Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Role się odwróciły

dodane 13.11.2015
[Dąbrowa Górnicza] Po raz pierwszy koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza przystępują do meczu jako zespół bardziej doświadczony w ekstraklasie. Przynajmniej w teorii, bo beniaminek z Ostrowa Wielkopolskiego w swojej historii ma już na koncie wiele występów na najwyższym szczeblu rozgrywek, a i po powrocie do Tauron Basket Ligi w pokonanym polu zostawił ostatnio… wicemistrzów Polski! - Ten wynik pokazuje, że nie czeka nas „spacerek”. Pod żadnym pozorem nie wolno nam zlekceważyć rywala - przestrzega Mateusz Dziemba. Po dwóch z rzędu wygranych, w Radomiu czekał was zimny prysznic. Przegana z Rosą wstydu nie przynosi, ale różnica między drużynami chyba nie jest aż tak duża, jak wskazywałyby na to rozmiary porażki? Mecz z Radomia każdy z nas już sobie przeanalizował, więc nie ma potrzeby do niego wracać. Teraz skupiamy się wyłącznie na najbliższym przeciwniku. W teorii takie spotkania jak to z Rosą wygrać „można”, ale takie jak nadchodzące niedzielne domowe starcie ze Stalą Ostrów Wielkopolski już chyba „trzeba”? Oczywiście chcąc myśleć o miejscu w pierwszej ósemce na koniec sezonu. Teraz to my jesteśmy w sytuacji, gdy przyjdzie nam zagrać z beniaminkiem. „Spacerek” to raczej nie będzie, co pokazuje wynik ostatniego meczu Stali z Turowem, lecz jeśli tylko zagramy swoje, możemy liczyć na dwa punkty. Triumf ostrowian po dogrywce nad wicemistrzami Polski musi robić wrażenie… Robi wrażenie, dlatego tym bardziej musimy mieć się na baczności, pod żadnym pozorem nie wolno nam zlekceważyć rywala i powinniśmy od początku kontrolować mecz. Zarówno wy, jak i Stal, przed niedzielnym spotkaniem macie taki sam bilans: 2 zwycięstwa i 3 porażki. Wygrana ustawi jedną z ekip w korzystniejszym położeniu przed dalszą częścią rozgrywek, a w końcowym rozrachunku punkty z tego typu meczów mogą mieć kluczowe znaczenie. Jeśli każdy z nas wejdzie na boisko i wniesie coś pozytywnego do gry to o wynik jestem spokojny. Na pewno zagramy o pełną pulę, żeby odbudować atmosferę po ostatniej porażce. Rozmawiał: Damian Juszczyk Foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Gdy boli, zaciskam zęby

dodane 05.11.2015
[Dąbrowa Górnicza] Jakub Dłoniak dołączył do MKS-u Dąbrowa Górnicza przed sezonem, a już powoli wyrasta na lidera drużyny, tylko w jednym z dotychczasowych meczów dąbrowskiej ekipy nie był jej najlepszym strzelcem. – Jestem po to, żeby pomagać kolegom. Ogólnie jest „podjarka”, gra sprawia mi wielką przyjemność” – mówi były król strzelców koszykarskiej ekstraklasy. W trzech z czterech rozegranych meczów byłeś najlepszym strzelcem MKS-u. Jesteś w Dąbrowie zaledwie kilka miesięcy, a na parkiecie wygląda to tak, jakbyś grał w klubie latami i na wylot znał swój nowy zespół, filozofię trenerów… Najważniejsze, że drużyna wygrywa kolejny mecz, a ja jestem po to, żeby pomagać kolegom. Na boisku jesteśmy coraz bardziej zgrani, coraz lepiej się rozumiemy i to jest pozytywne. Jednak wciąż musimy poprawiać grę - zarówno w ataku, jak i w obronie. Nieważne - w Radomiu, we Wrocławiu czy w Dąbrowie. Wygląda na to, że po prostu robisz swoje. Na parkietach Tauron Basket Ligi Jakub Dłoniak to już sprawdzona marka. A do tego chyba jesteś „jak wino” – im starszy, tym lepszy? Cieszę się, że jestem zdrowy. Czasami coś pobolewa, ale zaciskam zęby i „lecę dalej“. (uśmiech) Ogólnie jest „podjarka“. (śmiech) Gra sprawia mi wielką przyjemność, chęć rywalizacji mnie nakręca. Jestem zawodnikiem MKS-u i chcę jak najlepiej go reprezentować. Jeszcze ponad rok temu grałeś w barwach Rosy, z którą w sobotę zmierzycie się na wyjeździe. Znajomość radomskiej hali i przeszłość związana z rywalem MKS-u ułatwią zadanie tobie i drużynie? Zawsze gdy wracam do byłych klubów pojawiają się pozytywne emocje. Radomska hala ma swój urok. (uśmiech) Są tam twarde obręcze, jak nie rzucisz poprawnie to zapomnij, że obręcz coś przyjmie. (śmiech) Ogólnie lubię tę halę. Mają zagorzałych kibiców, którzy zawsze ich wspierają. Musimy przygotować się na ich twardą obronę i szybkie przechodzenie z obrony do ataku. Rozmawiał: Damian Juszczyk Foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Zabrakło liderki, niespodzianka była blisko

dodane 03.11.2015
[Sosnowiec] Koszykarki JAS-FBG Zagłębie uległy we własnej hali drużynie Basket Gdynia 60:66. Być może losy tej rywalizacji potoczyłby się inaczej, gdyby nie kontuzja rozgrywającej Naketi Swanier, która musiała opuścić parkiet po urazie z ostatniej minuty pierwszej kwarty. Sosnowczanki postawiły się rywalkom i niespodzianka długo wisiała w powietrzu. JAS-FBG wygrał pierwszą kwartę trzema punktami, a mimo straty Swanier do przerwy prowadził różnicą 14 punktów! Klasą samą w sobie była Shannon McCallum, która do przerwy zdobyła 15 punktów, rzucając trzy razy za trzy punkty. Niestety, po przerwie rozpoczął się pościg gdynianek, które sukcesywnie niwelowały straty. Sytuację ułatwiła rywalkom wspomniana McCallum, a konkretnie jej faule, gdyż z czterema na koncie musiała usiąść na ławce rezerwowych. Przed ostatnią odsłoną przewaga naszej drużyny wynosiła 8 punktów. Rywalki szybko jednak zniwelowały te straty i wygrały tę część 24:10, a cały mecz 66:60. – Ania Bekasiewicz zagrała super zawody, wytrzymała tempo meczu, ale praktycznie przez ponad 30 minut graliśmy bez naszej liderki. Najbardziej brak Naketi był odczuwalny podczas drugiej połowy, kiedy Gdynia postawiła kombinowaną obronę i mocną defensywę, co przy ich parametrach spowodowało, że byliśmy w bardzo ciężkiej sytuacji. Zrobiliśmy tyle, ile się dało. Tanio skóry nie sprzedaliśmy. Bez rasowego centra przeciwko obronie kombinowanej, ciężko jest powtórzyć akcję czy zebrać piłkę w ataku – mówił po meczu Mirosław Orczyk, szkoleniowiec Jasek. JAS-FBG Zagłębie Sosnowiec – Basket Gdynia 60:66 (16:13, 22:11, 12:18, 10:24) JAS-FBG: Shannon McCallum 18 (4×3, 6 zb), Aishah Sutherland 13 (1×3, 9 zb), Anna Bekasiewicz 10 (2×3, 4 as), Paulina Dąbkowska 9, Naketia Swanier 2 oraz Marta Dobrowolska 6 (1×3), Paulina Antczak 2, Patrycja Kaczor 0, Barbara Głocka 0, Paulina Rozwadowska 0. (KP)

Ostre Ząbki przygryzły Zagłębie

dodane 02.11.2015
[Sosnowiec] Koniec dwóch pięknych serii piłkarskiego Zagłębia. Sosnowiczanie po pięciu z rzędu zwycięstwach ulegli aż 1:4 Dolcanowi Ząbki. To pierwsza porażka naszej drużyny od 16 spotkań, a konkretnie od marcowego meczu z Okocimskim Brzesko jeszcze w rozgrywkach II ligi. Sosnowiczanie zostali „pogryzieni” w Ząbkach w dwóch, dwuminutowych odstępach. Tak stało się pomiędzy  20 a 22 minutą przed przerwą, jak również między 55 a 57 po wznowieniu gry. Indywidualne błędy zadecydowały o porażce, której honor uratowała bramka samobójcza po dośrodkowaniu Sebastiana Dudka. – Cóż, takie mecze też trzeba przeżyć. Zostaliśmy dzisiaj mocno skarceni, jednak nie mam pretensji do chłopaków. Dzisiaj otrzymaliśmy kilka gongów i za jakiś czas przyjdzie czas na analizę. Stać nas było na niewiele, ponieważ strzeliliśmy tylko jedną bramkę. Gratuluję trenerowi zwycięstwa. Podnosimy głowę do góry, odpoczniemy trochę psychicznie, gdyż przed nami kolejne spotkania. Nie ma powodów do obaw – mówił po meczu szkoleniowiec Zagłębia, Artur Derbin. Dolcan Ząbki - Zagłębie Sosnowiec 4:1 (2:0)Bramki: 1:0 Marcin Krzywicki (20. Damian Jakubik), 2:0 Igor Sapała (22. Paweł Tarnowski), 3:0 Michał Krzywicki (55. Michał Bajdur), 4:0 Michał Bajdur (57.), 4:1 Szymon Matuszek (s.) (71. Sebastian Dudek)Dolcan: Kryczka - Jakubik ,Klepczarek, Sawala, Petasz - Matuszek, Sapała, Bajdur (76. Świerblewski), Feruga (89. Calderon), Tarnowski - Krzywicki (85. Gołębiewski).Zagłębie:Fabisiak - Sierczyński, Budek, Markowski, Udovičić - Dudek, Matusiak - Ryndak (62. Tylec), Fidziukiewicz, Pribula - Arak (62. Paluchowski). (KP)  

Wymarzony debiut

dodane 02.11.2015
[Dąbrowa Górnicza] Niespełna dwa tygodnie temu dołączył do MKS-u Dąbrowa Górnicza, teraz w swoim drugim meczu zadebiutował przed dąbrowskimi kibicami. Eric Williams przyczynił się do triumfu MKS-u nad faworytem z Włocławka, notując double-double (12 punktów, 10 zbiórek). - Obdarzono mnie zaufaniem, za które chciałem się odwdzięczyć. Zwycięstwo, wspaniała atmosfera w hali, to był wymarzony debiut - mówi Eric Williams, nowy środkowy dąbrowskiej ekipy. Jak podobał ci się debiut przed dąbrowską publicznością? To był piękny debiut przeciwko znakomitej drużynie. Kibice w Dąbrowie Górniczej są wspaniali, a w hali panuje świetna koszykarska energia. Byłem zachwycony! Niedawno dołączyłeś do drużyny, ale miałeś wystarczająco czasu, żeby w swoim drugim meczu zanotować double-double i rozegrać dobre spotkanie. Tak szczerze to nie wiedziałem, że miałem double-double. (śmiech) Ale jestem bardzo szczęśliwy, że mi się udało. Chciałem po prostu wyjść na parkiet i dać z siebie wszystko dla zespołu. Jestem nowy, więc obdarzono mnie sporym zaufaniem, za które chciałem się odwdzięczyć tak, jak potrafiłem. Elementem, nad którym musisz popracować są rzuty wolne? Stresował cię występ przed kibicami MKS-u? (śmiech) Tak, zdecydowanie muszę szlifować rzuty wolne. Nigdy nie byłem najlepszy w tym elemencie, dlatego zawsze marzę o zanotowaniu akcji „dwa plus jeden”. (śmiech) Za każdym razem denerwuję się na linii wolnych - niezależnie od tego, czy gram w swojej hali, czy na boisku przeciwnika. Drugi mecz, drugie zwycięstwo z rzędu. Humory w szatni pewnie dopisują? Nastroje są naprawdę dobre! Graliśmy jak prawdziwa drużyna i mieliśmy 27 asyst. Chcemy kontynuować tę pracę, bo to nasz klucz do wygrywania. To będzie początek dłuższej zwycięskiej serii? Za tydzień gracie na wyjeździe z trudnym rywalem - Rosą Radom, czwartą ekipą ostatniego sezonu. To prawda, zapowiada się następne niezwykle wymagające starcie. Sądzę jednak, że jeśli jako zespół zagramy tak jak z Anwilem, zwiększymy swoje szanse na sukces. Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Wściekłe „Rottweilery” atakują MKS

dodane 30.10.2015
[Dąbrowa Górnicza] Po pierwszym sukcesie w nowym sezonie, koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza chcą wygrać po raz pierwszy przed własną publicznością. Łatwo jednak nie będzie, bo do Hali Centrum przybywają „Rottweilery” z utytułowanego Anwilu Włocławek, które rozszarpują rywala za rywalem. 22 sekundy – na tyle przed końcem ostatniego meczu w Lublinie MKS Dąbrowa Górnicza wyszedł na prowadzenie, którego już nie oddał. – Trzeba grać do końca i wierzyć, że się wygra. Szczególnie, że nie przegrywaliśmy wysoko, a graliśmy źle, czyli niewiele należało poprawić, żeby wyjść zwycięsko z tego spotkania – wspomina pierwszy triumf dąbrowskiej ekipy w tym sezonie Piotr Pamuła. Rzucającego MKS-u czeka w sobotę „podróż sentymentalna”, gdyż do Dąbrowy przyjeżdża Anwil, w którym Pamuła spędził ostatnie dwa sezony, choć ten drugi przerwany błyskawicznie przez kontuzję. – To kompletnie inny zespół niż wtedy, gdy ja tam przebywałem. Nie podchodzę do tego meczu w żaden specjalny sposób, to kolejna robota do wykonania. Chcemy wygrać, tak jak z każdym innym przeciwnikiem – dodaje nowe ogniwo drużyny z Alei Róż. Rzeczywiście, po poprzednim słabszym sezonie utytułowany klub z Włocławka w obecnych rozgrywkach imponuje. W Anwilu zapowiadają, że są „głodni zwycięstw”, a w jego składzie roi się od gwiazd. Wystarczy wspomnieć, że grają tam m.in. Chamberlain Oguchi – MVP tegorocznego AfroBasketu, David Jelinek – który z kadrą Czech wywalczył 7. pozycję na EuroBaskecie i miejsce w turnieju kwalifikacyjnym do najbliższych igrzysk olimpijskich, a także reprezentant Polski Robert Skibniewski. Mimo że włocławianie są w tym sezonie niepokonani, koszykarze MKS-u obiecują walkę o pierwsze, tym razem domowe, zwycięstwo w rozgrywkach. – Wiemy, że kibice na nie czekają. My też czekamy i mocno wierzymy w to, że w sobotę do domów rozejdziemy się z uśmiechami na twarzach – przekonuje Piotr Pamuła. Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas /MKS Dąbrowa Górnicza

Postraszyli Cracovię

dodane 28.10.2015
[Sosnowiec] Piłkarze Zagłębia postawili się trzeciej drużynie ekstraklasy, ale mimo dobrej gry ulegli Cracovi 1:2 w pierwszym meczu 1/4 finału Pucharu Polski. Trener gości Jacek Zieliński zapewniał przed meczem, że jego zepsół nie zlekceważy rywala z niższej ligi i tak też się stało. Cracovia spokojnie czekała na swoją szansę i dopięła swego w 22 minucie. Zagłębie nie załamało się po stracie gola, ale w swoim zwyczaju rozpoczęło pościg. Wyrównać udało się jeszcze przed przerwą. Michał Fidziukiewicz dobił strzał Dawida Ryndaka i do przerwy było 1:1. W drugiej połowie inicjatywa należała do Zagłębia, które za wszelką cenę starało się zdobyć drugą bramkę. Swoje okazje mieli Michał Fidziukiewicz, Dawid Ryndak i Martin Pribula, ale Krzysztof Pilarz, bramkarz Pasów, który przy straconym golu swojej drużyny się nie popisał, w drugiej połowie bronił doskonale. Cracovia miała mniej szans, ale pod bramką Wojciecha Fabisiaka także było gorąco. Pasy cierpliwie czekały na możliwość zadania decydującego ciosu i taka okazja nadarzyła się w doliczonym czasie. Zespół Artura Derbina pokazał się po raz kolejny z dobrej strony udowadniając, że już teraz jest w stanie toczyć wyrównane pojedynki z zespołami z ekstraklasy.   Zagłębie Sosnowiec - Cracovia Kraków 1:2 (1:1)Bramki: 0:1 Miroslav Covilo (22. Mateusz Centnarski), 1:1 Michał Fidziukiewicz (43. Dawid Ryndak), 1:2 Deniss Rakels (90. Mateusz Wdowiak)Zagłębie: Fabisiak - Sierczyński, Sołowiej Ż (79. Budek), Markowski, Udovičić - Dudek, Matusiak - Ryndak, Fidziukiewicz, Pribula - Arak.Cracovia: Pilarz - Luiz Santos Ż, Wołąkiewicz, Polczak (63. Dąbrowski Ż), Rymaniak Ż - Covilo, Budziński - Wójcicki (36. Wdowiak), Cetnarski (83. Zejdler), Jendrisek - Rakels.   (KP)
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl