Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: Kultura

Jutro premiera nowej płyty Natural Mystic

dodane 30.07.2014
[Region, Sosnowiec] W czwartek 31 lipca podczas XX Przystanku Woodstock będzie miała miejsce premiera nowego albumu pt. „Medycyna Ostateczna” sosnowieckiej grupy Natural Mystic, mającej swoją salę prób w Energetycznym Centrum Kultury. Premierowy koncert odbędzie się na scenie Pokojowej Wioski Kryszny o godzinie 20:40. Na scenie wraz zespołem wystąpią gościnnie: Ewa Wałecka (Warsaw Village Band), Robert Brylewski (Izrael, Brygada Kryzys), Włodzimierz Kinior Kiniiorski (Izrael) oraz sekcja dęta: Michał Michota, Filip Racinowski Krzysztof Błaszczak (Dubska). „Medycyna Ostateczna” to najnowsza, trzecia w dorobku, płyta sosnowieckiej grupy Natural Mystic, będąca zapisem twórczości z lat 2010-2013. Część utworów fani zespołu mogli już usłyszeć na koncertach, część na pewno pozytywnie zaskoczy słuchaczy. Nagrana została na żywo w warszawskim LUBIĘ WĄCHAĆ WINYL STUDIO, gdzie w rolę producenta wcielił się niezastąpiony Mariusz Dziurex Dziurawiec Activator, odpowiadający również wraz ze Smokiem za Mix i Mastering krążka. Na płycie usłyszymy 10 utworów, o trudnej do sklasyfikowania stylistyce – sporo połamanych rytmów, trochę romansu z dub'owymi przestrzeniami, punkowa energia z dodatkiem jazzowego sosu. Słyszalne są też delikatne echa Nicka Cave'a, Portishead czy Led Zeppelin. Na „Medycynie Ostatecznej” znalazł się zagrany we własnej interpretacji numer „Hard to say” grupy Izrael z gościnnym udziałem Roberta Brylewskiego i Włodzimierza Kiniora Kiniorskiego. Gości jest więcej – subtelne orkiestracje smyczkowe zagrała Ewa Wałecka z Kapeli ze Wsi Warszawa, a szalone dęciaki czasem rodem z Bałkanów pojawiły się za sprawą sekcji dętej z zespołu Dubska. Po raz kolejny Naturale weszli do studia tylko z instrumentami akustycznymi - w rozległej panoramie dwie gitary akustyczne, bliżej środka twardy osadzony bit perkusji z miękkim niskim kontrabasem, a wokół nieobliczalny akordeon. Nad wszystkim królują wokale Gabi i Kinka. Teksty Kinka oscylują na pograniczach snu i jawy, wojowniczego patosu i dziecinnej naiwności, zrozumienia i niezrozumienia. Są niejednoznaczną zagadką, której kolejnych rozwiązań wraz z odbiorcą poszukuje i uczy się również ich autor. Są bardzo osobiste, ale zarazem starają się uchwycić coś ponad jednostkowym „ja”, obrazując melodyjność nastroju władającego daną chwilą twórczą. Płyta jest do kupienia w Pre-orderze: http://punkshop.pl/kategoria/pre-ordery/p/medycyna_ostateczna,natural_mystic,27292 . Fanpage zespołu: https://www.facebook.com/NaturalMysticPl.   Piotr Krawczyk    

„Wszystkie kolory Czarnego Lądu” w Będzińskich Podziemiach

dodane 24.07.2014
[Będzin]   „Wszystkie kolory Czarnego Lądu” to nazwa wystawy z Muzeum Historii Kielc, która przywędrowała do Muzeum Zagłębia w Będzinie. Wystawę składającą się ze zdjęć autorstwa Anny i Szymona Myślińskich można zobaczyć w Będzińskich Podziemiach.   – W Afryce urzeka nas bezmiar przestrzeni, życzliwość mieszkańców i brak pośpiechu – podkreślają autorzy wystawy poświęconej temu kontynentowi. Wystawę prezentującą „Czarny Ląd” podzielono na pięć kolorów, które mają pomóc poznać kolejno: Maroko, Etiopię, Tanzanię, Malawi oraz Mozambik. – W związku z tym, iż w podziemiach temperatura jest niska, to dla kontrastu muzeum proponuje wystawę o tematyce egzotycznej, która niewątpliwie ociepli atmosferę i umili zwiedzanie obiektu – informuje Joanna Kobryń, specjalista do spraw promocji z będzińskiego Muzeum Zagłębia. Afryka, największy kontynent na świecie, którego historia sięga niemal 4 milionów lat, określana jest krainą kontrastów. Jakiż inny kontynent może poszczycić się takimi bogactwami naturalnymi i podobną różnorodnością grup etnicznych.   – Wystawa nie tylko zachęca nas do zapoznania się z pięknymi krajobrazami, ale również pokazuje jak żyją zwykli ludzie, tacy jak my – zaznacza Joanna Kobryń. – Pomimo że jest czas urlopowy, to nie każdy ma możliwość wybrać się na wymarzone wakacje. Tu chociaż przez chwilę możemy oderwać się od codziennych spraw i przenieść się w tak dalekie kraje i poczuć nutę wakacji – zachęca do odwiedzenia wystawy Kobryń. (maj)

Dąbrowianin na scenie Męskiego Grania 2014

dodane 23.07.2014
[Region, Dąbrowa Górnicza] Już w tę sobotę o godzinie 17:00 rusza chorzowska odsłona Męskiego Grania, imprezy którą tegoroczną edycję promuje m.in. Dawid Podsiadło, wokalista, kompozytor, autor tekstów oraz rodowity dąbrowianin.   – W chorzowskim kompleksie Sztygarka zaprezentuje się zespół Dezerter, z którym wystąpi Lech Janerka, Jazzombi!e, trio „Makowiecki Skrzek Komendarek”, Pablopavo, któremu towarzyszyć będzie SKUBAS, Pustki z gościnnym udziałem Wojciecha Waglewskiego, projekt Waglewski Fisz EMADE i zwycięzca Nowego Męskiego Grania, skład The Freuders – informuje organizator koncertu. Męskie Granie to nieustannie zmieniający się projekt, który corocznie zaskakuje swoich fanów nowymi elementami. Koncert w Chorzowie jest numerem cztery na trasie, stanowiąc jednocześnie jej półmetek. Do tej pory artyści zaprezentowali się w Sopocie, Krakowie i Poznaniu. Tym, którym nie uda się załapać na sobotni koncert, pozostaje wybranie się do Warszawy, Wrocławia bądź Żywca, gdzie w sierpniu zawita MG. Wśród znanych i cenionych artystów Męskiego Grania znalazł się też dąbrowianin Dawid Podsiadło, nagrodzony w tym roku aż czterema Fryderykami, jeden z najciekawszych młodych polskich muzyków. – Nie idzie na kompromis, swojego stylu szuka na własną rękę, odważnie przecierając muzyczne szlaki. Inspiruje go twórczość Juliana Casablancasa, zarówno jego solowe projekty, jak i nagrania z The Strokes. Głos Podsiadło nieustannie intryguje i na długo zapada w pamięć. Doceniają go fani i krytycy. Debiutancka płyta artysty Comfort and Happiness w kilka miesięcy po premierze zdobyła status potrójnej platyny za ponad 90 tysięcy sprzedanych egzemplarzy – podkreślają organizatorzy Męskiego Grania. Dawid jest jednym z dziesięciu artystów wychodzących w skład „Męskie Granie Orkiestra”, czyli zespołu specjalnie stworzonego na tegoroczną trasę koncertową. Takie muzyczne osobowości jak: Smolik, Brodka, Olaf Deriglasoff, Piotr EMADE Waglewski, Michał Sobolewski, Krzysztof „ZALEF” Zalewski, Michał „FOX” Król, Miłosz Pękala oraz Łukasz Korybalski wraz z Dawidem Podsiadło stworzą wyjątkową mieszankę stylów łamiącą muzyczne bariery i stereotypy występując razem na jednej scenie. – Ta supergrupa w żaden sposób nie daje się zaszufladkować i wymyka się wszelkim schematom. Jej siła tkwi w synergii osobowości, talentu i wrażliwości jej członków, co udowodnią interpretując legendarne utwory polskiej sceny muzycznej – informują organizatorzy imprezy muzycznej. – W Chorzowie Męskie Granie Orkiestra wspierać będą Wojciech Waglewski, SKUBAS oraz Natalia Grosiak – dodają. Męskie Granie to nie tylko rewelacyjna muzyka, to również wyjątkowa oprawa multimedialna. – W tym roku na scenie wyświetlane są projekcje, które wpisują się w tematykę wykonywanego utworu, tworząc niepowtarzalną całość. Reżyserem koncertów Męskiego Grania 2014 został Kobas Laksa, scenograf, fotograf oraz twórca filmów fabularnych i eksperymentalnych. O scenografię wydarzenia zadba natomiast jeden z najwybitniejszych polskich designerów Robert Majkut, a o oprawę świetlną uznany fotograf i reżyser światła Jan Holoubek – informują organizatorzy. Więcej o Męskim Graniu na: www.meskiegranie.pl.   (maj)  

Z cyklu „Sosnowieckie Sacrum”

dodane 22.07.2014

Horror rodem z Będzina

dodane 15.07.2014
[Region, Będzin] Na co dzień pracuje w szkole, gdzie pełni funkcję wychowawcy, a także nauczyciela etyki. Po lekcjach zasiada do pisania powieści „z dreszczykiem”. Ma już na swoim koncie kilka wydanych książek. Jako filozof z wykształcenia, zaczynał od pisania właśnie o filozofii, ale to powieści grozy pasjonują go najbardziej i to one sprawiły, że zainteresowały się jego twórczością uznane wydawnictwa oraz czytelnicy. Obecnie Łukasz Henel, bo o nim mowa, pracuje nad kolejną powieścią grozy, której akcja umiejscowiona jest w realiach lat 50. ubiegłego wieku, oraz zapowiada książkę, której akcja będzie umiejscowiona w Będzinie lub Sosnowcu. Łukasz Henel pochodzi z Będzina. Tu jest jego rodzinny dom, tu ukończył III Liceum Ogólnokształcącego im. C.K. Norwida. Po osiągnięciu pełnoletniości wyjechał na studia do Zielonej Góry, gdzie uzyskał tytuł magistra filozofii, by następnie w Poznaniu ukończyć studia podyplomowe na kierunku informatyka i technologia informacyjna dla nauczycieli. – Po ukończeniu studiów przystąpiłem do pisania książek o filozofii. Pierwsza z nich, „Lekcja filozofii” była skierowana do młodzieży gimnazjalnej i miała na celu przekonanie jej, że filozofia nie jest ani tak trudna, ani tak nudna, ani nieprzydatna jak się powszechnie uważa – opowiada o początkach swojej literackiej pasji Łukasz Henel. – Dostrzegając na polskim rynku braki podręczników do filozofii zdecydowałem się napisać „Wśród mędrców starożytności”. Niestety, musiałem liczyć się z faktem, że zapotrzebowanie nie będzie duże, bowiem w Polsce praktycznie nigdzie w szkołach nie uczy się filozofii – stwierdza. W następnej kolejności przyszedł czas na powieść grozy. – To mój ulubiony gatunek literatury rozrywkowej. Jestem wielbicielem Stephena Kinga, Grahama Mastertona i Deana Koontza. Chciałem udowodnić sobie i innym, że Polacy również potrafią tworzyć grozę i horror. Zabrałem się intensywnie do pisania, i w przeciągu roku napisałem dwie książki: „On” i „Szkarłatny blask”. Pierwsza z nich ukazała się nakładem wydawnictwa Videograf z Chorzowa, a drugą opublikował Zysk i S-ka z Poznania. Książki zebrały wiele pozytywnych opinii i po niedługim czasie zaczęły napływać maile od przestraszonych czytelników, co dla autora horrorów jest prawdziwym komplementem. W międzyczasie publikowałem również opowiadania, m.in. w „Nowej Fantastyce” oraz magazynach literackich „Qfancie” i „Esensji” – wylicza swój dorobek literacki będziński pisarz dodając, że zawodowo trudni się także pisaniem tekstów na zamówienie: – Najczęściej są to oferty reklamowe, artykuły tematyczne oraz charakterystyki najrozmaitszych produktów od ras psów począwszy, a na kotłach grzewczych skończywszy. Zajmuję się więc „ubieraniem” w ładne słowa wszystkiego, co można sprzedać. Obecnie Łukasz Henel pracuje nad kolejną powieścią grozy, której akcja umiejscowiona jest w realiach lat 50. ubiegłego wieku. Ma to być horror z historią w tle, w stylu retro, zawierający oprócz elementów fantastycznych wiele nawiązań do rzeczywistych zdarzeń i realnie istniejących miejsc. – Myślę również o kolejnej książce, której akcja mogłaby zostać umiejscowiona w Będzinie lub Sosnowcu. W moim przekonaniu post-industrialny krajobraz Zagłębia może być świetnym tłem dla powieści „z dreszczykiem”. Już raz wykorzystałem ten motyw pisząc jedno ze swoich najbardziej udanych opowiadań „Wampir ze Śląska”, które ukazało się w „Nowej Fantastyce” – zapowiada. Poza twórczością liretacką Łukasz Henel staram się utrzymywać stały kontakt z czytelnikami, prowadząc stronę internetową www.lukasz-henel.pl, posiada swój fanpage na Facebooku oraz pisze bloga poświęconego etyce i filozofii w szkole. – Mój oficjalny profil można znaleźć również w serwisie www.lubimyczytać.pl – dodaje.   (s)  

Święty Wojciech na monetach z Łośnia

dodane 14.07.2014
[Region, Dąbrowa Górnicza] Dzięki współpracy z Muzeum Miejskim „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej, w katowickim Muzeum Śląskim można zobaczyć istne skarby archeologiczne. Wystawa „Oblicza świętego Wojciecha na monetach Bolesława Kędzierzawego”, to fotografie i eksponaty wybranych denarów, będących częścią tzw. „Skarbu hutnika. Dzięki tej ekspozycji zwiedzający dowiedzą się także, jak średniowieczna technika bicia monet wpływała na różnice w ich wyglądzie.   „Skarb hutnika” został znaleziony podczas wykopalisk w 2006 r. w Dąbrowie Górniczej-Łośniu. W skład tego znaleziska z XII w., prócz około dwóch kilogramów bryłek srebra, wchodzi ponad tysiąc srebrnych monet książąt piastowskich, Władysława Wygnańca i Bolesława Kędzierzawego. To bogactwo, o ogromnej wartości zarówno historycznej jak materialnej, ukryto przed wiekami w glazurowanym, luksusowym na owe czasy naczyniu. Odkrycia te dowodzą wielkiego znaczenia tego rejonu Zagłębia jako wiodącego ośrodka hutnictwa srebra i garncarstwa w ówczesnej Polsce.   Na jednym z typów monet wchodzących w skład skarbu - denarze księcia Bolesława Kędzierzawego - widnieje wizerunek głowy św. Wojciecha, umieszczonej prawdopodobnie w relikwiarzu. Takich, z pozoru identycznych, monet jest w „Skarbie hutnika” ponad czterysta. Okazuje się, że spośród nich udało się wyodrębnić siedemdziesiąt dwa warianty przedstawień głowy patrona naszego kraju. Jest to związane ze średniowieczną techniką bicia monet. Tłoki, służące do ich wybijania, dość szybko się zużywały. Pękały po wybiciu maksymalnie kilku tysięcy sztuk denarów. Najprawdopodobniej na podstawie zepsutego tłoka mincerz musiał sporządzić nowy, który często różnił się w szczegółach od pierwowzoru.   Na wystawie w Muzeum Śląskim dąbrowscy muzealnicy zaprezentowali również wyobrażenia postaci świętego, znajdujące się na monetach z mennic Władysława Wygnańca. Oprócz fotografii i wybranych denarków można ponadto obejrzeć liczne przykłady innych cennych zabytków, pozyskanych podczas łosieńskich wykopalisk. Ekspozycja jest czynna do 31 sierpnia.   TERESA STOKŁOSA    

Muzealne ekspozycje, które połączyła... kawa

dodane 11.07.2014
[Region, Będzin]   W Muzeum Zagłębia w Będzinie 18 lipca o godz. 17. 00 odbędzie się wernisaż wystawy prac Natalii Jankowskiej-Urant pt. „Impresje pachnące kawą i herbatą” oraz finisaż wystawy „Młynki małe i duże z kolekcji Zbigniewa Niedbały”, którą można było oglądać w Muzeum od końca czerwca. Obie niezwykle ciekawe ekspozycje łączy jedna z najpopularniejszych używek na świecie – kawa. Nazwa kawy pochodzi prawdopodobnie od arabskiego słowa kahve. Pobudzający napój sporządzony z ziaren kawowca pojawił się w Polsce w drugiej poł. XVII w. po bitwie pod Wiedniem, choć wcześniej znana była regionalnie, np. w Kamieńcu Podolskim. Wielkimi miłośnikami kawy byli Jan III Sobieski, Bohdan Chmielnicki, a także kardynał Aldobrandini, późniejszy papież Klemens VIII, który gościł na będzińskim zamku jako legat papieski w 1589 r. Natalia Jankowska-Urant wykorzystuje kawę w nietypowy sposób – maluje nią obrazy. Do malowania używa kawy od różnych producentów, polskich i zagranicznych To, że na obrazach widać różne odcienie, to – jak mówi – jej wielka tajemnica malarska. Jej obrazy kawą malowane przedstawiają przede wszystkim krajobrazy i przyrodę. Prace balansują na pograniczu realizmu i abstrakcji. Dlaczego kawa? Pani Natalia brała kiedyś udział w zajęciach prowadzonych przez artystkę z Akademii Sztuk Pięknych, która zwróciła uwagę słuchaczy na to, że kiedyś obrazy malowało się wyłącznie naturalnymi barwnikami. Pani Natalia wybrała kawę i herbatę, choć zdarza jej się również malować wywarem z cebuli i kawą z sokiem z buraków. Maluje również obrazy farbami olejnymi. Natalia Jankowska-Urant jest jaworznianką, absolwentką Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego, Architektury Wnętrz Centrum Nauki i Biznesu w Katowicach oraz Podstawowej Szkoły Muzycznej w Jaworznie. Z zawodu jest mikrobiologiem, a z pasji i zamiłowania – malarką. Zdobyła wiele nagród zarówno na międzynarodowych jak i polskich konkursach. Należy tu wymienić I miejsce w konkursie malarskim im. Władysława Ślewińskiego „Kwiaty polskie na Mazowszu", czy I miejsce w konkursie malarskim organizowanym przez Ambasadę Meksyku w Polsce. Artystka jest członkinią Stowarzyszenia Twórców Kultury w Jaworznie. Zbigniew Niedbała pochodzi z Wojkowic, na co dzień pracuje jako weterynarz. Od ponad dwudziestu lat zbiera młynki do kawy i pieprzu z całego świata. Pierwszy młynek dostał od swojej babci. Obecnie w jego „zakręconej” kolekcji znajduje się ponad półtora tysiąca młynków. Część z tego olbrzymiego zbioru, ok. 300 eksponatów, można zobaczyć w Pałacu Mieroszewskich na wystawie. Przeważają młynki drewniane, ale znajdziemy również młynki wykonane z mosiądzu, miedzi, stali, alabastru, porcelany oraz tworzyw sztucznych. Zwiedzając wystawę podziwiamy mnogość form, kształtów, modeli i kolorów tych domowych urządzeń. Są młynki w kształcie lampy, kurków mocowanych przy kranie, rosyjskich Matrioszek. Najmniejsze mają wielkość temperówki – podobno im mniejszy młynek tym wyższa cena. Najstarsze i najcenniejsze pochodzą z XIX wieku. Czyszczenie z kurzu całej kolekcji zajmuje ok. 7 godz. – Serdecznie zapraszamy na wernisaż w Pałacu Mieroszewskich osoby interesujące się sztuką nowoczesną, kolekcjonerów oraz miłośników kawy i herbaty – zachęca Agnieszka Milka z Działu Edukacji w Muzeum Zagłębia w Będzinie.   (s)  

Teatr Zagłębia zakończył sezon kolejną nagrodą

dodane 02.07.2014
[Region, Sosnowiec] Sosnowiecki teatr zakończył sezon nagrodą w 20. Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Wyróżnienie za rolę Migawki w spektaklu „Najmniejszy bal świata” Maliny Prześlugi w reż. Anety Głuch-Klucznik otrzymała Edyta Ostojak. Teatr Zagłębia jako jedyny teatr z województwa śląskiego zakwalifikował się do finałowej dwunastki konkursu.   Po obejrzeniu dwunastu spektakli finałowych decyzję o przyznaniu nagród podejmowało jury w skałdzie: Sławomira Łozińska, Maciej Nowak, Tadeusz Nyczek, Bożena Sawicka i Jacek Wakar. Ogłoszenie werdyktu Jury 20. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej miało miejsce 1 lipca o godzinie 19:00 w Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego. Laureaci nagrody odebrali z rąk: Małgorzaty Omilanowskiej - ministra kultury i dziedzictwa narodowego, Doroty Buchwald -dyrektora Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego oraz Jacka Sieradzkiego - koordynatora merytorycznego konkursu. Ogólnopolski Konkurs na Wystawienie Sztuki Współczesnej ma na celu nagradzanie najciekawszych poszukiwań repertuarowych w polskim teatrze, wspomaganie rodzimej dramaturgii w jej scenicznych realizacjach oraz popularyzację polskiego dramatu współczesnego. Efektem konkursu, powołanego przez ministra Kazimierza Dejmka w 1994 roku, jest stały i wyraźny wzrost liczby tekstów polskich autorów na rodzimych scenach.   Konkurs organizowany jest przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego.   (s) foto: Maciej Stobierski

Rywalizowali miłośnicy słowa poetyckiego

dodane 01.07.2014
[Region, Będzin] „Poezjo! Czyś jest tylko słów igraszką!”. Te słowa Władysława Stefana Sebyły stały się inspiracją VII edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Władysława Stefana Sebyły. Konkurs odbył się w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Będzinie pod honorowym patronatem prezydenta miasta Łukasza Komoniewskiego   Będzin pod koniec czerwca gościł poetów z całej Polski. Zaproszeni z Turku, Wrocławia, Warszawy, Krakowa, Lublina, Morynia i wielu innych miast twórcy przyjechali na finał siódmej już edycja konkursu, organizowanego przez będzińską książnicę, Urząd Miejski w Będzinie oraz Towarzystwo Historyczne im. Szembeków w Warszawie.   Będziński konkurs poetycki, który adresowany był do wszystkich miłośników słowa poetyckiego, od tego roku nosi imię Władysława Stefana Sebyły. Popularyzacja wartości literackich dorobku poety oraz zachęcanie do świadomych poszukiwań i wyborów w obszarze współczesnej poezji lirycznej połączone z integracją środowiska literackiego to główne cele towarzyszące konkursowi.   Wśród 85 zestawów wierszy autorów, które wpłynęły na konkurs z całej Polski(Sieradz, Lublin, Mysłowice, Piaseczno, Turek, Nowy Sącz, Zawiercie, Równe, Dębica, Ruda Śląska, Warszawa, Lubsko, Sosnowiec, Zabłudów, Dąbrowa Górnicza, Tarnowskie Góry, Lądek Zdrój, Toruń, Mszana Dolna, Gliwice, Krosno, Nowa Huta, Olkusz, Płock, Wrocław, Bircz, Radom, Przemyśl, Sulejówek, Zielątkowo, Kielce, Sanok, Gdynia, Białobrzegi, Kraków, Tłuszcz, Tarnobrzeg, Czeladź, Białystok, Mogilno, Dębica Kaszubska, Kołobrzeg, Kraków, Zabrze, Grojec, Golkowice, Lżaska, Niwiska, Zduńska Wola, Moryń, Kobyłka, Gogów, Jaworzno) oraz z zagranicy ( Irlandia) jury wyłoniło 7 laureatów nagród i wyróżnień, w tym laureata Nagrody Głównej, którą jest dofinansowanie w wysokości 1 000 zł do wydania tomiku poetyckiego.   Zaproszenie biblioteki do pracy w jury przyjął Maciej Melecki, dyrektor Instytutu Mikołowskiego im. Wojaczka w Mikołowie (przewodniczący jury), Justyna Trzcińska-Rosik, dr nauk humanistycznych, filolog polski i teoretyk literatury oraz laureat ubiegłorocznej, VI edycji Konkursu Poetyckiego, Patryk Chrzan. Organizatorów konkursu w pracach jury reprezentował Andrzej Noga, bibliotekarz będzińskiej biblioteki i poeta.   Decyzją jury Nagroda Główna powędrowała do Eli Galoch (Turek), pierwsze miejsce przyznano Ewie Medyńskiej (Wrocław), drugie zajęła Wiktoria Szumiata (Będzin), trzecie Przemysław Cichowals (Moryń). Jury przyznało także wyróznienia. Otrzymali je: Małgorzata Skłabania (Lublin), Anna Szołtysek-Grześkiewicz (Gliwice) oraz Marta Jurkowska (Olkusz).   Nagrody rzeczowe, książki oraz pióra wieczne firmy DUKE, ufundowane przez Urząd Miejskie w Będzinie oraz listy gratulacyjne laureatom nagród i wyróżnień wręczyła reprezentująca prezydenta miasta Wioletta Adamczyk. Podczas finału nagrodzone utwory zostały zaprezentowane przez zaprzyjaźnionego z biblioteką i Teatrem Dzieci Zagłębia Jarosława Ciszka. Kilka swoich tekstów poetyckich przeczytała także Ela Galoch, laureatka nagrody głównej, której tomik wierszy ukaże się już jesienią. Beata Wardęga  
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl