Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Można złożyć wpis do księgi kondolencyjnej

dodane 27.04.2015
[Region] Dziś rano w holu Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego wystawiono księgę kondolencyjną po śmierci Władysława Bartoszewskiego, pełnomocnika premiera ds. dialogu międzynarodowego, więźnia Auschwitz, żołnierza AK, historyka. Wpisów do księgi można dokonywać w godzinach pracy urzędu od poniedziałku do piątku od godz. 7.30 do 15.30. Księga znajduje się na parterze, przy wejściu od ul. Jagiellońskiej. Władysław Bartoszewski urodził się w 1922 r. w Warszawie. We wrześniu 1940 r. został aresztowany przez Niemców i wywieziony do Auschwitz, gdzie był więziony do kwietnia 1941 r. W 1942 r. związał się z konspiracją; wstąpił do AK i rozpoczął współpracę z Radą Pomocy Żydom „Żegota”. Uczestniczył w Powstaniu Warszawskim. W 1965 r. został uhonorowany przez Instytut Yad Vashem tytułem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata. W 1976 r. poparł list intelektualistów przeciwko zmianom w konstytucji PRL, tzw. List 64. Od 1978 r. współtworzył Towarzystwo Kursów Naukowych i wykładał na tajnym Uniwersytecie Latającym. W 1980 r. został członkiem NSZZ „Solidarność”. Po wprowadzeniu stanu wojennego internowany; uwolniony w kwietniu 1982 r. W latach 1990-1995 był ambasadorem Polski w Austrii, później przez kilka miesięcy szefem MSZ w rządzie Józefa Oleksego. W latach 1997-2001 był senatorem IV kadencji z ramienia Unii Wolności. Szefem MSZ ponownie został w rządzie Jerzego Buzka w latach 2000-2001. Od 2001 r. przewodniczył Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Międzynarodowej Radzie Oświęcimskiej. W listopadzie 2007 r. został powołany przez premiera Donalda Tuska na pełnomocnika Prezesa Rady Ministrów ds. dialogu międzynarodowego. Władysław Bartoszewski był publicystą i wykładowcą historii najnowszej, autorem ponad 1,5 artykułów i 40 książek. Był laureatem wielu nagród, odznaczeń i wyróżnień, m.in. Orderu Orła Białego, Krzyża Wielkiego Orderu Zasługi RFN, papieskiego Orderu św. Grzegorza Wielkiego, Krzyża Wielkiego Zakonu Rycerskiego i Szpitalnego św. Łazarza z Jerozolimy. Pogrzeb Władysława Bartoszewskiego odbędzie się 4 maja w Warszawie. PS. z wykorzystaniem materiału PAP (s)  

Mamy lidera. W Sosnowcu mamy lidera!

dodane 27.04.2015
[Region] Piłkarze Zagłębia pokonali przed własną publicznością ROW Rybnik 2:1 i awansowali na pozycję lidera piłkarskiej II ligi! Gola na wagę zwycięstwa w 94 minucie zdobył niezawodny Jakub Arak. Po pierwszej połowie prowadzili goście, którzy oddali w pierwszych 45 minutach jeden celny strzał na bramkę Zagłębia. Jednak to Zagłębie powinno objąć prowadzenie jako pierwsze. Chwilę przed stratą bramki futbolówkę w siatce gości umieścił Grzegorz Fonfara, ale sędzia liniowy dopatrzył się spalonego. Jak się później okazało, zupełnie bezpodstawnie. Sosnowiczanie na listę strzelców wpisali się w 55 minucie. Rezerwowy Łukasz Tumicz sprytnie zwiódł jednego z defensorów i pokonał bramkarza gości. Remis nie satysfakcjonował żadnej ze stron, dlatego też do końcowego gwizdka trwała walka o komplet punktów. W końcówce nie popisali się sędziowie, którzy najpierw nie dostrzegli ewidentnego faulu na Krzysztofie Markowskim, a następnie niemal każdą sytuację gwizdali na korzyść rywali. W 94 minucie nic jednak nie było w stanie odebrać Zagłębiu bramki, po której Ludowy eksplodował. Po dośrodkowaniu Marcina Sierczyńskiego piłkę głową do bramki skierował Jakub Arak. Przytomnością umysłu i boiskowym cwaniactwem wykazał się w tej sytuacji Tumicz, który zamykał akcję na długim słupku i gdyby dotknął piłki, to sędzia odgwizdałby spalonego. Tak się jednak nie stało i sosnowiczanie mogli świętować wygraną, która w kontekście porażki Rozwoju Katowice ze Stalą Mielec dała naszej drużynie fotel lidera. - Jak zwykle na początku dostajemy „gonga”, musimy ten wynik gonić... Spotkały się dwie bardzo dobre drużyny, ROW był bardzo fajnie poukładany, dzisiaj dobrze wyglądali w pierwszej połowie, brakło może im trochę sił pod koniec. Tak jak mówię, spotkały się drużyny, które powinny być na pierwszym i na drugim miejscu w tej tabeli, jednak wyszło jak wyszło, to my wygraliśmy ten mecz. Tak jak powiedziałem chłopakom w szatni, dzisiaj oni zostali bohaterami Sosnowca i praca z nimi to wielka przyjemność, za co im bardzo dziękuję. Chciałem podziękować kibicom, bo dzisiaj byli naszym 12. zawodnikiem. Bardzo nas wspierali od początku do samego końca i właśnie im chciałem podziękować w moim imieniu, całego sztabu i drużyny. Stadion Ludowy zaczął znowu żyć! - powiedział po meczu trener Zagłębia Robert Stanek. (KP) Zagłębie Sosnowiec – ROW Rybnik 2:1 (0:1) Bramki: 0:1 Grolik 37., 1:1 Tumicz 55., 2:1 Arak 94. Zagłębie: Gąsiński – Sierczyński, Koprucki, Markowski, Ninkovic – Ryndak (74. Mizgała), Matusiak, Fonfara (46. Tumicz), Dudek, Tylec (78. Zaradny) – Arak.

„STRZELEC” rekrutuje

dodane 24.04.2015
[Region] Jeżeli planujesz w przyszłości zostać żołnierzem lub funkcjonariuszem służb mundurowych, zrozumieć zasady pracy i taktykę działań tych służb oraz aktywnie przygotować się do tego rodzaju pracy, to zgłoś się w najbliższą sobotę 25 kwietnia na rekrutację przeprowadzaną przez Związek Strzelecki „Strzelec” Organizację Społeczno-Wychowawczą, reprezentowany przez Jednostkę Strzelecką 2037 z Sosnowca. Zapisy odbywają się Sosnowieckim Centrum Organizacji Pozarządowych w Sosnowcu przy Placu Tadeusza Kościuszki 5 w godz. 11.00-16.00. Co oferuje „Strzelec” młodym ludziom, którzy przejdą etap rekrutacji? Otóż można będzie nauczyć się dyscypliny, porządku i odpowiedzialności, prowadzić działania w trudnych warunkach terenowych, wzmocnić wytrzymałość fizyczną i psychiczną, ocenić a następnie rozwinąć swoje możliwości podczas testów sprawnościowych podobnych do egzaminów do służby w wojsku i policji, poznać sprzęt wojskowy od pistoletu po transportery opancerzone, ukończyć jeden z wielu kursów specjalistycznych, wśród których jest wspinaczka, nurkowanie, skoki spadochronowe, pierwsza pomoc czy też walka w mieście. Kto może wstąpić w szeregi „Strzelca”? Otóż chętni powinni spełnić kilka warunków. Przede wszystkim posiadać obywatelstwo polskie, mieć ukończony 16 rok życia, cieszyć się dobrym zdrowiem, posiadać odpowiednią wytrzymałość psychofizyczną oraz posiadać motywację i wykazywać chęć podporządkowania się dyscyplinie, występującej w formacjach mundurowych. Związek Strzelecki Strzelec Organizacja Społeczno-Wychowawcza jest kontynuatorem ideowym przedwojennego Związku Strzeleckiego. Jego działalność wpisana jest w program współpracy jednostek organizacyjnych Ministerstwa Obrony Narodowej ze społeczeństwem. Działalność organizacyjna związku posiada patronat Ministra Obrony i Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Podstawowym celem „Strzelca” jest wychowanie młodzieży w duchu patriotyzmu, poczucia służby i obowiązku wobec kraju i społeczeństwa.   W trakcie zajęć strzelcy zdobywają wiedzę między innymi z zakresu topografii, pomocy przedlekarskiej czy przetrwania w trudnych warunkach, czyli tzw. survivalu, podnoszą swoją sprawność fizyczną. Uczą się także współpracy wewnątrz drużyny, zasad koleżeństwa. Cykl szkoleniowy zapewnia im uzyskanie wiedzy i umiejętności przydatnych w postępowaniach kwalifikacyjnych do wojska, policji i innych formacji umundurowanych.   (s)

Zprezentuj Zagłębie Dąbrowskie na fotografii, wygraj tablet

dodane 24.04.2015
[Region] Trwa III edycja konkursu im. Piotra Zarzyckiego pod nazwą „Oblicza Zagłębia Dąbrowskiego – Zagłębie na fotografii”. W rywalizacji może wziąć udział każdy, kto zrobi zdjęcia charakteruzujące nasz region, składajace się na fotoreportaż i przedstawi w kadrze to, co pozwoli odkryć specyfikę Zagłębia Dąbrowskiego. Nagrodą główną jest tablet Samsung Galaxy.   Tematyka zdjęć jest dowolna, należy wykonać od 6 do 8 fotografii. Każdy z uczestników może samodzielnie dokonać wyboru obiektów, pejzaży czy postaci utożsamianych z regionem, które w jego przekonaniu warto utrwalić obiektywem. By wystartować w konkursie, wystarczy swoje prace przesłać w terminie do 3 czerwca br. na adres: zagłebiacy@o2.pl. W osobnym pliku tekstowym należy napisać swoje imię, nazwisko, adres korespondencyjny, adres e-mail i numer telefonu oraz tytuł swojego fotoreportażu. Jeżeli uczestnik konkursu jest studentem lub uczniem, powinien także podać nazwę placówki, w której się kształci.   – Każdy, kto jest zainteresowany fotografią i tematyką Zagłębia Dąbrowskiego jako „małej ojczyzny” powinien spróbować swoich sił. W konkursie nie obowiązują żadne ograniczenia wiekowe. Rywalizacja ma charakter otwarty. W ubiegłym roku zabawa pokazała, że naszym regionem interesują się nie tylko tutejsi mieszkańcy. W I edycji Konkursu im. Piotra Zarzyckiego zwyciężyła Wiktoria Sadowa, studentka z Ukrainy, która w swoim eseju przedstawiła nasz region z punktu widzenia obcokrajowca. Natomiast w II edycji nagroda główna powędrowała do Agnieszki Rybickiej z Sosnowca. Ciekawe, kto zwycięży w tym roku? – zastanawia się prezes Stowarzyszenia Zagłębiacy, Przemysław Ruta.   Konkurs jest nie tylko okazją do sprawdzenia w konkursowej rywalizacji swoich fotograficznych talentów, jest również formą upamiętnienia założyciela i pierwszego prezesa Stowarzyszenia Zagłębiacy, Piotra Zarzyckiego. Piotr Zarzycki był lokalnym patriotą, przedsiębiorcą całe życie związanym z Zagłębiem Dąbrowskim. Reprezentował także nasz region w Sejmiku Województwa Śląskiego. Zmarł w lipcu w 2012 roku.   (PR)      

Ozge Kirdar Cemberci: MKS ma specjalne miejsce w moim sercu

dodane 24.04.2015
[Region] Dąbrowianki walczą obecnie o 5. miejsce w Orlen Lidze. W I rundzie play-off pokonały w dwumeczu KSZO Ostrowiec (3:0, 3:0). Nie da się ukryć, że podopieczne trenera Serramalery z łatwością zwyciężyły w tej rywalizacji. – Tak, oba mecze były łatwe. Teraz nie ma na nas presji i możemy grać lepiej. Dobrze, że gramy o miejsca 5-8. To zawsze lepiej niż o 9-12. To trudne zadanie dla doświadczonych graczy walczyć z całych sił o 5. miejsce, ponieważ ja bardzo chciałam zdobyć medal. Nie udało się i bardzo mi przykro z tego powodu – przyznaje ze smutkiem rozgrywająca dąbrowskiego zespołu (na zdjęciu). Sezon 2014/2015 nie poszedł po myśli zawodniczek, jak i włodarzy klubu. Co według Turczynki zadecydowało o niepowodzeniu? – W tym sezonie zagrałyśmy kilka świetnych spotkań, np. z Policami czy Galatasaray, ponieważ w tych spotkaniach zagrałyśmy z ogromną pewnością, koncentracją i jako drużyna. W innych meczach brakowało nam tych cech i, co ważniejsze, traciłyśmy dyscyplinę, nie potrafiłyśmy grać jako drużyna – twierdzi Ozge. Rozgrywająca Taurona Banimexu sądzi, że dla niej samej obecny sezon, jak i ten poprzedni, były okazją do wspaniałej nauki. – Dla mnie te dwa sezony w Polsce to niezwykłe doświadczenie. Zrozumiałam, jak to jest być zagraniczną zawodniczką w klubie. To trudne, ale jednocześnie bardzo zabawne. Grałam już dla dobrych drużyn, więc byłam w stanie wziąć odpowiedzialność za grę, także tutaj w MKS-ie. To dla mnie duży pozytyw, ponieważ poznałam siebie poza moją strefą komfortu i teraz wiem, że mogę grać w każdym zespole – podkreśla zawodniczka. Ozge Kirdar Cemberci przyznała także, że obecne rozgrywki są ostatnimi w jej wykonaniu w barwach klubu z Dąbrowy Górniczej. – Tak, to moje ostatnie cztery mecze w koszulce MKS-u i to były dla mnie dwa niezapomniane sezony. Tak jak mówiłam, to był dla mnie dobry test. Przed przyjazdem tu do Polski praktycznie straciłam całą swoją cierpliwość do siatkówki, ale MKS i jego fani przywrócili mi ją. Dlatego też chciałabym podziękować zarządowi, fanom, jak i drużynie za te lata. Może jeszcze kiedyś zagram w Polsce, ale MKS ma na zawsze specjalne miejsce w moim sercu – powiedziała Ozge Kirdar Cemberci. (KP)   Foto: Dariusz Chećko

Białas kontra film

dodane 24.04.2015
[Region] Pierwsze wiosenne spotkanie prof. Zbigniewa Białasa z cyklu „Puder i pył” w katowickim teatrze im. Stanisława Wyspiańskiego wypełnią rozmowy o tym, jak obecnie wygląda kino śląskie, czy w ogóle jakoś wygląda, kto i jakie tematy porusza i czy na kręcenie filmu trzeba mieć miliony. Profesor Białas, autor słynnych sag sosnowieckich, czyli „Korzeńca” oraz „Pudru i pyłu”, spotka się z uczestnikami kolejnego kulturalnego wieczoru we wtorek, 28 kwietnia o godz. 19.00, tradycyjnie na Scenie Kameralnej Teatru Śląskiego. Znany pisarz i wykładowca anglistyki Uniwersytetu Śląskiego do swojej autorskiej debaty zaprosił tym razem Michała Rosę, znakomitego reżysera i scenarzystę. Twórca filmów takich jak „Farba”, „Cisza”, „Co słonko widziało” i serialu „Czas honoru”, co prawda ukończył architekturę w Gliwicach, jednak życie zawodowe poświęcił kinematografii. Już w 1990 r. otrzymał nominację do Oscara w kategorii filmów studenckich za „Gry i zabawy wojenne” , obraz mówiący o tzw. fali. W roku 1991 pochodzący z Zabrza Rosa ukończył reżyserię i rozpoczął kręcenie filmów często odnoszących się do krajobrazu i rzeczywistości wojewodztwa śląskiego. Dyskusja, którą jak zwykle podejmie publiczność, przypomni także, ilu i jakich mamy zagłębiowskich i śląskich twórców dużego oraz małego ekranu. Jak zapewniła „WZ” Aleksandra Czapla-Oslislo, rzeczniczka i kierowniczka literacka „Wyspiańskiego”, będą to bardzo interesujące dwie filmowe godziny. Zapraszamy na Scenę Kameralną. Bilety kosztują 10 zł. Teresa Stokłosa

Kibice MKS-u pobiją rekord świata?

dodane 24.04.2015
[Region] Takiego meczu koszykówki w Polsce jeszcze nie było. Już w najbliższą niedzielę na meczu koszykarzy MKS-u Dąbrowa Górnicza kibice staną przed szansą zapisania się na kartach historii i pobicia rekordu Guinnessa, wykonując najdłużej trwającą falę meksykańską. Aby to się udało, trybuny muszą falować przez blisko dziesięć minut. 9 minut i 41 sekund to aktualny rekord świata w kategorii „najdłużej trwająca meksykańska fala”, ustanowiony 12 kwietnia na meczu bejsbolowym w Chińskim Tajpej. W najbliższą niedzielę nowym rekordzistą może zostać koszykarski MKS Dąbrowa Górnicza. Podczas gdy zawodnicy będą rywalizować na parkiecie, swoją walkę o pobicie rekordu Guinnessa na trybunach stoczą kibice. - Spróbujemy falować przez całą drugą kwartę, wtedy rekord na pewno będzie nasz. Koszykówka to gra emocji. Chcemy, by tym razem w dąbrowskiej hali było ich jeszcze więcej. Nasi kibice już wiele razy w tym sezonie pokazali, że można na nich liczyć. Wierzymy, że i tym razem staną na wysokości zadania i wspólnymi siłami sprostamy temu wielkiemu wyzwaniu - mówi Damian Juszczyk, menedżer ds. mediów i PR MKS-u Dąbrowa Górnicza.   Fala meksykańska polega wstawaniu kolejnych grup kibiców, a następnie powrocie na miejsca tak, by powstało wrażenie płynącej na trybunach fali. Aby rekord został w Dąbrowie, oraz by niedzielny mecz przeszedł do historii, fala musi „płynąć” w jednym kierunku (zgodnie z ruchem wskazówek zegara). Odległość między uczestnikami nie może być większa niż na dystans wyciągniętych ramion. Nie należy też wychodzić w trakcie, ani dochodzić, gdy zacznie się bicie rekordu. Mecz MKS-u Dąbrowa Górnicza z King Wilkami Morskimi Szczecin rozpocznie się w niedzielę o godzinie 20:00 w dąbrowskiej Hali Centrum.   Ze względu na próbę bicia rekordu świata, w ramach akcji „Fala zalała ceny” wszystkie bilety na to spotkanie będą tańsze o połowę.   (s) foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Premiera w Teatrze Zagłębia. Będzie kolejny sukces?

dodane 23.04.2015
[Region] Już w sobotę 25 kwietnia Teatr Zagłębia zaprasza na sceniczną inscenizację powieści Adama Bahdaja „Wakacje z duchami”. Zapowiada się bardzo dynamiczny i plastyczny spektakl, pełen ruchu i muzyki. Uczestniczący w próbie medialnej dziennikarze mieli przedsmak tego, co czeka widza. Zaskoczenie było duże, zwłaszcza dla tych, którzy powieść, kultową w latach sześćdziesiątych minionego wieku, znają. Będzie się działo... Adaptacji powieści „Wakacje z duchami” podjął się Piotr Rowicki. Przede wszystkim przeniósł jej akcję do Sosnowca, w okolice Zamku Sieleckiego. I to Zamek Sielecki, jak przyznał reżyser spektaklu Jerzy Połoński, będzie głównym bohaterem teatralnej inscenizacji. Są lata 90. minionego wieku, transformacja ustrojowo-gospodarcza ze wszystkimi swymi patologiami dotarła już wszędzie. Zagrozi miejskiemu zabytkowi. Uda się go ocalić?   Paragon, Mandżaro i Perełka, którzy w literackim pierwowzorze wyjeżdżają z miasta na wieś, tu spędzają wakacje w mieście, w mieszkaniu ciotki na wielkim blokowisku. Pobyt zapowiada się kompletnie nieciekawie, za oknem szaro i buro, pada deszcz i wieje nudą. Jedyną atrakcją jest kot Hator, który, jak to kot, chadza własnymi drogami. Gdy gubi się po raz kolejny, chłopcy na przekór nudzie zakładają agencję detektywistyczną. Tymczasem na położonym w pobliżu mieszkania ciotki starym zamku właśnie rozpoczęła się przebudowa. I pojawił się wymachujący toporem duch! Mało tego, w okolicy zaczęło kręcić się sporo podejrzanych typów… Agencja detektywistyczna od tej pory będzie miała pełne ręce roboty! A wszystko w rytmach muzyki inspirowanej latami 90., którą skomponowała Joanna Piwowar- Antosiewicz, będącej doskonałym tłem dla choreograficznych popisów aktorów, których do tańca przygotował Jarosław Staniek. Robi to wszystko niebywałe wrażenie. Reżyser Jerzy Jan Połoński przyznał, że chciał zrobić spektakl, którego adresatem mają być ludzie młodzi, w wieku gimnazjalnym. To z myślą o nich intryga powieści Adama Bahdaja została uwspółcześniona, a współbohaterami inscenizacji jest taniec i muzyka. Jednak na pewno wielu z tych, którzy w młodości z wypiekami na twarzy czytali „Wakacje z duchami”, mimo dojrzałego dziś wieku chętnie obejrzą sosnowieckie przygody Paragona, Mandżaro i Perełki. Co nieco już można podejrzeć na zdjęciach z wczorajszej próby. Adam Bahdaj „Wakacje z duchami”   Adaptacja i dramaturgia: Piotr Rowicki Reżyseria: Jerzy Jan Połoński Scenografia: Marika Wojciechowska Muzyka: Joanna Piwowar-Antosiewicz Choreografia: Jarosław Staniek Multimedia: Dawid Kozłowski Video: Aleksandra Fudala, Kamil Niesłony   Obsada: Agnieszka Bieńkowska, Edyta Ostojak, Michał Bałaga, Aleksander Blitek, Kamil Bochniak, Przemysław Kania, Krzysztof Korzeniowski, Grzegorz Kwas,Tomasz Muszyński, Andrzej Śleziak, Piotr Zawadzki.   (s)

Amazonki o (nie) leczeniu raka piersi

dodane 23.04.2015
[Region]   Brak dostępu do innowacyjnych leków i terapii, likwidacja procedury chemioterapii niestandardowej, problemy z wystawianiem „zielonych kart”, przedłużające się i niejasne zasady refundacji świadczeń oraz odejście od koncepcji wielodyscyplinarnych ośrodków leczenia raka piersi – to najważniejsze problemy kobiet z zaawansowaną postacią nowotworu w województwie śląskim. Rozmawiano o nich w Sosnowcu w miniony wtorek podczas pierwszej, regionalnej debaty, zorganizowanej przez Sosnowieckie Stowarzyszenie Amazonek „ŻYCIE” oraz Federację Stowarzyszeń Amazonki. Amazonki przedstawią wnioski ze śląskiej dyskusji na ogólnopolskiej debacie poświęconej temu problemowi.   Do udziału w spotkaniu zostali zaproszeni eksperci, urzędnicy i pacjentki zregionu. Na debacie obecny był również orezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński. Jak zauważali uczestnicy debaty, sytuacja kobiet z zaawansowanym rakiem piersi po wejściu w życie pakietu onkologicznego jest coraz trudniejsza. Eksperci zwracali szczególną uwagę na problem likwidacji procedury chemioterapii niestandardowej. Od 1 stycznia 2015 r. chorzy nie mają już dostępu do innowacyjnych leków na raka. Nie ma prawnej możliwości złożenia wniosku o sfinansowanie leków, takich jak terapia celowana na hormonozależnego raka piersi w zaawansowanym stadium choroby, które były dla pacjentek ostatnią szansą na prowadzenie samodzielnego życia.   – Istniejąca przed 1 stycznia 2015 roku tzw. chemioterapia niestandardowa była pewną opcją, ale faktyczny dostęp do leków w ramach tej procedury zależał w dużej mierze od wojewódzkiego oddziału NFZ. Od trzech lat systematycznie zmniejszała się liczba wydawanych zgód w związku z zaostrzaniem kryteriów dopuszczających nowe leki do finansowania w ramach chemioterapii niestandardowej. Moim zdaniem każdy lek zarejestrowany w Polsce, czy nawet w Unii Europejskiej, powinien być refundowany. To od lekarza powinno zależeć, jaki lek będzie najlepszy dla pacjentki – mówił dr n. med. Andrzej Kałmuk, specjalista onkologii klinicznej, kierownik Oddziału Onkologii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Sosnowcu.   Eksperci zwrócili też uwagę na fakt, że rozwiązania w ramach pakietu onkologicznego faworyzują pacjentów z nowo zdiagnozowaną chorobą. Pacjentki z zaawansowanym rakiem piersi są niewidoczne dla systemu, gdyż kontynuacja leczenia i leczenie paliatywne pozostają poza ścieżką szybkiego leczenia. – Pacjenci, u których stwierdzono nawrót choroby, czyli np. pacjentki z zaawansowanym rakiem piersi, według systemu są poza kartą DiLO. Dla nich czas oczekiwania na badania znacząco się wydłużył – zaznaczył dr n. med. Andrzej Kałmuk.   Urszula Szuba, pacjentka z zaawansowanym rakiem piersi z Częstochowy (w trakcie leczenia) odczuwa realne, negatywne skutki wejścia w życia pakietu onkologicznego. – Miałam wznowy w 2006 i 2013 roku. Jestem w trakcie hormonoterapii. Z tej racji nie kwalifikuję się do założenia karty DiLO. Mówią mi o tym sami lekarze i rozkładają ręce. Do tej pory na standardowe badanie – rezonans magnetyczny czy tomografię komputerową – czekałam ok. 3 miesięcy. Teraz obawiam się, że będę czekała dwa a nawet trzy razy dłużej – opowiadała Urszula Szuba.   – Musimy mieć świadomość, że diagnostyka to tylko pierwszy krok. Za tym powinna iść szybka ścieżka leczenia, dostęp do badań i wykwalifikowanych lekarzy oraz skutecznych leków. Na razie z drugą częścią tego procesu mamy ogromny problem, a i pierwsza nie jest doskonała. Z naszego dodatku do Barometru wynika, że czas oczekiwania od podejrzenia raka piersi do wdrożenia leczenia dla kobiet nie posiadających karty DiLO się wydłużył – stwierdził Jacek Siwiec, ekspert ds. zdrowia, wiceprezes Fundacji Watch Health Care.   W diagnostyce raka piersi pojawił się kolejny problem. Lekarze pierwszego kontaktu mają trudności z zakładaniem kart DiLO, kiedy w badaniu palpacyjnym wyczuwalne są zmiany w piersi. Lekarze POZ nie mają możliwości zlecenia badania USG, które potwierdziłoby ich podejrzenia. Bez tego boją się założyć „zieloną kartę”, gdyż mają wyznaczony limit przypadków błędnej diagnozy.   – Nie może być tak, że diagnostyka i leczenie opóźniają się ze względu na brak możliwości zrobienia prostego badania USG! Protestujemy też przeciwko odejściu od koncepcji wielodyscyplinarnych ośrodków leczenia raka piersi (tzw. Breast Cancer Units). Zaproponowane w pakiecie onkologicznym konsylia w żadnym razie nie mogą być traktowane, jako zamiennik dla specjalistycznych ośrodków. My, pacjentki z zaawansowanym rakiem piersi domagamy się, aby traktować nas jak wartościowe i pełnoprawne uczestniczki życia społecznego. Chcemy, aby jakość naszego życia była porównywalna z tym jak żyją nasze koleżanki w Unii Europejskiej. Widzimy możliwości, jakie daje współczesna medycyna. Obserwujemy rozwój leków, które pozwalają skutecznie kontrolować chorobę. Chciałybyśmy mieć do nich dostęp i jak najdłużej być wsparciem, nie ciężarem – apelowała Krystyna Wechmann, prezes Federacji Stowarzyszeń Amazonki.   Jak wynika z badań przeprowadzonych w 11 krajach Unii Europejskiej w ramach kampanii „tu i teraz”, zastąpienie kobiety prowadzącej gospodarstwo domowe opłacanym pracownikiem wiąże się z kosztem w wysokości 36 820 PLN rocznie! Tymczasem po diagnozie zaawansowanego raka piersi większość kobiet rezygnuje nie tylko z życia zawodowego, ale i aktywnego uczestnictwa w pracach domowych. Skuteczność leczenia raka piersi, w tym zaawansowanej postaci nowotworu, jest jednym z ważniejszych mierników efektywności opieki onkologicznej w danym kraju. Choroba dotyka bezpośrednio pacjentki, ale wpływa także na ich otoczenie. Generuje koszty związane z profilaktyką, diagnostyką i leczeniem oraz istotne koszty społeczne, przede wszystkim związane z czasową lub trwałą niezdolnością do pracy (są to tzw. koszty pośrednie choroby).   Po debacie uczestnicy obejrzeli spektakl „Jest jak jest”, monodram na podstawie książki Maliny Stahre-Godyckiej pt. „Dwie kobiety, jedna nadzieja”, której tematem jest zmaganie się z nowotworem. W roli głównej wystąpiła Agnieszka Różańska. Amazonki przedstawią wnioski ze śląskiej dyskusji na ogólnopolskiej debacie poświęconej sytuacji kobiet z zaawansowaną postacią nowotworu piersi.       (s)   foto: amazonka.org.pl  

Ten cel musimy osiągnąć!

dodane 23.04.2015
[Region] Koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza w niedzielę zakończą pierwszy, historyczny sezon w ekstraklasie. Domowy mecz z Wilkami Morskimi to nie tylko pożegnanie z fanami, ale także korespondencyjny pojedynek z utytułowanym Anwilem Włocławek o utrzymanie 11. miejsca w tabeli. - Ostatnie trzy porażki to dla nas bolesna lekcja. Teraz musimy zrealizować nowy cel: pokonać szczecinian! Mam też nadzieję, że wraz z kibicami pobijemy rekord Guinnessa - mówi David Weaver. MKS przegrał trzy mecze z rzędu, w tym dwa po dogrywce. Zdaniem wielu, trzy „wygrane“ mecze. W pierwszym mieliście 23 punkty przewagi, w drugim wyprowadzaliście decydujący atak przed dogrywką, a w ostatnim roztrwoniliście 20-punktowe prowadzenie. Jak wytłumaczyć te porażki? Te trzy spotkania pokazały, jak wyrównana jest w tym sezonie Tauron Basket Liga. Nawet gdy wydaje ci się, że masz mecz pod kontrolą, rywal może wrócić do gry i cię zaskoczyć. To lekcja, że musisz być skoncentrowany przez całe spotkanie i że nie wolno zrelaksować się choćby na moment. Każda porażka boli, ale te trzy przegrane są szczególnie bolesne. Co było problemem - nadal brak doświadczenia drużyny w ekstraklasie? A może, jak twierdzą niektórzy, w ostatnich meczach to po prostu „frajerstwo”? Nie uważam, żebyśmy mieli mentalność „frajerów”. Przed każdym meczem wychodzimy na parkiet z umysłem gotowym na zwycięstwo. Oczywiście, większe doświadczenie w najwyższej klasie rozgrywkowej pomogłoby nam w odpowiednim momencie „postawić kropkę nad i”. Jest taki przycisk, który zawodnik i zespół muszą nacisnąć, kiedy mecz się komplikuje, a czasami wyglądało to tak, jakbyśmy go po prostu nie mieli. Musimy przeanalizować nie tylko sukcesy z tego sezonu, ale także porażki, jeśli chcemy być lepsi w przyszłości. W niedzielę przed wami ostatni mecz sezonu, domowy, w walce o obronę 11. miejsca w tabeli. Jak zapomnieć o poprzednich spotkaniach i skupić się jeszcze na tym jednym? Trudno zapomnieć o tych starciach, które były tak emocjonujące, ale teraz to już przeszłość. Przed tamtymi spotkaniami mieliśmy swój cel i nie osiągnęliśmy go. W tej chwili mamy nowy cel i musimy go zrealizować: pokonać Wilki Morskie. Jeżeli utrzymacie 11. miejsce wśród szesnastu drużyn w pierwszym w historii sezonie w ekstraklasie, będzie to całkiem niezły rezultat. Można stwierdzić, że ta końcówka rozgrywek buduje nieco mylny obraz? Nie sądzę, że był to zły sezon w naszym wykonaniu, ale czuję, iż mógł być znacznie lepszy. Przegraliśmy kilka meczów, w których zwycięstwo mieliśmy na wyciągnięcie ręki, a nasza pozycja w tabeli mogła być teraz zupełnie inna. MKS jest mocniejszym zespołem, niż wskazuje na to nasz bilans, naprawdę w to wierzę. W niedzielę kibice chcą pomóc wam odnieść ostatnie zwyciętwo, w drugiej kwarcie robiąc wielką falę meksykańską i... próbując pobić rekord Guinnessa w czasie jej trwania! Piękna sprawa! Wszystko, co pozwoli wytworzyć świetną atmosferę, która będzie naszym atutem, a utrudni zadanie rywalom, jest znakomitym pomysłem. Mam nadzieję, że pobijemy ten rekord! Do boju MKS! Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza
Wróć

PRACA

 

Zatrudnię kierowcę kategorii „C”

tel: 501-22-33-51

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl