Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Legenda MKS-u zostaje w Dąbrowie

dodane 13.08.2015
[Dąbrowa Górnicza] 32-letni Piotr Zieliński, wychowanek i jeden z symboli MKS-u Dąbrowa Górnicza, nadal będzie reprezentował barwy dąbrowskiego klubu. – Gra w MKS-ie była moim priorytetem. Jestem przecież z Dąbrowy, zawsze też znajdujemy wspólny język z prezesami i trenerami – mówi doświadczony środkowy. Mimo że mierzący 200 centymetrów Piotr Zieliński miał propozycje z innych klubów, niezmiennie pozostaje koszykarzem MKS-u Dąbrowa Górnicza. Ustne deklaracje zapadły znacznie wcześniej, złożenie podpisów pod umową miało być tylko formalnością. – Nawet nie liczę już sezonów. Było ich kilka w drugiej lidze, kilka w pierwszej i teraz jeden w ekstraklasie, ale w nim niestety nie miałem wielu możliwości, żeby się pokazać, gdyż dochodziłem do siebie po kontuzji. Jestem przekonany, że w nadchodzących rozgrywkach będzie lepiej – zapowiada wychowanek dąbrowskiego klubu. Oprócz rehabilitacji po długotrwałych problemach zdrowotnych i występów w Tauron Basket Lidze, w ostatnim sezonie 32-latek służył cennym doświadczeniem młodzieży z drugoligowych rezerw MKS-u. – Mam zapewnienie, że w najbliższych rozgrywkach aż tak często już w drugiej lidze grał nie będę. Bycie mentorem? Jak najbardziej. Czy to w pierwszej, czy w drugiej drużynie, chętnie pomogę chłopakom, wszystko im wytłumaczę. W rezerwach, gdy w szatni nie było trenera, parę razy musiałem powiedzieć kolegom do słuchu – mówi z uśmiechem Zieliński. Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Wygrana w upale

dodane 12.08.2015
[Sosnowiec] Piłkarkom Czarnych upały nie straszne. Na inaugurację ligi, w ponad 30 stopniowym upale, sosnowiczanki pewnie pokonały Olimpię Szczecin. Czarne dyktowały warunki gry, ale to rywalki mogły jako pierwsze wyjść na prowadzenie. Niewykorzystane sytuację się mszczą i po 26 minutach było 1:0 po trafieniu Angeliki Gębki. Do przerwy gole już nie padły, ale po zaledwie siedmiu minutach drugiej odsłony było już 2:0. Tym razem na listę strzelców wpisała się ta, która asystowała przy pierwszym trafieniu, a więc Nikol Kaletka. Przysłowiową kropkę nad „i” postawiła Renata Warunek w 79 minucie spotkania. – Cieszy mnie najbardziej to, że bramki padły po ładnych akcjach. Mogliśmy zdobyć więcej goli, jednak pamiętajmy, że w pierwszej połowie to rywalki mogły strzelić. Dziewczyny wytrzymały ten upał, to jest najważniejsze, a także to, że nie ma żadnych kontuzji urazów. Mamy pełny skład, dzięki czemu mogę operować. Weszły zawodniczki z ławki i nie było widać różnicy – mówiła po meczu trener Czarnych, Agnieszka Drozdowska, która cieszyła się z gry nowo pozyskanych Słowaczek. – Widać, że obie są reprezentantkami swojego kraju, dobrze czytają grę, są spokojne, potrafią wprowadzić piłkę do gry, co przekłada się na zespół. Dodatkowo pierwszy raz mamy zawodniczki w obronie, które świetnie włączają się do akcji ofensywnych na bokach. Na ławce mam siedem dziewczyn, które są równorzędne, dlatego zapowiada się ciekawy sezon i walka o miejsce w składzie – dodała. Czarni Sosnowiec – Olimpia Szczecin 3:0 (1:0) Bramki: 1:0 Gębka (26. głową), 2:0 Kaletka (52.), 3:0 Warunek (79.). Czarne: Polok – Zdechovanova, Fischerova, Prokop, Gruszka, Frączek (85. Konieczna), Operskalska, Luty, Gębka (60. Warunek), Matla (21. Zabiegała), Kaletka (88. Wójcik).   (KP)

Pucharowy bój z Górnikiem już w środę

dodane 11.08.2015
[Sosnowiec]   Nasi piłkarze już 9 razy grali z Górnikiem Zabrze w Pucharze Polski. Pierwszy raz w 1962 roku, gdy Zagłębie wywalczyło to trofeum, a ostatni w 2009 roku, gdy awansowało do 1/8. Na środowe spotkanie sprzedanych jest już prawie 2000 wejściówek. Pierwszy pucharowy mecz pomiędzy Zagłębiem a Górnikiem został rozegrany 22 lipca 1962 roku na Stadionie Śląskim. Nasi piłkarze prowadzili 2:0 po bramkach Zbigniewa Mygi i Gintera Piecyka, kontaktowe trafienie zaliczył Ernest Pohl, jednak Górnicy nie odwrócili losów spotkania, a trofeum wpadło w ręce Zagłębiaków. Był to pierwszy Puchar Polski w historii naszego klubu. Sosnowiczanie ten sukces powtórzyli rok później, tym razem w finale pokonując Ruch Chorzów. Nasi piłkarze po to trofeum sięgali jeszcze dwukrotnie: w 1977 (pokonana Polonia Bytom) i 1978 roku (Piast Gliwice). Górnik Zabrze dziewięciokrotnie stawał na drodze Zagłębia (raz był to 2. zespół). Nasi piłkarze wygrali trzykrotnie. Sięgając po pierwsze trofeum (1962), następnie w drugim meczu półfinałowym (niestety zwycięstwo 1:0 nie wystarczyło do awansu w roku 1970), a także w ostatnim pucharowym spotkaniu pomiędzy tymi drużynami, czyli w 2009 roku. Zagłębie podczas ostatniego meczu prowadził trener Piotr Pierścionek, sosnowiczanie pokonali Górnik w 1/16 2:0 i awansowali do kolejnej rundy. W 1/8 nasi piłkarze ograli Stal Stalową Wolę 3:0, a w 1/4 niestety uznali wyższość Pogoni Szczecin. Los ponownie złączył oba zespoły i ponownie w 1/16. Spotkanie rozegrane zostanie w środę 12 sierpnia o godz. 19:00. Historia pucharowych spotkań z Górnikiem Zabrze: 1961/62: Zagłębie Sosnowiec - Górnik Zabrze 2:1 (Finał Pucharu Polski) 1967/68: Górnik Zabrze - Zagłębie Sosnowiec 1:0 (1/4) 1969/70: Zagłębie Sosnowiec - Górnik Zabrze 0:2 (1/2) 1969/70: Górnik Zabrze - Zagłębie Sosnowiec 0:1 (1/2) 1970/71: Zagłębie Sosnowiec - Górnik Zabrze 1:3 (Finał) 1978/79: Górnik II Zabrze - Zagłębie Sosnowiec 1:1 (karne 6:5 - 1/16) 1985/86: Górnik Zabrze - Zagłębie Sosnowiec 2:0 (1/8) 1986/87: Zagłębie Sosnowiec - Górnik Zabrze 0:1 (1/8) 2009/10: Zagłębie Sosnowiec - Górnik Zabrze 2:0 (1/16) (KP)    

Przemysław Szymański, skrzydłowy MKS-u Dąbrowa Górnicza

dodane 11.08.2015
[Dąbrowa Górnicza] Gdyby nie grał w koszykówkę, pewnie zostałby górnikiem, zgodnie z rodzinną tradycją. Przemysław Szymański z MKS-u Dąbrowa Górnicza opowiada o swojej motocyklowej pasji, „fryzurze” z gry komputerowej, koszykarskim narzeczeństwie oraz o meczu z… hotelową kartą w bucie. Skąd wziął się pseudonim „Glizda”? Jest wiele teorii. (uśmiech) Ale zawsze byłem chudy i długi. Dlatego koledzy na podwórku nazwali mnie "Glizdą", tak się przyjęło i przetrwało do dziś. Gdyby nie koszykówka, miałeś zostać… górnikiem! Nie są to zbliżone dziedziny. Co sprawiło, że postawiłeś jednak na koszykówkę i skąd zamiłowanie do górnictwa? Nie zostałbym górnikiem z miłości. Pochodzę z Pawłowic Śląskich, jest tam kopalnia Pniówek. Jeśli nie udałoby mi się grać na takim poziomie, który „pozwala żyć”, to wylądowałbym pod ziemią, jak wielu moich kolegów z rodzinnych stron. A poza tym jakieś tradycje górnicze w rodzinie mam. Tata przerobił na „grubie” ćwierć wieku, a brat fedruje od pięciu lat. Częściowo udało się to połączyć, w końcu grasz w MKS-ie Dąbrowa Górnicza. Można tak powiedzieć. Ale robię na powierzchni! (śmiech) Koszykarz i motocyklista, to kolejne niespotykane zestawienie. W trakcie sezonu chyba nie wolno ci wsiadać na motor? Jest u mnie parę takich nietypowych połączeń. Uwielbiam choppery. Zawsze marzyłem o dwóch kółkach. A marzenia są po to, żeby je spełniać, więc zrobiłem prawo jazdy i kupiłem motocykl. W klubie włodarze nie pozwalają na relaks w trakcie sezonu. (uśmiech) Ale to najlepszy sposób na pozbycie się złych myśli. Zakładasz kask, słyszysz piękną muzykę z tłumików, no i ten wiatr we włosach… (śmiech) Każdemu polecam. Poza sezonem jeździsz bezpiecznie i unikasz mandatów? Mam maszynę do spokojnej i relaksacyjnej jazdy. Motocyklem jeżdżę dużo wolniej niż samochodem. I oczywiście jak każdy unikam mandatów, stosując się do przepisów. (uśmiech) Narzeczona też popiera twoją pasję? Jesteś zaręczony z koszykarką, Pauliną Antczak. Trudno utrzymać taki koszykarski związek? Bo wspólnych zainteresowań na pewno nie brakuje… Dokładnie. Paulina dzieli ze mną miłość do koszykówki. Czasem w naszym życiu tej koszykówki jest aż za dużo. Poza tym Paulina wie o co chodzi, nie muszę jej tłumaczyć zasad gry. (uśmiech) A utrzymać ten związek jest tak samo trudno, jak każdy inny. Po prostu dbamy o siebie nawzajem. Z narzeczoną przyjeżdżacie oglądać się w akcji, czy jednak obowiązki sportowe nie pozwalają na wzajemne kibicowanie? Jeśli czas pozwala i mecze się nie pokrywają, kibicujemy sobie na trybunach. Jednak często spotkania rozgrywamy w tym samym czasie, więc wspieramy się duchowo. A twoja „fryzura” to też ze względu na narzeczoną? „Uczesanie” z wyboru czy z musu? Uczesanie jak na razie jeszcze z wyboru. (uśmiech) Mam nadzieję, że jak już mi się znudzi, to będę mógł jeszcze zmienić. (śmiech) Poza tym to wygoda. Do tego opaska, zarost i całość zwraca uwagę. O to właśnie chodzi? O kształtowanie swojego charakterystycznego wizerunku na parkiecie? Często, jak grałem z kolegą w NBA 98, tworzyliśmy swoje postaci. Moja postać właśnie tak wyglądała: łysy z brodą, opaska i długie skarpety. Może miała troszkę więcej tatuaży, ale nad tym pewnie jeszcze popracuję. Taki wizerunek wymyśliłem, teraz tak naprawdę bez opaski nie potrafię grać, bo pot zalewa mi oczy i generalnie nic nie widzę. Nietypowy jest nie tylko twój image, ale czasem też emocjonalne reakcje po efektownych wsadach i udanych zagraniach. Kibice to lubią… Mam nadzieję, że to lubią. Uwielbiam po dobrych zagraniach, zarówno kolegów, jak i własnych, żywo reagować. To pozwala mi się „nakręcić” no i powoduje, że na parkiecie czuję się wyluzowany. Czasem, gdy schodzę z boiska, to przypomina mi się jakaś spontaniczna reakcja. Wtedy trochę mi głupio, że stary gość a odstawił takie „zagranie”, ale na parkiecie to czysty spontan i nastrój chwili. (uśmiech) Na koniec jeszcze jeden nietypowy wątek. Podobno kiedyś rozegrałeś mecz z kartą do drzwi hotelowych w bucie. Jak to się stało? Naprawdę nic nie czułeś podczas gry? Miało to miejsce w Portugalii, na Uniwersyteckich Mistrzostwach Europy. Wyjeżdżając z hotelu ubrany w strój, buty miałem przewieszone przez ramię. Zamknąłem drzwi i kartę wrzuciłem do buta. W szatni zapomniałem o niej, skupiony już na meczu ubrałem buty i poszedłem się rozgrzewać. W trakcie spotkania poczułem, że mam coś w bucie. Pomyślałem, iż to wkładka mi się odkleiła. Po meczu okazało się, że była to karta do drzwi hotelowych. (uśmiech) Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas /MKS Dąbrowa Gornicza

Święta wojna dla Zagłębia

dodane 10.08.2015
[Sosnowiec] Po 23 latach piłkarze Zagłębia zmierzyli się w meczu ligowym z GKS-em Katowice. Prestiżówy pojedynek na zapleczu ekstraklasy zakończył się wygraną naszej drużyny 1:0. Gola na wagę trzech punktów zdobył Konrad Budek. Sosnowczanie wyciągnęli wnioski z meczu z Wisłą Płock i tym razem rozpoczęli spotkanie z dużym animuszem i szybko przjęli inicjatywę nad wydarzeniami na murawie. Gospodarze grali ospale, mało agresywnie dzięki czemu nasza drużyna mogła swobodnie konstruować ataki. W 19. minucie Przemysław Mizgała z dużą swobodą wpadł w pole karne i w ostatnim momencie został zablokowany, a chwilę później Maciej Bębenek był niepilnowany na prawym skrzydle i chciał sam zakończyć tę akcję, jednak trafił "Panu Bogu w okno". W 24. minucie Zagłębie znakomicie wykonało rzut rożny i wyszło na prowadzenie! Zaczęło się od przepięknego rajdu Martina Pribuli i bramkarz GieKSy musiał się wykazać sprytem i odbić futbolówkę na korner. Do narożnika podszedł Jovan Ninković, który znakomicie posłał piłkę na głowę Konrada Budka, a ten nie dał szans bezradnemu Rafałowi Dobrolińskiemu. Zagłębie poszło za ciosem. Bliski podwyższenia prowadzenia był Michał Fidziukiewicz, który po strzale głową był o krok od pokonania bramkarza GKS-u. Gospodarze mogli wyrównać za sprawą Filipa Burkhardta, ale świetnie w bramce spisał się Szymon Gąsiński. W drugiej połowie GKS zagrał odważniej, częściej atakował, ale Zagłębie mądrze się broniło. Katowiczanie w samej końcówce mogli uratować remis, ale po strzale Grzegorza Goncerza piłka trafiła w słupkek, a uderzenie Wojciecha Trochima wybornił Gąsiński. Kropkę nad "i" mógł postawić Grzegorz Fonfara, ale pomocnik Zagłębia w dobrej sytuacji przestrzelił.   – Byłem tu 23 lata temu jako kibic Zagłębia, miałem wtedy 15 lat. Stałem na trybunie i z przykrością patrzyłem na naszych zawodników, którzy przegrali 0:5. Dzisiaj wiedzieliśmy, że sytuacja jest zupełnie inna. Było to bardzo ważne zwycięstwo dla nas i dla naszych kibiców. Chcemy wspólnie z zawodnikami zadedykować tą wygraną naszym fanom. Była w nas taka sportowa złość, po meczu z Wisłą Płock. Nie zasłużyliśmy na porażkę i dzisiaj chcieliśmy zapunktować. Udało się wygrać na ciężkim terenie z trudnym przeciwnikiem, dlatego bardzo się cieszymy – mówił po meczu trener sosnowiczan Artur Derbin.   GKS Katowice - Zagłębie Sosnowiec 0:1 (0:1) Bramka: Budek 24. Zagłębie: Gąsiński - Sierczyński, Budek, Markowski, Ninkovič - Matusiak, Dudek - Ryndak, Mizgała (72. Margol), Pribula - Fidziukiewicz (81. Arak).   (KP)

Izagirre wygrywa 72. Tour de Pologne, czasówka dla Białobłockiego

dodane 09.08.2015
[Region] Ion Izagirre (Movistar) został zwycięzcą 72. Tour de Pologne UCI World Tour. Ostatni etap – jazdę indywidualną na czas w Krakowie – wygrał Marcin Białobłocki (Reprezentacja Polski). Do trzech razy sztuka może powiedzieć hiszpański kolarz, który w ostatnich edycjach Tour de Pologne zajmował drugie miejsce. Przed rokiem musiał uznać wyższość Rafała Majki, dwa lata temu Pietera Weeninga. Tym razem, choć nie wygrał żadnego etapu, triumfował w klasyfikacji generalnej. Przed ostatnim etapem Izagirre zajmował szóste miejsce, a do lidera Sergio Henao (Team Sky) tracił czternaście sekund. Różnice czasowe w czołówce dawały nadzieję na końcowe zwycięstwo mniej więcej dziesięciu kolarzom. Ale to właśnie Izagirre oraz Ben Hermans (BMC) i Ilnur Zakarin (Katusha) byli uznawani za najlepiej jeżdżących na czas. Czasówka w Krakowie, niezbyt długa, bo licząca 25 kilometrów, dała się wszystkim we znaki. Gdy pierwsi kolarze wyruszali na trasę   termometry wskazywały grubo ponad 30 stopni Celsjusza. W takim upale fantastycznie pojechał Marcin Białobłocki, z którym polscy kibice wiązali spore nadzieje. Nieco ponad miesiąc temu Białobłocki zdobył w Strzelinie złoty medal mistrzostw Polski właśnie w jeździe indywidualnej na czas. Ale takiego wyniku nie spodziewał się chyba nikt – Białobłocki uzyskał czas o dwie sekundy lepszy od innego faworyta Vasila Kiryienki (Team Sky) i zwyciężył na Rynku Głównym w Krakowie. Drugi był właśnie Kiryienka, trzeci Rick Flens (LottoNL – Jumbo). Dziesiąte miejsce zajął Maciej Bodnar (Tinkoff-Saxo), a trzynasty był Tomasz Marczyński (Reprezentacja Polski). Największe emocje towarzyszyły jednak przejazdom czołowych zawodników z klasyfikacji generalnej. Kiedy okazało się, że Izagirre ma lepszy czas od Zakarina i Hermansa, Hiszpan był już bardzo bliski zwycięstwa. Postraszył go mocno Bart De Clercq (Lotto Soudal), ale i jemu zabrakło dwóch sekund. Dotychczasowy lider Sergio Henao, świetny w górach, w czasówce okazał się zbyt słaby i ostatecznie zajął ósme miejsce. Izagirre cieszył się ze zwycięstwa, a przewaga, którą uzyskał nad De Clercqiem – dwie sekundy – jest najmniejszą przewagą zwycięzcy nad drugim zawodnikiem w historii Tour de Pologne. W pozostałych klasyfikacjach nie zaszły żadne zmiany. I tak Najlepszym Góralem Tauron 72. Tour de Pologne został Maciej Paterski (CCC Sprandi Polkowice), Najaktywniejszym Zawodnikiem Lotto Kamil Gradek (Reprezentacja Polski, Najlepszym Sprinterem Lang Team Marcel Kittel (Giant Alpecin), a najwyżej sklasyfikowanym Polakiem w premii Lotos Tomasz Marczyński (Reprezentacja Polski). Najlepszą drużyną została grupa Lotto Soudal. Fantastyczni kibice, którzy zebrali się na Rynku Głównym w Krakowie oklaskiwali wszystkich, ale największe owacje otrzymał oczywiście zwycięzca klasyfikacji generalnej Skandia Ion Izagirre, który otrzymał nagrodę główną 72. Tour de Pologne UCI World Tour – samochód Hyundai Tucson. Ion Izagirre: – Jestem bardzo zadowolony, zwycięstwo w wyścigu daje ogromną satysfakcję. W ostatnich latach zajmowałem drugie miejsca, w tym roku przyjechałem z nadzieją na zwycięstwo. Udało mi się, jestem na najwyższym stopniu podium i bardzo się z tego cieszę. Najcięższe były etapy w górach – w Zakopanem i Bukowinie. Chyba cięższe niż w ubiegłym roku, a na pewno przyczyniła się do tego pogoda. To jest wyścig World Tour, są tu najlepsze zespoły świata. Organizacja jest świetna, a polscy kibice fantastyczni. Marcin Białobłocki: – Było bardzo ciężko, do czego przyczyniła się temperatura. Szybka trasa mi się podobała, ale naprawdę topiłem się podczas jazdy. Do Tour de Pologne przygotowywałem się poprzez katorżnicze treningi. Kilka wyścigów pojechałem bardzo mocno, nie zważając na wynik. Trener dał mi tak w kość, że go nienawidziłem. Powiedziałem, że jeśli to nie przyniesie efektu, to koniec naszej znajomości. Ciężka praca opłaciła się. (s)

Sosnowiecki łucznik z podwójnym złotem

dodane 09.08.2015
[Sosnowiec] Mateusz Porębski, który startował w XXI Finałach Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Łucznictwie Olimpijskim, będących zarazem Mistrzostwami Polski Juniorów Młodszych, odniósł dwa końcowe zwycięstwa, w dwóch klasyfikacjach: indywidualnej oraz w mikście, w którym występował wraz ze swoją koleżanką klubową, Patrycją Boniek. Sosnowiecki łucznik reprezentował klub UKS „GROT” z Rudy Śląskiej.   Trzydniowe zawody przeprowadzono na stadionie miejskim w Głuchołazach, wzięło w nich udział blisko 150 kadetek i kadetów. Swój pierwszy złoty medal na tych zawodach, młody sosnowiczanin zdobył w kategorii par mieszanych (mikstów). Na szczególną uwagę zasługuje sposób, w jaki Mateusz wraz z koleżanką potraktowali w półfinale swoich rywali z Warszawy, zwycięzców niedawno rozegranego Pucharu Europy Juniorów, czyli mikst z „Marymontu”.   Para UKS „GROT” strzelała bezbłędnie i rozprawiła się z młodymi warszawiakami, wygrywając w stosunku 6 do 0, ani przez chwilę nie dając konkurentom najmniejszej nadziei na sukces. Po zwycięstwie w taki sposób i w takich rozmiarach, pojedynek w finale z zespołem z „Płaszowianki” Kraków był tylko formalnością, a po pewnym zwycięstwie (6:2), Mateusz i Patrycja mogli cieszyć się ze zdobycia tytułu Mistrzów Polski Juniorów Młodszych na rok 2015 w kategorii „mikst”. Do ostatniej odsłony olimpijskiej rywalizacji, czyli startu indywidualnego, młody sosnowiczanin przystąpił lekko zmęczony lecz zarazem wzmocniony zdobytym już tytułem mistrzowskim. Mateusz pokazał na co go stać, po trudnych i bardzo wyrównanych pojedynkach, ćwierćfinałowym oraz półfinałowym, sam finał, podobnie jak w mikście, wydawał się znów tylko formalnością, jednak w tym wypadku rywal sosnowiczanina, reprezentujący klub „Dąbrovia” Dąbrowa Tarnowska, nie zamierzał tanio oddać skóry. Szala przechylała się raz w jedną, raz w drugą stronę. Sosnowiecki łucznik zwyciężył ostatecznie cały pojedynek finałowy w stosunku 6 do 4 i zdobył tytuł indywidualnego Mistrza Polski Juniorów Młodszych na rok 2015.   (s) foto: www.archery.pl  

Przedsprzedaż na Górnik trwa!

dodane 07.08.2015
[Sosnowiec] W najbliższą sobotę piłkarze Zagłębia zmierzą się w wyjazdowym spotkaniu z GKS-em Katowice, natomiast już w środę 12 sierpnia o godz. 19:00 na Stadion Ludowy, w ramach 1/16 Pucharu Polski, przyjedzie Górnik Zabrze. Zarząd Zagłębia S.A zachęca do wcześniejszego zakupu wejściówek, gdyż już rozeszło się 1400 biletów! Cały czas można kupić bilety na każdy mecz ligowy, a także na pucharowe spotkanie z Górnikiem Zabrze. Aktualnie ceny biletów są bez zmian, czyli w przedsprzedaży są tańsze, a w dniu meczu będą droższe. Wejściówki można zakupić codziennie, za wyjątkiem dnia meczowego, w restauracji 3Kolory, czeynnej w tygodniu od godz. 9:00 do godz. 20:00, w weekend od godz. 10:00 do godz. 19:00, a od soboty również Punkcie Obsługi Kibiców.   Punkt będzie czynny w sobotę i niedzielę w godz. 12:00 – 19:00, w niedzielę w godz. 12:00 – 19:00, natomiast w poniedziałek i wtorek w godz. 15:00 – 20:00. W śodę, w dzień meczowy bilety bęzie można kupić od godz. 13:00 tylko POK i w kasach. Ceny biletów w przedsprzedaży: trybuna kryta, normalny - 17 zł, ulgowy (kobiety, dzieci do lat 16 i seniorzy powyżej 65 lat) - 7 zł; trybuna odkryta, normalny - 9 zł, ulgowy (kobiety, dzieci do lat 16 i seniorzy powyżej 65 lat) - 7 zł. Dzień meczowy: trybuna kryta, normalny - 20 zł, ulgowy (kobiety, dzieci do lat 16 i seniorzy powyżej 65 lat) - 7 zł; trybuna odkryta, normalny - 12 zł, ulgowy (kobiety, dzieci do lat 16 i seniorzy powyżej 65 lat) - 7 zł. Zmiana cen biletów w dniu meczowym nie jest podyktowana chęcią większego zarobku, wiąże się ona z dodatkowymi kosztami związanymi z zatrudnionymi osobami i zwiększoną ochroną. W związku z powyższym Zarząd Zagłębia S.A. zwraca się z prośbą do kibiców o zakup karnetów lub skorzystania z przedsprzedaży w restauracji 3Kolory. Istnieje także możliwość zakupu biletów rodzinnych. Trybuna odkryta: 3 osoby (1 dorosły + 2 dzieci do lat 16) - 17 złotych; 4 osoby (1 dorosły + 3 dzieci do lat 16) - 18 złotych; 5 osób (1 dorosły + 4 dzieci do lat 16) - 19 złotych; 6 osób (1 dorosły + 5 dzieci do lat 16) - 20 złotych; 7 osób (1 dorosły + 6 dzieci do lat 16) - 21 złotych; 8 osób (1 dorosły + 7 dzieci do lat 16) - 22 złotych; 9 osób (1 dorosły + 8 dzieci do lat 16) - 23 złotych;10 osób (1 dorosły + 9 dzieci do lat 16) - 24 złotych.   Trybuna kryta: 3 osoby (1 dorosły + 2 dzieci do lat 16) - 25 złotych; 4 osoby (1 dorosły + 3 dzieci do lat 16) - 26 złotych;5 osób (1 dorosły + 4 dzieci do lat 16) - 27 złotych; 6 osób (1 dorosły + 5 dzieci do lat 16) - 28 złotych;7 osób (1 dorosły + 6 dzieci do lat 16) - 29 złotych; 8 osób (1 dorosły + 7 dzieci do lat 16) - 30 złotych; 9 osób (1 dorosły + 8 dzieci do lat 16) - 31 złotych;10 osób (1 dorosły + 9 dzieci do lat 16) - 32 złotych. (KP)
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl