Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Anwil lepszy po kolejnej zaciętej końcówce

dodane 17.02.2017
[Dąbrowa Górnicza] MKS Dąbrowa Górnicza w swojej pucharowej parze miał Anwil Włocławek, który w ostatniej rywalizacji obu ekip pokonał dąbrowian w Hali Mistrzów. Mimo zaciętej końcówki, zespół Drażena Anzulovicia ponownie musiał uznać wyższość zespołu Igora Milicica. Obie drużyny rozpoczęły bardzo nieskutecznie. Kibice w Arenie Ursynów dostali festiwal nietrafionych prób. MKS Dąbrowa Górnicza zdołał wypracować nieznaczną przewagę, gdy Byron Wesley i Witalij Kowalenko trafili po jednej próbie z linii rzutów wolnych. W kolejnych posiadaniach trójki wymienili Michał Chyliński i Kowalenko. Pierwsza dziesiątka ostatecznie należała do dąbrowian. Faulowany przy rzucie za trzy Kerron Johnson trafił wszystkie trzy próby. Drugą kwartę zespoły rozpoczynały z różnicą 4 oczek na korzyść MKS-u, ale Anwilowi Włocławek szybko udało się odrobić straty. Wymiana ciosów przeciągnęła się do końca kwarty. Po trafieniu za trzy Przemysława Szymańskiego ekipa z Zagłębia prowadziła 29:27 i to były ostatnie punkty drużyny w tej kwarcie. Włocławianie wyszli na prowadzenie 33:29 dzięki serii 6:0. Podopieczni Drażena Anzulovicia potrzebowali mocnej odpowiedzi. Większość trzeciej odsłony pojedynku wyraźnie należała do Anwilu. Dobra obrona zespołu Igora Milicica wymuszała kolejne błędy MKS-u. Po dwóch rzutach wolnych Pawła Leończyka, zespół z Włocławka objął 11-punktowe prowadzenie [51:40], ale ostatnie minuty należały do dąbrowian. 6 z kolejnych 8 punktów MKS-u zdobył Wesley popisując się w jednej z akcji znakomitym obrotem i trafieniem z półdystansu. Przed ostatnimi 10 minutami Anwil miał przewagę 3 oczek, więc końcówka zapowiadała się interesująco. Podopieczni trenera Milicica po raz kolejny byli w stanie wypracować 10 punktów przewagi, ale ekipa z Zagłębia raz jeszcze odrobiła straty zbliżając się na punkt po wsadzie Jakuba Parzeńskiego. Anwil poprosił o czas i ten okazał się decydujący. Najpierw trójka Nemanij Jaramaza, a następnie punkt po rzucie wolnym Josipa Sobina. Przewaga 4 punktów utrzymała Włocławek przy życiu. Decydujące trafienia z linii wolnych Kamila Łączyńskiego przesądziły o wyniku. ANWIL WŁOCŁAWEK – MKS DĄBROWA GÓRNICZA 73:67 (12:16, 21:13, 18:19, 22:19) Anwil: Mccray 11, Jaramaz 12, Chyliński 11, Łączyński 7, Dmitriew 5, Sobin 11, Washington 2, Leończyk 9, Młynarski 5 MKS: Johnson 10, Piechowicz 0, Wilson 2, Pamuła 0, Wołoszyn 5, Kucharek 3, Chatkevicius 2, Kovalenko 7, Szymański 5, Parzeński 11, Wesley 22 Michał Kajzerek

Mocna końcówka dąbrowian

dodane 13.02.2017
[Dąbrowa Górnicza] MKS Dąbrowa Górnicza pokonał na własnym parkiecie PGE Turów Zgorzelec i ponownie obronił Halę Centrum! Tym razem zawodnicy Drażena Anzulovicia odnieśli bardzo ważną wygraną przeciwko mocnemu rywalowi. Do dwunastego zwycięstwa w sezonie ekipę z Zagłębia poprowadził Kerron Johnson notując 20 oczek i 5 asyst. Choć w poprzednich dwóch spotkaniach to MKS Dąbrowa Górnicza lepiej rozpoczynał walkę, tym razem PGE Turów Zgorzelec szybko zbudował dwucyfrowe prowadzenie 11:1.   Gospodarzom wyraźnie brakowało skuteczności, a rywal wszedł w mecz z dobrą energią. Po przerwie na żądanie trenera Drażena Anzulovicia, MKS poprawił grę w obronie i rozpoczął mecz od początku. Po wsadzie Witalija Kowalenko było już 9:13. PGE zdołało mimo wszystko pozostać na prowadzeniu m.in. dzięki trafieniom Michaela Gospodarka. Drugą kwartę ekipy rozpoczynały z różnicą 6 punktów (13:19).   Poza grą był Jeremiah Wilson z powodu drobnej kontuzji stopy. Początek kolejnych 10 minut należał do miejscowych. Po kontrze zakończonej punktami Przemysława Szymańskiego strata zmalała do 2 oczek. Ekipy zaczęły wymieniać się ciosami. Kibice zebrani w Hali Centrum dostali dobre koszykarskie widowisko. Pierwsze prowadzenie dąbrowianom dał Laimonas Chatkevicius, trafiając próbę spod kosza. Do wyniku 31:28 prowadzenie MKS-u podbił Kerron Johnson, ale w jednej z ostatnich akcji połowy MKS popełnił faul niesportowy, co pozwoliło drużynie ze Zgorzelca wrócić. Pierwsze 20 minut ekipy kończyły z remisem 32:32. Druga połowa była prawdziwą batalią pomiędzy dwoma równymi zespołami. Po trafieniu za trzy ponownie znakomitego z dystansu Piotra Pamuły gospodarze prowadzili 48:43, ale pięć punktów z rzędu Denisa Ikovleva doprowadziło do remisu. Bardzo zacięte 10 minut zakończył znakomity buzzer-beater Kerrona Johnsona. Na ostatnie 10 minut dąbrowianie wychodzili z przewagą 55:51. Początek należał do gości. Odrobili straty po akcji z faulem Kirka Archibeque’a. To był jednak koniec dla drużyny z Dolnego Śląska.   MKS ostatnie minuty zdominował znakomitą postawą w defensywie. Przewaga rosła po trafieniach Pamuły, Johnsona i Kovalenko. Wygraną podopiecznych Anzulovicia przypieczętował Witalij wsadzając piłkę i dając swojej drużynie 12-punktowe prowadzenie (72:60). Najlepszym zawodnikiem meczu został Kerron Johnson kończąc z 20 punktami i 5 asystami. MKS DĄBROWA GÓRNICZA – PGE TURÓW ZGORZELEC 73:63 (13:19, 19:13, 23:19, 18:12) MKS: Johnson 20, Pamuła 17, Parzeński 11, Kowalenko 9, Szymański 6, Chatkevicius 4, Wołoszyn 3, Wesley 3,  Kucharek 0 PGE: Ikovlev 13, Archibeque 13, Michalak 11, Nikolić 10, Jackson 5, Gospodarek 4, Bochno 3, Ryan 2, Kostrzewski 2, Borowski 0   Michał Kajzerek

Marta Puda Sportowcem Roku 2016 województwa śląskiego

dodane 09.02.2017
[Sosnowiec] W śrdę 8 lutgo zostały ogłoszone wyniki Plebiscytu Dziennika Zachodniego na najlepszego Sportowca, Trenera i Drużynę Roku 2016 województwa śląskiego. Sportowcem Roku 2016 wybrano Martę Pudę, szablistkę z TMS ZAGŁĘBIE Sosnowiec. Uroczysta gala odbyła się w Hali Sportowej AWF Katowice.   Kapituła, w której zasiadał m.in. Robert Korzeniowski, dwukrotny mistrz olimpijski, wybierała najlepszych w Kategoriach: Sportowiec, Trener i Drużyna Roku 2016. Najlepszy Sportowiec Roku 2016, |Marta Puda, jest zawodniczką TMS Zagłębie Sosnowiec od 2008 roku. Jej trenerem klubowym jest Krzysztof Wątor, który w znalazł się w gronie ośmiu trenerów nominowanych do tytułu. Na arenie międzynarodowej odnosiła sukcesy w kategoriach młodzieżowych. W 2007 została mistrzynią Europy w kategorii do 17 lat drużynowo, a indywidualnie wywalczyła brązowy medal. Na mistrzostwach Europy w tej samej kategorii wiekowej w 2008 wywalczyła srebrny medal drużynowo i ponownie brązowy medal indywidualnie. Na mistrzostwach Europy juniorów w 2009 zdobyła złoty medal drużynowo. Na młodzieżowych mistrzostwach Europy (do lat 23) wywalczyła srebrny medal drużynowo w 2011, brązowy medal indywidualnie w 2011 i brązowy medal drużynowo w 2015. Na mistrzostwach świata seniorów do lat 20 wywalczyła srebrne medale drużynowo w 2010 i 2011.   W 2015 osiągnęła pierwszy większy sukces seniorski, zdobywając brązowy medal Uniwersjady w turnieju indywidualnym. Reprezentowała Polskę na mistrzostwach świata seniorów w roku 2013 (5 m. drużynowo i 28 m. indywidualnie) i 2014 (6 m. drużynowo i 53 m. indywidualnie) oraz mistrzostwach Europy seniorów w 2013 (4 m. drużynowo i 31 m. indywidualnie) i 2016 (4 m. drużynowo). Na mistrzostwach Polski wywalczyła wicemistrzostwo drużynowo w 2008 i 2013, brązowy medal indywidualnie w 2011, 2013, 2014, 2015 i 2016, drużynowo w 2010 i 2011.   (s)    

Rewanż w dobrym stylu

dodane 09.02.2017
[Dąbrowa Górnicza] Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. MKS Dąbrowa Górnicza wrócił do Hali Centrum i pewnie pokonał AZS Koszalin w rewanżowym pojedynku drużyn. Po problematycznej pierwszej połowie, w drugiej ekipa z Zagłębia była w stanie kontrolować przewagę. Kolejny bardzo dobry mecz rozegrał kapitan – Piotr Pamuła. Zanotował 18 punktów, 4 asysty i 2 zbiórki. Gospodarze, podobnie jak w meczu z Anwilem Włocławek, dobrze weszli w spotkanie wypracowując prowadzenie 11:2. Swój pierwszy rzut za trzy trafił Laimonas Chatkevicius, który niespodziewanie znalazł się w pierwszym składzie MKS-u Dąbrowa Górnicza. AZS Koszalin w kolejnych minutach złapał rytm i po dwóch trójkach z rzędu Piotra Stelmacha prowadził 14:13. Odpowiedź dąbrowian była bezkompromisowa. Ucieczka 11:2 po dobrych akcjach Byrona Wesleya, Kuby Parzeńskiego i Piotra Pamuły. Drugą kwartę MKS rozpoczynał z 8-punktami przewagi (26:18). Kolejne 10 minut było bliźniaczo podobne. MKS zbudował już przeszło 10-punktową przewagę, ale znów nie potrafił jej utrzymać. Dwie trójki w kontrze najpierw Curtisa Millage’a, następnie Marcina Nowakowskiego zredukowały stratę do 3 oczek. W połowie kwarty był remis 32:32. Kolejny powrót Akademików podrażnił ambicje miejscowych, zwłaszcza Pamuły, który pierwszą połowę kończył z 3/3 zza łuku. Koszalinianie ostatnie posiadanie kwarty rozpoczęli na 29 sekund przed końcem. To oznaczało, że MKS będzie miał około 5 sekund na finałową akcję. Maciek Kucharek złapał po przechwycie, przebiegł 3/4 parkietu i wsadził do kosza tuż przed syreną! Gospodarze prowadzili 48:34 przed kolejnymi 20 minutami. W trzeciej odsłonie byli w stanie kontrolować przewagę m.in na linii rzutów wolnych skąd często próbowali swoich sił. Przed ostatnimi 10 minutami prowadzili bezpiecznie 65:50. MKS konsekwentnie umacniał swoją przewagę nad rywalem z Koszalina. Trafienie za trzy Jeremiah Wilsona zwiększyło przewagę do 22 punktów. Po tym uderzeniu AZS nie potrafił się już podnieść. Dąbrowianie przerwali serię porażek, a MVP spotkania został Piotr Pamuła notując 18 punktów, 4 asysty i 2 zbiórki. MKS DĄBROWA GÓRNICZA – AZS KOSZALIN 90:60 (24:16, 24:18, 17:16, 25:10) MKS: Pamuła 18, Johnson 14, Wilson 14, Wesley 13,  Chatkevicius 9, Parzeński 7, Kowalenko 6, Wołoszyn 5, Kucharek 4, Wieczorek 0, Szymański 0 AZS: Stelmach 14, Nowakowski 12, Johnson 9 Zalewski 7, Harris 7,  Millage 5, Wrona 3, Manigault 2,  Sikora 1, Wadowski 0, Pabianek 0 Michał Kajzerek

Suksesy zawodników Guja Jiujutsu w słowackiej Źilinie

dodane 07.02.2017
[Jaworzno] Dwa srebrne i jeden brązowy medal w Międzynarodowym Turnieju Judo w Źilinie wywalczyła trójka reprezentantów Jaworznickiej Szkoły Walki Wręcz Guja Jiujutsu. Podopieczni Tomasza Guji i Dawida „Spider” Pająka nie spodziewali się tak wysokiego poziomu rywalizacji, do walki o miejsce na podium stanęli najbardziej doświadczeni judocy ze Słowacji i Czech. Od czerwca ubiegłego roku żaden judoka nie zdołał wykonać punktowanej akcji na Patryku Ficoniu. Podobnie było w Źilinie. Jaworznian dominował na macie w kategorii wagowej do 50 kg. Zaledwie kilka sekund zajęło mu zmuszenie Adama Bobośika z „Budokan” Zvolen do poddania się. „Gonzo” już w pierwszych sekundach walki założył dźwignię wyłamującą staw łokciowy w parterze. W pojedynku finałowym Matuś Danko z ”Mladost” Źilina był bezsilny w starciu z Ficoniem. Przez całą walkę słowacki judoka nie wykonał żadnej techniki, za to około 15 razy ratował się przed upadkiem na plecy, gdy jaworznianin stosował różnorodne rzuty. W pewnym momencie sędzia główny zawodów przerwał starcie i nakazał arbitrowi ogłosić werdykt na korzyść reprezentanta gospodarzy. Powodem miało być przewinienie polegające na uchwyceniu przez „Gonzo” prawego uda przeciwnika. Faktycznie, zawodnik Guja Jiujutsu złapał Słowacka w pasie. Nie pomogły protesty trenera, jak również słowackich i czeskich szkoleniowców, którzy twierdzili, że był to niesłuszny, krzywdzący werdykt. Jaworznian ze łzami w oczach zszedł z maty będąc pewny swojej przewagi podczas całej walki. Drugie miejsce w turnieju zajął najmłodszy z jaworznickiej drużyny Martin „Moskito” Bernat, który w decydującym pojedynku, pomimo wysokiego prowadzenia (4 wazari), w ostatnich sekundach walki rzucił się do ataku, co umiejętnie wykorzystał Adam Markovics z „Judo Club” Pezinok, kontrując akcję Polaka i rzucając go na ippon. Na najniższym podium w kategorii wagowej do 42 kg stanął Kacper „Baca” Kadłuczka, który w pierwszej walce trafił na jednego z najlepszych czeskich judoków, którym jest Adam Krćal z „Junior Judo” Brno. Utytułowany zawodnik z Moraw nie dał szans przedstawicielowi stylu walki Guja Jiujutsu. Skutecznie przeprowadzony rzut, a następnie trzymanie, z którego „Baca” nie miał szans się wydostać, zakończyło starcie już w pierwszej minucie. Czech bez większych trudności rozgromił swoich kolejnych rywali i stanął na najwyższym podium w Źilinie.   Uczestnicy turnieju po raz pierwszy walczyli według nowych przepisów Międzynarodowej Federacji Judo. Najważniejszą zmianą jest skala ocen za skutecznie wykonany rzut, w wyniku którego przeciwnik upadł na plecy. Zrezygnowano z najniższej oceny, tj. yuko. Obecnie zawodnik może otrzymać wazari bądź ippon, który kończy starcie przed czasem. Wcześniej, by wygrać pojedynek, wystarczyły dwa wazari. Martin Bernat z Jaworzna podczas jednej walki zdobył aż cztery wazari, po czym przegrał pojedynek, gdy przeciwnik wykonał tylko jeden rzut oceniony na ippon. W opinii trenera Tomasza Guji o ile pomysł z wycofaniem yuko może jest dobry, to zasada nieskończonej ilości wazari nie jest dobrym rozwiązaniem.   Jeszcze w lutym jaworznian czeka trudniejszy sprawdzian. Patryk „Gonzo” Ficoń, Wiktor „Dziki” Proksa i Kacper „Baca” Kadłuczka wystąpią w Pucharze Czech w Judo, który odbędzie się w Ostrawie. (KM)

Tour de Bike Atelier

dodane 07.02.2017
[Sosnowiec] W Sosnowcu i we Wrocławiu rozegrane zostały kolejne edycje Tour de Bike Atelier, czyli wyścigów na profesjonalnych trenażerach kolarskich. Zmagania w tych dwóch miejscowościach były ósmą i dziewiątą okazją do stacjonarnej rywalizacji na rowerach w tym sezonie zimowym. Tradycyjnie do pokonania było prawie 11-kilometrów, odzwierciedlających rundę szosowych mistrzostw świata w Madrycie z 2005 roku. Jazdę uatrakcyjniała prezentowana na ekranie hiszpańska trasa. W Sosnowcu najszybszy okazał się Mirosław Wójciak, który uzyskał wyniki 16:54. Zawodnik ten regularnie uczestniczy w imprezach Bike Atelier i był to dla niego kolejny już wyścig na trenażerach. –Trasa była trudna, interwałowa i odpowiadała mojej sylwetce. Specjalizuję się w jeździe indywidualnej na czas i ten wyścig można do tej kategorii zaliczyć – mówi zwycięzca. – Lubię wyznaczać sobie strefy, poziomy generowanych watów i później jechać na „cyferkach”.  W ten sposób przygotowałem się też do tego startu, choć muszę przyznać, że nieco przeliczyłem się z własnymi siłami. Za mocno zacząłem ostatni podjazd i na ostatnie 200-300 metrów zabrakło mi mocy w nogach. Myślę zatem, że mogłem pojechać jeszcze szybciej. Na szczęście wynik jaki uzyskałem był wystarczający do zwycięstwa. Byłem pierwszą osobą, która wystartowała w Sosnowcu, więc nie znałem czasów rywali i musiałem po prostu jechać swoim, możliwie najmocniejszym tempem – relacjonuje Mirosław Wójciak. Niewiele wolniej od triumfatora zaplanowany dystans pokonał Sebastian Pakulski, który stracił zaledwie 10 sekund. Trzeci był kolejny z etatowych uczestników imprez Bike Atelier, Sławomir Ligęza uzuskując czas 17:32. Małe różnice odnotowano także we Wrocławiu, gdzie po triumf – z wynikiem 14:29 – sięgnął Marek Beśka. Był on szybszy od Filipa Bagińskiego, który zajął drugie miejsce, o 17 sekund. Trzeci czas „wykręcił” Tomasz Kołogryw (15:21). Do rozegrania pozostały jeszcze trzy wyścigi Tour de Bike Atelier. W najbliższych dniach do rywalizacji przystąpią zawodnicy w Gliwicach (8-11 lutego), a tydzień później w Poznaniu i Dąbrowie Górniczej (15-18 lutego). Najlepsi z wszystkich miast zmierzą się w Wielkim Finale, który odbędzie się 25 lutego w Sosnowcu. Udział w wyścigu jest bezpłatny i nie trzeba się wcześniej rejestrować. Wystarczy przyjść w godzinach otwarcia sklepu. Organizator zapewnia rower szosowy (można też startować na swoim), pedały platformowe (również można zamontować swoje), bidon z napojem izotonicznym oraz baton energetyczny Power Bar. Na najszybszych czekają bony podarunkowe do sklepów Bike Atelier oraz roczne prenumeraty magazynów kolarskich („Szosa”, „bikeBoard”). Pełny regulamin imprezy znajduje się pod linkiem regulamin. Wyniki – Sosnowiec – Top 5: Mirosław Wójciak 16:54 Sebastian Pakulski 17:04 Sławomir Ligęza 17:32 Mirosław Wójcik 17:54 Bogdan Pałczyk 18:23 Wyniki – Wrocław – Top 5: Marek Beśka 14:29 Filip Bagiński 14:46 Tomasz Kołogryw 15:21 Paweł Klimkiewicz 15:32 Piotr Berdzik 15:39 (s)

Emocje we Włocławku, Anwil lepszy w końcówce

dodane 06.02.2017
[Dąbrowa Górnicza] Po zaciętej rywalizacji, końcówka spotkania należała do Anwilu Włocławek, który pokonał we własnej hali MKS Dąbrowę Górniczą 73:70. Najlepszym zawodnikiem meczu był bez wątpienia center gospodarzy – Josip Sobin. Zanotował aż 28 punktów. Drużyna MKS-u Dąbrowy Górniczej weszła w spotkanie znacznie lepiej prowadząc już 13:7 po niesamowitym rzucie z 9 metrów Bartłomieja Wołoszyna. Dąbrowianie byli w stanie kontrolować mecz po obu stronach parkietu. Zmuszali Anwil Włocławek do trudnych rzutów. Rywal w pierwszej kwarcie trafiał poniżej 40% z gry, natomiast ekipa z Zagłębia wykorzystała przeszło 60% swoich prób. Tę część walki zakończył wsad w kontrze Witalija Kowalenko. MKS prowadził 22:16. W kolejnych 10 minutach gospodarze wrzucili wyższy bieg, zwłaszcza Josip Sobin. Wysoki Anwilu zdominował środek pola notując kolejne punkty. Pierwszą połowę skończył mając na koncie 16 oczek i 5 zbiórek. MKS z kolei zaciął się w ataku. Ekipy do samego końca drugiej odsłony wymieniały się ciosami. Po rzucie z półdystansu Byrona Wesleya goście prowadzili 34:33, ale w końcówce skuteczniejsi okazali się podopieczni trenera Igora Milicicia i schodzili do szatni z przewagą 37:34. Druga połowa przyniosła sporo emocji. Trafienie za trzy Byrona Wesleya pozwoliło gościom z Zagłębia doprowadzić do remisu 41:41. Inicjatywę na kilka minut przejął MKS. Kontra zakończona punktami Kerrona Johnsona wyprowadziła ekipę na 4-punktowe prowadzenie. Jednak włocławianie mieli bardzo mocną odpowiedź. Zaraz po przerwie na żądanie trenera Milicica, Nemanja Jaramaz trafił dwa rzuty z dystansu. Trzecią odsłonę ekipy skończyły remisem 54:54. Dąbrowianie mieli piorunujący start do ostatnich 10 minut. Po wsadzie Kowalenko na tablicy wyników było 60:54 dla gości. Anwil zareagował wzmocnieniem swojej obrony, co pomogło im odrobić straty. Po pięknym półhaku Sobina było już 63:62 dla graczy z Włocławka. Aż do ostatnich minut ekipy wymieniały się cios za cios. Decydujący rzut trafił Jaramaz przymierzając za 3 na minutę przed końcem. MKS w końcówce nie wykorzystał kilku szans i przegrał po bardzo interesującym pojedynku. Najlepszym graczem był Josip Sobin kończąc z 28 punktami. ANWIL WŁOCŁAWEK – MKS DĄBROWA GÓRNICZA 73:70 (16:22, 21:12, 17:20, 19:16) Anwil: Sobin 28, Jaramaz 17, Leończyk 8, Mccray 7, Washington 6, Łączyński 4, Dmitriew 3, Młynarski 0 MKS: Wesley 15, Wołoszyn 13, Wilson 10, Johnson 9, Parzeński 8, Kowalenko 7, Pamuła 7,  Kucharek 1, Szymański 0 Michał Kajzerek

Rower zimą – czemu nie? Wystartuj w wyścigu w Sosnowcu

dodane 31.01.2017
[Sosnowiec] Pomimo zimna na dworze i padającego śniegu nie trzeba rezygnować ze sportowej rywalizacji i aktywnego trybu życia. Wystarczy przenieść się pod dach i spróbować swoich sił w wyścigach na tzw. trenażerach kolarskich, czyli profesjonalnych rowerach stacjonarnych. W terminie od 1 do 4 lutego w Sosnowcu będzie można wziąć udział w Tour de Bike Atelier. – Impreza przeznaczona jest dla każdego, zarówno osoby jeżdżącej rekreacyjnie, jak i dla tych, którzy w trakcie sezonu ścigają się w wyścigach szosowych, czy też MTB – wyjaśnia Aleksander Zając z sieci specjalistycznych sklepów rowerowych, Bike Atelier, organizatora imprezy. – Rywalizacja będzie prowadzona na nowoczesnym trenażerze podłączonym do monitora, na którym prezentowana będzie rzeczywista trasa, znana z największych wyścigów kolarskich. Można będzie się zatem poczuć jak profesjonalny kolarz, uczestniczący w mistrzostwach świata – dodaje.   Udział w wyścigach jest bezpłatny. Nie trzeba się też wcześniej rejestrować, wystarczy pojawić się w godzinach otwarcia sklepu (Sosnowiec, ul. 3 Maja 1) i przystąpić do zmagań. Swoich sił będzie można spróbować w terminie 1-4 lutego, a każdy z uczestników ma prawo do dwóch przejazdów. Do udziału w Tour de Bike Atelier nie są konieczne żadne wyjątkowe umiejętności kolarskie. Rower podłączony do trenażera stabilnie stoi w miejscu i nie trzeba się nawet martwić o utrzymywanie równowagi. Jest to zatem nie tylko ciekawy, ale też zupełnie bezpieczny sposób na spalanie kalorii zimą. Wystartować można zarówno na swoim rowerze, jak i na tym przygotowanym przez organizatora. Do pokonania będzie ok. 11-kilometrowy odcinek, po szosach wokół Madrytu. Wszyscy startujący otrzymają upominek w postaci bidonu z napojem izotonicznym, a także baton energetyczny Power Bar. – Trenażer to świetny sposób na utrzymanie zdrowej sylwetki przez zimę. Ćwiczymy w cieple, a jazda jest bardziej efektywna. Praktycznie cały czas pedałujemy, gdyż nie musimy pokonywać zjazdów i zatrzymywać się z powodu ruchu ulicznego. Pod względem wysiłku, godzina na trenażerze to ekwiwalent prawie 2 godzin jazdy na tradycyjnym rowerze. Jest to zatem bardzo dobre rozwiązanie dla osób, które potrzebują ruchu, ale mają mało wolnego czasu – tłumaczy Aleksander Zając. W tym roku organizatorzy zaplanowali 12 serii tego typu zmagań, rozgrywanych w całej Polsce. Dotychczas ścigano się w Kartuzach, Tychach, Krakowie, Katowicach, Nowym Sączu, Lubinie i Częstochowie. Po zmaganiach w Sosnowcu i rozgrywanym równolegle wyścigu we Wrocławiu, impreza przeniesie się do Gliwic (8-11.02), Dąbrowy Górniczej i Poznania (15-18.02). Najszybsi z każdego z miast zmierzą się w Wielkim Finale 25 lutego, który również odbędzie się w Sosnowcu. Na najlepszych czekają atrakcyjne nagrody – bony podarunkowe do sklepów Bike Atelier o wartości do 500zł oraz roczne prenumeraty magazynów kolarskich „Szosa”, „bikeBoard”. Szczegółowe informacje dotyczące Tour de Bike Atelier i regulamin imprezy znajdują się na www.tour.bikeatelier.eu. Sponsorami i partnerami wyścigów są: Merida Polska, dystrybutor jednej z czołowych marek rowerów na świecie, ogumienie CST, marki Controltech, Diadora, Elite, Maxxis, Sportful, a także firma Power Bar, która zapewni startującym nawodnienie napojem izotonicznym Iso Active oraz zastrzyk energii w postaci batonu energetycznego. Patronami medialnymi imprezy są „bikeBoard”, „Szosa”, pro-cycling.org, mtb-xc.pl i velonews.pl   (s)
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl