Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Kibice MKS-u pobiją rekord świata?

dodane 24.04.2015
[Region] Takiego meczu koszykówki w Polsce jeszcze nie było. Już w najbliższą niedzielę na meczu koszykarzy MKS-u Dąbrowa Górnicza kibice staną przed szansą zapisania się na kartach historii i pobicia rekordu Guinnessa, wykonując najdłużej trwającą falę meksykańską. Aby to się udało, trybuny muszą falować przez blisko dziesięć minut. 9 minut i 41 sekund to aktualny rekord świata w kategorii „najdłużej trwająca meksykańska fala”, ustanowiony 12 kwietnia na meczu bejsbolowym w Chińskim Tajpej. W najbliższą niedzielę nowym rekordzistą może zostać koszykarski MKS Dąbrowa Górnicza. Podczas gdy zawodnicy będą rywalizować na parkiecie, swoją walkę o pobicie rekordu Guinnessa na trybunach stoczą kibice. - Spróbujemy falować przez całą drugą kwartę, wtedy rekord na pewno będzie nasz. Koszykówka to gra emocji. Chcemy, by tym razem w dąbrowskiej hali było ich jeszcze więcej. Nasi kibice już wiele razy w tym sezonie pokazali, że można na nich liczyć. Wierzymy, że i tym razem staną na wysokości zadania i wspólnymi siłami sprostamy temu wielkiemu wyzwaniu - mówi Damian Juszczyk, menedżer ds. mediów i PR MKS-u Dąbrowa Górnicza.   Fala meksykańska polega wstawaniu kolejnych grup kibiców, a następnie powrocie na miejsca tak, by powstało wrażenie płynącej na trybunach fali. Aby rekord został w Dąbrowie, oraz by niedzielny mecz przeszedł do historii, fala musi „płynąć” w jednym kierunku (zgodnie z ruchem wskazówek zegara). Odległość między uczestnikami nie może być większa niż na dystans wyciągniętych ramion. Nie należy też wychodzić w trakcie, ani dochodzić, gdy zacznie się bicie rekordu. Mecz MKS-u Dąbrowa Górnicza z King Wilkami Morskimi Szczecin rozpocznie się w niedzielę o godzinie 20:00 w dąbrowskiej Hali Centrum.   Ze względu na próbę bicia rekordu świata, w ramach akcji „Fala zalała ceny” wszystkie bilety na to spotkanie będą tańsze o połowę.   (s) foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Premiera w Teatrze Zagłębia. Będzie kolejny sukces?

dodane 23.04.2015
[Region] Już w sobotę 25 kwietnia Teatr Zagłębia zaprasza na sceniczną inscenizację powieści Adama Bahdaja „Wakacje z duchami”. Zapowiada się bardzo dynamiczny i plastyczny spektakl, pełen ruchu i muzyki. Uczestniczący w próbie medialnej dziennikarze mieli przedsmak tego, co czeka widza. Zaskoczenie było duże, zwłaszcza dla tych, którzy powieść, kultową w latach sześćdziesiątych minionego wieku, znają. Będzie się działo... Adaptacji powieści „Wakacje z duchami” podjął się Piotr Rowicki. Przede wszystkim przeniósł jej akcję do Sosnowca, w okolice Zamku Sieleckiego. I to Zamek Sielecki, jak przyznał reżyser spektaklu Jerzy Połoński, będzie głównym bohaterem teatralnej inscenizacji. Są lata 90. minionego wieku, transformacja ustrojowo-gospodarcza ze wszystkimi swymi patologiami dotarła już wszędzie. Zagrozi miejskiemu zabytkowi. Uda się go ocalić?   Paragon, Mandżaro i Perełka, którzy w literackim pierwowzorze wyjeżdżają z miasta na wieś, tu spędzają wakacje w mieście, w mieszkaniu ciotki na wielkim blokowisku. Pobyt zapowiada się kompletnie nieciekawie, za oknem szaro i buro, pada deszcz i wieje nudą. Jedyną atrakcją jest kot Hator, który, jak to kot, chadza własnymi drogami. Gdy gubi się po raz kolejny, chłopcy na przekór nudzie zakładają agencję detektywistyczną. Tymczasem na położonym w pobliżu mieszkania ciotki starym zamku właśnie rozpoczęła się przebudowa. I pojawił się wymachujący toporem duch! Mało tego, w okolicy zaczęło kręcić się sporo podejrzanych typów… Agencja detektywistyczna od tej pory będzie miała pełne ręce roboty! A wszystko w rytmach muzyki inspirowanej latami 90., którą skomponowała Joanna Piwowar- Antosiewicz, będącej doskonałym tłem dla choreograficznych popisów aktorów, których do tańca przygotował Jarosław Staniek. Robi to wszystko niebywałe wrażenie. Reżyser Jerzy Jan Połoński przyznał, że chciał zrobić spektakl, którego adresatem mają być ludzie młodzi, w wieku gimnazjalnym. To z myślą o nich intryga powieści Adama Bahdaja została uwspółcześniona, a współbohaterami inscenizacji jest taniec i muzyka. Jednak na pewno wielu z tych, którzy w młodości z wypiekami na twarzy czytali „Wakacje z duchami”, mimo dojrzałego dziś wieku chętnie obejrzą sosnowieckie przygody Paragona, Mandżaro i Perełki. Co nieco już można podejrzeć na zdjęciach z wczorajszej próby. Adam Bahdaj „Wakacje z duchami”   Adaptacja i dramaturgia: Piotr Rowicki Reżyseria: Jerzy Jan Połoński Scenografia: Marika Wojciechowska Muzyka: Joanna Piwowar-Antosiewicz Choreografia: Jarosław Staniek Multimedia: Dawid Kozłowski Video: Aleksandra Fudala, Kamil Niesłony   Obsada: Agnieszka Bieńkowska, Edyta Ostojak, Michał Bałaga, Aleksander Blitek, Kamil Bochniak, Przemysław Kania, Krzysztof Korzeniowski, Grzegorz Kwas,Tomasz Muszyński, Andrzej Śleziak, Piotr Zawadzki.   (s)

Amazonki o (nie) leczeniu raka piersi

dodane 23.04.2015
[Region]   Brak dostępu do innowacyjnych leków i terapii, likwidacja procedury chemioterapii niestandardowej, problemy z wystawianiem „zielonych kart”, przedłużające się i niejasne zasady refundacji świadczeń oraz odejście od koncepcji wielodyscyplinarnych ośrodków leczenia raka piersi – to najważniejsze problemy kobiet z zaawansowaną postacią nowotworu w województwie śląskim. Rozmawiano o nich w Sosnowcu w miniony wtorek podczas pierwszej, regionalnej debaty, zorganizowanej przez Sosnowieckie Stowarzyszenie Amazonek „ŻYCIE” oraz Federację Stowarzyszeń Amazonki. Amazonki przedstawią wnioski ze śląskiej dyskusji na ogólnopolskiej debacie poświęconej temu problemowi.   Do udziału w spotkaniu zostali zaproszeni eksperci, urzędnicy i pacjentki zregionu. Na debacie obecny był również orezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński. Jak zauważali uczestnicy debaty, sytuacja kobiet z zaawansowanym rakiem piersi po wejściu w życie pakietu onkologicznego jest coraz trudniejsza. Eksperci zwracali szczególną uwagę na problem likwidacji procedury chemioterapii niestandardowej. Od 1 stycznia 2015 r. chorzy nie mają już dostępu do innowacyjnych leków na raka. Nie ma prawnej możliwości złożenia wniosku o sfinansowanie leków, takich jak terapia celowana na hormonozależnego raka piersi w zaawansowanym stadium choroby, które były dla pacjentek ostatnią szansą na prowadzenie samodzielnego życia.   – Istniejąca przed 1 stycznia 2015 roku tzw. chemioterapia niestandardowa była pewną opcją, ale faktyczny dostęp do leków w ramach tej procedury zależał w dużej mierze od wojewódzkiego oddziału NFZ. Od trzech lat systematycznie zmniejszała się liczba wydawanych zgód w związku z zaostrzaniem kryteriów dopuszczających nowe leki do finansowania w ramach chemioterapii niestandardowej. Moim zdaniem każdy lek zarejestrowany w Polsce, czy nawet w Unii Europejskiej, powinien być refundowany. To od lekarza powinno zależeć, jaki lek będzie najlepszy dla pacjentki – mówił dr n. med. Andrzej Kałmuk, specjalista onkologii klinicznej, kierownik Oddziału Onkologii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Sosnowcu.   Eksperci zwrócili też uwagę na fakt, że rozwiązania w ramach pakietu onkologicznego faworyzują pacjentów z nowo zdiagnozowaną chorobą. Pacjentki z zaawansowanym rakiem piersi są niewidoczne dla systemu, gdyż kontynuacja leczenia i leczenie paliatywne pozostają poza ścieżką szybkiego leczenia. – Pacjenci, u których stwierdzono nawrót choroby, czyli np. pacjentki z zaawansowanym rakiem piersi, według systemu są poza kartą DiLO. Dla nich czas oczekiwania na badania znacząco się wydłużył – zaznaczył dr n. med. Andrzej Kałmuk.   Urszula Szuba, pacjentka z zaawansowanym rakiem piersi z Częstochowy (w trakcie leczenia) odczuwa realne, negatywne skutki wejścia w życia pakietu onkologicznego. – Miałam wznowy w 2006 i 2013 roku. Jestem w trakcie hormonoterapii. Z tej racji nie kwalifikuję się do założenia karty DiLO. Mówią mi o tym sami lekarze i rozkładają ręce. Do tej pory na standardowe badanie – rezonans magnetyczny czy tomografię komputerową – czekałam ok. 3 miesięcy. Teraz obawiam się, że będę czekała dwa a nawet trzy razy dłużej – opowiadała Urszula Szuba.   – Musimy mieć świadomość, że diagnostyka to tylko pierwszy krok. Za tym powinna iść szybka ścieżka leczenia, dostęp do badań i wykwalifikowanych lekarzy oraz skutecznych leków. Na razie z drugą częścią tego procesu mamy ogromny problem, a i pierwsza nie jest doskonała. Z naszego dodatku do Barometru wynika, że czas oczekiwania od podejrzenia raka piersi do wdrożenia leczenia dla kobiet nie posiadających karty DiLO się wydłużył – stwierdził Jacek Siwiec, ekspert ds. zdrowia, wiceprezes Fundacji Watch Health Care.   W diagnostyce raka piersi pojawił się kolejny problem. Lekarze pierwszego kontaktu mają trudności z zakładaniem kart DiLO, kiedy w badaniu palpacyjnym wyczuwalne są zmiany w piersi. Lekarze POZ nie mają możliwości zlecenia badania USG, które potwierdziłoby ich podejrzenia. Bez tego boją się założyć „zieloną kartę”, gdyż mają wyznaczony limit przypadków błędnej diagnozy.   – Nie może być tak, że diagnostyka i leczenie opóźniają się ze względu na brak możliwości zrobienia prostego badania USG! Protestujemy też przeciwko odejściu od koncepcji wielodyscyplinarnych ośrodków leczenia raka piersi (tzw. Breast Cancer Units). Zaproponowane w pakiecie onkologicznym konsylia w żadnym razie nie mogą być traktowane, jako zamiennik dla specjalistycznych ośrodków. My, pacjentki z zaawansowanym rakiem piersi domagamy się, aby traktować nas jak wartościowe i pełnoprawne uczestniczki życia społecznego. Chcemy, aby jakość naszego życia była porównywalna z tym jak żyją nasze koleżanki w Unii Europejskiej. Widzimy możliwości, jakie daje współczesna medycyna. Obserwujemy rozwój leków, które pozwalają skutecznie kontrolować chorobę. Chciałybyśmy mieć do nich dostęp i jak najdłużej być wsparciem, nie ciężarem – apelowała Krystyna Wechmann, prezes Federacji Stowarzyszeń Amazonki.   Jak wynika z badań przeprowadzonych w 11 krajach Unii Europejskiej w ramach kampanii „tu i teraz”, zastąpienie kobiety prowadzącej gospodarstwo domowe opłacanym pracownikiem wiąże się z kosztem w wysokości 36 820 PLN rocznie! Tymczasem po diagnozie zaawansowanego raka piersi większość kobiet rezygnuje nie tylko z życia zawodowego, ale i aktywnego uczestnictwa w pracach domowych. Skuteczność leczenia raka piersi, w tym zaawansowanej postaci nowotworu, jest jednym z ważniejszych mierników efektywności opieki onkologicznej w danym kraju. Choroba dotyka bezpośrednio pacjentki, ale wpływa także na ich otoczenie. Generuje koszty związane z profilaktyką, diagnostyką i leczeniem oraz istotne koszty społeczne, przede wszystkim związane z czasową lub trwałą niezdolnością do pracy (są to tzw. koszty pośrednie choroby).   Po debacie uczestnicy obejrzeli spektakl „Jest jak jest”, monodram na podstawie książki Maliny Stahre-Godyckiej pt. „Dwie kobiety, jedna nadzieja”, której tematem jest zmaganie się z nowotworem. W roli głównej wystąpiła Agnieszka Różańska. Amazonki przedstawią wnioski ze śląskiej dyskusji na ogólnopolskiej debacie poświęconej sytuacji kobiet z zaawansowaną postacią nowotworu piersi.       (s)   foto: amazonka.org.pl  

Ten cel musimy osiągnąć!

dodane 23.04.2015
[Region] Koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza w niedzielę zakończą pierwszy, historyczny sezon w ekstraklasie. Domowy mecz z Wilkami Morskimi to nie tylko pożegnanie z fanami, ale także korespondencyjny pojedynek z utytułowanym Anwilem Włocławek o utrzymanie 11. miejsca w tabeli. - Ostatnie trzy porażki to dla nas bolesna lekcja. Teraz musimy zrealizować nowy cel: pokonać szczecinian! Mam też nadzieję, że wraz z kibicami pobijemy rekord Guinnessa - mówi David Weaver. MKS przegrał trzy mecze z rzędu, w tym dwa po dogrywce. Zdaniem wielu, trzy „wygrane“ mecze. W pierwszym mieliście 23 punkty przewagi, w drugim wyprowadzaliście decydujący atak przed dogrywką, a w ostatnim roztrwoniliście 20-punktowe prowadzenie. Jak wytłumaczyć te porażki? Te trzy spotkania pokazały, jak wyrównana jest w tym sezonie Tauron Basket Liga. Nawet gdy wydaje ci się, że masz mecz pod kontrolą, rywal może wrócić do gry i cię zaskoczyć. To lekcja, że musisz być skoncentrowany przez całe spotkanie i że nie wolno zrelaksować się choćby na moment. Każda porażka boli, ale te trzy przegrane są szczególnie bolesne. Co było problemem - nadal brak doświadczenia drużyny w ekstraklasie? A może, jak twierdzą niektórzy, w ostatnich meczach to po prostu „frajerstwo”? Nie uważam, żebyśmy mieli mentalność „frajerów”. Przed każdym meczem wychodzimy na parkiet z umysłem gotowym na zwycięstwo. Oczywiście, większe doświadczenie w najwyższej klasie rozgrywkowej pomogłoby nam w odpowiednim momencie „postawić kropkę nad i”. Jest taki przycisk, który zawodnik i zespół muszą nacisnąć, kiedy mecz się komplikuje, a czasami wyglądało to tak, jakbyśmy go po prostu nie mieli. Musimy przeanalizować nie tylko sukcesy z tego sezonu, ale także porażki, jeśli chcemy być lepsi w przyszłości. W niedzielę przed wami ostatni mecz sezonu, domowy, w walce o obronę 11. miejsca w tabeli. Jak zapomnieć o poprzednich spotkaniach i skupić się jeszcze na tym jednym? Trudno zapomnieć o tych starciach, które były tak emocjonujące, ale teraz to już przeszłość. Przed tamtymi spotkaniami mieliśmy swój cel i nie osiągnęliśmy go. W tej chwili mamy nowy cel i musimy go zrealizować: pokonać Wilki Morskie. Jeżeli utrzymacie 11. miejsce wśród szesnastu drużyn w pierwszym w historii sezonie w ekstraklasie, będzie to całkiem niezły rezultat. Można stwierdzić, że ta końcówka rozgrywek buduje nieco mylny obraz? Nie sądzę, że był to zły sezon w naszym wykonaniu, ale czuję, iż mógł być znacznie lepszy. Przegraliśmy kilka meczów, w których zwycięstwo mieliśmy na wyciągnięcie ręki, a nasza pozycja w tabeli mogła być teraz zupełnie inna. MKS jest mocniejszym zespołem, niż wskazuje na to nasz bilans, naprawdę w to wierzę. W niedzielę kibice chcą pomóc wam odnieść ostatnie zwyciętwo, w drugiej kwarcie robiąc wielką falę meksykańską i... próbując pobić rekord Guinnessa w czasie jej trwania! Piękna sprawa! Wszystko, co pozwoli wytworzyć świetną atmosferę, która będzie naszym atutem, a utrudni zadanie rywalom, jest znakomitym pomysłem. Mam nadzieję, że pobijemy ten rekord! Do boju MKS! Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Juniorki MKS-u szóstą drużyną w Polsce

dodane 22.04.2015
[Region] W rozgrywanym w dniach 15-19 kwietnia w Wieliczce turnieju finałowym mistrzostw Polski juniorek dąbrowianki uplasowały się na szóstym miejscu.   Początek pierwszego meczu Taurona Banimexu na turnieju to dominacja rywalek z Łodzi, które od samego początku uzyskały kilkupunktowe prowadzenie. Ostatecznie słabo grające w tym fragmencie meczu dąbrowianki przegrały 13:25. Druga odsłona to początkowo trzypunktowe prowadzenie MKS-u (7:4) szybko jednak zniwelowane przez rywalki. Dalsza część partii to wyrównana gra punkt za punkt. Seria punktów w końcówce seta sprawiła, że dąbrowianki zmuszone były bronić trzech piłek setowych, jednak ich dobra gra w końcówce tej partii pozwoliła na odniesienie zwycięstwa 29:27. Trzecia partia środowego meczu to przez cały czas jej trwania wyrównana gra obu zespołów, podczas której żadnej z zespołów nie potrafił wyjść na kilkupunktowe prowadzenie. Dąbrowianki w końcówce seta miały trzy okazje na zwycięstwo, jednak niedokładność w ich grze sprawiła, że przegrały 25:27. Czwarty set meczu miał bardzo podobny przebieg do partii pierwszej. MKS nie podniósł się po przegranej w końcówce poprzedniej odsłonie i popełniając wiele błędów własnych bardzo wyraźnie przegrał z dobrze dysponowanymi łodziankami 11:25 i w całym meczu 1:3.   Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza – Budowlani Łódź 1:3 (13:25, 29:27, 25:27, 11:25) Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza: Zych, Ślęzak, Lach, Borowiecka, Sochacka, Wylężek, Piątek (libero) oraz Wydmańska, Krzeszewska, Tysler, Kaszuba, Dziekanowska.   Pierwszy set spotkania z Pałacem rozpoczął się od czteropunktowego prowadzenie rywalek (0:4) szybko zniwelowanego jednak przez MKS. W dalszym fragmencie gry skutecznie grające zawodniczki z Dąbrowy nie pozwoliły rywalkom na rozwinięcie skrzydeł i po wyrównanej końcówce seta zwyciężyły 27:25 obejmując prowadzenie w meczu. Podrażnione porażką w pierwszym secie bydgoszczanki szybko uzyskały czteropunktowe prowadzenie w secie drugim (6:10). Nieskutecznym w tym fragmencie seta zawodniczkom MKS-u nie udało się odrobić strat i przegrały one ostatecznie 16:25. Partia trzecia to pełna dominacja zawodniczek z Bydgoszczy, które seriami zdobywały punkty. Dąbrowianki były o klasę gorsze od rywalek, mając duże problemy z przyjęciem i popełniając liczne błędy własne przegrały seta aż 7:25. Początek czwartej odsłony początkowo miał wyrównany przebieg. Gra dąbrowianek po nieudanym secie poprzednim poprawiła się i dzięki temu w dalszym fragmencie seta objęły one sześciopunktowe prowadzenie nad rywalkami (12:6). Pałac szybko odrobił straty doprowadzając do remisu 16:16. Problemy z przyjęciem i słaba skuteczność w ataku nie pozwoliły MKS-owi na nawiązanie walki z rywalkami i przegrał on ostatecznie 18:25, a w całym meczu 1:3.   Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza – Pałac Bydgoszcz 1:3 (27:25, 16:25, 7:25, 18:25) Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza: Krzeszewska, Wydmańska, Tysler, Borowiecka, Sochacka, Wylężek, Piątek (libero) oraz Ślęzak, Zych, Dziekanowska, Kaszuba. Pierwszy set trzeciego meczu w grupie podczas finałów miał bardzo wyrównany przebieg. Raz jeden, a raz drugi zespół wychodził na prowadzenie sięgające maksymalnie dwóch punktów. Więcej zimnej krwi w końcówce zachowały jednak dąbrowianki, które zwyciężyły 27:25.   Druga partia początkowo podobnie jak partia poprzednia miała wyrównany przebieg. Taki stan rzeczy utrzymywał się do stanu 9:9, kiedy to zawodniczki MKS-u wyszły na pięciopunktowe prowadzenie (15:10). Rywali zdołały odrobić jednak straty doprowadzając do remisu 21:21. Nieskutecznie grające dąbrowianki, popełniając błędy własne przegrały tego seta 22:25. Trzeci set źle rozpoczął się dla podopiecznych trenera Borzęckiego, które rozpoczęły go od wyniku 0:4. Szybko jednak odrobiły straty i do stanu 11:11 prowadziły wyrównaną walkę z rywalkami z Malborka. Wtedy to dwie kilkupunktowe serie MKS-u pozwoliły na bezpieczne czteropunktowe prowadzenie (19:15), którego nie oddały już do końca wygrywając trzecią partię 25:20. Czwarta odsłona do stanu 13:13 miała wyrównany przebieg. Błędy własne dąbrowianek sprawiły, że rywalki wyszły na trzypunktowe prowadzenie (17:20), którego mimo ambitnej postawy Tauron wygrały one 22:25 i tym samym doprowadziły do tie-breaka. Decydująca partia to do stanu 5:5 gra punkt za punkt. Wtedy to dąbrowianki zdobyły pięć punktów z rzędu i w tym samym rozstrzygnęły losy seta, w którym zwyciężyły ostatecznie 15:10, a w całym meczy odniosły zwycięstwo 3:2, które dało im możliwość gry o 5 miejsce w finałach.   Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza – UKS Orzeł Malbork 3:2 (27:25, 22:25, 25:20, 22:25, 15:10) Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza: Krzeszewska, Wydmańska, Tysler, Borowiecka, Sochacka, Wylężek, Piątek (libero) oraz Ślęzak, Kaszuba, Dziekanowska. MVP: Karolina Krzeszewska (Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza)   Ostatni mecz turnieju dąbrowianki rozpoczęły od pewnego prowadzenia 5:0. Świetna dyspozycja sprawiła, że prowadzenie MKS-u z każdą chwilą powiększało się sięgając nawet dziesięciu punktów (20:10). Chwila dekoncentracji i błędy własne dąbrowianek pozwoliły na odrobienie części strat przez rywalki, jednak to Tauron zwyciężył w tej odsłonie 25:21. Druga i trzecia partia to od początku prowadzenie zespołu z Iławy, którego MKS mający problemy z przyjęciem i skutecznością w ataku nie był w stanie zniwelować. Ostatecznie dąbrowianki przegrały druga i trzecią partię odpowiednio 18:25 oraz 15:25. Czwarty set rozpoczął się od dwupunktowej straty do rywalek (2:4), jednak dobra gra w bloku MKS-u pozwoliła wyjść na prowadzenie 11:6. Rywalki odrobiły jednak dzielący je dystans doprowadzając do remisu 15:15, a następnie wychodząc na trzypunktowe prowadzenie (17:20). Dąbrowianki nie poddały się jednak, doprowadziły do remisu 21:21, a następnie zwyciężyły 25:23 doprowadzając tym samym do tie-breaka. Decydująca odsłona rozpoczęła się dla zespołu MKS-u od straty trzech punktów (0:3). Różnica ta utrzymywała się przez całego piątego seta. Dąbrowianki grając nierówno odrobiły strat i przegrały 12:15, a cały mecz 2:3 musząc tym samym zadowolić się szóstym miejscem w turnieju finałowym. Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza – MKS Zryw Volley Iława 2:3 (25:21, 18:25, 15:25, 25:23, 12:15) Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza: Krzeszewska, Wydmańska, Tysler, Borowiecka, Sochacka, Wylężek, Piątek (libero) oraz Ślęzak, Kaszuba, Kochel, Dziekanowska.   Mistrzem Polski juniorek został zespół LTS Legionovia Legionowo pokonując w finale bydgoski Pałac 3:1. Brązowe medale zdobyły zawodniczki Budowlanych Łódź.   Klasyfikacja końcowa: 1. LTS Legionovia Legionowo 2. Pałac Bydgoszcz 3. Budowlani Łódź 4. Energa Gedania Gdańsk 5. MKS Zryw Volley Iława 6. Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza 7. PTPS Piła 8. UKS Orzeł Malbork (KP)  

III Ogólnopolski Marsz Nordic Walking

dodane 21.04.2015

Laureaci konkursu „Lider dobroczynności” uhonorowani

dodane 20.04.2015
[Region] Kolegium Pracowników Służb Społecznych w Czeladzi, kształcące pracowników socjalnych, podsumowało konkurs na najlepiej zorganizowaną akcję społeczną na przełomie lat 2010-2014 pod hasłem „Lider dobroczynności”. Konkurs adresowany był do uczniów liceów ogólnokształcących województwa śląskiego. Jego celem było promowanie wolontariatu wśród młodzieży, wszelkich akcji dobroczynności oraz uhonorowanie młodych ludzi o dobrych sercach i wyjątkowej wrażliwości.   Wśród laureatów znalazły się następujące szkoły: Zespół Szkół Ogólnokształcących III Liceum Ogólnokształcące w Jaworznie oraz Zespół Szkół Ogólnokształcących i Technicznych w Czeladzi – zdobywcy ex aequo pierwszego miejsca, na drugim uplasowało się VII Liceum Ogólnokształcące im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Sosnowcu, trzecie miejsce ex aequo zdobyli uczniowie VI Liceum Ogólnokształcącego im. Janusza Korczaka w Sosnowcu i Powiatowy Zespół Szkół im. Karola Miarki w Pszczynie. Przyznano także wyróżnienia, które otrzymały: I Liceum Ogólnokształcące im. Jana III Sobieskiego w Piekarach Śląskich, Zespół Szkół Sportowych im. Polskich Olimpijczyków w Dąbrowie Górniczej, III Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Prusa w Sosnowcu i Zespół Szkół Ogólnokształcących I Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Żeromskiego w Zawierciu.   Podczas uroczystości wręczania nagród laureaci mieli okazję zaprezentować efekty swojego działania. – Na szczególne uznanie zasługuje akcja niesienia pomocy chorym w szpitalu w Czeladzi poprzez ofiarowanie swojego czasu, uwagi, dobrego słowa, a także konkretnej pomocy pacjentom. Wyjątkowe zaangażowanie wykazał klub wolontariusza „Psychole” z Jaworzna podczas organizacji zabawy karnawałowej dla osób niepełnosprawnych oraz stałej pracy na rzecz Świetlicy Środowiskowej Pod Kolegiatą i Przedszkola Miejskiego. Innowacyjnym pomysłem wykazała się młodzież, przygotowując kampanię społeczną „Rowerem Bliżej” – wymienia najlepsze przedsięwzięcia Izabela Krzemińska z Kolegium Pracowników Służb Społecznych. – Ponadto cykl imprez charytatywnych na rzecz niepełnosprawnego kolegi pod hasłem „Gramy dla Kuby”, gdzie na uwagę zasługuje niezwykła chęć niesienia pomocy i determinacja młodzieży w osiąganiu celu czy aktorskie umiejętności i talent, jakie zaprezentowała młodzież w autorskich przedstawieniach teatralnych dla dzieci ze środowisk wykluczonych oraz osób osadzonych w aresztach śledczych, np. przedstawienie pt. „O mądrości życia”, „Przemiana”, „Mądrość złotej rybki” – podkreśla Izabela Krzemińska, dodając, iż szczególne słowa uznania należą się zaangażowanym w akcje nauczycielom, którzy potrafili zaktywizować młodzież do licznych przedsięwzięć i akcji charytatywnych.   – Mamy nadzieję, że liczne i oryginalne przykłady dobrych praktyk będą w przyszłości wspólną inspiracją do podobnych działań na rzecz potrzebujących – zaznacza Izabela Krzemińska. – Już dzisiaj Kolegium Pracowników Służb Społecznych w Czeladzi zaprasza na kolejną edycję konkursu pod hasłem „Lider Dobrocvzynności” w przyszłym roku – dodaje.   Honorowy patronat nad konkursem objęli: Urząd Miasta Sosnowiec, Urząd Miasta Czeladź, Regionalne Centrum Wolontariatu w Katowicach, Fundacja Pomocy Dzieciom „Ulica”, Echo Czeladzi, Kurier Górnośląski, Towarzystwo Powszechne Czeladź.   (s)        

Kolejny sukces spektaklu „Koń, kobieta i kanarek”

dodane 17.04.2015
[Region] Spektakl Teatru Zagłębia „Koń, kobieta i kanarek” Tomasza Śpiewaka w reżyserii Remigiusza Brzyka został zakwalifikowany do 10. edycji Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@Port. Sosnowiecka realizacja została zaproszona jako jedna z sześciu spośród 80 polskich przedstawień. Wyboru dokonał Jacek Sieradzki, dyrektor programowy festiwalu, redaktor naczelny czasopisma „Dialog”. „Koń, kobieta i kanarek” jest jedyną śląską realizacją zakwalifikowaną do udziału w festiwalu. W marcu spektakl był prezentowany na 35. Warszawskich Spotkaniach Teatralnych, a w kwietniu TVP Kultura transmitowała go na żywo w ramach Telewizyjnego Festiwalu Teatrów Polski. Za realizację przedstawienia Remigiusz Brzyk zdobył Nagrodę Główną, Laur Konrada na XVI Ogólnopolskim Festiwalu Sztuki Reżyserskiej Interpretacje. Podczas R@Portu spektakl ma szansę zdobyć Nagrodę Główną Festiwalu. Na scenie Teatru Miejskiego w Gdyni zostanie zaprezentowany 20 maja o godz. 19:00.   Autor „Konia, kobiety i kanarka”, Tomasz Śpiewak, jest dramaturgiem i tłumaczem, absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Jana Gutenberga w Moguncji i Columbia University w Nowym Jorku. Współpracował m.in. z Remigiuszem Brzykiem, Łukaszem Kosem, Wojciechem Klemmem, Michałem Borczuchem i Natalią Korczakowską. W 2013 roku jego sztuka „Harce młodzieży polskiej” została zakwalifikowana do półfinału VI Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej.   – Słowo „raport” wpisane do tytułu Festiwalu zobowiązuje. Chciałbym, żeby nasz afisz odzwierciedlał, na ile się da miarodajnie, to, co interesującego narodziło się na obszarze dramatu w roku 2014. Oczywiście niepodobna myśleć o wyczerpaniu tematu. Ale można, sądzę, myśleć o pokazaniu polskiej dramaturgii współczesnej na scenach w całej jej różnorodności, wielonurtowości i, by tak rzec, wielokonwencjonalności – zapowiada Sieradzki na stronie internetowej R@Portu.   Do udziału w festiwalu zakwalifikowały się również „Obwód głowy” Zbigniewa Brzozy i Wojtka Zrałka-Kossakowskiego, w reżyserii tego pierwszego (Teatr Nowy, Poznań); „Nie-Boska komedia” Pawła Demirskiego, w reż. Moniki Strzępki (Stary Teatr, Kraków); „Narodziny Fryderyka Demuth” Macieja Wojtyszki, w jego reżyserii (Teatr im. Słowackiego, Kraków), „Tata” Artura Pałygi, w reż. Małgorzaty Bogajewskiej (Teatr Bagatela, Kraków) oraz „Broniewski” Radosława Paczochy, w reż. Adama Orzechowskiego (Teatr Wybrzeże, Gdańsk).   (s)   foto: Maciej Stobierski

Nadal mamy o co grać!

dodane 17.04.2015
[Region] Po dwóch z rzędu porażkach koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza stracili szansę na wyższe niż 11. miejsce w tabeli ekstraklasy. Teraz mają dwa mecze, by obronić swoją pozycję. - Nadal mamy więc o co grać. Chcemy zakończyć sezon najlepiej, jak się da, czyli zwycięstwami - zapewnia Przemysław Szymański w rozmowie z Damianem Juszczykiem.   Drugi mecz z rzędu przegrywacie po dogrywce. Jesteście rozczarowani? A może po prostu wściekli? Na pewno jesteśmy trochę zawiedzeni. Rozegraliśmy dwa mecze z drużynami z górnej części tabeli i oba byliśmy w stanie wygrać. Wściekli byliśmy zwłaszcza tuż po spotkaniu ze Śląskiem, w trzeciej kwarcie roztrwoniliśmy dużą zaliczkę, więc to bolało. Gdzie było bliżej zwycięstwa, we Wrocławiu ze Śląskiem, czy w Dąbrowie z AZS-em i czego zabrakło w tych meczach? To były dwa zupełnie inne mecze. Ze Śląskiem straciliśmy pokaźną przewagę, a z AZS-em odrobiliśmy straty. W obu spotkaniach mieliśmy akcje lub rzuty wolne na zwycięstwo. No i trudno powiedzieć, w którym z meczów było bliżej, w obu była dogrywka i brakowało pięciu minut. A z pewnością zabrakło zimnej głowy i wyrachowania. Wykazały się nimi za to zespoły, z którymi się mierzyliśmy. W środę u siebie graliście z wiceliderem, a już w niedzielę czeka was starcie w Gdyni z Asseco. Rywal z czołowej ósemki, więc zapowiada się kolejne trudne spotkanie. Tym bardziej, że trzeba się szybko pozbierać… Teraz już nie ma co rozmyślać o przeszłości. Musimy zregenerować się fizycznie, bo gra co trzy-cztery dni daje się we znaki. Szczególnie wtedy, kiedy mecze kończą się dogrywkami. Zatem staramy się zbierać siły, żeby kolejne spotkanie rozegrać na sto procent możliwości i powalczyć o zwycięstwo w Gdyni. Zrobimy wszystko, aby sezon zakończyć optymistycznym akcentem. Zajmujecie 11. miejsce w tabeli. Wyżej w tym sezonie MKS-owi awansować się już nie uda, ale możecie obronić swoją pozycję. A za wami m.in. utytułowany Anwil Włocławek i dwóch innych beniaminków. Jedenaste miejsce zawsze jest lepsze, niż dwunaste czy trzynaste. Wiadomo, że wszyscy chcielibyśmy grać w play-offach, żeby kibice mieli możliwość oglądania dobrej koszykówki jeszcze w tym sezonie. To niestety się nie uda, ponieważ na przestrzeni całych rozgrywek mieliśmy parę wpadek. Naszym celem jest skończenie sezonu najwyżej jak się da, więc nadal mamy o co grać. Chcemy podsumować nasz pierwszy sezon w ekstraklasie zwycięstwami. Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl