Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Zagłębie wygrywa na Ludowym

dodane 12.10.2015
[Sosnowiec] Kolejna wygrana piłkarskiego Zagłębia. Tym razem sosnowiczanie pokonali na Ludowym Bytovię Bytów 2:0. Do siatki trafiali Dawid Ryndak i Michał Fidziukiewicz. Zagłębiacy rozpoczęli od mocnego uderzenia. Najpierw Martin Pribula znalazł sobie miejsce na skrzydle i poszukał w środku partnerów, lecz Michał Fidziukiewicz został uprzedzony przez stoperów gości. W 9. minucie Słowak  ponownie zaszalał na lewej flance, tym razem zszedł do środka i oddał precyzyjny strzał w kierunku bramki. Golkiper z Bytowa odbił piłkę do boku, a tam największą czujność zachował Dawid Ryndak i tak jak tydzień temu, ponownie to „Denver” wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Sosnowiczanie kolejną dobrą okazję mieli w 28. minucie. Do piłki ustawionej na około 23 metrze podszedł Sebastian Dudek i dośrodkował wprost do Krzysztofa Markowskiego, lecz jego próba głową została zablokowana. Nasza drużyna od 35. minuty na dłużej zagościła na połowie Bytovii. Najpierw dwa groźne strzały swoją słabszą nogą oddał Przemysław Mizgała, a chwilę później Łukasz Matusiak miał bardzo dużo miejsca w polu karnym i ponownie poszła kolejna bomba w kierunku bramki Gararda Bieszczada... bez efektów bramkowych.Przyjezdni chcieli zacząć z wielkim przytupem drugą połowę, a dokładniej sami sprawiliśmy im prezent. Błąd naszych defensorów pod własnym polem karnym naprawił Wojciech Fabisiak, który wyciągnął się niczym struna i końcami palców uchronił Zagłębie. W 64. minucie Dawid Ryndak koncertowo zagrał z Łukaszem Matusiakiem i ten drugi oddał dobry strzał, lecz Bieszczad był na posterunku i znów odbił piłkę przed siebie. Minutę później świetnie na murawie zameldował się Grzegorz Fonfara i niczym z automatu uderzył na bramkę, a Michał Fidziukiewicz z dużym spokojem dopadł do piłki i dopełnił formalności, trafiając na 2:0. Kilka minut później dali o sobie znać zawodnicy Tomasza Kafarskiego. W wybornej sytuacji znalazł się Robert Mandrysz, a Fabisiak nawet nie drgnął... piłka przeleciała obok słupka. Goście jeszcze raz zagrozili naszej defensywie w 77. minucie. Wtedy do główki nie zdołał dojść Łukasz Wróbel, a takich sytuacji nie można marnować. W końcowym fragmencie to nasi piłkarze dominowali na murawie i z zimną głową dowieźli korzystny wynik do końca. Zasłużone pochwały dla Zagłębia, którzy zaczęli serię 3 zwycięstw.Zagłębie Sosnowiec - MKS Drutex-Bytovia Bytów 2:0 (1:0)Bramki: 1:0 - Dawid Ryndak (9. asysta Martin Pribula), 2:0 - Michał Fidziukiewicz (65. asysta Grzegorz Fonfara)Zagłębie: Fabisiak - Sierczyński, Sołowiej, Markowski, Udovičić - Dudek, Matusiak - Ryndak Ż, Mizgała (62. Fonfara), Pribula (90. Tylec) - Fidziukiewicz (79. Paluchowski). (KP)  

Kryzys po przerwie

dodane 12.10.2015
[Dąbrowa Górnicza] Nie tak początek sezonu wyobrażali sobie koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza. Mimo że do samego końca walczyli o zwycięstwo, fatalna skuteczność dąbrowian tuż po przerwie zaważyła na porażce w Kutnie z Polfarmexem 51:57. Od pierwszych sekund meczu w Kutnie było widać, jak bardzo obu ekipom zależy na zwycięskim rozpoczęciu sezonu. Gra była bardzo wyrównana, a po dąbrowskiej stronie świetnie w oficjalnym debiucie ligowym w barwach MKS-u wprowadzili się aktywni od pierwszych minut nowi zawodnicy - Jakub Dłoniak i Piotr Pamuła. Spośród miejscowych gra spoczywała niemal wyłącznie na barkach dwóch Amerykanów - środkowego Michaela Frasera i rozgrywającego Josha Parkera. Punkty Marcina Piechowicza dały przyjezdnym prowadzenie po otwierającej odsłonie 16:15 (15:16). Początek drugiej kwarty to gra błędów i problemy ze skutecznością po obu stronach. Jeden punkt z rzutu wolnego zdobył Parker, a czarną serię z gry przełamał ponownie Marcin Piechowicz, i to trafieniem trzypunktowym! Taki sam rzut po chwili dołożył Piotr Pamuła i było 16:22. W końcowych fragmentach przed przerwą Polfarmex wyrównał, a celnym wolnym wyszarpał 27:26. Aż 20 z 26 punktów dla MKS-u uzyskał polski tercet: Dłoniak - Pamuła - Piechowicz. Z kolei w zespole gospodarzy tyle samo oczek zapisał na swoim koncie amerykański duet Fraser - Parker.   Także po wznowieniu gry amerykańscy liderzy Polfarmexu nie spuszczali z tonu. MKS pudłował kolejne rzuty, a miejscowi uciekli już nawet na 35:26. Dopiero po pięciu minutach gry dla dąbrowian trafił w końcu Sam Dower, a zaraz po nim Piotr Pamuła po twardej walce i podaniu z parteru kapitana Pawła Zmarlaka (35:30). Za moment było jednak 39:30 po trójce Bartłomieja Wołoszyna, a po efektownym wsadzie Frasera Polfarmex nabierał rozpędu i wygrywał już 11 oczkami (41:30).   Goście odpowiedzieli rzutami Przemysława Szymańskiego i następnym trzypunktowym Marcina Piechowicza (41:35). Ostatecznie po słabej w wykonaniu MKS-u kwarcie, miał on do odrobienia dziewięć punktów (44:35). Kutnianie powiększyli przewagę nawet do 14 oczek (51:37). A kiedy już wydawało się, że jest po wszystkim, MKS pokazał, na co go stać i doszedł... na 3 punkty, m.in. za sprawą dobrej postawy Mateusza Dziemby i wreszcie zespołowej gry. Wojnę nerwów wytrzymali jednak miejscowi i to oni triumfowali 57:51.   Polfarmex Kutno - MKS Dąbrowa Górnicza 57:51 (15:16, 12:10, 17:9, 13:16) Polfarmex: Fraser 20, Parker 13, Wołoszyn 10, Gabiński 5, Zyskowski 3, Grochowski 2, Johnson 2, Malczyk 2, Bartosz 0, Jarecki 0. MKS: Dłoniak 12, Pamuła 10, Piechowicz 10, Dower 6, Dziemba 5, Broadus 4, Szymański 4, O'Brien 0, Zmarlak 0. Damian Juszczyk

Wielka niewiadoma

dodane 09.10.2015
[Dąbrowa Górnicza] W poprzednim sezonie koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza toczyli wyrównane boje z rywalami z Kutna, przegrywając u siebie i biorąc rewanż na wyjeździe. Przeciwnicy byli w tabeli o pozycję wyżej, ale teraz wszystko zaczyna się od  początku. – Dopiero po kilku kolejkach przekonamy się, kto jest naprawdę mocny. Nasza mobilizacja wzrasta z każdą minutą – deklaruje Paweł Zmarlak, kapitan dąbrowskiej ekipy. Po kilku miesiącach ciężkiej pracy czas rozpocząć sezon sobotnim meczem w Kutnie. Z każdą minutą zbliżającą nas do tego pierwszego spotkania mobilizacja wzrasta. Miejmy nadzieję, że Kutnie zagramy z lepszym skutkiem niż w ostatnim sparingu w Ostrawie. Mimo porażki w Czechach, sparingowy bilans 9-2 może robić wrażenie. Bilans przed sezonem nie ma żadnego znaczenia. Podejrzewam, że nie będzie miał on większego wpływu na to, co będzie się działo w sobotę. Musimy wyciągnąć wnioski - zarówno z tego, co robiliśmy dobrze, jak i z tego co było źle, poukładać to sobie w głowach i na pierwsze starcie wyjść z maksymalną koncentracją. Zmieniło się pół drużyny. Czujecie, że w tym nowym składzie możecie być mocniejsi niż w poprzednim sezonie? Trudno powiedzieć, liga dopiero się zaczyna. Sparingi sparingami, ale teraz nie będzie już miejsca na błędy, a jeżeli się pojawią to trzeba je będzie błyskawicznie eliminować. Pewnie i tak potrzeba będzie trochę czasu, żeby to wszystko się „dotarło”. Zespół nie tworzy się dwa miesiące, by wszystko działało na sto procent. Zobaczymy - oby zafunkcjonowało to dość szybko. Ligowa „rozgrzewka” będzie ostra, bo Kutno i Toruń to mogą być właśnie drużyny, z którymi będziecie walczyć o awans do play-offów. Może tak być, natomiast w praktyce dopiero po kilku kolejkach będziemy wiedzieli, kto jest naprawdę mocny i kto jest na którym miejscu. Na razie to wielka niewiadoma. Pewne jest tylko to, że czekają nas trudne mecze. Rozmawiał: Damian Juszczyk Foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Zaprezentują się siatkarki

dodane 08.10.2015

Jesteśmy gotowi

dodane 08.10.2015
[Dąbrowa Górnicza] Amerykanin Rashaun Broadus będzie jednym z kluczowych ogniw MKS-u Dąbrowa Górnicza, mających wpływ na kreowanie gry drużyny w jej drugim sezonie w Tauron Basket Lidze. - Już na starcie rozgrywek w sobotę czeka nas trudne zadanie, ale jesteśmy gotowi! - zapewnia nowy rozgrywający dąbrowskiej ekipy. Ostatni sparing za wami, nadchodzi wielki start sezonu - sobotnia inauguracja w Kutnie. Już w pierwszym meczu czeka nas trudne zadanie. W ostatnim sparingu w Ostrawie w pierwszej połowie sprawialiśmy wrażenie nie do końca gotowych na to spotkanie. Za to po przerwie pokazaliśmy, jaką drużyną tak naprawdę jesteśmy. Po dziewięciu zwycięskich meczach z rzędu wiemy, że stać nas na taką grę jak w drugiej połowie przez cały czas. Musimy tylko być w stu procentach gotowi, gdy przyjdzie czas próby. I w sobotę, i przed każdym następnym starciem. Moim zdaniem jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu i bardzo się cieszę, że rozgrywki w końcu się rozpoczną. Mimo porażki w Ostrawie, macie imponujący przedsezonowy bilans 9-2, ale w sobotę nie będzie to już miało żadnego znaczenia. Świetnie, że wygraliśmy aż dziewięć meczów, przegrywając tylko dwa, lecz teraz musimy grać tak, aby zwycięstwo za zwycięstwem osiągać w spotkaniach, które będą miały prawdziwe znaczenie, czyli w lidze. Jesteśmy gotowi na to wyzwanie i będziemy chcieli potwierdzić to w sobotę. W drugiej połowie sparingu w Czechach pokazaliście, że macie duży potencjał i każdy ligowy rywal musi mieć tego świadomość. Dokładnie tak, do przerwy przegrywaliśmy 19 punktami, a jednak doszliśmy przeciwników na jeden. To dowodzi, że jako zespół mamy wielkie serce do gry i potrafimy twardo walczyć. To dla nas dobra lekcja przed sezonem, przypominająca, że do każdego meczu musimy podchodzić z maksymalną motywacją. Z Czechami wygraliśmy wcześniej dwa razy, a jednak teraz to oni nas pokonali. Dlatego kluczem jest stuprocentowe skupienie na poważnym podejściu do każdego starcia - niezależnie do tego, które to będzie nasze spotkanie z danym rywalem i jakie wyniki osiągniemy przeciwko niemu wcześniej. Jesteś jednym z nowych ogniw MKS-u. Zdążyliście już stać się prawdziwą drużyną? Zdecydowanie tak. Wszyscy się szanujemy, to bardzo ważne. A „chemia” w zespole będzie jeszcze się zwiększała wraz z upływem rozgrywek. Włożyliśmy wiele wysiłku w to, żeby znaleźć się w miejscu, w którym jesteśmy. Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Dąbrowscy wojownicy gotowi do sezonu!

dodane 07.10.2015
[Dąbrowa Górnicza] Koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza przegrali swój ostatni sparing przed sezonem. Po zaciętej bitwie dąbrowianie ulegli na wyjeździe ekipie Nova Hut Ostrawa 73:78, ale i tak okres przedsezonowy kończą z imponującym bilansem 9-2, a w Czechach pokazali, że w każdym meczu będą walczyć do końca. Po dwóch porażkach z MKS-em, Czesi przed własną publicznością za wszelką cenę chcieli zrewanżować się dąbrowianom. Determinacja miejscowych dała im prowadzenie 7:0, co trójką przełamał Rashaun Broadus. Gospodarze w swojej hali czuli się pewniej, już bardziej ograni i wzmocnieni nowymi Amerykanami, wygrywali nawet 19:7. Wejściami pod kosz odpowiadali zwłaszcza Rashaun Broadus i Jakub Dłoniak. Świetna dyspozycja rzutowa zespołu z Ostrawy sprawiła, że po pierwszej kwarcie prowadził on 24:11. W drugiej odsłonie emocje wzrosły, m.in. za sprawą… kilku kontrowersyjnych decyzji sędziów na rzecz miejscowych. To wywołało w drużynie z Dąbrowy Górniczej sportową złość i rzuciła się do odrabiania strat, po dwóch z rzędu trafieniach za trzy Jakuba Dłoniaka i jego dwóch celnych wolnych było już tylko 36:26. Czesi niezwykle groźni byli jednak przy próbach zza łuku - do tego temperaturę meczu nadal aktywnie podnosili sędziowie - a wynik do przerwy ustalili rzutem niemal z połowy boiska, tuż przed syreną (47:28). Po wznowieniu gry akcją 2+1, widowiskowym wsadem, rzutem z półdystansu i trafieniem spod kosza popisał się Sam Dower, dając sygnał do ataku (51:39). Amerykanin był nie do zatrzymania, sprawiając gospodarzom mnóstwo problemów. Nova Hut miała jednak wciąż groźną broń w postaci wykorzystywanych z zimną krwią trójek. Ale to właśnie dwa tego typu rzuty Dowera i jeden Rashauna Broadusa pozwoliły MKS-owi dojść na zaledwie osiem punktów (58:50) na minutę przed końcem kwarty. I tym samym tę odsłonę podsumował Paweł Zmarlak (61:53). Dąbrowianie poszli za ciosem, ruszyli w pościg i uwierzyli w zwycięstwo. Po indywidualnym wejściu Pawła Zmarlaka zrobiło się zaledwie 64:57, lecz błyskawicznie trójką odgryźli się Czesi. Gdy w połowie kwarty za trzy nie pomylił się Mateusz Dziemba, było 70:64, a minutę później po wolnym kapitana 70:65. Na dwie minuty przed końcem Rashaun Broadus przedarł się pod koszem (70:67), ale Nova Hut szybko odpowiedziała (72:67). Po wolnych Jakuba Dłoniaka znowu tylko 3 punkty straty MKS-u (72:69). Za chwilę na linii rzutów wolnych staje Broadus, trafia dwukrotnie. 72:71 i 1:07 do końca spotkania. Jakub Dłoniak gubi piłkę, po faulu wolne rzucają gospodarze, oba skutecznie. 74:71 i 36 sekund na zegarze. Mateusz Dziemba tym razem myli się za trzy, po faulu miejscowi nie pudłują z wolnych. 18 sekund nie wystarcza MKS-owi. Po prawdziwej koszykarskiej wojnie Nova Hut Ostrawa wygrywa o włos 78:73. Nova Hut Ostrawa - MKS Dąbrowa Górnicza 78:73 (24:11, 23:17, 14:25, 17:20)   Damian Juszczyk

Zdobyli 8 złotych medali w Berlinie

dodane 05.10.2015
[Jaworzno] Po raz drugi „Sportschule Rahn Jiu-JItsu” była gospodarzem turnieju, w ramach którego rozegrano konkurencję walki sportowej Jiujutsu oraz mocowania Jiujutsu. W zawodachw Berlinie wzięło udział dwunastu reprezentantów Polskiej Organizacji Jiujutsu z siedzibą w Jaworznie. Po bardzo ciężkich bojach udało im się aż osiem razy stanąć na najwyższym podium. Walczący w kategorii dzieci Wiktor „Dziki” Proksa  zwyciężył w obu konkurencjach. Z kolei najładniejsze, bardzo wyrównane pojedynki stoczył w młodzikach Marcel „Jedi” Hulbój, który zwyciężył w mocowaniu Jiujutsu zaś w konkurencji walki sportowej Jiujutsu zajął drugie miejsce, przegrywając w finale dopiero w drugiej dogrywce. Mistrz Thorsten Preiss był pełen uznania dla młodego zawodnika, którego podczas ceremonii wręczenia nagród pochwalił za wszechstronność. Tytuł najbardziej walecznego zawodnika turnieju przypadł Wiktorii Ziober. Dziesięciolatka trenująca w Centrum Sztuk Walki „GujaKan” w Jaworznie walczyła ze starszymi i znacznie cięższymi rywalkami. Polacy  zdominowali kategorię juniorów. Niestety Damian „Goblin” Baran, choć wyraźnie był lepszy technicznie od swoich rywali i bez większych przeszkód rozprawił się z reprezentantem gospodarzy, później nie wytrzymał kondycyjnie trudów turnieju i przegrał w finale kategorii do 70 kg. Walczący w kategorii seniorów Tomasz Dańko (2. Dan), który w Polskiej Organizacji Jiujutsu odpowiedzialny jest za realizację programu profilaktycznego pt. „Sztuki walki alternatywą wobec patologii społecznych”, kolejny raz potwierdził swoją wysoką klasę. Lubiany przez młodych zawodników jaworznickiego „GujaKan” szkoleniowiec, który jest czterokrotnym mistrzem Polski i wicemistrzem świata w sportowym Jiujutsu, zwyciężył w swojej kategorii wagowej (-85 kg), jak również rozgromił doświadczonych, trudnych przeciwników w wadze superciężkiej. Niewątpliwie Tomasz Dańko jest obecnie najlepszym w kraju zawodnikiem Jiujutsu, który w listopadzie stanie do walki o tytuł mistrza świata. Już w najbliższą sobotę podopieczni Tomasza Guji zadebiutują w silnie obsadzonym międzynarodowym turnieju karate sportowego, który rozegrany zostanie w Bielsku Białej pod auspicjami Polskiego Związku Karate. Tym razem jaworznianie mają jedynie zdobyć doświadczenie, które w przyszłości pozwoli im odnosić sukcesy w tej popularnej, choć nie tak widowiskowej jak Jiujutsu, dyscyplinie sportu. (s)
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl