Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Gol z dedykacją  na wagę trzech punktów

dodane 25.08.2014
[Region, Sosnowiec]   Cztery zmiany w składzie w porównaniu z poprzednim meczem i dobrze wypełnione zadania taktyczne przyniosły efekt. Piłkarze Zagłębia odnieśli pierwsze w sezonie wyjazdowe zwycięstwo. W starciu z Błękitnymi Stargard Szczeciński górą sosnowiczanie, a wszystko za sprawą gola Tomasza Szatana.   Po raz pierwszy od jesieni ubiegłego roku w składzie sosnowiczan pojawił się Sławomir Jarczyk, który wraz z Krzysztofem Markowskim stworzył duet stoperów. Dotychczas grający na środku defensywy Radosław Kursa został przesunięty na lewą obronę. Po kontuzji na prawą stronę pomocy wrócił Dawid Ryndak. I to właśnie on zaliczył asystę przy bramce Tomasza Szatana, który w wyjściowym składzie zajął miejsce Przemysława Mizgały. Z kolei do ataku wrócił Jakub Arak, który na ławkę odesłał Łukasza Tumicza. Kluczowa dla losów spotkania okazała się pierwsza akcja po zmianie stron, gdy Sebastian Dudek przerzucił piłkę na prawe skrzydło. Ryndak wpadł w pole karne i pomimo asysty obrońcy dośrodkował z linii końcowej boiska, a zrobił to po profesorsku, gdyż przerzucił całą linię obrony. Na ten prezent na dalszym słupku czekał Szatan, który nie miał łatwego zadania, jednak głową skierował piłkę do siatki. Nasi piłkarze długo cieszyli się, a bohater skierował ręce do nieba i widać było, że modli się. Oczywiście bramkę zadedykował swojemu tacie, który niedawno zmarł w wieku 51 lat. Uskrzydleni prowadzeniem sosnowiczanie stworzyli jeszcze kilka bramkowych okazji. Trafić mogli Ryndak, a także wprowadzony w końcówce Piotr Giel. Mądrze grający sosnowiczanie kontrolowali wydarzenia na boisku i zasłużenie dowieźli prowadzenie do końca spotkania. – Założyliśmy, że musimy niesamowicie konsekwentnie zagrać, przede wszystkim w defensywie. Trzeba przyznać, że z mniejszymi lub większymi problemami indywidualnymi, zespół zrealizował założenia taktyczne perfekcyjnie. W drugiej połowie byliśmy mega konsekwentni. Zabrakło nam trochę skuteczności, gdyż mogliśmy zakończyć mecz wyższym wynikiem. Jest jednak 1:0 i my to szanujemy. Cieszy mnie powrót Sławka Jarczyka, który pokazał, że jest prawdziwym kapitanem, oczywiście jeden mecz wiosny nie czyni. Stworzył on w środku obrony taki klimat bezpieczeństwa, odpowiedzialności i mądrości. Fajnie na lewej stronie sprawdził się Radek Kursa, który w końcówce meczu poszedł z fajnymi akcjami ofensywnymi. To pokazuje, że w tych chłopakach drzemie dużo. Tomek Szatan strzelił bramkę w bardzo trudnej sytuacji, w taki ekwilibrystyczny sposób, szacunek dla niego. Dobre zmiany Kamila Zalewskiego i Piotrka Giela. Nas nie jest 11, mamy grupę ludzi, widać było drużynę i to też powiedziałem, każdy przysłużył się do tego zwycięstwa – podsumował trener Mirosław Smyła, który myślami jest już przy środowym meczu z Limanovią, który o godz. 18.00 rozpocznie się na Stadionie Ludowym.   – Już planujemy, jak przygotować zespół do kolejnego, bardzo trudnego meczu z Limanovią. Może kibic będzie trochę zły, gdyż będziemy grali konsekwentnie, ale nie możemy zrobić sobie z tego spotkania takiego pikniku, to musi być zawodowa, profesjonalna walka, a jak do tego dołożymy ładną grę w piłkę, to będziemy się cieszyć. Mam nadzieję, że Zagłębie będzie pomału wracało do dyspozycji i sposobu gry, a co za tym idzie punktowania – dodał Smyła.   (KP)   Błękitni Stargard Szczeciński - Zagłębie Sosnowiec 0:1 (0:0) Bramka: 0:1 Szatan (46). Zagłębie: Matracki - Sierczyński, Markowski, Jarczyk, Kursa - Matusiak, Dudek (78. Zalewski) - Ryndak, Szatan, Wrzesień (66. Tylec) - Arak (67. Giel)      

Zagłębie zawodzi

dodane 18.08.2014
[Region, Sosnowiec] Nowe, efektowne stroje nie pomogły. Piłkarze Zagłębie po raz drugi z rzędu przegrali, czym mocno rozsierdzili kibiców sosnowieckiego klubu. Tym razem sosnowiczanie ulegli na Ludowym Okocimskiemu Brzesko 0:2.   Dla Zagłębia mecz gorzej nie mógł się rozpocząć. Już po dziesięciu minutach było 0:2. Już w 3 minucie goście wykorzystali błąd ustawienia naszych piłkarzy i piłkę do siatki głową skierował Arkadiusz Garzeł. Zagłębiacy nie zdążyli się otrząsnąć po stracie pierwszego gola i 6 minut później stracili drugą bramkę, tym razem na listę strzelców wpisał się Wojciech Dziadzio, który podawał przy pierwszej bramce. Do końca pierwszej połowy sosnowiczanie byli w tak wielkim szoku, że nie potrafili skonstruować żadnej konstruktywnej akcji. Po przerwie było nieco lepiej, ale jak na zespół, który ma walczyć o I ligę było to znacznie poniżej możliwości. Bramkowe okazje mieli Krzysztof Markowski i Miłosz Kozak, ale najbliżej szczęścia był w 81 minucie Tomasz Szatan. Niestety, po jego uderzeniu piłka zatrzymała się na poprzeczce. Zagłębie zawiodło, za co mocno oberwało im się od kibiców, którzy w niewybrednych słowach wyrazili swoje niezadowolenie. – Jedną połową, w której się walczy, nie wygra się meczu, nawet się go nie zremisuje. Trybuny oceniły nas jednoznacznie i trzeba przyjąć to z pokorą. Po każdej porażce jest nerwowo, nie podlega to dyskusji, dużo emocji jest w kibicach, oczekują zespołu, który będzie grał na miarę ich oczekiwań. Mają do tego prawo, gdyż czekają wiele lat. Musimy to przecierpieć i przeboleć, zespół jest zdruzgotany i teraz trzeba go podnieść, trzeba to zrobić wspólnymi siłami. Jedynym pozytywem jest to, że nie polegliśmy po pierwszej połowie, nie poddaliśmy się, zawodnicy próbowali przełamać się i odwrócić losy spotkania na swoją korzyść. Ta drużyna będzie wygrywać, mówię to ze 100 procentową pewnością – podsumował spotkanie trener Mirosław Smyła. (KP) Zagłębie Sosnowiec - Can-Pack Okocimski Brzesko 0:2 Bramki: 0:1 Garzeł (3. głową), 0:2 Dziadzio (9.). Zagłębie: Matracki - Sierczyński, Markowski, Kursa, Farkas (63.Kutarba) - Matusiak, Dudek - Wrzesień, Mizgała (46. Szatan), Kozak (76. Arak) - Tumicz (46.Giel)   ***   W meczu przeciwko Okocimski KS Brzesko nasi piłkarze zadebiutowali w nowych koszulkach (na zdjęciu). Wszystkie komplety strojów, czyli czerwono-biały, biało-czarny i trójkolorowy, który widnieje na zdjęciach, będzie można kupić już pod koniec sierpnia (poinformujemy o otwarciu punktów w najbliższym czasie) w restauracji 3Kolory przy Stadionie Ludowym i w sklepie  partnera technicznego klubu - AP Sport w Dąbrowie Górniczej, ul. Sienkiewicza 6.        

Wrócili bez punktów

dodane 11.08.2014

Przebył ponad 50 kilometrów do zwycięstwa

dodane 08.08.2014
[Dąbrowa Górnicza]   Dąbrowski triatlonista, zawodnik oraz prezes klubu rekreacyjno-sportowego „Triathlon”, Jerzy Sufranowicz, pokonał 230 zawodników startujących w Mistrzostwach Polski weteranów na dystansie olimpijskim. – Oczywiście, że miejsce na podium daje ogromną satysfakcję! Tym bardziej, że w triatlonie, jak w żadnej innej dyscyplinie sportowej. na sukces pracuje przede wszystkim zawodnik – powiedział „WZ” Jerzy Sufranowicz. Cykl zawodów triatlonowych, który odbył się w Rawie Mazowieckiej, przyciągnął nie tylko sportowców. Na zawodach zjawili się też dziennikarz Maciej Dowbor oraz aktor Tomasz Karolak. – Triatlon staje się bardzo komercyjną dyscypliną, szczególnie w środkowej i północnej Polsce. Niestety, chociaż wpisowe wcale takie małe nie jest, bo waha się w granicach od 100 zł do nawet 700 zł, to nagrody zazwyczaj są symboliczne – twierdzi Jerzy Sufranowicz. Mistrzostwa Polski weteranów na dystansie olimpijskim to 1500 metrów do przepłynięcia, 40 kilometrów do przejechania rowerem oraz 10 kilometrów biegu, czyli poważne wyzwanie. Dlatego przygotowania do mistrzostw trwają cały rok. – Przepłynęliśmy dwie pętle, każda z nich po 750 metrów. Pomiędzy każdą z nich musieliśmy przebiec przez plażę, stanowiąc atrakcję dla relaksujących się tam ludzi – relacjonuje przebieg zawodów Jerzy Sufranowicz – Jazda na rowerze nie była taka męcząca jak bieg. Jednak dziesięć kilometrów przy 33 stopniach, to spory wyczyn. W zasadzie właśnie wtedy nastąpiła największa selekcja wśród zawodników – dodaje. Oprócz Jerzego Sufranowicza w mistrzostwach wzięło udział jeszcze czterech zawodników z dąbrowskiego klubu „Triathlon”. Trzech walczyło w mistrzostwach Polski, a dwóch w pucharze. Janusz Kornes startujący w kategorii 40 lat zajął 8 miejsce, podobnie jak najstarszy z dąbrowskich zawodników, czyli Zbigniew Ginalski. Adam Heczko, który jako jeden z nielicznych przeszedł tegoroczną selekcję - grę terenową, której zasady oparte są na rekrutacji do jednostek specjalnych (pisaliśmy o tym tutaj: http://www.wiadomoscizaglebia.pl/artykul/3326.html) - w pucharze Polski był 20. W mistrzostwach walczył też Tomasz Hajewski. (maj)    
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl