Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Takie straty muszą boleć

dodane 12.11.2013
[Sosnowiec]   Po dwóch wygranych Zagłębie, po raz pierwszy pod wodzą Mirosława Smyły, przegrało. Na tarczy nasi piłkarze wrócili z Ostrowa Wielkopolskiego gdzie ulegli beniaminkowi, Ostrovii 1:2.   Zagłębie od początku atakowało i chciało zdobyć bramkę, która pomogłaby w kontrolowaniu wydarzeń na boisku. W pierwszej połowie nasi zawodnicy byli bliżsi zdobyczy bramkowej, ale mimo kliku szans nie zdołali pokonać bramkarza rywali. Swoich szans nie wykorzystał przede wszystkim Łukasz Tumicz.   To co nie udało się Zagłębiu, udało się na początku drugiej połowy miejscowym. Wystarczył błąd naszej defensywy, która tym razem musiała sobie radzić bez dwóch czołowych graczy tej formacji, Sławomira Jarczyka i Jovana Ninkovicia, i beniaminek wyszedł na prowadzenie. Zagłębie błyskawicznie odpowiedziało na to trafienie. Kapitalną akcję przeprowadził Tomasz Szatan: wpadł w pole karne rywali i precyzyjnym dośrodkowaniem obsłużył Huberta Tylca (na zdjęciu), a ten z najbliższej odległości wepchnął piłkę głową do bramki. Wydawało się, że Zagłębie pójdzie za ciosem, ale po wyrównaniu animusz w poczynaniach ekipy trenera Smyły był jakby mniejszy. Tymczasem gospodarze walczyli do końca i w przedostatniej minucie, przy kolejnej biernej postawie naszych defensorów, a zwłaszcza ociężałego Adriana Marka, przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść.   - Jestem troszkę rozżalony, bo gdy się traci bramkę w 89. minucie to musi to boleć. Piłka nożna jest trudną, ale piękną dyscypliną sportu. Często takie sytuacje obracają się w drugą stronę. Może przyjdzie czas na nas, że to my strzelimy w końcowej fazie meczu zwycięską bramkę – mówił po meczu trener sosnowicza. - Ten mecz przypominał II ligę, każdy z każdym może wygrać, tutaj wszystko może się wydarzyć. W pierwszej połowie stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, jednak nie wykorzystaliśmy ich. W drugiej połowie wydawało się, że obraz gry nie zmieni się, że będzie bezpieczne granie z naszej strony i próba stwarzania sytuacji po kontrataku lub ataku pozycyjnym. Okazało się, że dostaliśmy bramkę w najmniej odpowiednim momencie, jednak szybko odpowiedzieliśmy na 1:1. Wydawało się, że wszystko jest poukładane, jednak drużyna Ostrovii postawiła bardzo trudne warunki gry, była zespołem zdeterminowanym, gospodarze walczyli. Niestety, wracamy ze smutnymi minami, ale nie ze spuszczonymi głowami – dodał Smyła.   Okazja do rehabilitacji przed Zagłębiem już w sobotę. Na Ludowy przyjedzie Odra Opole. Początek tego spotkania o godz. 13.00.   (KP)   Ostrovia Ostrów Wielkopolski – Zagłębie Sosnowiec 2:1 (0:0)   Bramki: 1:0 Wrzesiński 59., 1:1 Tylec 60., 2:1 Michalski 89.   Zagłębie: Struski – Kursa (90. Czarnecki), Grudniewski, Marek, Sierczyński – Sadowski (66. Grzesik), Matusiak, Grube, Tylec, Szatan – Tumicz (74. Jankowski).

Już nie grają na wariata

dodane 04.11.2013
[Sosnowiec] Drugi mecz pod wodzą Mirosława Smyły i drugie zwycięstwo piłkarzy Zagłębia. Tym razem na Ludowym sosnowiczanie ograli Raków Częstochowa 2:0. - Wcześniej szliśmy trochę tak na wariata. Nowy trener od początku kład duży nacisk na to, abyśmy grali bardziej rozważnie, czas starał się uspokoić tak, by kiedy była potrzeba to przyśpieszać, albo przegrać przez linię, zwolnić – mówił po meczu Tomasz Szatan, strzelec drugiej bramki dla Zagłębia. Coś w słowach pomocnika Zagłębia jest, bo sosnowiczanie wyglądali w niedzielnym meczu na zespół bardziej poukładany, wiedzący czego chce. W porównaniu z kilkoma poprzednimi spotkaniami zespół miał pod ręką więcej rozwiązań. Wprawdzie do przerwy żadne z nich nie przełożyło się na bramkową zdobycz, ale już kilka chwil po przerwie nasz zespół wyszedł na prowadzenie. Po dośrodkowaniu Pawła Domańskiego piłkę głową do bramki skierował Hubert Tylec. Po strzeleniu gola sosnowiczanie na większym luzie dążyli do podwyższenia rezultatu. W 74 minucie Tomasz Szatan trafił futbolówką w poprzeczkę, ale co się odwlecze… Dwie minuty później ten sam zawodnik znalazł sposób na pokonanie golkipera częstochowian, kierując piłkę do bramki po podaniu z rzutu wolnego Łukasza Grube. Szatan, podobnie jak Tylec, mimo że jeden z najniższych na boisku, trafił po strzale głową.   – Co do poprzeczki, to chyba za dużo razy na treningu w nią celujemy i potem na boisku to wychodzi – mówił z uśmiechem popularny „Szati”, który w poprzednim meczu także ostrzelał konstrukcję bramki. – Na szczęście za drugim razem znalazłem drogę do siatki. Musimy gonić czołówkę. Zostały jesienią trzy mecze. Chcielibyśmy przewagę zminimalizować, by była jak najmniejsza. Prawdopodobnie nie zrównamy się z Chrobrym, jednak jeśli na wiosnę będziemy mieli stratę około 5 punktów, to myślę, że będziemy kandydatami do walki o najwyższe cele – dodał pomocnik Zagłębia. - Chcę się nacieszyć tym zwycięstwem, głównie ze względu na moich chłopaków, którzy wyglądają na zgraną, wesołą grupę ludzi, którzy ciężko pracowali przez ostatnie dwa tygodnie na te sześć punktów. Dzisiaj kilka akcji przyzwoitych udało się i wydaje mi się, że ta konsekwencja w dążeniu do celu spowodowała, iż udało się strzelić te bramki. Ktoś mnie pytał po spotkaniu, kogo bym wyróżnił po dzisiejszym meczu, kto był lepszy, kto gorzej zagrał? Nie ma takiej cenzury, my jesteśmy na etapie poznawania się, z każdym dniem chcemy wiedzieć o sobie nawzajem coraz więcej, poznać swoje słabości, więc to nie jest ten moment na jakieś cenzurki indywidualne. Po prostu zrobiliśmy kolejny mały kroczek w drodze ku poprawieniu naszej gry i to będzie nasz główny cel – podsumował spotkanie szkoleniowiec Zagłębia Mirosław Smyła. (KP) Zagłębie Sosnowiec – Raków Częstochowa 2:0 (0:0) Bramki: 1:0 Tylec 47., 2:0 Szatan 74. Zagłębie: Struski – Sierczyński, Jarczyk, Grudniewski, Ninkovic – Tylec (81. Grzesik), Grube, Matusiak, Szatan, Domański (62. Sadowski) – Tumicz (73. Jankowski).  
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl