Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

IX seria Kultury Dostępnej już od 4 stycznia!

dodane 21.12.2017
[Region] Z dniem 4 stycznia 2018 r. rozpocznie się kolejna edycja projektu „Kultura Dostępna w Kinie”. Projekt ten skierowany jest do wszystkich osób, które kochają polskie kino i chcą się nim delektować za rozsądną cenę w komfortowym kinowym standardzie. Dlatego wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom sieć kin Helios oferuje bilety w cenie 10 zł dla każdego. Dla przypomnienia, ,,Kultura Dostępna w Kinach’’ jest częścią ogólnopolskiego projektu pt. ,,Kultura Dostępna’’. Głównymi jego organizatorami jest Narodowe Centrum Kultury oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wraz z całą siecią kin Helios w Polsce. Nowością w projekcie 2018 r. jest dodatkowy seans o godz. 13.00. W każdy czwartek o godz. 13:00 i 18:00 będą zatem wyświetlane w sosnowieckim kinie Helios najlepsze polskie filmy. Już od 4 stycznia 2018 r. w ramach IX serii Kultury Dostępnej będzie można zobaczyć następujące filmy: 4 stycznia „Pokot”, 11 stycznia „Ptaki śpiewają w Kigali”, 18 stycznia „Na układy nie ma rady”, 25 stycznia „Twój Vincent”, 1 lutego „Człowiek z magicznym pudełkiem”, 8 lutego „Tarapaty”, 15 lutego „Po prostu przyjaźń”, 22 lutego „Zgoda”, 1 marca „Habit i Zbroja”, 8 marca „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej”, 15 marca „Botoks”, 22 marca „Najlepszy”, 29 marca „Reakcja łańcuchowa”, 5 kwietnia „Cicha noc”, 12 kwietnia „Dzikie róże”, 19 kwietnia „Pewnego razu w listopadzie”, 26 kwietnia „Happy Olo”. (s)

W twojej okolicy nie ma czujnika jakości powietrza. Możesz to zmienić - głosuj do 22 grudnia

dodane 20.12.2017
[Region] 18 grudnia normy zanieczyszczenia powietrza w wielu miejscach w Polsce były przekroczone kilkukrotnie. Najgorzej było na Śląsku, Mazowszu, w Małopolsce i Wielkopolsce. W takich dniach Polacy chcą wiedzieć, jaki jest poziom smogu w ich otoczeniu. Niestety, w wielu miejscach nie ma odpowiednich czujników. Sytuację zmienia Aviva, prowadząc akcję „Wiem, czym oddycham”. W kulminacyjny etap wkracza właśnie głosowanie w konkursie, w którym 100 lokalizacji otrzyma zewnętrzne czujniki jakości powietrza. Głosować można do piątku, 22 grudnia, do godz. 22.00 na stronie wiemczymoddycham.pl.   W tej chwili w pierwszej setce rankingu ogólnopolskiego jest 17 lokalizacji z województwa mazowieckiego, 15 ze śląskiego oraz po 13 z wielkopolskiego i małopolskiego. Duże szanse na czujniki mają też lokalizacje z 10 innych województw.Internetowe głosowanie na stronie www.wiemczymoddycham.pl trwa do piątku, 22 grudnia do godz. 22:00.   Różnice w liczbie głosów, jakie zostały oddane na lokalizacje znajdujące się pod koniec pierwszej setki i na początku drugiej setki (czyli tej, która obecnie nie kwalifikuje się do montażu czujników), są bardzo niewielkie i zmieniają się nawet z godziny na godzinę. Na przykład, lokalizacji z miejsca 110 brakuje tylko kilkanaście głosów, żeby mieć ich tyle, ile ma miejsce plasujące się na pozycji nr 100. Dlatego każdy głos jest na wagę ... czujnika. Aktualny ranking pokazujący wyniki głosowania: www.wiemczymoddycham.pl/ranking.   W ramach akcji „Wiem, czym oddycham” Aviva zwiększy łącznie o 300 liczbę zewnętrznych czujników monitorujących jakość powietrza w Polsce. 150 urządzeń jest już zamontowanych na placówkach Avivy i Expandera w całej Polsce. Kolejnych 100 lokalizacji wybiorą sami Polacy w internetowym głosowaniu. Natomiast Fundacja Aviva wskaże 50 lokalizacji (do 10 stycznia 2018 roku) z puli zgłoszonych w konkursie, aby wypełnić "białe plamy" w sieci czujników na mapie Polski.   (s)  

e-Składka – prosty przelew do ZUS od 1 stycznia 2018 r.

dodane 20.12.2017
[Region] Płatniku składek, od 1 stycznia 2018 r. wszystkie składki do ZUS będziesz przekazywać na jeden, indywidualny numer rachunku składkowego. Wysyłkę listów z nadanym numerem konta składkowego Zakład rozpoczął już w październiku 2017r., ale nie wszyscy płatnicy składek odebrali przesyłkę z ZUS. Jeśli zatem z różnych powodów do końca grudnia 2017 r. nie otrzymasz informacji o numerze rachunku składkowego albo zgubisz list, zgłoś się do ZUS albo zadzwoń do Centrum Obsługi Telefonicznej ZUS (nr tel. 22 560 16 00). Pod adresem internetowym www.eskladka.pl działa wyszukiwarka numerów rachunków składkowych. Jeśli nie będziesz znał numeru rachunku składkowego, nie opłacisz w 2018 r. składek!   W 2018 r. zrobisz tylko jeden przelew, a ZUS podzieli wpłatę proporcjonalnie na poszczególne ubezpieczenia i fundusze. Trzeba jednak wiedzieć, że wpłaty będą trafiały na najstarsze zadłużenie, a więc płatnik nie będzie mógł opłacić tylko bieżących składek, bez uregulowania zaległości np. w celu skorzystania ze świadczeń chorobowych czy zdrowotnych. Wpłata najpierw pokryje najstarsze zaległości z odsetkami, a dopiero potem bieżące składki. Jeśli płatnik ma długi składkowe, winien skorzystać z układu ratalnego. Z pomocy doradcy ds. ulg i umorzeń ZUS można skorzystać codziennie m.in. w Oddziale ZUS w Zabrzu (w poniedziałki w godz. od 8.00 do 18.00, od wtorku do piątku w godz. od 8.00 do 15.00) . Doradca pomoże w zgromadzeniu, przygotowaniu i wypełnieniu dokumentów niezbędnych do rozpatrzenia wniosku o rozłożenie należności na raty. Należności spłacane w ramach układu ratalnego będą wpłacane na numer rachunku składkowego– ten sam, na który będą opłacane bieżące składki.   Nowi płatnicy, czyli osoby, które dopiero rozpoczną pracę na własny rachunek, informację o numerze rachunku składkowego otrzymają pocztą, niezwłocznie po założeniu konta płatnika składek.   Numer składa się z 26 cyfr, z których dwie pierwsze to cyfry identyfikujące bank, od trzeciej do dziesiątej oznaczać będą numer identyfikacyjny ZUS, a ostatnie dziesięć – NIP przedsiębiorcy. List będzie wydrukowany na papierze ze znakiem wodnym. Przed rozpoczęciem wpłacania warto zweryfikować, czy numer jest prawidłowy. Będzie można to sprawdzić w każdej placówce Zakładu, dzwoniąc do Centrum Obsługi Telefonicznej ZUS (nr tel. 22 560 16 00) oraz pod adresem internetowym www.eskladka.pl   Działające obecnie cztery konta bankowe przestaną być aktywne z końcem roku, a płatnik będzie identyfikowany po numerze rachunku bankowego. Bez numeru nowego konta nikt w styczniu nie zrobi przelewu do ZUS, żeby opłacić składki.     ZAPAMIĘTAJ:   Płatniku składek, jeśli do końca grudnia 2017 r. nie otrzymasz z ZUS informacji o Numerze Rachunku Składkowego- skontaktuj się z placówką ZUS albo z Centrum Obsługi Telefonicznej (tel. 22 560 16 00 - COT). Jeśli zgubisz informację o Numerze Rachunku Składkowego, to niezwłocznie zgłoś się do placówki ZUS albo skontaktuj się z Centrum Obsługi Telefonicznej. Numer Rachunku Składkowego możesz również wyszukać pod adresem internetowym www.eskladka.pl Bank nie „podpowie” Ci nowego numeru rachunku składkowego - musisz go znać. Twój rachunek powinien zawierać nasz numer identyfikacyjny ZUS, tj. 60000002, a ostatnie 10 cyfr rachunku to twój numer NIP. Sprawdź zanim zaczniesz płacić. W 2018 r. bez informacji o Numerze Rachunku Składkowego nie będziesz mógł opłacić żadnych składek, gdyż dotychczasowe rachunki do wpłat zostaną zamknięte. Płatnicy którzy rozliczają składki nie tylko z tytułu prowadzonej działalności, ale np. dodatkowo za nianie będą mieli nadane dwa rachunki. Jest to niewielka grupa płatników składek. Zatem jeśli rozliczasz składki nie tylko za swoich pracowników, np. prowadzisz firmę i zatrudniasz nianię, to składki będziesz opłacać osobno na dwa rachunki. Jeśli wpiszesz numer rachunku niezgodny ze standardem NRB to system bankowy poinformuje Cię, że jest to nieprawidłowy rachunek.   Aldona Węgrzynowicz regionalny rzecznik prasowy ZUS województwa śląskiego

Metropolia: porozumienie podpisane. Od Nowego Roku wspólne bilety i większa elastyczność podróżowania

dodane 19.12.2017
[Region] Przedstawiciele Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, KZK GOP, MZK Tychy i MZKP Tarnowskie Góry we wtorek 19 grudnia podpisali porozumienie integrujące taryfy dla biletów jednorazowych oraz wprowadzające darmowe przejazdy dla dzieci i młodzieży do 16 lat. Zapisy wejdą w życie od 1 stycznia 2018 roku. To pierwszy krok, ułatwiający mieszkańcom Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii podróżowanie po jej obszarze. – To komunikacyjna rewolucja i chwila historyczna – ocenia Kazimierz Karolczak, przewodniczący zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. – Od 1 stycznia 2018 roku na terenie Metropolii mieszkańcy będą mogli w końcu podróżować swobodnie, posiadając jeden, wspólny bilet jednorazowy – dodaje. Wprowadzenie do obrotu wspólnych metropolitalnych biletów jednorazowych jest możliwe dzięki porozumieniu, które zostało zawarte dziś, we wtorek 19 grudnia, pomiędzy KZK GOP, MZKP Tarnowskie Góry oraz MZK Tychy. O ile ujednolicenie systemów KZK GOP i MZKP Tarnowskie Góry już wcześniej funkcjonowało, o tyle wciąż występowały różnice pomiędzy KZK GOP i MZK Tychy.Dotychczas pasażerowie, podróżujący komunikacją miejską pomiędzy Tychami a aglomeracją śląską, musieli uważać na to, do autobusu z jakim logo wsiadają, a wybierając linie, kursujące u dwóch różnych organizatorów – posiadać ze sobą dwa bilety, co przekładało się również na wzrost kosztów podróży. Od 1 stycznia 2018 wszystko to się zmieni, a mieszkańcy Metropolii będą mogli swobodnie podróżować po jej obszarze ze wspólnym biletem jednorazowym. Będzie on uprawniał do przejazdów wszystkimi liniami autobusowymi, tramwajowymi i trolejbusowymi, obsługiwanymi przez KZK GOP, MZK i MZKP. – Nareszcie przemieszczając się z jednego miasta do drugiego nie będziemy musieli zastanawiać się, jaka w nich obowiązuję taryfa i kupować na jedną podróż kilka biletów – komentuje Andrzej Dziuba, prezydent Tychów. – To duże ułatwienie dla pasażerów i pierwszy ważny przykład zmian w regionie po utworzeniu metropolii – podkreśla. Ustalony cennik nie wprowadza żadnych zmian w kosztach dla osób, korzystających z usług KZK GOP czy MZKP.  Zyskają oni natomiast wydłużony czas przejazdu na określonym bilecie: do 20 minut (było do 15), do 40 minut (było do  30 minut) oraz do 90 minut (było do godziny). Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że ceny nieco  wzrosną w przypadku pasażerów MZK. Porównując stary i nowy cennik, różnica ta wyniesie od 20 do 40 groszy. Jednak w ramach rekompensaty pasażerowie ci zyskają m.in. większą elastyczność podróżowania. Dotychczas w taryfie MZK obowiązywały tylko bilety z interwałem czasowym (do 20, 40 i 90 minut). Dzięki zawartemu porozumieniu, pasażerowie będą mogli jeździć również w ramach określonych stref: jednej, dwóch oraz trzech i więcej gmin. Ponadto bilety, które będą kupowane za pośrednictwem aplikacji na smartfony, będą tańsze od swoich papierowych odpowiedników. Ich cena będzie odpowiadać dotychczasowemu tyskiemu wariantowi. Organizatorzy zadeklarowali, że po zawarciu tego porozumienia z taryf KZK GOP, MZKP czy MZK nie znikną rozwiązania, które dotychczas się sprawdziły. Chodzi o bilety w taryfie odległościowej, kupowane za pomocą karty ŚKUP oraz bilet ulgowy, który kupowany u kierowcy w MZK Tychy, uprawniał alternatywnie wszystkich do podróżowania przez 5 minut od momentu skasowania. Ten ostatni będzie od Nowego Roku kosztował 1,6 zł (było 1,5 zł).  Ponadto utrzymany zostanie również Bilet Śląski w KZK GOP i Taryfa Pomarańczowa w MZK. Kolejną nowością jest wprowadzenie darmowych przejazdów dla dzieci i młodzieży do 16 lat, mieszkających na terenie Metropolii. Początkowo planowano, że uprawnienie to zostanie wprowadzone dopiero po feriach zimowych, które w województwie śląskim w 2018 roku zakończą się 12 lutego. Ostatecznie jednak zgromadzenie Metropolii zdecydowało, by dłużej nie zwlekać i ulgę tę wprowadzić już od początku nowego roku. – Dzięki wypracowanemu porozumieniu udało się zawrzeć korzystne zapisy dla młodzieży, która w danym roku kalendarzowym będzie kończyć 16 lat – akcentuje Kazimierz Karolczak. Chodzi o zapis, mówiący o tym, że młodzież, która urodziła się w okresie od 1 stycznia do 30 września, z bezpłatnych przejazdów będzie mogła korzystać do końca ważności ich legitymacji szkolnej, czyli do 30 września. Oznacza to, że jeśli ktoś urodził się np. 15 lutego, za darmo będzie mógł jeździć do 30 września. Z kolei 16-latkowie, którzy urodzili się po 30 września również będą mogli dłużej korzystać z bezpłatnych przejazdów niż jedynie do końca roku szkolnego, w którym rocznikowo osiągną wiek graniczny dla tego uprawnienia. W ich przypadku będzie to możliwe do dnia ich szesnastych urodzin. Jeśli zatem ktoś urodził 15 listopada, będzie mógł jeździć bezpłatnie do 15 listopada, a nie tylko do 30 września. Uprawnienie to będzie obowiązywać przez cały rok, a co za tym idzie – również w weekendy, w wakacje i ferie zimowe. – Chcemy w ten sposób propagować wśród najmłodszych mieszkańców Metropolii postawy proekologiczne oraz utrwalić nawyk korzystania z transportu publicznego – wyjaśnia przewodniczący zarządu GZM.   Ulga obejmie ok. 150 tys. dzieci i będzie zapisana na spersonalizowanej karcie ŚKUP. Jednak brak tej karty wcale nie oznacza, że dzieci i młodzież nie będą mogli skorzystać z tego uprawnienia już od nowego roku. Przez trzy miesiące, czyli do końca marca, będzie obowiązywać okres przejściowy, podczas którego najmłodsi mieszkańcy będą mogli swobodnie podróżować na podstawie posiadanej przy sobie ważnej legitymacji szkolnej. Dzieci i rodzice będą mieć czas, by na spokojnie złożyć wniosek o wyrobienie karty ŚKUP. Dzięki zawartemu porozumieniu prawo do bezpłatnych przejazdów będzie dotyczyło również dzieci do 7 roku życia (do dniach ich 7. urodzin). Maluchom uprawnienie to będzie przysługiwać na podstawie oświadczenia osoby opiekującej się nimi w czasie podróży. Do tej pory w KZK GOP, MZKP i MZK z tego prawa mogły korzystać dzieci do 4. roku życia. To z kolei oznacza, że ulgę pozwalającą korzystać z darmowych przejazdów dla uczniów, trzeba będzie zapisać na karcie ŚKUP dopiero, gdy dziecko skończy 7 lat.   (s) Foto: Wojciech Mateusiak  

Piernikowe warsztaty, sztuka świata i graffiti

dodane 15.12.2017
[Region] Jakie treści niesie nowa sztuka japońskich artystek? Jak i co tworzą współcześni artyści z Afryki? Jak wyglądało pierwsze spotkanie sztuki Europy i Ameryki Południowej? Odpowiedź na te i inne pytania przynosi cykl spotkań „Sztuka świata”.   – Comiesięczne spotkania w Muzeum Śląskim są „podróżą” przez sztukę wiodącą od wybrzeży Morza Śródziemnego na wschód, do Indii, i na zachód, aż do Ameryki – wyjaśnia Danuta Piękoś-Owczarek z Działu Promocji. – To także próba prześledzenia, w ujęciu historycznym i współczesnym, szlaków wzajemnego przenikania się kultury europejskiej z innymi częściami świata. Wykłady prowadzone są przez specjalistów Polskiego Instytutu Studiów nad Sztuką Świata – dodaje. Już w sobotę, 16 grudnia o godz. 16.00, odbędzie się wykład dr Ewy Kubiak pt. „Europejczycy wobec nowych kultur, flory i fauny Ameryki Południowej”. Po odkryciu Nowego Świata Ameryka pozostawała w wyobraźni zbiorowej Europejczyków miejscem tajemniczym, uważana była za „najdzikszy” z kontynentów. Fantastyczny obraz konstruowany przez konkwistadorów i pierwszych podróżników należy skonfrontować z dziedzictwem miejscowych kultur i witalnością natury nowego kontynentu. Wątek amerykański będzie kontynuowany 20 stycznia 2018 r. na spotkaniu „Najważniejsze kultury indiańskie Ameryki Środkowej” prowadzonym przez dr Katarzynę Szoblik. Tematem wykładu będzie dorobek kulturowy i cywilizacyjny najważniejszych rdzennych kultur Ameryki, rozwijających się na obu kontynentach od XV w., ze szczególnym uwzględnieniem obszaru Mezoameryki.   17 lutego przeniesiemy się do Afryki. „Sztuka mauretańska” to wykład Karoliny Krzywickiej poświęcony sztuce muzułmańskiej, rozwijającej się od VIII do końca XV w. na terenach Afryki Północnej i w podbitej przez Arabów i Berberów Hiszpanii. Z kolei 17 marca prof. Aneta Pawłowska poprowadzi spotkanie pt. „Akulturacja, postkolonializm i sztuka oporu w Afryce Południowej”. Wykład dotyczyć będzie sztuki tworzonej w Republice Południowej Afryki od schyłku XIX w. do roku 1994, czyli daty końca apartheidu. Głównym zagadnieniem będzie próba odpowiedzi na pytanie, na ile sztuka tworzona przez rdzennych Afrykanów pozostawała pod wpływem kultury europejskiej, a na ile posiadała własne cechy stylistyczne. 21 kwietnia odbędzie się spotkanie „Tradycyjna kultura w twórczości japońskich i chińskich artystek”, które poprowadzi dr Magdalena Furmanik-Kowalska. Twórczość współczesnych artystek pochodzących z Japonii i Chin, to skarbnica tradycji. Ich dzieła powstają z inspiracji dawną sztuką, nawiązując równocześnie do dziedzictwa niematerialnego ich rodzimych kultur: religii, obyczajów, obrzędów. Podczas wykładu omówione zostaną wybrane dzieła artystek japońskich i chińskich, w szczególny sposób odwołujące się do tradycyjnych form kultury. Wszystkie wykłady będą odbywać się o godz. 16.00 w budynku stolarni przy siedzibie Muzeum w Strefie Kultury, ul. T. Dobrowolskiego 1. Wstęp 1 zł, bilety można kupić bezpośrednio przed wydarzeniem. Natomiast we wtorek, 19 grudnia, Muzeum Śląskie zaprasza na rodzinne warsztaty „Zapachniało piernikami”. W ich trakcie nauczymy się lukrować pierniki oraz poznamy protestanckie tradycje bożonarodzeniowe. Jedna z legend głosi, że pierniki z wizerunkiem kościoła Pokoju w Świdnicy oraz portretem króla Gustawa XII miały być podziękowaniem i hołdem dla władcy złożonym mu przez świdnickich luteranów. Całe przedsięwzięcie zakończyło się jednak fiaskiem i król pierników nie otrzymał. Dlaczego? Te i inne ciekawostki związane z dolnośląskimi piernikami będzie można poznać podczas spotkania prowadzonego przez Marcina Goetza. Opowieściom będzie towarzyszyło wspólne lukrowanie pierników. Uczestnicy zabiorą do domu osobiście ozdobiony smakołyk, który posłużyć może również jako ozdoba choinkowa. Wydarzenie towarzyszy wystawie „Wszystko osiąga się przez nadzieję… Kulturowe dziedzictwo Reformacji na Śląsku”. Warsztaty odbędą się we wtorek, 19 grudnia, w czterech turach: o godz. 16.00, 17.00, 18.00 i 19.00 w siedzibie Muzeum Śląskiego w Strefie Kultury (ul. T. Dobrowolskiego 1). Wstęp wolny, liczba miejsc ograniczona, obowiązują zapisy pod numerem telefonu 32 21 30 870. Ponadto, do 26 grudnia w Muzeum Śląskim oglądać będzie można prezentację tagów regionalnych graficiarzy pn. „Miasto jest nasze”. Wydarzenie jest zapowiedzią wystawy poświęconej śląskiemu hip-hopowi, która odbędzie się na początku 2019 r. Tagi to krótkie, stylizowane podpisy wykonywane przez graficiarzy zazwyczaj farbą w sprayu w jednym kolorze lub grubym markerem. Ich historia rozpoczęła się w Nowym Jorku w drugiej połowie lat 60. XX w. i była powiązana z rodzącą się w tym czasie kulturą hip-hop, której graffiti, obok muzyki (rap) i tańca (breakdance), stało się nierozłącznym elementem.   – Tagowanie jest specyficznym wyścigiem dziejącym się na naszych oczach, którego miarą jest to, kto zostawi swój ślad w bardziej ekstremalnym i trudno dostępnym miejscu oraz czyich tagów będzie najwięcej – tłumaczy Danuta Piękoś-Owczarek. – Równocześnie, przez regularne powtarzanie, ten specyficzny podpis staje się dopracowaną estetycznie formą graficzną. Sposób malowania czy pisania liter zależny jest od narzędzia, jakim posługuje się writer. Nierzadko flamaster lub odpowiednio dopasowana końcówka sprayu wpływają na ich charakter. Ta uliczna kaligrafia już od lat 90. bardzo silnie oddziałuje na projektowanie graficzne i całą branżę reklamową. Należy również podkreślić, że tagi, w przeciwieństwie do innych form graffiti, które stają się często czymś w rodzaju miejskiego ozdobnika, nie dają się podporządkować czy ugrzecznić i wciąż budzą wiele kontrowersji – wyjaśnia. Autentyczne, śląskie tagi są prezentowane w budynku Centrum Scenografii Polskiej do 26 grudnia. Odbyła się także debata o roli, miejscu i aktualnym statusie sztuki ulicznej, w której udział wziął śląski muralista Raspazjan, Cezary Hunkiewicz, krytyk sztuki ulicznej, kurator, autor, współtwórca Brain Damage Gallery oraz Szymon Kobylarz, artysta i kurator wystawy hip-hopowej przygotowywanej w Muzeum Śląskim. Dyskusję moderowała Bogna Świątkowska, dziennikarka, założycielka i szefowa zajmującej się sztuką i przestrzenią publiczną Fundacji Bęc Zmiana. Wstęp na prezentację „Miasto jest nasze” jest wolny. Teresa Stokłosa  

Koncert w NOSPR z nowym dyrygentem

dodane 14.12.2017
[Region] W siedzibie katowickiej NOSPR  oficjalnie podpisano  4-letni  kontrakt z przyszłym szefem artystycznym Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, Lawrencem Fosterem, znakomitym amerykańskim dyrygentem symfonicznym i operowym. Podpisanie dokumentu przez Lawrence’a Fostera i Joannę Wnuk-Nazarową, dyrektora naczelnego i programowego NOSPR, odbyło się w obecności przedstawicieli Rady Programowej orkiestry: prof. Krzysztofa Pendereckiego, Pawła Mykietyna, Jadwigi Rappé, Małgorzaty Małaszko-Stasiewicz, Magdaleny Łoś-Komarnickiej oraz wiceprezydent Katowic Marzeny Szuby, reprezentującej prezydenta Marcina Krupę.  Lawrence Foster obejmie funkcję dyrektora artystycznego NOSPR  1 września 2019 r., po wygaśnięciu kontraktu zawartego z dotychczasowym szefem orkiestry, Alexandrem Liebreichem. Podczas krótkiego briefingu prasowego przyszły dyrektor mówił o swoich dokonaniach dyrygenckich oraz współpracy z polskimi artystami. Dobrze wspominał pracę z muzykami NOSPR podczas przygotowań do minionych projektów oraz podkreślił, że stanowisko szefa w polskiej orkiestrze narodowej będzie dla niego zaszczytem. Zapewnił także, że jego priorytetem będzie promocja polskiej twórczości na świecie. A już  w piątek, 15 grudnia o godz. 19.30, Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia zaprasza do swojej siedziby na koncert abonamentowy, który po raz pierwszy poprowadzi Lawrence Foster. W programie koncertu znajdą się: Uwertura tragiczna d-moll op. 81 Johannesa Brahmsa, Koncert skrzypcowy Benjamina Brittena oraz Tańce słowiańskie op. 46 Antonína Dvořáka. W partii solowej wystąpi znakomita skrzypaczka z Berlina, urodzona w Tokio Karen Gomyo. (TS)

Barometr zawodów: kierowcy ciężarówek wciąż w cenie, filozof niemile widziany

dodane 13.12.2017
[Region] Wojewódzki Urząd Pracy w Katowicach opublikował kolejny „Barometr zawodów” – prognozę zapotrzebowania na zawody w województwie śląskim w najbliższych 12 miesiącach. Potwierdził on bardzo dobrą sytuację na rynku pracy, bowiem liczba zawodów nadwyżkowych jest marginalna. Wyniki badania będą pomocne wszystkim tym, którzy planują swoją przyszłość zawodową, myślą o nowych kwalifikacjach dla wzmocnienia swojej pozycji na rynku pracy, a także wszystkim zastanawiającym się nad zmianą miejsca zatrudnienia. Barometr zawodów, jako badanie jakościowe, wykorzystuje nie tylko wiedzę i doświadczenie pracowników publicznych służb zatrudnienia, ale także przedstawicieli środowisk i instytucji zajmujących się na co dzień rynkiem pracy. Stanowi w zamyśle uzupełnienie analiz opartych na danych statystycznych. – Barometr zawodów to skuteczne narzędzie, które w perspektywie rocznej prezentuje zapotrzebowanie na zawody i kwalifikacje. Dzięki temu ułatwia dopasowanie popytu i podaży pracy oraz stanowi element wspierania lokalnej polityki rynku zatrudnienia. Dzięki „Barometrowi” można także rozwijać politykę szkoleniową i doradztwo zawodowe. Warto wspomnieć, że nowo otwierane kierunki kształcenia zawodowego w województwie śląskim są opiniowane przez Wojewódzką Radę Rynku Pracy właśnie w oparciu o wyniki prognozy – wyjaśnia Tomasz Górski, wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach. Uczestnikami badania w naszym województwie analogicznie jak w latach poprzednich byli pracownicy wszystkich powiatowych urzędów pracy oraz ponad trzydziestu innych instytucji zorientowanych w sytuacji na lokalnym rynku pracy. Dzięki tak dobranym panelom badawczym wyniki analiz przedstawiają bliższą rzeczywistości relację podaży do popytu w odniesieniu do województwa i poszczególnych powiatów. Z prognozy zapotrzebowania na pracowników w 2018 roku wynika, że wśród zawodów deficytowych znajdą się m.in. takie jak: kierowcy ciężarówek, pielęgniarki, elektrycy, kucharze, lekarze, robotnicy budowlani, spawacze a także mechanicy i magazynierzy. W porównaniu z poprzednim rokiem liczba zawodów deficytowych wzrosła. Równowaga będzie występować między innymi w profesjach związanych ze służbami mundurowymi, architekturą, prawem, administracją publiczną, grafiką komputerową, PR-em i reklamą, a także inżynierią i edukacją.Po raz kolejny zmniejszyła się natomiast liczba zawodów, w których wystąpi nadwyżka. W przyszłym roku będą to jedynie takie profesje jak: filozofowie, historycy, politolodzy i kulturoznawcy oraz nauczyciele przedmiotów ogólnokształcących (pełne zestawienie deficytu, równowagi i nadwyżki znajduje się na plakacie z załącznika).   – Problematyka rynku pracy i dynamicznych zmian jakim on nieustannie podlega to aspekt niezwykle ważny – sytuacja rynku pracy determinuje bowiem ogólną sytuację społeczno-ekonomiczną oraz ma wpływ na wzrost gospodarczy. „Barometr zawodów” jest jednym z narzędzi pomagającym precyzyjniej określić zachodzące zmiany przez pryzmat potrzeb zatrudnieniowych, szkoleniowych oraz doradczych. Po raz kolejny badania potwierdzają jak duże znaczenie dla rynku pracy ma kształcenie praktyczne i doświadczenie zawodowe. Obecnie to najważniejsze atuty, które poszukiwane są wśród kadry śląskiego rynku pracy – tłumaczy Grzegorz Sikorski, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach. Specyfika regionalnych i lokalnych rynków pracy sprawia, że skład grup zawodów deficytowych i nadwyżkowych jest różny w poszczególnych województwach, a w obrębie województw występuje zróżnicowanie powiatowe. – Warto pamiętać, że na poszczególna prognozę dla danego rynku wpływają takie czynniki jak położenie geograficzne, inwestycje, infrastruktura komunikacyjna, a także liczba i profil szkół – zauważa Grażyna Walasz, naczelnik Wydziału ds. Rynku Pracy w katowickim WUP i dodaje: – Dlatego tak istotnie jest korzystanie ze strony WWW.barometrzawodów.pl. Tam można generować szereg bardzo precyzyjnych zestawień na poziomie danego powiatu. Jest to przy tym narzędzie bardzo czytelne i dostosowane do szerokiego grona odbiorców. Należy pamiętać, że przyczyny deficytów i nadwyżek zostały przedstawione w oparciu o wiedzę i doświadczenia ekspertów uczestniczących w spotkaniach panelowych. Uzupełniono je o informacje na temat kształcenia zawodowego i wymagania stawiane przez pracodawców. – Nie mamy więc jedynie informacji czy dany zawód jest w grupie deficytowej, nadwyżkowej, czy w równowadze, ale także informację na temat przyczyn takiego stanu rzeczy – wyjaśnia Marta Suchanek-Bijak, koordynator badania w województwie śląskim.   (s)

Rondo Zagłębia Dąbrowskiego w miejsce Ronda Gierka

dodane 13.12.2017
[Region] 11 zarządzeń zastępczych zmieniających w świetle tzw. ustawy dekomunizacyjnej nazwy niektórych ulic w Częstochowie, Mysłowicach, Rudzie Śląskiej, Rybniku, Sosnowcu, Zabrzu, Raciborzu i Łazach podpisał dzisiaj wojewoda śląski Jarosław Wieczorek. W Sosnowcu zamiast Ronda Gierka będzie Rondo Zagłębia Dąbrowskiego, w Łazach ul. Leona Kruczkowskiego bezie ul. Jana Karskiego. Wojewoda zaznaczył, że zdecydował o wydaniu pierwszych zarządzeń zastępczych w 36. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. – To 36 lat temu zdecydowano o tym, że wojsko przejmie kontrolę nad państwem i obywatelami. Postanowiłem, że to będzie dobry moment, by w sposób symboliczny rozpocząć wydawanie zarządzeń zastępczych – podkreślił wojewoda Wieczorek na konferencji prasowej. 2 września 2016 roku weszła w życie Ustawa o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy jednostek organizacyjnych, jednostek pomocniczych gminy, budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz pomniki. Zgodnie z przepisami nazwy nadawane przez jednostki samorządu terytorialnego nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować. Za propagujące komunizm ustawa uważa także nazwy odwołujące się do osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944-1989. Nowe prawo dało samorządom czas do 2 września 2017 r. na zmianę nazw ulic, które (jako podlegające ustawie) wskazał Instytut Pamięci Narodowej. W przypadku niewykonania tego obowiązku, zmiany nazw wprowadza wojewoda w drodze zarządzeń zastępczych. Wojewoda Jarosław Wieczorek podczas spotkania z dziennikarzami poinformował, że w świetle ustawy dekomunizacyjnej samorządy nie zmieniły 128 nazw ulic w ponad 40 gminach województwa śląskiego. Dzisiaj na podstawie zarządzeń zastępczych zmienionych zostało 11 nazw, w tym tylko dwóch w Zagłębiu Dąbrowskkim. Wszystkie zarządzenia zastępcze zostaną ogłoszone w Dzienniku Urzędowym Województwa Śląskiego i wejdą w życie w terminie 14 dni od publikacji. Wojewoda podkreślił, iż mimo że nie miał obowiązku konsultowania z samorządami nowych nazw, to jednak – jak zaznaczył – „zostały wysłane zapytania do każdego burmistrza, wójta i prezydenta o wskazanie ewentualnej propozycji. Część samorządów pozytywnie odpowiedziała na apel, część pozostała bez odpowiedzi, część odpisała, że nie chcą żadnych zmian”. Jak wspomniał wojewoda, napływało do niego wiele propozycji nowych nazw od środowisk politycznych, patriotycznych oraz mieszkańców. – W zdecydowanej większości przychylałem się do tych zaewnętrznych propozycji, które wpływały wprost ze środowisk z danej gminy czy  z danego miasta – mówił. – Zależy nam na tym, aby to były nazwy, które wkomponowują się w charakter miejski, w charakter dzielnicy, wkomponowują się również w pewien etos niepodległościowy, […] przynależność historyczną danego miasta czy danej gminy – podkreślał wojewoda. Nowa ustawa dekomunizacyjna nie wymaga od mieszkańców zmian dokumentów, nawet jeśli nazwy ulic ulegną zmianie. Zgodnie z prawem, dokumentów będzie można używać tak długo, aż stracą swoją ważność. Dodatkowo pisma oraz postępowania sądowe i administracyjne w sprawach dotyczących ujawnienia w księgach wieczystych zmiany nazwy ulicy oraz uwzględnienia w rejestrach, ewidencjach i dokumentach urzędowych zmian  są wolne od opłat.   (s)

150 nowych miejsc pracy w BMZ Poland w Gliwicach

dodane 12.12.2017
[Region] Spółka BMZ Poland we wrześniu otworzyła nową fabrykę w Gliwicach, w której obecnie pracuje ponad 700 osób. W związku z planowanym rozwojem zakładu i zwiększeniem produkcji, firma poszukuje pracowników produkcyjnych oraz planuje dalsze zatrudnienia do działów inżynieryjnych i administracji biurowej. Na chętnych czeka ponad 150 wakatów, stabilne zatrudnienie oraz takie benefity jak prywatna opieka medyczna, indywidualna karta sportowa, dopłata do posiłków czy dofinansowanie do wypoczynku. BMZ Poland specjalizuje się w projektowaniu i produkcji inteligentnych systemów podtrzymywania i magazynowania energii. To zestawy akumulatorowe wykorzystywane między innymi w motoryzacji, w przemyśle ogrodniczym i medycznym. Znajdują one także coraz szersze zastosowanie zarówno w urządzeniach dobrze nam znanych – wiertarkach i wkrętarkach akumulatorowych – jak i w zyskujących coraz większą liczbę zwolenników pojazdach i rowerach elektrycznych. Grupa zajmuje się produktami wykorzystywanymi w alternatywnych źródłach energii, przez co realizuje politykę zrównoważonego rozwoju. Firma BMZ Poland zapewnia stabilne zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę, i co ważne nie korzysta przy tym z usług agencji pracy tymczasowej. Z pracownikami produkcji zawiera umowy na 3 lata, po przejściu 3-miesięcznego okresu próbnego. Spółka zatrudnia osoby pełnoletnie, z wykształceniem co najmniej podstawowym (również z orzeczeniem o niepełnosprawności), dla których w razie potrzeby przeprowadzi dedykowane szkolenia umożliwiające podjęcie pracy. Bardzo ważną, o ile nie kluczową umiejętnością, są zdolności manualne.   – Praca, którą oferujemy jest lekką, czystą pracą produkcyjną, polegającą na składaniu drobnych elementów w zestawy baterii oraz klejeniu, zgrzewaniu, lutowaniu i naklejaniu etykiet do zestawów akumulatorowych. Część stanowisk pracy przystosowana jest do wykonywana  zadań na siedząco. Praca, ze względu na swój charakter wymaga zręczności, jednak najważniejsze kompetencje, których poszukujemy, to chęć do pracy, zaangażowanie oraz dokładność – mówi Bożena Czekańska, dyrektor Działu Personalnego w BMZ Poland. – Oferujemy atrakcyjne warunki pracy, bardzo szeroki wachlarz benefitów i w dalszym ciągu prowadzimy rekrutację. Jeśli ktoś szuka stabilnej pracy, w której będzie chciał się rozwijać, BMZ Poland będzie dla niego najlepszym miejscem – dodaje Czekańska. Ze względu na specyfikę produkcji 90% załogi stanowią kobiety. Jest to duża szansa zwłaszcza dla pań, które wśród prawie 96 tysięcy zarejestrowanych bezrobotnych w województwie śląskim (dane WUP w Katowicach z 31 października 2017 r.) stanowią niespełna 60%. Ze względu na uruchomienie specjalnej linii busów pracowniczych z Bytomia, może to być oferta szczególnie korzystna dla mieszkanek tego miasta, gdzie bezrobocie we wrześniu 2017 r. wynosiło prawie 12% i było najwyższe w całym województwie śląskim. Nie oznacza to jednak rezygnacji z zatrudniania mężczyzn.   Po roku pracy na linii produkcyjnej – przy zachowaniu reguł przyznawania premii, które oferuje pracodawca – pracownik produkcji w BMZ Poland może zarabiać do 3325 zł brutto. Według danych firmy Sedlak&Sedlak mediana miesięcznego całkowitego wynagrodzenia na stanowiskach produkcyjnych w Polsce wynosi 2 501 zł brutto (dane za marzec 2017). Na zarobki powyżej 3 230 PLN brutto może liczyć grupa 25% najlepiej opłacanych pracowników produkcji. Te liczby pokazują, że gliwicka spółka oferuje atrakcyjne wynagrodzenie, osiągalne przy stosunkowo krótkim stażu pracy.   Poza systemem premii motywacyjnych dla pracowników produkcji, firma proponuje również prywatną opiekę medyczną, w której do wyboru są różni lekarze specjaliści i pakiety medyczne dla dzieci oraz małżonków. Istnieje także fundusz socjalny realizujący dopłaty do urlopów oraz do organizacji Świąt Bożego Narodzenia. W sytuacjach losowych pracownicy mogą liczyć także na zapomogę. BMZ Poland zachęca pracowników do zdrowego trybu życia oraz aktywności fizycznej, oferując indywidualną kartę sportową, dzięki której jej posiadacze mogą korzystać z wielu obiektów sportowych w całym kraju. Organizowane są także „witaminowe” czwartki, podczas których pracownicy mogą bezpłatnie częstować się świeżymi owocami. W sezonie firma organizuje wycieczki rowerowe. Dodatkowo pracownicy mają możliwość darmowego wypożyczenia rowerów elektrycznych na weekend lub na cały tydzień. Spółka dba również o rozwój swoich pracowników poprzez programy szkoleniowe oraz bezpłatną naukę języków obcych w godzinach pracy.   W samym zakładzie znajdują się nowocześnie zaprojektowane przestrzenie biurowe, klimatyzowane hale magazynowe oświetlane przez długi czas naturalnym światłem, co daje duży komfort pracy, szczególnie latem. Dostępna jest także stołówka , w której pracownicy BMZ mogą zakupić posiłki z 50% dopłatą ze strony pracodawcy.   Firma planuje sukcesywny, długofalowy rozwój, w związku z tym wykazuje także zapotrzebowanie na pracowników do szybko rozwijających się działów tj. technologicznego, jakości, procesów produkcyjnych, łańcucha dostaw, sprzedaży i marketingu. W tej chwili prowadzi jeszcze rekrutacje na takie stanowiska jak m.in. analityk systemowy, inżynier procesów produkcyjnych, programista.net, projektant systemów IT, kierownik działu logistyki czy business development manager na rynek pojazdów elektrycznych.   Więcej szczegółów dotyczących poszczególnych ofert pracy można znaleźć pod adresem: www.kariera.bmzpoland.pl.   (s)

Wyjątkowa inicjatywa dla ubogich – poszukiwani wolontraiusze

dodane 12.12.2017
[Region] 100 kg bigosu, 50 litrów barszczu, a może więcej. To nie próba pobicia kolejnego rekordu Guinessa, a wyjątkowa akcja na rzecz ubogich w Katowicach. 31 grudnia w auli przy parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Katowicach, przy ul. Mikołowskiej 32, do bogato zastawionych stołów, zasiądzie około 150-200 osób. Każdy zaproszony znajdzie dla siebie imienne miejsce z wizytówką, będzie obsłużony przez kelnerów. Wtedy będą mogli rozsmakować się w posiłkach przyrządzonych wraz z szefem Kręciną na warsztatach w Zabrzu. 28 grudnia w Studiu kulinarnym Przystanek 11 w Zabrzu odbędą się warsztaty kulinarne z Mateuszem Kręciną, uczestnikiem programu TOP CHEF Polska, szefem restauracji Strefa 321 oraz Karoliną Żmijewską, blogerką kulinarną. Uczestnicy przygotują prawdziwy staropolski bigos, aromatyczny czerwony barszcz na zakwasie z buraków, a wszystko to na rzecz inicjatywy Sylwester z Ubogimi w Katowicach (sylwesterzubogimi.pl)! – Za pieniądze uzbierane na warsztatach od ich uczestników kupimy bardzo dobrej jakości produkty, z których powstają sylwestrowe dania. Reszta pieniędzy zostanie przekazana na cel organizacji Sylwester z Ubogimi – mówi Karolina Żmijewska, która promuje akcję wśród osób związanych z branżą gastronomiczną. Bez warsztatów i wspólnego gotowania nie będzie czym nakarmić ubogich, więc, jak podkreśla Karolina Żmijewska, bardzo ważne jest zebranie tylu uczestników, by z ich pomocą ugotować jak najwięcej. Śląscy szefowie kuchni i kucharze użyczają na cel akcji garnki, naczynia, a nawet własną chłodnię, by ugotowane jedzenie przechować do 31 grudnia. Wszystko to bezinteresownie i we wspólnym celu.   W czasie sylwestra nie zabraknie wodzireja, tańców, zabaw i wspólnej modlitwy. Goście otrzymają prezenty i prowiant. – Rejestrujemy wolontariuszy, którzy podczas Sylwestra będą naszymi kelnerami, pomogą w przygotowywaniu dekoracji, w kuchni, zapakują prezenty, dotrzymają towarzystwa naszym Gościom, zrobią zdjęcia. Każda para rąk jest na wagę złota – dodaje Żmijewska.   Organizatorzy szukają także sponsorów, którzy pomogą w organizacji przedsięwzięcia, sfinansują prezenty dla ubogich. Przyjmowane są także dary materialne: ciepła odzież, artykuły higieniczne, żywność, artykuły dla dzieci. Chętni mogą zrobić ubogim prezenty, podarować coś wyjątkowego.   Sylwester z Ubogimi, w takiej oprawie, odbywa się po raz czwarty. Jednak zabawa ma swoją dwudziestoletnią tradycję i wytrwałych organizatorów, w tym kleryków Wyższego Śląskiego Seminarium w Katowicach. Wcześniej akcja odbywała się na katowickim dworcu PKP, potem w domu Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Miłości (założonego przez Matkę Teresę z Kalkuty) przy ul. Krasińskiego. Z uwagi na duże zainteresowanie imprezą, w 2014 roku przeniesiono ją do wspomnianej auli przy ul. Mikołowskiej.   Jak piszą organizatorzy, akcja nie ma na siłę nikogo zmieniać, ulepszać. Ma pokazać, że bezdomna czy uboga osoba, jest ważna dla drugiego człowieka. Sylwester ma zwrócić uwagę ludzi na problem ubóstwa, ma uwrażliwić, przełamywać stereotypy i walczyć z uprzedzeniami. „(...)Chcemy jednak otoczyć Ubogich szacunkiem, dostrzec wartość drugiej osoby, bez względu na pogmatwane życiorysy i popełnione błędy. Chcemy, by coraz więcej ludzi zmieniało swój pogardzający wzrok na spojrzenie pełne miłości. Tylko w ten sposób, poprzez prawdziwe zatroskanie o drugą osobę i skuteczne poszukiwanie dla niej dobra, można zmieniać świat.” – czytamy na stronie internetowej wydarzenia. Więcej informacji na stronie www: http://sylwesterzubogimi.pl/.   (s)    
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl