Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Historyczny awans

dodane 02.04.2015
[Region] Koszykarki JAS-FBG Sosnowiec awansowały do ekstraklasy! W drugim meczu finału play-off rozgrywek I ligi zespół Mirosława Orczyka pokonał w hali przy Żeromskiego AZS Politechnika Korona Kraków 56:40 i przypieczętował awans do elity. Pierwsze spotkanie tych drużyn w Krakowie także zakończyło się wygraną sosnowiczanek. To historyczny, pierwszy awans koszykarek z Sosnowca do najwyższej klasy rozgrywkowej! Sosnowiczanki od początku starały się narzucić swój styl i przejąć kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. W pierwszej kwarcie rywali nie dały jednak miejscowym odskoczyć i na pierwszą przerwę drużyny zeszły przy 3-punktowym prowadzeniu JAS-FBG. W kolejnej odsłonie sosnowiczanki co prawda nie ustrzegły się błędów, ale grały skuteczniej niż rywalki i po pierwszej połowie prowadziły ośmioma punktami. Początek trzeciej kwarty to nerwówka ze strony naszych zawodniczek i dobra seria krakowianek, które zdobyły pięć punktów i niebezpiecznie zniwelowały straty to trzech punktów. O czas poprosił wówczas trener naszej drużyny. Krótka reprymenda poskutkowała. Za chwilę za trzy punkty trafiła Marta Dobrowolska, potem do kosza trafiły Paulina Dąbkowska i Patrycja Kaczor i przewaga naszej drużyny wynosiła już 11 punktów. W ostatniej odsłonie rywalki próbowały ratować sytuację rzutami za trzy punkty, ale w większości były to próby nieudane. Z każdą kolejną minutą ekstraklasa była coraz bliżej Sosnowca. Na trzy minuty przed końcem nasza drużyna prowadziła już prawie 20 punktami i stało się pewnym, że awans JAS-FBG to fakt. - Ten klub pracował na ten olbrzymi sukces latami. Pierwszy zespół JAS-FBG to nie jest sztuczny twór, czy też kaprys bogatego sponsora. To ciągła praca, która przyniosła efekt w postaci awansu. Ten klub ma solidne filary. Jest mi niezmiernie miło, że mogę tutaj pracować i cieszyć się wraz z dziewczętami z sukcesu, na który niewielu liczyło. Pokazaliśmy, że ciężką pracą można osiągnąć wiele. Jestem dumny, że mogę pracować z takimi dziewczynami. Ekstraklasa to oczywiście nieco inna bajka, ale jesteśmy dobrej myśli - mówił po meczu trener sosnowiczan Mirosław Orczyk. - Gratuluję dziewczynom, od lat podkreślałem, że JAS-FBG to doskonale prowadzony klub. To niesamowite, ale w przeciągu kilkunastu dni Sosnowiec może cieszyć się z kolejnego awansu. Najpierw hokeiści, teraz koszykarki. W miarę możliwości będziemy oczywiście wspierać koszykarki, które odniosły historyczny sukces. Już dziś zapraszam wszystkich kibiców do oglądania naszych wspaniałych dziewcząt na parkietach ekstraklasy - podkreśla prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński. (KP)   JAS-FBG Sosnowiec - AZS Politechnika Korona Kraków 56:40 (13:10, 11:6, 12:7, 20:17) JAS-FBG: Dąbkowska 26 (16zb, 2p, 2b), Antczak 8 (16zb, 2b), Dobrowolska 7 (1x3, 4as), Kaczor 6 (1x3), Kotonowicz 4, Deko 3 (1x3), Kuras 2, Bandyk, Chaliburda, Kosałka, Sikora.    

Ułóż tekst eko-piosenki i zaśpiewaj z Pauliną Przybysz

dodane 02.04.2015
[Region] Do 30 kwietnia br. możn przesyłać zgłoszenia do udziału w konkursie „Festiwal Baterii” przygotowanym z myślą o ukrytych talentach muzycznych uczniów szkół podstawowych (klasy V-VI) oraz gimnazjów. Warunkiem wzięcia udziału w Festiwalu jest wytypowanie zespołu liczącego od 10 do 20 uczniów z danej szkoły, który pod kierunkiem opiekuna - nauczyciela danej placówki oświatowej - przygotuje tekst piosenki zachęcającej do prawidłowego postępowania ze zużytymi bateriami. Gwiazdą Festiwalu, która zaśpiewa z laureatami konkursu będzie Paulina Przybysz. Zgłoszone przez uczestników teksty zostaną poddane ocenie jury, a następnie internautów, którzy w głosowaniu internetowym wybiorą jeden zwycięski utwór. A będzie o co walczyć. Najlepszy zespół podczas czterodniowych warsztatów, w profesjonalnym, mobilnym studio, nagra piosenkę, na podstawie której przygotowany zostanie teledysk. Wcześniej uczestnicy warsztatów będą mogli poćwiczyć wokalnie, aby bez względu na swoje umiejętności muzyczne, wziąć udział w projekcie.   Fanów Pauliny Przybysz ucieszy zapewne informacja, iż wokalistka będzie ambasadorką, a zarazem główną gwiazdą projektu, która zaśpiewa we wspólnym teledysku z laureatami konkursu. Artystka, znana również jako Lil'Sista i Pinnawela, występowała między innymi w takich zespołach jak Sistars oraz RitaPax, ponadto jest laureatką wielu liczących się konkursów m.in. MTV Music Awards. Linia melodyczna utworu konkursowego powstanie przy współpracy z doświadczonymi muzykami. Nagrana piosenka oraz teledysk emitowane będą w stacjach radiowych i TV.   „Festiwal Baterii” jest okazją do wypróbowania swoich wokalnych umiejętności, jak również niesie ze sobą wyraźne, ekologiczne przesłanie skierowane do wszystkich użytkowników baterii. Bezprzewodowe źródła energii są niezwykle popularne, lecz mogą zawierać toksyczne substancje. Wyrzucane w niewłaściwy sposób, np. do kosza na śmieci, stwarzają poważne zagrożenie dla środowiska naturalnego, od którego zależy również życie i zdrowie człowieka. Organizatorem Festiwalu jest firma Biosystem Elektrorecykling Organizacja Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego S.A. Projekt uzyskał dofinansowanie ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Więcej informacji na temat projektu www.festiwalbaterii.pl. (s)  

Nie zamierzamy spocząć na laurach

dodane 01.04.2015
[Region] Koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza po dziewiątym triumfie w sezonie umocnili się na 12. miejscu wśród najlepszych drużyn w kraju. Teraz nie muszą już nerwowo oglądać się za siebie, mogą spoglądać w górę. - Nie zamierzamy jednak spocząć na laurach, ani kalkulować. Do Włocławka jedziemy po zwycięstwo, chcemy przeskoczyć Anwil w tabeli - zapowiada Mateusz Dziemba. Odnieśliście czwarte zwycięstwo w tym sezonie w dąbrowskiej hali, a drugie z rzędu. Długo się przełamywaliście, ale wygląda na to, że teraz gra przed własną publicznością rzeczywiście staje się atutem MKS-u. Dokładnie tak. Nie od dziś wiadomo, że w naszej hali rywalom gra się trudno. Kibice dopingują nas przez cały mecz i są naszym szóstym zawodnikiem. W spotkaniu z lublinianami chcieliśmy uniknąć „tradycyjnej” emocjonującej końcówki. Od pierwszych sekund staraliśmy się być skoncentrowani na sto procent. Na początku nie do końca nam się to udało, ale już druga i trzecia kwarta pokazały, że wszystko zaczyna się od obrony, która właściwie funkcjonowała, co stworzyło nam więcej możliwości w ataku i pozwoliło zbudować bezpieczną przewagę. Z trzech ostatnich meczów przegraliście tylko z mistrzami Polski. Runda zasadnicza powoli dobiega końca, a tymczasem wy chyba właśnie nabieracie wiatru w żagle? Wydaje mi się, że odskoczyliśmy na w miarę bezpieczny dystans od dolnej części tabeli, ale to nie oznacza, że zamierzamy spocząć na laurach. Dopóki piłka w grze, będziemy walczyć o jak najlepsze zakończenie sezonu. W sobotę gracie z Anwilem Włocławek, który trzy poprzednie spotkania przegrał. To jednak wciąż koszykarska marka, a trzy tygodnie temu rywale pokonali u siebie mistrzów kraju. Nie możemy sugerować się tym, kto z kim wygrał. Musimy skupić się na sobie. W przeciwnym razie moglibyśmy kalkulować, że ekipa z Lublina zwyciężyła we Włocławku, a my przecież pokonaliśmy ją w ostatniej kolejce. (uśmiech) Jedziemy do hali Anwilu z takim samym nastawieniem i zaangażowaniem, z jakim rywalizowaliśmy ze Startem. Chcemy wygrać i przeskoczyć włocławian w tabeli. Sobotę spędzicie na parkiecie i nie będzie kiedy poświęcić wielkanocnych jajek. Po meczu będziecie mogli liczyć na krótkie świętowanie? Na pewno w niedzielę i w poniedziałek będziemy mieli okazję spędzić trochę czasu w gronie najbliższych. (uśmiech) Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Sztuka w biznesie i gwara śląska w Humanitas!

dodane 01.04.2015
[Region] Wyższa Szkoła Humanitas w Sosnowcu zaprasza przedsiębiorców, menadżerów, polityków i wszystkich, którzy w swojej pracy mają kontakt z ludźmi do skorzystania z oferty nowego kierunku studiów podyplomowych. Sztuka w biznesie to najnowsza, unikatowa w skali kraju, propozycja sosnowieckiej uczelni, którą współtworzyć będzie Szkoła Aktorska Machulskich w Warszawie. Wśród wykładowców Humanitas znajdzie się nie tylko znakomita kadra warszawskiej placówki, ale także… znana śląska artystka estradowa, Joanna Bartel. Ta ostatnia, podczas fakultatywnego kursu, nauczy wszystkich chętnych studentów sosnowieckiego Humanitas gwary śląskiej! Czy elementy gry aktorskiej mogą być przydatne w prowadzeniu własnego biznesu? Jakich słów, gestów i zachowań wystrzegać się w negocjacjach, także międzynarodowych? Jak dobrze przemawiać publicznie? Jak wygłaszać coraz popularniejsze mowy motywacyjne? Tych i innych zagadnień będą mogli nauczyć się ci, którzy skorzystają z propozycji edukacyjnej Wyższej Szkoły Humanitas. Sosnowiecka uczelnia rozpoczyna właśnie współpracę ze znaną i renomowaną warszawską Szkołą Aktorską Machulskich, wraz z którą w swojej siedzibie będzie prowadzić studia podyplomowe z zakresu Sztuki w biznesie. – Szkoła Aktorska Machulskich została nowym partnerem Humanitas. Nasze placówki wspólnie przygotowują unikatową w skali kraju ofertę, adresowaną do przedsiębiorców, biznesmanów, polityków oraz wszystkich, którzy chcieliby nauczyć się, jak aktorstwo i sztuka może pomóc w profesjonalnym prowadzeniu firmy – informuje Agata Dudek, wicekanclerz oraz dyrektor Centrum Studiów Podyplomowych i Szkoleń WSH. Na przydatność kierunku proponowanego przez Humanitas wskazuje również Adam Ciołek, dyrektor organizacyjny Szkoły Aktorskiej Machulskich. – Sztuka w biznesie, zwłaszcza międzynarodowym, to m.in. gesty, których używamy na co dzień. W różnych kulturach oznaczają coś innego, istnieje więc spore niebezpieczeństwo popełnienia tzw. faux pas. Istotnym zagadnieniem jest także savoir vivre a kompetencja. Pamiętajmy, że kształtując swój obraz, w sposób pośredni budujemy wizerunek firmy, i relacje, które w biznesie czy polityce są bardzo ważne. Naszych studentów będziemy uczyć również przemówień publicznych, panowania nad głosem, dobrej dykcji, artykulacji – wylicza Adam Ciołek. – Kadra i pozycja naszych szkół na rynku edukacyjnym w Polsce zapewniają znakomitą jakość studiów. Studia podyplomowe prowadzone przez WSH i Szkołę Machulskich to doskonała inwestycja w przyszłość – podkreśla dyrektor organizacyjny Szkoły Aktorskiej Machulskich. Twórcy nowego kierunku pomyśleli również o otwarciu się na modny ostatnio regionalizm, a przy okazji postarają się łagodzić lokalne antagonizmy kulturowe. Dlatego w ramach studiów Sztuka w biznesie każdy ze słuchaczy będzie mógł uczestniczyć w fakultatywnym kursie gwary śląskiej, który poprowadzi znana śląska artystka estradowa, Joanna Bartel. W zajęciach będą mogli wziąć udział także pozostali studenci WSH, w tym zagraniczni. – Cieszę się, że to uczelnia z Sosnowca wyszła z inicjatywą szkolenia przedsiębiorców z gwary śląskiej. Na pewno umiejętność ta pozwoli właścicielom i pracownikom firm z naszego województwa budować dobre relacje z partnerami ze Śląska. Dodatkowo skorzysta również młodzież, także z Ukrainy, która studiuje w Humanitas. Osobiście bardzo cieszę się na zajęcia ze studentami. Myślę, że uczenie gwary śląskiej Ukraińców i sąsiadów zza Brynicy będzie interesującym doświadczeniem i obu stronom dostarczy również sporo radości – mówi Joanna Bartel. Studia podyplomowe ze Sztuki w biznesie ruszą w nowym roku akademickim, ale już można rezerwować miejsca i dokonywać zapisów, gdyż liczba miejsc jest ograniczona. Szczegóły znaleźć można na stronach internetowych WSH oraz Szkoły Aktorskiej Machulskich: www.humanitas.edu.pl, www.aktorskamachulskich.pl.   (s)  

Krok do awansu

dodane 30.03.2015
[Region] Już tylko jedna wygrana dzieli koszykarki JAS-FBG Sosnowiec od awansu do Tauron Basket Ligi. Po wyjazdowym zwycięstwie w pierwszym półfinale rozgrywek I ligi nad AZS Politechnika Korona Kraków, zespół Mirosława Orczyka decydujące starcie rozegra już w środę w hali przy ul. Żeromskiego.  Początek meczu o godz. 18.00. W pierwszym meczu emocji nie brakowało. Zaczęło się od prowadzenia JAS-FBG 10:4, ale rywalki zniwelowały straty  i wynik oscylował wokół remisu.  Pierwsza kwarta zakończyła się jednak minimalną wygraną naszych dziewcząt 21:19. W kolejnej odsłonie sosnowiczanki próbowały oskoczyć miejscowym, ale te tanio skóry nie sprzedały i ostatecznie na przerwę schodziły z pięciopunktową przewagą (32:27). Początek trzeciej kwarty to popis Marty Dobrowolskiej, która zdobyła 8 punktów z rzędu, potem sosnowiczanki zdobyły jeszcze dwa i wydawało się, że 15-punktowa przewaga załatwi sprawę. Tak się jednak nie stało. Jeszcze w trzeciej kwarcie krakowianki zniwelowały straty do pięciu punktów i o wszystkim zadecydować miała czwarta kwarta. Rozochocone akademiczki zdołały doprowadzić do stanu 45:47, ale w decydującym momencie sprawy w swoje ręce wzięły nasze zawodniczki, które zachowały więcej zimnej krwi i ostatecznie pokonały gospodynie 56:49. Teraz rywalizacja przenosi się do Sosnowca. Gra się do dwóch zwycięstw. – Było w tym meczu sporo nerwówki, zespół w pewnym momencie za szybko uwierzył, że jest już po sprawie. Na szczęście końcówka należała do nas. Już w środę możemy wywalczyć awans, ale aby tak się stało, znów musimy grać na maksimum swoich umiejętności. Stoimy przed ogromną szansą, wierzę, że ją wykorzystamy – podkreśla szkoleniowiec JAS-FBG, Mirosław Orczyk. (KP) AZS Politechnika Korona Kraków - JAS-FBG Sosnowiec 49:56 (19:21, 8:11, 13:13, 9:11) JAS-FBG: Dobrowolska 16 (2x3), Antczak 13 (16zb, 2p, 2b), Kotonowicz 10 (6as), Dąbkowska 8, Kuras 6, Kaczor 3, Bandyk.    

Nasz wysiłek procentuje

dodane 30.03.2015
[Region] Koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza na ostatniej prostej pierwszego sezonu w ekstraklasie pokazują, że szybko uczą się gry w elicie. Właśnie odnieśli drugie domowe zwycięstwo z rzędu, najbardziej przekonujące z dziewięciu dotychczasowych. - Nasza praca i podejście do gry procentują. Do końca sezonu będziemy walczyć o jak najwyższą pozycję - zapowiada Ken Brown. Sobotnia wygrana MKS-u Dąbrowa Górnicza była waszą czwartą domową w ekstraklasie i drugim zwycięstwem u siebie z rzędu. Jaki był klucz do złapania właściwego rytmu w meczach przed własną publicznością? Myślę, że przede wszystkim zaowocowało nasze podejście do gry i do rywali. Za każdym razem staraliśmy się wychodzić na boisko równie mocno skoncentrowani, z takim samym szacunkiem do przeciwnika - niezależnie od tego, czy to drużyna z górnych, czy z dolnych rejonów tabeli. I w końcu przyniosło to efekty. Pokonując lublinian, odnieśliście pierwsze naprawdę przekonujące, pewne domowe zwycięstwo. Jak czuliście się w nowej roli - jako faworyt, stając na wysokości zadania i prowadząc przez większą część spotkania? Zawsze czujemy, że zwycięstwo jest w zasięgu, ale w ostatnim meczu wyjątkowo zależało nam na tym, by uniknąć gry na styku. Po tej wygranej MKS uspokoił swoją sytuację w tabeli. Powoli możecie skupić się na wdrapywaniu się z 12. miejsca jeszcze wyżej. Trudno powiedzieć, o które miejsce walczymy, ale do końcowych sekund ostatniego meczu sezonu będziemy dawać z siebie wszystko, by była to jak najwyższa pozycja. Najbliższego rywala możecie wyprzedzić, jeśli w sobotę ogracie go we Włocławku. W Dąbrowie przegraliście z Anwilem 74:85, więc macie rachunki do wyrównania, a do odrobienia 11 punktów. Zrobimy wszystko, żeby tak się stało. Rozmawiał Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Zabrakło precyzji

dodane 27.03.2015
[Region] Siatkarki Taurona Banimexu MKS Dąbrowa Górnicza nie zdołały awansować do półfinału Orlen Ligi, mimo że w pierwszym meczu przeciwko Muszyniance zagrały spektakularnie i wygrały 3:0. Po porażce w 1/4 finału Orlen Ligi, a przed walką o 5. miejsce, o komentarz poprosiliśmy Katarzynę Konieczną. – Jesteśmy rozczarowane, pojawiła się szansa, żeby wejść do czwórki. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc po środowym meczu chciałyśmy tego bardziej niż kiedykolwiek. Niestety, Muszyna znalazła sposób na naszą grę – stwierdziła atakująca dąbrowskiego zespołu. Mecze w Muszynie były wyrównane, lecz dąbrowianki nie nawiązały w nich grą do środowego starcia. Co według Katarzyny Koniecznej było decydujące? – Zrobiłyśmy na pewno więcej błędów niż u siebie. Zabrakło też precyzji. W wyjazdowych starciach z Polskim Cukrem Muszynianką pojawił się moment, w którym wydawało się, że awans jest blisko. W drugim meczu ćwierćfinałowym MKS przegrywał już 2:0, by doprowadzić później do tie-break'a, którego podopieczne trenera Seramalery przegrały jednak 6:15. – To był bardzo emocjonalny mecz. W czwartym secie emocje były tak wysoko, że w końcu musiały opaść. Niestety nie utrzymałyśmy dobrej gry z dwóch poprzednich setów – stwierdziła z przykrością była siatkarka m.in. Impelu Wrocław. Katarzyna Konieczna przyznała również, że dla całego zespołu porażka w 1/4 finału Orlen Ligi była wielkim rozczarowaniem i drużyna nie była w najlepszym nastroju. Mimo to zespół nie poddaje się. – Każdy przeżywa niepowodzenia na swój sposób. Jedni rozmawiają, inni wolą milczeć. Teraz gramy o to, co najwyżej. Celem stało się 5 miejsce. Katarzyna Konieczna nie ukrywa też, że trwający sezon jest niezwykle trudny i dąbrowianki nie spotkały się w nim z dobrym losem. – Sezon, pomimo tego że wciąż trwa, nie należy do łatwych. Nie omijały nas kontuzje, ale pomimo wszystkiego zawsze wychodziłyśmy na boisko zmobilizowane i pełne żądzy walki. Na pewno każdy ma niedosyt już teraz, ale na to będzie czas później, teraz walczymy do końca o 5 lokatę – podkreśliła atakująca MKS-u. (KP)   Foto: Dariusz Chećko

Stawka jest wysoka

dodane 27.03.2015
[Region] Po wygranej koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza umocnią się na 12. miejscu w tabeli i będą ścigać pozostałe drużyny. Po porażce natomiast nad dąbrowianami ciążyć będzie widmo lotu w dół w ligowej klasyfikacji. - Stawka jest wysoka. Gramy nie tylko o dwa punkty, ale też o nagrodę dla naszych kibiców za wsparcie w pierwszym sezonie w ekstraklasie - zapowiada Paweł Zmarlak, kapitan beniaminka z Zagłębia Dąbrowskiego, przed sobotnim starciem z Wikaną Startem Lublin. Zwycięstwo z Polpharmą wyszarpane w końcówce, zacięta walka z mistrzem Polski na jego boisku - ostatnie mecze dodały wam pewności siebie? Każdy mecz ma swoją historię, więc nie ma co rozpamiętywać tego, co było. Trzeba wyjść na parkiet po to, by wygrać. Sobotni rywal też jest rozpędzony, w trzech poprzednich spotkaniach także przegrał wyłącznie z mistrzem kraju. Na dodatek w tabeli traci do was tylko punkt, a zatem stawka tego starcia jest bardzo wysoka… Zdecydowanie, stawka jest wysoka - zwycięstwo zwiększa naszą przewagę nad rywalami, którzy są za nami w tabeli. Lublinianie ostatnio grają lepiej, więc czeka nas kolejny trudny mecz. Kto jest faworytem? Dąbrowscy kibice po ostatnich emocjach i domowym zwycięstwie przyjdą do hali, licząc na kolejną wygraną. Gramy u siebie, postaramy się nie zawieść naszych kibiców. Do końca rundy zasadniczej pozostało sześć meczów, przed własną publicznością zaledwie trzy. Gra toczy się więc chyba nie tylko o ligowe punkty i o jak najwyższe miejsce w tabeli, ale także o „premię” dla fanów za wsparcie w trakcie całego historycznego sezonu w ekstraklasie? Myślę, że gra toczy się o wszystkie wymienione rzeczy - miejmy nadzieję, że z jak najlepszym efektem dla nas. Rozmawiał Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza  

Diecezjalny Dom Matki i Dziecka otwarty

dodane 26.03.2015
[Region] Diecezjalny Dom Matki i Dziecka, pierwsza tego typu placówka znajdująca się na terenie Diecezji Sosnowieckiej, świadcząca kompleksową pomoc kobietom, które znalazły się w trudniej sytuacji życiowej, został wczoraj oficjalnie otwarty. Rozpocznie swoją działalność już w kwietniu i przyjmie pod swój dach 12 kobiet wraz z dziećmi, które otrzymają w nim fachową pomoc psychologiczną, prawną, pedagogiczną i socjalną. Placówkę poświęcił wyjątkowy gość, ksiądz arcybiskup Mieczysław Mokrzycki, Metropolita Lwowski, wieloletni sekretarz św. Jana Pawła II, który wcześniej wraz z księdzem biskupem Grzegorzem Kaszakiem odprawił mszę św. w pobliskim kościele Chrystusa Króla. W uroczystości uczestniczyło wielu znamienitych gości, w tym m.in. przedstawicieli Parlamentu, władz miast znajdujących się na terenie Diecezji Sosnowieckiej, w tym prezydenta Sosnowca, Arkadiusza Chęcińskiego, który wraz z księdzem arcybiskupem Mieczysławem Mokrzyckim, biskupem Grzegorzem Kaszakiem, Ordynariuszem Diecezji Sosnowieckiej i dyrektorem Caritas Diecezji Sosnowieckiej ks. Tomaszem Folgą dokonał przecięcia honorowej wstęgi. Wśród osób zaproszonych znaleźli się przedstawiciele instytucji publicznych i firm prywatnych zaangażowanych w budowę Domu Matki i Dziecka. W uroczystości wzięli również udział darczyńcy oraz pracownicy Caritas.Wszyscy mieli możliwość zwiedzenia budynku już w pełni wykończonego i wyposażonego, gotowego na przyjęcie pierwszych mieszkanek. Z okazji zainaugurowania swojej działalności oraz z okazji Dnia Matki, 25 maja br. odbędzie się koncert charytatywny połączony ze zbiórką funduszy na rzecz Domu i jego dalszego funkcjonowania. Koncert odbędzie się w Sali Koncertowej Zespołu Szkół Muzycznych w Sosnowcu, a głównym jego gościem będzie Golec uOrkiestra. Współorganizatorem koncertu jest gmina Sosnowiec.   (s)  
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl