Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Już nie twierdza

dodane 27.02.2017
[Dąbrowa Górnicza] Choć MKS Dąbrowa Górnicza w meczu ze Stelmetem BC Zielona Góra musiał radzić sobie bez generała gry – Kerrona Johnsona, to był w stanie wykrzesać z siebie maksimum i przyczynić się do pierwszej domowej porażki mistrza Polski w sezonie 2016/2017. MKS Dąbrowa Górnicza wyszedł na ten mecz bez swojego podstawowego rozgrywającego. Kerron Johnson nie mógł wystąpić przez drobny uraz pleców. Mimo jego absencji, podopieczni Drażena Anzulovicia rozpoczęli spotkanie bardzo dobrze, wypracowując przewagę kilku punktów. Po trafieniu za trzy Bartłomieja Wołoszyna było 12:7 dla gości. Pierwszą dziesiątkę zakończył jeszcze jeden celny rzut z dystansu dąbrowian, tym razem Piotra Pamuły. Stelmet BC Zielona Góra popełnił kilka kosztownych błędów i MKS był w stanie je wykorzystać. Jednak w drugiej kwarcie, podrażnieni gracze trenera Artura Gronka przejęli inicjatywę. Po trzech trafieniach za trzy Przemysława Zamojskiego było 28:23 dla zdobywcy Pucharu Polski. Przewaga urosła do 10 oczek, po celnej próbie zza łuku Thomasa Kelatiego. Zielonogórzanie złapali dobry ofensywny rytm. W 10 minut drugiej odsłony zanotowali aż 29 punktów. Trzecią kwartę drużyny rozpoczynały z prowadzeniem 38:29 Stelmetu. Ekipa z Zagłębia wyszła bardzo skoncentrowana. Po trójce z prawego rogu Witalija Kowalenko strata zmalała do 2 punktów. Od tamtego momentu MKS zaczynał małymi kroczkami budować przewagę. Kolejne trafienie za trzy, tym razem Przemysława Szymańskiego, a następnie trzy celne rzuty wolne Pamuły, przywróciły gości na prowadzenie. Podopieczni trenera Anzulovicia dominowali na deskach, zbierając większość piłek. Jeszcze przed końcem trzeciej odsłony, Pamuła trafił kolejną wielką trójkę. MKS złapał wiatr w żagle i tuż na starcie finałowych 10 minut podwyższył prowadzenie do 9 oczek po punktach spod kosza Szymańskiego. Końcówka była grą nerwów po obu stronach. Trójka Łukasza Koszarka przybliżyła gości na 3 punkty, ale ostatnie słowo ponownie należało do kapitana Pamuły! Wielki rzut za trzy Piotra przypieczętował wygraną gości (69:63). To pierwsza porażka zielonogórzan u siebie od 50 ligowych spotkań! Na miano MVP zasłużył zarówno Pamuła (20 punktów, 4 asysty), jak i Wołoszyn (21 punktów, 10 zbiórek). STELMET BC ZIELONA GÓRA – MKS DĄBROWA GÓRNICZA 65:75 (9:16, 29:13, 14:28, 13:18) Stelmet: Zamojski 19, Kelati 12, Koszarek 10, Djurisić 5, Gruszecki 5, Florence 4, Mokros 4, Hrycaniuk 4, Moore 2 MKS: Wołoszyn 21, Pamuła 20, Kowalenko 9, Szymański 7, Wesley 6, Parzeński 6, Piechowicz 2, Wilson 2, Kucharek 2 Michał Kajzerek

Wielki Finał zimowych wyścigów kolarskich

dodane 24.02.2017
[Sosnowiec] Po 12 wyścigach eliminacyjnych, w których wystartowało ponad 300 osób, czas na Wielki Finał Tour de Bike Atelier. Decydująca rozgrywka na trenażerach kolarskich zostanie rozegrana w sobotę 25 lutego w Sosnowcu. – W tym roku zima przez długi czas nie odpuszczała, więc trenażer był niezwykle przydatny w przygotowaniach do sezonu. Wielu zawodników podkreślało, jak wielką rolę odgrywał on w ich treningach, gdy warunki na zewnątrz nie zachęcały do jazdy. Cieszymy się zatem, że mogliśmy pomóc naszym uczestnikom w budowaniu formy, urozmaiceniu przygotowań i przypomnieć im trochę zapomniane po sezonie letnim uczucie rywalizacji – mówi Aleksander Zając z sieci specjalistycznych sklepów rowerowych, Bike Atelier, organizator imprezy. – W tegorocznym cyklu frekwencja, a także poziom rywalizacji, stały na wysokim poziomie. Wśród startujących był m.in. jeden z czołowych kolarzy górskich w kraju, specjalizujący się w maratonach MTB,  Michał Ficek, a poza konkurencją pojechał też zwycięzca torowego Pucharu Świata, Szymon Sajnok – zaznacza Aleksander Zając. Łącznie ścigano się w 12 miastach, w całej Polsce. Inauguracja miała miejsce w Kartuzach i Tychach, a ostatnie serie rozegrano w Dąbrowie Górniczej i Poznaniu. Na mapie imprezy znalazły się też Kraków, Katowice, Nowy Sącz, Lubin, Częstochowa, Wrocław, Sosnowiec i Gliwice. Zmagania prowadzone były na specjalistycznych trenażerach kolarskich Elite Drivo oraz Elite Turbo Muin. Dzięki podłączeniu urządzenia do monitora, na którym wyświetlana była rzeczywista trasa mistrzostw świata z Madrytu z 2005 roku, uczestnicy mogli się poczuć jakby faktycznie pokonywali hiszpańskie pagórki. Uczucie to potęgowała automatyczna zmiana obciążenia, w zależności od tego, w którym miejscu na trasie zawodnik się znajdował. Po zwycięstwa w poszczególnych miejscowościach sięgnęli Marcin Cupryś, Marcin Kuper, Miłosz Bik, Michał Ficek, Andrzej Jarosz, Marek Markowski, Marek Beśka, Mirosław Wójciak, Grzegorz Szwan, Sebastian Świętocki i Piotr Karoń, który wygrał dwukrotnie. Teraz najlepsi spotkają się Wielkim Finale. Odbędzie się on 25 lutego w sklepie Bike Atelier w Sosnowcu. – Wybór tego miejsca nie był przypadkowy, gdyż jest to jeden z naszych trzech – obok punktów w Tychach i Dąbrowie Górniczej – wyspecjalizowanych sklepów należących do Elite Partner. Posiada on szeroki asortyment produktów Elite, a jego pracownicy dysponują sporą wiedzą w zakresie tej włoskiej marki, a w szczególności trenażerów – tłumaczy Aleksander Zając. W decydującym przejeździe zawodnicy zmierzą się z krótkim, ale bardzo ciężkim odcinkiem. Do pokonania będzie 5,14-kilometrowy fragment podjazdu pod Passo Fedaia w Dolomitach, którym wielokrotnie podjeżdżał peleton Giro d’Italia. Jest to trasa dla specjalistów od wspinaczki, gdyż średnie nachylenie wyniesie 5,4%, a maksymalne 9,9%. Jeśli ktoś jeździ na rowerze to wie, że są to wartości mocno dające w kość. Pierwszy zawodnik ruszy o godz. 10.00. Każdy ze startujących z pewnością ucieszy się ze wsparcia kibiców, dlatego organizatorzy serdecznie zapraszają wszystkich do dopingowania. (s)

Ostatnie eliminacje Tour de Bike Atelier

dodane 21.02.2017
[Dąbrowa Górnicza] W Dąbrowie Górniczej i w Poznaniu rozegrane zostały dwie ostatnie eliminacje Tour de Bike Atelier. Poznaliśmy zatem wszystkich zawodników, którzy wywalczyli sobie awans do Wielkiego Finału. Uczestnicy zmagań na kolarskich trenażerach po raz kolejny zmierzyli się z 11-kilometrową, wirtualną trasą po szosach Madrytu. Przez 4 dni swoich sił spróbowało ponad 65 osób. Spośród nich najszybsi byli Piotr Karoń i Sebastian Świętocki, którzy zwyciężyli odpowiednio w Dąbrowie Górniczej i Poznaniu. W obu imprezach lider zmieniał się praktycznie każdego dnia, a różnice w czołówce były nieznaczne. Piotr Karoń wiedział co go czeka, gdyż z powodzeniem jechał po „hiszpańskich wzniesieniach” podczas rywalizacji w Częstochowie. Tam też był najszybszy i w Dąbrowie Górniczej tylko potwierdził swoją wysoką formę. Pojechał równe 17 minut i wyprzedził o 23 sekundy wcześniejszego lidera, Artura Boratyna, który ostatecznie musiał się zadowolić drugą lokatą. Trzecie miejsce zajął Sebastian Pakulski. Zawodnik ten w aż czterech poprzednich wyścigach Tour de Bike Atelier plasował się na drugiej pozycji. By powtórzyć ten wynik zabrakło mu zaledwie 3 sekund. – Na pewno fakt, że znałem trasę bardzo mi pomógł. Wiedziałem gdzie mogę mocniej przycisnąć, a gdzie lepiej zaoszczędzić trochę energii. Dzięki temu czułem się zdecydowanie pewniej – opowiada Piotr Karoń.  – W Dąbrowie Górniczej jechaliśmy na nieco innym trenażerze niż w Częstochowie i czuć było różnicę. Obciążenie było nieco większe i widać to było w czasach, które uzyskiwaliśmy. Konkurencja była natomiast na podobnym poziomie. Ponownie miałem nawet okazję rywalizować z Sebastianem Pakulskim, który też startował w Częstochowie. Za tydzień finał, w którym na pewno wystartuję. W Poznaniu pierwszą trójkę dzieliło zaledwie 20 sekund. Zwyciężył Sebastian Świętocki z czasem 13:47. – Trasa była zaskoczeniem, bo rzadko zdarza mi się jeździć na takim trenażerze. Spora część dystansu prowadziła po płaskim, ale były też dwa podjazdy, na których można się była sprawdzić. Na pewno tego typu urządzenie, podłączone do monitora, na którym prezentowana jest rzeczywista droga i krajobraz, jest czymś ciekawym i urozmaicającym jazdę – wyjaśniał Sebastian Świętocki. – Specjalnie czekałem do ostatniego dnia, by wystartować, gdyż chciałem znać czasy swoich rywali. Taka taktyka się opłaciła. Przez zimę ćwiczyłem głównie na zwykłem rowerze stacjonarnym, na siłowni. Generalnie kolarstwo uprawiam dopiero od roku i od kilku miesięcy bardzo poważnie podchodzę do treningów, przygotowując się do wyścigów szosowych – dodaje. Drugi Jakub Najs stracił do triumfatora 7 sekund, a trzeci Michał Górniak 20 sekund. Były to ostatnie dwa wyścigi eliminacyjne zaliczane do Tour de Bike Atelier. Prawo startu w Wielkim Finale, który odbędzie się 25 lutego w Sosnowcu, wywalczyli sobie triumfatorzy z wszystkich 12 miejscowości, w których rywalizowano w tegorocznej edycji imprezy (Tychy, Kartuzy, Kraków, Katowice, Nowy Sącz, Lubin, Częstochowa, Wrocław, Sosnowiec, Gliwice, Poznań, Dąbrowa Górnicza): Marcin Cupryś, Marcin Kuper, Miłosz Bik, Michał Ficek, Andrzej Jarosz, Marek Markowski, Piotr Karoń, Marek Beśka, Mirosław Wójciak, Grzegorz Szwan i Sebastian Świętocki. Jeśli jedna osoba wygrała więcej niż jedną edycję. lub jeśli zwycięzca nie potwierdzi udziału w finale, zaproszeni zostaną zawodnicy z kolejnych miejsc w wynikach w danej miejscowości. Na czołową „trójkę” z decydującego przejazdu w Sosnowcu, czekają bony podarunkowe na kwotę do 500 zł. Poniżej wyniki ostanich eliminacji. Dąbrowa Górnicza – top 5: Piotr Karoń 17:00 Artur Boratyn 17:23 Sebastian Pakulski 17:26 Sławomir Ligęza 17:53 Krzysztof Kuczyński 18:38 Poznań – top 5: Sebastian Świętocki 13:47 Jakub Najs 13:54 Michał Górniak 14:07 Bartłomiej Oleszczuk 14:26 Wojciech Polcyn 14:30   (s)

Anwil lepszy po kolejnej zaciętej końcówce

dodane 17.02.2017
[Dąbrowa Górnicza] MKS Dąbrowa Górnicza w swojej pucharowej parze miał Anwil Włocławek, który w ostatniej rywalizacji obu ekip pokonał dąbrowian w Hali Mistrzów. Mimo zaciętej końcówki, zespół Drażena Anzulovicia ponownie musiał uznać wyższość zespołu Igora Milicica. Obie drużyny rozpoczęły bardzo nieskutecznie. Kibice w Arenie Ursynów dostali festiwal nietrafionych prób. MKS Dąbrowa Górnicza zdołał wypracować nieznaczną przewagę, gdy Byron Wesley i Witalij Kowalenko trafili po jednej próbie z linii rzutów wolnych. W kolejnych posiadaniach trójki wymienili Michał Chyliński i Kowalenko. Pierwsza dziesiątka ostatecznie należała do dąbrowian. Faulowany przy rzucie za trzy Kerron Johnson trafił wszystkie trzy próby. Drugą kwartę zespoły rozpoczynały z różnicą 4 oczek na korzyść MKS-u, ale Anwilowi Włocławek szybko udało się odrobić straty. Wymiana ciosów przeciągnęła się do końca kwarty. Po trafieniu za trzy Przemysława Szymańskiego ekipa z Zagłębia prowadziła 29:27 i to były ostatnie punkty drużyny w tej kwarcie. Włocławianie wyszli na prowadzenie 33:29 dzięki serii 6:0. Podopieczni Drażena Anzulovicia potrzebowali mocnej odpowiedzi. Większość trzeciej odsłony pojedynku wyraźnie należała do Anwilu. Dobra obrona zespołu Igora Milicica wymuszała kolejne błędy MKS-u. Po dwóch rzutach wolnych Pawła Leończyka, zespół z Włocławka objął 11-punktowe prowadzenie [51:40], ale ostatnie minuty należały do dąbrowian. 6 z kolejnych 8 punktów MKS-u zdobył Wesley popisując się w jednej z akcji znakomitym obrotem i trafieniem z półdystansu. Przed ostatnimi 10 minutami Anwil miał przewagę 3 oczek, więc końcówka zapowiadała się interesująco. Podopieczni trenera Milicica po raz kolejny byli w stanie wypracować 10 punktów przewagi, ale ekipa z Zagłębia raz jeszcze odrobiła straty zbliżając się na punkt po wsadzie Jakuba Parzeńskiego. Anwil poprosił o czas i ten okazał się decydujący. Najpierw trójka Nemanij Jaramaza, a następnie punkt po rzucie wolnym Josipa Sobina. Przewaga 4 punktów utrzymała Włocławek przy życiu. Decydujące trafienia z linii wolnych Kamila Łączyńskiego przesądziły o wyniku. ANWIL WŁOCŁAWEK – MKS DĄBROWA GÓRNICZA 73:67 (12:16, 21:13, 18:19, 22:19) Anwil: Mccray 11, Jaramaz 12, Chyliński 11, Łączyński 7, Dmitriew 5, Sobin 11, Washington 2, Leończyk 9, Młynarski 5 MKS: Johnson 10, Piechowicz 0, Wilson 2, Pamuła 0, Wołoszyn 5, Kucharek 3, Chatkevicius 2, Kovalenko 7, Szymański 5, Parzeński 11, Wesley 22 Michał Kajzerek

Mocna końcówka dąbrowian

dodane 13.02.2017
[Dąbrowa Górnicza] MKS Dąbrowa Górnicza pokonał na własnym parkiecie PGE Turów Zgorzelec i ponownie obronił Halę Centrum! Tym razem zawodnicy Drażena Anzulovicia odnieśli bardzo ważną wygraną przeciwko mocnemu rywalowi. Do dwunastego zwycięstwa w sezonie ekipę z Zagłębia poprowadził Kerron Johnson notując 20 oczek i 5 asyst. Choć w poprzednich dwóch spotkaniach to MKS Dąbrowa Górnicza lepiej rozpoczynał walkę, tym razem PGE Turów Zgorzelec szybko zbudował dwucyfrowe prowadzenie 11:1.   Gospodarzom wyraźnie brakowało skuteczności, a rywal wszedł w mecz z dobrą energią. Po przerwie na żądanie trenera Drażena Anzulovicia, MKS poprawił grę w obronie i rozpoczął mecz od początku. Po wsadzie Witalija Kowalenko było już 9:13. PGE zdołało mimo wszystko pozostać na prowadzeniu m.in. dzięki trafieniom Michaela Gospodarka. Drugą kwartę ekipy rozpoczynały z różnicą 6 punktów (13:19).   Poza grą był Jeremiah Wilson z powodu drobnej kontuzji stopy. Początek kolejnych 10 minut należał do miejscowych. Po kontrze zakończonej punktami Przemysława Szymańskiego strata zmalała do 2 oczek. Ekipy zaczęły wymieniać się ciosami. Kibice zebrani w Hali Centrum dostali dobre koszykarskie widowisko. Pierwsze prowadzenie dąbrowianom dał Laimonas Chatkevicius, trafiając próbę spod kosza. Do wyniku 31:28 prowadzenie MKS-u podbił Kerron Johnson, ale w jednej z ostatnich akcji połowy MKS popełnił faul niesportowy, co pozwoliło drużynie ze Zgorzelca wrócić. Pierwsze 20 minut ekipy kończyły z remisem 32:32. Druga połowa była prawdziwą batalią pomiędzy dwoma równymi zespołami. Po trafieniu za trzy ponownie znakomitego z dystansu Piotra Pamuły gospodarze prowadzili 48:43, ale pięć punktów z rzędu Denisa Ikovleva doprowadziło do remisu. Bardzo zacięte 10 minut zakończył znakomity buzzer-beater Kerrona Johnsona. Na ostatnie 10 minut dąbrowianie wychodzili z przewagą 55:51. Początek należał do gości. Odrobili straty po akcji z faulem Kirka Archibeque’a. To był jednak koniec dla drużyny z Dolnego Śląska.   MKS ostatnie minuty zdominował znakomitą postawą w defensywie. Przewaga rosła po trafieniach Pamuły, Johnsona i Kovalenko. Wygraną podopiecznych Anzulovicia przypieczętował Witalij wsadzając piłkę i dając swojej drużynie 12-punktowe prowadzenie (72:60). Najlepszym zawodnikiem meczu został Kerron Johnson kończąc z 20 punktami i 5 asystami. MKS DĄBROWA GÓRNICZA – PGE TURÓW ZGORZELEC 73:63 (13:19, 19:13, 23:19, 18:12) MKS: Johnson 20, Pamuła 17, Parzeński 11, Kowalenko 9, Szymański 6, Chatkevicius 4, Wołoszyn 3, Wesley 3,  Kucharek 0 PGE: Ikovlev 13, Archibeque 13, Michalak 11, Nikolić 10, Jackson 5, Gospodarek 4, Bochno 3, Ryan 2, Kostrzewski 2, Borowski 0   Michał Kajzerek

Marta Puda Sportowcem Roku 2016 województwa śląskiego

dodane 09.02.2017
[Sosnowiec] W śrdę 8 lutgo zostały ogłoszone wyniki Plebiscytu Dziennika Zachodniego na najlepszego Sportowca, Trenera i Drużynę Roku 2016 województwa śląskiego. Sportowcem Roku 2016 wybrano Martę Pudę, szablistkę z TMS ZAGŁĘBIE Sosnowiec. Uroczysta gala odbyła się w Hali Sportowej AWF Katowice.   Kapituła, w której zasiadał m.in. Robert Korzeniowski, dwukrotny mistrz olimpijski, wybierała najlepszych w Kategoriach: Sportowiec, Trener i Drużyna Roku 2016. Najlepszy Sportowiec Roku 2016, |Marta Puda, jest zawodniczką TMS Zagłębie Sosnowiec od 2008 roku. Jej trenerem klubowym jest Krzysztof Wątor, który w znalazł się w gronie ośmiu trenerów nominowanych do tytułu. Na arenie międzynarodowej odnosiła sukcesy w kategoriach młodzieżowych. W 2007 została mistrzynią Europy w kategorii do 17 lat drużynowo, a indywidualnie wywalczyła brązowy medal. Na mistrzostwach Europy w tej samej kategorii wiekowej w 2008 wywalczyła srebrny medal drużynowo i ponownie brązowy medal indywidualnie. Na mistrzostwach Europy juniorów w 2009 zdobyła złoty medal drużynowo. Na młodzieżowych mistrzostwach Europy (do lat 23) wywalczyła srebrny medal drużynowo w 2011, brązowy medal indywidualnie w 2011 i brązowy medal drużynowo w 2015. Na mistrzostwach świata seniorów do lat 20 wywalczyła srebrne medale drużynowo w 2010 i 2011.   W 2015 osiągnęła pierwszy większy sukces seniorski, zdobywając brązowy medal Uniwersjady w turnieju indywidualnym. Reprezentowała Polskę na mistrzostwach świata seniorów w roku 2013 (5 m. drużynowo i 28 m. indywidualnie) i 2014 (6 m. drużynowo i 53 m. indywidualnie) oraz mistrzostwach Europy seniorów w 2013 (4 m. drużynowo i 31 m. indywidualnie) i 2016 (4 m. drużynowo). Na mistrzostwach Polski wywalczyła wicemistrzostwo drużynowo w 2008 i 2013, brązowy medal indywidualnie w 2011, 2013, 2014, 2015 i 2016, drużynowo w 2010 i 2011.   (s)    

Rewanż w dobrym stylu

dodane 09.02.2017
[Dąbrowa Górnicza] Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. MKS Dąbrowa Górnicza wrócił do Hali Centrum i pewnie pokonał AZS Koszalin w rewanżowym pojedynku drużyn. Po problematycznej pierwszej połowie, w drugiej ekipa z Zagłębia była w stanie kontrolować przewagę. Kolejny bardzo dobry mecz rozegrał kapitan – Piotr Pamuła. Zanotował 18 punktów, 4 asysty i 2 zbiórki. Gospodarze, podobnie jak w meczu z Anwilem Włocławek, dobrze weszli w spotkanie wypracowując prowadzenie 11:2. Swój pierwszy rzut za trzy trafił Laimonas Chatkevicius, który niespodziewanie znalazł się w pierwszym składzie MKS-u Dąbrowa Górnicza. AZS Koszalin w kolejnych minutach złapał rytm i po dwóch trójkach z rzędu Piotra Stelmacha prowadził 14:13. Odpowiedź dąbrowian była bezkompromisowa. Ucieczka 11:2 po dobrych akcjach Byrona Wesleya, Kuby Parzeńskiego i Piotra Pamuły. Drugą kwartę MKS rozpoczynał z 8-punktami przewagi (26:18). Kolejne 10 minut było bliźniaczo podobne. MKS zbudował już przeszło 10-punktową przewagę, ale znów nie potrafił jej utrzymać. Dwie trójki w kontrze najpierw Curtisa Millage’a, następnie Marcina Nowakowskiego zredukowały stratę do 3 oczek. W połowie kwarty był remis 32:32. Kolejny powrót Akademików podrażnił ambicje miejscowych, zwłaszcza Pamuły, który pierwszą połowę kończył z 3/3 zza łuku. Koszalinianie ostatnie posiadanie kwarty rozpoczęli na 29 sekund przed końcem. To oznaczało, że MKS będzie miał około 5 sekund na finałową akcję. Maciek Kucharek złapał po przechwycie, przebiegł 3/4 parkietu i wsadził do kosza tuż przed syreną! Gospodarze prowadzili 48:34 przed kolejnymi 20 minutami. W trzeciej odsłonie byli w stanie kontrolować przewagę m.in na linii rzutów wolnych skąd często próbowali swoich sił. Przed ostatnimi 10 minutami prowadzili bezpiecznie 65:50. MKS konsekwentnie umacniał swoją przewagę nad rywalem z Koszalina. Trafienie za trzy Jeremiah Wilsona zwiększyło przewagę do 22 punktów. Po tym uderzeniu AZS nie potrafił się już podnieść. Dąbrowianie przerwali serię porażek, a MVP spotkania został Piotr Pamuła notując 18 punktów, 4 asysty i 2 zbiórki. MKS DĄBROWA GÓRNICZA – AZS KOSZALIN 90:60 (24:16, 24:18, 17:16, 25:10) MKS: Pamuła 18, Johnson 14, Wilson 14, Wesley 13,  Chatkevicius 9, Parzeński 7, Kowalenko 6, Wołoszyn 5, Kucharek 4, Wieczorek 0, Szymański 0 AZS: Stelmach 14, Nowakowski 12, Johnson 9 Zalewski 7, Harris 7,  Millage 5, Wrona 3, Manigault 2,  Sikora 1, Wadowski 0, Pabianek 0 Michał Kajzerek

Suksesy zawodników Guja Jiujutsu w słowackiej Źilinie

dodane 07.02.2017
[Jaworzno] Dwa srebrne i jeden brązowy medal w Międzynarodowym Turnieju Judo w Źilinie wywalczyła trójka reprezentantów Jaworznickiej Szkoły Walki Wręcz Guja Jiujutsu. Podopieczni Tomasza Guji i Dawida „Spider” Pająka nie spodziewali się tak wysokiego poziomu rywalizacji, do walki o miejsce na podium stanęli najbardziej doświadczeni judocy ze Słowacji i Czech. Od czerwca ubiegłego roku żaden judoka nie zdołał wykonać punktowanej akcji na Patryku Ficoniu. Podobnie było w Źilinie. Jaworznian dominował na macie w kategorii wagowej do 50 kg. Zaledwie kilka sekund zajęło mu zmuszenie Adama Bobośika z „Budokan” Zvolen do poddania się. „Gonzo” już w pierwszych sekundach walki założył dźwignię wyłamującą staw łokciowy w parterze. W pojedynku finałowym Matuś Danko z ”Mladost” Źilina był bezsilny w starciu z Ficoniem. Przez całą walkę słowacki judoka nie wykonał żadnej techniki, za to około 15 razy ratował się przed upadkiem na plecy, gdy jaworznianin stosował różnorodne rzuty. W pewnym momencie sędzia główny zawodów przerwał starcie i nakazał arbitrowi ogłosić werdykt na korzyść reprezentanta gospodarzy. Powodem miało być przewinienie polegające na uchwyceniu przez „Gonzo” prawego uda przeciwnika. Faktycznie, zawodnik Guja Jiujutsu złapał Słowacka w pasie. Nie pomogły protesty trenera, jak również słowackich i czeskich szkoleniowców, którzy twierdzili, że był to niesłuszny, krzywdzący werdykt. Jaworznian ze łzami w oczach zszedł z maty będąc pewny swojej przewagi podczas całej walki. Drugie miejsce w turnieju zajął najmłodszy z jaworznickiej drużyny Martin „Moskito” Bernat, który w decydującym pojedynku, pomimo wysokiego prowadzenia (4 wazari), w ostatnich sekundach walki rzucił się do ataku, co umiejętnie wykorzystał Adam Markovics z „Judo Club” Pezinok, kontrując akcję Polaka i rzucając go na ippon. Na najniższym podium w kategorii wagowej do 42 kg stanął Kacper „Baca” Kadłuczka, który w pierwszej walce trafił na jednego z najlepszych czeskich judoków, którym jest Adam Krćal z „Junior Judo” Brno. Utytułowany zawodnik z Moraw nie dał szans przedstawicielowi stylu walki Guja Jiujutsu. Skutecznie przeprowadzony rzut, a następnie trzymanie, z którego „Baca” nie miał szans się wydostać, zakończyło starcie już w pierwszej minucie. Czech bez większych trudności rozgromił swoich kolejnych rywali i stanął na najwyższym podium w Źilinie.   Uczestnicy turnieju po raz pierwszy walczyli według nowych przepisów Międzynarodowej Federacji Judo. Najważniejszą zmianą jest skala ocen za skutecznie wykonany rzut, w wyniku którego przeciwnik upadł na plecy. Zrezygnowano z najniższej oceny, tj. yuko. Obecnie zawodnik może otrzymać wazari bądź ippon, który kończy starcie przed czasem. Wcześniej, by wygrać pojedynek, wystarczyły dwa wazari. Martin Bernat z Jaworzna podczas jednej walki zdobył aż cztery wazari, po czym przegrał pojedynek, gdy przeciwnik wykonał tylko jeden rzut oceniony na ippon. W opinii trenera Tomasza Guji o ile pomysł z wycofaniem yuko może jest dobry, to zasada nieskończonej ilości wazari nie jest dobrym rozwiązaniem.   Jeszcze w lutym jaworznian czeka trudniejszy sprawdzian. Patryk „Gonzo” Ficoń, Wiktor „Dziki” Proksa i Kacper „Baca” Kadłuczka wystąpią w Pucharze Czech w Judo, który odbędzie się w Ostrawie. (KM)
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl