Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

W paszczy wieloryba

dodane 18.02.2015
[Region]   We wtorek 17 lutego, w tzw. Ostatki, w katowickim Spodku zaprezentowany został kolejny spektakl duetu Mariusz Kozubek – scenariusz i reżyseria oraz Piotr Czakański – produkcja, twórców megawidowisk „Franciszek – wezwanie z Asyżu” oraz „Exodus”. Tym razem, wprawdzie z dużo mniejszym rozmachem ale równie wielkim powodzeniem, zaproponowali widzom musical „Jonasz”, będący sceniczną adaptacją biblijnej Księgi Jonasza. W Spodku obecni byli m.in. prezydent Katowic Marcin Krupa, burmistrz Lublińca Edward Maniura, biskup diecezji sosnowieckiej Grzegorz Kaszak, czy o. Antoni Bochm, prowincjał Oblatów w Polsce.   Historia tytułowego bohatera opowiedziana została na wskroś współcześnie. Jonasz za miejsce na statku płaci platynową kartą kredytową, a sam kapitan bardzo przypomina Jacka Sparrowa, w czasie burzy nuci sobie… „10 w skali beauforta”. Dwór Niniwy pełen jest z kolei plastykowych lalek i przegiętych gejów, ściany i meble aż kapią od złota, złotym pyłem obsypani są także półnadzy dworzanie, a władcy żywią się przeważnie czekoladkami. Wszystkiemu towarzyszą dowcipne i czasem prowokacyjne dialogi, barwne kostiumy i dynamiczna, wpadająca w ucho muzyka, która łączy w sobie wiele różnych elementów – od klimatów żydowskich (m.in. finałowa „Shalom Shalom”) poprzez rock do ckliwego popu. Warto także zwrócić uwagę na scenografię, która zachwycała w poprzednich widowiskach. W „Jonaszu” również mocno zaskakuje i porywa – okręt „płynie” po falach, gniew Boga wywołuje morską burzę, w scenach na dworze wszystko błyszczy bardziej niż na gali rozdania Oscarów. Ale największe wrażenie robi oczywiście wieloryb, który połknął bohatera, a który „wpływa” na scenę Spodka, wyglądając jak ze snu albo z Baśni Tysiąca i Jednej Nocy. W jego wnętrzu Jonasz śpiewa wzruszającą piosenkę-modlitwę.   W rolach głównych wystąpili śląscy i zagłębiowscy aktorzy związani z gliwickim Teatrem A: Małgorzata Grund (Królowa), Grażyna Styś (Robaczek), Angelika Chirowska (Niniwitka) oraz Leszek Styś (Kapitan), a także tacy uzdolnieni wykonawcy jak: Piotr Solorz jako Jonasz, Maciej Pawlak (Król), Maciej Omylak (Prorok), Niniwici: Konrad Bilski, Ewa Kopiec, Elżbieta Piekorz oraz Marynarze: Marcin Pietrzyk, Paweł Warsiński i wielu innych.   – Reżyser i producent zawsze zaskakują publiczność swoimi interpretacjami. Jeśli ktoś spodziewał się tradycyjnych historii, był bardzo zdziwiony. Myślę, że mocnym punktem spektaklu były rewelacyjne musicalowe songi, które same w sobie niosły dla nas występujących nastawienie emocjonalne. Różne są metody pracy nad rolą. Ja preferuję budowanie postaci w oparciu o muzykę, klimat, strój, wygląd, bodźce zewnętrzne. Nie uważam, że muszę przypominać sobie przykre wrażenie i katować się przez cały spektakl, aby wypaść wiarygodnie w smutnej scenicznej sytuacji. Sama postać ma tak bogatą historię, że bazowanie na jej przeżyciach i doświadczeniach było dla mnie niesamowitą przygodą. Praca nad „Jonaszem” była niesamowicie owocna i intensywna. Przedstawienie ma niezwykły sceniczny potencjał, stąd też propozycja grania na warszawskim Torwarze – mówił po spektaklu jeden z występujących w nim artystów, sosnowiczanin Konrad Bilski, na co dzień pracownik Działu Promocji Wyższej Szkoły Humanitas.   Można by zwracać uwagę na pewne niedociągnięcia, wynikające zapewne z braku czasu na przygotowanie całości. Szkoda na przykład, że przez chwilowe problemy z nagłośnieniem i niedociągnięcia dykcyjne, czasami trudno było zrozumieć aktorów, zwłaszcza w partiach śpiewanych. Dzięki „drobnym błędom” spektakl nabiera jednak pewnej dozy szczerości i autentyczności. Warto bowiem podkreślić ogromny zapał i chęci wszystkich zaangażowanych osób, głównie bardzo młodych, które już szykują kolejną niespodziankę – na październik zapowiedziane jest następne przedstawienie, tym razem poświęcone historii Katowic, a zatytułowane „Peregrinus”.   Spektakl zakończył niezwykły koncert jedynego w Polsce rapującego księdza – Jakuba Bartczaka, autora płyty „Powołanie”. Wszystko zostało zorganizowane z okazji 10-lecia grupy Niniwa. Takie Ostatki tylko w Spodku. Magdalena Boczkowska

Piłkarze Akademii Zagłębia na treningach w Legii

dodane 18.02.2015
[Region] Dwóch piłkarzy Zagłębia z rocznika 2000 wróciło z treningów z Legią Warszawa, natomiast kolejnych dwóch z rocznika 2002 wyjdzie do stolicy pod koniec lutego. Warto zaznaczyć, iż młodsza drużyna (2002) prowadzi właśnie nabór. Klub od ponad roku współpracuje z Legią Warszawa, między innymi w aspekcie szkolenia dzieci i młodzieży. Mecze kontrolne, konsultacje, a także wymiana myśli i pomysłów, to tylko nieliczne punkty współpracy. – Piłkarze z naszej Akademii otrzymują zaproszenia na treningi i mecze kontrolne w Warszawie. Jest to forma nagrody za dobre wyniki, a także świetna okazja dla młodych adeptów futbolu do sprawdzenia się na tle rówieśników z Legii, którzy uchodzą za najlepszych w Polsce – mówi Maciej Wasik, rzecznik prasowy klubu. Tak było w miniony weekend, gdy do stołecznego klubu wyjechali Michał Koniusz i Jakub Pawlik (z rocznika 2000). Ten pierwszy piłkarz otworzył wynik spotkania w meczu z Wisłą Kraków, który młodzi Legioniści wygrali 3:1. Już niedługo do stolicy wyjadą Dominik Mazur i Michał Filipecki (z rocznika 2002), którzy w dniach 27 lutego - 1 marca będą trenować z Legią. Wszystkich piłkarzy zainteresowanych treningami w naszym roczniku 2002 serdecznie zapraszamy do kontaktu z trenerem Piotrem Tomsią, tel.: 510 164 045, gdyż trwa nabór do drużyny – dodaje Wasik. (KP) WAŻNE! ZEW Kazimierz Sosnowiec poszukuje trenerów piłki nożnej drużyn młodzieżowych z licencją PZPN/UEFA. Wszyscy zainteresowani są proszeni o kontakt z wiceprezesem klubu, Jerzym Witkowskim. Kontakt: 512 150 775 lubjw@sto2.com.    

Skomponuj hejnał Muzeum Śląskiego

dodane 18.02.2015
[Region] Muzeum Śląskie w Katowicach ogłasza konkurs kompozytorski na hejnał i zawołanie placówki. Hejnał zostanie wykonany po raz pierwszy z wieży wyciągowej szybu „Warszawa” podczas uroczystości otwarcia nowej siedziby muzeum. Na zwycięzców czekają nagrody pieniężne. - Nadesłane utwory powinny mieć charakter reprezentacyjny i nawiązywać do wieloletniej tradycji oraz aktualnej misji Muzeum Śląskiego – wyjaśnia „WZ” Danuta Piękoś. -  Kompozycje nie powinny być wcześniej wykonywane, publikowane, i nagradzane,  pozostawiamy autorom dowolność w doborze instrumentów spośród dętych blaszanych i drewnianych. Konkurs ma charakter otwarty, czekamy na prace, które odkryją nowe oblicze i estetykę hejnału, utworu kojarzonego z powagą - dodaje.   Zawołanie muzyczne, czyli krótki, maksymalnie 5-sekundowy sygnał, powinien być łatwy do zapamiętania i bezpośrednio kojarzyć się z tą muzealną instytucją. Prace konkursowe z dopiskiem: „Konkurs na hejnał i zawołanie Muzeum Śląskiego” wraz z wypełnioną kartą zgłoszenia (do pobrania na stronie internetowej organizatora) należy nadsyłać do 18 marca  2015 r. na adres: Muzeum Śląskie w Katowicach, al. W. Korfantego 3, 40-005 Katowice. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone 27 marca na stronach internetowych. Wyboru zwycięzców dokona jury składające się z ekspertów muzycznych i znawców kultury.   Informacji udziela Dział Marketingu Muzeum Śląskiego w Katowicach, Danuta Piękoś, tel. (32) 779 93 69, marketing@muzeumslaskie.pl.   Teresa Stokłosa   Foto: www.naklejkolandia.pl

Zjednoczyli siły w walce o płuca dla Piotra

dodane 16.02.2015
[Region] Piotr Raczyński ma 22 lata i choruje na śmiertelną chorobę – mucowiscydozę. W ostatnim roku z całą swoją mocą choroba zaatakowała płuca Piotra. Każdy jego dzień to walka o oddech. Jedynym ratunkiem jest szybki przeszczep płuc, na który w Polsce Piotr nie ma szans. Jedyną szansą na normalne życie jest przeszczep w Wiedniu, który kosztuje 120 tys. euro i nie jest refundowany przez NFZ. Zebranie pełnej kwoty przez rodziców i rodzinę nie jest możliwe, dlatego społeczność Sosnowca postanowiła wspomóc Piotra w zbiórce pieniędzy na jego dalsze życie. Odbyły się już dwie akcje charytatywne, zorganizowane przez Technikum Nr 3 Gastronomiczno –Hotelarskie w CKZiU przy ul. Grota Roweckiego 64 w Sosnowcu. Młodzież wraz z nauczycielami przez dwa weekendy prowadziła akcję charytatywną na Górce Środulskiej. Kwestowano, grilowano kiełbaski i kaszankę. Można było także kupić zalewajkę i ciastka przygotowane przez uczniów specjalnie na ten cel. Akcję wsparli: Zakłady Mięsne Duda oraz piekarnia Maciuś. 18 lutego odbędzie się happening, który będzie zapowiedzią największego jak do tej pory wydarzenia. Tego dnia o godz. 15.00 w centrum Sosnowca, na Placu 100 lecia, popularnie zwanego „patelnią”, osoby zaangażowane w organizację imprezy zaplanowanej na 20 lutego, wypuści w niebo setki balonów. Przechodniom będą rozdawane ulotki informujące o zbliżającej się imprezie, która odbędzie się w sosnowieckim klubie Kashmir. Jego właścicielka, Katarzyna Kidawa-Kałka, zorganizowała koncert charytatywny i wielką licytację. Dominik Borkowicz, właściciel Agencji Qlture Events, mieszkający na co dzień w Sosnowcu, to także manager artystów Marty Bijan i Mateusza Ziółko, których poprosił o wsparcie. Ci nie pozostali obojętni i z przyjemnością zaśpiewają podczas tego charytatywnego wieczoru w klubie Kashmir. Oprócz Marty i Mateusza wystąpią m.in. Kuba Matusiak, Cris'Tal, Sax i Sax Machine. Do wielkiej licytacji przyczynili się darczyńcy nie tylko z Sosnowca i okolic, których wszystkich nie sposób wymienić. Są wśród nich firmy (Amica Wronki SA), pisarze (Dariusz Rekosz), aktorzy i instytucje kultury oraz przede wszystkim osoby prywatne, które przekazały na ten cel ze swoich zbiorów: płyty, plakaty, biżuterię i wiele, wiele innych rzeczy. Swoją cegiełkę dorzuciło lokalne radio Eska Śląsk, przekazując kubeczki z autografami dziennikarzy. Rzeczy, które nie zostaną zlicytowane podczas imprezy 20 lutego, zostaną wystawione na aukcję internetową. Piotra wspierają także jego koledzy z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, zbierając pieniądze na organizowanych przez siebie wydarzeniach, promowanych na facebooku https://www.facebook.com/events/715159555267987/. – Niedługo zorganizujemy również kilka eventów, które mają pomóc nam w zbiórce pieniędzy – zapowiada Łukasz Kopyto z Parlamentu Studenckiego Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. (s)

Amore

dodane 16.02.2015
[Region] W minioną niedzielę 15 lutego w Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej odbył się pokaz spektaklu Teatru My zatytułowany „Kochanie na kredyt”, którego autorem jest znakomity obserwator współczesnych absurdów rzeczywistości, Marcin Szczygielski – twórca m.in. bestsellerowego „Berka, czyli upioru w moherze”, przeniesionego na deski przez Teatr Kwadrat, reżyserem natomiast znakomity aktor Olaf Lubaszenko. Omawiane przedstawienie to komedia słowna, swoista farsa, z doborową obsadą i znakomitymi dialogami.   W rolach głównych wystąpili: Agnieszka Sienkiewicz, Filip Bobek, Przemysław Sadowski, Małgorzata Pieczyńska oraz Piotr Zelt. Premiera sztuki odbyła się w Londynie w 2013 roku i od tego czasu z wielkim powodzeniem wystawiana jest (z nieco zmienioną obsadą, w pierwotnej wersji zamiast Sadowskiego i Pieczyńskiej grali bowiem Bartek Kasprzykowski i Tamara Arciuch) w całej Polsce.   Głównym tematem „Kochania na kredyt” jest uzależnienie. A jak wiadomo, uzależnić można się od wszystkiego – od pieniędzy, zakupów, pracy, internetu, seksu, miłości. Główna bohaterka, Anna (Sienkiewicz), przyzwyczajona była do życia w luksusie, wielkich zakupów i miłości, ale nagle wszystko prysło jak bańka mydlana, jej świat się zawalił. Straciła pracę telewizyjnej gospodyni programu kulinarnego, chłopak, Paweł (Sadowski), porzucił ją, a do drzwi – wskutek uzależnienia od internetowych zakupów – puka komornik Dominik (Bobek) wraz z obstawą, ochroniarzem Łucjanem (Zelt). Jakby tego było mało, nagle zjawia się także Grażyna (Pieczyńska) – niezbyt lubiana była macocha, która odkryła w sobie pokłady macierzyńskiego ciepła.   Przede wszystkim ogromne brawa należą się za znakomity warsztat aktorski. Filigranowa Sienkiewicz na scenie okazuje się wulkanem energii, z jednej strony gra zagubioną dziewczynkę, która za wszelką cenę próbuje odzyskać miłość dawnego chłopaka, z drugiej – jest damą, która z wielką pewnością siebie demonstruje piękne sukienki zaprojektowane przez Tomasza Jacykowa i która potrafi walczyć o swoje i z macochą, i z komornikiem. Postać macochy pełna jest natomiast złośliwości i uszczypliwej pikanterii, nadgorliwością stara się w pewnym sensie przedłużyć sobie młodość, za wszelką cenę pokazać, że ciągle jest potrzebna, ale swą grą Pieczyńska udowadnia, że uzależnienie od wiecznej młodości również bywa zgubne i że można je przezwyciężyć tylko w jeden sposób – zakochać się i pomóc najbliższym.   Sadowski w roli Pawła – celebryty, uzależnionego od sławy, uwielbienia tłumów i pieniędzy, który jednak nie do końca jest tym, za kogo się podaje – bawi do łez. Zwłaszcza, gdy w finałowej scenie w pięknej sukni i peruce śpiewa jako Vanessa P., oczywiście na wysokich szpilkach, na których porusza się z dużą gracją. Bobek początkowo gra sztywnego urzędnika, który z czasem jednak okazuje mnóstwo empatii i pokazuje bohaterom drogę wyjścia i uwolnienia się od wszystkich nurtujących ich uzależnień. Zelt z kolei w roli zmaltretowanego życiem byłego profesora chemii, teraz ochroniarza, początkowo budzi współczucie, sprawia wrażenie nieporadnego w kontakcie ze światem, to trochę taki stereotypowy Polak w skarpetkach założonych do sandałów. Jego bohater również jednak przechodzi ogromną metamorfozę, którą aktor potrafi pokazać gestem, miną, zmianą głosu.   „Kochanie na kredyt” to farsa na nasze tu i teraz. W krzywym zwierciadle pokazuje świat uzależnień, świat pogoni za byciem celebrytą, choćby przez jeden sezon. Na kredyt można kupić wszystko, kochać też można na kredyt. Tyle tylko, że przecież każdy kredyt kiedyś trzeba niestety spłacić. Spektakl łączy w sobie inteligentne dialogi, doborową obsadę, wyrazistych bohaterów, znakomitą reżyserię i wiarygodną historię. Warto jeszcze dodać, że poszczególne sceny przeplatane są „głosami z offu” – swoistymi „reklamami” i zabawnymi „dobrymi radami”, które można sobie wziąć do serca, typu „miłość to jedyny sposób na zdobycie ludzi, których nie można zdobyć za pieniądze” albo „tylko prostytutka bierze od mężczyzny gotówkę, prawdziwa dama bierze tylko biżuterię, futra, samochody, no i nieruchomości”…   Wiadomo, że śmiech to zdrowie, a jeżeli komuś brakuje do niego powodów, polecam „Kochanie na kredyt”.   Magdalena Boczkowska   foto: kochanienakredyt.pl  

ZUS odpowiada na pytania o emerytury pomostowe

dodane 16.02.2015
[Region] Wykonuję pracę w szczególnych warunkach, ale na pół etatu. Czy mój pracodawca ma obowiązek oplacania za mnie składek na Fundusz Emerytur pomostowych? Obowiązek opłacania składek na FEP nie jest uzależniony od wymiaru zatrudnienia pracownika wykonującego prace w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze. Składki te należy opłacać zarówno za pracowników zatrudnionych w pełnym jak i niepełnym wymiarze czasu pracy. Jednak wymiar czasu zatrudnienia ma wpływ na prawo do emerytury pomostowej, które przysługuje wyłącznie osobom zatrudnionym w pełnym wymiarze czasu pracy. Chcę ubiegać się o emeryturę pomostową. Od kiedy przysługuje prawo do tego świadczenia po złożeniu wniosku? Jeżeli wniosek jest zgłoszony w miesiącach następujących po miesiącu spełnienia warunków wymaganych do nabycia prawa do emerytury pomostowej, prawo do tego świadczenia powstaje nie wcześniej, niż od pierwszego dnia miesiąca, w którym zgłoszono wniosek. Mam przyznaną emeryturę pomostową, ale jednocześnie trochę sobie dorabiam pomagając szwagrowi w warsztacie i opłacane są za mnie składki. Czy w związku z tym wysokość mojego świadczenia będzie wyższa? Jeżeli po dniu, od którego przyznano emeryturę pomostową, emeryt podlegał ubezpieczeniu emerytalnemu i rentowym - wysokość emerytury pomostowej ulega ponownemu ustaleniu na zasadach określonych w art.108 ustawy emerytalnej, tzn. świadczenie powiększa się o kwotę wynikającą z podzielenia składek zewidencjonowanych na koncie ubezpieczonego po dniu zgłoszenia wniosku o przeliczenie z uwzględnieniem ich waloryzacji przez wyrażone w miesiącach średnie dalsze trwanie życia ustalone dla faktycznego wieku danego ubezpieczonego w dniu złożenia wniosku o ponowne ustalenie wysokości emerytury pomostowej. Ponowne ustalenie wysokości emerytury pomostowej następuje na wniosek zgłoszony nie wcześniej niż po upływie roku kalendarzowego lub po ustaniu ubezpieczeń emerytalnego i rentowych. Joanna Biniecka, rzecznik prasowy Sosnowieckiego Oddziału ZUS

Kadetki MKS-u złotymi medalistkami mistrzostw Śląska

dodane 16.02.2015
[Region] Kadetki Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza wygrały turniej finałowy i zostały mistrzyniami Śląska. Dąbrowianki bez większych problemów odniosły trzy zwycięstwa i sięgnęły po złote medale i tytuł mistrzyń Śląska, czym powtórzyły rezultat odniesiony przed tygodniem przez starsze koleżanki w finale juniorek. Warto zaznaczyć, że w całych rozgrywkach o mistrzostwo Śląska odniosły one 17 zwycięstw w 17 rozegranych meczach i przegrały zaledwie 1 seta. W swoim pierwszym spotkaniu podczas finałów młode zawodniczki MKS-u zmierzyły się z zespołem UKS Spartakus Zabrze, który awansował do finału kosztem drugiej drużyny z Dąbrowy Górniczej, która z powodów regulaminowych nie mogła uczestniczyć w finałach. Mecz ten to pełna dominacja podopiecznych Tomasza Cieślaka, które poza wyrównanym początkiem pierwszej i trzeciej partii, w dalszych fragmentach setów pewnie prowadziły kilkunastoma punktami. Na szczególną uwagę w tym meczu zasługuje partia druga, którą dąbrowianki rozpoczęły od bardzo mocnego uderzenia (9:0) i którą ostatecznie wygrały aż 25:6. Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza - UKS Spartakus Zabrze 3:0 (25:15, 25:6, 25:16) Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza: Zych, Piątek, Marek, Pietrzkiewicz, Noszczyk, Janik, Nowak (libero) oraz Roch (libero), Dragan, Sztyler, Frątczak, Skrzypek. Drugi mecz w finałach mistrzostw Śląska zawodniczkom Tauronu Banimexu MKS Dąbrowa Górnicza przyszło rozegrać z zespołem MOSM Tychy 2. Poza wyrównanymi początkami setów, podobnie jak dzień wcześniej, dąbrowianki, dzięki bardzo dobrej w każdym elemencie gry, osiągały wysokie prowadzenie, którego nie oddały do końca w żadnym z setów. Po pewnie odniesionym zwycięstwie 3:0 i wyniku drugiego rozegranego meczu stało się jasne, że w ostatnim dniu finałów zagrają one o złoto z gospodyniami turnieju. Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza - MOSM Tychy 2 3:0 (25:15, 25:11, 25:19) Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza: Zych, Piątek, Marek, Pietrzkiewicz, Noszczyk, Janik, Nowak (libero) oraz Wilczyńska, Wilczak, Szynkiel. W ostatnim meczu turnieju, którego stawką był tytuł mistrzyń Śląska, dąbrowianki w dwóch pierwszych setach, dzięki bardzo dobrej grze w zagrywce i bloku, odniosły pewne zwycięstwa: odpowiednio 25:18 i 25:16. Nic nie wskazywało jednak na wyraźną porażkę młodych dąbrowianek w trzeciej partii, w której od samego początku seta nie potrafiły poradzić sobie z przyjęciem zagrywki bielszczanek ani skończyć piłki w ataku. Przerwy na żądanie dla trenera Cieślaka oraz zmiany w zespole nie pomogły, gdyż nie udało się odrobić dziesięciopunktowej straty (2:12), poniesionej na początku seta i ostatecznie partia ta padła łupem BKS-u, który jako pierwszy w tym sezonie urwał seta kadetkom MKS-u. Czwarta i, jak się okazało, ostatnia partia, to powrót do dobrej gry z dwóch pierwszych, w której dzięki uzyskanemu na początku seta pięciopunktowemu prowadzeniu (5:0), dąbrowianki spokojnie kontrolowały przebieg seta i ostatecznie triumfowały 25:16, a w całym meczu zwyciężyły 3:1. Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza - BKS Aluprof Bielsko Biała 3:1 (25:18, 25:16, 16:25, 25:16) Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza: Zych, Piątek, Marek, Pietrzkiewicz, Noszczyk, Janik, Nowak (libero) oraz Szynkiel, Wilczak, Dragan, Wilczyńska.   Najlepszą zawodniczką Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza wybrana została kapitan zespołu Iga Piątek. Z kolei tytuł MVP całych finałów trafił w ręce przyjmującej, Karoliny Noszczyk.   Wyniki pozostałych meczów: BKS Aluprof Bielsko Biała - MOSM Tychy 2 3:0 (25:20, 25:16, 25:13) BKS Aluprof Bielsko Biała UKS Spartakus Zabrze 3:0(25:22, 25:9 25:12) MOSM Tychy 2 - UKS Spartakus Zabrze 3:1 (25:18, 25:22, 20:25, 25:16)   Klasyfikacja końcowa turnieju:   1. Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza 2. BKS Aluprof Bielsko Biała 3. MOSM Tychy 2 4. UKS Spartakus Zabrze   Trzy pierwsze zespoły awansowały do ćwierćfinału mistrzostw Polski, który rozegrany zostanie w dniach 5-8 marca. (KP)    

Promowali jujutsu w Gruzji

dodane 16.02.2015
[Region] Z inicjatywy prezesa Gruzińskiej Federacji Ju-Jitsu Avtandila Mikadze (8. Dan jujutsu i 6. Dan WTF Taekwondo) czteroosobowa reprezentacja Polskiej Organizacji Jiujutsu z siedzibą w Jaworznie wzięła udział w tygodniowym tournée po Gruzji, w ramach którego utytułowani szkoleniowcy i zawodnicy Jiujutsu prowadzili szkolenie, wystąpili w kilku pokazach oraz pojedynkach sportowego Jiujutsu. Koszty pobytu polskich zawodników pokrył gubernator regionu Kvemo Kartli, Paata Khizanashvili, posiadacz czarnego pasa w karate i wielki pasjonat jujutsu. Celem przedsięwzięcia była promocja w Gruzji nowej, widowiskowej dyscypliny sportu jaką jest sport jiujutsu. Mistrzowi Tomaszowi Guji (8. Dan) towarzyszyli: aktualny mistrz Świata Jacek Szewczak (3. Dan) oraz dwaj wicemistrzowie Świata: Tomasz Dańko (2. Dan) i Wojciech Stępniak (1. Dan). Mistrzowie Jiujutsu, którym zapewniono doskonałe warunki noclegowe i wyżywienie, transportowani byli samochodami rządowymi. Już pierwszego dnia jaworzniccy sportowcy zostali przyjęci przez gubernatora Dolnej Kartli z centralą w Rustavi. Paata Khizanashvili postawił sobie za cel otwarcie sali treningowej do sztuk walki w każdym mieście w zarządzanym przez niego regionie, graniczącym z Azerbejdżanem i Armenią. Jak stwierdził, koszt utrzymania siedmiu ośrodków rozwijających Budo (jap. sztuki walki - m.in. judo, karate, jujutsu) jest porównywalny od utrzymania jednego klubu piłkarskiego. Ponadto uprawianie sztuk walki wiąże się z wychowaniem w duchu Budo – szacunku, przyjaźni. Ponieważ w młodości, w okresie ZSRR, gubernator Khizanashvili trenował walkę wręcz określaną jako bojowe sambo, techniki samoobrony są mu bliskie i dlatego zdecydował się na wprowadzenie i spopularyzowanie uniwersalnego Jiujutsu w swoim regionie. Członkowie polskiej delegacji mieli okazję odwiedzić kilka działających już ośrodków sztuk i sportów walki w Dolnej Kartli. W miejscach tych dawali pokaz swoich wysokich umiejętności w walce wręcz, prezentując również samoobronę Jiujutsu oraz sportowe Jiujutsu. Gościli między innymi w Bolnisi, gdzie swym występem uświetnili regionalny turniej kwalifikacyjny do Mistrzostw Gruzji w Judo. Warto nadmienić, że Gruzja jest światową potęgą w judo oraz w zapasach. W wielu wioskach i małych miejscowościach dzieci uprawiają czida oba, czyli tradycyjne gruzińskie zapasy, które są bardzo popularnym i prestiżowym sportem w tych stronach. W Tbilisi prezydent Światowej Organizacji Sport Jiujutsu Tomasz Guja z Jaworzna został przyjęty w Ministerstwie Sportu i Spraw Młodzieży Gruzji. Członkowie delegacji mieli też okazję zwiedzić muzeum sportu Gruzji. W głównym centrum szkoleniowym Gruzińskiej Federacji Zapasów Tomasz Guja poprowadził seminarium Jiujutsu, w którym wzięli udział przedstawiciele karate, zapasów, hapkido, jujutsu oraz taekwondo, w tym szkoleniowcy z Armenii i Azerbejdżanu. Uczestników zajęć Guja zapoznał z genezą sztuki wojennej japońskich samurajów znanej współcześnie jako jujutsu. Przedstawił oryginalne, stare techniki Koryu jujutsu, a następnie krótko scharakteryzował współczesne kierunki rozwoju tej sztuki walki, którymi są między innymi: japońskie judo, niemieckie Ju-Jutsu, brazylijskie Jiu-Jitsu i polskie Jiujutsu. Wiele uwagi podczas seminarium poświęcono omówieniu regulaminów poszczególnych konkurencji sportowego Jiujutsu. Zawodnicy POJ stoczyli pokazowe pojedynki. Gospodarze przygotowali dla członków polskiej delegacji wiele atrakcji. Zawodnicy Jiujutsu mogli zobaczyć Mchcetę, czyli dawną stolicę Gruzji, wraz z jej słynną cerkwią, w której koronowano carów. Następnego dnia sportowcy w towarzystwie gubernatora i przedstawicieli mediów udali się w okolice Dmanisi, gdzie znaleziono najstarsze w Euroazji, datowane na 1,7-1,8 mln lat, szczątki człowiekowatych. Każdy dzień spędzony w Gruzji kończył się bankietem, podczas którego serwowano miejscowe specjały i niezliczone ilości gruzińskiego wina, z którego dumni są mieszkańcy Kaukazu. Podczas pobytu w Tbilisi sportowcy POJ mieli okazję poznać liderów kilku gruzińskich organizacji sportowych i sławnych gruzińskich mistrzów sportu. W treningach prowadzonych przez Tomasza Guję uczestniczył między innymi Anzor Chubinidz, który kieruje Biurem Ochrony Rządu, jak również pełni funkcję prezesa Gruzińskiej Federacji Kyokushinkai Karatedo. Sali sportowej z matą. niezbędnej do przeprowadzenia szkolenia w Jiujutsu, użyczył prezes Gruzińskiej Federacji Zapasów Manuchar Kwirkwelia, mistrz olimpijski z Pekinu (2008), mistrz świata i mistrz Europy w zapasach. W seminarium Jiujutsu uczestniczył również prezes Gruzińskiej Federacji Taekwondo WTF, Sulkhan Babuadze. Umiejętności polskich zawodników zrobiły wrażenie na gospodarzach, którzy zdecydowali się przekształcić federację ju-jitsu w Gruzińską Federację Sport Jiujutsu i przystąpić do Światowej Organizacji Sport Jiujutsu (World Sport Jiujutsu Organization). Tygodniowe tournée z udziałem przedstawicieli Polskiej Organizacji Jiujutsu z Jaworzna zaowocowało nawiązaniem ścisłej współpracy z władzami sportowymi Gruzji, które zobowiązały się wspierać inicjatywę związaną z tworzeniem struktur i rozwojem Jiujutsu w tym kraju.   Działacze Gruzińskiej Federacji Sport Jiujutsu przyjadą do Jaworzna w czerwcu br., a następnie w listopadzie, kiedy w Jaworznie odbędą się Mistrzostwa Świata Sport Jiujutsu, których gospodarzem będzie POJ. Ta prestiżowa impreza sportowa zostanie przeprowadzona w ramach zadania „Rozwój sportów walki w Jaworznie” współfinansowanego przez gminę Jaworzno i licznych sponsorów.   (s)
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl