Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Sport

Bezcenne dwie minuty

dodane 02.06.2015
[Dąbrowa Górnicza] 18-letni Dawid Boryka historyczny sezon MKS-u Dąbrowa Górnicza w Tauron Basket Lidze zapamięta na zawsze. Choć na parkiecie spędził zaledwie dwie minuty, wielu zdolnych zawodników marzyłoby o takiej statystyce. – Może dla innych to byłoby za mało, ale wystarczyło, by poczuć klimat ekstraklasy. Cieszę się, że trenerzy mi zaufali i dali mi szansę – mówi wychowanek dąbrowskiego klubu.   Dwie debiutanckie minuty Dawida Boryki w starciu z Treflem Sopot sprawiły, że zapisał się on na kartach historii MKS-u Dąbrowa Górnicza. Był to bowiem pierwszy mecz dąbrowskiej ekipy w ekstraklasie, a na dodatek przed własną publicznością. – W hali panowała wspaniała atmosfera, doping był naprawdę głośny. Jestem szczęśliwy, że mogłem być częścią drużyny podczas tego historycznego wydarzenia, ponieważ jestem bardzo związany zarówno z klubem, jak i z kibicami – zapewnia 18-latek.   Koszykarz, który jest w MKS-ie od dziecka, regularnie występował w rywalizujących w drugiej lidze rezerwach dąbrowskiej ekipy. – Myślę, że nasz pierwszy sezon był udany, choć zawsze pozostaje niedosyt. Prawie cały skład drugiej drużyny stanowią młodzi zawodnicy, którzy dopiero zaczynają przygodę z koszykówką na takim poziomie – przypomina Boryka. Każdy z graczy ekstraklasowych rezerw perspektywę gry w Tauron Basket Lidze ma z tyłu głowy, wychodząc na drugoligowe treningi i mecze. – Wiadomo, że każdy z nas marzy o występach lub choćby o trenowaniu z pierwszym zespołem. Szkoleniowcy bacznie obserwują nas podczas zajęć, rozgrywek młodzieżowych i drugiej ligi. Nie pozostaje więc nic innego, niż ciężko pracować i starać się z całych sił – mówi z uśmiechem wychowanek dąbrowskiego klubu.   – Kiedy już raz poznałeś smak ekstraklasy, chciałbyś wrócić tam jak najszybciej. To mój główny cel na ten sezon. Wiem, że kolejka chętnych, wartościowych graczy w MKS-ie jest długa, ale to tylko stanowi dla mnie dodatkową motywację, aby rywalizować o miano najlepszego w tym gronie – podkreśla Dawid Boryka. Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Tenisiści i szachiści walczyli o Puchar Dyrektora

dodane 01.06.2015
[Sosnowiec] W Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 9 w Sosnowcu w minioną sobotę rozegrano IV Turniej Szachowy o Puchar Dyrektora oraz IV Turniej Tenisa Stołowego o Puchar Dyrektora. Zawody zorganizowli wspólnie UKS Dwójka Sosnowiec i ZSO nr 9. W turnieju szachowym w kategorii szkół podstawowych pierwsze miejsce zajął Michał Kaczmarek (SP 15), drugie zdobył Marcin Miska (SP 13), a trzeci był Jakub Żyła (SP 10).W kategorii OPEN tytuł mistrza i Puchar Dyrektora ZSO nr 9 w Sosnowcu wywalczył Jarosław Kaczmarek, drugie miejsce zajął Marcin Miska z SP 13, a trzeci był Michał Kaczmarek (G 1). Najlepsze trzy osoby otrzymały nagrody rzeczowe, medale i dyplomy,a na najlepszego szachistę czekał okazały puchar. Organizatorzy ufundowali również cztery nagrody niespodzianki losowane wśród wszystkich uczestników turnieju. Dodatkowo Puchar Dyrektora ZSO 9 w Sosnowcu dla najlepszego szachisty UKS Dwójka Sosnowiec otrzymał Marcin Miska W zawodach tenisowych mogli brać udział tylko uczniowie sosnowieckich szkół podstawowych. Tutaj pierwsze miejsce, tytuł mistrza i Puchar Dyrektora ZSO nr 9 w Sosnowcu wywalczył Marcel Kukiełka (UKS Dwójka Sosnowiec), drugie zajął Dawid Kmiecik (SP 13 i UKS Dwójka Sosnowiec), trzecie Dominik Chrząścik (SP 13 i UKS Dwójka Sosnowiec). Poza podium zaleźli się kolejno: Maja Nieradzik (SP 13), Artur Cebulski, Olaf Ejzerman, Kamil Walenciak, Marko Augustyn (SP 15), Igor Zimny. Nagrody ufundowane przez Radę Rodziców ZSO nr 9 wręczała laureatom dyrektor ZSO nr 9, Hanna Ograbek. Turniej odbywał się w ramach Pikniku Rodzinnego w ZSO nr 9. Zawody szachowe przeprowadził instruktor w UKS Dwójka Sosnowiec Adrian Eliasz, który czuwał także nad przebiegiem zmagań tenisistów, wspomagany przez sekretarza UKS Dwójka Sosnowiec, Małgorzatę Kisielewską oraz instruktorkę tenisa Martę Nowak.   (s)  

Jedną nogą w I lidze

dodane 01.06.2015
[Region, Sosnowiec] Już tylko punktu brakuje piłkarzom Zagłębia, aby wywalczyć upragniony awans do I ligi. W przedostatniej kolejce sosnowiczanie pokonali na wyjeździe Kotwicę Kołobrzeg 1:0 i do pełni szczęścia brakuje już tylko „oczka” w starciu z Puszczą Niepołomice. Początek meczu w niedzielę o godz. 16.00 na Stadionie Ludowym. Lepszego początku sosnowiczanie nie mogli sobie wymarzyć. Już w 8 minucie w polu karnym znakomicie odnalazł się Konrad Budek, środkowy obrońca Zagłębia, który precyzyjnym uderzeniem wyprowadził zespół Roberta Stanka na prowadzenie. Jak się później okazało, był to gol na wagę trzech punktów. Sosnowiczanie jeszcze przed przerwą mogli podwyższyć prowadzenie, ale w kluczowych momentach zabrakło zimnej krwi. W drugiej połowie walczący o utrzymanie gospodarze próbowali za wszelką cenę odwrócić losy meczu, ale na przeszkodzie stanął świetnie dysponowany tego dnia Szymon Gąsiński. W końcówce kropkę nad „i” mógł postawić Konrad Zaradny, ale zabrakło precyzji i do końcowego gwizdka na boisku było emocjonująco. – W pierwszej połowie mieliśmy dwie sytuacje stuprocentowe, niestety nie udało się strzelić. Później wyszliśmy na prowadzenie i znowu dochodziliśmy do dobrych okazji. Po pierwszych 45 minutach powinno być 3:0 i po meczu. Gospodarze rzucili się na nas od początku drugiej części, gdyż nie mieli nic do stracenia. Stwarzali sobie dobre szanse, ale Szymon Gąsiński bardzo dobrze bronił, udało nam się i dalej walczymy o awans! Dziękuję bardzo moim chłopakom za determinację, wolę walki i kibicom Zagłębia, którzy nas tak dzielnie dopingowali – powiedział po meczu trener Zagłębia Robert Stanek. (KP)   Kotwica Kołobrzeg - Zagłębie Sosnowiec  0:1 (0:1) Bramki: 0:1 Konrad Budek (6. Mateusz Wrzesień)Zagłębie: Gąsiński - Sieczyński, Budek, Markowski Ż, Ninković - Ryndak, Matusiak, Dudek (87. Mizgała), Wrzesień (90. Tylec) - Tumicz (68. Zalewski), Arak (79. Zaradny).  

Pierwsze takie zwycięstwo

dodane 29.05.2015
[Sosnowiec] Życiowy sukces sosnowiczanki na kortach Roland Garros. Debiutująca we French Open Paula Kania w pierwszej rundzie zmagań po kapitalnym występie pokonała 41. tenisistkę światowego rankingu Monę Barthel 5:7, 6:2, 6:4. W drugiej rundzie pochodzącą z naszego miasta zawodniczkę pokonała inna Niemka, Annika Beck, która w pierwszej rundzie uporała się z Agnieszką Radwańską. Polka uległa rywalce 2:6, 2:6.   To nie koniec dobrych wieści, bo Kania i partnerująca jej Janette Husarova ze Słowacji pokonały rozstawione z numerem 16. Klaudię Jans-Ignacik i Andreję Klepac w I rundzie turnieju gry podwójnej. 22-letnia Kania w drodze do głównej drabinki musiała przejść trzy rundy kwalifikacji. Najpierw wygrała z Rosjanką Ałłą Kudriawcewą 7:5, 6:4. Potem pokonała Chloe Paquet z Francji 6:2, 4:6, 6:4. W ostatniej fazie eliminacji była lepsza od Amerykanki Jessiki Peguli (7:5, 6:2). Tym samym sosnowiczanka po raz trzeci w karierze awansowała do wielkoszlemowego turnieju w taki sposób. Przed niespełna rokiem dokonała tego samego w Wimbledonie. Tam w pierwszym spotkaniu zmierzyła się z niegrającą już Chinką Na Li. Po niezłym występie Paula przegrała 5:7, 2:6. Potem udało jej się przejść eliminacje w US Open, ale też nie była w stanie awansować do drugiej fazy. Jej pogromczynią okazała się inna kwalifikantka, Chinka Qiang Wang. Teraz jej przeciwniczką była klasyfikowana na 41. miejscu Mona Barthel. Niemka ostatnio miała tragiczną serię. Przegrała w pięciu kolejnych turniejach w pierwszej rundzie. Kania, która w poprzednich dwóch sezonach bezskutecznie próbowała dostać się do French Open, od początku wyglądała bardzo dobrze. Widać było, że na korcie czuje się pewnie i absolutnie nie boi się rywalki. Po porażce w pierwszym secie dwa kolejne rozstrzygnęła na swoją korzyść. W starciu z Beck Kania, która czuła już w nogach cztery wcześniejsze mecze, nie miała zbyt wiele do powiedzenia z mądrze broniącą się Niemką. II runda w Paryżu to i tak życiowy sukces 22-letniej tenisistki. Pozwoli on jej na awans ze 160. miejsca w rankingu WTA w okolice 130. (KP) Foto: Michał Ziomber    

Powrót Magdaleny

dodane 28.05.2015
[Dąbrowa Górnicza]   Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza ma nowego drugiego trenera. Funkcję po Tomaszu Wasilkowskim przejęła była zawodniczka klubu, Magdalena Śliwa. Będzie to dla niej pierwszy sezon w nowej roli, bowiem jeszcze w poprzednich rozgrywkach występowała na parkietach Orlen Ligi jako zawodniczka. Mająca na koncie ponad 350 występów w reprezentacji Polski, wychowanka Wisły Kraków, ma za sobą bardzo bogatą i obfitującą w sukcesy karierę siatkarską – zdobyła trzy tytuły mistrza Polski, pięć Pucharów Polski (w tym dwa jako zawodniczka zespołu z Dąbrowy Górniczej) i dwa Superpuchary (również w naszych barwach). Będzie to jej trzecia przygoda z naszym klubem. Śliwa reprezentowała barwy Tauronu MKS-u w latach 2008-2010 i 2011-2013. – Bardzo intensywnie myślałam nad tą propozycją. Nadszedł moment w mojej karierze sportowej, w którym zdecydowałam, że kończę grać i podążam innym tropem. W Dąbrowie Górniczej dano mi szansę postawienia pierwszych trenerskich kroków – mówi Śliwa, która miesiąc temu przyjechała do hali „Centrum” jako zawodniczka Budowlanych Łódź. – Wtedy jeszcze nie spodziewałam się, że tak szybko wrócę do Dąbrowy Górniczej. Cieszę się jednak z tego powrotu, bo nawet przyjeżdżając tu z innym zespołem, zawsze czułam się jak u siebie w domu. Mam pozytywne wspomnienia z tego miejsca, ze współpracy z prezesem Robertem Koćmą i dziewczynami – podkreśla.   W naszym zespole jest jeszcze kilka siatkarek, z którymi Śliwa miała okazję grać w jednej drużynie, m.in. Krystyna Strasz i Joanna Staniucha-Szczurek. – Śmieję się, że jeszcze będę uczestniczyła w przygotowaniach do nowego sezonu. Życie trochę się teraz zmieni, ale nie wyobrażam sobie, by całkowicie zrezygnować z treningów tak z dnia na dzień – zaznacza drugi trener MKS-u. Nowa członkini sztabu szkoleniowego sukcesy odnosiła także w barwach włoskich klubów  (mistrzostwo i krajowy Puchar) oraz w reprezentacji Polski – jest dwukrotną mistrzynią Europy (2003, 2005). Dodatkowo, w 2003 roku, została najlepszą rozgrywającą europejskiego czempionatu.   Tak duże doświadczenie z pewnością ułatwi stawianie pierwszych kroków w nowej roli. – Miałam do czynienia z wieloma trenerami, raz lepszymi, raz gorszymi, ale od każdego czegoś się nauczyłam. Także wiele dziewczyn się przewinęło przez okres mojej gry. Mam swoje spojrzenie na siatkówkę, dlatego będę mogła coś podpowiedzieć trenerowi – przyznaje Śliwa.   Kariera zawodnicza Magdaleny Śliwy: 1986 - 1992 - Wisła Kraków1992 - 1996 - Chemik Police1996 - 1998 - BKS Stal Bielsko-Biała1998 - 2001 - Despar Perugia2001 - 2002 - Foppapedretti Bergamo2002 - 2003 - BKS Stal Bielsko-Biała2004 - 2004 - MonteSchiavo Banca Marche Jesi2004 - 2006 - Minetti Infoplus Vicenza2006 - 2008 - Wisła Kraków2008 - 2010 - MKS Dąbrowa Górnicza2010 - 2011 - Atom Trefl Sopot2011 - 2013 - Tauron MKS Dąbrowa Górnicza2013 - 2015 - Budowlani ŁódźSukcesy w barwach klubu z Dąbrowy Górniczej: 2 Puchary Polski (2012, 2013)2 Superpuchary (2012, 2013)Wicemistrzostwo Polski (2013)Trzecie miejsce mistrzostw Polski (2010, 2012)   (KP)

Koszykówki nigdy dość

dodane 28.05.2015
[Dąbrowa Górnicza] 23-letni Mateusz Dziemba to jeden z najmłodszych koszykarzy MKS-u Dąbrowa Górnicza, który odegrał sporą rolę w debiutanckim sezonie drużyny w ekstraklasie. – Cieszę się z decyzji o pozostaniu w dąbrowskim klubie. Koszykówki nigdy nie mam dość, ale kilka dni na naładowanie akumulatorów też przewiduję, by wrócić do treningów z nową energią – mówi świeżo upieczony złoty medalista Akademickich Mistrzostw Polski. Jako 22-latek zadebiutowałeś w ekstraklasie. Teraz masz już 23 lata. Jesteś młodszy od wielu graczy Tauron Basket Ligi, choć po jej parkietach biegają też koszykarze przed dwudziestką. Czujesz się młodym debiutantem? Oczywiście, że tak. Mogę nawet powiedzieć, że nie spodziewałem się występu w ekstraklasie w tym wieku. Myślałem, iż zajmie mi to trochę więcej czasu, ogrania, nabierania doświadczenia, natomiast cieszę się z decyzji o pozostaniu w MKS-ie i z możliwości gry na najwyższym krajowym poziomie. W klubie podkreślano, że pierwszy sezon to czas nauki i zbierania doświadczeń. Co wyniosłeś z niego dla siebie? Na pewno wiele. Z pewnością dostając się do Tauron Basket Ligi nie stajesz się z dnia na dzień graczem ekstraklasowym. Mógłbym tu wymienić kilka elementów, które u mnie szwankują, ale chcę je poprawić w wakacje i doskonalić w trakcie sezonu Byłeś jednym z najmłodszych zawodników w drużynie. Doświadczenie starszych kolegów złagodziło zderzenie z ekstraklasową rzeczywistością? Myślę, że to wszystko rozłożyło się mniej więcej po połowie. Zawsze dostawałem wskazówki odnośnie mojej gry, tego co mógłbym zrobić lepiej i przede wszystkim jak mieć czystą głowę, lecz z drugiej strony sam musiałem tę drogę przebyć i poradzić sobie ze wspomnianą ekstraklasową rzeczywistością. Przed tobą kolejne rozgrywki w Tauron Basket Lidze. Spodziewasz się, że będą łatwiejsze czy trudniejsze od tych debiutanckich? Łatwiejsze i trudniejsze zarazem. (uśmiech) Nie od dziś wiadomo, że każdy beniaminek gra z dodatkową motywacją i chce się jak najlepiej zaprezentować. Jest i druga strona medalu - każdy ma teraz czas na analizę tego, co może poprawić w okresie wakacyjnym, by wejść w sezon z większą pewnością siebie i aby walczyć jak równy z równym nawet z najbardziej wymagającymi rywalami. Po sezonie nie masz jeszcze dość koszykówki? Właśnie zostałeś Akademickim Mistrzem Polski wraz z AWF-em Katowice. Koszykówki nigdy nie mam dość. (śmiech) W miarę możliwości staram się nie tracić kontaktu z piłką. Przy okazji pozdrawiam trenera Kubaszczyka i resztę chłopaków, dziękując im za cały turniej. Planujesz małe wakacje od piłki czy jednak nie jesteś w stanie bez niej wytrzymać? Na pewno przewiduję kilka dni odpoczynku od basketu, żeby naładować akumulatory i z jeszcze większą energią wrócić do treningów. (uśmiech)   Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas /MKS Dąbrowa Górnicza

30-letni debiutant

dodane 27.05.2015
[Dąbrowa Górnicza] Dynamit na boisku, dobry duch drużyny w szatni. Przemysław Szymański łączy grę efektowną i efektywną. 30-latek został uznany za najlepszego debiutanta koszykarskiej ekstraklasy, a jego widowiskowe wsady wielokrotnie podrywały kibiców z miejsc. – Udanymi akcjami nakręcam się na parkiecie. To pomaga mi się wyluzować. Wsady? To po prostu najpewniejszy sposób na zdobycie punktów – uśmiecha się zawodnik MKS-u Dąbrowa Górnicza. Jak czuje się najlepszy debiutant sezonu zasadniczego Tauron Basket Ligi? Takie miano przyznał ci „Przegląd Sportowy”. Czuję się bardzo dobrze. (śmiech) Oczywiście bardzo miło jest dostawać wyróżnienia za swoją grę. Każdy zawodnik lubi otrzymywać informację zwrotną, że jego postawa na boisku jest oceniana korzystnie. Niezależnie od tego, czy słowa te pochodzą od dziennikarzy, trenerów czy kibiców. Ja chcę grać najlepiej jak potrafię, pomagając drużynie. A jeśli zostaje to zauważone i docenione, jest mi bardzo przyjemnie. Nie żałujesz, że debiutu w najwyższej klasie rozgrywkowej nie miałeś okazji zanotować wcześniej niż jako 30-latek? Nie żałuję. Wiadomo, że każdy kto ma ambicję, dąży do gry na najwyższym możliwym poziomie. Ja spędziłem parę dobrych lat w pierwszej lidze, wspominam je bardzo pozytywnie. Był to czas nauki i doskonalenia. Niewątpliwie cieszę się, że dzięki tym sezonom ciężkiej pracy dostałem możliwość sprawdzenia się na ekstraklasowych parkietach. W zakończonym dla MKS-u Dąbrowa Górnicza sezonie stawiałeś na efektowną grę, wsady i wiele widowiskowych zagrań. Celem była obecność w zestawieniach TOP 10 kolejki? A może dodatkowe emocje dla kibiców? Dokładnie tak, zależało mi na podbijaniu rankingów TOP 10! (śmiech) A tak poważnie to celem było przede wszystkim zdobywanie punktów. Z moją skutecznością zza łuku w tym sezonie nie było najlepiej, więc najpewniejszym sposobem było po prostu włożenie piłki do kosza. Co starałem się czynić, gdy tylko nadarzała się ku temu okazja. A wypadkową, mam nadzieję, była radość naszych kibiców. (uśmiech) Na boisku jesteś jak dynamit. W życiu codziennym też jesteś tak ekspresyjny? Na parkiecie staram się nakręcać dobrymi akcjami. To pomaga mi się wyluzować. Na co dzień próbuję być opanowany i spokojny. Ale o to, czy mi to wychodzi, trzeba zapytać moich najbliższych. Jak dajesz ujście emocjom teraz, poza sezonem. Oczekiwanie na kolejne rozgrywki aż do października nie będzie dla ciebie po prostu nudne? Po zakończeniu sezonu mogę pozwolić sobie na jazdę motocyklem. Na co nie ma miejsca w sezonie, bo kontrakty w klubach są tak skonstruowane, że nie pozwalają na takie przyjemności. A zatem w okresie międzysezonowym zakładam kask i relaksuję się z uśmiechem na twarzy. W trakcie urlopu udaje ci się w ogóle nie myśleć o koszykówce czy jednak ciągnie do śledzenia rywalizacji innych drużyn, rozpamiętywania rozgrywek albo myślenia o tym, jak mogą wyglądać kolejne? O koszykówce myślę przez cały czas. Śledzę play-offy, zarówno Tauron Basket Ligi, jak i NBA. Oczywiście była już chwila refleksji nad zakończonym sezonem i nad tym, co mogłem zrobić lepiej, a co mi się udało. Teraz myślę o tym, co będzie dalej, powoli przygotowując się do następnych rozgrywek. Wy treningi wznowicie w sierpniu, kibice na nowy sezon muszą czekać aż do października. To prawie pół roku. Nie zapomną o was w tak długiej przerwie? Mam nadzieję, że nie. Myślę, że tak jak my nie mogą doczekać się nowego sezonu. Żeby zobaczyć, jak drużyna będzie walczyła o kolejne zwycięstwa. A rozgrywki zapowiadają się naprawdę ciekawie. MKS nie jest już beniaminkiem ligi i wie, co czeka go w sezonie. (uśmiech)   Rozmawiał: Damian Juszczyk Foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl