Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Kultura

Anna Seniuk na deskach PKZ

dodane 21.10.2014
[Dąbrowa Górnicza]   W niedzielę, 26 października, o godz. 19.00 w sali teatralnej Pałacu Kultury Zagłębia będzie można podziwiać wyjątkowy duet, wystąpią Anna Seniuk i Grzegorz Małecki. W czym tkwi wyjątkowość owej pary? Zarówno na scenie, jak i w życiu prywatnym grają oni te same role: matki i syna.   – Przedstawienie „Obietnica poranka” to przyjemność podwójna. Jedna wynika ze śledzenia powikłanych losów bohaterów, druga z oglądania mistrzowskiej gry znakomitych i lubianych aktorów – przekonuje Krzysztof Korzeniecki z PKZ-u. Scenariusz spektaklu powstał na podstawie książki Romaina Gary'ego, uznanej za jedną z najbardziej wzruszających książek poświęconych matce, jakie kiedykolwiek zostały napisane. – To subtelna opowieść o kobiecie wielkiego serca i niezwykłych przymiotów charakteru, chociaż niepozbawionej wad i śmiesznostek, zdecydowanej zrobić wszystko, aby osiągnąć cel jaki sobie postawiła w życiu – przybliża historię Korzeniecki. Dla mężczyzny matka była wszystkim co miał, jego największym skarbem, ale też i przekleństwem. Przez całe swoje życie będzie się starał sprostać jej marzeniom, zrealizować plany jakie przed nim nakreśliła, zdążyć przed jej śmiercią, aby zobaczyła, że życie, które mu poświęciła nie poszło na marne. Spektakl, w reżyserii Macieja Wojtyszko, został przygotowany w związku z jubileuszem 45-lecia pracy artystycznej Anny Seniuk. O scenografię zadbała Urszula Bartos. Bilety do nabycia w cenie 70 zł i 60 zł. (maj)

Nowy impuls dla teatru...

dodane 17.10.2014
[Region, Będzin]     Z Gabrielem Gietzky'm, nowym dyrektorem Teatru Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana, rozmawia Maja Żukowska Każda zmiana okupiona jest obawą. Tym razem nie było inaczej. Kiedy mieszkańcy Zagłębia dowiedzieli się, że dyrektor Wiktorowicz odchodzi i zastąpi go, dotąd im nieznany, młody aktor i reżyser, pojawiało się podstawowe pytanie: Kim jest Gabriel Gietzky? Jakie zmiany wprowadzi? Nie wiedziałem, że jestem taki straszny i że mieszkańcy boją się mnie... (śmiech). Rozumiem, że widok z okna teatru może skłaniać do tego typu skojarzeń (cmentarz vis a vis teatru: dop. red.). Muszę niestety rozczarować będzinian, że strasznie raczej nie będzie, chociaż nigdy nic nie wiadomo... Mam wrażenie, że jestem do szpiku kości człowiekiem teatru. Żyję w nim od mniej więcej dwudziestu pięciu lat i wrosłem weń, stał się moją drugą skórą. A jeśli chodzi o zmiany, wydaje mi się, że jeśli nie są trzęsieniem ziemi, to zazwyczaj robią dobrze w teatrze. Pojawia się dzięki nim swego rodzaju nowy oddech, który biorą instytucje kultury - haust rześkiego powietrza. I oby nam tej świeżości starczyło na jak najdłużej. Ostatnio rozmawiałem z długoletnim dyrektorem teatru, który przyznał, że najwięcej energii kosztuje go, żeby dawać samemu sobie impulsy, aby inspirować swoich pracowników, „ukreatywniać” ich - że pozwolę sobie na taki „słowotwór”. Mam nadzieję, że wystarczy mi energii, pomysłów i otwartości na kilka lat, a będziński teatr dzięki temu będzie ważną placówką w mieście, regionie i w kraju. Sądzę, że dlatego właśnie wygrałem konkurs. Komisja uznała, że jestem człowiekiem, który może dać nowy impuls temu właśnie teatrowi. Ten impuls przynosi już rezultaty? Zaczęliśmy malowanie foyer, które wymagało odnowienia. Udało się to dzięki naszemu dobroczyńcy, firmie Platforma, która nas „przytuliła” i podarowała farbę. Ponadto szukamy darczyńcy, który wsparłby zakup wykładziny, także na foyer, gdyż jest ona w stanie krytyczno - agonalnym. Zaczęliśmy dzięki wsparciu miasta drukować nasze miesięczne repertuary, które nie były drukowane do tej pory, po to, aby mieszkańcy miasta na bieżąco wiedzieli, co i kiedy dzieje się w naszym teatrze. Jak na kilka tygodni może to niewiele, ale zawsze coś. Ponadto na razie chcę porozglądać się i przyjrzeć szczegółowo sytuacji, w jakiej teatr się znajduje. Chciałbym, aby decyzje które planuję, a które będę w przyszłości podejmował, nikogo nie skrzywdziły, nie wywróciły do góry nogami niczego, co funkcjonuje świetnie, ale równocześnie zamierzam uzyskać ten podstawowy cel, jakim jest pchnięcie teatru w nowym kierunku. Oczywiście już planujemy przyszły rok. W dotychczasowej działalności repertuarowej nic się nie zmienia, gramy prawie każdego dnia od poniedziałku do soboty. Ponieważ jedyna premiera zaplanowana na ten rok odbyła się w czerwcu, plan ten został już zrealizowany. W tej chwili natomiast zaczynamy planowanie dotyczące premier przyszłych. Właściwie zastanawiam się, czy zdradzać te nasze zamiary... ale może uchylę rąbka tajemnicy. Napisaliśmy już dwa projekty, na których dofinansowanie z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego liczymy. Jeden dotyczy spuścizny artystycznej Jana Dormana i Tadeusza Kantora, której porównawczym przypomnieniem chcielibyśmy się zająć, jako że obaj twórcy mają wspólne korzenie w krakowskim środowisku teatru „Cricot”, a niewątpliwie najważniejszą postacią TDZ jest nasz patron. Zobaczymy, jak nowa minister przychyli się do tego pomysłu. Drugi projekt jest projektem edukacyjnym i tutaj będziemy przeprofilowywać część naszej działalności, a właściwie otwierać nowy rozdział w naszej pracy. Planujemy projekt społeczny, do którego szukamy w tej chwili partnerów, rozmawiamy i zajmujemy się konceptualizacją oraz logistyką. Nazywa się to na razie roboczo „Wykluczeni z dzieciństwa” albo „Lęki współczesności w świecie dziecka”. Projekt ten będzie skierowany wprost do dzieciaków i młodzieży, do przedszkoli, szkół podstawowych, gimnazjów i liceów. Chcemy w nim poprzez teatr uczyć rozmawiania o różnych problemach, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że o ile dorosłym bardzo ciężko jest we własnym gronie rozmawiać o trudnych sprawach, to tym bardziej jest to nieosiągalne dla dzieci, czy młodych ludzi, przede wszystkim dlatego, że nie posiadają narzędzi. My chcielibyśmy im te narzędzia dać, czy raczej podpowiedzieć. Teatr jest w tym wypadku wspaniałym medium, bo z jednej strony możemy propagować ideę samego teatru, a przy tym dawać narzędzia, uświadamiać, że młodszy, czy młody człowiek nie jest pozbawiony możliwości wyratowania się z sytuacji opresyjnej. Planujemy wstępnie roczny projekt i chcemy go kontynuować w następnych latach. Polegałby on na tym, aby za pomocą małych form teatralnych inicjować, czy inspirować rozmowy z dziećmi i z młodzieżą o alkoholizmie, narkomanii, wykluczeniach religijnych, rasowych, czy przemocy. Mamy wstępną deklarację Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej oraz Wojewódzkiego Ośrodka Metodycznego o współpracy merytorycznej; chcemy zaangażować psychologów, policję, pedagogów do tego, żeby pomogli nam uświadamiać młodym ludziom, że nie są osamotnieni i że mają możliwości znalezienia dla siebie rozwiązania w zetknięciu z jakimś problemem. Moim zamiarem jest, aby cały projekt zakończył się mini festiwalem. Chciałbym, aby nasz teatr był bardziej wyprofilowany właśnie na tego typu działalność. Piszemy projekty, szukamy dofinansowania… Jestem pełen optymizmu. Z różnych wstępnych rozmów wynika, że jest zapotrzebowanie na taką właśnie rolę i funkcję teatru. W związku z tym już 22 października zapraszam na wstępne spotkanie w teatrze, na którym będziemy omawiać także ten temat. Jak już mówiłem - ruszamy z kopyta. Próbujemy odświeżyć wszystko organizacyjnie, merytorycznie, ale i też artystycznie. Czyli zaczyna Pan od zmiany wizerunku teatru? To także. Właśnie jestem po rozmowie z Rektorem Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, panem Grzegorzem Hańderkiem. I mam wstępny, bardzo serdeczny i otwarty akces pana rektora. Wspólnie z panem Dawidem Korzekwą z katedry projektowania graficznego wesprą graficznie naszą stronę internetową, odnowią druki, pomogą przy plakatach, programach i całej plastycznej oprawie teatru. Będziemy zatem odświeżać też nasz wizerunek medialny. Rola dyrektora jest Pana debiutem. Aczkolwiek wiadomo, że na swojej drodze zawodowej spotykał Pan wielu dyrektorów. Kto jest Pana wzorem w tej dziedzinie? Osobą, z którą czułem się energetycznie najbardziej związany, choć nie mogę nazwać tego więzią duchową, ponieważ łączyła nas relacja niezwykle służbowa, była pani Krystyna Meissner. Zrobiłem we Wrocławskim Teatrze Współczesnym za jej dyrekcji kilka realizacji i wydaje mi się, że styl prowadzenia przez nią tego teatru był niezwykły, oczywiście w sensie pozytywnym. Wydaje mi się, że udawało jej się godzić umiejętności menedżerskie z wyrafinowaniem artystycznym, potrafiła połączyć sceniczne peregrynacje, które cechowała pewna odwaga w eksperymentowaniu – a to, jak wiadomo czasami po prostu może się nie powieść - z pewną klasycznością repertuarową, ze świadomością tradycji, z której wyrasta teatr. Jest też oczywiście kilka innych nazwisk dyrektorskich, do których odwołuję się wewnętrznie w trakcie podejmowania decyzji i planowania. Ponadto jednak wierzę w ducha Jana Dormana, który - mam nadzieję - czuwa nad swoim teatrem i zarazem nad nami, oraz - w nurcie społecznym - liczę, że z zaświatów wspierał mnie będzie Zygmunt Hübner. Czy oprócz społecznych projektów i kontynuacji tego, co dobrze funkcjonuje w teatrze, przewiduje Pan jakieś nowości na deskach będzińskiego teatru? Jestem już po wstępnej, ale dość wiążącej rozmowie z Witoldem Jurewiczem, wspaniałym człowiekiem i artystą wykładającym na Akademii Muzycznej w Łodzi. Jest jednym z najbardziej znanych i renomowanych ruchowców, współpracuje z wieloma teatrami z całej Polski. Zaprosiłem go do zrobienia „Kopciuszka” i zgodził się. Chciałbym, aby Witold tę tradycyjną i znaną historię ubrał w jakąś intertekstualną formę ruchową. Jestem pewien, że z jego energią i wyobraźnią to się powiedzie. Znam jego prace sceniczne, zawsze mnie zachwycały i inspirowały. Ponadto Witold fantastycznie wręcz współpracuje z zespołami aktorskimi. Ma niezwykłą energię, którą wprowadza do teatru, przy czym jest piekielnie pracowity, w związku z tym - w pozytywnym sensie - potwornie goni aktorów do pracy. Jak zazwyczaj się potem okazuje - aktorzy są zachwyceni, kiedy on ich „przeczołga” po scenie z lewej kulisy w prawą i z powrotem. To co również mam wstępnie omówione, to współpraca z dyrygentem i chórem nad operą. To jest jedyna opera dziecięca, jaką napisał Krzysztof Penderecki w początkowej fazie swojej twórczości. Zatytułowana jest „Najdzielniejszy z rycerzy”. Wspaniały utwór, przepiękny, liryczny i niezwykle wyrafinowany. Libretto do niego napisała Ewa Szelburg-Zarembina. Chciałbym, aby zrealizowali tę operę twórcy wyjątkowi, i takich namawiam do współpracy. Jeśli wszystko się powiedzie, to dyrygował będzie Przemysław Fiugajski, dyrygent Warszawskiej Opery Kameralnej, scenografię stworzy prawdopodobnie Justyna Łagowska, jedna z wybitniejszych polskich współczesnych scenografek, a nad całością będzie czuwał Michał Chorosiński wraz z Przemysławem Pawlickim. Jestem równocześnie po rozmowie z dyrektorką Szkoły Muzycznej w Będzinie, której chór dziecięcy weźmie udział w naszym przedsięwzięciu, a w tej chwili poszukujemy wśród emerytów oraz studentów Uniwersytetu Trzeciego Wieku zawodowych muzyków, którzy mogliby wejść w skład dwunastoosobowej orkiestry. Chętni niezrzeszeni również mogą się do nas zgłaszać. Ten spektakl w założeniu ma charakter projektu społecznego i jest pewnym otwarciem na pomysły, które mam. Chodzi w nim o integracje międzyśrodowiskowe i aktywizację właśnie z jednej strony emerytów, ale również o wprowadzanie dzieci w świat teatru i zarażanie nim. W zasadzie wszystkie spektakle w teatrze są spektaklami muzycznymi, bo muzyka jest bardzo istotnym elementem w każdym z nich. Ufam, że zrobienie takiej mini opery będzie odpowiadało wyobraźni dziecka, a przede wszystkim, że nazwiska autorów i twórców gwarantują najwyższe standardy artystyczne. Chciałbym, aby ta opera była stylistycznym, estetycznym, ideologicznym i jakościowym stemplem. Czy będzie też miejsce dla widza dorosłego? Czy raczej rozwijać Pan będzie zapoczątkowaną przez dyrektora Wiktorowicza „Baby scenę”? Będzie i to, i to. Na pewno „Baby scena” zostaje, jest wspaniała, a spektakle grane w ramach tego projektu są niezwykle piękne i fantazyjne! Niezmiernie się podobają, więc absolutnie będziemy kontynuować premiery dla najmłodszych. Na razie te spektakle, które są już zrealizowane, nie są jeszcze, jak to się mówi w naszym slangu, „wygrane”, więc na ten sezon nie planuję niczego nowego na „Baby scenę”. Ale na pewno w przyszłym sezonie będzie kontynuacja i pojawi się jakaś nowa premiera. Natomiast dorosły widz, w okolicach 70-lecia pierwszej premiery zrobionej przez Jana Dormana w tym teatrze, czyli 22 grudnia 2015 roku, będzie mógł liczyć na nową scenę dla dorosłych. Będzie to się nazywało „Teatr po zmierzchu” - przynajmniej na razie roboczo w ten sposób planujemy. Zaproponowaliśmy na premierę „Bajki dla dorosłych” Marii Czubaszek. Jestem po rozmowie z panią Marią i ona zapaliła się do tego pomysłu. „Bajki dla dorosłych” to były skecze emitowane po wiadomościach, autorką tych bajek była pani Maria. Mamy nadzieję, że wybór takiego spektaklu idealnie wpisze się właśnie w teatr dziecięcy.

St. Petersburg Balet w Pałacu Kultury Zagłębia

dodane 14.10.2014
[Region, Dąbrowa Górnicza] Po ogromnym sukcesie trasy koncertowej w styczniu 2014 roku w czterech miastach Polski: Wrocław, Poznań, Rzeszów i Krosno, najwspanialszy balet na świecie, St. Petersburg Balet, powraca do Polski jeszcze w tym roku. Wystąpi m.in. 28 października w Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej. Przedstawi największe perły światowej klasyki, czyli „Śpiącą Królewnę” oraz „Jezioro Łabędzie”. Z każdego zakupionego biletu balet przekazuje 1 euro na pomoc dla Ukrainy. Dla naszych Czytelników mamy bezpłatne zaproszenia! Genialny St. Petersburg Balet, najbardziej znany balet na świecie, zebrał w sobie wszystko, co jest nazywane „rosyjską szkołą baletu klasycznego”. W swym widowisku prezentuje wszystko, co ściśle wiąże się z klasyczną elegancją w połączeniu ze świeżym oddechem dwudziestego pierwszego wieku. To doskonały spektakl taneczny z prawdziwie królewskim przepychem strojów i dekoracji. Elegancja, wdzięk, wspaniała lekkość sprawiają niepowtarzalność tego widowiska. St. Petersburg Festival Ballet opiera się na czołowych artystach baletu z Petersburga i trupy baletowej z najlepszych teatrów baletowych, którzy są kontynuatorami petersburdzkiej tradycji baletu. Czołowi tancerze to laureaci międzynarodowych konkursów. W ciągu ostatnich dwóch lat St.Petersburg Festival Ballet z powodzeniem koncertował w 10 krajach europejskich. W Polsce przedstawi największe perły światowej klasyki, czyli „Jezioro Łabędzie” oraz „Śpiącą królewnę”. „Jezioro Łąbędzie” jest jednym z najbardziej popularnych baletów i należy do międzynarodowego standardu klasycznego. Od ponad stu lat przyciąga publiczność jak magnes swoją niesamowitością, błyskotliwością w połączeniu z ponadczasową muzyką Czajkowskiego. Jest niepodważalnie fenomenem sztuki baletowej. Dzięki choreografom M. Petipy i L. Iwanowa zyskał sukces od dnia premiery w 1895 roku w Teatrze Maryjskim w Petersburgu, który trwa nieprzerwanie do dnia dzisiejszego. „Jezioro Łabędzie” w dąbrowskim Pałacu Kultury Zagłębia będzie można podziwiać 28 października o godz. 20.00. Natomiast tego samego dnia, ale nieco wcześniej, bowiem o godz. 15.30, na scenie PKZ-u odbędzie się przedstawienie „Śpiąca Królewna”. To jeden z najlepszych baletów w repertuarze klasycznym. Ta zniewalająca historia o księżniczce zaklętej w łabędzia opowiada o życiowych prawdach, takich jak odwieczna walka dobra ze złem, zdradzie, bólu, namiętnościach i niepodważalnej potędze miłości. Wielkość dzieła oraz jego piękno przykuwa uwagę najwytrawniejszych widzów. Sam Piotr Czajkowski uważał „Śpiącą Królewnę” za swój najlepszy balet. Wspaniała scenografia zabiera widzów do krainy wróżek, piękna i spokoju. Obydwa spektakle prezentowane są w dwóch aktach, muzykę do nich napisał Piotr Czajkowski, choreografia jest dziełem Mariusa Petipy, scenografię i kostiumy opracował Vyacheslav Okunev.   Organizatorem występów baletu w Polsce jest Agencja Artystyczna DAGA. Bilety są do nabycia na: www.ebilet.pl, www.biletomat.pl, w salonach Empik na terenie całego kraju oraz w kasie biletowej w miejscu koncertowym. Dla naszych Czytelników mamy 4 bezpłatne podwójne zaproszenia, które będą do wygrania w przyszłym tygodniu w specjalnym konkursie.   (s)   St.Petersburg Festival Ballet Dąbrowa Górnicza, Pałac Kultury Zagłębia - 28.10.2014 „Śpiąca Królewna”, godz. 15.30 „Jezioro Łabędzie” , godz. 20.00

Recital Olgi Bończyk

dodane 13.10.2014
[Dąbrowa Górnicza] Sala audiowizualna dąbrowskiej Biblioteki Głównej przy ulicy Kościuszki 25 ponownie wypełni się miłośnikami kultury muzycznej. Stanie się tak za sprawą recitalu Olgi Bończyk – wokalistki, aktorki teatralnej i filmowej – który odbędzie się 22 października o godzinie 17.00. Wstęp na recital jest wolny, a liczba miejsc ograniczona.   Pomimo iż artystka szerszej publiczności znana jest z roli Edyty Kuszyńskiej, anestezjolog w serialu TVP 2 „Na dobre i na złe”, a na stałe współpracuje z warszawskimi teatrami , to właśnie śpiewaniem zajmuje się od czasów studenckich. Olga Bończyk jest bowiem absolwentką wrocławskiej Akademii Muzycznej. Przez wiele lat współpracowała też z zespołem „Spirituals Singers Band”, z którym zdobyła wiele prestiżowych nagród zarówno w Polsce, jak i za granicą.   Talentem wokalnym aktorka zachwyciła m.in. podczas programu „Jak oni śpiewają”, gdzie dała prawdziwy popis wokalnych umiejętności, zmagając się z wielkimi przebojami w różnych gatunkach muzycznych.   Z utworem „Nie zatrzymuj się” wzięła udział w 50. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w koncercie SuperPremiery 2013.Piosenka ta pochodzi z wydanej w ubiegłym roku płyty „Piąta rano”. Utworów z tej płyty (i nie tylko) będzie można posłuchać podczas dąbrowskiego recitalu artystki.   Spotkanie organizowane jest w ramach trzeciej edycji festiwalu kultury ZagłębieWood. Przedsięwzięcie realizowane jest przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Dąbrowie Górniczej, Pałac Kultury Zagłębia i Muzeum Miejskie „Sztygarka” przy wsparciu finansowym Urzędu Miejskiego w Dąbrowie Górniczej.   (maj)  

Obrazy i wiersze Krzysztofa Zięcika

dodane 06.10.2014
[Będzin] „Między jawą, a snem” to propozycja wystawy malarstwa otwartej w Galerii klubu „Pod Sową” Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Będzinie. Jej autor, Krzysztof Zięcik jest członkiem Stowarzyszenia Twórców Kultury Zagłębia Dąbrowskiego w Będzinie. Mieszka w Czeladzi i reprezentuje grupę artystów nieprofesjonalnych. Krzysztof Zięcik maluje od 1977 roku. Jego wachlarz działań artystycznych jest szeroki. Uprawia malarstwo olejne, pastel, rysunek kredką, a także piórkiem. Tworzy obrazy realistyczne, symboliczne i abstrakcyjne. Jego prace prezentowane były na wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych w Będzinie, Czeladzi, Sosnowcu, Katowicach i Dąbrowie Górniczej. Za działalność artystyczną został uhonorowany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej” i odznaką starosty będzińskiego za działalność w dziedzinie kultury w powiecie będzińskim. W 2007 r. otrzymał wyróżnienie Miasta Czeladzi. Twórczość Krzysztofa Zięcika jest odbiciem jego nastrojów i pasji. Obok malarstwa artysta interesuje się muzyką oraz poezją. Podczas otwarcia wystawy „Między jawą, a snem” zaprezentował wybrane wiersze pochodzące z jego tomików poetyckich „Opowieści malarza" (2008 r.), „Sen Różnobarwny" (2009) i „Śnieżna biel" (2011 r.). Jego prezentację poetycką słowem wstępnym wzbogaciła Krystyna Kozdroń, a całość spotkania umilił występ muzyczny Marii Herman i Joanny Czaj. Wystawę malarstwa „Między jawą, a snem” Krzysztofa Zięcika można oglądać w Galerii klubu „Pod Sową” do końca października, w godzinach otwarcia biblioteki, tj. poniedziałek – piątek: 10.00-19.00, sobota: 9.00-15.00. Wstęp wolny.   (s)

Będzie kolejny spektakl pt. „Single i Remiksy”

dodane 06.10.2014
[Sosnowiec] Komedia w reżyserii Olafa Lubaszenko, triumfująca od dwóch lat na polskich secanach, była już prezentowana także w Sosnowcu. Ze względu na ogromne zainteresowaniem spektaklem, Klub Kiepury organizuje kolejny pokaz tego widowiska sceniczno-muzycznego. Bilety w cenie 15 zł są od dziś dostępne w Centrum Informacji Miejskiej oraz w Energetycznym Centrum Kultury. „Single i Remiksy” to komedia demaskująca mechanizmy korporacyjnych stosunków i obnażająca rzeczywisty charakter życia wielkomiejskich singli, pozornie gloryfikujących swoją niezależność i swobodę, a tak naprawdę stających się niewolnikami wychwalanej przez siebie wolności i kariery. Magda, kobieta sukcesu, prezes wielkiej korporacji wydawniczej, stawia na singli, bo przecież – jak mówi – singiel to najlepszy utwór na płycie. W firmie, którą dowodzi, szansę na karierę mają tylko single, więc wszyscy, którzy singlami nie są, wolą ukrywać swoje związki i małżeństwa. Gdy korporacja zostaje wchłonięta przez inną, większą, a nowe szefostwo postanawia zmienić charakter firmy na prorodzinny, Magda wpada w panikę. Tym większą, że do Polski wysłany zostaje nowy przełożony, którego zadaniem ma być zweryfikowanie przede wszystkim jej pracy. Magda natychmiast musi zdobyć partnera! Jak jednak ma to zrobić, gdy przez całe swoje dotychczasowe życie unikała związków jak ognia i po prostu nie potrafi zbudować miłosnej relacji? Dochodzi do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie zatem…. wydanie służbowego polecania. Pech w tym, że wysłany z centrali weryfikator ma zjawić się w firmie lada chwila….W spektaklu grają: Anna Mucha, Weronika Książkiewicz/Katarzyna Glinka, Wojtek Medyński i Lesław Żurek. Wyreżyserował go Olaf Lubaszenko, producentem jest Zdzisław Marcinkowski, a współproducentem Agencja Aktorsko-Artystyczna BERG. Jego premiera odbyła się 14 października 2012 r. Obecnie jest on grany w całej Polsce. W Sosnowcu będzie go można zobaczyć w sobotę 18 października o godz. 19.00 w Sali Koncertowej Zespłu Szkół Muzycznych przy ul. Wawel 2. Kalendarz dostępny na stronie www.singleiremiksy.pl.   (s)
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl