Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Bohater Arak

dodane 12.11.2014
[Region, Sosnowiec] Piłkarze Zagłębia tylko zremisowali u siebie z Kotwicą Kołobrzeg. Na szczęście czołówka także gubiła punkt i sosnowiczanie do lidera tracą trzy punkty, a do miejsca gwarantującego awans tylko dwa. W klubie bardziej niż o remisie mówi się jednak o bohaterskiej postawie napastnika naszego klubu, Jakuba Araka (na zdjęciu), który uratował życie jednemu z pracowników klubu. Wypożyczony z Legii Arak do tej pory znany był z tego, że piłka szuka go w polu karnym, a bramki zdobywa ze sporą łatwością. Jesienią zdobył ich już 7 i jest najskuteczniejszym graczem Zagłębia. 19-latek pokazał, że zimną krew zachowuje nie tylko na boisku. Mógł się o tym przekonać jeden z pracowników klubu z Sosnowca, któremu Arak uratował życie.   – Na korytarzu leżał pan, a kiedy do niego podbiegłem, zobaczyłem, że jest nieprzytomny. Sprawdziłem czy oddycha, nie oddychał – opowiadał piłkarz. – Akurat na terenie Akademii Piłkarskiej Zagłębie przebywała wycieczka, powiedziałem więc pani wychowawczyni żeby zadzwoniła po pogotowie. Miłosz Kozak, kolega z zespołu, pobiegł natomiast do głównej siedziby Zagłębia po pomoc. Odgiąłem głowę tego pana do tyłu żeby udrożnić drogi oddechowe i zacząłem naciskać na klatkę piersiową. Po kilku uciskach zaczął oddychać, ale miał drgawki, to był atak padaczki. Musiałem zadbać o to, aby nie zadławił się językiem, następnie ułożyłem go w pozycji bocznej. Po kilku minutach odzyskał przytomność i posadziłem go na ławce, napoiłem wodą. Po chwili z naszego klubu przybiegł fizjoterapeuta, przyjechało też pogotowie i zagwarantowano mu fachową opiekę – relacjonował piłkarz. Podczas meczu z Kotwicą Arak pojawił się na boisku w 66 minucie, ale, podobnie jak koledzy wcześniej, nie był w stanie pokonać bramkarza rywali i mimo że Zagłębie miało przewagę, mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Najbliżej szczęścia był w końcówce Krzysztof Markowski, ale po jego uderzeniu piłki głową ta zatrzymała się na poprzeczce. – Plan gry na ten mecz był bardzo podobny do tego, jak graliśmy tydzień temu i chcieliśmy wyjść wysoko na przeciwnika, zdominować go i strzelić jak najszybciej bramkę, bo czas upływający niestety często powoduje nerwowość, frustrację w zespole i proste błędy, a to może wpłynąć na utratę bramki. Niestety, nie udało się to, słabo graliśmy w tej pierwszej połowie, nie było widać tej determinacji, jak w poprzednim meczu, stąd dwie zmiany, które ożywiły zespół. Zmieniliśmy ustawienie z 4-4-2 na 4-2-3-1, Mizgała na dziesiątce, który pokazał w kilku momentach, że jest wartościowym zawodnikiem i mógł zaliczyć asystę w tym meczu. Jest nam żal, smutno, że nie udało się tej bramki zdobyć, bo mimo wszystko w drugiej połowie próbowaliśmy krok po kroku, minuta po minucie, zbliżać się do bramki. Mecze takie bywają, w tej kolejce widzimy ile tych wyników 0:0 było. A więc te zespoły są bardzo zdeterminowane w zdobywaniu punktów. I tak, jak tu trener powiedział, każdy zespół przyjeżdżający na Zagłębie, przy światłach, na dobrej nawierzchni i jeszcze do tego śliskiej, szybkiej, zawsze jest zdeterminowany, zawsze jest walczący, zawsze chce się pokazać, zawsze chce udowodnić, a to automatycznie powoduje, że Zagłębie musi jeszcze lepiej grać, aby te mecze wygrywać – podsumował spotkanie trener sosnowiczan Mirosław Smyła. (KP) Zagłębie Sosnowiec - Kotwica Kołobrzeg 0:0 Zagłębie: Fabisiak - Sierczyński, Jarczyk, Markowski, Kutarba - Dudek, Szatan - Tylec, Tumicz (66. Arak), Kozak (46. Ryndak) - Giel (46. Mizgała).      

Czas na Atom

dodane 06.11.2014
[Region, Dąbrowa Górnicza] Kolejny ligowy bój przed siatkarkami z Dąbrowy Górniczej. W niedzielę nasze zawodniczki czeka wyjazdowy mecz z Atomem Trefl Sopot. Tauron Banimex, po trzech efektownych wygranych z drużynami z dołu tabeli, poniósł dwie porażki z rzędu z zespołami zaliczanymi do grona faworytów rozgrywek. Najpierw uległ Chemikowi Police, a następnie poległ u siebie w starciu z Impelem Wrocław. W tym drugim spotkaniu głównym problemem naszej drużyny było fatalne przyjęcie zagrywki. – Drużyna, taka jak my potrzebuje stabilizacji i jakości w każdej akcji. Nie możemy sobie pozwolić na to, co zrobiliśmy w tamtym meczu. Nie możemy grać z taką ilością błędów w przyjęciu – podkreśla Juan Manuel Serramalera, trener Tauronu. Przy problemach dąbrowianek sytuacja w PGE Atomie Trefl Sopot wygląda wręcz idealistycznie. Drużyna wygrała cztery z dotychczasowych pięciu spotkań, pokonując m.in. Impel Wrocław (3:2). Jedyną porażkę ekipa z Sopotu odniosła z Chemikiem Police, choć prowadziła już w tym spotkaniu 2:0. Dzięki dobrej grze sopocianki znajdują się obecnie na 2 miejscu w tabeli Orlen Ligi.  Przed tym sezonem w Atomie pojawiło się wiele nowych twarzy, w tym włoski szkoleniowiec, Lorenzo Micelli. Ponadto zespół z Sopotu sprowadził dwie zawodniczki z Dąbrowy Górniczej: Annę Kaczmar oraz Katarzynę Zaroślińską, która jest na początku rozgrywek główną bronią niedzielnego rywala MKS-u. W poprzednim sezonie zespoły z Sopotu i Dąbrowy Górniczej spotkały się pięciokrotnie. Rywalizacja w fazie zasadniczej zakończyła sie remisem. Nad morzem 3:1 wygrał PGE Atom, a w Zagłębiu Dąbrowskim po niesamowitym thrillerze (4 obronione piłki meczowe przez MKS) zwyciężyły dąbrowianki (3:2). Potem obie drużyny wpadły na siebie w meczu o trzecie miejsce. Pod nieobecność Katarzyny Zaroślińskiej Tauron Banimex nie miał szans w starciu ze zmobilizowanym rywalem, który w tamtym okresie prowadził obecny drugi trener dąbrowianek Tomasz Wasilkowski, i trzykrotnie przegrał (1:3, 0:3, 1:3). Mecz PGE Atom Trefl Sopot – Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza odbędzie się w niedzielę o godzinie 14:45. Transmisję ze spotkania można będzie obejrzeć w telewizji Polsat Sport News. (KP)  

Rowerowy Sosnowiec

dodane 05.11.2014
[Sosnowiec] 2 mln zł. Taką kwotę ma co roku wydawać Sosnowiec na infrastrukturę rowerową w mieście. Dziś taką deklarację złożył Prezydent Sosnowca Kazimierz Górski. Podczas konferencji prasowej przedstawiono także osobę, z której opinią przy planowaniu inwestycji rowerowych w mieście mają się liczyć władze miasta. To Rafał Siciński, od dziś społeczny oficer rowerowy.   Rafał Siciński to m.in.: organizator Zagłębiowskiej Masy Krytycznej, która od kilku lat cieszy się wśród rowerowych zapaleńców ogromnym zainteresowaniem. - Chcemy wykorzystać jego wiedzę i doświadczenie w tym temacie. My damy środki, ale to fachowcy, ludzie ze stowarzyszeń będą nam podpowiadać, tak aby te inwestycje zadowoliły tych, którzy będą z tego dobrodziejstwa korzystać - powiedział prezydent Sosnowca.   Pierwszym krokiem ku lepszemu ma być instalacja w mieście 20 stacji naprawy rowerów. W planach są śluzy rowerowe na skrzyżowaniach które dadzą rowerzystom pierwszeństwo, kontrapasy na drogach jednokierunkowych które umożliwią rowerzystom jazdę w obu kierunkach i co najważniejsze budowa nowych dróg rowerowych z nawierzchni asfaltowo-mineralnej, a nie z kostki brukowej tak jak ma to miejsce do tej pory. Prezydent Kazimierz Górski oraz Rafał Siciński mówili także o planowanych 17 km dróg rowerowych, które miałyby powstać przy okazji budowy małych centrów przesiadkowych. - Chcemy połączyć istniejące ścieżki w spójną sieć. Na pewno trzeba trochę poprawić istniejące już drogi rowerowe bo w niektórych miejsce jest taka konieczność. Mam nadzieję, że uda się pomysły wdrożyć w życie - podkreślał Siciński.   Cały program "Rowerowy Sosnowiec" zawarty został w 10 punktach, które poniżej prezentujemy:   1. W ramach połączeń małych węzłów przesiadkowych postanie 17,5 kilometra dróg rowerowych oraz zostaną przebudowane kładki ( Środula, Naftowa) 2. Corocznie dodatkowo na infrastrukturę rowerową przeznaczymy 2 miliony złotych. 3. Obecne istniejące ścieżki zostaną połączone i przebudowane: przejazdy rowerowe przez przejścia dla pieszych z oznakowaniem poziomym, pionowym i sygnalizacją obniżenie krawężników, remont nawierzchni, przejazdy za wiatami przystankowymi, oznakowanie) 4. Na drogach jednokierunkowych dopuścimy ruch rowerowy ( tam gdzie to możliwe namalowane zostaną kontrapasy) 5. Na drogach pojawią się śluzy rowerowe (namalowanie 10 śluz w technologii grubowarstwowej to 25 tyś zł ) gdzie nie będzie miejsca na pasy dla rowerów w miarę zmian przepisów wprowadzimy. tzw sierżanty. 6. Wszystkie inwestycje drogowe i remonty będą konsultowane pod kątem możliwości budowy infrastruktury rowerowej. 7. Wszystkie nowo budowane drogi rowerowe będą miały nawierzchnie asfaltowo-mineralna i w miarę możliwości będą oddzielone od chodnika dla pieszych. 8. Przed wszystkimi placówkami użyteczności publicznej postawione zostaną stojaki rowerowe w kształcie litery U 9. Zainstalowanych zostanie 20 publicznych stacji napraw rowerów. 10. Powstanie spójny system oznakowanie dróg i ścieżek rowerowych - tablice z kierunkami jazdy, odległościami   (KP)  

„Jaski” wygrały po raz trzeci

dodane 04.11.2014
[Region, Sosnowiec] Wyjazdowe zwycięstwo koszykarek JAS-FBG. Tym razem sosnowiczanki pokonały rezerwy występującego w ekstraklasie AZS PWSZ Hajduk Kominki 71:64.   Mecz rozpoczął się od prowadzenia 4:0 dla JAS-FBG, ale miejscowe nie pozwoliły na zwiększenie przewagi. Pierwsza kwarta oscylowała wokół remisu, ale dobra gra w obronie AZS-u, sprawiła, że nasz zespół miał problemy ze zdobywaniem punktów. Rywalki skwapliwie to wykorzystały i wyszły na prowadzenie 18:12. Ostatecznie ta odsłona zakończyła się wygraną gospodyń 20:15.   Na początku drugiej kwarty AZS prowadził już siedmioma punktami 32:25, ale celne „trójki” JAS-FBG pozwoliły sosnowiczankom zmniejszyć dystans. Naszej drużynie udało się nawet wyjść na prowadzenie (35:34), ale w ostatniej akcji punktowały rywalki i to one wygrały pierwszą połowę 36:35.   Drugą połowę lepiej rozpoczął nasz zespół, który dzięki skutecznej grze wypracował sobie kilkupunktową przewagę. W szczytowym momencie wynosiła ona 13 punktów. AZS nieco zniwelował w końcówce straty, ale do ostatniej odsłony nasza drużyna przystępowała z pięciopunktową zaliczką.   W ostatniej odsłonie rywalki za wszelką cenę chciały odwrócić losy meczu, ale nasza drużyna trzymała bezpieczny dystans. Dzięki dobrzej grze w obronie sosnowiczankom udało się utrzymać prowadzenie i wygrać cały mecz 71:64.   - Cieszy trzecie zwycięstwo naszych koszykarek, takie zwycięstwa budują zespół , rozwijają go i tworzą fajną atmosferę do dalszej pracy Tydzień temu nie udało się utrzymać prowadzenia tym razem nasze dogoniły przeciwnika wytrzymały napór i agresywną obronę gorzowianek , zagrały fajnie zespołowo końcówkę spotkania – mówił po meczu trener JAS-FBG Mirosław Orczyk.   Punkty dla JAS FBG  zdobyły: Dobrowolska 21, Dąbkowska 14, Kotonowicz 12, Kosałka 9, Kaczor 7, Feja 6, Chaliburda 2.   Kolejne zawody nasze koszykarki rozegrają w najbliższą niedzielę 09.11 2014  o godz. 17.00  w hali przy ul. Żeromskiego 9 a przeciwnikiem JAS FBG Sosnowiec będzie zespół  KS LIDER Swarzędz .   (KP)

Nie postawiły się Impelowi

dodane 03.11.2014
[Region, Dąbrowa Górnicza] Siatkarki z Dąbrowy po raz drugi w tym sezonie zaznały goryczy porażki. MKS uległ na własnym terenie Impelowi Kraków 1:3. Początek meczu był bardzo wyrównany. W naszym zespole wyróżniała się była zawodniczka Impelu Katarzyna Konieczna, której ataki siały popłoch po drugiej stronie siatki. Ostatecznie na pierwszej przerwie technicznej drużyny schodziły przy stanie 8:7. Udane akcje Miry Topić i Moniki Ptak spowodowały, że wrocławianki objęły prowadzenie 13:9, a przed drugą przerwą techniczną wygrywały 16:12. Gdy Impel prowadził 20:16 wydawało się, że losy seta są już rozstrzygnięte. Zespół MKS-u zdołał jednak zdobyć trzy punkty z rzędu. Niestety, na więcej Tauronu już stać nie było i set zakończył się wygraną 25:21 przez ekipę z Dolnego Śląska. Drugi set rozpoczął się od szybkiego prowadzenia gości 3:0. Wówczas o czas poprosił trener MKS-u i zespół z Dąbrowy zaczął odrabiać straty, doprowadzając do remisu 5:5. Impel odskoczył wprawdzie na  8:5, ale chwilę później znów był remis 9:9. Po kolejnych kilku akcjach to gospodynie prowadziły 12:10. Zespół MKS-u konsekwentnie budował przewagę i na drugą przerwę techniczną schodził prowadząc 16:11. Losy seta starały się odwrócić Joanna Kaczor i Hana Cutura, ale drużyna z Dąbrowy grała niezwykle pewnie. Impel do odrabiania strat starała się pobudzić Monika Ptak, która popisała się dwoma asami serwisowymi, ale błyskawicznie dwoma atakami popisała się Gina Mancuso i MKS wygrał 25:20. Trzeci set to na początku znów wyrównana walka. Na pierwszej przerwie technicznej gospodynie prowadziły 8:7. Impel odrobił strarty i po skutecznym ataku Joanny Kaczor wygrywał 10:9. Kolejne dwa punkty także wywalczyły zawodniczki z Wrocławia i o czas poprosił trener MKS-u. Impel odskoczył na kilka punktów i wkrótce prowadził 16:12. Zespół z Dąbrowy zdołał zdobyć dwa „oczka”, ale kolejnych pięć akcji zakończyło się sukcesem Impelu i było już 21:14 dla drużyny z Wrocławia. Gospodynie chciała jeszcze poderwać Eleonora Dziękiewicz, ale Impel nie roztrwonił przewagi i wygrał trzecią partię 25:18.   Czwarta partia to znów na początku akcje niemal punkt za punkt. Ostatecznie po skutecznym ataku Miry Topić zespół Impelu objął prowadzenie 8:7. I znów po pierwszej przerwie technicznej wicemistrzynie Polski uzyskały przewagę i wygrywały 12:9. Kolejne minuty to ponownie bardzo dobra gra wrocławskiej drużyny. Skuteczne ataki i dobre interwencje w obronie spowodowały, że wrocławski zespół prowadził już 20:13 i tej przewagi nie roztrwonił. Wygrał tego seta 25:15 i cały mecz 3:1. – Gratulacje dla Impelu. Zrobiliście naprawdę dobrą robotę, której my nie zrobiliśmy. Nie zagraliśmy w sposób, w jaki chcieliśmy zagrać, jaki planowaliśmy. Robiliśmy błędy w różnych aspektach, głównie w przyjęciu. Drużyna, taka jak my, potrzebuje stabilizacji i jakości w każdej akcji. Nie możemy sobie pozwolić na to, co zrobiliśmy dzisiaj. Nie możemy grać z taką ilością błędów w przyjęciu. Szamotaliśmy się na skrzydłach, nie wykonaliśmy dobrze tej roboty. Dla mnie to właśnie były klucze do tego spotkania, że nie zagraliśmy tak, jak chcieliśmy – podsumował spotkanie trener MKS-u, Juan Manuel Serramalera. (KP) MKS Dąbrowa Górnicza - Impel Wrocław 1:3 (21:25, 25:20, 18:25, 15:25) MKS: Cemberci, Dziękiewicz, Konieczna, Mancuso, Sobolska, Zakrewskaja, Strasz (libero) - Łukaszewska, Piekarczyk, Staniucha-Szczurek, Urban.    

Nerwy na własne życzenie, ale najważniejsze są trzy punkty

dodane 31.10.2014
[Sosnowiec] Piłkarze Zagłębia „zgasili” Znicz. Sosnowiczanie pokonali 3:2 ekipę z Pruszkowa fundując sobie nerwową końcówkę. Do przerwy bowiem ekipa Mirosława Smyły prowadziła już 3:0.   Przed meczem trener naszej drużyny postanowił mocno namieszać w składzie i w porównaniu do poprzedniego meczu z MKS Kluczbork w składzie zaszło aż siedem zmian. - Trzeba było coś zrobić. Obserwując chłopaków na treningach, można było jednoznacznie stwierdzić, że chcą grać. Stąd decyzja o daniu szansy tak zwanym rezerwowym – tłumaczył swoją decyzję Smyła. Mecz mógł się dla nas rozpocząć beznadziejnie, gdyż już w 4 minucie rywale egzekwowali rzut karny po faulu bramkarza, Wojciecha Fabisiaka. Na całe szczęście golkiper wyczuł intencje strzelca i wybił piłę na rzut rożny. – Trochę sprokurowałem tego karnego więc trzeba było się zrehabilitować – powiedział po meczu. To już drugi karny obroniony w tej rundzie przez naszego bramkarza. Kilka minut po tej sytuacji sosnowiczanie wyszli na prowadzenie. Na strzał z około dwudziestu metrów zdecydował się Hubert Tylec i piłka zatrzepotała w siatce. Gol podciął skrzydła rywalom, co skwapliwie wykorzystali nasi gracze. Najpierw Tomasz Szatan z bliskiej odległości wpakował piłkę do bramki po podaniu Miłosza Kozaka, a następnie Piotr Giel efektowanym szczupakiem po raz trzeci pokonał bramkarza gości. Nie był to koniec nieszczęść Znicza w tej odsłonie. W 38 minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Andrzej Niewulis i goście musieli grać w dziesiątkę. Wydawało się, że w takiej sytuacji druga połowa po prostu się odbędzie, a tymczasem ambitnie grający goście najpierw strzelili bramkę na 1:3, a w 87 kontaktową i doprowadzili do nerwowej końcówki. - Często bywa, że niewykorzystane sytuacje się mszczą i tak było w tym meczu. Wydawało się, że przy prowadzeniu 3:0 jest już po meczu, ale piłka jest przewrotna. Bałem się, że zemszczą się na nas niewykorzystane sytuacje z końcówki. Najważniejsze, że dowieźliśmy zwycięstwo  - przyznał po meczu trener Smyła. (KP)   Zagłębie Sosnowiec – Znicz Pruszków 3:2 (3:0) Bramki:  1:0 - Hubert Tylec (9.), 2:0 - Tomasz Szatan (26.), 3:0 - Piotr Giel (31.), 3:1 - Mateusz Pielak (63.), 3:2 - Mateusz Muszyński (87.) Zagłębie: Fabisiak - Sierczyński, Markowski, Jarczyk, Kutarba Ż- Matusiak Ż, Szatan Ż- Tylec Ż (69. Ryndak), Tumicz (89. Budek), Kozak (78. Kozak) - Giel (64. Arak).

Bez sentymentów

dodane 30.10.2014
[Dąbrowa Górnicza] Siatkarki z Dąbrowy w poniedziałek uległy w Policach Chemikowi, ale nie mają zbyt wiele czasu na rozpamiętywanie tamtego meczu, gdyż już jutro zmierzą się u siebie z Impelem Wrocław. O meczu, który za nami jak i o pojedynku, który dopiero się odbędzie, mówi atakująca MKS-u, Katarzyna Konieczna.   Katarzyna Konieczna mimo porażki z Policzankami nie ukrywa, że ambicje Taurona Banimexu MKS Dąbrowa Górnicza sięgają dużo wyżej: – Dziewczyny z Polic zagrały bardzo dobry mecz, ale uważam, że nas stać na wiele więcej i jeszcze nie złożyłyśmy broni w walce z tym rywalem. Według atakującej dąbrowskiego zespołu spotkanie z Chemikiem Police stało na niezłym poziomie: – Sądzę, że walka była wyrównana. Odzwierciedleniem tego stwierdzenia niech będą długie akcje, których zdarzyło się kilka w tym meczu. Niestety, większość z nich wygrały przeciwniczki. Katarzyna Konieczna nie chce też rozpamiętywać porażki i nastawia się pozytywnie przed najbliższymi spotkaniami z wicemistrzem Polski oraz Atomem Treflem Sopot: – Naszym celem jest wyjść na boisko i dać z siebie wszystko. To powinno przynieść pozytywny efekt. Mamy po prostu mało czasu, więc szkoda go na smutki. Co się stało, to się nie odstanie, więc wyciągamy wnioski i walczymy dalej. Była zawodniczka Impelu Wrocław mówi też, że mimo posiadania wielu przyjaciół na Dolnym Śląsku, piątkowe spotkanie jest dla niej jak każde inne: – Na boisku nie ma znajomych. Są dwie drużyny, z których jedna zawsze jest przeciwnikiem. Mecz Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza – Impel Wrocław odbędzie się pojutrze o godzinie 17:00 w hali „Centrum” w Dąbrowie Górniczej. (KP)  

Mistrz lepszy od Tauronu

dodane 28.10.2014
[Region, Dąbrowa Górnicza] Siatkarki z Dąbrowy Górniczej uległy na wyjeździe 0:3 Chemikowi Police. Choć wynik nie przekonuje, nasze dziewczęta postawiły mistrzyniom Polski twarde warunki. Od początku meczu Tauron podjął walkę z mistrzem kraju. Wprawdzie pierwsze piłki były dla miejscowych, ale gdy w polu zagrywki pojawiła się Katarzyna Konieczna, Tauron dogonił rywalki a następnie wyszedł na prowadzenie. Agresywna zagrywka zmusiła rywalki do błędu, dzięki czemu na pierwszą przerwę techniczną nasz zespół schodził przy stanie 8:6 dla MKS-u. Świetna gra w ataku Koniecznej i Katsiaryny Zakreuskayi, a także dobra postawa libero Krystny Strasz sprawiła, że policzanki nie potrafiły wypracować sobie przewagi. Niemal do samego końca toczyła się walka punkt za punkt. Niestety, błędy własne sprawiły, że Chemik objął trzypunktowe prowadzenie (20:17), którego nie oddał już do końca tego seta. W drugi set nasz zespół nie wszedł dobrze i po kilku akcjach przegrywał 2:6, a następnie 3:8. Gdy Chemik prowadził już 11:3, trener MKS-u wziął czas i dokonał zmian w składzie.Gra dąbrowianek poprawiła się po podwójnej zmianie, gdy Ozge Cemberci i Katarzynę Konieczną zmieniły Natalia Piekarczyk oraz Tamara Kaliszuk. Dzięki skutecznej grze tej dwójki Tauron zmniejszył straty do 3 punktów. Niestety, był to tylko chwilowy zryw. Rozpędzony Chemik zdobywał punkt za punktem i po kilku minutach było już 16:9. Podłamane dąbrowianki nie były już w stanie odwrócić losów tej partii i ostatecznie uległy do 16. Początek trzeciej partii obfitował w wyrównaną walkę punkt za punkt, do czasu wznowienia skutecznej gry Taurona Banimexu, który po bloku Zakreuskayi i ataku Koniecznej wyszedł na prowadzenie 4:2. Szybko jednak dąbrowianki straciły dwupunktową przewagę poprzez proste błędy. Następnie as serwisowy Any Bjelicy wyprowadził Chemik na prowadzenie 6:5. Na pierwszą przerwę techniczną MKS schodził przegrywając jednym punktem.   Po przerwie skutecznie atakowała Konieczna, ale policzanki nie pozostawały dłużne i wypracowały sobie trzypunktową przewagę. Dąbrowskie zawodniczki postawiły się jednak mistrzyniom Polski i szybko odrobiły straty dzięki atakom Zakreuskayi i Koniecznej. Twarda walka punkt za punkt trwała w najlepsze. Przy stanie 19:18 dla MKS-u o czas poprosił trener miejscowych. Był to kluczowy moment tej partii. Chemik zdobył trzy punkty z rzędu i wypracowanej przewagi już nie dał sobie odebrać, wygrywając tego seta do 22, a cały mecz 3:0. (KP) Chemik Police – Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza 3:0 (25:19, 25:16, 25:22) Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza: Cemberci, Konieczna, Mancuso, Zakreuskaya, Sobolska, Dziękiewicz, Strasz (libero) oraz Kaliszuk, Piekarczyk, Urban.    
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl