – dodał na zakończenie Bil.   (KP)

Zagłębie na piątkę

dodane 09.05.2013
[Sosnowiec] Efektowna wygrana Zagłębia. Sosnowiczanie pewnie pokonali u siebie Górnika Wałbrzych 5:0. Dwie bramki dla naszej drużyny zdobył Łukasz Grube. Po meczu trener gości podał się do dymisji.   Zespół Mirosława Kmiecia od początku ruszył do ataku, a że z łatwością przedostawał się pod pole karne Górnika, to co rusz pod bramką gości dochodziło do spięć. W 11 minucie bliski szczęścia był Joavan Ninkovic, ale z jego uderzeniem golkiper wałbrzyszan jeszcze sobie poradził. Dwie minuty później nie miał już jednak szans. Po dośrodkowaniu Łukasza Grube piłkę głową do bramki wałbrzyszan skierował Wojciech Białek. Defensor sosnowiczan po końcowym gwizdku nie miał jednak zbyt szczęśliwej miny. Pod koniec pierwszej połowy piłkarz doznał urazu kolana. - Wstępne diagnoza lekarza nie jest najlepsza, gdyż skręciłem kolano. Zobaczymy, co pokażą badania. W tej chwili scenariusze są najgorsze, ale zobaczymy – mówił załamany piłkarz, który długo czekał na powrót do pierwszego składu. Teraz znów pewnie czeka go pauza… Wcześniej z boiska musiał zejść także Łukasz Tumicz, który miał problemy z pachwiną.   Po zdobyciu gola Zagłębie poszło za ciosem. Swoje okazje mieli wspomniany Tumicz, a także Dawid Ryndak. Na listę strzelców wpisał się jednak Grube, który sprytną podcinką nie dał szans bramkarzowi gości na skuteczną interwencję. W doliczonym czasie gry sosnowiczanie raz jeszcze pokonali bramkarza Górnika. Udaną akcję prawą stroną boiska przeprowadził Ryndak, który idealnie w tempo zagrał do Huberta Tylca, a ten w pełnym biegu nie dał szans golkiperowi gości na skuteczną interwencję. Podobnie jak w przypadku Grube, było to premierowe trafienie pomocnika Zagłębia w ligowych rozgrywkach w barwach naszego klubu.   Po przerwie nasz zespół nie zwolnił tempa i już w 51 minucie było 4:0. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego uderzał Marcin Sierczyński, na linii strzału pojawił się Grube, który musnął piłkę piętą myląc bramkarza rywali.   Im bliżej końca, tym emocje były już coraz mniejsze. Górnik robił wszystko, aby nie stracić kolejnych bramek, a Zagłębie mimo kilku szans długo nie mogło zdobyć kolejnej bramki. Sztuka ta udała się dopiero w 88 minucie Adrianowi Pajączkowskiemu, który przymierzył z rzutu wolnego. - Cieszy nas to wysokie zwycięstwo na własnym stadionie, w szczególności po tych bezbramkowych remisach, kiedy było trochę publiczności na trybunach. Mieliśmy po tamtych meczach taki wewnętrzny zawód, gdyż nie daliśmy radości z gry kibicom. Gra wtedy nam nie układała się. Teraz te 3 punkty są przekonywujące i pokazują, że wygrane na obcym terenie nie są przypadkowe, bardzo chcieliśmy przekuć to na zwycięstwo na własnym terenie – mówił po spotkaniu strzelec dwóch bramek, Łukasz Grube.   Wart odnotowania jest fakt, że Zagłębie po raz pierwszy od ponad 10 lat wygrało mecz różnicą pięciu bramek. Miało to miejsce 22 marca 2003. Wówczas sosnowiczanie pokonali na wyjeździe Promień Żary w rozgrywkach dawnej III ligi. Z kolei ostatni raz pięć bramek w jednym meczu Zagłębie zdobyło 23 września 2006, kiedy to w meczu dawnej II ligi pokonało na Ludowym Podbeskidzie Bielsko-Biała 5:2.   (KP)   Zagłębie Sosnowiec – Górnik Wałbrzych 5:0 (3:0) 1:0 Białek (13.), 2:0 Grube (32.), 3:0 Tylec (45+3.), 4:0 Grube (52.), 5:0 Pajączkowski (88.)   Zagłębie: Kudła - Ninković, Marek,  Białek (46. Pajączkowski),Sierczyński - Ryndak, Grube, Matusiak, Szatan (52. Cyganek), Tylec (65.Malara) - Tumicz (27.Jankowski)

Kawka zostaje. Tauronowi potrzeba wojowniczek

dodane 08.05.2013
[Dąbrowa Górnicza] W Dąbrowie nadal rozpamiętują zaprzepaszczoną szansę  na złoty medal, ale jednocześnie działacze Tauronu są już  myślami przy kolejnym sezonie. - Niedosyt pozostał, bo złoto było na wyciągnięcie ręki, ale z drugiej strony srebro to największy sukces w historii klubu. Cóż, trzeba zakasać już rękawy i myśleć o następnym sezonie z nadzieją, że tym razem będzie mistrzostwo - mówi prezes MKS-u, Robert Koćma.   Wicemistrzami Polski nadal ma dowodzić  trener Waldemar Kawka. - Trener w trakcie sezonu wspominał o tym, że chciałby się skupić na pracy z młodzieżą, ale myślę, że mamy jeszcze o co walczyć i namówimy go do dalszej pracy - podkreśla Koćma.   Na razie pewnym jest, że zespół wzmocni Amerykanka Rachael Adams. Środkowa ostatnio broniła barw zespołu z Bydgoszczy. - To wojowniczka. Takich zawodniczek nam potrzeba. Na pewno będzie wzmocnieniem zespołu - mówi prezes dąbrowskiego klub.   Z drużyną żegna się z kolei rozgrywająca Frauke Dirickx. Belgijka przenosi się do Impelu Wrocław. - Na pewno zostają u nas Ela Skowrońska, Charlotte Ley, Kasia Zaroślińska. Kończą im się umowy, ale jestem przekonamy, że się dogadamy. Ponadto ważne kontrakty mają Krysia Strasz i Joasia Szczurek.  Znak zapytania należy postawić przy Joannie Kaczor. Czekają nas także rozmowy z Magdą Śliwą. Na pewno potrzebna są wzmocnienia. Zależy nam na zawodniczka charakternych - dodaje Koćma.   (KP)   foto: Na zdjęciu nowa zawodniczka Tauronu Racheal Adams.

Piłkarski przegląd ligowy

dodane 06.05.2013
[Region] Za nami kolejny weekend piłkarskich zmagań. Poniżej prezentujemy wyniki zagłębiowskich drużyn.   II liga   Energetyk ROW Rybnik – Zagłębie Sosnowiec 1:2. Bramki dla Zagłębia: Szatan, Cyganek.   IV liga   Zagłębiak Dąbrowa Górnicza – Grunwald Ruda Śląska 1:2. Bramka dla Zagłębiaka: Stok Zieloni Żarki – Sarmacja Będzin 3:0 Gwarek Tarnowskie Góry – Górnik Piaski 2:2. Bramki dla Górnika: Oberaj, Stępień. LOT Konopiska – Unia Ząbkowice 3:4. Bramki dla Unii: Głośny 2, Gmaj 2.   V liga   Warta Zawiercie – Kolejarz Katowice 0:0 Wawel Wirek – Przemsza Siewierz 1:1 Strażak Mierzęcice – Podlesianka Katowice 1:1 Unia Dąbrowa Górnicza – Jastrząb Bielszowice 1:0 Rymer Rybnik – AKS Niwka 1:1 RKS Grodziec – Orzeł Biały Brzeziny Śląskie 3:2   Klasa A   Tęcza Błędów – Cyklon Rogoźnik 7:0 Jedność Strzyżowice – Milenium Wojkowice 1:1 Błękitni Sarnów – MCKS Czeladź 2:0 Ostoja Żelisławice – MKS Sławków 3:0 Orzeł Dąbie – Niwy Brudzowice 0:5 ZEW Kazimierz – Pionier Ujejsce  1:3 Łazowianka Łazy – Błyskawice Preczów 6:0 Skalniak Kroczyce – Źródło Kromołów 3:2   Klasa B   CKS Czeladź – Korona Rokitno Szlacheckie 7:0 Olimpia Włodowice – KS Góra Siewierska 2:1 KS Giebło – MKS Poręba 0:4 Zapora Przeczyce – Ostoja II Żelisławice 1:1 Promień Strzemieszyce Małe – Przemsza Okradzionów 1:3 Płomień Niegowonice – Iskra Psary 0:1   (oprac. KP)

Dąbrowianin w Mistrzostwach Polski Seniorów Kyokushin

dodane 06.05.2013
[Dąbrowa Górnicza] Kolejny zawodnik Dąbrowskiego Klubu Karate po raz pierwszy wystąpił w Mistrzostwach Polski Seniorów Karate Kyokushin, które tym razem rozegrane zostały w Świnoujściu.   Widowiskowe walki, doskonale przygotowanych zawodników, wspaniała oprawa i bardzo wysoki poziom organizacyjny imprezy uczyniły, że jubileuszowe 40. Mistrzostwa Polski Seniorów Karate Kyokushin zapadną na długo w pamięci uczestników oraz oglądających je na żywo sympatyków karate kyokushin. Michał Nowacki reprezentujący Dąbrowę  Górniczą, walcząc wśród 141 zawodników z 54 ośrodków w kategorii kumite do 90kg, po bardzo wyrównanej walce uległ wskazaniem sędziów bardzo doświadczonemu zawodnikowi ze Stalowej Woli. - To pierwszy start Michała w Mistrzostwach Polski wśród seniorów. Biorąc pod uwagę rangę imprezy oraz, że jest to bardzo młody zawodnik, który jeszcze w ubiegłym roku startował wśród młodzieżowców, oceniam występ jako udany. Wierzę, że dzisiejsze umiejętności zawodnika oraz dalsze zaangażowanie w pracy na treningach spowodują, że jeszcze nie raz w przyszłości, będziemy trzymać kciuki za jego udane starty a także świętować sukcesy – mówi sensei Artur Sroka 4 dan, trener w Dąbrowskim Klubie Karate. 40. Mistrzostwa Polski Seniorów Karate Kyokushin oprócz walk na najwyższym poziomie obfitowały również w szereg pokazów oraz innych wydarzeń towarzyszących, które nadały niepowtarzalny charakter imprezie.   (s)

Złoto było tak blisko…

dodane 06.05.2013
[Dąbrowa Górnicza] Ogromny niedosyt w Dąbrowie. Tauron MKS w piątym, decydującym o zwycięstwie w OrlenLidze meczu, prowadził już 2:0 w setach i 20:17 w trzeciej partii. Mimo to nie zdołał postawić  kropki nad „i” i przegrał to spotkanie 2:3, a całą rywalizację także 2:3, zdobywając ostatecznie wicemistrzostwo Polski.   Komplet widzów na trybunach, gorący doping od pierwszej piłki. I dominacja dąbrowskich siatkarek, które świetnie weszły w ten mecz, choć musiały sobie radzić bez Elżbiety Skowrońskiej, która na jednym z ostatnich treningów przed meczem decydującym o finale nabawiła się kontuzji stawu skokowego. Przypomnijmy, że przed finałami rękę złamała Aleksandra Liniarska. Tauron dobrze zagrywał, skutecznie atakował, radził sobie także z przyjęciem i pierwszą partię dość gładko pokonał sopocianki 25:18. W drugiej partii Tauron także wypracował sobie kilkupunktową przewagę, ale rywalki doskoczyły i długo wynik oscylował wokół remisu. W końcowej fazie dąbrowianki wzięły jednak sprawy w swoje ręce i dzięki skutecznej grze na siatce wyszły na prowadzenie 2:0.   Niesione dopingiem swoich fanów dąbrowianki kroczyły po zwycięstwo. Przy stanie 14:10 wydawało się, że kilkupunktowa przewaga wystarczy do odniesienia wygranej. Atom walczył i doprowadził do stanu po 17:17. Wówczas trener Waldemar Kawka posłał w bój Czeszkę Ivanę Plchotovą. Tauron odskoczył na 20:17, ale za moment na tablicy widniał już rezultat 21:21. Potem były dwa asy sopocianek, blok na Charlotte Leys i set zakończył się wygraną drużyny z Sopotu.   Porażka w trzecim secie podłamała dąbrowianki, które niemal bez walki oddały czwartego seta i o wszystkim miał zadecydować – po raz kolejny w całej rywalizacji – tie-break. Tauron zaczął od prowadzenia 4:2. Na przerwę techniczną  zespoły schodziły przy prowadzeniu Atomu 8:6. Za moment było 7:8, ale rozpędzony Atom pewnie kroczył po wygraną. Dąbrowianki słabły, krótka była ławka rezerwowych i nie miał już kto odwrócić losów tej rywalizacji. Co prawda gdy na tablicy pojawił się wynik 11:14, nadzieje jeszcze były. Tym razem jednak historia się nie powtórzyła i Atomówki zdołały utrzymać prowadzenie i wygrać.   Mistrzostwo było blisko, ale ostatecznie Tauron musiał się  zadowolić srebrem co i tak jest największym sukcesem w historii klubu. Wcześniej MKS sięgnął także po Puchar Polski.   (KP)   TAURON MKS DĄBROWA GÓRNICZA - ATOM TREFL SOPOT 2:3 (25:18, 25:20, 23:25, 17:25, 12:15)   Stan rywalizacji: 2-3 (grało się do 3. zwycięstw)   TAURON: Dirickx 3, Leys 13, Stacchiotti 3, Zaroślińska 24, Staniucha-Szczurek 15, Tokarska 11 oraz Strasz (libero), Kaczor, Śliwa, Plchotova 2, Nuszel 1. Trener: Kawka   ATOM TREFL: Bełcik 5, Kaczorowska 3, Łukasik, Rourke 28, Coimbra 17, Szeluchina 12 oraz Zenik (libero), Cabrera 10, Kwiatkowska, Podolec, Pykosz 5, Wilk. Trener: Grabowski   Sędziowali: Igantowicz i Niedbał.   Widzów: 3000.   Powiedzieli po meczu:   Magdalena Śliwa (kapitan Tauron MKS)   Ciężko coś powiedzieć po takim meczu. Znów byłyśmy o krok, ale to rywal był górą. W decydujących momentach zabrakło zimnej krwi. Miałyśmy kilka szans aby przechylić szalę na naszą korzyść, ale najpierw w Sopocie, a na koniec w naszej hali zaprzepaściłyśmy ogromną szansę na złoto. Na pewno brakowało dziś Eli Skowrońskiej, choć trzeba przyznać, że dziewczyny dały z siebie wszystko. Pozostanie spory niedosyt, bo mogłyśmy zakończyć ten sezon w podwójnej koronie. Cóż, trochę na pewno zawiodła psychika. Sopocianki pod tym względem na pewno były mocniejsze od nas.   Waldemar Kawka (trener Tauron MKS)   Jeśli przegrywa się po raz kolejny w takich okolicznościach, mając rywalki praktycznie na deskach, ale nie potrafi się zdać tego decydującego ciosu, to najwyraźniej jest się zespołem słabszym od rywalek. Na pewno nie spodziewałem się, że będę kończył sezon taką szóstką. Kontuzje wymusiły pewne zmiany, ale na pewno podsumowując finał i cały sezon nie będę się zasłaniał taką a nie inną sytuacją kadrową. Na krótkich dystansach, kiedy trzeba było odskoczyć, wypracować przewagę, szło nam nieźle. Kiedy trzeba było zakończyć rywalizację, coś się zacinało i zespół się gubił. Zespół był przygotowany na to mistrzostwo. Cóż, taki jest sport. Ktoś musiał przegrać, padło na nas. Co będzie dalej? Na pewno przyjdzie czas na rzeczowe podsumowanie. Na pewno ja jako trener także będę oceniany i liczę, że też będzie to rzeczowa analiza.   Elżbieta Skwrońska (Tauron MKS)   Szlag człowieka trafia, kiedy w takim momencie przypląta się  kontuzja. Tak czekałam na ten finał, na to zwycięstwo. Tymczasem w decydującym starciu musiałam siedzieć na trybunach. Porażka w takich okolicznościach boli najbardziej. Wolałabym przegrać w finale 0:3, docenić klasę rywalek i cieszyć się ze srebra. Złoto było na wyciągnięcie ręki. To srebro cieszy, ale na pewno pozostaje spory niedosyt.
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl