Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Płyty zagłębiowskich dzieci

dodane 20.05.2013
[Region] O płytach z serii „Sealesia” pisaliśmy kilkakrotnie, m.in. z okazji wystawy w Zamku Sieleckim czy ostatniej majówki, także na Sielcu. Ich okładki  zawsze były wyjątkowe, a tym razem unikalny będzie każdy egzemplarz nowej płyty, ponieważ pomalują je dzieci w szpitalach – w Sosnowcu i Chorzowie. Cykl kompilacji „Sealesia” przedstawia piosenki najciekawszych artystów z naszego województwa. Różnorodne gatunkowo (rock, elektronika, hip-hop, jazz, blues, folk, ambient, alternatywa)  prezentują zarówno uznanych jak i mniej znanych, ale ciekawych wykonawców. Płyty, które  już ukazały się nakładem wydawnictwa Falami, założonego przez sosnowieckiego dziennikarza „GW” Marcina Babko,  miały znakomite recenzje.   - Ale cykl „Sealesia”, jak i wszystkie płyty wydane przez Falami, to nie tylko muzyka – wyjaśnia nam idee tego wyjątkowego projektu Babko. - Te płyty same w sobie są dziełami sztuki i pięknymi, dizajnerskim gadżetami, bo do pierwszej części dołączono okulary stereoskopowe, a do drugiej talię kart, w której figurami-twarzami są młodzi artyści wizualni z regionu. Ponadto „Sealesia” weszła do finału prestiżowego konkursu Śląska Rzecz 2011 – dodaje z dumą.   Okładka trzeciej części kompilacji „Sealesia”, to czekająca na wypełnienie kolorowanka, zainspirowana tradycyjnymi marynarskimi tatuażami. Znana  multimedialna projektantka  z Dąbrowy Górniczej, Marta Frank, zaprosiła do współpracy dzieci przebywające w szpitalach, w Centrum Pediatrii im. Jana Pawła II w Sosnowcu oraz Chorzowskim Centrum Pediatrii i Onkologii. - Podczas majowych warsztatów projektowania wydawnictw każda okładka zostanie przez nie ręcznie pokolorowana – mówi „WZ” Frank. - Dzięki temu unikalny będzie każdy egzemplarz płyty. „Sealesia 3” ukaże się w połowie czerwca, w tysiącu egzemplarzy i każdy z tego tysiąca będzie miał inną, jedyną w swoim rodzaju okładkę. Tym razem to nie tylko dobra muzyka i odważny dizajn, ale także działanie społeczne na rzecz najmłodszych pacjentów – podkreśla  Marta Frank, autorka  okładek i prezes fundacji Choice To Choose, która zaangażowała się w projekt. - Sealesia to również społeczność i staramy się jak najlepiej wykorzystać energię, która w niej jest – dodaje wydawca Marcin Babko, nawiązując do internetowej społeczności, która zawiązała się wokół cyklu „Sealesia”. - Z niej wywodzą się wolontariusze, którzy prowadzą te szpitalne warsztaty, a  pierwsze miały miejsce w ubiegłym tygodniu. W Sosnowcu współpracujemy  z  Urzędem Miejskim i Centrum Pediatrii, jesteśmy wdzięczni za pomoc wszystkim naszym partnerom.   Teresa Stokłosa

Noc Muzeów również w Sławkowie

dodane 19.05.2013
[Region] Są takie noce, gdy nie warto spać. Należy do nich na pewno Noc Muzeów. W ramach ogólnopolskiej imprezy 18 maja w Dziale Kultury Dawnej MOK w Sławkowie odbył się wernisaż twórczości  dziecięcych sekcji plastycznych oraz warsztatów pro-kobiecych. Otwarcia  wystawy dokonali  Magdalena Nowacka-Kolano, dyrektor MOK Dariusz Taborek oraz przewodniczący Rady Miasta Marian Malicki. Małym i dużym twórcom wręczono  nagrody w podziękowaniu za udział w zajęciach.   Kolejny raz muzealne atrakcje były nastawione na zachęcenie rodzin do kreatywnego spędzania czasu razem. - Jest to kontynuacja myśli z zeszłego roku. Wtedy prezentowałam obrazy malowane wspólnie z synkiem. Dzisiejsza wystawa nie tylko podsumowuje naszą działalność warsztatową, ale  jest okazją dla całych rodzin do interakcji. Wszyscy zgromadzeni mogą współtworzyć ekspozycję bawiąc się przy dużej kolorowance na ścianie, malując poduszki i dekorując tekturowe sklepiki – mówi Magdalena Nowacka- Kolano, prowadząca warsztaty artystyczne.   Imprezę rozpoczął występ dziecięcego zespołu „Tirlibomba”. Następnie zaśpiewały maluchy  z  grupy „Od przedszkola do Opola”. Obydwie sekcje działają pod kierownictwem Małgorzaty Kostki. Wielkie emocje wzbudziła także zabawa z klaunem. Po muzycznej rozgrzewce goście przenieśli się do galerii, gdzie podziwiali dzieła stworzone przez uczestników warsztatów.   W DKD od jesieni 2 razy w tygodniu prowadzone są zajęcia artystyczne dla maluchów w wieku 0-4 lata z opiekunami oraz dla dzieci od 5 roku życia. Podczas tych spotkań powstały  portrety, kolaże, fantastyczne trójwymiarowe zwierzęta, malowane obłoki, roboty, wspólnie wykonany parawan oraz instalacja z owadami.   Panie z warsztatów pro-kobiecych stworzyły serię batików – malowideł na tkaninie wykonanych przy pomocy wosku i barwników. Światło sączące się przez prace zawieszone w oknach tworzyło tajemniczą aurę, klimat idealny dla Nocy Muzeów! Wisienką na torcie są zdjęcia autorstwa Magdaleny Nowackiej-Kolano. Podczas sesji na scenie MOKu sfotografowała uczestników swoich zajęć. Dzieci wcieliły się w postacie z bajek, a panie starały się dotrzeć do swojego wewnętrznego piękna i udowodniły, że mają wiele twarzy. Wystawę oglądać można do 24 czerwca w Dziale Kultury Dawnej MOK (Sławków, Rynek 9).   Kinga Cenkar

„Nie” dla zmian na Kolejach Śląskich

dodane 17.05.2013
[Region] Od wczoraj mieszkańcy województwa śląskiego mogą podpisywać się pod petycją skierowaną  do marszałka Mirosława Sekuły przeciwko likwidacji około 40 proc. kursów pociągów i drastycznej podwyżce cen biletów, zapowiedzianej przez spółkę Koleje Śląskie od 1 czerwca.   - Przy tworzeniu Kolei Śląskich popełniono mnóstwo błędów, za które teraz muszą  płacić zwykli ludzie - mówi Elżbieta Włodarczyk, przewodnicząca Solidarności w Ośrodku Badań i Kontroli Środowiska w Katowicach, która codziennie dojeżdża do pracy pociągiem z Zawiercia. Przygotowała wspólne z pracownikami ośrodka petycję do marszałka i rozpoczęła zbiórkę podpisów.   Akcja zbierania podpisów będzie trwać  do piątku 24 maja, potem zostanie przekazana Marszałkowi Województwa Śląskiego. Pasażerowie niektórych pociągów już wczoraj mogli się pod nią podpisać. Od poniedziałku 20 maja będzie ona dostępna praktycznie w każdym na trasie Częstochowa – Gliwice. - Wrzucimy ją także do facebooka, będzie też dostępna w tych zakładach pracy, do których dojeżdża sporo ludzi – zapowiada Elżbieta Włodarczyk.   Podkreśla, że podobnie jak ona na codziennie dojazdy pociągiem do pracy skazanych jest bardzo dużo ludzi z okolic Zawiercia i Częstochowy, czyli regionów zagrożonych największym bezrobociem w województwie śląskim. Dla wielu z nich pociąg jest jedynym dostępnym środkiem transportu. Nie wyobrażają sobie podwyżek cen biletów i likwidacji kursów. - Miało być tak pięknie, więcej połączeń i tańsze bilety, a jest coraz gorzej - mówi Elżbieta Włodarczyk.  - Tymczasem z roku na rok warunki podróżowania na tej trasie są coraz gorsze - dodaje.   W petycji czytamy: „My niżej podpisani pasażerowie Kolei Śląskich, dojeżdżający codziennie do pracy i szkoły na trasie Częstochowa-Gliwice domagamy się wycofania spółki Koleje Śląskie z planowanej od 1 czerwca drastycznej podwyżki cen biletów oraz ograniczenia liczby połączeń. Panujący od kilku lat chaos na śląskich torach doprowadził pasażerów do kresu wytrzymałości. Nie ma dnia, aby pociągi relacji Gliwice-Częstochowa nie były opóźnione. Już dzisiaj podróżujemy z zatłoczonych wagonach, a ograniczenie połączeń doprowadzi do pogorszenia warunków jazdy. Naprawianie błędów popełnionych przy tworzeniu spółki Koleje Śląskie kosztem zwykłych ludzi skazanych na dojazdy do pracy nawet 80 km, czyli około 2 godzin w jedną stronę, to skandal. Z pociągów kursujących na trasie Częstochowa-Gliwice korzystają mieszkańcy miejscowości, w których stopa bezrobocia sięga 20 proc. Są to ludzie, którzy zostali zmuszeni do szukania zatrudnienia w innych, często bardzo odległych miastach województwa śląskiego. W wielu przypadkach pociąg jest dla nich jedynym dostępnym środkiem transportu, a podlegająca samorządowi województwa śląskiego spółka Koleje Śląskie to jedyny przewoźnik kolejowy w regionie. Zapewnienie transportu mieszkańcom województwa oraz troska o jego jakość jest jednym podstawowych zadań władz samorządowych. Dlatego domagamy się, aby przy wdrażaniu działań naprawczych w spółce Koleje Śląskie, interesy pasażerów były traktowane priorytetowo”.   Podpisy pod przygotowaną przez siebie petycją zbierają też członkowie Forum Użytkowników Wieżowców Polskich. Wśród nich jest Radosław Mrózek, architekt ze Skoczowa. Jego zdaniem likwidacja kursów i podwyżka cen biletów to nie jest najlepszy sposób na naprawę Kolei Śląskich. Podkreśla, że planowane zmiany w rozkładzie jazdy nie zostały poprzedzone żadnymi konsultacjami społecznymi czy sprawdzeniem liczby pasażerów korzystających z poszczególnych tras. - Na niektórych trasach powstaną czterogodzinne przerwy w połączeniach. Wiele ludzi to zniechęci, część już zapowiada, że przesiądzie się z powrotem do autobusów czy samochodów. Tym bardziej, że ceny biletów oficjalnie mają wzrosnąć o 10 proc., ale zlikwidowane zostaną bilety strefowe, więc ta podwyżka sięgnie nawet 60 proc. - mówi Mrózek.   (jag)

Czas umyka, przetargi nierozstrzygnięte

dodane 17.05.2013
[Region] Mimo że za półtora miesiąca odpowiedzialność za prowadzenie gospodarki śmieciowej na terenach miast spadnie na lokalne władze, do tej pory w żadnej gminie nie rozstrzygnięto przetargu, która z firm będzie wywozić odpady. Efekt? Mieszkańcy nadal nie wiedzą kto od początku lipca będzie odbierał od nich śmieci, ale władze zapewniają, że uda się ze wszystkim zdążyć.   W Sosnowcu otwarcie kopert miało miejsce w połowie maja. Przypomnijmy, że mieszkańcy zapłacą tam 12 zł za śmieci posegregowane  oraz 18 zł za nieposegregowane. - Wszystko musi się odbywać zgodnie z procedurą zamówień publicznych – podkreśla Rafał Łysy, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Sosnowcu. – Dlatego obecnie sprawdzamy, czy oferty spełniają wymogi formalne, np. czy są kompletne i czy nie ma błędu w obliczeniu ceny. Po tym etapie, jeśli będzie potrzeba, wzywamy do uzupełnień dokumentów. Następnie spośród ważnych ofert wybieramy najlepszą.   Dąbrowianie także nie wiedzą kto za kilka tygodni odbierze od nich odpady. - Obecnie gmina jest na etapie sprawdzania złożonych ofert do postępowania przetargowego – tłumaczy Lucyna Stępniewska z Biura Prasowego Urzędu Miejskiego w Dąbrowie Górniczej. – Stawki za odbiór śmieci 10 i 15 zł nie ulegną zmianie – dodaje.   Tę samą kwotę zapłacą mieszkańcy Zawiercia, ale i tutaj nazwa firmy odbierającej odpady jest wielką niewiadomą. – Przetarg został ogłoszony – informuje Łukasz Czop, rzecznik prasowy prezydenta Zawiercia. Dodaje także, że gmina od 1 lipca powoła do życia Referat Gospodarki Komunalnej, którego głównym zadaniem jest przygotowanie gminy do „rewolucji śmieciowej”. – Wcześniej przeprowadziliśmy kampanię informacyjną wśród mieszkańców oraz stworzyliśmy stronę internetową www.czystagmina.zawiercie.eu. W tym oraz kolejnym miesiącu planujemy przeprowadzenie kolejnego etapu kampanii związaną z tematyką segregacji odpadów komunalnych. Planujemy m.in. przygotowanie plakatów, ulotek, billboardu na temat selektywnej zbiórki oraz książeczek i kolorowanek dla dzieci w przedziale wiekowym 3-6 lat.   Zegar wyjątkowo szybko tyka w Czeladzi. Mieszkańcy zapłacą za śmieci tak jak w Zawierciu i Dąbrowie Górniczej - odpowiednio 10 i 15 zł. Problem w tym, że tamtejsi urzędnicy dali sobie tylko dwa tygodnie czasu na rozstrzygnięcie przetargu. - Termin składania ofert upływa 31 maja. Postępowanie zakończy się do połowy czerwca. – zapewnia Karolina Juryniec z Urzędu Miejskiego w Czeladzi.   Rozstrzygnięto już za to przetarg na prowadzenie Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych (tzw. PSZOK). – Ruszy on od 1 lipca 2013 r. i będzie zlokalizowany na terenie firmy PGO CORTEX II Sp. z o.o. przy ul. Szyb Jana 1H w Czeladzi. Dostarczone przez mieszkańców odpady będzie można przekazać firmie nieodpłatnie – dodaje Juryniec.   11 i 15 zł będą płacić mieszkańcy Będzina za odbiór posegregowanych i nieposegregowanych odpadów. Oni jednak także nie wiedzą jaka firma opróżni ich kosze. - Przetarg o udzielenie zamówienia w zakresie odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości, na których zamieszkują mieszkańcy, został ogłoszony 2 maja. Procedura przetargowa trwa. Planowany termin otwarcia ofert  to 12 czerwca – wyjaśnia Agnieszka Siemińska, rzecznik prasowy będzińskiego magistratu.   To co powinno niepokoić, to kryterium, którym wszystkie gminy kierują się przy wyborze firm – najniższa cena. Firmie, która zaoferuje najniższą kwotę, może się w praktyce nie opłacać legalnie wywozić odpadów na działające wysypiska, więc problem dzikich wysypisk, np. w lasach, może nadal pozostać nierozwiązany. Wszyscy pytani urzędnicy zarzekają się, że gminy będą gotowe na przejęcie odpowiedzialności za gospodarowanie odpadami. Jeżeli jednak sytuacja je przerośnie,  mieszkańcy mogą na swój koszt wywieźć śmieci, a rachunek przekazać urzędowi. Ten będzie musiał zwrócić pieniądze.   Piotr Celej

Szukają pieniędzy na referendum

dodane 16.05.2013
[Region] Radni Rady Miejskiej Zawiercia zastanawiali się w środę 15 maja, skąd wygospodarować pieniądze na przeprowadzenie referendum, w którym mieszkańcy miasta mają zdecydować o odwołaniu lub nie obecnego prezydenta Ryszarda Macha. Komisarz Wyborczy w Częstochowie ogłosił termin przeprowadzenia referendum na niedzielę 16 czerwca.  Potrzeba na ten cel 100 tys zł.   Na nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej, zwołanej wyłącznie w celu wskazania źródeł sfinansowania referendum, radnym został przedstawiony projekt uchwały, który zawierał propozycję, by fundusze wygospodarować oszczędzając na ograniczeniu oświetlenia ulic. Ten pomysł, choć zyskał pozytywną opinię komisji budżetowej RM, skrytykowali radni, popierający inicjatorów zawierciańskiego referendum. Pozostali, którzy uważają iż referendum w mieście nie jest potrzebne, bowiem to wyłącznie polityczna hucpa, negatywnie odnieśli się do samej konieczności podjęcia uchwały sankcjonującej wydatkowanie z budżetu miejskiego 100 tys. zł.   Przypomnijmy, że grupa inicjująca referendum, na czele której stoi radny powiatowy i przedsiębiorca Jan Zamora, domaga się odwołania obecnego prezydenta  Zawiercia za niszczenie wizerunku miasta i skandaliczny styl sprawowania władzy, brak długofalowej wizji rozwoju miasta oraz skutecznych działań w zakresie przeciwdziałania bezrobociu. Ponadto obarcza go winą za niepowodzenia w pozyskiwaniu inwestorów zewnętrznych, a nawet działanie na szkodę małych i średnich przedsiębiorców w Zawierciu. Kolejne zarzuty to przyczynienie się do katastrofalnej sytuacji finansowej Szpitala Powiatowego w Zawierciu czy brak strategii na pozyskiwanie środków z Unii Europejskiej w latach 2014-2020.   Prezydent Ryszard Mach podczas spotkania z mieszkańcami miasta, zorganizowanego w lutym, odpierał postawione mu zarzuty prezentując realizowaną w mieście długofalową strategię rozwoju do roku 2025. Mówił o pozyskanych z Unii Europejskiej 10 mln zł na rozwój gospodarczy i tworzenie dobrych warunków dla inwestorów, wyliczył inwestycje zrealizowane w trakcie dwóch lat kadencji, m.in. w Strefie Aktywności Gospodarczej, gdzie  trwa  budowa drogi wartej ponad 11 mln zł, która jest pierwszym etapem budowy zachodniej obwodnicy miasta, budowane bloki komunalne, liczne remonty ulic czy przebudowę placu Jana Pawła II. Zapowiedział też wtedy, że nie zrezygnuje z budowy w Zawierciu Centrum Handlowo - Rozrywkowego, choć cały konflikt z inicjatorami referendum miał początek właśnie z powodu planów wpisania do projektowanego studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta tego typu inwestycji.   Argumenty której ze stron zyskają poparcie większości mieszkańców Zawiercia, okaże się 16 czerwca.  Ale aby w ogóle doszło do głosowania w referendum, wcześniej muszą się znaleźć na ten cel pieniądze. Na nadzwyczajnej sesji RM radni koniecznej uchwały, wskazującej źródła finansowania organizacji referendum, nie podjęli. Gdy doszło do głosowania nad nią, nikt z obecnych na sali nie opowiedział się ani za jej przyjęciem, ani za jej odrzuceniem, natomiast radni popierający referendum wstrzymali się od głosu.   - Pieniądze na ten cel muszą zostać wygospodarowane – podkreśla  Jarosław Chłosta, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Zawierciu. - Wobec tego, co się dzisiaj stało, konieczne będzie zwołanie kolejnej sesji w tej sprawie. Mam nadzieję, że do następnego posiedzenia radni  wymyślą, jak wygospodarować te 100 tys. zł – zaznacza wiceprzewodniczący RM. Dodaje jednak, że osobiście przychyla się do opinii, że jest to marnotrawienie publicznych pieniędzy. - Ja w każdym bądź razie w tym referendum nie  zamierzam brać udziału – twierdzi Jarosław Chłosta.   (jag)  

Leszek Miller w Będzinie opowiedział o UE

dodane 16.05.2013
[Region] Wczoraj w Zagłębiu Dąbrowskim gościł szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej Leszek Miller. Były premier odwiedził nasz region w ramach wizyty w województwie śląskim. Na spotkaniu z mieszkańcami pojawił się w będzińskiej Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej, w której wygłosił wykład dotyczący 9 rocznicy wejścia Polski do Unii Europejskiej. Inicjatorem spotkania była Federacja Młodych Socjaldemokratów Będzin, a w jego organizacji pomogła także młodzież z Klubu Myśli Społeczno – Politycznej działającego przy III LO im. C.K. Norwida w Będzinie. Nadzieje i wyzwania oraz plusy i minusy z przystąpienia Polski do Unii Europejskiej były głównym tematem podczas spotkania z Leszkiem Millerem, które wczoraj odbywało się w MiPBP w Będzinie. Pretekstem do tej właśnie rozmowy z mieszkańcami Zagłębia była przypadająca w tym roku 9 rocznica wstąpienia naszego kraju do UE oraz dziesiąta rocznica referendum unijnego. Frekwencja przekroczyła oczekiwania organizatorów. Wystąpienia szefa SLD słuchało blisko 120 osób.   – Wejście do Unii Europejskiej jest wielkim osiągnięciem. Gdyby nie Unia, Polska zmieniałaby się dużo wolniej. Chodzi zresztą nie tylko o pieniądze, które z niej otrzymujemy, ale także fakt, że żyjemy w Europie bez granic. Dla młodych to stan naturalny, ale starsze pokolenia pamiętają czasy, gdy niektóre granice były oddzielone zasiekami, czy specjalnie wznoszonym murem – mówił Leszek Miller zwracając się przede wszystkim do licealistów, których nie brakowało na sali.   W swoim wystąpieniu poruszał także kwestie suwerenności kraju, decydującego się na przystąpienie do wspólnoty państw europejskich, a także podkreślał co powinno być głównym celem Polski na najbliższe lata członkostwa w UE. - Wyzwaniem, które przed nami stoi jest teraz zmniejszanie dystansu do pozostałych krajów Unii. Niestety obecnie nie dość że nie ścigamy państw starej Unii, to w dodatku ten dystans się powiększa. To jest właśnie zadanie, z którym musi zmierzyć się młode pokolenie Polek i Polaków – zaznaczał szef SLD. Następnie odpowiedział na liczne pytania od przybyłych na spotkanie mieszkańców miasta oraz licealistów, którzy ciekawi byli między innymi kulis negocjacji, które towarzyszyły podpisaniu traktatu akcesyjnego.   Jak zapowiedział Adrian Bogusławski, przewodniczący FMS województwa śląskiego, spotkanie z Leszkiem Millerem otwiera w Będzinie cykl podobnych debat na tematy istotne dla mieszkańców regionu. Po spotkaniu z będzinianami były premier odwiedził także Wyższą Szkołę Biznesu w Dąbrowie Górniczej. Wcześniej zaś gościł w sosnowieckim Parku Naukowo – Technologicznym oraz w Katowicach.   Izabela Kieliś  

Wyniki w zagłębiowskich ligach

dodane 13.05.2013

Dyskutowali o lewicy w Zagłębiu

dodane 10.05.2013
[Region] Zakończyła się konferencja naukowa pt. „Lewica w Zagłębiu Dąbrowskim” przygotowana przez Federację Młodych Socjaldemokratów w Sosnowcu. Spotkanie było współorganizowane przez stowarzyszenie „Kuźnica” i dobyło się w Wyższej Szkole Humanitas. Uczestnicy dyskutowali m.in. o roli lewicy w transformacji ustrojowej Zagłębia Dąbrowskiego, o historii lewicy w regionie i o przyszłości ruchu socjaldemokratycznego.   - Gdy padła propozycja zorganizowania tej konferencji w murach Wyższej Szkoły Humanitas, zastanawialiśmy się, czy tego typu wydarzenie nie będzie naruszeniem neutralności politycznej uczelni. Uznaliśmy, że nie, gdyż tradycje lewicowe są elementem zagłębiowskiej tożsamości i trudno dyskutować o regionie i jego specyfice  bez odwoływania się do historii i współczesności lewicy. Nie byłoby Zagłębia Dąbrowskiego z jego historią, z jego tradycjami, z jego specyfiką społeczną, gdyby nie lewicowe korzenie regionu, zwłaszcza spod znaku niepodległościowego PPS – mówił podczas otwarcia konferencji prorektor Wyższej Szkoły Humanitas, dr Michał Kaczmarczyk. Rangę dzisiejszych obrad podkreślił Bogusław Kabała ze stowarzyszenia „Kuźnica”. - Myślę, że na taką skalę temat lewicowości regionu nie był w Zagłębiu poruszany. Badań poświęconych Zagłębiu Dąbrowskiemu nie ma zbyt wiele, dlatego tym bardziej cenna jest ta konferencja. Pamiętajmy, że Zagłębie to nasza ziemia i warto o niej dyskutować.   Zapotrzebowanie na tego typu inicjatywy podkreślił organizator spotkania, sosnowiecki radny z ramienia Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Wojciech Nitwinko. - Od 12 lat jestem związany z lewicą. Brakuje mi rzetelnej dyskusji na temat tego środowiska politycznego. Wśród mieszkańców brak wiedzy na ten lewicy i lewicowości w wymiarze społecznym, gospodarczym, politologicznym czy historycznym. I nie chodzi mi o spory i jałowe dyskusje, bo tych jest pod dostatkiem, tylko o rzetelną, naukową debatę. Cieszę się, że udało się to zrealizować.   O historii ruchu lewicowego w Zagłębiu Dąbrowskim mówił prof. Zygmunt Woźniczka, który często odnosił się także do obecnej sytuacji społeczno – politycznej w województwie śląskim. - Dzisiejsze odradzanie się nacji śląskiej jest budowane przeciwko komuś. Kiedyś Ślązacy budowali swoją tożsamość w oparciu o współpracę. Dzisiaj jest inaczej. Kłopoty z przyszłością Muzeum  Śląskiego mogą oznaczać problemy z integracją województwa śląskiego. Warto się temu przyglądać i na to uważać. Należy badać i popularyzować historię poszczególnych regionów. RAŚ przekonuje o tym, że Polska zabrała Ślązakom autonomię. To nieprawda! Polska dała Ślązakom autonomię, a zabrali ją Niemcy. Takie fakty należy podkreślać, aby następne pokolenia miały jasny obraz sytuacji – przekonywał prof. Zygmunt Woźniczka.   W trakcie obrad głos zabrał także eurodeputowany, profesor Bogusław Liberadzki, Kierownik Katedry Transportu Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, minister transportu i gospodarki morskiej w latach 1993 – 1997.  - Bardzo dobrze, że debata odbywa się w murach uczelni wyższej. Sam zawodowo zajmuję się nauką i rozumiem jak bardzo są potrzebne dyskusje o tożsamości politycznej w ośrodkach akademickich, a nie tylko w salach plenarnych.  Dzisiejsze rozumienie lewicy to przede wszystkim wrażliwość na aspekty społeczne. Teraz ważny jest Produkt Krajowy Brutto, rynek, wskaźniki i kolejne zobowiązania jednostki wobec gospodarki i państwa. Obecne wydarzenia w całej Europie pokazują, że to nie człowiek służy gospodarce, ale gospodarka powinna służyć człowiekowi. Dzisiejszy kryzys gospodarczy dobitnie to pokazuje. Obecnie nikt sobie nie ufa. Banki nie ufają regulatorom, regulatorzy nie ufają bankom. Ma to swoje przełożenie na sytuację społeczną w Polsce i Europe. Europa jest obecnie przestrzenią braku wzajemnego zaufania. To efekt deficytu czynnika ludzkiego w polityce i gospodarce. Lewica musi to naprawić - przekonywał profesor Liberadzki.   O tym, czym jest lewicowy charakter w rządzeniu miastem, mówił prezydent Sosnowca, Kazimierz Górki. - Dzisiejsza polityka ekonomiczna państwa powoduje znaczne oszczędności na samorządach. Budżet Polski maleje i w naszym kraju trzeba dokonywać cięć. Na gminach i powiatach najłatwiej oszczędzać. To oczywiście odbija się na komforcie życia mieszkańców. Mówi się dużo o dotacjach unijnych. Należy jednak pamiętać o porównywaniu wysokości składek z dotacjami. One nie zawsze nawet się wyrównują. Często bilansują się niekorzystnie dla rzekomych unijnych beneficjentów. Nie jest tak, że pieniądze unijne zawsze są darowane.  Dobrym przykładem jest Wrocław, który musiał się głęboko zapożyczyć. Obecnie spłaca 200 mln zł samych odsetek od kredytów rocznie. O tego typu dysproporcjach ekonomicznych się nie mówi - argumentował Górski.   Prezydent Sosnowca odniósł się także do kłopotów związanych z rozdziałem środków przez samorząd wojewódzki. - W przypadku Sosnowca dochodzi jeszcze problem - dysproporcji podziału środków. Już dziś wiemy, że na Muzeum Zagłębia nie będzie dotacji wojewódzkich. A na inne cele za Brynicą pieniądze się znajdą. Lewicowość jest potrzebna przede wszystkim dla ludzi. Nikt za nas w regionie nie zajmie się szpitalami, miejscami pracy czy drogami. Udało nam się wyremontować domy opieki społecznej. Można było wybudować chodniki albo wyremontować drogę, ale lewicowość to właśnie takie rozłożenie środków. Lewicowość to także świadomy, pro-obywatelski wybór inwestycji. Może powinno się budować w centrum miasta, by wszyscy widzieli nowe budynki. Ale lewicowość podpowiada inne rozwiązania - każe inwestować w biedniejszych i oddalonych od centrum dzielnicach naszego . Tam są potrzebne inwestycje, by ożywić wspólnoty lokalne. Rządzić gminą trzeba tak, by pomagać ludziom. I to jest właśnie lewicowe prowadzenie samorządu – mówił prezydent Górski.   Przemysław Ruta  

Profesor Higgins z Zagłębia, Eliza ze Śląska

dodane 10.05.2013
[Region] O czym marzy dzisiejsza dziewczyna? Zupełnie zwyczajna, prosta, bez kasy, a której trafia się niesłychana okazja zostać sławną celebrytką? Uwspółcześnioną historię jednej z najsłynniejszych scenicznych par, czyli Elizy Doolittle i profesora Henry’ego Higginsa,  zobaczymy już jutro, 11 maja w Operze Śląskiej. W bytomskiej premierze pojawia się kilka wątków zagłębiowskich.   - To nasza pierwsza realizacja tytułu, a drugi, po „Phantomie”, musical – mówi Tadeusz Serafin, dyrektor bytomskiej sceny. - „My Fair Lady”, to jeden z najpopularniejszych musicali wszechczasów, powstał w roku 1956 na motywach „Pigmaliona”, słynnej sztuki  George’a Bernarda Shawa – dodaje. - Nasz spektakl będzie „odświeżony”, z nowym, współczesnym przekładem Tomasza Domagały, stylizowanymi kostiumami Ilony Binarsch, scenografią Marcela Sławińskiego i Katarzyny Sobańskiej oraz choreografią Jakuba Lewandowskiego, co widzowie ocenią sami – zaprasza dyrektor.   Na kanwie „Pigmaliona” oparł libretto sławnego musicalu Alan Jay Lerner, twórcą muzyki był amerykański kompozytor i laureat Oscara Frederick Loewe. Jego broadway’owska premiera miała miejsce 15 marca 1956 r. w Mark HellingerTheatre. Od tamtego czasu zrealizowano wiele przedstawień na scenach całego świata, a wielkie powodzenie „My Fair Lady” ugruntowała nagrodzona ośmioma Oscarami adaptacja filmowa z roku 1964 r. w reżyserii George’a Cukora, z Audrey Hepburn i Rexem Harrisonem w rolach głównych. Tematem przedstawienia jest realizacja pewnego niezwykłego zakładu. Otóż, w Londynie, ekscentryczny językoznawca, prof. Higgins, zakłada się z przyjacielem, pułkownikiem Pickeringiem, że przemieni uliczną kwiaciarkę, mówiącą londyńskim slangiem, w damę z wyższych sfer. Obiektem eksperymentu staje się nieokrzesana Eliza Doolittle, a że profesor dokonuje prawdziwego cudu językowego i edukacyjnego, Eliza pojawia się na balu w ambasadzie, budząc powszechny zachwyt i podziw…   W bytomskiej premierze jest wiele akcentów zagłębiowskich. Jak zdradzili „WZ” realizatorzy, „My Fair Lady” miała reżyserować słynna sosnowiczanka, Magdalena Piekorz, której znakomity film „Pręgi” z gwiazdami kina był polskim kandydatem do Oscara 2005. Niestety, pomimo obopólnego zaangażowania i wielkiej chęci współpracy, na przeszkodzie stanęły terminy wcześniejszych zobowiązań pani Magdy. Reżyserii podjął się Robert Talarczyk, wielokrotnie nagradzany aktor, dyrektor Teatru Polskiego w Bielsku-Białej, gdzie Piekorz ostatnio zrealizowała „Hotel Nowy Świat”, doskonale przyjęty zarówno w kraju jak i włoskim Turynie.   - Cieszę się, że dyrektor Serafin zaprosił właśnie mnie do współpracy, bo nigdy nie reżyserowałem musicalu –  powiedział nam Talarczyk, niepowtarzalny Cholonek. – Mam szansę pracować z wspaniałym zespołem, gdzie każda rola jest potrójnie lub podwójnie obsadzona aktorami mówiącymi i śpiewającymi zarazem. Pytany, jakim slangiem posłuży się Eliza i jej ojciec, odpowiada, że… gwarą śląską. – Artyści, na co dzień grający w różnych teatrach regionu, robią wszystko, by brzmiała autentycznie, ponadto pojawią się takie brytyjskie ikony jak Beatlesi czy Amy Winehouse, bo chcemy pokazać dobry, efektowny spektakl muzyczny o marzeniach i uczuciach, a nie ramotkę sprzed pięćdziesięciu siedmiu lat. I choć treść oraz idea pozostały te same, Higgins i jego Eliza są już innymi, bo współczesnymi ludźmi i muszą być bliscy dzisiejszej, zwłaszcza młodszej widowni – wyjaśnił swoje artystyczne przesłanie reżyser.   Bliskie związki ze stolicą Zagłębia mają też trzej aktorzy wcielający się w główną męską  rolę - profesora Higginsa „walczącego” z gwarą Elizy. Cezary Biesiadecki to 35-letni sosnowiczanin, laureat wielu konkursów, nagród i stypendiów, nagrodzony m.in. przez prezydenta Dąbrowy Górniczej, a od 2006 roku solista Opery Śląskiej, bardzo utalentowany bas. Znany i ceniony Dariusz Niebudek, kielczanin, obecnie aktor wielu znaczących scen, osiem lat związany był z sosnowieckim Teatrem Zagłębia, gdzie grywał wiodące role. Podobnie Artur Święs, znakomity Edyp i  Makbet w rodzimym Teatrze Śląskim, kilka lat grywał pierwszoplanowe postaci także w Sosnowcu. Wszyscy nadal  występują gościnnie w zagłębiowskich miastach.   Jakie będą trzy Elizy – Anna Noworzyn, Urszula Piwnicka i Agnieszka Rose,  trzej pułkownicy Pickering  grani przez Tomasza Domagałę, Wojciecha Stolorza i Feliksa Widerę oraz inni znani i lubiani aktorzy scen dramatycznych i muzycznych województwa, a także kto z nich wystąpi podczas  premiery, przekonamy się już w sobotę, gdy w bytomskiej Operze o godz. 18 podniesie się kurtyna. Jednakże kierownik muzyczny, Andrzej Knap, jest dobrej myśli. – To moja czwarta „My Fair Lady”, nasza  orkiestra świetnie gra muzykę musicalową i premiera powinna być bardzo udana – zapewnił.   Kolejne spektakle już 12, 18, 19, 24, 25 maja oraz  7 i 8 czerwca o  g. 18.00  na scenie Opery Śląskiej, a 27 maja o g. 18.00 w katowickim Teatrze Śląskim. Może „My Fair Lady” zagości i w Sosnowcu? Bytomski zespół jest otwarty na propozycje. Mamy nadzieję, że nasi Czytelnicy-melomani zechcą podzielić się z nami opinią o tym wyjątkowym musicalu, zgodnie z zasadą, że muzyka łączy i łagodzi obyczaje.   Teresa Stokłosa

Laury dla Zagłębia. Można zgłaszać kandydatów

dodane 08.05.2013
[Region] Wyższa Szkoła Humanitas w Sosnowcu wraz z Fundacją Humanitas zachęca do typowania kandydatów do tegorocznej VIII edycji Konkursu o Zagłębiowską Nagrodę  „Humanitas”. Spośród nadesłanych propozycji Wysoka Kapituła Konkursu wybierze laureatów w dwóch kategoriach: honorowej i promocyjnej. Na zgłoszenia organizatorzy czekają do 20 maja br.   Zagłębiowska Nagroda „Humanitas”  zostanie wręczona po raz ósmy. To pierwsza i jedyna tego rodzaju inicjatywa w historii regionu. Ideą nagrody jest umacnianie tożsamości Zagłębia Dąbrowskiego, promowanie regionalnych osiągnięć kulturalnych, naukowych i gospodarczych oraz integrowanie mieszkańców wokół lokalnych wartości. Wysoka Kapituła Konkursu uhonoruje osoby i instytucje wybitnie zasłużone dla życia społecznego regionu, kształtujące wartościowy wizerunek Zagłębia Dąbrowskiego. Nagroda ma dwojaki charakter: honorowy oraz promocyjny.   Nagrodę honorową Wysoka Kapituła przyznaje najwybitniejszym, uznanym osobistościom zagłębiowskiego życia naukowego, kulturalnego, gospodarczego, które swoimi osiągnięciami w sposób znaczący przyczyniły się do promowania Zagłębia i umacniania wartości regionalnych. Nagrodę promocyjną – mającą charakter nagrody pieniężnej - otrzymują instytucje oraz organizacje pozarządowe (fundacje, stowarzyszenia) realizujące projekty zorientowane na promocję Zagłębia Dąbrowskiego, jego osiągnięć, wspieranie lokalnego życia kulturalnego, naukowego oraz tworzenie fundamentów społeczeństwa obywatelskiego w skali lokalnej i regionalnej.   W ubiegłym roku zaproszenie do udziału w pracach Kapituły przyjęli m.in.: wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk, prezydent Sosnowca Kazimierz Górski, prezydent Będzina Łukasz Komoniewski, prezydent Dąbrowy Górniczej Zbigniew Podraza, starosta powiatu będzińskiego Krzysztof Malczewski, prezes Agencji Rozwoju Lokalnego w Sosnowcu Jan Szot, a także naukowcy: prof. Jan Ilczuk, prof. Maria Pulinowa, dr Paweł Majerski z Uniwersytetu Śląskiego oraz prof. Dariusz Rott, prof. Marian Gierula, prof. Zygmunt Woźniczka, dr Michał Kaczmarczyk i dr Waldemar Wojtasik z Wyższej Szkoły Humanitas w Sosnowcu.   W ostatnich siedmiu latach Nagrodę Honorową otrzymali, począwszy od 2006 roku, kolejno: prof. Jacek Wódz, prof. Włodzimierz Wójcik, prof. Jacek Jania, prof. Maria Pulinowa, ks. Paweł Sobierajski, Jacek Cygan oraz doc. dr Adam Jarosz. Nagrodę Promocyjną otrzymały zaś następujące organizacje i instytucje: Agencja Rozwoju Lokalnego w Sosnowcu, Teatr Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana w Będzinie, Miejska Biblioteka Publiczna im. G. Daniłowskiego w Sosnowcu, Teatr Zagłębia w Sosnowcu, Pałac Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej, Zespół Szkół Specjalnych nr 4 w Sosnowcu i Fundacja im. Jana Kiepury w Sosnowcu.   Na zgłoszenia organizatorzy czekają do 20 maja br. Dokumenty należy przesłać na formularzu pocztą tradycyjną na adres: Wyższa Szkoła Humanitas, ul. Kilińskiego 43, 41-200 Sosnowiec (z dopiskiem: Zagłębiowska Nagroda „Humanitas”) lub e-mailowo na adres: piotr.celej@humanitas.edu.pl.   Decyzję o wyborze tegorocznych laureatów konkursu podejmie Kapituła Konkursu na posiedzeniu 24 maja br. Uroczysta gala wręczenia Nagród „Humanitas” odbędzie się 28 czerwca 2013 roku w auli WSH przy ul. Kilińskiego 43 w Sosnowcu.   W części artystycznej gali wystąpi Artur Andrus, dziennikarz Programu III Polskiego Radia, współredaktor programów „Powtórka z rozrywki”, „Akademia rozrywki” oraz komentator „Szkła Kontaktowego”, emitowanego w telewizji TVN24. Od lat jest gospodarzem kabaretowych spotkań w warszawskiej „Piwnicy pod Harendą”, łódzkiej „Przechowalni” i krakowskiej „Piwnicy Pod Baranami”. W 2010 roku Artur Andrus otrzymał tytuł „Mistrza Mowy Polskiej, natomiast w 2012 roku wydał swoją najnowszą płytę „Myśliwiecka”, która zgodnie uzyskała status podwójnej platynowej płyty. Więcej na: www.humanitas.edu.pl/nagrody/Strony/Nagroda-humanitas.aspx   (PC)
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl