Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

O ekologii dla przedsiębiorców

dodane 04.11.2014
[Region] Już 13 listopada w godzinach od 10.00 do 12.30  w siedzibie Regionalnej Izby Gospodarczej przy ul. Opolskiej 15 dla wszystkich przedsiębiorców ze Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego zostanie przygotowane specjalne seminarium zatytułowane „Wsparcie dla przedsiębiorców w realizacji zadań proekologicznych z wykorzystaniem środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach”.   Organizatorem spotkania jest Regionalna Izba Gospodarcza i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Podczas panelu odbędzie się szkolenie i dyskusja na temat nowych możliwości pozyskiwania dofinansowania z WFOŚiGW w Katowicach na działania proekologiczne. Obecność to także okazja do poznania informacji o tym, jaką tematykę ekologiczną warto poruszać podczas organizowania  przedsięwzięć ukierunkowanych na dbanie o środowisko. Program seminarium przewiduje prelekcje skierowane do przedsiębiorców zainteresowanych tematem składania wniosków o dofinansowanie w takich obszarach jak: ochrona atmosfery i powierzchni ziemi, gospodarka wodna i ochrona wód, ochrona przyrody, edukacja ekologiczna i profilaktyka zdrowotna, fundusze europejskie. Dodatkowo celem seminarium będzie prezentacja Punktu Konsultacyjnego WFOŚiGW działającego przy Izbie oraz doświadczeń Izby w realizacji projektu ENERGO.   Udział w seminarium jest BEZPŁATNY dla podmiotów zrzeszonych w Regionalnej Izbie Gospodarczej w Katowicach. Dla pozostałych osób zainteresowanych seminarium koszt udziału wynosi 99 zł netto od osoby. Dodatkowych informacji udziela Monika Kasperkiewicz (specjalista w zespole ds. Edukacji, Doradztwa i Projektów) pod numerem telefonu (32) 781-48-53, lub pod adresem e-mail mkasperkiewicz@rig.katowice.pl.   (rip)

Trwa kampania społeczna „Słowa, które warto usłyszeć”. Dla Czytelników „WZ” konkurs z nagrodami!

dodane 03.11.2014
[Region]   Zwrócenie uwagi na problem niedosłuchu u polskich seniorów i jego konsekwencji społecznych to cel kampanii społecznej „Słowa, które warto usłyszeć”. Jest ona pokłosiem wyników najnowszego badania społecznego „Słuch polskich seniorów 2014”, które zostało przeprowadzone w sierpniu tego roku przez Instytut Badawczy TNS Global. W kampanię zaangażowali się wybitni specjaliści z dziedziny laryngologii: prof. dr hab. n. med. Kazimierz Niemczyk i prof. dr hab. n. med. Witold Szyfter. Wspiera ją także popularna aktorka Teresa Lipowska. Pacjenci i ich rodziny, którzy szukają wsparcia oraz informacji na temat leczenia głębokich niedosłuchów, mogą kontaktować się z ogólnopolską infolinią „Razem dla słuchu” pod numerem telefonu 22 3333 000.   Według najnowszego raportu TNS Polska „Słuch polskich seniorów 2014” przeprowadzonego na zlecenie portalu razemdlasluchu.pl, aż 77% osób powyżej 60 roku życia twierdzi, że ma problem ze słuchem. Przy tym tylko 31% ma zdiagnozowany ubytek słuchu. Najbardziej powszechną przyczyną utraty słuchu jest wiek. Drugą ważną przyczyną powstawania wad słuchu jest codzienne przebywanie w hałasie, który nas otacza. Dodatkowo, w przypadku niektórych osób, permanentny szum jest elementem aktywności zawodowej. Coraz szybsze tempo życia, a co za tym idzie ogromny stres, to także czynniki mogące wywoływać przyspieszone zmiany degeneracyjne i starzenie się narządu słuchu, a w konsekwencji głuchotę starczą. Pojawienie się tego problemu zwykle ma duży wpływ na życie codzienne i kontakty z innymi osobami.   – Postępujący w całej Europie, a także w Polsce proces starzenia się społeczeństwa sprawia, że temat zabezpieczenia zdrowia tej grupy demograficznej staje się coraz ważniejszy w państwowej debacie dotyczącej ochrony zdrowia. Pamiętajmy, że wiele z osób powyżej 60 roku życia jest nadal w wieku produkcyjnym i powinno pozostać na rynku pracy w pełni zdrowia. Tymczasem utrata słuchu, jeśli nie będzie właściwie leczona, większość pracowników praktycznie eliminuje z rynku – komentuje dr hab. Piotr Szukalski, demograf, pracownik Katedry Socjologii Stosowanej i Pracy Socjalnej Uniwersytetu Łódzkiego.   Skala niedosłuchu narastającym problemem   – Problem niedosłuchu u seniorów może prowadzić do ich izolacji ze społeczeństwa, powoduje często osamotnienie, depresję, frustrację czy zaburzenia w obszarze komunikacji, a te wiążą się ze spadkiem jakości życia. Osoby takie są uzależnione od innych osób w zwykłych, codziennych czynnościach, takich jak np. wizyty lekarskie czy korzystanie z telefonu – mówi psycholog, Dorota Krzywicka, ekspert zdrowia psychicznego seniorów.   Badania „Słuch polskich seniorów 2014” potwierdzają, że 37% badanych ze zdiagnozowanym ubytkiem słuchu uważa, że można wstydzić się takiej dolegliwości, a nawet ukrywać ją przed bliskimi. Ponadto blisko co trzecia osoba mająca zdiagnozowany ubytek słuchu, spotkała się z nieprzyjemną reakcją osób w swoim otoczeniu, gdy nie usłyszała jakiejś informacji.   Raport „Słuch polskich seniorów 2014” pozwala również poznać słowa, których bardzo by brakowało seniorom, gdyby dotknął ich problem głuchoty. Okazuje się, że dla seniorów najważniejsze są słowa: „Babciu”, „Dziadku” i „Kocham Cię”. – Nie wyobrażam sobie dziś aktywnego życia bez możliwości sprawnego komunikowania się z otoczeniem. Jak wiemy, problemy ze słuchem, dotyczące  w przeważającej większości osób starszych, mogą w poważny sposób utrudnić komunikację z innymi ludźmi lub nawet ją całkowicie uniemożliwić. Warto wiedzieć, że choć niedosłuch jest związany z wiekiem, starość nie musi być tożsama z głuchotą. Starszy nie musi oznaczać niesłyszący. Zwłaszcza, że jest jeszcze wiele dźwięków, które warto usłyszeć będąc seniorem – słowa wypowiadane przez wnuki czy partnera życiowego, szum drzew, śpiew ptaków, ulubiona audycja w radio – argumentuje aktorka, Teresa Lipowska.   Ważne badania profilaktyczne   Według danych z raportu „Słuch polskich seniorów 2014”, aż 77% respondentów twierdzi, że ma problem ze słuchem, ale tylko 31% z nich ubytek słuchu ma zdiagnozowany. Mniej niż połowa z tej grupy została kiedykolwiek skierowana na dodatkowe badania lub na konsultację do specjalisty laryngologa. Badania pokazują, że w trakcie wizyt lekarskich lekarze pierwszego kontaktu zapytali o ewentualne problemy ze słuchem tylko 43% swoich pacjentów. Natomiast 47% osób biorących udział w badaniu nigdy nie zostało zapytanych o problemy ze słuchem nawet podczas wizyty u lekarza laryngologa związanej z problemem niedotyczącym uszu.   Pamiętajmy, że na początku zwykle nie zauważamy osłabienia słuchu. Dlatego dobrze samemu zadbać o tę kwestię i mniej więcej co pół roku udać się na badania. To ważne szczególnie w przypadku osób powyżej 60 roku życia, ale warto badać słuch już wcześniej, gdy mamy 50 lat. Wagę badań profilaktycznych słuchu dostrzegają chirurdzy laryngolodzy pracujący w największych klinikach, które m.in. wszczepiają pacjentom implanty słuchowe. – Wczesne wykrywanie wady słuchu zapewnia podjęcie właściwych kroków zmierzających do rozpoczęcia najlepiej dopasowanego leczenia w najbardziej odpowiednim czasie. Prowadzi to do wczesnej interwencji obejmującej m.in.: skierowanie pacjenta na specjalistyczne badania, szczegółowy wywiad medyczny, potwierdzenie diagnozy i określenie typu niedosłuchu, a także dobór najlepszego urządzenia (np. implantu słuchowego) i ewentualną decyzję o zabiegu wraz z następującą po nim rehabilitacją. Takie postępowanie zapobiega trwałej reorganizacji i osłabieniu struktur nerwowych odpowiedzialnych za słuch – dowodzi prof. dr hab. n. med. Witold Szyfter, kierownik Kliniki Otolaryngologii i Onkologii Laryngologicznej UM w Poznaniu.   Implanty słuchowe skuteczne i refundowane w 100%   Doświadczenia prof. dra hab. Kazimierza Niemczyka, Kierownika Katedry i Kliniki Otolaryngologii SPCSK w Warszawie wskazują, że w przypadku głębokich niedosłuchów, tam, gdzie inne metody leczenia (np. farmakologia, aparaty słuchowe) nie przynoszą już korzyści, słuch skutecznie przywracają implanty słuchowe. Tak się dzieje w zdecydowanej większości przypadków i sam wiek nie może być tutaj czynnikiem uniemożliwiającym dostęp do leczenia.   Implanty słuchowe to jedyna powszechnie stosowana na świecie elektroniczna proteza zmysłu. Słuch jest też jedynym zmysłem, który dzisiaj w większości przypadków można przywrócić dzięki połączeniu współczesnej wiedzy medycznej i nowoczesnej technologii.   Jednak znajomość tej metody przywracania słuchu jest bardzo niska. Wśród respondentów badania TNS Polska tylko 30% osób w wieku 60+ słyszało o implantach słuchowych. Większość seniorów nie posiada jednak podstawowych informacji na ten temat. Na przykład 89% seniorów nie wie, że zabieg wszczepienia implantu jest całkowicie refundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Warto pamiętać, że cały proces leczenia – badania kwalifikacyjne, zakup systemu implantu, opieka szpitalna i rehabilitacja – nic nie kosztują pacjenta, ponieważ wszystkie koszty pokrywa NFZ.   Infolinia „Razem dla słuchu” 22 3333 000   Osoby szukające informacji na temat leczenia głębokich niedosłuchów implantami słuchowymi mogą skorzystać ze wsparcia specjalnej ogólnopolskiej Infolinii „Razem dla słuchu” dla osób niedosłyszących i ich rodzin. To pierwsze tego typu przedsięwzięcie w naszym kraju. Inicjatywa powstała za sprawą twórców internetowego serwisu razemdlasluchu.pl, który prezentuje informacje dla pacjentów używających implantów słuchowych oraz osób z głębokimi niedosłuchami. Dzwoniąc pod numer telefonu 22 3333 000 można uzyskać m.in. niezbędne informacje dotyczące kwalifikacji do implantu słuchowego.   (s)       UWAGA! KONKURS!   Organizatorzy kampanii „Słowa, które warto usłyszeć” zapraszają do zapoznania się z problemem i wzięcia udziału w naszym konkursie z nagrodami. Trzeba odpowiedzieć na dwa pytania: Czy implanty słuchowe przywracają słuch osobom niedosłyszącym, gdy aparat słuchowy już nie pomaga?   Jakie urządzenie przywraca słuch osobom z głębokim niedosłuchem, gdy aparat słuchowy już nie pomaga?           Prawidłowe odpowiedzi, na które czekamy do 11 listopada pod adresem: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl wezmą udział w losowaniu, a jego zwycięzcy zostaną nagrodzeni upominkami od „Razem dla słuchu”. Do wygrania jest 10 sztuk mini radioodbiorników kąpielowych.

Prestiżowa nagroda w rękach Zagłębianki

dodane 03.11.2014
[Region] Zagłębianka Anna66 Andrzejewska, doktorantka katowickiej Akademii Sztuk Pięknych, znalazła się wśród laureatów konkursu International Photography Awards 2014, otrzymując nagrodę w kategorii „Moving image photographer of the year” za film pt. „Cityzens” wykonany techniką animacji poklatkowej. W tym samym konkursie uhonorowano ją wyróżnieniem za fotografię artystyczną pt. „The townspeople. The frame and Beyond”. IPA to prestiżowy konkurs o globalnym zasięgu organizowany przez Lucie Foundation. W miniony weekend w Nowym Jorku odbyła się uroczysta gala, podczas której wręczono statuetki Lucy, potocznie zwane Oskarami Fotografii.   Co to jest IPA? International Photography Awards to konkurs skierowany zarówno do profesjonalistów, jaki i do amatorów fotografii. Jego misją, obok nagradzania najlepszych fotografów na świecie i promowania fotografii, jest też odkrywanie wschodzących talentów. Fotograficy mogą zgłaszać swoje prace w kilkudziesięciu kategoriach. W tym roku na IPA nadesłano aż 30 tysięcy prac z całego świata.  Biorący udział w IPA fotografowie mogą ubiegać się o tytuł Fotografa Roku w m.in. takich kategoriach jak Reklama, Architektura, Edytorial, Fotoksiążka, Sztuka, Natura, Ludzie, Głębsza Perspektywa. Każda z kategorii dzieli się jeszcze na podkategorie. W każdej podkategorii przyznawane jest pierwsze, drugie i trzecie miejsce, a tytuł Fotografa Roku w danej grupie zdobywa autor najlepszych zdjęć ze wszystkich wyróżnionych prac. Jest też kategoria przeznaczona dla twórców wideo, w której to właśnie będzinianka Anna66 Andrzejewska, z pracą pt. „Cityzens” zajęła trzecie miejsce. Będzinianka jako jedna z finalistek konkursu otrzymała też zaproszenie na ceremonię Lucie Awards, gdzie w miniony weekend zostali wyłonieni główni laureaci konkursu oraz gdzie zostały wręczone statuetki Lucie. Niestety, Zagłębianka nie mogła skorzystać z zaproszenia, ale fakt, iż to właśnie jej praca została nagrodzona spośród 30 tysięcy innych nadesłanych z całego świata, i tak jest dla niej niesamowitym wyróżnieniem.   – Jak to w życiu bywa, o nominacji dowiedziałam się w chwili, w której myślami byłam zupełnie gdzie indziej. Akurat w życiu osobistym zmagałam się z problemami zdrowotnymi i byłam bardzo przygnębiona. Dostałam maila, pomyślałam, że źle zrozumiałam. Kiedy zalogowałam się na stronie konkursu i ujrzałam na własne oczy, że rzeczywiście zdobyłam trzecie miejsce w kategorii Moving Images za zgłoszenie pt. „Cityzens” i wyróżnienie w fotograficznym cyklu „The townspeople. The frame and beyond”, czułam się szczęśliwa – podkreśla artystka.   Nagrodzony film to część pracy doktorskiej Andrzejewskiej. Jak tłumaczy autorka, na film składają się dwa elementy ekspozycyjne: fotografia i film wykonany techniką animacji poklatkowej. – Portretowani ubierają lub rozbierają ubrania z oryginalnych pojedynczych kolekcji młodych polskich projektantów mody: Małgorzaty Wasik, Lidii Sajdak, Natalii Jezierskiej i Pawła Pyzika. Muzykę do video-artu skomponował Szymon Szewczyk, montaż wykonała Ena Kielska. Fotografia pełni tutaj rolę upamiętniającą, czy też można powiedzieć, zamykającą portretowaną osobę w ramie. Film pozwala przenieść się do osobistego świata portretowanego, wręcz wkraść się w jego intymność, poznać jego prawdziwie oblicze – opowiada o nagrodzonym filmie Anna66 Andrzejewska. – Rozbieranie się i ubieranie jest momentem przemiany. Na osobowość biologiczno-psychologiczną nakładamy tożsamość społeczną w postaci uniformu. Ubieranie staje się tożsame z nakładaniem maski. Sama jednak czynność, ten gest, ta chwila, kiedy on lub ona zawieszeni są pomiędzy sobą ubranym a rozebranym, to jest tak naprawdę prawdziwa osoba, prawdziwe „ja” – interpretuje swoje dzieło autorka. – Maska natomiast ujęta jest tu w dwójnasób: materialnie i metaforycznie. Wsłuchując się w powstały podczas sesji obraz, można powiedzieć, że maska jest nieodzowną częścią wizerunku człowieka. Model ubrany lub rozebrany to człowiek wciąż posiadający tożsamość biologiczną, kulturową lub społeczną. Dodatkowo człowiek zawieszony pomiędzy tymi dwoma stanami będzie posiadał tożsamość nadaną mu przez osobę trzecią, domniemanego widza – wyjaśnia fotografka. Andrzejewska od zawsze była związana ze sztuką. Inspirowana była poprzez swoją mamę, pasjonującą się akwarelą i  zabierającą córkę na wernisaże swoich znajomych artystów.  – Fotografia była obecna w moim domu i rodzinie, ponieważ wujek dużo fotografował i sam wywoływał. To były lata 70. więc obcowanie z fotografią było bardzo intymne i takie rodzinne. Stąd uwielbiam zapach fotografii, kojarzy mi się z domem rodzinnym i bezpieczeństwem – opowiada Anna66 Andrzejewska. Artystka fotografuje od dekady. Początkowo głównie swoje otoczenie, w szczególności najbliższych. – Moim ówczesnym aparatem była półautomatyczna lustrzanka małoobrazkowa Canon Eos 300v z przecudnym obiektywem 1.2. Uczyłam się sama, metodą prób i błędów. Czytałam literaturę fachową, szczególnie pozycje książkowe z lat 60-70. Szybko nauczyłam się obcować ze światłem. Od początku ciekawił mnie człowiek, interesowało mnie ciało ludzkie i tak zostało do dzisiaj. Bardzo dużo ćwiczyłam. Któregoś dnia przechodziłam ulicą Warszawską w Katowicach, gdzie wówczas była siedziba Związku Polskich Artystów Fotografików i pomyślałam, że kiedyś będę tutaj należeć. Dopiero po egzaminach do ZPAF przypomniałam sobie o tym, o czym wówczas zamarzyłam – wspomina fotografka.   Andrzejewska jest zdania, że aparat to tylko narzędzie w ręku człowieka. Docenia dorobek Vermeera, który jest dla niej niekwestionowanym mistrzem pod względem technicznego podejścia do fotografii. Aczkolwiek w procesie wykonywania zdjęć najważniejsze jest dla niej wykorzystywanie ich do przeżywania bliskich jej idei. Tak jak robili to Zofia Rydet, Natalia LL oraz Waldemar Jama. – To fotografujący nadaje kształt temu, co znajdzie się na obrazie. Oczywiście wzrusza mnie fotografia społeczna i reporterska. Jednak, o dziwo, bardziej interesuje mnie osoba fotografującego, dlaczego wybrał taki wycinek rzeczywistości a nie inny, takich ludzi a nie innych, opowiedział historię, ponieważ wywołała w nim jakieś emocje, czy też ze względu na łatwość sfotografowania jakiegoś wątku – wyjaśnia Andrzejewska.   Artystka zajmuje się fotografią kreacyjną. W tej dziedzinie jej autorytetami są OliveroToscani oraz Erwin Olaf. – Fotograficy kreacyjni posługują się fotografią w celu skomentowania czy zdemaskowania zachowań społecznych, które wydają się im ważne i godne komentarza, jednak sposób podania jest jak najbardziej bliski estetyce komercyjnej. Fotografia to przede wszystkim ludzie, których się fotografuje. To szacunek do uczuć i decyzji drugiej strony, która pozwala się sfotografować – przybliża obszar swoich zainteresowań artystka.   W konkursie IPA fotografka została natomiast wyróżniona za pracę, która koncentrowała się wokół tworzenia animacji poklatkowej. Na swoim koncie posiada więcej tego typu realizacji m.in. „Balladę o morderstwie”, „Close”, „Home” oraz „NeverEnding Poland”,  wszystkie w reżyserii EnyKielskiej, z którą Andrzejewska współpracuję od początku swojej drogi fotograficznej. Nagrodzony film dostępny pod linkiem http://vimeo.com/89097818.     Maja Żukowska    

Nie postawiły się Impelowi

dodane 03.11.2014
[Region] Siatkarki z Dąbrowy po raz drugi w tym sezonie zaznały goryczy porażki. MKS uległ na własnym terenie Impelowi Kraków 1:3. Początek meczu był bardzo wyrównany. W naszym zespole wyróżniała się była zawodniczka Impelu Katarzyna Konieczna, której ataki siały popłoch po drugiej stronie siatki. Ostatecznie na pierwszej przerwie technicznej drużyny schodziły przy stanie 8:7. Udane akcje Miry Topić i Moniki Ptak spowodowały, że wrocławianki objęły prowadzenie 13:9, a przed drugą przerwą techniczną wygrywały 16:12. Gdy Impel prowadził 20:16 wydawało się, że losy seta są już rozstrzygnięte. Zespół MKS-u zdołał jednak zdobyć trzy punkty z rzędu. Niestety, na więcej Tauronu już stać nie było i set zakończył się wygraną 25:21 przez ekipę z Dolnego Śląska. Drugi set rozpoczął się od szybkiego prowadzenia gości 3:0. Wówczas o czas poprosił trener MKS-u i zespół z Dąbrowy zaczął odrabiać straty, doprowadzając do remisu 5:5. Impel odskoczył wprawdzie na  8:5, ale chwilę później znów był remis 9:9. Po kolejnych kilku akcjach to gospodynie prowadziły 12:10. Zespół MKS-u konsekwentnie budował przewagę i na drugą przerwę techniczną schodził prowadząc 16:11. Losy seta starały się odwrócić Joanna Kaczor i Hana Cutura, ale drużyna z Dąbrowy grała niezwykle pewnie. Impel do odrabiania strat starała się pobudzić Monika Ptak, która popisała się dwoma asami serwisowymi, ale błyskawicznie dwoma atakami popisała się Gina Mancuso i MKS wygrał 25:20. Trzeci set to na początku znów wyrównana walka. Na pierwszej przerwie technicznej gospodynie prowadziły 8:7. Impel odrobił strarty i po skutecznym ataku Joanny Kaczor wygrywał 10:9. Kolejne dwa punkty także wywalczyły zawodniczki z Wrocławia i o czas poprosił trener MKS-u. Impel odskoczył na kilka punktów i wkrótce prowadził 16:12. Zespół z Dąbrowy zdołał zdobyć dwa „oczka”, ale kolejnych pięć akcji zakończyło się sukcesem Impelu i było już 21:14 dla drużyny z Wrocławia. Gospodynie chciała jeszcze poderwać Eleonora Dziękiewicz, ale Impel nie roztrwonił przewagi i wygrał trzecią partię 25:18.   Czwarta partia to znów na początku akcje niemal punkt za punkt. Ostatecznie po skutecznym ataku Miry Topić zespół Impelu objął prowadzenie 8:7. I znów po pierwszej przerwie technicznej wicemistrzynie Polski uzyskały przewagę i wygrywały 12:9. Kolejne minuty to ponownie bardzo dobra gra wrocławskiej drużyny. Skuteczne ataki i dobre interwencje w obronie spowodowały, że wrocławski zespół prowadził już 20:13 i tej przewagi nie roztrwonił. Wygrał tego seta 25:15 i cały mecz 3:1. – Gratulacje dla Impelu. Zrobiliście naprawdę dobrą robotę, której my nie zrobiliśmy. Nie zagraliśmy w sposób, w jaki chcieliśmy zagrać, jaki planowaliśmy. Robiliśmy błędy w różnych aspektach, głównie w przyjęciu. Drużyna, taka jak my, potrzebuje stabilizacji i jakości w każdej akcji. Nie możemy sobie pozwolić na to, co zrobiliśmy dzisiaj. Nie możemy grać z taką ilością błędów w przyjęciu. Szamotaliśmy się na skrzydłach, nie wykonaliśmy dobrze tej roboty. Dla mnie to właśnie były klucze do tego spotkania, że nie zagraliśmy tak, jak chcieliśmy – podsumował spotkanie trener MKS-u, Juan Manuel Serramalera. (KP) MKS Dąbrowa Górnicza - Impel Wrocław 1:3 (21:25, 25:20, 18:25, 15:25) MKS: Cemberci, Dziękiewicz, Konieczna, Mancuso, Sobolska, Zakrewskaja, Strasz (libero) - Łukaszewska, Piekarczyk, Staniucha-Szczurek, Urban.    

Kolberg 2014 w Zagłębiu Dąbrowskim

dodane 03.11.2014
[Region] W Muzeum Zagłębia w Będzinie podsumowano projekt dokumentacyjno-badawczy „Tropem Kolberga – etnograficzne badania terenowe Zagłębia Dąbrowskiego”, mający na celu ochronę oraz popularyzację dziedzictwa kulturowego naszego regionu. Teren ten bogaty kulturowo, w którym ścierają się elementy z obszarów Małopolski i Górnego Śląska, jest badawczo w niewielkim stopniu spenetrowany, stąd też potrzeba pochylenia się nad obecną kondycją tradycyjnych zwyczajów i obrzędów, a także udokumentowania tradycyjnego budownictwa. Projekt realizowany był w ramach Promesy – Kolberg 2014 przez Regionalny Ośrodek Kultury w Katowicach oraz będzińskie muzeum. W trakcie spotkania zaprezentowano wystawę 30 fotografii autorstwa Roberta Garstki i Bartosza Gawlika. Fotografie przedstawiają zwyczaje i tradycje doroczne oraz rodzinne mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego praktykowane współcześnie oraz tradycyjne budownictwo obecne na terenach pogranicza małopolsko-ląskiego. Prezentowane fotografie są jedynie wyborem dokonanym spośród kilkuset wykonanych zdjęć i kilkudziesięciu zamieszczonych na płycie CD podsumowującej zadanie. Goście mogli zapoznać się z towarzyszącą projektowi stroną internetową (http://tropemkolberga.pl/), wysłuchać podsumowania badań prowadzonych w ramach zadania, które koordynowała etnograf Dobrawa Skonieczna-Gawlik, a także wziąć udział w dyskusji.   Projekt „Tropem Kolberga – terenowe badania Zagłębia Dąbrowskiego” był projektem wielowątkowym. Pierwszym działaniem był tzw. etap szkolny, czyli krótkie badania etnograficzne pięciu wybranych zwyczajów dorocznych oraz rodzinnych prowadzone przez współpracujące szkoły, ośrodki kultury oraz stowarzyszenia w dziesięciu miejscowościach Zagłębia Dąbrowskiego. Do współpracy zaproszono: Zespół Szkolno-Przedszkolny w Wojkowicach Kościelnych, Gimnazjum im. Marszałka J. Piłsudskiego w Psarach, Ośrodek Kultury w Koziegłowach, Szkołę Podstawową w Toporowicach, Publiczne Gimnazjum im. Marszałka J. Piłsudskiego w Siemoni, Szkołę Podstawową nr 23 w Dąbrowie Górniczej, Fundację „Stara Szkoła” z Ryczowa-Kolonii, Gminny Ośrodek Kultury w Niegowej, Zespół Szkolno-Przedszkolny w Żelisławicach oraz Zespół Szkół nr 2 w Niegowonicach. Młodzież z tych miejscowości przeprowadziła 79 wywiadów kwestionariuszowych z 83 informatorami. Spośród wszystkich prac wybrano dwie grupy: z Siemoni i Koziegłów, które w ramach nagrody przyjechały do będzińskiego muzeum na warsztaty poruszające tematykę zagłębiowskich tradycji, budownictwa i stroju. Jury, w skład którego wchodziła dyrekcja i pracownicy Muzeum Zagłębia, Regionalnego Ośrodka Kultury oraz etnograf, przyznała także nagrodę indywidualną uczniowi z Ryczowa-Kolonii Kamilowi Królikowskiemu.   Drugim zadaniem projektu było przeprowadzenie kwestionariuszowych badań terenowych. Badania te, prowadzone według rozbudowanego kwestionariusza badawczego dotyczącego zwyczajów i obrzędów dorocznych oraz rodzinnych, dobyły się w czerwcu i lipcu br. w 24 wsiach i miejscowościach leżących na terenie zagłębiowskich gmin i parafii: Żelisławice, Koziegłowy, Niegowa, Niegowonice, Tucznawa, Targoszyce/Toporowice, Siemonia, Bobrowniki, Psary i Ogrodzieniec. Etnografowie zebrali 100 wywiadów z 103 informatorami, niejednokrotnie uzyskując ciekawe informacje pozwalające zaplanować i wykonać dokumentację fotograficzną lub filmową uroczystości kościelnej bądź rodzinnej. W ramach prowadzonych badań pozyskano także fotografie z albumów rodzinnych, dokumentujące życie mieszkańców poszczególnych miejscowości. Wśród informatorów, którzy wyrazili ochotę na przyjęcie etnografów i poświęcenie im kilku godzin na rozmowę, największą grupę stanowiły osoby urodzone w latach 1931 – 1940 (43 osoby). Najstarszy informator miał 98 lat, a najmłodsza osoba urodziła się w 1961 roku.   Trzecim etapem projektu przyczyniającym się do dokumentacji obrzędów i zwyczajów mieszkańców pogranicza małopolsko-śląskiego było wykonanie cyklu fotografii uroczystości kościelnych, zachowań ludycznych oraz obrzędów rodzinnych. Zdjęcia wykonano w 28 miejscowościach leżących na terenie Zagłębia Dąbrowskiego m.in.w Dąbiu, Niegowonicach, Mzurowie, Tucznawie, Psarach, Leśniakach, Koziegłówkach oraz Sączowie.   W ramach ministerialnej Promesy – Kolberg 2014 wykonano również fotografię tradycyjnego budownictwa w 10 zagłębiowskich miejscowościach i dzielnicach: Czeladzi, Górze Siewierskiej, Kolonii Cieśle, Pińczycach, Postaszowicach, Sławkowie, Strzemieszycach, Trzebiniowie, Wierzbicy oraz Winownie. Utrwalono wiele zabudowań o konstrukcji drewnianej, kamiennej, ceglanej lub mieszanej oraz założono karty ze zdjęciem budynku, krótkim opisem i stanem zachowania.   Zgodnie z założeniami projektu wykonano również dokumentację filmową trzech zwyczajów związanych z rokiem obrzędowym: „Misiów” z gminy Niegowa, „Turków” z Koziegłówek i Winowna oraz procesji w dniu Wniebowzięcia NMP w Niegowonicach.   Obecnie dobiega końca ostatnie zadanie realizowane w ramach „Tropu Kolberga...” mianowicie wykłady i prezentacje w szkołach, ośrodkach kultury i stowarzyszeniach omawiające realizację projektu, wyniki pozyskane podczas badań oraz fotografie wykonane w trakcie etnograficznych wypraw w teren.   Regionalny Ośrodek Kultury w Katowicach – wnioskodawca i główny realizator zadania – już przygotowuje się do kontynuacji projektu, mającego na celu dalsze dokumentowanie bogatych tradycji mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego.   (s) foto: Bartosz Gawlik, Robert Garstka

Plac zabaw w Jaworznie

dodane 03.11.2014
[Region] Wkrótce ruszy nowa budowa instalacji rekreacyjnej w Jaworznie. Tym razem chodzi o plac zabaw w Parku im. Lotników Polskich na Osiedlu Stałym. Władzom miasta zależy aby jeszcze w tym roku wykonać pierwszy etap rozbudowy. Chodzi o wykonanie części placu zabaw dla dzieci i zainstalowanie urządzeń do ćwiczeń, które będą się składać na kompleks tak zwanej „siłowni pod chmurką”. Aby przyspieszyć realizację tych zadań urzędnicy jaworznickiego magistratu już w październiku otworzyli oferty w przetargu rozpisanym przez Miejski Zarząd Nieruchomości Komunalnych w Jaworznie na wykonanie pierwszego etapu placu zabaw razem z wykonaniem przyłączy energetycznych. Jak informuje Piotr Jamróz, rzecznik prasowy MZNK w Jaworznie, teraz przyszedł czas na skontrolowanie czy nie istnieją przeszkody formalne w realizacji tego zamierzenia. Jeśli nie będzie przeszkód to robotnicy rozpoczną budowę linii energetycznej, która posłuży w zaopatrzeniu placu zabaw w energię. Jest to wymagane dlatego, że ogródek jordanowski będzie oświetlony a także będzie stale monitorowany. Przed realizacją przedsięwzięcia jaworznicki magistrat zadbał o to aby mieszkańcy wiedzieli jak zostanie zorganizowane miejsce zabawy dla ich pociech. Została sporządzona makieta, która przedstawiała zagospodarowanie terenu i charakter urządzeń do zabawy. Najmłodsi będą mieli do dyspozycji drewniane instalacje o charakterze lotniczym. Będzie zbudowany skrzydlaty domek a na drzewie do zwiedzania zostanie przygotowany kadłub samolotu.   Ogródek jordanowski zostanie podzielony na dwa obszary. Jeden przeznaczony dla dzieci młodszych a drugi dla nieco starszych. Dla większych pociech robotnicy przygotują kule wspinaczkowe, kostki do zabawy, huśtawkę czteroramienną oraz jedną równoważnię. Oczywiście znajdzie się coś dla rodziców. W sąsiedztwie urządzeń dla najmłodszych zostanie zorganizowana wspomniana już „siłownia pod chmurką”.   (rip)

Wytańczyć poezję

dodane 30.10.2014
[Region] Jezioro łabędzie – balet z muzyką Piotra Czajkowskiego oraz choreografią Mariusa Petipa i Lwa Iwanowa – jest bez wątpienia jednym z najsłynniejszych spektakli baletowych świata. Od dnia premiery, która miała miejsce 4 marca 1877 roku w moskiewskim Teatrze Bolszoj, przedstawienie wystawiane jest niezmiennie na całym świecie. 28 października spektakl zawitał do Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej i to nie w byle jakiej aranżacji, bo do zagłębiowskiego miasta przyjechała najsłynniejsza światowa grupa baletowa, St. Petersburg Ballet. Sama fabuła baletu jest z pewnością znana, choćby dlatego że wielokrotnie była przerabiana i adaptowana na potrzeby filmu i telewizji (vide nawet bajka dla dzieci z Barbie w roli głównej). Mamy więc odwieczną walkę dobra ze złem, namiętność, zdradę i potęgę prawdziwej miłości. Oto książę Zygfryd zakochuje się w zamienionej w łabędzia Odettcie (białym łabędziu), przysięga jej wieczną miłość, by ta mogła powrócić do ludzkiej postaci. Następnego dnia jednakże, na balu zorganizowanym przez matkę księcia, pojawia się czarnoksiężnik Rothbar z córką Odylią (czarnym łabędziem), łudząco podobną do Odetty. Oszukany Zygfryd obiecuje jej miłość, czym skazuje prawdziwą ukochaną na wieczność w postaci łabędzia. Gdy książę orientuje się w pomyłce, jest już za późno.   Zakończeń spektaklu jest wiele, rosyjski balet zaproponował happy end – czarnoksiężnik zostaje pokonany przez dwórki Odetty, a miłość dziewczyny i Zygfryda triumfuje.   St. Petersburg Ballet powstał w roku 1994 z inicjatywy Konstantina Tachkina i od tego czasu ze swoimi przedstawieniami jeździ po całym świecie. Niestety, do Polski zawitał bez orkiestry pod batutą Aleksandra Kantorova – zapewne towarzyszenie żywej orkiestry wzmocniłoby jeszcze oddziaływanie spektaklu. Podobnie scenografia, piękna, ale trudno było nie oprzeć się wrażeniu, że zrobiona z większym rozmachem prezentowałaby się jeszcze ciekawiej. Dąbrowska scena wydawała się bowiem za mała – tancerze nie mogli też przez to do końca pokazać swych zdumiewających i budzących podziw umiejętności, zwłaszcza w scenach zbiorowych.   Taniec jednak zachwycał, tym bardziej że do Polski przyjechała absolutna czołówka tancerzy rosyjskiego baletu. W roli Odetty zatańczyła Irina Kolesnikova, księcia Zygfryda zagrał zaś Dmitry Akulinin. Ich popisy budziły wielki aplauz publiczności. Kolesnikova sprawiała wrażenie płynącej w powietrzu, jakby taniec nie sprawiał jej żadnego wysiłku, jakby był czymś naturalnym niczym oddychanie. Oboje udowadniali także, że ludzkie ciało jest w stanie przybrać mniej lub bardziej zaskakujące figury… Lekkość, zwinność, synchronizacja ruchów i gestów, ogromne zaufanie do partnera – to cechy najlepiej opisujące ich taniec. Do tego malujące się na twarzy emocje.   Kolesnikova tańczy zresztą w jeszcze dwóch najważniejszych światowych baletach – Dziadku do orzechów i Giselle. Jest także laureatką wielu prestiżowych nagród i w tej chwili chyba jedną z najbardziej utalentowanych primbalerin na świecie. Podobnie zdumiewający jest Akulinin. Dopiero skończył trzydzieści lat, a już od dziesięciu jest pierwszym solistą petersburskiego baletu. Widzowie mieli zatem możliwość zobaczyć creme della creme St. Petersburg Ballet. Warto dodać, że to nie jedyna okazja. Grupa przyjechała do Polski w prawdziwą trasę koncertową – Jezioro łabędzie i Śpiącą królewnę będzie można zobaczyć jeszcze w takich miastach jak m.in. Rzeszów, Wrocław, Włocławek, Gdynia, Łódź, Krosno czy Otrębusy koło Warszawy.   Mówi się, że muzyka jest jedynym językiem uniwersalnym, rozumianym na całym świecie. Balet Jezioro łabędzie jest tej tezy najlepszym dowodem. Historia opowiedziana została przepiękną muzyką i znakomitym tańcem. I tylko to wystarczyło, żeby widzowie wyszli z Pałacu Kultury Zagłębia wzruszeni i poruszeni pięknem nie tylko miłosnej opowieści, ale i pięknem ruchów, gestów i mimiki. A przecież w dzisiejszym świecie tak łatwo zapomnieć o wadze tego typu komunikacji. Magdalena Boczkowska

Mistrz lepszy od Tauronu

dodane 28.10.2014
[Region] Siatkarki z Dąbrowy Górniczej uległy na wyjeździe 0:3 Chemikowi Police. Choć wynik nie przekonuje, nasze dziewczęta postawiły mistrzyniom Polski twarde warunki. Od początku meczu Tauron podjął walkę z mistrzem kraju. Wprawdzie pierwsze piłki były dla miejscowych, ale gdy w polu zagrywki pojawiła się Katarzyna Konieczna, Tauron dogonił rywalki a następnie wyszedł na prowadzenie. Agresywna zagrywka zmusiła rywalki do błędu, dzięki czemu na pierwszą przerwę techniczną nasz zespół schodził przy stanie 8:6 dla MKS-u. Świetna gra w ataku Koniecznej i Katsiaryny Zakreuskayi, a także dobra postawa libero Krystny Strasz sprawiła, że policzanki nie potrafiły wypracować sobie przewagi. Niemal do samego końca toczyła się walka punkt za punkt. Niestety, błędy własne sprawiły, że Chemik objął trzypunktowe prowadzenie (20:17), którego nie oddał już do końca tego seta. W drugi set nasz zespół nie wszedł dobrze i po kilku akcjach przegrywał 2:6, a następnie 3:8. Gdy Chemik prowadził już 11:3, trener MKS-u wziął czas i dokonał zmian w składzie.Gra dąbrowianek poprawiła się po podwójnej zmianie, gdy Ozge Cemberci i Katarzynę Konieczną zmieniły Natalia Piekarczyk oraz Tamara Kaliszuk. Dzięki skutecznej grze tej dwójki Tauron zmniejszył straty do 3 punktów. Niestety, był to tylko chwilowy zryw. Rozpędzony Chemik zdobywał punkt za punktem i po kilku minutach było już 16:9. Podłamane dąbrowianki nie były już w stanie odwrócić losów tej partii i ostatecznie uległy do 16. Początek trzeciej partii obfitował w wyrównaną walkę punkt za punkt, do czasu wznowienia skutecznej gry Taurona Banimexu, który po bloku Zakreuskayi i ataku Koniecznej wyszedł na prowadzenie 4:2. Szybko jednak dąbrowianki straciły dwupunktową przewagę poprzez proste błędy. Następnie as serwisowy Any Bjelicy wyprowadził Chemik na prowadzenie 6:5. Na pierwszą przerwę techniczną MKS schodził przegrywając jednym punktem.   Po przerwie skutecznie atakowała Konieczna, ale policzanki nie pozostawały dłużne i wypracowały sobie trzypunktową przewagę. Dąbrowskie zawodniczki postawiły się jednak mistrzyniom Polski i szybko odrobiły straty dzięki atakom Zakreuskayi i Koniecznej. Twarda walka punkt za punkt trwała w najlepsze. Przy stanie 19:18 dla MKS-u o czas poprosił trener miejscowych. Był to kluczowy moment tej partii. Chemik zdobył trzy punkty z rzędu i wypracowanej przewagi już nie dał sobie odebrać, wygrywając tego seta do 22, a cały mecz 3:0. (KP) Chemik Police – Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza 3:0 (25:19, 25:16, 25:22) Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza: Cemberci, Konieczna, Mancuso, Zakreuskaya, Sobolska, Dziękiewicz, Strasz (libero) oraz Kaliszuk, Piekarczyk, Urban.    
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl