Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Kultura

Nie wszystko jest tylko czarne bądź tylko białe

dodane 22.09.2015
[Sosnowiec]   Najnowsza propozycja sosnowieckiego Teatru Zagłębia to spektakl poświęcony świadkom Jehowy, a zatytułowany „Sala Królestwa”. Jego reżyserem jest Tomasz Śpiewak, znany między innymi ze współpracy z Remigiuszem Brzykiem przy takich głośnych sztukach jak „Korzeniec” czy „Koń, kobieta i kanarek”. Warto dodać, że omawiany spektakl to jego reżyserski debiut.   Tytuł nawiązuje do miejsca zebrań organizacji świadków Jehowy. Sala Królestwa jest obiektem użyteczności religijnej, służącym biblijnej działalności edukacyjnej prowadzonej przez świadków Jehowy i choć pierwsze takie obiekty zaczęły powstawać pod koniec XIX wieku ich nazwa pochodzi dopiero z roku 1935. Tematyka przedstawienia jest trudna. Świadkowie Jehowy budzili i budzą liczne kontrowersje. Przez jednych nazywani sektą, przez innych akwizytorami chodzącymi po domach. Podobno mają skuteczność lepszą niż CIA. Jest ich na świecie ponad 8,2 milionów.   Spektakl zbudowany jest z kilkunastu scenek rodzajowych z udziałem pani Doroty – w tej roli genialna Dorota Ignatjew – która zastanawia się nad przystąpieniem do zboru. Dorota rozmawia z braćmi i siostrami, a także z katolickimi księżmi. Zadaje pytania, drąży, ma wątpliwości. Największy problem ma oczywiście z zakazem transfuzji krwi. I choć przyznaje braciom rację w kilku aspektach, nie może pogodzić się ze śmiercią siostry Teodory (Edyta Ostojak) – poród wymagał cesarskiego cięcia, a to z kolei transfuzji krwi, której, ze względów religijnych i światopoglądowych, nie można było wykonać (zadziwiająca scena, w której w szpitalu zjawiają się „dobermany”, by pilnować i lekarza, by nie postąpił wbrew woli świadków, i pacjenta, by pod wpływem ostateczności nie zmienił zdania).   Dorota odwiedza także ośrodek w Nadarzynie, w którym w Biurze Oddziału funkcjonuje Służba Informacji o Szpitalach. Świadkowie Jehowy trzymają się Biblii jako podstawy wszystkich swoich wierzeń, za interpretację Pisma Świętego odpowiada Ciało Kierownicze , a jego tłumaczenie to tłumaczenie Nowego Świata. Wszelkie nauki wprowadzone przez Ciało Kierownicze obowiązują więc wszystkich świadków Jehowy jak właśnie sprawa transfuzji. Kwestie, które ich zdaniem nie zostały uregulowane w Piśmie Świętym, są pozostawione indywidualnej decyzji (osądowi własnego sumienia), ale – jak widzimy w spektaklu – nawet za palenie papierosów można być całkowicie wykluczonym ze zboru. „Sala Królestwa” to także oszczędna, ale zadziwiająca scenografia i przede wszystkim znakomita gra aktorska. Świetne aktorstwo, trafnie dobrana obsada, dobra, przejrzysta reżyseria z konsekwentnie poprowadzoną myślą i czytelnym przesłaniem. Scenografię stanowią pomalowane na pastelowo ściany sali zebrań z samymi krzesłami i stojakiem na „Strażnicę”. Niezwykle pomysłowo wykorzystano także wieszaki z koszulami jako metaforę podziału składników krwi.   Postaci bywają przerysowane. Aktorzy przeistaczają się raz w „fanatyków o wypranych mózgach”, raz w inteligentnych rozmówców, których cechuje logika wypowiedzi oraz celna i szybka riposta. Pastelowe stroje. Grzeczne, uładzone, mdłe. Świadkowie mają się nie wyróżniać. Nie mogą być próżni. Muszą być przezroczyści, jednakowi, nie rzucający się w oczy. Zawsze uczynni i uśmiechnięci. Niemal plastikowi. Przerysowane są także postaci księży (w tych rolach Piotr Bułka i Zbigniew Leraczyk) – rozmawiają przy suto zastawionym stole i obowiązkowym czerwonym winie, a więcej niż merytorycznych argumentów w ich opiniach pojawia się osobistych uprzedzeń, typu „groby mają skromne i burzą mi uporządkowanie architektoniczne głównej alei na cmentarzu”.   Mimo niezwykle trudnego tematu, Tomasz Śpiewak w swym spektaklu zachowuje obiektywizm. Pokazuje, że nie wszystko jest tylko czarne bądź tylko białe. Że każda ze stron ma swoje racje i czasami naprawdę trudno zdecydować, po której stronie leży logika – jak w scenie rozmowy na temat przyjmowania krwi. Czy gdyby lekarz ze względu na twoją wątrobę zabronił ci pić alkohol, to znaczy, że mogłabyś go przyjmować dożylnie? – pyta Dorotę siostra Teodora. Widz może zatem – niczym Dorota właśnie – miotać się pomiędzy racjami obu stron, wiedząc jednocześnie od początku, że żaden wybór nie będzie do końca słuszny. Zakończenie „Sali Królestwa” w pewnym sensie daje jednak odpowiedź, ale każdy widz może zinterpretować ją po swojemu.   Po raz kolejny ekipa Teatru Zagłębia udowadnia, że nie tylko komediami Sosnowiec stoi. Że nawet najbardziej wymagający widz znajdzie w propozycjach teatru ze stolicy Zagłębia Dąbrowskiego coś dla siebie.   Magdalena Boczkowska foto: Maciej Stobierski   „Sala Królestwa” -  Teatr Zagłębia w Sosnowcu reżyseria: Tomasz Śpiewak scenografia i kostiumy: Anna Met muzyka: Bartosz Dziadosz, konsultacje wokalne: Ewa Zug Obsada: Agnieszka Bieńkowska – siostra Bogumiła Maria Bieńkowska – siostra Monika Beata Deutschman – siostra Iwona Dorota Ignatjew – Dorota Edyta Ostojak – siostra Teodora Michał Bałaga – brat Piotr Piotr Bułka – brat Adrian / ksiądz Zbigniew Leraczyk – brat Ryszard / ksiądz Tomasz Muszyński – brat Daniel Jaś Bieńkowski – chłopiec Ivo Kołodziej – chłopiec prapremiera: 27.06.2015 premiera: 18.09.2015

Kobieta jest jak Sosnowiec – przyjdź na 30-lecie muzeum!

dodane 22.09.2015
[Sosnowiec] – Pałac Schoena wraz z otaczającym go parkiem to bez wątpienia wyjątkowe miejsce w Sosnowcu i mam nadzieję, że od września tego roku jeszcze bardziej zapisze się w państwa sercach poprzez wystawy, którymi będziemy próbowali do was dotrzeć – zapewnia czytelników „WZ” dyrektor Muzeum, Paweł Dusza.   – Już 24 września o godz. 18.00 zapraszam z całym zespołem na wernisaż wystawy „Kobieta jest jak Sosnowiec”, której kuratorem został Marek Zieliński, sosnowiczanin będący dyrektorem instytucji Ars Cameralis Silesiae Superioris. To dla nas wielki zaszczyt, jak również to, że możemy gościć tak wielu artystów, używających różnego języka wypowiedzi. Ponieważ sam tytuł wzbudza emocje, czasem może zdziwienie, dlatego tym bardziej wystawa, którą otwieramy nowy rozdział w historii 30-letniego sosnowieckiego Muzeum, jest dla nas tak ważna i czekamy na nią z niecierpliwością – wyjaśnia dyrektor. – Tytuł ekspozycji jest odwołaniem się do tomu wierszy znanego eseisty i dziennikarza Marcina Barana pt. „Sosnowiec jest jak kobieta” z roku 1992 i wszystkie prace nawiązują do jego poezji – dodaje Joanna Kunysz z Działu Edukacji i Promocji. – Miło nam ponadto poinformować naszych sympatyków, iż z sukcesem zakończyliśmy kilkumiesięczny remont naszego pałacu i mamy nadzieję, że nasi goście będą usatysfakcjonowani zmianami – dodaje. – Zależy nam na jak najczęstszej państwa obecności, dlatego serdecznie zapraszamy na czwartkowy wernisaż wystawy, jak również na finisaż, który odbędzie się 24 listopada w ramach Festiwalu Ars Cameralis – podkreśla Paweł Dusza. – Finisaż zostanie zorganizowany z uwagi na to, że niektóre dzieła będą powstawały przez cały okres trwania wystawy i ukończone właśnie z okazji festiwalu.   Już od wielu tygodni w Pałacu Schoena tworzy swoje dzieło malarz, grafik, plakacista i wykładowca katowickiej ASP Michał Minor, którego praca otwiera wystawę. Ekspozycja będzie zarówno próbą spojrzenia na fenomen stolicy Zagłębia jako zmieniającego się miasta, ale przede wszystkim spojrzeniem w głąb samego siebie, własnych pragnień, lęków, tęsknot i wzruszeń. Będzie również zaczynem wydobywania piękna z fascynującego miejsca, w którym przyszło nam żyć i pracować.   Na uroczystym otwarciu nowego sezonu w pałacu Schoena zostaną zaprezentowane prace tak znakomitych twórców jak: Natalia Bażowska, Judyta Bernaś, Mateusz Hajman, Zuzanna Janin, Michał Kopaniszyn, Dominika Kowynia, Janina Kraupe, Zofia Kulik, Jadwiga Maziarska, Michał Minor, Pola Negri, Wojciech Prażmowski, Matylda Sałajewska, Andrzej Tobis, Andrzej Urbanowicz, Karol Wieczorek i Jakob Zim.   Teresa Stokłosa

6. Metropolitalna Noc Teatrów

dodane 17.09.2015
[Region, Sosnowiec, Będzin] Spektakle „Wakacje z duchami” i „Eugeniusz Bodo – Czy mnie ktoś woła” w Teatrze Zagłębia, czy też „Opowieści z ulicy Brokatowej” w Teatrze Dzieci Zagłębia będzie można m.in. zobaczyć w zagłębiowskich placówkach w ramach 6. Metropolitalnej Nocy Teatrów, która odbędzie się z 26 na 27 września. Wydarzenie, które od swojej pierwszej edycji co roku przyciąga do teatrów tysiące widzów, proponuje nie tylko spektakle, ale także spotkania, warsztaty, rozmowy, pokazy, a także możliwość zajrzenia w przestrzenie teatralne, zwykle dla publiczności zamknięte. Tegoroczną edycję Metropolitalnej Nocy Teatrów zainaugurują „Wakacje z duchami”, prezentowane w Teatrze Zagłębia” w godz. 11.00 – 13.15. Kolejna propozycja Teatru Zagłębia to spektakl „Eugeniusz Bodo – Czy mnie ktoś woła”, który zostanie zaprezentowany w godz. 20.00 – 22.15. Będą też specjalne atrakcje, m.in. już w godz. 17.00 - 18.00 odbędzie się inscenizowany pokaz celebrycki z postaciami z przedstawień Teatru Zagłębia pod hasłem „Zrób sobie selfie z Gierkiem i nie tylko”. Od godz. 18.00 do 19.30 Teatr Zagłębia proponuje spotkanie pt. „Wbij się w kostium”, natomiast w godz. 18.30 - 19.00 każdy może zostać uczestnikiem zakulisowej rozgrzewki aktorskiej w ramach „Rozśpiewania z Eugeniuszem Bodo”. Ponadto Eugeniusz Bodo od godz. 22.00 będzie zapraszał do zrobienia sobie zdjęcia. Kolejna atrakcja sosnowieckiej sceny to projekcja spektaklu „Walizka” w ramach cyklu Teatroteka (spektakl niebiletowany), który rozpocznie się o godz. 23.00. Teatr Dzieci Zagłębia im. J. Dormana w Będzinie proponuje spektakl dla dzieci pt. „Opowieści z ulicy Brokatowej” w godz. 16.00 – 17.30. Atrakcją specjalną będzińskiej sceny będą całonocne zabawy teatralne: prezentacja technik lalkowych przez aktorów oraz zwiedzanie teatru z możliwością nocowania dzieci i rodziców w teatrze, na które wszyscy chętni są zaproszeni w godz 17.30 do... rana. – W tym roku zapraszamy na ponad 30 różnorodnych spektakli i dziesiątki atrakcji: warsztatów, wystaw, pokazów, happeningów, koncertów i spotkań z twórcami – mówi Małgorzata Mańka-Szulik, przewodnicząca zarządu Górnośląskiego Związku Metropolitalnego, który jest pomysłodawcą i współorganizatorem Metropolitalnej Nocy Teatrów. – Wydarzenia będą rozgrywać się na kilkunastu scenach i potrwają co najmniej do północy – zapowiada Małgorzata Mańka-Szulik. W tym roku Metropolitalną Noc Teatrów współtworzą: Bytomski Teatr Tańca i Ruchu ROZBARK, Gliwicki Teatr Muzyczny, Opera Śląska, Śląski Teatr Lalki i Aktora „Ateneum”, Teatr Korez, Teatr Mały, Teatr Nowy, Teatr Rozrywki, Teatr Śląski im. St. Wyspiańskiego, Teatr Zagłębia, a także Centrum Scenografii Polskiej Oddział Muzeum Śląskiego oraz gościnnie: Teatr Czarnego Tła, Teatr Bez Sceny, Teatr Dzieci Zagłębia, Teatr Żelazny, Centrum Kultury Katowice, Miejskie Centrum Kultury im. H. Bisty w Rudzie Śląskiej. Gliwicki Teatr Muzyczny zaprezentuje swój hit – musical „Miłość czyni cuda”. Większość atrakcji przygotowanych przez GTM związana jest z kulturą żydowską. Na warsztatach będzie można nauczyć się tradycyjnej wycinanki żydowskiej, tańca żydowskiego, a nawet liznąć hebrajskiego podczas zajęć językowych. Noc w GTM zakończy spotkanie z Maciejem Niesiołowskim, znanym publiczności z popularnych programów telewizyjnych z cyklu „Z batutą i humorem”. Spektakle taneczne to specjalność bytomskiego Teatru Rozbark. Podczas MNT będzie można zobaczyć dwa: „Sen’” w wykonaniu zespołu Integra i „democratic body” Anny Piotrowskiej. Przygotowano także warsztaty tańca współczesnego dla dorosłych. Po tanecznych wygibasach publiczność rozbawi Mariusz Kałamaga, a po północy będzie można wziąć udział w grze teatralnej pt. „Nocne podchody w Teatrze”. Opera Śląska, tradycyjnie już, zaprasza na liczne warsztaty i pokazy – plastyczne, charakteryzacji, śpiewu i tańca. Całość otworzy koncert operetkowo-operowy, a zakończy wspólne karaoke. Teatr Śląski, w tym roku, z częścią programu wyrusza poza swoją siedzibę – w Galerii Szyb Wilson pokaże „Morfinę” Stefana Twardocha, a na Nikiszowiec zaprosi na interaktywny spacer z opowieściami o ludziach i zdarzeniach ważnych dla tego miejsca. Działania artystyczne Centrum Scenografii Polskiej także przeniosą się na ulice i w inspirujące przestrzenie postindustrialne. Pod egidą Metropolitalnej Nocy Teatrów, choć nie nocą, a przed południem, w katowickiej dzielnicy Bogucice ożyją sceny z przeszłości, z codziennego życia – uliczne zabawy, śluby, występy grajków. Nocą zaś rozegrają się dwa niezwykłe spektakle – jeden w bogucickiej Porcelanie, a drugi w chorzowskiej Hucie Królewskiej. To tylko wybrane atrakcje 6. Metropolitalnej Nocy Teatrów. Każdy, kto sprawdzając repertuar, wybierze coś dla siebie poza Zagłębiem, może pojechać do teatru bezpłatnym autobusem. Fundatorem bezpłatnego transportu jest Górnośląski Związek Metropolitalny. Szczegóły na www.pelniakultury.pl.   (s)

Andrzej Dudek-Dürer w Galerii Extravagance

dodane 16.09.2015
[Sosnowiec] W piątek 18 września w Sosnowieckim Centrum Sztuki – Zamek Sielecki odbędzie się wernisaż wystawy prac Andrzeja Dudka-Dürera. Oficjalne jej otwarcie zaplanowane jest na godzinę 18.00, kto przyjdzie godzinę wcześniej, o 17.00, zostanie oprowadzony po wystawie przez samego autora. Kim jest kolejny artysta, goszczący w Sosnowieckim Centrum Sztuki? Poniżej jego sylwetkę i twórczość opisuje Małgorzata Malinowska-Klimek, kurator wystawy. Andrzej Dudek-Dürer jest uznanym artystą, prezentującym swoje prace i działania artystyczne na całym świecie. Postawę artysty, wynikającą z jego samoświadomości, cechuje powaga wobec własnego istnienia i działania. Jak sam wyznaje, sytuując się w opozycji do konsumpcjonizmu i destrukcji – dwóch skrajnych postaw wyniszczających człowieka – realizuje on ideę budowania samego siebie. Wiąże się to z samoakceptacją, ale również dyscypliną wewnętrzną. Artysta całkowicie podporządkował życie osobiste sztuce: ubranie, ciało i całe jego życie stają się dziełem sztuki. Stąd kontynuowane cykle: „sztuka butów”, „sztuka spodni”, „żywa rzeźba”. Powstaje sztuka totalna, obejmująca wszystkie aspekty istnienia człowieka i jego aktywności. Jako genezę takiej postawy wobec sztuki przytacza się prądy neoawangardy lat 70. XX wieku, poszukujące nowej duchowości, redefiniujące tradycyjne pojęcia gatunków sztuki, osoby artysty i samego dzieła jako efektu finalnego jego działań. Jednak sięgając głębiej, źródłem tak rozumianej sztuki jest przyjęcie za punkt wyjścia pewnika wyjątkowości osoby artysty – jego sfery emocjonalnej, intelektualnej, duchowej, co przenosi się także na postrzeganie jego cielesności i działań. Z osoby posiadającej umiejętności malowania lub rzeźbienia artysta przekształcił się w człowieka, który wie, rozumie, a samo jego istnienie jest już formą odniesienia się do otaczającego go świata. W kulturze europejskiej proces ten rozpoczął się w epoce renesansu, kiedy to artyści dzięki studiom nad przedmiotami humanistycznymi osiągnęli odpowiedni stopień samoświadomości. Trop ten jest ważny ze względu na postać A. Dudka-Dürera. Przekonania artysty charakteryzuje synkretyzm religijny; od 1969 roku wierzy on w reinkarnację. Uważa się za kolejne wcielenie Albrechta Dürera, stąd w jego twórczości tak wiele odniesień do dzieł tego renesansowego artysty. Drzeworyty, fotomontaże i instalacje wideo Andrzeja Dudka wchodzą w dialog z drzeworytami i obrazami Albrechta Dürera: ukazują ich nowe znaczenie, zmieniają kontekst kulturowy, poszukują świeżych interpretacji. Kontakt z tą sztuką jest niezwykłą i fascynującą przygodą intelektualną. Z kolei wysmakowana estetyka wskazuje na wartości głębsze, zgodnie z europejską tradycją traktowania piękna jako nośnika wartości duchowych. Wśród motywów łączących dzieła Dürera i Dudka jest wspólna fascynacja autoportretem. W toku swego rozwoju gatunkowego człowiek nauczył się zwracać szczególną uwagę na twarz swoich pobratymców. Na jej podstawie identyfikujemy jednostkowego osobnika, a dzięki obserwacji mimiki odczytujemy jego stany emocjonalne, interpretujemy je i przewidujemy zachowania. A jednak najwcześniejsi artyści z epoki paleolitu unikali tworzenia portretów, poprzestając na ideogramach ciała mężczyzny lub zgeometryzowanych ujęciach sylwetki kobiety. Działo się tak prawdopodobnie dlatego, że od czasu pierwszych prób artystycznych przedstawienie łączono z jakąś formą partycypacji w istnieniu bytu przedstawionego. Mechanizm ten miał działać dwukierunkowo: gesty, słowa, modlitwy za pośrednictwem obrazu miały docierać do pierwowzoru. Z upływem wieków, kiedy rozwinęła się sztuka przedstawieniowa, w świadomości człowieka wykiełkowało przekonanie o samoistnej, niezależnej od pierwowzoru egzystencji obrazu, obdarzonego jakąś formą własnej woli. Stąd liczne mity o rzeźbach (a później zabawkach), które się poruszają, kiedy ludzie na nie nie patrzą, o portretach, które mrugają do widza lub zmieniają wyraz twarzy. Podświadomie, z powodu widniejącej na portrecie twarzy poszczególne obrazy zaczęliśmy traktować jako osoby i zawiązała się z nimi więź emocjonalna. Autoportret jest szczególnym gatunkiem twórczości: artysta wybiera wyjątkowego modela, którym jest on sam i wobec którego nie jest przecież obojętny emocjonalnie, nawet jeśli przyjmie postawę krytyczną i zdystansowaną. Ponadto w tym wypadku artysta tworzy swoją podobiznę, która jako dzieło sztuki trafi prędzej czy później do rąk innych, obcych osób i będzie funkcjonować w odmienych środowiskach i kontekstach społecznych już bez swego pierwowzoru, będąc zarazem jego znakiem rozpoznawczym, wspomnieniem, a poprzez usilne trwanie – substytutem obecności. Albrechta Dürera uważa się za pierwszego artystę, który uczynił swój wizerunek samodzielnym tematem obrazu. Namalował ich kilka, z czego przynajmniej dwa weszły do kanonu naszej zbiorowej pamięci ikonicznej: Autoportret z 1498 roku, przechowywany w Muzeum Prado, oraz Autoportret z 1500 roku z kolekcji Starej Pinakoteki. Andrzej Dudek-Dürer odnosi się do nich w sposób twórczy, dyskursywny, nadając im piętno własnej drogi rozwoju artystycznego. Z drugiej strony, niezwykle często sam sięga po swój wizerunek, wykorzystując go na wiele sposobów. Niekiedy bada świat poprzez badanie samego siebie, zarówno w sensie dokumentalnym, jak i kreacyjnym. Wykorzystując siebie jako przykładowy egzemplarz, poszukuje tego, co jest powszechnym udziałem ludzkości. Doświadcza tego co prawda ten indywidualny człowiek, ale pozostający w duchowym związku z całym wszechświatem. Innym razem własny wizerunek jest znakiem obecności w konkretnym miejscu świata – obecności fizycznej lub duchowej. Wizerunek ten alienuje się, zaczyna żyć własnym życiem, jednocześnie nadając obcym krańcom świata „pieczęć” obecności A. Dudka-Dürera. Andrzej Dudek-Dürer posługuje się różnorodnymi mediami: grafiką, muzyką, fotografią, instalacjami, wideo, budową „instrumentów metafizycznych”. Warto podkreślić, że artysta przejawia autentyczność we wszystkich swoich działaniach. Konstruując wystawę w Galerii Extravagance w Sosnowieckim Centrum Sztuki – Zamek Sielecki staraliśmy się zachować tę multimedialną, polifoniczną formę wypowiedzi A.D.-D. Dzięki temu zwiedzający będą mieli możliwość w pełni doświadczyć sztuki tego niezwykle oryginalnego artysty. Małgorzata Malinowska-Klimek

Anna Dymna gościem sosnowieckiej książnicy

dodane 15.09.2015

Jesienne pokazy spektaklu „Sala Królestwa”

dodane 14.09.2015
[Region, Sosnowiec] Już 18 września o godz. 19:00 w sosnowieckim Teatrze Zagłębia zostanie zaprezentowany spektakl „Sala Królestwa”, najnowsza sztuka w reżyserii Tomasza Śpiewaka, która prapremierę miała 27 czerwca. Kolejne jesienne pokazy „Sali Królestwa” odbędą się 19 września o godz. 18:00, 2 października o godz. 19:00 i 3 października o godz. 18:00.   „Sala Królestwa” to opowieść o świadkach Jehowy – ludziach, którzy są wśród nas, pukają do naszych drzwi, chcą z nami rozmawiać. Wyobrażenia na ich temat są różne – z jednej strony postrzegani są jako serdeczni i uczynni ludzie, a z drugiej jako otumanieni przez religijną organizację. Zasady wiary, jakie ich obowiązują, wzbudzają mniejsze lub większe wątpliwości. Jednak aspektem, który wywołuje szczególne kontrowersje, jest bezwzględny zakaz transfuzji krwi, dotyczący wszystkich świadków.   – Punktem wyjścia do powstania spektaklu była historia z życia – krewna bliskiej mi osoby zmarła przy porodzie. Była świadkiem Jehowy i nie zgodziła się na transfuzję krwi. Ten spektakl jest próbą zrozumienia tego, co wydarzyło się w szpitalu. Co o tym sądzę? Czy mam prawo oceniać jej wybór? Czy w ogóle w sposób racjonalny mogę zrozumieć czyjąś głęboką wiarę? I to, z czego wynikają zakazy, które większość niewyznawców określa jako kontrowersyjne lub nawet fanatyczne? – wyjaśnia autor i reżyser „Sali Królestwa”, Tomasz Śpiewak.   Przygotowując się do pracy, uczestniczył w zebraniach świadków Jehowy w sali królestwa oraz w studiach biblijnych. Rozmawiał również z obecnymi i byłymi świadkami oraz, na temat transfuzji, z lekarzami. Tomasz Śpiewak jest dramaturgiem, autorem adaptacji teatralnych i tłumaczem. Współpracuje m. in. z Remigiuszem Brzykiem, Michałem Borczuchem, Barbarą Wysocką i Anną Smolar. Jest autorem, „Konia, kobiety i kanarka” oraz adaptacji „Korzeńca”, nagradzanych spektakli Teatru Zagłębia. „Sala Królestwa” jest jego debiutem reżyserskim.   Scenografię i kostiumy do spektaklu przygotowała Anna Met, na stałe współpracująca m.in. z Natalią Korczakowską i Iwanem Wyrypajewem. W 2011 roku zadebiutowała jako twórca scenografii i kostiumów w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej. Jest absolwentką wydziału scenografii warszawskiej ASP.   Muzykę skomponował Bartosz Dziadosz, twórca projektu PLEQ. Reprezentuje eksperymentalny nurt w muzyce elektronicznej. W swoich kompozycjach łączy elementy drone, downtempa oraz abstrakcyjny glitch i modern classical. Wydał płyty w różnych wytwórniach na całym świecie. Na stałe współpracuje z Michałem Borczuchem.   Tomasz Śpiewak „Sala Królestwa” Reżyseria: Tomasz Śpiewak Scenografia: Anna Met Muzyka: Bartosz Dziadosz Konsultacje wokalne: Ewa Zug Obsada: Agnieszka Bieńkowska, Maria Bieńkowska, Beata Deutschman, Dorota Ignatjew, Edyta Ostojak, Michał Bałaga, Piotr Bułka, Zbigniew Leraczyk, Tomasz Muszyński Statystowanie: Jaś Bieńkowski/Ivo Kołodziej (gościnnie) Najbliższe pokazy: 18 września, godz. 19:00; 19 września, godz. 18:00; 2 października, godz. 19:00; 3 października, godz. 18:00   (s) foto: Maciej Stobierski

Teatr mój widzę ogromny...

dodane 14.09.2015
[Sosnowiec] W Miejskiej Bibliotece Publicznej w Sosnowcu, w budynku Biblioteki Głównej przy ul. Zegadłowicza 2, we wtorek 15 września o godz. 12.00 odbędzie się wernisaż nowej wystawy zatytułowanej „Teatr mój widzę ogromny. 250 lat polskiej sceny narodowej”. Otwarcie wystawy zainauguruje szereg imprez zorganizowanych w ramach I Sosnowieckiej Jesieni Teatralnej.   Wystawa prezentuje najważniejsze wydarzenia i zjawiska w historii polskiego teatru, od początku istnienia sceny narodowej, aż po dzień dzisiejszy. Bogaty materiał ikonograficzny i piśmienniczy zaprezentowany w fotoramach i gablotach przypomina najważniejsze zjawiska w historii teatru polskiego oraz sylwetki reżyserów, scenografów i aktorów, których artystyczna wizja teatru przyczyniła się do pojawienia się nowatorskich inscenizacji wielkich dzieł dramatu polskiego.   Otwarciu wystawy towarzyszyć będzie prezentacja multimedialna „Ludzie teatru rodem z Zagłębia”, która przybliży uczestnikom sylwetki mniej i bardziej znanych Zagłębiaków związanych z polskimi scenami teatralnymi.   Wystawę przygotowano ze zbiorów MBP w Sosnowcu oraz Biblioteki Śląskiej w Katowicach. Kuratorem wystawy jest Aneta Śnieg, aranżacja plastyczna jest dziełem Alicji Ludwichowskiej i Magdaleny Miski. Ekspozycję można zwiedzać od 15 września do 13 listopada br. w gmachu Biblioteki Głównej przy ulicy Zegadłowicza 2 w godzinach otwarcia biblioteki, tj.: pn, wt, śr, pt 10.00-19.00, czw, sob 10.00-15.00.   Wystawa stanowi część projektu MBP „I Sosnowiecka Jesień Teatralna", dofinansowanego ze Środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach konkursu grantowego „Teatr 2015 – Promesa: 250-lecie teatru publicznego w Polsce. Edukacja teatralna".   (s)  
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl