Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

MKS odgryzł się „Rottweilerom”

dodane 07.04.2015
[Region, Dąbrowa Górnicza] Koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza odgryźli się „Rottweilerom” z utytułowanego Anwilu Włocławek za domową porażkę z połowy grudnia! Dąbrowianie zwyciężyli na wyjeździe 90:77 i była to ich druga wygrana z rzędu, a trzecia w czterech ostatnich meczach. Po rewolucji we włocławskiej ekipie zawodnicy, którzy pozostali w drużynie pod wodzą nowego-starego szkoleniowca zamierzali udowodnić kibicom, że ambicji im nie brakuje. MKS nie mógł zatem liczyć na to, że psim swędem uda mu się pokonać „Rottweilery”. Od pierwszych minut walka była zażarta. W połowie kwarty akcją 3+1 przewagę (9:12) uzyskał dla dąbrowian Myles McKay. Później m.in. trójki Pawła Zmarlaka i Mateusza Dziemby pozwoliły przyjezdnym na utrzymanie prowadzenia do końca otwierającej odsłony (19:23). O tym, jak ostra toczyła się bitwa niech świadczy fakt, że blok Mikołaja Witlińskiego na McKayu skończył się… rozerwaną koszulką gracza Anwilu. Dąbrowski beniaminek mocno „gryzł się” z „Rottweilerami” także w drugiej kwarcie. Miejscowi, głównie za sprawą niezawodnego Chase’a Simona, zniwelowali straty, a nawet po trójce Hrvoje Kovacevicia wygrywali już sześcioma punktami (36:30). Jednak wtedy przerwę na żądanie wykorzystał trener Wojciech Wieczorek i jego praca przyniosła efekty. Rzutem zza łuku odpowiedział David Weaver (36:33), a kolejne zespołowe akcje MKS-u finalizowane przede wszystkim przez Mylesa McKaya umożliwiły dąbrowianom odzyskanie prowadzenia przed przerwą (38:40). Po wznowieniu gry dąbrowianie wykonali prawdziwą „tresurę” włocławskich „Rottweilerów”. Pierwsze punkty zdobyli wprawdzie gospodarze, ale później MKS dopisał po swojej stronie siedem oczek z rzędu (40:47), m.in. dzięki czujnej i skutecznej grze Przemysława Szymańskiego. Konrad Wysocki spróbował odgryźć się trójką, lecz akcją 2+1 zrewanżował się Paweł Zmarlak (43:47). Wówczas koszykarze z Dąbrowy Górniczej znowu pogonili Anwilowi kota, po szybkich kontratakach i serii punktów Kena Browna - uciekając już na 43:57, a po trójce McKaya nawet na 15 oczek (45:60). Przed decydującą odsłoną kąsali jeszcze Chase Simon u miejscowych, a w barwach MKS-u kapitan Paweł Zmarlak i beniaminek mógł bronić 10-punktowej przewagi (58:68). Za „ugryzienie” Wysockiego z wolnego błyskawicznie trójką „odszczeknął się” Grzegorz Małecki (59:71). Zawodnicy MKS-u nie mieli zamiaru schodzić na psy i do samego końca kontrolowali sytuację, odnosząc kolejne pewne zwycięstwo i dodatkowo odrabiając 11-puntkowe straty (74:85) po domowej porażce z połowy grudnia. Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas /MKS Dąbrowa Górnicza

Medalowy K.S. Górnik Sosnowiec

dodane 03.04.2015

Historyczny awans

dodane 02.04.2015
[Region, Sosnowiec] Koszykarki JAS-FBG Sosnowiec awansowały do ekstraklasy! W drugim meczu finału play-off rozgrywek I ligi zespół Mirosława Orczyka pokonał w hali przy Żeromskiego AZS Politechnika Korona Kraków 56:40 i przypieczętował awans do elity. Pierwsze spotkanie tych drużyn w Krakowie także zakończyło się wygraną sosnowiczanek. To historyczny, pierwszy awans koszykarek z Sosnowca do najwyższej klasy rozgrywkowej! Sosnowiczanki od początku starały się narzucić swój styl i przejąć kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. W pierwszej kwarcie rywali nie dały jednak miejscowym odskoczyć i na pierwszą przerwę drużyny zeszły przy 3-punktowym prowadzeniu JAS-FBG. W kolejnej odsłonie sosnowiczanki co prawda nie ustrzegły się błędów, ale grały skuteczniej niż rywalki i po pierwszej połowie prowadziły ośmioma punktami. Początek trzeciej kwarty to nerwówka ze strony naszych zawodniczek i dobra seria krakowianek, które zdobyły pięć punktów i niebezpiecznie zniwelowały straty to trzech punktów. O czas poprosił wówczas trener naszej drużyny. Krótka reprymenda poskutkowała. Za chwilę za trzy punkty trafiła Marta Dobrowolska, potem do kosza trafiły Paulina Dąbkowska i Patrycja Kaczor i przewaga naszej drużyny wynosiła już 11 punktów. W ostatniej odsłonie rywalki próbowały ratować sytuację rzutami za trzy punkty, ale w większości były to próby nieudane. Z każdą kolejną minutą ekstraklasa była coraz bliżej Sosnowca. Na trzy minuty przed końcem nasza drużyna prowadziła już prawie 20 punktami i stało się pewnym, że awans JAS-FBG to fakt. - Ten klub pracował na ten olbrzymi sukces latami. Pierwszy zespół JAS-FBG to nie jest sztuczny twór, czy też kaprys bogatego sponsora. To ciągła praca, która przyniosła efekt w postaci awansu. Ten klub ma solidne filary. Jest mi niezmiernie miło, że mogę tutaj pracować i cieszyć się wraz z dziewczętami z sukcesu, na który niewielu liczyło. Pokazaliśmy, że ciężką pracą można osiągnąć wiele. Jestem dumny, że mogę pracować z takimi dziewczynami. Ekstraklasa to oczywiście nieco inna bajka, ale jesteśmy dobrej myśli - mówił po meczu trener sosnowiczan Mirosław Orczyk. - Gratuluję dziewczynom, od lat podkreślałem, że JAS-FBG to doskonale prowadzony klub. To niesamowite, ale w przeciągu kilkunastu dni Sosnowiec może cieszyć się z kolejnego awansu. Najpierw hokeiści, teraz koszykarki. W miarę możliwości będziemy oczywiście wspierać koszykarki, które odniosły historyczny sukces. Już dziś zapraszam wszystkich kibiców do oglądania naszych wspaniałych dziewcząt na parkietach ekstraklasy - podkreśla prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński. (KP)   JAS-FBG Sosnowiec - AZS Politechnika Korona Kraków 56:40 (13:10, 11:6, 12:7, 20:17) JAS-FBG: Dąbkowska 26 (16zb, 2p, 2b), Antczak 8 (16zb, 2b), Dobrowolska 7 (1x3, 4as), Kaczor 6 (1x3), Kotonowicz 4, Deko 3 (1x3), Kuras 2, Bandyk, Chaliburda, Kosałka, Sikora.    

Nie zamierzamy spocząć na laurach

dodane 01.04.2015
[Region, Dąbrowa Górnicza] Koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza po dziewiątym triumfie w sezonie umocnili się na 12. miejscu wśród najlepszych drużyn w kraju. Teraz nie muszą już nerwowo oglądać się za siebie, mogą spoglądać w górę. - Nie zamierzamy jednak spocząć na laurach, ani kalkulować. Do Włocławka jedziemy po zwycięstwo, chcemy przeskoczyć Anwil w tabeli - zapowiada Mateusz Dziemba. Odnieśliście czwarte zwycięstwo w tym sezonie w dąbrowskiej hali, a drugie z rzędu. Długo się przełamywaliście, ale wygląda na to, że teraz gra przed własną publicznością rzeczywiście staje się atutem MKS-u. Dokładnie tak. Nie od dziś wiadomo, że w naszej hali rywalom gra się trudno. Kibice dopingują nas przez cały mecz i są naszym szóstym zawodnikiem. W spotkaniu z lublinianami chcieliśmy uniknąć „tradycyjnej” emocjonującej końcówki. Od pierwszych sekund staraliśmy się być skoncentrowani na sto procent. Na początku nie do końca nam się to udało, ale już druga i trzecia kwarta pokazały, że wszystko zaczyna się od obrony, która właściwie funkcjonowała, co stworzyło nam więcej możliwości w ataku i pozwoliło zbudować bezpieczną przewagę. Z trzech ostatnich meczów przegraliście tylko z mistrzami Polski. Runda zasadnicza powoli dobiega końca, a tymczasem wy chyba właśnie nabieracie wiatru w żagle? Wydaje mi się, że odskoczyliśmy na w miarę bezpieczny dystans od dolnej części tabeli, ale to nie oznacza, że zamierzamy spocząć na laurach. Dopóki piłka w grze, będziemy walczyć o jak najlepsze zakończenie sezonu. W sobotę gracie z Anwilem Włocławek, który trzy poprzednie spotkania przegrał. To jednak wciąż koszykarska marka, a trzy tygodnie temu rywale pokonali u siebie mistrzów kraju. Nie możemy sugerować się tym, kto z kim wygrał. Musimy skupić się na sobie. W przeciwnym razie moglibyśmy kalkulować, że ekipa z Lublina zwyciężyła we Włocławku, a my przecież pokonaliśmy ją w ostatniej kolejce. (uśmiech) Jedziemy do hali Anwilu z takim samym nastawieniem i zaangażowaniem, z jakim rywalizowaliśmy ze Startem. Chcemy wygrać i przeskoczyć włocławian w tabeli. Sobotę spędzicie na parkiecie i nie będzie kiedy poświęcić wielkanocnych jajek. Po meczu będziecie mogli liczyć na krótkie świętowanie? Na pewno w niedzielę i w poniedziałek będziemy mieli okazję spędzić trochę czasu w gronie najbliższych. (uśmiech) Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Udany debiut Anety Szot na Mistrzostwach Europy

dodane 31.03.2015
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl