Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Kultura

O seksie w Grodźcu

dodane 04.03.2015
[Będzin]   Spektakl pod tajemniczo brzmiącym tytułem „Psychoterapia, czyli seks grupowy” będzie można zobaczyć 22 marca o godzinie 17.00 w filii będzińskiego Ośrodka Kultury w Grodźcu przy ul. Słowackiego 2. W rolach głównych zobaczymy Jacka Borkowskiego i Adama Marjańskiego. Bilety są już w przedsprzedaży.   Akcja rozgrywa się wokół spotkania terapeuty (w tej roli Jacek Borkowski) z pacjentem (gra go Adam Marjański), podczas którego lekarz dusz stara się odblokować i uzdrowić niekonwencjonalnymi metodami swojego klienta. - To taka „sztuczka”, coś na pograniczu spektaklu i kabaretu - wyjaśnia Jacek Borkowski. - Jej autorem jest nieżyjący już aktor i nasz przyjaciel Jacek Chmielnik. Gdy przypadkiem natrafiłem na jego tekst, wiedziałem, że jest on napisany jak dla mnie. W końcu od 13 lat wcielam się w postać psychologa w serialu „Klan”. Po raz pierwszy będę miał okazję, aby na scenie wykorzystać doświadczenie nabyte poprzez granie Piotra Rafalskiego. Spektakl podejmuje temat seksu, który okazuje się pretekstem do dalszych, głębszych rozmów. Głównym jego przesłaniem jest apel, aby ludzie nie byli wrogo nastawieni w stosunku do siebie, aby wynosili uczucia ponad pragmatyzm, kochali się inie odczuwali nienawiści. - Choć mówimy o seksie, nie ma tutaj miejsca na obsceniczność czy wulgarność - zapewnia Jacek Borkowski. - Zamierzamy prowokować przez zaskakujące sytuacje oraz bawić do łez. W przedstawieniu będącym swoistym eksperymentem dużą rolę odgrywa publiczność. Jest ona włączona do czynnego udziału w spektaklu. Cena biletu 35 zł w przedsprzedaży, 45 zł w dniu spektaklu. Miejsca są numerowane. Szczegóły pod nr. tel.: 32 725 65 85.   (s)  

Zobacz „Projekt Metropolis”

dodane 26.02.2015
[Region]   Muzeum Śląskie w Katowicach oraz Fundacja Imago Mundi w Krakowie zapraszają serdecznie jutro, 27 lutego o godz. 17.00, na otwarcie wystawy „Projekt Metropolis”, największej dotychczasowej wystawy sztuki współczesnej. Ekspozycja podejmująca się tworzenia aktualnego obrazu Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego będzie prezentowana w siedzibie Muzeum przy ul. T. Dobrowolskiego (w sąsiedztwie budynku NOSPR) od 1 do 19 kwietnia br. – Pokaz podsumowuje realizowany od trzech lat program działań, międzynarodową dyskusję artystów wizualnych i dźwiękowych oraz teoretyków, traktujących sztuki wizualne jako narzędzie poznawcze, a nie realizujące przyjętą tezę czy wyobrażenia – mówi nam Danuta Piękoś z Działu Marketingu MŚl. – Program „Projekt Metropolis”  bazował na rezydencjach artystycznych na terenie całego Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego oraz akcjach opierających się na aktywności mieszkańców regionu. Podczas powstawania prac szczególny nacisk położony był na działania ze społecznościami lokalnymi i propagowanie sztuki współczesnej tam, gdzie dotąd jej nie było, gdzie brak instytucji sztuki. W efekcie powstało kilkadziesiąt nowych dzieł artystów z różnych krajów i środowisk artystycznych – wyjaśnia ideę wystawy.   – Ekspozycja odkrywa równolegle istniejące obok siebie, ale zróżnicowane miasta w mieście, regiony w regionie. Czy bowiem znamy rzeczywiście nasz region, metropolię, miasta, dzielnice? Czy to jeden wizerunek, a może raczej jest ich wiele? Szereg nakładających się na siebie, przenikających obrazów: życzeniowych, ale i niechcianych, bazujących na tradycji, ale i wyraźnie od niej się odcinających i dlatego warto ją obejrzeć – zapraszają muzealnicy do swojej nowej siedziby. „Projekt Metropolis” uwzględnia wiele perspektyw: społecznych, ekonomicznych, historycznych, kulturowych, politycznych. Tworzy nową ikonografię Śląska i Zagłębia, odpowiadającą dzisiejszym przemianom i wyzwaniom współczesności. Pośród zagadnień podejmowanych przez artystów znajdują się między innymi: jednostkowa pamięć oraz umowność historii i granic, praca nad archiwami, skutki polskiej transformacji oraz blaski i cienie modernizacji, obecność mniejszości narodowych, język, wykluczenia ekonomiczne, przemiany pracy i krajobrazu, różne koncepcje przyszłości regionu, społeczna partycypacja, przepisywanie historii sztuki.   Wystawę spaja praca-scenografia Łukasza Błażejewskiego, organicznie wiążąca poszczególne, autonomiczne wypowiedzi artystów. Tytułowe słowa: Metropolis i Projekt odnoszą się do przyszłościowego konceptu regionu jako jednego organizmu. Jednocześnie teren realizacji prac jest pomyślany jako matryca działań, z możliwością uniwersalnego odczytania problemów współczesnego świata również dla innych miejsc. Kuratorem tego nowatorskiego pomysłu jest Stanisław Ruksza, scenografię zaprojektował Łukasz Błażejewski, natomiast kuratorem wystawy z ramienia Muzeum Śląskiego została Joanna Szeligowska-Farquhar.   Autorami pokazanych dzieł są artyści polscy i zagraniczni: Anna Baumgart, Łukasz Błażejewski, Bogna Burska, Maciej Chodziński, Kuba Dąbrowski, Mikołaj Długosz, Magda Fabiańczyk, Giuseppe Fanizza, Marek Glinkowski, Frederik Gruyaert, Erla S. Haraldsdóttir, Paul Philipp Heinze, Lars Holdhus, Rafał Jakubowicz, Grzegorz Klaman, Barbora Klimova, Paweł Kulczyński, Darri Lorenzen, Bartek Materka, Krzysztof Miękus, Rafał Milach, Patrycja Orzechowska, Jan Pfeiffer, P.O.L.E., Natalia Romik, Maciej Salamon, Łukasz Skąpski oraz Ayuta, Rafał Bujnowski, Paweł Jarodzki, Łukasz Jastrubczak, Tomek Kowalski, Piotr Kurka, Kamil Kuskowski, Mikołaj Małek, Malwina Rzonca, Wilhelm Sasnal, Grzegorz Sztwiertnia, Małgorzata Szymankiewicz, Kristian Skylstad, Łukasz Surowiec, Matteo Terzaghi, Magda Tothova, Łukasz Trzciński, Matej Vakula, Aleksandra Wasilkowska i Marco Zürcher. Teresa Stokłosa

„Wieś polska w malarstwie” na Zamku

dodane 25.02.2015
[Będzin]   W Zamku zwiedzić można nową wystawę czasowa pt. „Wieś polska w malarstwie”. Wystawa pochodzi ze zbiorów Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego. Obejmuje plansze prezentujące malarstwo, rysunek i grafikę polskich artystów, którzy w malowniczy sposób przedstawiają wieś i chłopów okresu międzywojennego.   Znaczącą część ekspozycji stanowią prace Stanisława Praussa, kieleckiego malarza i grafika znanego z widoków starych Kielc, Chęcin oraz portretów i obrazów koni. Artysta dokumentował życie codzienne wsi kieleckiej - jej architekturę przełomu wieków, zmienność krajobrazu. Malował obrazy pełne prostoty i piękna. Nigdy nie idealizował obrazu wsi. Tworzył prace wykonane techniką olejną, akwarelą, ołówkiem i kredką.   Ekspozycję uzupełniają litografie Józefa Rapackiego z cyklu „Chaty wiejskie”, obraz „Żniwiarze” Abrahama Neumana oraz pojedyncze prace innych autorów. Na uwagę zasługuje także cykl grafiki autorstwa Antoniego Gawińskiego i Wandy Romeyko pt. „Ilustracje do kalendarza”.   Wystawa posiada również walor edukacyjny. Zaprezentowana różnorodność stylów malarskich oraz rysunku i grafiki sprawia, że ekspozycja znakomicie nadaje się do zobrazowania lekcji plastyki. Można ją będzie zwiedzać do 15 marca br.   Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego, które udostępniło prezentowane na wystawie zbiory, to placówka naukowo-badawcza, powstała w 1984 r., która zajmuje się gromadzeniem i udostępnianiem materiałów obrazujących rozwój i dokonania szeroko pojmowanego ruchu ludowego.   (s) foto: Bartosz Gawlik

„Koń, kobieta i kanarek” na XXXV Warszawskich Spotkaniach Teatralnych

dodane 25.02.2015
[Region, Sosnowiec]   Spektakl Teatru Zagłębia „Koń, kobieta i kanarek” Tomasza Śpiewaka w reżyserii Remigiusza Brzyka otrzymał zaproszenie na XXXV Warszawskie Spotkania Teatralne, przegląd prezentujący najciekawsze dokonania polskiego teatru w minionym sezonie. W dniach 21 marca – 1 kwietnia widzowie WST zobaczą dziewięć głośnych spektakli dramatycznych, wybranych przez kuratora Zdzisława Pietrasika, krytyka teatralnego i filmowego, współpracownika „Polityki” oraz TVP Kultura, pomysłodawcę Paszportów „Polityki”. Remigiusz Brzyk za realizację „Konia, kobiety i kanarka” otrzymał Nagrodę Główną – Laur Konrada na XVI Ogólnopolskim Festiwalu Sztuki Reżyserskiej Interpretacje. Aktualnie spektakl bierze udział w Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Sztuki Współczesnej. W kwietniu będzie można zobaczyć go również na antenie TVP Kultura w Telewizyjnym Festiwalu Teatrów Polski. „Koń, kobieta i kanarek” to opowieść o Córce Sztygara, która zachodzi w ciążę i oświadcza, że macierzyństwo nie jest jej powołaniem. Żyje w małym miasteczku u podnóża kopalni, w społeczności katolicko-patriarchalnej, w której kobiety mają od zawsze wyznaczone role, a ich przestrzenią jest jedynie dom oraz kościół. Poza sosnowiecką realizacją do udziału w przeglądzie zakwalifikowane zostały również: dwie inscenizacje „Dziadów” Adama Mickiewicza – poznańska w reż. Radosława Rychcika oraz wrocławska – Michała Zadary, Wędrowanie Krzysztofa Jasińskiego wg Stanisława Wyspiańskiego w reż. Agnieszki Korytkowskiej-Mazur, „Morfina” Szczepana Twardocha w reż. Eweliny Marciniak, „Tato” Artura Pałygi w reż. Małgorzaty Bogajewskiej, „Iwona, księżniczka Burgunda” Witolda Gombrowicza w reż. Agaty Dudy-Gracz, „Nie-boska komedia. Wszystko powiem Bogu” Pawła Demirskiego w reż. Moniki Strzępki oraz „Wycinka. Holzfallen” Thomasa Bernharda w reż. Krystiana Lupy.   (s)   foto: Maciej Stobierski

Anna Bujak: „Strefa wykluczenia”

dodane 25.02.2015
[Sosnowiec] Pod takim tytułem w Galerii Extravagance w Sosnowcu zostanie zaprezentowana wystawa Anny Bujak, rzeźbiarki, autorki instalacji, rysunków i fotomontaży. Jej wernisaż odbędzie się 6 marca o godzinie 18.00, na który wstęp jest wolny. Będzie ją można zwiedzać do 19 kwietnia br. Anna Bujak swoje prace pokazywała na wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych. W 2015 roku nominowana do WARTO, nagrody kulturalnej dla młodych artystów w dziedzinie sztuk wizualnych, przyznawanej przez wrocławski oddział „Gazety Wyborczej”. Intrygująca, ciekawa, pełna znaczeń – tak jawi się sztuka wrocławskiej artystki młodego pokolenia, prezentowana w Galerii Extravagance w Sosnowieckim Centrum Sztuki – Zamek Sielecki. Na wystawę Anny Bujak składają się głównie rzeźby, lecz także rysunki, fotomontaże, a cała ekspozycja ma charakter instalacji artystycznej. Ta jedność środków artystycznego wyrazu widoczna jest w formie poszczególnych dzieł. Rzeźby zdają się być rysunkami, które otrzymały trzeci wymiar. Obrazują proces przechodzenia od płaskiego rysunku do formy przestrzennej: widzimy zajmowanie przestrzeni, pojawianie się elementów wnętrza, lecz rzeźba nigdy nie osiąga ostatecznej formy zamkniętej bryły. Jest to celowy zabieg, łączący prace Anny Bujak z ideą rzeźby otwartej, realizowaną w baroku, później w awangardowej sztuce Katarzyny Kobro, a obecnie w niektórych nurtach rzeźby współczesnej, na przykład w pracach z nurtu nature art Aleksandry Ławickiej-Cuper i Alain’a Lapicore. Anna Bujak wypracowała własny język wypowiedzi, w którym znaczącą rolę odgrywa motyw pozbawionego głowy zwierzęcia. Ciało zarysowane jest piękną linią kształtów grzbietu, karku i nóg. Proporcje sugerują zwierzynę płową oraz psowate, lecz są to tylko domysły. Często widzimy pojedynczy organ wewnętrzny: serce, przełyk lub nerki wraz z tętnicą i żyłami. Dodatkowe elementy lub poza zwierzęcia, często bardzo ekspresyjna, różnicują i dookreślają sytuację (np. „Niedobre zakończenie”, „Nerwy”). Brak głowy może wskazywać ścieżki interpretacyjne: nie chodzi o konkretne gatunki, ale także nie o poszczególne zwierzę. Usunięcie tego jednostkowego wyróżnienia, jakim w kulturze ludzi jest głowa, sugeruje poszukiwania formy ogólnej i uniwersalnej.   Potwierdzają to słowa artystki, która wyznaje: „W mojej twórczości motyw zwierzęcia może być interpretowany dwojako: w odniesieniu wyłącznie do zwierzęcia jako podmiotu, lub metaforycznie, jako odwołanie do podobieństw kondycji ludzkiej i zwierzęcej”. W pierwszym wypadku uwypuklają się behawioralne zachowania zwierząt, bycie częścią natury, wszechwładnej i pozaintelektualnej siły życia. Tutaj też uderza okrucieństwo, którego ofiarami padają zwierzęta. Niekiedy dotyka je ze strony innych zwierząt („Summer of Cannibals”), częściej jednak artystka sugeruje ingerencję człowieka: myśliwego, rzeźnika. Tętnice bywają przecięte i wylewa się z nich srebrzysta metalowa krew. Nie jest to protest przeciwko przemocy w ogóle, ponieważ widzimy tę przemoc także w relacjach pomiędzy zwierzętami. Jest to raczej sprzeciw wobec ingerencji człowieka w naturalne struktury świata zwierząt, wobec wykorzystania sytuacji władzy, jaką daje człowiekowi nowoczesna technika i społeczne przyzwolenie na zdominowanie przyrody.   Zbigniew Herbert zauważył, że w czasach pierwszych myśliwych, u zarania dziejów ludzkości, związek pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem był zanurzony w świat przyrody. Przeżycie myśliwego zależało wyłącznie od udanego polowania. Człowiek był słaby, co dostrzegał w kontekście obserwowanej siły i zręczności zwierząt. Dlatego modlił się do zwierzęcia, zawierał z nim mistyczną więź prosząc, aby zwierzę dało się upolować. Później, o czym wiemy z nieodległych czasów tradycyjnych łowów Indian i Eskimosów, przepraszał zwierzę za odebranie mu życia i wyrażał wdzięczność. Harmonia świata przyrody pozostawała nietknięta.   Wszystko to odeszło w zapomnienie i obecnie zarówno oparte o najnowszą technologię myślistwo, jak i przemysłowy chów zwierząt zakrojone są na masową skalę, nie mając nic wspólnego z zaspokojeniem instynktu przeżycia. Następuje przy tym psychiczne wyparcie: zapominany o zwierzętach, nie myślimy o ich cierpieniu, aby zachować dobry nastrój i dotychczasowy styl życia. Kiedy jednak dostrzeżemy zwierzę jako podmiot, możemy odczuć jego cierpienie, a w końcu się z nim zidentyfikować. Dochodzimy do drugiego sposobu interpretacji sztuki Anny Bujak: oto los żywego stworzenia, którym my również jesteśmy. Podejmujemy ważne decyzje, jesteśmy w rozmaitych sytuacjach, ale zawsze jest z nami coś, co nieodwołalnie łączy nas ze światem zwierząt: nasza fizjologia, wnętrzności, ciepła krew płynąca w żyłach oraz – związana z nimi obietnica nieuchronnej śmierci. Patrząc na śmierć zwierzęcia, nie możemy nie pomyśleć o własnej, patrząc na jego uczucia, nie możemy ukryć swoich, choć stawiamy je w swoim mniemaniu wyżej.   Anna Bujak zachęca do rewizji antropocentrycznego punktu widzenia, do poszukiwania, co w naszych światach jest wspólne. Może się okazać, że jest w nas więcej ze zwierzęcia, niż sądzimy, a zwierzętom nie są obce uczucia i zachowania, które dotąd uważaliśmy za typowo ludzkie. Artystka nie atakuje ludzi, co niekiedy pobrzmiewa w wypowiedziach obrońców praw zwierząt. Przeciwnie, uczy wrażliwości, która jest kluczem do każdej wewnętrznej przemiany. SCS-ZS, ul. Zamkowa 2, Sosnowiec. Czynne od poniedziałku do piątku od 8.00 do 19.00, w soboty i niedziele od 15.00 do 19.00.   Małgorzata Malinowska-Klimek foto: Ania Cerelczak  

Spotkanie autorskie z Joanną Bator

dodane 25.02.2015

Młoda polska dramaturgia na dużym ekranie

dodane 24.02.2015
[Region, Sosnowiec]   Seans w teatrze? Z okazji 250-lecia teatru publicznego w Polsce Teatr Zagłębia jako pierwszy i dotychczas jedyny w województwie śląskim rozpoczyna cykl prezentacji ekranizacji teatralnych w ramach projektu Teatroteka realizowanego przez Wytwórnię Filmów Dokumentalnych i Fabularnych.   Cykl prezentuje najbardziej wartościowe osiągnięcia młodej polskiej dramaturgii, wyróżniającej się własnym oryginalnym językiem, sposobem obrazowania i problematyką dotyczącą ludzi młodych i postrzegania przez nich współczesnej rzeczywistości. Wśród realizacji znalazły się także prace dojrzałych reżyserów, którzy nie mieli dotąd możliwości stworzenia własnego dzieła audiowizualnego. Wybrane produkcje Teatroteki prezentowane były na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Gdyni. Widzowie Teatru Zagłębia podczas comiesięcznych seansów zobaczą osiem spektakli, czyli wszystkie dotychczasowe realizacje powstałe w ramach Teatroteki. Dodatkowo wybrane przedstawienia poprzedzone zostaną prelekcją wprowadzającą widzów w kontekst przedstawienia. Część realizacji posiada napisy w języku angielskim.   Prezentowane będą: WALENTYNA, Julia Kijowska, Wojciech Faruga, reż. Wojciech Faruga WALIZKA – Małgorzata Sikorska-Miszczuk, reż. Wojciech Kostrzewski NAD, reż. Tekst, scenariusz Mariusz Bieliński TRASH STORY – Magda Fertacz, reż. Marta Miłoszewska CUKIER STANIK – Zyta Rudzka, reż. Agata Puszcz KORONACJA – Marek Modzelewski, reż. Sebastian Chondrokostas CHŁOPIEC MALOWANY – Piotr Rowicki, reż. Piotr Ratajczak MISS HIV – Maciej Kowalewski, reż. Krzysztof Czeczot Najbliższa projekcja już we wtorek 3 marca o godz. 19:30. Zobaczymy  „Walentynę” Julii Kijowskiej w reż. Wojciecha Farugi. To jedna z najbardziej znanych kobiet XX wieku, o której praktycznie niczego nie wiadomo, prócz tego  że była tkaczką, którą Chruszczow namaścił na pierwszą kobietę w kosmosie. Tiereszkowa po powrocie na ziemię świeciła niemal boskim blaskiem i stała się jedną z najjaśniejszych i najbardziej rozpoznawalnych gwiazd Związku Radzieckiego. Po 1989 roku zamilkła i do dziś nie rozmawia z dziennikarzami. Spektakl, łączący na scenie chór śpiewaczek i jedną aktorkę, to próba uwolnienia tej nigdy nieopowiedzianej opowieści. Wykorzystano w nim fragmenty oryginalnych pamiętników Tiereszkowej i transkrypcje wypowiedzi radzieckich kosmonautów. Wprowadzenie do spektaklu zostanie przedstawione przez Michała Centkowskiego, recenzenta tygodnika Newsweek Polska oraz stałego współpracownika Dwutygodnika.com, Katowickiego Magazynu Kulturalnego KTW oraz portalu e-teatr.pl. Publikował między innymi w miesięczniku Teatr, Notatniku Teatralnym, Krytyce Politycznej.       Obsada: Julia Kijowska – Walentyna Irena Wójcik – Tania Barbara Szczecińska – Irina oraz Warszawski Żeński Chór „Harfa” i inni   Scenariusz i koncepcja: Julia Kijowska, Wojciech Faruga reżyseria: Wojciech Faruga   producent: Włodzimierz Niderhaus   zdjęcia: Arek Tomiak P.S.C. Bilety: 10 zł (s)

„Najdroższy” bez pieniędzy

dodane 20.02.2015
[Region, Sosnowiec]   Teatr Zagłębia w Sosnowcu, na zakończenie tegorocznego karnawału, po raz kolejny sięgnął po sztukę Francisa Vebera. Tym razem, po wystawianej kilka lat temu „Plotce”, Pignon powraca na zagłębiowską scenę w „Najdroższym” – przewrotnej komedii o tym, jak nieudolna próba zdobycia szacunku otoczenia może przewrócić całe życie do góry nogami. Spektakl w reżyserii Pawła Aignera z pewnością jest świetną propozycją dla tych, którzy poszukują w teatrze niewymuszonego poczucia humoru zgrabnie, acz nienachalnie, połączonego z refleksją na temat ludzkich przywar i małostkowości.   Tytułowy „Najdroższy”, to kolejna odsłona ulubionego bohatera Vebera, Francoisa Pignona. Tym razem zastajemy go w kolejnym życiowym dołku. Bez pracy, pieniędzy, opuszczony przez żonę, która zabrała dzieci i odeszła do swego kochanka, Pignon staje się dozorcą w mieszkaniu swojego bajecznie bogatego ojca chrzestnego, Jonville’a. Jego największym pragnieniem jest zwrócenie na siebie uwagi otoczenia. Przewrotny i chytry plan osiągnięcia celu, rodzi się w głowie Pignona wraz z wizytą w mieszkaniu wuja urzędnika skarbowego. Bo przecież nikt nie chce zostać skontrolowanym przez fiskus… Ale jeżeli już kontrola ma miejsce, to znaczy, że sprawdzany delikwent może być bardzo… interesującym człowiekiem… I tak zaczyna się istna galopada pomyłek, składających się na zgrabnie skomponowaną farsę. Przy okazji, dzięki całej intrydze, Pignon wchodząc w rolę domniemanego bogacza, ma doskonałą okazję przekonać się co naprawdę liczy się dla ludzi, którzy go otaczają. Przyjaciel – bankowiec nagle upatruje w nim swego ulubionego klienta, była żona niespodziewanie odkrywa w sobie nawrót uczuć, a atrakcyjna dekoratorka wnętrz chętnie zapozna się bliżej z niedawnym dozorcą w mieszkaniu swego bogatego klienta. Wszystko to prowadzi do nieoczekiwanego zwrotu akcji i końca, który niełatwo przewidzieć.   W spektaklu Teatru Zagłębia na pierwszy rzut oka uwagę zwraca intrygująca scenografia, którą sztuka zawdzięcza Magdalenie Gajewskiej. Artystka bawi się nawiązaniami do kosztownych dzieł sztuki współczesnej – nie zawsze smacznej, nie zawsze zrozumiałej, ale często wycenianej na bajońskie wręcz kwoty. W tak skomponowanym otoczeniu spotykamy Michała Bałagę w roli Pignona, którego zwyczajność i prostolinijność mocno kontrastuje z ociekającą kiczem dekoracją. Wraz z Edytą Ostojak w roli Rosjanki Olgi tworzą zgrany, poprawnie zagrany duet. Jednak spektakl dosłownie kradną im Grzegorz Kwas, jako wredny kontroler podatkowy i fantastyczna Małgorzata Sadowska, wcielająca się w kipiącą seksapilem i łasą na pieniądze dekoratorkę wnętrz. To ta para sprawia, że w „Najdroższym” uświadczymy prawdziwie komediowych scen.   „Najdroższy” na pewno ma dużą szansę spodobać się wiernym widzom zagłębiowskiej sceny. Choć tempo przedstawienia jest nieco nierówne, na pewno nie ma mowy o zbędnych dłużyznach. Propozycja odpowiednia na lekki i przyjemny wieczór z dawką kultury na wysokim poziomie. Najbliższy spektal odbędzie się 22 lutego w niedzielę o godzinie 18:00.   „Najdroższy” Francis Veber   Przekład: Barbara Grzegorzewska Reżyseria: Paweł Aigner Asystent reżysera: Grzegorz KwasScenografia: Magdalena GajewskaMuzyka: Piotr Klimek Obsada:Agnieszka Bałaga-Okońska / MarieEdyta Ostojak / OlgaMałgorzata Sadowska / ChristineMichał Bałaga/ PignonPiotr Bułka / MaurinGrzegorz Kwas / ToulouseZbigniew Leraczyk / Jonville Sufler: Ewa ŻurawieckaInspicjent: Urszula Czyż Premiera: 13 lutego 2015 r. Izabela Kieliś foto: M.Stobierski

W paszczy wieloryba

dodane 18.02.2015
[Region]   We wtorek 17 lutego, w tzw. Ostatki, w katowickim Spodku zaprezentowany został kolejny spektakl duetu Mariusz Kozubek – scenariusz i reżyseria oraz Piotr Czakański – produkcja, twórców megawidowisk „Franciszek – wezwanie z Asyżu” oraz „Exodus”. Tym razem, wprawdzie z dużo mniejszym rozmachem ale równie wielkim powodzeniem, zaproponowali widzom musical „Jonasz”, będący sceniczną adaptacją biblijnej Księgi Jonasza. W Spodku obecni byli m.in. prezydent Katowic Marcin Krupa, burmistrz Lublińca Edward Maniura, biskup diecezji sosnowieckiej Grzegorz Kaszak, czy o. Antoni Bochm, prowincjał Oblatów w Polsce.   Historia tytułowego bohatera opowiedziana została na wskroś współcześnie. Jonasz za miejsce na statku płaci platynową kartą kredytową, a sam kapitan bardzo przypomina Jacka Sparrowa, w czasie burzy nuci sobie… „10 w skali beauforta”. Dwór Niniwy pełen jest z kolei plastykowych lalek i przegiętych gejów, ściany i meble aż kapią od złota, złotym pyłem obsypani są także półnadzy dworzanie, a władcy żywią się przeważnie czekoladkami. Wszystkiemu towarzyszą dowcipne i czasem prowokacyjne dialogi, barwne kostiumy i dynamiczna, wpadająca w ucho muzyka, która łączy w sobie wiele różnych elementów – od klimatów żydowskich (m.in. finałowa „Shalom Shalom”) poprzez rock do ckliwego popu. Warto także zwrócić uwagę na scenografię, która zachwycała w poprzednich widowiskach. W „Jonaszu” również mocno zaskakuje i porywa – okręt „płynie” po falach, gniew Boga wywołuje morską burzę, w scenach na dworze wszystko błyszczy bardziej niż na gali rozdania Oscarów. Ale największe wrażenie robi oczywiście wieloryb, który połknął bohatera, a który „wpływa” na scenę Spodka, wyglądając jak ze snu albo z Baśni Tysiąca i Jednej Nocy. W jego wnętrzu Jonasz śpiewa wzruszającą piosenkę-modlitwę.   W rolach głównych wystąpili śląscy i zagłębiowscy aktorzy związani z gliwickim Teatrem A: Małgorzata Grund (Królowa), Grażyna Styś (Robaczek), Angelika Chirowska (Niniwitka) oraz Leszek Styś (Kapitan), a także tacy uzdolnieni wykonawcy jak: Piotr Solorz jako Jonasz, Maciej Pawlak (Król), Maciej Omylak (Prorok), Niniwici: Konrad Bilski, Ewa Kopiec, Elżbieta Piekorz oraz Marynarze: Marcin Pietrzyk, Paweł Warsiński i wielu innych.   – Reżyser i producent zawsze zaskakują publiczność swoimi interpretacjami. Jeśli ktoś spodziewał się tradycyjnych historii, był bardzo zdziwiony. Myślę, że mocnym punktem spektaklu były rewelacyjne musicalowe songi, które same w sobie niosły dla nas występujących nastawienie emocjonalne. Różne są metody pracy nad rolą. Ja preferuję budowanie postaci w oparciu o muzykę, klimat, strój, wygląd, bodźce zewnętrzne. Nie uważam, że muszę przypominać sobie przykre wrażenie i katować się przez cały spektakl, aby wypaść wiarygodnie w smutnej scenicznej sytuacji. Sama postać ma tak bogatą historię, że bazowanie na jej przeżyciach i doświadczeniach było dla mnie niesamowitą przygodą. Praca nad „Jonaszem” była niesamowicie owocna i intensywna. Przedstawienie ma niezwykły sceniczny potencjał, stąd też propozycja grania na warszawskim Torwarze – mówił po spektaklu jeden z występujących w nim artystów, sosnowiczanin Konrad Bilski, na co dzień pracownik Działu Promocji Wyższej Szkoły Humanitas.   Można by zwracać uwagę na pewne niedociągnięcia, wynikające zapewne z braku czasu na przygotowanie całości. Szkoda na przykład, że przez chwilowe problemy z nagłośnieniem i niedociągnięcia dykcyjne, czasami trudno było zrozumieć aktorów, zwłaszcza w partiach śpiewanych. Dzięki „drobnym błędom” spektakl nabiera jednak pewnej dozy szczerości i autentyczności. Warto bowiem podkreślić ogromny zapał i chęci wszystkich zaangażowanych osób, głównie bardzo młodych, które już szykują kolejną niespodziankę – na październik zapowiedziane jest następne przedstawienie, tym razem poświęcone historii Katowic, a zatytułowane „Peregrinus”.   Spektakl zakończył niezwykły koncert jedynego w Polsce rapującego księdza – Jakuba Bartczaka, autora płyty „Powołanie”. Wszystko zostało zorganizowane z okazji 10-lecia grupy Niniwa. Takie Ostatki tylko w Spodku. Magdalena Boczkowska

Fotografia czarno-biała w Sławkowie

dodane 17.02.2015
[Powiaty] Dział Kultury Dawnej Miejskiego Ośrodka Kultury w Sławkowie, Okręg Górski ZPAF oraz Zbigniew Podsiadło i Dominika Dzierżymirska-Podpłomyk zapraszają na wernisaż wystawy fotografii „Mistrz i uczeń”. Wernisaż odbędzie się w najbliższy piątek 20 lutego o godz. 18.00 w Galerii Działu Kultury Dawnej. Ekspozycja potrwa do 21 marca br. Patronat nad wystawą objął burmistrz Sławkowa, Rafał Adamczyk. – Wystawa nawiązuje do odwiecznej relacji mistrz-uczeń, która zawsze jest relacją dynamiczną i wzajemnie się dopełniającą. Jej poszczególne etapy prowadzą od naśladownictwa aż do dialogu, a fascynacja i chęć uczenia się oraz tęsknota za odnalezieniem własnej drogi stanowią oś jej istnienia – zaznacza Dominika Dzierżymirska-Podpłomyk. – Zarówno dla mistrza, jak i jego uczennicy, fotografia jest wielką miłością i pasją, a tworzenie prawie wyłącznie w konwencji czerni i bieli dostrzeganiem wszelakich odcieni szarości. Według nich bowiem właśnie czarno-biała fotografia najlepiej opowiada, że świat tak naprawdę nie jest wyłącznie czarno-biały – podkreśla artystka. Jej mistrz, Zbigniew Podsiadło, mieszka i pracuje w Sosnowcu. Jest członkiem Rady Fundacji „CENTRUM FOTOGRAFII” oraz Rady Programowej Centrum Sztuki – ZAMEK SIELECKI. Artysta jest Laureatem Artystycznej Nagrody miasta Sosnowca w 2010 roku. Ponadto członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików, od 2004 roku pełni funkcję prezesa Okręgu Górskiego ZPAF i członka Zarządu Głównego ZPAF. To także wielokrotny laureat najważniejszych konkursów i wystaw fotograficznych, autor dziewięciu indywidualnych wystaw tematycznych. Brał udział w ponad dwustu wystawach międzynarodowych i krajowych. Zdobył medale i nagrody na wystawach w Zagrzebiu, Singapurze, Rio de Janeiro, Budapeszcie, Moskwie, Madrycie, Pekinie, San Francisco, Berlinie. Posiada Medal 150-lecia Fotografii, Złotą Odznakę Polskiej Federacji Stowarzyszeń Fotograficznych oraz Odznakę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Zasłużony Dla Kultury Polskiej”. Ponadto Zbigniew Podsiadło był jurorem wielu międzynarodowych i krajowych konkursów i wystaw fotografii, a także uczestnikiem i organizatorem plenerów i sympozjów artystycznych. Pełni także funkcję opiekuna artystycznego Stowarzyszenia Miłośników Fotografii w Sosnowcu. – Mocną stroną tej ekspozycji przygotowanej przez Okręg Górski ZPAF i Dział Kultury Dawnej w Sławkowie jest poziom artystyczny zdjęć, które autorski duet opracował według jednolitej koncepcji estetycznej. Mistrz Zbigniew Podsiadło przedstawił fragmenty zestawu „W Szarościach”, zrealizowanego w fotografii czarno-białej. Obrazy pokazują fragment dorobku artysty z ostatnich lat. Znakomity poziom zdjęć podkreśla podwyższony kontrast odbitek, niekiedy odrealniający opisywaną scenerię i nadający im indywidualny charakter – uważa Paweł Pierściński, wybitny fotografik, twórca Kieleckiej Szkoły Krajobrazu, kierunku artystycznego preferującego szerokie i proste spojrzenie na krajobraz.   – Styl mistrza przejęła uczennica. Dominika Dzierżymirska-Podpłomyk przedstawiła różne tematy zrealizowane w konwencji powiększonego kontrastu i miejscowego przyciemnienia wybranych elementów obrazu. Proces autorskiego opracowania odbitek polega na specyficznym przyciemnieniu brzegów zdjęcia, które „optyczną ramą” otaczają temat główny, z reguły na rozjaśnionym tle. Zasada sprawdziła się w serii zdjęć nawiązujących do estetycznego kanonu Kieleckiej Szkoły Krajobrazu, a także przyniosła znakomite efekty w przypadku obiektów architektury zabytkowej i martwych natur. Zafascynowaniu dziełami mistrza uczennica przeciwstawia poszukiwania własnej drogi – podkreśla Paweł Pierściński.   (s) Zdjęcia Zbigniewa Podsiadło       Zdjęcia Dominiki Dzierżymirskiej-Podpłomyk  
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl