Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Przemysław Szymański, skrzydłowy MKS-u Dąbrowa Górnicza

dodane 11.08.2015
[Dąbrowa Górnicza] Gdyby nie grał w koszykówkę, pewnie zostałby górnikiem, zgodnie z rodzinną tradycją. Przemysław Szymański z MKS-u Dąbrowa Górnicza opowiada o swojej motocyklowej pasji, „fryzurze” z gry komputerowej, koszykarskim narzeczeństwie oraz o meczu z… hotelową kartą w bucie. Skąd wziął się pseudonim „Glizda”? Jest wiele teorii. (uśmiech) Ale zawsze byłem chudy i długi. Dlatego koledzy na podwórku nazwali mnie "Glizdą", tak się przyjęło i przetrwało do dziś. Gdyby nie koszykówka, miałeś zostać… górnikiem! Nie są to zbliżone dziedziny. Co sprawiło, że postawiłeś jednak na koszykówkę i skąd zamiłowanie do górnictwa? Nie zostałbym górnikiem z miłości. Pochodzę z Pawłowic Śląskich, jest tam kopalnia Pniówek. Jeśli nie udałoby mi się grać na takim poziomie, który „pozwala żyć”, to wylądowałbym pod ziemią, jak wielu moich kolegów z rodzinnych stron. A poza tym jakieś tradycje górnicze w rodzinie mam. Tata przerobił na „grubie” ćwierć wieku, a brat fedruje od pięciu lat. Częściowo udało się to połączyć, w końcu grasz w MKS-ie Dąbrowa Górnicza. Można tak powiedzieć. Ale robię na powierzchni! (śmiech) Koszykarz i motocyklista, to kolejne niespotykane zestawienie. W trakcie sezonu chyba nie wolno ci wsiadać na motor? Jest u mnie parę takich nietypowych połączeń. Uwielbiam choppery. Zawsze marzyłem o dwóch kółkach. A marzenia są po to, żeby je spełniać, więc zrobiłem prawo jazdy i kupiłem motocykl. W klubie włodarze nie pozwalają na relaks w trakcie sezonu. (uśmiech) Ale to najlepszy sposób na pozbycie się złych myśli. Zakładasz kask, słyszysz piękną muzykę z tłumików, no i ten wiatr we włosach… (śmiech) Każdemu polecam. Poza sezonem jeździsz bezpiecznie i unikasz mandatów? Mam maszynę do spokojnej i relaksacyjnej jazdy. Motocyklem jeżdżę dużo wolniej niż samochodem. I oczywiście jak każdy unikam mandatów, stosując się do przepisów. (uśmiech) Narzeczona też popiera twoją pasję? Jesteś zaręczony z koszykarką, Pauliną Antczak. Trudno utrzymać taki koszykarski związek? Bo wspólnych zainteresowań na pewno nie brakuje… Dokładnie. Paulina dzieli ze mną miłość do koszykówki. Czasem w naszym życiu tej koszykówki jest aż za dużo. Poza tym Paulina wie o co chodzi, nie muszę jej tłumaczyć zasad gry. (uśmiech) A utrzymać ten związek jest tak samo trudno, jak każdy inny. Po prostu dbamy o siebie nawzajem. Z narzeczoną przyjeżdżacie oglądać się w akcji, czy jednak obowiązki sportowe nie pozwalają na wzajemne kibicowanie? Jeśli czas pozwala i mecze się nie pokrywają, kibicujemy sobie na trybunach. Jednak często spotkania rozgrywamy w tym samym czasie, więc wspieramy się duchowo. A twoja „fryzura” to też ze względu na narzeczoną? „Uczesanie” z wyboru czy z musu? Uczesanie jak na razie jeszcze z wyboru. (uśmiech) Mam nadzieję, że jak już mi się znudzi, to będę mógł jeszcze zmienić. (śmiech) Poza tym to wygoda. Do tego opaska, zarost i całość zwraca uwagę. O to właśnie chodzi? O kształtowanie swojego charakterystycznego wizerunku na parkiecie? Często, jak grałem z kolegą w NBA 98, tworzyliśmy swoje postaci. Moja postać właśnie tak wyglądała: łysy z brodą, opaska i długie skarpety. Może miała troszkę więcej tatuaży, ale nad tym pewnie jeszcze popracuję. Taki wizerunek wymyśliłem, teraz tak naprawdę bez opaski nie potrafię grać, bo pot zalewa mi oczy i generalnie nic nie widzę. Nietypowy jest nie tylko twój image, ale czasem też emocjonalne reakcje po efektownych wsadach i udanych zagraniach. Kibice to lubią… Mam nadzieję, że to lubią. Uwielbiam po dobrych zagraniach, zarówno kolegów, jak i własnych, żywo reagować. To pozwala mi się „nakręcić” no i powoduje, że na parkiecie czuję się wyluzowany. Czasem, gdy schodzę z boiska, to przypomina mi się jakaś spontaniczna reakcja. Wtedy trochę mi głupio, że stary gość a odstawił takie „zagranie”, ale na parkiecie to czysty spontan i nastrój chwili. (uśmiech) Na koniec jeszcze jeden nietypowy wątek. Podobno kiedyś rozegrałeś mecz z kartą do drzwi hotelowych w bucie. Jak to się stało? Naprawdę nic nie czułeś podczas gry? Miało to miejsce w Portugalii, na Uniwersyteckich Mistrzostwach Europy. Wyjeżdżając z hotelu ubrany w strój, buty miałem przewieszone przez ramię. Zamknąłem drzwi i kartę wrzuciłem do buta. W szatni zapomniałem o niej, skupiony już na meczu ubrałem buty i poszedłem się rozgrzewać. W trakcie spotkania poczułem, że mam coś w bucie. Pomyślałem, iż to wkładka mi się odkleiła. Po meczu okazało się, że była to karta do drzwi hotelowych. (uśmiech) Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas /MKS Dąbrowa Gornicza

Święta wojna dla Zagłębia

dodane 10.08.2015
[Sosnowiec] Po 23 latach piłkarze Zagłębia zmierzyli się w meczu ligowym z GKS-em Katowice. Prestiżówy pojedynek na zapleczu ekstraklasy zakończył się wygraną naszej drużyny 1:0. Gola na wagę trzech punktów zdobył Konrad Budek. Sosnowczanie wyciągnęli wnioski z meczu z Wisłą Płock i tym razem rozpoczęli spotkanie z dużym animuszem i szybko przjęli inicjatywę nad wydarzeniami na murawie. Gospodarze grali ospale, mało agresywnie dzięki czemu nasza drużyna mogła swobodnie konstruować ataki. W 19. minucie Przemysław Mizgała z dużą swobodą wpadł w pole karne i w ostatnim momencie został zablokowany, a chwilę później Maciej Bębenek był niepilnowany na prawym skrzydle i chciał sam zakończyć tę akcję, jednak trafił "Panu Bogu w okno". W 24. minucie Zagłębie znakomicie wykonało rzut rożny i wyszło na prowadzenie! Zaczęło się od przepięknego rajdu Martina Pribuli i bramkarz GieKSy musiał się wykazać sprytem i odbić futbolówkę na korner. Do narożnika podszedł Jovan Ninković, który znakomicie posłał piłkę na głowę Konrada Budka, a ten nie dał szans bezradnemu Rafałowi Dobrolińskiemu. Zagłębie poszło za ciosem. Bliski podwyższenia prowadzenia był Michał Fidziukiewicz, który po strzale głową był o krok od pokonania bramkarza GKS-u. Gospodarze mogli wyrównać za sprawą Filipa Burkhardta, ale świetnie w bramce spisał się Szymon Gąsiński. W drugiej połowie GKS zagrał odważniej, częściej atakował, ale Zagłębie mądrze się broniło. Katowiczanie w samej końcówce mogli uratować remis, ale po strzale Grzegorza Goncerza piłka trafiła w słupkek, a uderzenie Wojciecha Trochima wybornił Gąsiński. Kropkę nad "i" mógł postawić Grzegorz Fonfara, ale pomocnik Zagłębia w dobrej sytuacji przestrzelił.   – Byłem tu 23 lata temu jako kibic Zagłębia, miałem wtedy 15 lat. Stałem na trybunie i z przykrością patrzyłem na naszych zawodników, którzy przegrali 0:5. Dzisiaj wiedzieliśmy, że sytuacja jest zupełnie inna. Było to bardzo ważne zwycięstwo dla nas i dla naszych kibiców. Chcemy wspólnie z zawodnikami zadedykować tą wygraną naszym fanom. Była w nas taka sportowa złość, po meczu z Wisłą Płock. Nie zasłużyliśmy na porażkę i dzisiaj chcieliśmy zapunktować. Udało się wygrać na ciężkim terenie z trudnym przeciwnikiem, dlatego bardzo się cieszymy – mówił po meczu trener sosnowiczan Artur Derbin.   GKS Katowice - Zagłębie Sosnowiec 0:1 (0:1) Bramka: Budek 24. Zagłębie: Gąsiński - Sierczyński, Budek, Markowski, Ninkovič - Matusiak, Dudek - Ryndak, Mizgała (72. Margol), Pribula - Fidziukiewicz (81. Arak).   (KP)

Izagirre wygrywa 72. Tour de Pologne, czasówka dla Białobłockiego

dodane 09.08.2015
[Region] Ion Izagirre (Movistar) został zwycięzcą 72. Tour de Pologne UCI World Tour. Ostatni etap – jazdę indywidualną na czas w Krakowie – wygrał Marcin Białobłocki (Reprezentacja Polski). Do trzech razy sztuka może powiedzieć hiszpański kolarz, który w ostatnich edycjach Tour de Pologne zajmował drugie miejsce. Przed rokiem musiał uznać wyższość Rafała Majki, dwa lata temu Pietera Weeninga. Tym razem, choć nie wygrał żadnego etapu, triumfował w klasyfikacji generalnej. Przed ostatnim etapem Izagirre zajmował szóste miejsce, a do lidera Sergio Henao (Team Sky) tracił czternaście sekund. Różnice czasowe w czołówce dawały nadzieję na końcowe zwycięstwo mniej więcej dziesięciu kolarzom. Ale to właśnie Izagirre oraz Ben Hermans (BMC) i Ilnur Zakarin (Katusha) byli uznawani za najlepiej jeżdżących na czas. Czasówka w Krakowie, niezbyt długa, bo licząca 25 kilometrów, dała się wszystkim we znaki. Gdy pierwsi kolarze wyruszali na trasę   termometry wskazywały grubo ponad 30 stopni Celsjusza. W takim upale fantastycznie pojechał Marcin Białobłocki, z którym polscy kibice wiązali spore nadzieje. Nieco ponad miesiąc temu Białobłocki zdobył w Strzelinie złoty medal mistrzostw Polski właśnie w jeździe indywidualnej na czas. Ale takiego wyniku nie spodziewał się chyba nikt – Białobłocki uzyskał czas o dwie sekundy lepszy od innego faworyta Vasila Kiryienki (Team Sky) i zwyciężył na Rynku Głównym w Krakowie. Drugi był właśnie Kiryienka, trzeci Rick Flens (LottoNL – Jumbo). Dziesiąte miejsce zajął Maciej Bodnar (Tinkoff-Saxo), a trzynasty był Tomasz Marczyński (Reprezentacja Polski). Największe emocje towarzyszyły jednak przejazdom czołowych zawodników z klasyfikacji generalnej. Kiedy okazało się, że Izagirre ma lepszy czas od Zakarina i Hermansa, Hiszpan był już bardzo bliski zwycięstwa. Postraszył go mocno Bart De Clercq (Lotto Soudal), ale i jemu zabrakło dwóch sekund. Dotychczasowy lider Sergio Henao, świetny w górach, w czasówce okazał się zbyt słaby i ostatecznie zajął ósme miejsce. Izagirre cieszył się ze zwycięstwa, a przewaga, którą uzyskał nad De Clercqiem – dwie sekundy – jest najmniejszą przewagą zwycięzcy nad drugim zawodnikiem w historii Tour de Pologne. W pozostałych klasyfikacjach nie zaszły żadne zmiany. I tak Najlepszym Góralem Tauron 72. Tour de Pologne został Maciej Paterski (CCC Sprandi Polkowice), Najaktywniejszym Zawodnikiem Lotto Kamil Gradek (Reprezentacja Polski, Najlepszym Sprinterem Lang Team Marcel Kittel (Giant Alpecin), a najwyżej sklasyfikowanym Polakiem w premii Lotos Tomasz Marczyński (Reprezentacja Polski). Najlepszą drużyną została grupa Lotto Soudal. Fantastyczni kibice, którzy zebrali się na Rynku Głównym w Krakowie oklaskiwali wszystkich, ale największe owacje otrzymał oczywiście zwycięzca klasyfikacji generalnej Skandia Ion Izagirre, który otrzymał nagrodę główną 72. Tour de Pologne UCI World Tour – samochód Hyundai Tucson. Ion Izagirre: – Jestem bardzo zadowolony, zwycięstwo w wyścigu daje ogromną satysfakcję. W ostatnich latach zajmowałem drugie miejsca, w tym roku przyjechałem z nadzieją na zwycięstwo. Udało mi się, jestem na najwyższym stopniu podium i bardzo się z tego cieszę. Najcięższe były etapy w górach – w Zakopanem i Bukowinie. Chyba cięższe niż w ubiegłym roku, a na pewno przyczyniła się do tego pogoda. To jest wyścig World Tour, są tu najlepsze zespoły świata. Organizacja jest świetna, a polscy kibice fantastyczni. Marcin Białobłocki: – Było bardzo ciężko, do czego przyczyniła się temperatura. Szybka trasa mi się podobała, ale naprawdę topiłem się podczas jazdy. Do Tour de Pologne przygotowywałem się poprzez katorżnicze treningi. Kilka wyścigów pojechałem bardzo mocno, nie zważając na wynik. Trener dał mi tak w kość, że go nienawidziłem. Powiedziałem, że jeśli to nie przyniesie efektu, to koniec naszej znajomości. Ciężka praca opłaciła się. (s)

Sosnowiecki łucznik z podwójnym złotem

dodane 09.08.2015
[Sosnowiec] Mateusz Porębski, który startował w XXI Finałach Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Łucznictwie Olimpijskim, będących zarazem Mistrzostwami Polski Juniorów Młodszych, odniósł dwa końcowe zwycięstwa, w dwóch klasyfikacjach: indywidualnej oraz w mikście, w którym występował wraz ze swoją koleżanką klubową, Patrycją Boniek. Sosnowiecki łucznik reprezentował klub UKS „GROT” z Rudy Śląskiej.   Trzydniowe zawody przeprowadzono na stadionie miejskim w Głuchołazach, wzięło w nich udział blisko 150 kadetek i kadetów. Swój pierwszy złoty medal na tych zawodach, młody sosnowiczanin zdobył w kategorii par mieszanych (mikstów). Na szczególną uwagę zasługuje sposób, w jaki Mateusz wraz z koleżanką potraktowali w półfinale swoich rywali z Warszawy, zwycięzców niedawno rozegranego Pucharu Europy Juniorów, czyli mikst z „Marymontu”.   Para UKS „GROT” strzelała bezbłędnie i rozprawiła się z młodymi warszawiakami, wygrywając w stosunku 6 do 0, ani przez chwilę nie dając konkurentom najmniejszej nadziei na sukces. Po zwycięstwie w taki sposób i w takich rozmiarach, pojedynek w finale z zespołem z „Płaszowianki” Kraków był tylko formalnością, a po pewnym zwycięstwie (6:2), Mateusz i Patrycja mogli cieszyć się ze zdobycia tytułu Mistrzów Polski Juniorów Młodszych na rok 2015 w kategorii „mikst”. Do ostatniej odsłony olimpijskiej rywalizacji, czyli startu indywidualnego, młody sosnowiczanin przystąpił lekko zmęczony lecz zarazem wzmocniony zdobytym już tytułem mistrzowskim. Mateusz pokazał na co go stać, po trudnych i bardzo wyrównanych pojedynkach, ćwierćfinałowym oraz półfinałowym, sam finał, podobnie jak w mikście, wydawał się znów tylko formalnością, jednak w tym wypadku rywal sosnowiczanina, reprezentujący klub „Dąbrovia” Dąbrowa Tarnowska, nie zamierzał tanio oddać skóry. Szala przechylała się raz w jedną, raz w drugą stronę. Sosnowiecki łucznik zwyciężył ostatecznie cały pojedynek finałowy w stosunku 6 do 4 i zdobył tytuł indywidualnego Mistrza Polski Juniorów Młodszych na rok 2015.   (s) foto: www.archery.pl  

Przedsprzedaż na Górnik trwa!

dodane 07.08.2015
[Sosnowiec] W najbliższą sobotę piłkarze Zagłębia zmierzą się w wyjazdowym spotkaniu z GKS-em Katowice, natomiast już w środę 12 sierpnia o godz. 19:00 na Stadion Ludowy, w ramach 1/16 Pucharu Polski, przyjedzie Górnik Zabrze. Zarząd Zagłębia S.A zachęca do wcześniejszego zakupu wejściówek, gdyż już rozeszło się 1400 biletów! Cały czas można kupić bilety na każdy mecz ligowy, a także na pucharowe spotkanie z Górnikiem Zabrze. Aktualnie ceny biletów są bez zmian, czyli w przedsprzedaży są tańsze, a w dniu meczu będą droższe. Wejściówki można zakupić codziennie, za wyjątkiem dnia meczowego, w restauracji 3Kolory, czeynnej w tygodniu od godz. 9:00 do godz. 20:00, w weekend od godz. 10:00 do godz. 19:00, a od soboty również Punkcie Obsługi Kibiców.   Punkt będzie czynny w sobotę i niedzielę w godz. 12:00 – 19:00, w niedzielę w godz. 12:00 – 19:00, natomiast w poniedziałek i wtorek w godz. 15:00 – 20:00. W śodę, w dzień meczowy bilety bęzie można kupić od godz. 13:00 tylko POK i w kasach. Ceny biletów w przedsprzedaży: trybuna kryta, normalny - 17 zł, ulgowy (kobiety, dzieci do lat 16 i seniorzy powyżej 65 lat) - 7 zł; trybuna odkryta, normalny - 9 zł, ulgowy (kobiety, dzieci do lat 16 i seniorzy powyżej 65 lat) - 7 zł. Dzień meczowy: trybuna kryta, normalny - 20 zł, ulgowy (kobiety, dzieci do lat 16 i seniorzy powyżej 65 lat) - 7 zł; trybuna odkryta, normalny - 12 zł, ulgowy (kobiety, dzieci do lat 16 i seniorzy powyżej 65 lat) - 7 zł. Zmiana cen biletów w dniu meczowym nie jest podyktowana chęcią większego zarobku, wiąże się ona z dodatkowymi kosztami związanymi z zatrudnionymi osobami i zwiększoną ochroną. W związku z powyższym Zarząd Zagłębia S.A. zwraca się z prośbą do kibiców o zakup karnetów lub skorzystania z przedsprzedaży w restauracji 3Kolory. Istnieje także możliwość zakupu biletów rodzinnych. Trybuna odkryta: 3 osoby (1 dorosły + 2 dzieci do lat 16) - 17 złotych; 4 osoby (1 dorosły + 3 dzieci do lat 16) - 18 złotych; 5 osób (1 dorosły + 4 dzieci do lat 16) - 19 złotych; 6 osób (1 dorosły + 5 dzieci do lat 16) - 20 złotych; 7 osób (1 dorosły + 6 dzieci do lat 16) - 21 złotych; 8 osób (1 dorosły + 7 dzieci do lat 16) - 22 złotych; 9 osób (1 dorosły + 8 dzieci do lat 16) - 23 złotych;10 osób (1 dorosły + 9 dzieci do lat 16) - 24 złotych.   Trybuna kryta: 3 osoby (1 dorosły + 2 dzieci do lat 16) - 25 złotych; 4 osoby (1 dorosły + 3 dzieci do lat 16) - 26 złotych;5 osób (1 dorosły + 4 dzieci do lat 16) - 27 złotych; 6 osób (1 dorosły + 5 dzieci do lat 16) - 28 złotych;7 osób (1 dorosły + 6 dzieci do lat 16) - 29 złotych; 8 osób (1 dorosły + 7 dzieci do lat 16) - 30 złotych; 9 osób (1 dorosły + 8 dzieci do lat 16) - 31 złotych;10 osób (1 dorosły + 9 dzieci do lat 16) - 32 złotych. (KP)

Góry zmieniły wszystko, De Clercq nowym liderem 72. TDP

dodane 07.08.2015
[Region] Bart De Clercq (Lotto Soudal) wygrał piąty etap 72. Tour de Pologne UCI World Tour z Nowego Sącza do Zakopanego i został nowym liderem wyścigu. Najlepszy z Polaków Tomasz Marczyński (Reprezentacja Polski) był szesnasty, a w klasyfikacji generalnej zajmuje 21. miejsce. Piąty etap wywrócił do góry nogami dotychczasową klasyfikację wyścigu. Licząca 223 kilometrów trasa dla wielu okazała się potyczką nie tylko z rywalami, ale również z własnymi słabościami. Niedługo po starcie z Nowego Sącza z peletonu oderwała się grupka kolarzy, w której główną rolę odgrywał Grega Bole (CCC Sprandi Polkowice) – zwycięzca czterech Górskich Premii I kategorii Tauron. Dzięki tej zdobyczy Słoweniec objął prowadzenie w klasyfikacji górskiej całego wyścigu. Inaczej niż wczoraj uciekinierzy zostali złapani przez główną grupę, w której jechali znakomici górale – Fabio Aru (Astana), Christophe Riblon (AG2R) czy Jon Izaguirre (Movistar). Przez pewien czas jechał w niej również Michał Kwiatkowski (Etixx – Quick Step), ale mistrz świata nie wytrzymał tempa i ostatecznie na dzisiejszym etapie stracił ponad 20 minut. W grupie zostało tylko dwóch Polaków – Maciej Paterski (CCC Sprandi Polkowice) oraz Tomasz Marczyński. Jednak i oni nie wytrzymali zabójczego tempa nadawanego przez kolarzy Astany. Tymczasem z przodu dochodziło do nerwowych prób ataków – uciekali Davide Formolo (Cannondale – Garmin) i Sergio Luis Henao (Team Sky) . Na kilka kilometrów przed metą jak strzała pomknął Bart de Clercq i to on został bohaterem etapu. Na najwyższym stopniu podium stanął nie tylko jako etapowy zwycięzca, ale również jako nowy lider klasyfikacji generalnej Skandia. Drugi na mecie Diego Ulissi (Lampre – Merida) awansował również na drugie miejsce w całym wyścigu ze stratą czterech sekund do prowadzącego Belga. Sześć sekund traci trzeci w klasyfikacji generalnej Davide Formolo (Cannondale – Garmin). Różnice w czołowej dwunastce, w której są między innymi Aru, Izaguirre, Riblon, nie przekraczają 17 sekund. A to w perspektywie królewskiego etapu w Bukowinie Tatrzańskiej pozostawia sprawę zwycięstwa w wyścigu nierozstrzygniętą. Zmalały natomiast szanse polskich kolarzy. Najwyżej w klasyfikacji jest obecnie Tomasz Marczyński ze stratą dwóch minut i siedmiu sekund do lidera. Dziś w żółtej koszulce lidera klasyfikacji generalnej Skandia pojedzie de Clercq. Koszulkę Najlepszego Górala Tauron założy Grega Bole, a Najaktywniejszego Zawodnika Lotto Kamil Gradek. Najlepszym sprinterem pozostaje Marcel Kittel, a najwyżej sklasyfikowanym Polakiem w premii Lotos Tomasz Marczyński. Bart De Clercq: – To był trudny, długi etap z dużą liczbą wzniesień. Końcówka wyglądała nerwowo. Było kilka ataków, ale nikomu się nie powiodło. Potem spróbowałem ja i mi się udało. Dość szybko zyskałem przewagę i wiedziałem, że muszę dać z siebie na sto procent do samej mety. Na końcu była długa prosta lekko w górę. Wiedziałem, że będzie ciężko, ale się udało. Pojawiła się nadzieja na dobre miejsce w całym wyścigu, ale na razie cieszę się z tego zwycięstwa. Tomasz Marczyński: – Na samym końcu trochę mi zabrakło. To dlatego, że nie było mnie od początku w tej grupie, musiałem do niej doskakiwać i straciłem trochę sił. Szkoda, że musiałem nadrabiać, bo generalnie czuję się nieźle. Zmiana trasy tego etapu spowodowała, że stał się on bardzo selektywny. Wiedziałem, że na metę przyjedzie bardzo mała grupa i tak się stało. Wszyscy są zmęczeni, ale jutro będziemy walczyć. Dziś odbędzie się szósty, królewski etap 72. Tour de Pologne BUKOVINA Terma Hotel Spa – Bukowina Tatrzańska o długości 174 kilometrów. (s)

Marcin Piechowicz, rozgrywający MKS-u Dąbrowa Górnicza

dodane 06.08.2015
[Dąbrowa Górnicza] Najmłodszy koszykarz w obecnym składzie MKS-u Dąbrowa Górnicza, 22-latek. Zdradza w rozmowie z Damianem Juszczykiem, czy jeszcze pytają go o dowód osobisty, opowiada o przedsezonowych treningach z bratem, o tym z jakiego powodu trafił na stół operacyjny, a także dlaczego ojciec chciał zrobić z niego… piłkarza ręcznego. Masz 22 lata i ciągle jesteś jednym z najmłodszych zawodników w drużynie, a do tego młodo wyglądasz. Na co dzień czasem pytają cię jeszcze o dowód osobisty? Zdążyłem się przyzwyczaić, jestem w pierwszej drużynie już kilka sezonów i zawsze byłem najmłodszym zawodnikiem. Ksywa „Młody” towarzyszy mi kolejny sezon, ale to dla mnie nic strasznego. Z tym dowodem to jest różnie, jak ogolę brodę to myślę, że mogliby mnie wziąć za gimnazjalistę. (śmiech) Zanim zostałeś koszykarzem, trenowałeś piłkę nożną, siatkówkę, piłkę ręczną, a nawet judo. Gdybyś nie grał w koszykówkę, byłbyś teraz… judoką? Jako brzdąc miałem bardzo dużo energii i rodzice chcieli ją jakoś rozładować, więc próbowali mnie w różnego rodzaju sportach. Gdybym nie grał w koszykówkę, z pewnością byłbym piłkarzem ręcznym. Jeszcze dwa lata temu tata i znajomy trener chcieli mnie przerobić na szczypiornistę. (śmiech) Twój ojciec był piłkarzem ręcznym, mocno przekonywał ciebie i brata do tej dyscypliny sportu. Jak to się stało, że żaden z was nie dał się przekonać i obaj wybraliście koszykówkę? Gdy byliśmy „młodzi” tata nigdy nie naciskał na mnie, ani na brata, żebyśmy zostali piłkarzami ręcznymi. Oczywiście bywało, że chodziłem z tatą porzucać piłką, postrzelać, ale zdecydowanie poszedłem w ślady brata, który wybrał koszykówkę. Choć czasem zdarza się, że tata wspomina, a co by było, gdybym trenował piłkę ręczną… Ale już się tego nie dowiemy. (śmiech) Braterskie przygotowania do sezonu nadal obowiązują? Taki system się sprawdza? Zdecydowanie, trening z bratem w wakacje to tradycja. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy w tym okresie nie porywalizowali. W tym roku było tego trochę mniej ze względu na moje zdrowie, ale udało nam się potrenować. Kilka razy zdążyliśmy nawet zagrać jeden na jednego. (śmiech) Brat zawsze dawał i będzie dawał mi dobre rady, z których regularnie korzystam. Jak starszy brat zrecenzował twój pierwszy sezon w ekstraklasie? A może wcale nie pytałeś go o zdanie? Oczywiście, że rozmawialiśmy na ten temat. Były pochwały, lecz były i minusy. Wiem, co mam poprawić. Mam nadzieję, że uda mi się to zrealizować. Bliscy, cała rodzina, wspierają mnie, ale nie mogą mnie tylko chwalić. (śmiech) Teraz trzeba myśleć już o kolejnych rozgrywkach. Ale wcześniej musiałeś trafić… na stół operacyjny. Co się stało i jak się czujesz? Miałem drobną operację kostki, ale była ona niezbędna, żebym mógł normalnie grać. Jestem już po rehabilitacji, noga jest prawie w stu procentach zdrowa i gotowa do sezonu. Wierzę, że ten problem mam za sobą, a w najbliższych rozgrywkach kontuzje będą mnie omijały szerokim łukiem. Aby wywiad podsumować bardziej optymistycznym wspomnieniem niż zabieg, wróćmy pamięcią do pewnego tajemniczego wsadu. Podobno zdarzył ci się taki, którego… nie pamiętałeś! Jak to możliwe? (śmiech) To była bardzo śmieszna, ale i dziwna sprawa. Mój pierwszy wsad w życiu, który wykonałem w meczu pod wpływem takiej adrenaliny, że „obudziłem się” stojąc w obronie, a wszyscy się na mnie patrzyli i byli w szoku. Szkoda, że nikt tego nie nagrał, bo byłaby to świetna pamiątka i zobaczyłbym, jak to naprawdę wyglądało. (śmiech) Rozmawiał: Damian Juszczyk Foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Kolarze wystartowali z Jaworzna

dodane 05.08.2015
[Jaworzno] Po trzech płaskich etapach peleton 72. Tour de Pologne UCI World Tour wjeżdża dziś w góry. Kolarze wystartowali już z Jaworzna i w sumie mają do przejechania 220 kilometrów. Trasa jednego z najdłuższych etapów tegorocznego wyścigu wiedzie między innymi przez Zegartowice – rodzinną miejscowość Rafała Majki, zwycięzcy Tour de Pologne sprzed roku. Nam udało się spotkać w Jaworznie z samym Czesławem Langiem, który z naszym pośrednictwem przekazał pozdrowienia wydawcy „Wiadomości Zagłębia”, Wyższej Szkole Humanitas.   Na lotnej premii w Wadowicach kolarze powalczą o punkty klasyfikacji najaktywniejszego zawodnika Lotto. A później rozpocznie się sprawdzian dla kolarzy walczących o klasyfikację generalną. W Gruszowcu znajduje się górska premia Tauron drugiej kategorii, a później do pokonania są jeszcze dwie górskie premie pierwszej kategorii (Wysokie i Trzetrzewina).   Meta czwartego etapu znajduje się w Nowym Sączu – wyjątkowym miejscu na mapie tegorocznego Tour de Pologne, które gości metę czwartego i start piątego etapu. Peleton powinien dotrzeć do Nowego Sącza kwadrans przed godz. 18. Kolarze pokonają tu trzy rundy i będą finiszować na ulicy Prażmowskiego obok CH Gołąbkowice około 18.40.   Informacje o mieście startowym – Jaworzno (http://www.jaworzno.pl/), informacje o mieście etapowym – Nowy Sącz (http://www.nowysacz.pl/).   Czołowa piątka klasyfikacji generalnej Skandia: Marcel Kittel, Team Giant-Alpecin 9:51:50 Giacomo Nizzolo, Trek Factory Racing 06’ Caleb Ewan, Orica GreenEdge 10’ Marcus Burghardt, BMC Racing Team 10’ Niccolo Bonifazio, Lampre-Merida 12’   Lider klasyfikacji Najlepszy Góral Tauron: Adrian Kurek, CCC Sprandi Polkowice   Lider klasyfikacji Najaktywniejszy Zawodnik Lotto: Marcin Białobłocki, Reprezentacja Polski   Lider klasyfikacji Najlepszy Sprinter Lang Team: Marcel Kittel,  Giant-Alpecin   Najwyżej sklasyfikowany polski zawodnik Lotos: Michał Kwiatkowski, Etixx – Quick-Step   Klasyfikacja drużynowa: LottoNL-Jumbo   Liczba kolarzy jadących w wyścigu: 146   Do czwartego etapu nie przystąpił Kristof Vandewalle, Trek Factory Racing.   Zapraszamy na www.tourdepologne.pl oraz do śledzenia mediów społecznościowych Twitter (#RideThePolishPassion), Facebook i Instagram. (s)

Trwają Igrzyska Polonijne. W Sosnowcu powstała wioska olimpijska

dodane 05.08.2015
[Sosnowiec] Blisko 800 zawodników z całego świata bierze udział w XVII Światowych Letnich Igrzyskach Polonijnych, które od niedzieli trwają na terenie naszego województwa, w tym w Sosnowcu gdzie dziś i jutro umiejscowiona będzie wioska olimpijska. Uroczysta inauguracja igrzysk polonijnych odbyła się wieczorem 2 sierpnia w Rybniku. Ceremonię rozpoczął kolorowy przemarsz reprezentantów Polonii z kilkudziesięciu krajów świata, w tym tak odległych jak Australia czy Argentyna. W uroczystości wziął także udział prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński. Dziś i jutro sercem imprezy będzie Sosnowiec. Na Stawikach odbędzie się dekoracja medalistów, nie zabkranie imprez towarzyszących, w tym występów scenicznych. Początek imprez w wiosce olimpijskiej o godz. 17.00. – Zapraszamy mieszkańców naszego miasta i okolic do kibicowania sportowcom w Sosnowcu. Zawody będą odbywały się na stadionie lekkoatletycznym przy alei Mireckiego, kompleksie sportowym przy Kresowej oraz w halach sportowych przy ulicy Żeromskiego i Baczyńskiego. W tych dniach w naszym mieście będzie także funkcjonowała wioska olimpijska – zachęca mieszkańców regionu Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca. Sosnowiec jest jednym z czterech miast wojewodztwa śląskiego, które gościć będzie uczestików XVII Światowych Letnich Igrzysk Olimpijskich. Rywalizacja toczyć się będzie tutaj w takich dyscyplinach jak: piłka nożna – Kompleks Piłkarski przy ulicy Kresowej 1; koszykówka – Hala Widowiskowo-Sportowa przy ulicy Żeromskiego 9; lekka atletyka – Stadion Lekkoatletyczny przy alei Mireckiego 4; szachy i tenis stołowy – Hala Sportowa przy ulicy Baczyńskigo 4. Ponadto zmagania w ramach igrzysk odbywać się będą w: Chorzowie – golf, mini igrzyska, ringo, tenis ziemny, turniej rodzinny; Rybniku – kajakarstwo, pływanie, siatkówka plażowa, strzelectwo, windsurfing; Wodzisławiu Śląskim – badminton, brydż, kolarstwo mtb, nordic walking, piłka siatkowa. Poniżej szczegółowy rozkład imprez na terenie Sosnowca. 5 sierpnia (środa) KOSZYKÓWKA – godz. 9:30Hala Widowiskowo-Sportowa, 41-200 Sosnowiec, ul. Żeromskiego 9 PIŁKA NOŻNA – godz. 9:30Kompleks Piłkarski, 41-209 Sosnowiec, ul. Kresowa 1 TENIS STOŁOWY – godz. 9:30Hala Sportowa, 41-203 Sosnowiec, ul. Baczyńskiego 4 WIOSKA OLIMPIJSKA – 5 sierpnia, godz. 17:00 – 23:00 Stawiki, 41-209 Sosnowiec, ul. Kresowastrefa gastronomiczna, występy sceniczne, animatorzy gier dla dziecigodz. 17:00 – DJ Dr Lovegodz. 18:00 – uroczyste otwarciegodz. 18:15 – Kamil Kubasgodz. 19:00 – ceremonia rozdania medaligodz. 20:30 – akordeonista wirtuoz - Wasilij Woronkogodz. 21:30 – zespół Formacja Elisegodz. 22:00 – DJ Dr Love 6 sierpnia (czwartek) LEKKOATLETYKA – godz. 9:30Stadion Lekkoatletyczny, 41-209 Sosnowiec, al. Mireckiego 4 PIŁKA NOŻNA – godz. 9:30Kompleks Piłkarski, 41-209 Sosnowiec, ul. Kresowa 1 TENIS STOŁOWY – godz. 9:30Hala Sportowa, 41-203 Sosnowiec, ul. Baczyńskiego 4 WIOSKA OLIMPIJSKA –6 sierpnia, godz. 17:00 – 23:00Stawiki, 41-209 Sosnowiec, ul. Kresowastrefa gastronomiczna, występy sceniczne, animatorzy gier dla dziecigodz. 17:00 – DJ Dr Lovegodz. 18:00 – uroczyste otwarcie godz. 18:15 – VEXXEL X VIKTORIAgodz. 19:00 – ceremonia rozdania medaligodz. 20:30 – YARDEE CREWgodz. 21:30 – Nadzieja Brońskagodz. 22:00 – DJ Dr Love 7 sierpnia (piątek) LEKKOATLETYKA – godz. 9:30Stadion Lekkoatletyczny, 41-209 Sosnowiec, al. Mireckiego 4 8 sierpnia (sobota) LEKKOATLETYKA – godz. 9:30Stadion Lekkoatletyczny, 41-209 Sosnowiec, al. Mireckiego 4 (KP)
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl