Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Koszykówki nigdy dość

dodane 28.05.2015
[Dąbrowa Górnicza] 23-letni Mateusz Dziemba to jeden z najmłodszych koszykarzy MKS-u Dąbrowa Górnicza, który odegrał sporą rolę w debiutanckim sezonie drużyny w ekstraklasie. – Cieszę się z decyzji o pozostaniu w dąbrowskim klubie. Koszykówki nigdy nie mam dość, ale kilka dni na naładowanie akumulatorów też przewiduję, by wrócić do treningów z nową energią – mówi świeżo upieczony złoty medalista Akademickich Mistrzostw Polski. Jako 22-latek zadebiutowałeś w ekstraklasie. Teraz masz już 23 lata. Jesteś młodszy od wielu graczy Tauron Basket Ligi, choć po jej parkietach biegają też koszykarze przed dwudziestką. Czujesz się młodym debiutantem? Oczywiście, że tak. Mogę nawet powiedzieć, że nie spodziewałem się występu w ekstraklasie w tym wieku. Myślałem, iż zajmie mi to trochę więcej czasu, ogrania, nabierania doświadczenia, natomiast cieszę się z decyzji o pozostaniu w MKS-ie i z możliwości gry na najwyższym krajowym poziomie. W klubie podkreślano, że pierwszy sezon to czas nauki i zbierania doświadczeń. Co wyniosłeś z niego dla siebie? Na pewno wiele. Z pewnością dostając się do Tauron Basket Ligi nie stajesz się z dnia na dzień graczem ekstraklasowym. Mógłbym tu wymienić kilka elementów, które u mnie szwankują, ale chcę je poprawić w wakacje i doskonalić w trakcie sezonu Byłeś jednym z najmłodszych zawodników w drużynie. Doświadczenie starszych kolegów złagodziło zderzenie z ekstraklasową rzeczywistością? Myślę, że to wszystko rozłożyło się mniej więcej po połowie. Zawsze dostawałem wskazówki odnośnie mojej gry, tego co mógłbym zrobić lepiej i przede wszystkim jak mieć czystą głowę, lecz z drugiej strony sam musiałem tę drogę przebyć i poradzić sobie ze wspomnianą ekstraklasową rzeczywistością. Przed tobą kolejne rozgrywki w Tauron Basket Lidze. Spodziewasz się, że będą łatwiejsze czy trudniejsze od tych debiutanckich? Łatwiejsze i trudniejsze zarazem. (uśmiech) Nie od dziś wiadomo, że każdy beniaminek gra z dodatkową motywacją i chce się jak najlepiej zaprezentować. Jest i druga strona medalu - każdy ma teraz czas na analizę tego, co może poprawić w okresie wakacyjnym, by wejść w sezon z większą pewnością siebie i aby walczyć jak równy z równym nawet z najbardziej wymagającymi rywalami. Po sezonie nie masz jeszcze dość koszykówki? Właśnie zostałeś Akademickim Mistrzem Polski wraz z AWF-em Katowice. Koszykówki nigdy nie mam dość. (śmiech) W miarę możliwości staram się nie tracić kontaktu z piłką. Przy okazji pozdrawiam trenera Kubaszczyka i resztę chłopaków, dziękując im za cały turniej. Planujesz małe wakacje od piłki czy jednak nie jesteś w stanie bez niej wytrzymać? Na pewno przewiduję kilka dni odpoczynku od basketu, żeby naładować akumulatory i z jeszcze większą energią wrócić do treningów. (uśmiech)   Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas /MKS Dąbrowa Górnicza

30-letni debiutant

dodane 27.05.2015
[Dąbrowa Górnicza] Dynamit na boisku, dobry duch drużyny w szatni. Przemysław Szymański łączy grę efektowną i efektywną. 30-latek został uznany za najlepszego debiutanta koszykarskiej ekstraklasy, a jego widowiskowe wsady wielokrotnie podrywały kibiców z miejsc. – Udanymi akcjami nakręcam się na parkiecie. To pomaga mi się wyluzować. Wsady? To po prostu najpewniejszy sposób na zdobycie punktów – uśmiecha się zawodnik MKS-u Dąbrowa Górnicza. Jak czuje się najlepszy debiutant sezonu zasadniczego Tauron Basket Ligi? Takie miano przyznał ci „Przegląd Sportowy”. Czuję się bardzo dobrze. (śmiech) Oczywiście bardzo miło jest dostawać wyróżnienia za swoją grę. Każdy zawodnik lubi otrzymywać informację zwrotną, że jego postawa na boisku jest oceniana korzystnie. Niezależnie od tego, czy słowa te pochodzą od dziennikarzy, trenerów czy kibiców. Ja chcę grać najlepiej jak potrafię, pomagając drużynie. A jeśli zostaje to zauważone i docenione, jest mi bardzo przyjemnie. Nie żałujesz, że debiutu w najwyższej klasie rozgrywkowej nie miałeś okazji zanotować wcześniej niż jako 30-latek? Nie żałuję. Wiadomo, że każdy kto ma ambicję, dąży do gry na najwyższym możliwym poziomie. Ja spędziłem parę dobrych lat w pierwszej lidze, wspominam je bardzo pozytywnie. Był to czas nauki i doskonalenia. Niewątpliwie cieszę się, że dzięki tym sezonom ciężkiej pracy dostałem możliwość sprawdzenia się na ekstraklasowych parkietach. W zakończonym dla MKS-u Dąbrowa Górnicza sezonie stawiałeś na efektowną grę, wsady i wiele widowiskowych zagrań. Celem była obecność w zestawieniach TOP 10 kolejki? A może dodatkowe emocje dla kibiców? Dokładnie tak, zależało mi na podbijaniu rankingów TOP 10! (śmiech) A tak poważnie to celem było przede wszystkim zdobywanie punktów. Z moją skutecznością zza łuku w tym sezonie nie było najlepiej, więc najpewniejszym sposobem było po prostu włożenie piłki do kosza. Co starałem się czynić, gdy tylko nadarzała się ku temu okazja. A wypadkową, mam nadzieję, była radość naszych kibiców. (uśmiech) Na boisku jesteś jak dynamit. W życiu codziennym też jesteś tak ekspresyjny? Na parkiecie staram się nakręcać dobrymi akcjami. To pomaga mi się wyluzować. Na co dzień próbuję być opanowany i spokojny. Ale o to, czy mi to wychodzi, trzeba zapytać moich najbliższych. Jak dajesz ujście emocjom teraz, poza sezonem. Oczekiwanie na kolejne rozgrywki aż do października nie będzie dla ciebie po prostu nudne? Po zakończeniu sezonu mogę pozwolić sobie na jazdę motocyklem. Na co nie ma miejsca w sezonie, bo kontrakty w klubach są tak skonstruowane, że nie pozwalają na takie przyjemności. A zatem w okresie międzysezonowym zakładam kask i relaksuję się z uśmiechem na twarzy. W trakcie urlopu udaje ci się w ogóle nie myśleć o koszykówce czy jednak ciągnie do śledzenia rywalizacji innych drużyn, rozpamiętywania rozgrywek albo myślenia o tym, jak mogą wyglądać kolejne? O koszykówce myślę przez cały czas. Śledzę play-offy, zarówno Tauron Basket Ligi, jak i NBA. Oczywiście była już chwila refleksji nad zakończonym sezonem i nad tym, co mogłem zrobić lepiej, a co mi się udało. Teraz myślę o tym, co będzie dalej, powoli przygotowując się do następnych rozgrywek. Wy treningi wznowicie w sierpniu, kibice na nowy sezon muszą czekać aż do października. To prawie pół roku. Nie zapomną o was w tak długiej przerwie? Mam nadzieję, że nie. Myślę, że tak jak my nie mogą doczekać się nowego sezonu. Żeby zobaczyć, jak drużyna będzie walczyła o kolejne zwycięstwa. A rozgrywki zapowiadają się naprawdę ciekawie. MKS nie jest już beniaminkiem ligi i wie, co czeka go w sezonie. (uśmiech)   Rozmawiał: Damian Juszczyk Foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Lider uratowany

dodane 21.05.2015
[Region, Sosnowiec]   Gol Jakuba Araka w samej końcówce spotkania z MKS Kluczbork pozwolił Zagłębiu zachować fotel lidera. Sosnowiczanie zremisowali 1:1, ale sytuacja w tabeli jest coraz ciekawsza. Nasz zespół prowadzi, ale drugi i trzeci zespół mają tyle samo punktów. Teraz zagłębiaków czekają dwa mecze wyjazdowe.   Zagłębie od początku atakowało, ale mimo kilku dobrych szans piłka nie chciała wpaść do bramki gości. W 16 minucie bliski szczęścia był Konrad Zaradny, który po raz pierwszy wyszedł w meczowej jedenastce, ale w dogodnej sytuacji nie trafił czysto w piłkę. Sosnowiczanie nie zwalniali tempa i chwilę później Arak szukał Dawida Ryndaka. Wydawać się mogło, że nasz najlepszy snajper mógł pokusić się o gola, tymczasem nasz wychowanek "poszedł" na wślizgu i zabrakło centymetrów. Rakże w 40. minucie sosnowiczanie mogli zdobyć bramkę do szatni, Ryndak dograł idealną piłkę do wbiegającego Grzegorza Fonfary, który klasycznym szczupakiem chciał pokonać golkipera gości, jednak piłka minęła słupek po niewłaściwej stronie.   Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Zagłębie szybko chciało wyjść na prowadzenie i w 52. minucie Sebastian Dudek chciał zaskoczyć Grzegorza Wnuka i był bardzo bliski, gdyż piłka znalazła się na poprzeczce, a wszystko za sprawą bramkarza gości, który końcem palców przeniósł piłkę. W 62. minucie goście wyprowadzili zabójczą kontrę, po której mogli sprawdzać, jak ustawiony jest bramkarz, lecz jeden z graczy MKS-u zapędził się i był wychylony przed futbolówką, sędzia musiał odgwizdać spalonego. W 73. minucie akcja gości przyniosła im bramkę. Po szybkiej kontrze Marcin Tomaszewski zagrał ze skrzydła do Piotra Burskiego, który nie zmarnował dogodnej pozycji i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.   Minutę po utracie trafienia zawodnicy z Kluczborka mogli szybko dobić naszych zawodników. Strzelec gola był niepilnowany na 10. metrze i tam otrzymał piłkę, na szczęście przestrzelił wyraźnie nad bramką Szymona Gąsińskiego. Zagłębiacy do końca walczyli o punkty i opłaciło się! W 90. minucie Dawid Ryndak wszedł z piłką w pole karne i wypatrzył dobrze ustawionego Jakuba Araka, który takich sytuacji nie marnuje i wyrównał na 1:1. Wywalczony jeden punkt pozwolił obronić pozycję lidera w II lidze. – Jeżeli chodzi o pierwszą połowę, to nie mam do chłopaków żadnych pretensji, gdyż stwarzali swoje okazje. Ostrzegaliśmy naszych zawodników, że Kluczbork przyjedzie się bronić, wyprowadzać kontry i straszyć ze stałych fragmentów gry. Strata piłki, poszła szybka kontra i straciliśmy gola. Cóż... chwała im za to, że znowu zaczęli gonić wynik, potrafili wypracować sobie pozycję, nie poddali się i zdobyli trafienie na 1:1. Była okazja, żeby dobić na 2:1 i może to spotkanie udałoby się wygrać. Dzisiaj graliśmy bardzo ofensywnie, bo po trzech remisach chcieliśmy wreszcie zdobyć kompletem punktów u siebie. Traktujemy ten remis bardzo poważnie – podsumował spotkanie Robert Stanek. (KP) Zagłębie Sosnowiec - MKS Kluczbork 1:1 (0:0) Bramki: 0:1 Piotr Burski (73. Marcin Tomaszewski), 1:1 Jakub Arak (90. Dawid Ryndak)Zagłębie: Gąsiński - Sierczyński, Budek, Markowski, Ninković (83. Tylec) - Matusiak (75. Mizgała), Dudek - Ryndak Ż, Fonfara Ż (68. Fonfara), Zaradny (46. Wrzesień) - Arak.  

Marzenia do spełnienia

dodane 20.05.2015
[Dąbrowa Górnicza] Występy w młodzieżowej reprezentacji Polski, na drugoligowych parkietach i marzenia o debiucie w ekstraklasie. 17-letni Mateusz Szczypiński odważnie wykonuje kolejne milowe kroki w koszykarskiej karierze. Na początku czerwca weźmie udział w elitarnym campie Basketball Without Borders, organizowanym przez NBA i FIBA. – Obecność wśród najlepszych graczy Europy to ogromne wyróżnienie i motywacja do dalszej pracy. Chcę godnie reprezentować kraj i klub – zapowiada zawodnik MKS-u Dąbrowa Górnicza. Otrzymałeś powołanie na organizowany przez NBA camp Basketball Without Borders. Kiedy, gdzie i na jak długo się wybierasz? Camp Basketball Without Borders (Koszykówka Bez Granic) to inicjatywa organizowana przez NBA i FIBA od 2001 roku. Promuje ona koszykówkę i sportowy, zdrowy tryb życia. Przeznaczona jest dla młodych zdolnych koszykarzy. Campy odbywają się na czterech kontynentach: w Europie, w Azji, w Ameryce i w Afryce. Wybrani młodzi koszykarze trenują pod okiem trenerów NBA i rywalizują z rówieśnikami. BWB dla Europy w ubiegłym roku miał miejsce w Rzymie. Uczestniczyło w nim 45 graczy z 27 krajów. W tym roku BWB odbywa się w Hiszpanii - na Wyspach Kanaryjskich, w terminie 2-5 czerwca. Wylatuję 31 maja, a wracam 6 czerwca. Na stronie eurohopes.com znajduje się nieoficjalna lista uczestników tegorocznego campu. Co sprawiło, że to właśnie ty trafiłeś do grona najlepszych młodych europejskich koszykarzy? To, że znalazłem się wśród najlepszych zawodników w Europie to efekt mojej ciężkiej pracy, zdobytych umiejętności i doświadczeń przekazywanych mi przez trenerów, z którymi miałem i mam przyjemność pracować. Na pewno jest to dla mnie ogromne wyróżnienie i motywacja do dalszej ciężkiej pracy. O samym powołaniu na camp dowiedziałem się stosunkowo niedawno. Dostałem informację mailową, że zostałem zaproszony przez federację FIBA i NBA na tegoroczny camp BWB. Jak zamierzasz wykorzystać swój pobyt na campie? To szansa na wymianę doświadczeń, dalszy rozwój? A może celem jest wypromowanie się i wyprowadzka z Dąbrowy? Wyjazd na taki camp to wielki zaszczyt. Dzięki niemu będę miał możliwość sprawdzenia się i swoich umiejętności, a także rywalizowania z innymi zawodnikami z Europy z mojego rocznika. Niedawno widziałem listę uczestników tego wydarzenia. Znam większość z nich, z niektórymi miałem już przyjemność grać na mistrzostwach Europy. Poznam kolejnych świetnych trenerów, od których będę czerpał jak najwięcej, bo każde pokazywane przez nich ćwiczenie, czy każda zwracana uwaga będzie dla mnie kolejnym cennym doświadczeniem. Pragnę pokazać się z jak najlepszej strony, godnie reprezentować kraj i mój klub - MKS Dąbrowa Górnicza. Chciałbym się przez te kilka dni jak najwięcej nauczyć, poznać nowych ludzi. Co roku na takich campach są również zawodnicy z NBA. Mam nadzieję, że i tym razem się pojawią. Spotkanie kogoś takiego byłoby dla mnie ogromnym przeżyciem, bo w końcu każdy kto gra w najlepszej lidze świata, znakomicie zna się na tym, co robi i może mi wiele przekazać. Wierzę, że będzie to ekscytująca i niezapomniana przygoda. W zakończonym sezonie grałeś zarówno w kategoriach młodzieżowych, jak i w drugoligowych rezerwach MKS-u. Jak podsumowałbyś swoje najważniejsze występy, a także jak oceniłbyś rozgrywki w wykonaniu twoim i dokonania dąbrowskich ekip, w których grałeś? Zgadza się, grałem chyba w każdej możliwej kategorii wiekowej i do tego miałem okazję rozegrać ten sezon w drugoligowych rezerwach MKS-u. W drugiej lidze graliśmy bardzo młodą i po części niedoświadczoną ekipą. Nasza drużyna składała się z roczników 97, 98, a do tego mieliśmy po jednym zawodniku z roczników 95 i 96. Czasami byliśmy wspierani przez kilku, najczęściej dwóch, koszykarzy z ekstraklasy. Przed sezonem mówiono, że nie kładziemy większego nacisku na wynik drugoligowy, ale oczywiście mamy walczyć w każdym meczu i jako „młode wilki” pokazywać charakter. Tak młody skład naszej drużyny pozwalał mi być jednym z ogniw trenera Knapa. Uważam, że śmiało mogę powiedzieć, iż razem z Bartkiem Wróblem i Patrykiem Wieczorkiem stanowiliśmy o obliczu naszego młodego drugoligowego zespołu. Był to dla mnie pierwszy sezon, w którym mogłem grać na drugoligowych parkietach. Myślę, że trener mógł być zadowolony z mojej pracy. Ale w moim odczuciu, jeśli już miałbym siebie oceniać, to wystawiłbym sobie mocne cztery, bo wiem, że mogło być zdecydowanie lepiej. Jednak skoro były to debiutanckie rozgrywki na boiskach drugiej ligi to nie mogę od siebie oczekiwać nie wiadomo jakich cudów. Podczas tego sezonu zyskałem kolejny bagaż doświadczeń i drugoligowego ogrania. W następnych rozgrywkach będę już miał większe rozeznanie i będę czuł się pewniej w drużynie, co jak sądzę poskutkuje lepszym wynikiem nie tylko indywidualnym, ale i zespołowym. Jeżeli chodzi o pozostałe kategorie wiekowe to bardzo się cieszę, że z drużyną U-20 udało nam się awansować do finałów mistrzostw Polski, mały niedosyt pozostał w przypadku rozgrywek U-18. Podobno podpatrują cię już inne kluby, także zagranicznie. Jak widzisz swoją najbliższą przyszłość? Chcesz nadal rozwijać się w MKS-ie? Nic mi nie wiadomo o żadnych propozycjach z innych klubów, zarówno krajowych, jak i zagranicznych. W tym momencie koncentruję się na wyjeździe na camp BWB. Aktualnie czuję się dąbrowianinem, jestem zawodnikiem MKS-u Dąbrowa Górnicza. Kolejny sezon planuję rozegrać w barwach MKS-u. Nie ukrywam, że bardzo dobrze pracuje mi się z trenerem Knapem, który w dużym stopniu przyczynił się do mojej zmiany klubu i przeprowadzki do Dąbrowy. Cel na kolejny sezon to debiut w ekstraklasie? Regularne treningi z pierwszym zespołem? Konkurencja jest ogromna… Tak, zgadza się. Moje malutkie marzenie i cel na przyszły sezon to możliwość zadebiutowania na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Myślę, że jest ono do spełnienia, trzeba tylko mocno pracować na treningach i wkładać całe serce w to, co robię. Konkurencji się nie boję… Była, jest i będzie wszędzie. (śmiech) Również możliwość trenowania z zawodnikami dużo lepszymi ode mnie, silniejszymi, bardziej ogranymi byłaby wielkim wyróżnieniem i sukcesem. Wcześniej jednak koszykarskie wakacje. Jak planujesz spędzić miesiące międzysezonowe i w jaki sposób będziesz dbał o formę w tym okresie? Koszykarskie wakacje… Mogę powiedzieć, że nie miałem takich dłuższych wakacji od dwóch lat. Momentami brakuje wolnego czasu, spędzania chwili z najbliższymi, ale jestem świadomy tego, że profesjonalne uprawianie sportu wymaga poświęceń. Sądzę, że w tym roku znajdę dwa-trzy tygodnie na to, by się zrelaksować i odpocząć od koszykówki. Rodzice pewnie coś mi wymyślą. (śmiech) Nie mogę jednak zapominać o treningach. We Wrocławiu wokół miejsca zamieszkania mam mnóstwo parków, gdzie mogę pobiegać i poćwiczyć. Pobliskie boisko i basen dają mi też możliwość utrzymywania ciała w dobrej kondycji. Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Dominik Gordon/MKS Dąbrowa Górnicza

Po pracy na Zagłębie

dodane 19.05.2015
[Sosnowiec] Nasi piłkarze wiosną odrobili stratę do góry tabeli, a od dwóch kolejek zasiadają na najwyższym miejscu, gdyż Zagłębiacy są liderami II ligi. Do końca sezonu zostało tylko, lub aż 4 kolejki. W środę kolejne niezwykle ważne i ciekawie zapowiadające się spotkanie na „Ludowym”. Trwa przedsprzedaż biletów, już zostało kupionych ponad 1000 wejściówek. Zagłębie jest na pierwszym miejscu II ligi, jednak cały czas musi bronić tej lokaty, gdyż sosnowiczanie mają tylko 2 „oczka” przewagi nad 4. i 5. miejscem. W środę 20 maja o godz. 19:00 zmierzą się z MKS Kluczbork, czyli z 3. siłą II ligi (1 punkt przewagi). Tym razem w środku tygodnia dojdzie do konfrontacji najlepszego ataku (51 bramek strzelonych - Zagłębie) z najlepszą defensywą (26 gole stracone - MKS Kluczbork) II ligi. Oba zespoły w minionej kolejce zremisowały (MKS w Pruszkowie 0:0, taki sam wynik padł jesienią w meczu Zagłębia z MKS w Kluczborku). Wiosną zespół z Kluczborka gra w kratkę (po jesieni MKS miał przewagę nad Zagłębiem 6 punktów), natomiast sosnowiczanie od 10 meczów kontynuują serię bez porażki. Spotkanie zapowiada się niezwykle interesująco, dlatego trudno się dziwić, że w dotychczasowej przedsprzedaży sprzedało się już ponad 1000 biletów. W przedsprzedaży ceny biletów normalnych (nie dotyczy ulgowych i zniżkowych) zostały obniżone do 14 zł (trybuna kryta) i 6 zł (trybuna odkryta). Wcześniejszy zakup wejściówek ułatwi wejście na stadion i pozwoli uniknąć kolejek w POK i kasach w dniu meczu. W środę bilety będą droższe: 18 zł (trybuna kryta) i 10 zł (trybuna odkryta). Ceny pozostałych biletów: Kobiety - 5 zł (trybuna kryta i odkryta) Dzieci do lat 13 - 9 zł (tylko trybuna kryta) Dzieci do lat 6 (włącznie) wstęp bezpłatny (trybuna kryta i odkryta) Bilety można kupić codziennie w restauracji 3Kolory (od 10:00 do 20:00 - Sosnowiec, ul. Kresowa 1, Dom Sportowca I piętro). W tym czasie można wyrabiać również Karty Kibica (w dniu meczu Karty Kibica wyrabia tylko POK). Restauracja 3Kolory nie będzie ogólnie otwarta w dniu meczu, czyli 20 maja. Punkt Obsługi Kibica będzie czynny dziś (19 maja) od 15:30 do 19:30 i w dniu meczu (20 maja) od 13:00. (KP)
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl