Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Kultura

„Syta cisza” Eli Galoch

dodane 25.11.2014
[Będzin] „Syta cisza” to wydany właśnie tomik poetycki Eli Galoch, laureatki nagrody głównej Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Władysława Stefana Sebyły. Jego promocja odbędzie się 28 listopada o godzinie 17. 00 w klubie „Pod Sową” Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Będzinie, która jest inicjatorem konkursu.   Tegoroczna, siódma jego edycja, została zorganizowana pod patronatem honorowym prezydenta Będzina Łukasz Komoniewskiego i współpracy Towarzystwa Historycznego im. Szembeków w Warszawie. Jego laureatka, Ela Galoch urodziła się w Uniejowie (woj. łódzkie). Obecnie mieszka w Turku, gdzie pracuje jako nauczyciel w Liceum Ogólnokształcącym. Interesuje się filozofią, komputerami i górskimi wyprawami. Wiersze jej autorstwa ukazały się w kilkudziesięciu antologiach i almanachach, publikowane były także na łamach wielu periodyków literackich. „Syta cisza” jest jej szóstym wydanym tomikiem poetyckim, który otrzymał rekomendację Macieja Meleckiego, poety, dyrektora Instytutu Mikołowskiego im. Rafała Wojaczka w Mikołowie.   W jego opinii wiersze Eli Galoch są: szalenie oryginalne, pisane niezwykle ciekawym, absorbującym emocje, wyobraźnię i intelekt językiem. Ponadto: pomysłowe, budowane na zasadzie pewnych zderzeń, nielinearnych ciągów, które na przestrzeni samego wiersza nieustannie otwierają kolejne wymiary. Wyobraźnia języka, jakim posługuje się autorka, stale zdumiewa. Jest to język mocno wytrawny. Właściwie każda sekwencja, każdy fragment danego wiersza to coś, co silnie jest osadzone w bardzo własnych koleinach poetyckiego tropienia: świata, chwili, emocji i jednostkowego przeżycia. Tutaj, mimo sporej gęstwiny słów, nie ma rzeczy niepotrzebnych. Organizatorzy serdecznie zapraszają w piątek 28 listopada o godzinie 17.00 do będzińskiej biblioteki nie tylko miłośników poezji.   (s)  

Sosnowiecka ekspozycja w Podziemiach Będzińskich

dodane 24.11.2014
[Sosnowiec, Będzin] Wystawę „Historyczne kolonie i osiedla robotnicze w Sosnowcu” ze zbiorów Muzeum w Sosnowcu można już oglądąć w w Podziemiach Będzińskich. Planszowa ekspozycja obrazuje kolonie i osiedla robotnicze, powstałe na terenie Sosnowca w wyniku intensywnego rozwoju przemysłowego miasta w II połowie XIX wieku.   Wraz z rozbudową i rozwojem infrastruktury przemysłowej na terenie Sosnowca powstały nowe założenia architektoniczne, przeznaczone dla kadry kierowniczej, robotników oraz ich rodzin. Jest to typ budownictwa patronackiego, nierozerwalnie związanego z zakładami przemysłowymi, takimi jak huty, kopalnie węgla kamiennego oraz zakłady przemysłu włókienniczego. Do dziś na terenie Sosnowca zachowało się, w różnym stopniu, blisko 50 tego typu założeń. Na tle ówczesnej chaotycznej zabudowy miejskiej Sosnowca budownictwo przyzakładowe wyróżnia się pod względem uporządkowania i spójności przestrzennej oraz formalnej. Najczęściej sytuowano je w dzielnicach oddalonych znacznie od obecnego centrum miasta. Najstarsze z osiedli, Henryków, powstało już w I połowie XIX w. Najmłodsze wznoszono jeszcze w latach 60. XX w. Kilka z zachowanych założeń i obiektów to prawdziwe perły architektoniczne. Zaliczyć do nich można dawny Dom Ludowy i ambulatorium osiedla w Ostrowach Górniczych wybudowane w stylu zakopiańskim z 1900 r., kolonię urzędniczą w Porąbce w stylu dworkowym z 1924 r., czy malowniczą kolonię urzędniczą Towarzystwa Akcyjnego Zakładów Kotlarskich i Mechanicznych „W. Fitzner i K. Gamper” z początku XX w. W zdecydowanej większości powstała infrastruktura mieszkaniowa to skupiska wielorodzinnych domów robotniczych, w swym charakterze porównywalna ze współczesnymi blokowiskami. W odróżnieniu od domów robotniczych, budynki urzędnicze i kadry kierowniczej charakteryzowały się wyższą estetyką i standardem socjalnym. W wyniku intensywnej przebudowy miasta w latach 70. XX w. zniszczeniu uległy całe osiedla bądź ich fragmenty. Większość z zachowanych domów patronackich do dziś służy mieszkańcom. Obecnie charakteryzuje je niższy standard socjalny, a czasem postępująca dewastacja wielu lokali i budynków. Niektóre z osiedli podlegają modernizacji i remontom, przy zachowaniu swojego własnego, indywidualnego charakteru.   (s)   foto.: Bartosz Gawlik

Zło żywi się strachem, czyli „Wij” w Teatrze Zagłębia

dodane 24.11.2014
[Region, Sosnowiec] Czy w dobie wszechobecnych efektów specjalnych, perfekcyjnie, bo komputerowo wykreowanych potworów, zjaw i straszydeł oraz kiczowatego kina spod znaku gore, na kimkolwiek mogą jeszcze zrobić wrażenie przekazywane z pokolenia na pokolenie opowiastki naszych dziadków, a nawet pradziadków? A jednak… Do tej właśnie skarbnicy ludowej wyobraźni, rodem z mickiewiczowskich Dziadów, sięgnęli twórcy zaproszeni przez Teatr Zagłębia.   Od piątku 21 listopada na sosnowieckiej scenie panoszy się „Wij. Ukraiński horror”, na podstawie opowiadania Mikołaja Gogola. I choć bazujący na liczącej sobie już blisko 200 lat opowieści, to jednak wnoszący dziwny powiew świeżości w dzisiejszą kulturę „bania się”. Filozof Choma i dwójka jego kolegów, żaków z kijowskiej uczelni, gubi drogę i trafia do domu z pozoru niegroźnie wyglądającej staruszki. Jedna noc zamienia życie młodego uczonego w pasmo przedziwnych zdarzeń z pogranicza snu i jawy, w których roi się od sił nieczystych i które zmroziłby krew w żyłach niejednego chwackiego młodziana.   Reżyser Łukasz Kos w swej adaptacji opowiadania stawia na prostotę przekazu, wprowadzając na scenę samego autora, jako narratora (w tej roli Krzysztof Korzeniowski, którego wygląd, niezwykle upodabniający go do ukraińskiego poety, oraz głos i intonacja idealnie wprowadzają widza w klimat snutej opowieści). Nie udziwnia na siłę, lecz niezwykle wiernie oddaje prozę Gogola. Nie oznacza to jednak, że idzie na przysłowiową „łatwiznę”, gdyż opowiadanie rozgrywające się na wielu płaszczyznach i w różnych miejscach, ze sporą liczbą postaci drugoplanowych oraz całą magiczną otoczką, łatwym do przeniesienia na deski teatru nie jest. Tymczasem Kos stosując nieskomplikowane rozwiązania w prosty, acz efektywny sposób wychodzi z tego zadania obronną ręką.   W rolę Chomy wciela się Aleksander Blitek, który, jak pamiętamy jego wcześniejsze role, chociażby z „Korzeńca”, wydaje się być wręcz stworzony do grania podobnych postaci: nieco nieokrzesanych i z łobuzerskim zacięciem. Wraz z resztą kozacko-seminaryjnej zgrai (Michał Bałaga, Piotr Bułka, Wojciech Leśniak, Tomasz Muszyński, Piotr Zawadzki) wprowadzają na scenę elementy humoru i tworzą bardzo zgrany, sceniczny zespół, tak przekonywujący, że przenosząc się w czasie nie bylibyśmy zdziwieni spotykając tę samą ekipę w przydrożnym, ukraińskim szynku.   Na szczególną uwagę zasługuje oprawa muzyczna (dzieło Adama Świtały), którą niemal w stu procentach na scenie i na żywo, tworzą sami aktorzy. To właśnie ona w dużej mierze oddaje atmosferę tajemniczości i ukraińskiego chutoru z początków XIX wieku. Zaś pieśni kozackie w wykonaniu męskiej części obsady są tak znakomicie zaintonowane, że chciałoby się aktorów TZ słuchać i oglądać w takim wydaniu częściej (tu przede wszystkim świetny Piotr Bułka jako Kozak Dorosz).   Pewien niedosyt może pozostawiać jedynie kulminacyjna scena, w której wreszcie możemy ujrzeć tytułowego Wija – króla gnomów, utytłanego błotem niziołka z powiekami do ziemi. W tej roli, wymiennie, młodziutcy Ezra i Rema Kosowie. Dziecięce głosy odzywające się w chwili, wydawałoby się, największego natężenia grozy, wprowadzają swego rodzaju zgrzyt w zbudowany z taką pieczołowitością klimat spektaklu, a nagłe zakończenie sztuki nie pomaga w pozbyciu się tego ambiwalentnego odczucia.   Być może nieco szkoda, iż na rzecz pozostawienia widza z uczuciem niedopowiedzenia, twórcy zrezygnowali z zakończenia znanego z opowiadania, w którym wieść o wydarzeniach z cerkwi dociera do Kijowa. Jeden z kolegów Chomy kwituje: „A ja wiem, dlaczego zginął: bo się wystraszył. Gdyby się nie bał, nic by mu wiedźma nie zrobiła. (…) Znam się dobrze na tym. U nas przecie w Kijowie wszystkie baby (…) to wiedźmy.” W tym prostym, podszytym ironią rozumowaniu, wprost wyrażona zostaje platońska myśl, iż strach jest oczekiwaniem zła. A to często nosimy w sobie, w najdrobniejszych uczynkach, często nie zdając sobie z tego sprawy. Zaś demony naszej duszy mogą zmaterializować się przed nami w najmniej oczekiwanym momencie, niekoniecznie pod postacią najdziwniejszych straszydeł…   „Wij” to kolejna interesująca propozycja w, jakże już w tej chwili różnorodnym, repertuarze Teatru Zagłębia. Wybierając się na spektakl warto jednak dobrze rozważyć zabranie ze sobą swoich najmłodszych pociech, gdyż nie wszystkie sceny mogą być dla nich odpowiednie. Natomiast dorośli widzowie, spragnieni tajemnicy, grozy i magii, wywiedzionych z prostego, ludowego folkloru, z pewnością nie powinni poczuć się zawiedzeni.   Izabela Kieliś   foto: Maciej Stobierski   „Wij. Ukraiński horror”   Na podstawie opowiadania Mikołaja Gogola pt. „Wij”. Tłumaczenie: Jacek Partyka   reżyseria i adaptacja: Łukasz Kos scenografia i kostiumy: Paweł Walicki muzyka: Adam Świtała premiera: 21.11.2014   Obsada: Agnieszka Bałaga – Okońska — Druga Baba; Żyd – Karczmarz Ryszarda Bielicka-Celińska — Jedna Baba Joanna Niemirska (gościnnie) — Wiedźma; Panienka Michał Bałaga — Seminarzysta; Kozak Owerko Aleksander Blitek — Filozof Choma Brutus Piotr Bułka — Tyberiusz Horobiec; Kozak Dorosz Krzysztof Korzeniowski — Gogol Wojciech Leśniak — Rektor; Kozak Jawtuch zwany Kołtun Tomasz Muszyński — Teolog Chalawa; Kozak Spiryd Piotr Zawadzki — Seminarzysta; Człowiek o twarzy jak łopata; Setnik oraz Ezra Kos / Rema Kos

Gratka dla melomanów – unikatowy koncert Jose Cury

dodane 19.11.2014
[Region] Słynny śpiewak będzie koncertował w Polsce po raz pierwszy od wielu lat. Argentyńczyk miano jednego z najlepszych tenorów świata zdobył dzięki niezrównanym interpretacjom partii solowych w operach Verdiego, Pucciniego i operach francuskich. Jose Cura wystąpi w Zabrzu razem z sopranistką Agnieszką Kozłowską i tenorem Bogusławem Morką. Wykonawcom akompaniować będzie Cracow Event Orchestra, a orkiestrą, na zmianę z Maestro Cura, dyrygował będzie Sebastian Tarłowski. Unikatowy, bo jedyny taki koncert „Jose Cura i jego goście” rozpocznie się w sobotę 22 listopada br. o godz. 18:00 w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu. W programie wydarzenia znajdą się arie operowe, operetkowe oraz pieśni neapolitańskie i latynoskie. Światowej klasy tenor zaprezentuje się również w roli dyrygenta. - Każda działalność ludzka, która nie daje natychmiastowych rezultatów, lecz wymaga wielu lat wysiłku fizycznego i umysłowego, radości i bólu, śmiechu i łez, potu i krwi itp. prawdopodobnie przestanie istnieć, chyba że ludzkość unowocześni swoją mentalność. XXI wiek niesie ze sobą ogromny dostęp do technologii. To na razie dobrze, ale niestety, ta pozorna łatwość uzyskania dobrych wyników w jakiejś dziedzinie zabija zdolność do prawdziwego poświęcenia się. By zostać prawdziwym mistrzem w sztuce śpiewu operowego (to samo tyczy się instrumentalisty czy klasycznego tancerza) trzeba zainwestować wiele lat swojego życia w ćwiczenia, nie mówiąc już o opanowaniu samej techniki - mówi Jose Cura. Jose Cura jest śpiewakiem wyróżniającym się głosem pozostającym na długo w pamięci słuchaczy oraz aktorem, którego obecność na scenie wnosi oddech świeżego powietrza. Jako artysta łączy w sobie umiejętności reżysera, scenarzysty oraz muzyka doskonałego. Ta niespotykana kombinacja wszechstronności i charyzmy sprawia, że za każdym razem kiedy pojawia się na scenie, sala koncertowa jest wypełniona po brzegi. Jose Cura urodził się 5 grudnia 1962 r. w Rosario w prowincji Santa Fe. Jego talent muzyczny rozwijał się błyskawicznie: w wieku 12 lat rozpoczął naukę gry na gitarze pod okiem Juana di Lorenzo. W wieku 15 lat Jose zadebiutował jako dyrygent chóru, a rok później rozpoczął naukę kompozycji u Carlosa Castro oraz naukę gry na fortepianie w szkole Zulmy Cabrera. Wielką pasją nastoletniego Jose był sport – młodzieniec przez pewien czas rozważał nawet karierę zawodowego rugbisty, niemniej za radą swych nauczycieli poświęcił się muzyce. Bilety na wydarzenie z udziałem wielkiego tenora w cenie: 145, 165, 185 i 210 zł można nabyć na portalach: ticketpro.pl, bilety24.pl, kupbilet.pl oraz biletyna.pl. Bilety można również kupić w salonach Empik w całym kraju, sieci sklepów Media Markt, sieci sklepów Saturn oraz kasie Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu - ul. Gen. de Gaulle’a 17, tel. 32 271 56 41, 32 271 56 42. Bilety VIP – to wyłącznie 30 miejsc, pierwszy rząd, spotkanie z artystami po koncercie – w cenie 299 zł można nabyć tylko u organizatora koncertu. W sprzedaży znajdują się ostatnie miejsca VIP. Zamówienia grupowe (powyżej 20 osób, 10 % rabatu) oraz zapytania dotyczące innych informacji związanych z wydarzeniem prosimy kierować do organizatora: Agencja Artystyczna Monolit, tel. + 48 518 522 581, lub: www.monolitart.com.pl, biuro@monolitart.com.pl. (s) Foto: Agencja Artystyczna Monolit

Laur Konrada dla Renigiusza Brzyka

dodane 18.11.2014
[Region, Sosnowiec] Laur Konrada, główną nagrodę XVI Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Reżyserskiej „Interpretacje” w Katowicach, zdobył Remigiusz Brzyk. Dostał ją za reżyserię spektaklu „Koń, kobieta i kanarek” przygotowanego w Teatrze Zagłębia. O tym, kto zdobędzie Laur Konrada, decyduje pięcioosobowe jury. Jego członkowie wręczają reżyserowi, którego spektakl oceniają najwyżej, sakiewki z zawartością 10 tys. zł. Zwycięża ten, który otrzyma najwięcej sakiewek. W tym roku najwięcej, bo aż trzy z pięciu sakiewek, otrzymał właśnie Remigiusz Brzyk. Spektakl „Koń, kobieta i kanarek”. Stworzył razem z Tomaszem Śpiewakiem, autorem sztuki, nawiązującej do rozporządzeń, na mocy których w latach pięćdziesiątych wprowadzono w kopalniach zakaz pracy pod ziemią kobiet, koni i kanarków (górnicy łączą te zakazy i zwyczajowo nazywają je „3K”). Tomasz Śpiewak i Remigiusz Brzyk znani są już teatralnej widowni z odnoszącego sukcesy „Korzeńca”. Tym razem opowiedzieli historię patriarchalnej, górniczej rodziny. Używając kostiumu górniczego Śpiewak i Brzyk tworzą współczesną przypowieść o przemocy wobec kobiet i ich (ograniczonym) prawie do przerwania niechcianej ciąży. W przypowieści Tomasza Śpiewaka koń, kobieta i kanarek stają się metaforą rodziny. Remigiusz Brzyk spektakl wyreżyserował, był także współtworcą scenografii. W Teatrze Zagłębia spektakl „Koń, kobieta i kanarek” będzie można znowu zobaczyć 16 i 17 stycznia 2015 roku. (s) foto: Maciej Stobierski

Ukraiński horror w Teatrze Zagłębia

dodane 14.11.2014
[Region, Sosnowiec]   – W każdym horrorze, nawet złym, można znaleźć ten dobry haczyk, dobre zaczepienie gdzie człowiek zaczyna się bać. Jestem fanatykiem horrorów. Mnie fascynuje to, czego się ludzie boją, a  boją się niewiadomego, jakiejś tajemnicy. W teatrze można straszyć słowem, tym, co człowiek ma w sobie, co przeżywa  opowiadając swoją historię. Mnie bardzo urzeka atmosfera tego chutoru niby zwyczajna, sympatyczna, a taka groźna – mówi o najnowszym spektaklu Teatru Zaglębia Łukasz Kos, jego reżyser. 21 listopada na sosnowieckiej scenie będzie miała miejsce premiera sztuki Mikołaja Gogola „Wij. Ukraiński horror”. Jest to opowieść o trzech seminarzystach, którzy wyruszają na wakacje. Z początku nic nie zapowiada grozy. Dopiero gdy bohaterowie gubią drogę, widz przenosi się w dziwny, tajemniczy świat pełen folkloru ukraińskiej wsi, w którym pojawiają się potwory z wiedźmą na czele. Pojawia się też tytułowy wij – kim lub czym on jest i jaką rolę odegra w życiu jednego z seminarzystów? O tym trzeba się przekonać na własne oczy. Niesamowitość, groza, tajemniczość, magia połączona z folklorem – wszystkie te stany będą towarzyszyły widzom podczas oglądania tego spektaklu.     „Wij. Ukraiński horror” Mikołaj Gogol Reżyseria: Łukasz Kos Scenografia i kostiumy: Paweł Walicki Tłumaczenie: Jacek Partyka Muzyka i opracowanie muzyczne: Adam Świtała Obsada: Agnieszka Bałaga – Okońska, Ryszarda Celińska, Joanna Niemirska (gościnnie), Michał Bałaga, Aleksander Blitek, Piotr Bułka, Krzysztof Korzeniowski, Wojciech Leśniak, Tomasz Muszyński, Piotr Zawadzki   Premiera 21.11.2014   (s) foto. Maciej Stobierski
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl