Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W Zagłębiu

Majówka z „Prusem” dla wolontariuszy

dodane 19.05.2013
[Sosnowiec] Tradycyjna plenerowa majówka organizowana przez Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 3 w Sosnowcu, w tym roku została połączona z jubileuszem 10-lecia Szkolnego Klubu Wolontariatu oraz aukcją, z której dochód został przeznaczony na zakup laptopa dla niepełnosprawnego ruchowo ucznia szkoły. Licytowane na aukcji przedmioty okazały się tak atrakcyjne, że udało się zebrać aż 1770 zł.   Goście, licznie przybyli w sobotę 18 maja na majówkę z „Prusem”, mieli okazję m.in. zapoznać się z psimi wolontariuszami Ratownictwa Górniczego, WOPR-u z Dąbrowy Górniczej i Ratownictwa Wodnego „Asekuracja”. Ratownictwo Medyczne, Krewniaków rozstawiło namiot, w którym zarówno goście jak i uczniowie mogli się rejestrować jako dawcy szpiku.   Nie brakowało także innych atrakcji. Prezentowały się jednostki Straży Pożarnej, Policji i Służby Więziennej, były pokazy judo, tańca towarzyskiego i hip-hopu, a także  wystawa szkolnych psiaków i loteria fantowa. Muzycznych atrakcji dostarczyły  występy Elizy Wietrzyńskiej i Kamila Kubasa - uczestników „Bitwy na głosy”, Tomka FAMA Nowakowskiego oraz wokalnie uzdolnionych uczniów szkoły. Specjalnymi gośćmi  „Prusaków” były dzieci z Zespołów Opiekuńczo -Wychowawczych nr 1, 2, 3 oraz uczniowie Zespołu Szkół Specjalnych nr 4. - Nasi wolontariusze mieli pełne ręce pracy. Organizowali dla dzieciaków zabawy, konkursy z nagrodami, malowali im twarze. Wszystkie dzieci otrzymały paczki z zabawkami i słodyczami. Ich uśmiechy to najlepsza zapłata dla młodych wolontariuszy – informuje Liliana Laskowska, nauczycielka  Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 3.   Na zwieńczeniem imprezy pojawił się wielki tort dla wolontariuszy oraz wypuszczono  w niebo 50 kolorowych balonów.   (ser)  

„Nie” dla zmian na Kolejach Śląskich

dodane 17.05.2013
[Region] Od wczoraj mieszkańcy województwa śląskiego mogą podpisywać się pod petycją skierowaną  do marszałka Mirosława Sekuły przeciwko likwidacji około 40 proc. kursów pociągów i drastycznej podwyżce cen biletów, zapowiedzianej przez spółkę Koleje Śląskie od 1 czerwca.   - Przy tworzeniu Kolei Śląskich popełniono mnóstwo błędów, za które teraz muszą  płacić zwykli ludzie - mówi Elżbieta Włodarczyk, przewodnicząca Solidarności w Ośrodku Badań i Kontroli Środowiska w Katowicach, która codziennie dojeżdża do pracy pociągiem z Zawiercia. Przygotowała wspólne z pracownikami ośrodka petycję do marszałka i rozpoczęła zbiórkę podpisów.   Akcja zbierania podpisów będzie trwać  do piątku 24 maja, potem zostanie przekazana Marszałkowi Województwa Śląskiego. Pasażerowie niektórych pociągów już wczoraj mogli się pod nią podpisać. Od poniedziałku 20 maja będzie ona dostępna praktycznie w każdym na trasie Częstochowa – Gliwice. - Wrzucimy ją także do facebooka, będzie też dostępna w tych zakładach pracy, do których dojeżdża sporo ludzi – zapowiada Elżbieta Włodarczyk.   Podkreśla, że podobnie jak ona na codziennie dojazdy pociągiem do pracy skazanych jest bardzo dużo ludzi z okolic Zawiercia i Częstochowy, czyli regionów zagrożonych największym bezrobociem w województwie śląskim. Dla wielu z nich pociąg jest jedynym dostępnym środkiem transportu. Nie wyobrażają sobie podwyżek cen biletów i likwidacji kursów. - Miało być tak pięknie, więcej połączeń i tańsze bilety, a jest coraz gorzej - mówi Elżbieta Włodarczyk.  - Tymczasem z roku na rok warunki podróżowania na tej trasie są coraz gorsze - dodaje.   W petycji czytamy: „My niżej podpisani pasażerowie Kolei Śląskich, dojeżdżający codziennie do pracy i szkoły na trasie Częstochowa-Gliwice domagamy się wycofania spółki Koleje Śląskie z planowanej od 1 czerwca drastycznej podwyżki cen biletów oraz ograniczenia liczby połączeń. Panujący od kilku lat chaos na śląskich torach doprowadził pasażerów do kresu wytrzymałości. Nie ma dnia, aby pociągi relacji Gliwice-Częstochowa nie były opóźnione. Już dzisiaj podróżujemy z zatłoczonych wagonach, a ograniczenie połączeń doprowadzi do pogorszenia warunków jazdy. Naprawianie błędów popełnionych przy tworzeniu spółki Koleje Śląskie kosztem zwykłych ludzi skazanych na dojazdy do pracy nawet 80 km, czyli około 2 godzin w jedną stronę, to skandal. Z pociągów kursujących na trasie Częstochowa-Gliwice korzystają mieszkańcy miejscowości, w których stopa bezrobocia sięga 20 proc. Są to ludzie, którzy zostali zmuszeni do szukania zatrudnienia w innych, często bardzo odległych miastach województwa śląskiego. W wielu przypadkach pociąg jest dla nich jedynym dostępnym środkiem transportu, a podlegająca samorządowi województwa śląskiego spółka Koleje Śląskie to jedyny przewoźnik kolejowy w regionie. Zapewnienie transportu mieszkańcom województwa oraz troska o jego jakość jest jednym podstawowych zadań władz samorządowych. Dlatego domagamy się, aby przy wdrażaniu działań naprawczych w spółce Koleje Śląskie, interesy pasażerów były traktowane priorytetowo”.   Podpisy pod przygotowaną przez siebie petycją zbierają też członkowie Forum Użytkowników Wieżowców Polskich. Wśród nich jest Radosław Mrózek, architekt ze Skoczowa. Jego zdaniem likwidacja kursów i podwyżka cen biletów to nie jest najlepszy sposób na naprawę Kolei Śląskich. Podkreśla, że planowane zmiany w rozkładzie jazdy nie zostały poprzedzone żadnymi konsultacjami społecznymi czy sprawdzeniem liczby pasażerów korzystających z poszczególnych tras. - Na niektórych trasach powstaną czterogodzinne przerwy w połączeniach. Wiele ludzi to zniechęci, część już zapowiada, że przesiądzie się z powrotem do autobusów czy samochodów. Tym bardziej, że ceny biletów oficjalnie mają wzrosnąć o 10 proc., ale zlikwidowane zostaną bilety strefowe, więc ta podwyżka sięgnie nawet 60 proc. - mówi Mrózek.   (jag)

Podczas Nocy Muzeów będzie strasznie i militarnie

dodane 17.05.2013
[Będzin, Dąbrowa Górnicza] Podczas tej jednej nocy w roku zagłębiowskie muzea są otwarte dłużej niż można by się spodziewać. Już jutro w Będzinie i w Dąbrowie Górniczej wszystkie nocne marki będą mogły wyjść na spotkanie z historią podczas Nocy Muzeów. Na mieszkańców regionu czeka szereg atrakcji. Będzie w czym wybierać.   W dąbrowskim Muzeum Miejskim „Sztygarka” w ramach „Nocy Muzeów” drzwi otwarte będą od godziny 17.00 do północy. Z przygotowanych atrakcji będzie można w tym czasie skorzystać bezpłatnie. A tych na pewno nie zabraknie - oprócz wystaw dostępnych w samym muzeum, będzie można zobaczyć tworzący się tuż obok Park Militarno-Historyczny oraz zwiedzić kopalnię ćwiczebną. Chętni, którzy zechcą wieczorową porą wybrać się do dąbrowskiego muzeum, zwłaszcza sztolni, powinni wcześniej zadzwonić pod numer (32) 726 41 85.   Podczas „Nocy Muzeów” swoje podwoje otworzy także schron pod budynkiem III Liceum Ogólnokształcącego im. C. K. Norwida w Będzinie. Na nocne zwiedzanie tego nieprzeciętnego miejsca zaprasza koło terenowe „Zagłębie Dąbrowskie” Stowarzyszenia „Pro Fortalicium”. Schron będzie otwarty w godzinach od 19:00 do 01:00. Budynek III LO mieści się przy ul. 11 listopada 5. Wejście do schrony od strony szkolnego parkingu.   Jednak zdecydowanie jedną z najciekawszych imprez w regionie przygotowało Muzeum Zagłębia w Będzinie. Organizatorzy zapraszają na wydarzenie pod nazwą „Straszne Zamczysko” przygotowane we współpracy z Bractwem Rycerskim Zamku Będzin oraz Teatrem Rozrywki Trójkąt z Zielonej Góry. W „Noc Muzeów” będzińska twierdza stanie się miejscem, w którym rządzić będą siły nieczyste. Strzygi, upiory i wampiry snuć się będą po zamkowym dziedzińcu, murach i wieży w atmosferze średniowiecza.   Zwiedzający będą mogli napotkać „przerażające” miejsca i stanowiska. M.in. stanowisko kata i kram zielarki, a na nim różne „medykamenta”. Na zamku, dziedzińcu, wieży co jakiś czas pojawiać się będą duchy, upiory, trędowaci, którzy zaczepiać będą turystów żądając bądź to jałmużny bądź próbować ich wciągnąć w sidła sił nieczystych. Zwiedzający będą też mogli wziąć udział w licznych konkurencjach takich jak: strzelanie z łuku, rzucanie poświęconą włócznią, nauka ścinania, czy rzut kulą w smocze jajo.   Teatr Rozrywki Trójkąt z Zielonej Góry zaprosi wszystkich na spektakl dla dorosłych i dzieci w konwencji średniowiecznego widowiska jarmarcznego. Około północy odbędzie się inscenizacja sądu inkwizycyjnego nad Krwawym Burgrabią, który pochwycony wreszcie przez straż królewską zostanie przeprowadzony w kajdanach wokół zamku, postawiony przed inkwizytorem, osądzony i skazany na męki i śmierć. „Noc Muzeów” zakończy się ognistym tańcem wampirów.   (IK)

Absolwent pod lupą uczelni

dodane 17.05.2013
[Sosnowiec] Już wkrótce polskie uczelnie zmienią zasady monitorowania karier swoich absolwentów. Projektowane przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przepisy przewidują, że szkoły wyższe będą przyglądały się losom swoich byłych studentów w oparciu o dane Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. –Dotychczas uczelnie same musiały pozyskiwać dane na temat rynku pracy. Nowe rozwiązania to mała rewolucja w tym zakresie  – mówi dr Michał Kaczmarczyk, prorektor Wyższej Szkoły Humanitas w Sosnowcu. Czy sosnowieckie uczelnie są przygotowane do zmian? I czy wyjdą one na dobre ich absolwentom?   Nowelizacja ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym z 2011 roku wprowadziła obowiązek monitorowania przez uczelnie karier swoich absolwentów. Szkoły wyższe, wdrażając nowe przepisy, opracowały metodologię badań byłych studentów, nierzadko zakupiły też specjalne systemy informatyczne do ich prowadzenia. Teraz okazuje się, że badania losów absolwentów nie będą już obowiązkiem szkół wyższych. Ministerstwo Nauki pracuje właśnie nad zmianą ustawy, która zakłada, że dane na temat rynku pracy i sytuacji absolwentów konkretnych uczelni instytucje akademickie uzyskiwać będą bezpośrednio z Ministerstwa. Resort planuje z kolei pozyskiwanie tych danych z systemów informatycznych ZUS. A wszystko po to, by programy studiów lepiej dostosowywać do aktualnej sytuacji na rynku pracy i wyciągać wnioski z doświadczeń absolwentów.   -Podstawowe wskaźniki na temat karier zawodowych absolwentów, takie jak poziom bezrobocia czy czas poszukiwania pierwszej pracy  uczelnie otrzymają z centralnego systemu monitoringu prowadzonego przez MNiSW z wykorzystaniem zanonimizowanych danych ZUS. Uczelnie nie będą już zatem ustawowo zobligowane do prowadzenia monitorowania losów absolwentów. Ogólnopolski monitoring zawodowych losów absolwenta oparty na rzeczywistych, porównywalnych i pełniejszych danych, z możliwością uzupełnienia wyników badań przez monitoring prowadzony przez uczelnię, da pełniejszy obraz sytuacji absolwentów na rynku pracy.  Będzie dla uczelni użytecznym narzędziem pozwalającym na dostosowywanie programów kształcenia do potrzeb pracodawców – wyjaśnia w rozmowie z „Wiadomościami Zagłębia” Kamil Melcer, rzecznik Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. -Ministerstwo planuje upubliczniać dane z podziałem na kierunki studiów i uczelnie. Zakres wskaźników jest uzależniony od ostatecznych rozwiązań ustawowych, które są aktualnie przygotowywane – dodaje rzecznik Melcer. MNiSW podkreśla, że wciąż trwają prace nad ostatecznym kształtem nowych przepisów i – co za tym idzie – nad zakresem danych, które uczelnie mają otrzymywać z Ministerstwa.   Jak informuje resort nauki, wejście w życie nowych przepisów zaplanowano jeszcze w tym roku. Projekt założeń nowelizacji ustawy został już przekazany do Stałego Komitetu Rady Ministrów. Skąd propozycja zmian? W opinii Ministerstwa dane pozyskane z ZUS będą bardziej obiektywne i miarodajne dla uczelni, pozwolą także uniknąć kłopotów z pozyskiwaniem informacji od samych absolwentów, którzy nie zawsze chętnie dzielą się z uczelniami refleksjami na temat swoich karier zawodowych. –W większości uczelni największym problemem w badaniach losów absolwentów jest niewielka liczba zwrotów ankiet, które wysyłamy do absolwentów. Prowadząc badania, szkoły wyższe kontaktują się z większością swoich byłych studentów, prosząc ich o wypełnienie kwestionariusza ankietowego. Ale odzew nie jest duży. Rzadko kto znajduje czas, by wypełnić internetową ankietę – mówi dr Michał Kaczmarczyk, prorektor Wyższej Szkoły Humanitas w Sosnowcu. Z podobnymi kłopotami boryka się również Uniwersytet Śląski. - Tak, tego typu problemy są naturalne we wszystkich badaniach społecznych prowadzonych internetowo czy za pośrednictwem poczty. My również napotkaliśmy na ten problem, staraliśmy sobie z nim poradzić na różne sposoby, m.in. ponawiając prośby do absolwentów czy oferując drobne nagrody w zamian za wypełnienie ankiety – informuje rzecznik UŚ, Jacek Szymik-Kozaczko.   Czy sosnowieckie uczelnie są przygotowane na nowe przepisy? – Zdecydowanie tak. Proponowane przez MNiSW rozwiązania mają ułatwić naszą pracę i usprawnić pozyskiwanie danych. Wiążą się oczywiście z nowymi obowiązkami dla uczelni, jak choćby dostosowania wewnętrznych systemów zapewniania jakości kształcenia do nowych zasad pozyskiwania danych o rynku pracy, ale zadania te nie powinny stanowić istotnego problemu  - uważa dr Michał Kaczmarczyk. Nowe rozwiązania pozytywne ocenia też Uniwersytet Śląski. - Dane ilościowe, jakie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego uzyska z ZUS są bardzo wartościowe, głównie ze względu na to, że bardzo jednoznacznie pokażą jaki procent absolwentów pracuje i ile zarabia. Dowiemy się także absolwenci których kierunków pozostają bez pracy najdłużej, a którzy znajdują zatrudnienie najszybciej. Trzeba mieć jednak świadomość, że wnioski wyciągane na podstawie tych danych nie mogą być zbyt daleko idące, ponieważ dowiemy się tylko czy absolwenci pracują czy nie, natomiast nie uzyskamy informacji na temat tego czy nie pracują bo mają kłopot ze znalezieniem pracy czy może tej pracy po prostu nie szukają (bo na przykład kontynuują naukę na studiach doktoranckich). Nie będziemy tez wiedzieć czy pracują zgodnie z kierunkiem studiów i zgodnie z kwalifikacjami uważa Jacek Szymik-Kozaczko. –Szkoda tylko, że niektóre uczelnie, gdy kilka lat temu wprowadzono obowiązek monitorowania karier absolwentów, wydały niemałe środki na systemy informatyczne i inne narzędzia, które miały pomóc w zbieraniu i analizowaniu informacji o karierach swoich byłych studentów. Zdarzało się nawet, że uczelnie tworzyły w swoich strukturach specjalne komórki odpowiedzialne za taki monitoring. Teraz okazuje się, że ten wysiłek był niepotrzebny – komentuje dr Michał Kaczmarczyk.   Ministerstwo Nauki odpiera jednak podobne zarzuty zachęcając, by uczelnie, które dotychczas prowadziły własne badania karier absolwentów, robiły to nadal.  -Wyniki monitoringu prowadzonego w oparciu o dane z ZUS powinny m.in. wspomóc prowadzenie wewnątrzuczelnianej polityki dotyczącej kształcenia. Mamy nadzieję, że uczelnie wykorzystają doświadczenia, które zdobyły w ostatnich latach i nadal będą - z własnej woli - prowadziły własny monitoring losów absolwentów. Dzięki temu będą mogły uzyskać informacje, których nie da się wygenerować na podstawie danych ZUS, w szczególności wszelkiego rodzaju informacje o charakterze jakościowym, informacje na temat szczególnych aspektów karier absolwentów ważne ze względu na specyfikę uczelni czy wydziału itp. Prowadzenie własnego monitoringu jest w interesie uczelni, w połączeniu bowiem z informacjami uzyskanymi z centralnego systemu prowadzonego przez ministra, pozwoli uczelniom uzyskać kompletny obraz losów zawodowych absolwentów, co z kolei pomoże im modyfikować programy kształcenia, podejmować decyzje dotyczące limitów rekrutacji na poszczególne kierunki itp. Nie jest natomiast planowane narzucanie odgórnych wytycznych co do zasad prowadzenia monitoringu uczelnianego – tłumaczy  Kamil Melcer.   (PR, K)

„Jarmark Cudów” dla Miłosza

dodane 17.05.2013
[Sosnowiec] Już po raz czwarty w sosnowieckim Gimnazjum nr 16 w najbliższą sobotę, 18 maja, będzie organizowany Festyn Rodzinny „Jarmark Cudów”, z którego uzyskany dochód przeznaczany jest na cele charytatywne. W tym roku beneficjentem gimnazjalistów będzie dziewięcioletni Miłosz Delowski, brata ucznia gimnazjum.   Główną atrakcją tegorocznej imprezy, ktora potrwa od godz. 10.00 do 14.00,  będzie koncert Józefa Skrzeka, laureata Złotego Fryderyka. Na scenie zaprezentują się również uczestnicy Bitwy na głosy z grupy Ewy Farnej, zespoły taneczne i kluby sportowe. Pojawią się służby mundurowe i ratunkowe, które zademonstrują pokazy pierwszej pomocy przedmedycznej. Ponadto w trakcie zabawy będzie można posiłować się na rękę z Mariuszem Grochowskim, najbardziej utytułowanym zawodnikiem Armwrestlingu w Polsce.   Będą także stoiska: gastronomiczne, kosmetyczne i rękodzieła artystycznego. Każdy kto coś na nich kupi, wesprze leczenie Miłosza. Chłopiec urodził się z niedotlenieniem okołoporodowym. Wystąpiły u niego zaburzenia neurorozwojowe. Ma także stwierdzone cechy zachowań autystycznych. Od urodzenia wymaga  systematycznej rehabilitacji, hipoterapii, terapii SI. Mimo iż jego rodzice podejmują wszelkie działania, żeby mógł normalnie funkcjonować, przekracza to ich możliwości finansowe. Dlatego tak ważne jest – co podkreślają organizatorzy „Jarmarku cudów” -  każde wsparcie finansowe.   Gimnazjaliści z „szesnastki” zajmują się działalnością charytatywną na różne sposoby. Od lat organizują w szkole akcję „Szlachetna paczka”, współpracują z sosnowieckim Caritasem, wspierają  Centrum Onkologii w Katowicach a także zbierają fundusze dla dzieci z krajów afrykańskich. - To tradycja szkolna, która łączy ogromną rzeszę mieszkańców Sosnowca i uwrażliwia na krzywdę drugiego człowieka – podkreślają nauczyciele.   (ser)  

Wyjątkowy pokaz baristyczny w Dąbrowie

dodane 17.05.2013
[Dąbrowa Górnicza] Przez dwa dni mieszkańcy Dąbrowy Górniczej będą mieli okazję do poznania niezwykłej sztuki parzenia kawy. 17 i 18 maja w Centrum Handlowym Pogoria będzie można przyjrzeć się pracy Marcina Rusnarczyka – Mistrza Polski Baristów. Spotkanie z baristą zorganizowane jest w ramach akcji edukacyjnej marki MK Café pod hasłem „Powiedz, jaką kawę lubisz, a ja powiem Ci, jak ją przygotować.”   W trakcie pokazu mieszkańcy Dąbrowy Górniczej zostaną zabrani w wyjątkowy świat kawy podczas, którego nauczą się w jaki sposób przygotować aromatyczne i mocne espresso czy delikatne i pełne mlecznej piany latte. Uczestnicy poznają tajniki sztuki baristycznej dzięki czemu nieobce staną się im zasady idealnego przygotowania kawy. A ci, którzy dopiero poszukują swojego ulubionego napoju kawowego będą mogli spróbować kawy przygotowanej na wybrany przez siebie sposób.  - Kawa może być wspaniałą przygodą, do której chcemy zaprosić wszystkich Polaków. Podczas pokazów baristycznych udowodnimy, że każdy może przygotować w domu nawet najbardziej nietuzinkowe napoje kawowe. Zwykle wystarczy kawiarka i dobrej jakości kawa jak MK Café. Pokazy baristyczne to również okazja do poznania techniki idealnego zaparzania znakomitej kawy – mówi prowadzący pokazy Marcin Rusnarczyk, Mistrz Polski Baristów.   Start pierwszego pokazu o godzinie 12.00. Kolejne będą rozpoczynały się zawsze o pełnej godzinie. - Zdecydowana większość z nas deklaruje, że chce pogłębić swoją wiedzę o kawie. Marka MK Café wychodzi naprzeciw tym wszystkim którzy chcą wiedzieć więcej oraz tym którzy chcą nauczyć się jak przygotować dobrą kawę w domowym zaciszu, organizując serię pokazów baristycznych pod hasłem „Powiedz, jaką kawę lubisz, a ja powiem ci, jak ją przygotować ”– mówi Beata Telega, Brand Manager MK Café.   Polacy kupują średnio pięć kilogramów kawy rocznie. Oznacza to, że każdy z nas codziennie wypija przynajmniej jedną kawę. Nic więc dziwnego, że prawie 10% z nas uważa się za kawowych ekspertów, których wiedza nie odbiega od profesjonalnych baristów. Jednak blisko 60% Polaków uznaje, że ich wiedza na temat kawy jest niewystarczająca i chciałoby dowiedzieć się o niej zdecydowanie więcej. Najbliższa okazja do zdobycia sporej dawki kawowej wiedzy już 17 i 18 maja w Dąbrowie Górniczej.   (ser)

Debatowali o lepszym jutrze

dodane 16.05.2013
[Zawiercie] Branżowi eksperci oraz politycy spotkali się w środę 15 maja w Zawierciu na konferencji pn. „Zawiercie. Perspektywy na lepsze jutro”. Zaproszenie do debaty od prezydenta miasta Ryszarda Macha przyjęli między innymi prof. Elżbieta Mączyńska-Ziemacka z Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, prof. Krzysztof Krajewski-Siuda z Instytutu Sobieskiego, Janusz Korwin-Mikke z Kongresu Nowej Prawicy, Grzegorz Napieralski z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Dominik Kolorz z NSZZ „Solidarność” i Marcin Chludziński z Fundacji Republikańskiej.   Celem konferencji, składającej się z dwóch części, było wypracowanie rozwiązań, które pozwolą przyciągnąć nowych inwestorów na teren Ziemi Zawierciańskiej, a także znalezienie metod na poprawę sytuacji szpitala powiatowego w Zawierciu. Podczas konferencji podsumowany został ponadto projekt „Promocja oferty inwestycyjnej gminy Zawiercie”, a debatę zakończyła dyskusja nad globalną skalą lokalnych problemów.   W gronie uczestników dwóch równolegle odbywających się paneli: społeczno-gospodarczego oraz panelu zdrowia znajdowali się przedstawiciele miejskich instytucji, którzy mieli okazję skonfrontować swoją wiedzę i doświadczenie z osobami, które miały swój  udział w tworzeniu parlamentarnych ustaw, dość często nie tylko nie sprzyjających rozwojowi samorządów,  a nawet blokujących lokalne inicjatywy.   Dla samorządu zawierciańskiego jedną z najważniejszych inwestycji jest obecnie Utworzenie Parku Przemysłowo-Technologicznego, który powstanie w Strefie Aktywności Gospodarczej. Ma on być szansą dla działających w nim lokalnych firm na rozwój. Miasto ma bowiem zapewnić im wsparcie w zakresie uzyskiwania niezbędnych pozwoleń, koncesji, a ponadto przedsiębiorcy działający w Parku uzyskają wsparcie naukowców Politechniki Częstochowskiej czy pomoc doradczą ze strony Centrum Projektów Rewitalizacji S.A.   Władze samorządowe liczą, że Zawierciański Park Przemysłowo Technologiczny będzie instytucją, która wzmocni wizerunek miasta w oczach nowych inwestorów. Eksperci z panelu społeczno-gospodarczego chwalili inicjatywę, ale też nie pozostawiali złudzeń co do tego, że w świetle obowiązującego obecnie prawa nie będzie łatwo sprostać tak dużemu wyzwaniu, choć miasto dostało na to przedsięwzięcie wsparcie finansowe w wysokości ponad 3 mln zł z funduszy wojewódzkich.   Natomiast eksperci uczestniczący w pracach panelu zdrowia pozytywnie ocenili kierunki przyjęte przy restrukturyzacji Szpitala Powiatowego oraz inicjatywy zmierzające do  stworzenia systemu opieki geriatrycznej w mieście, które się starzeje. Tu także zwrócili uwagę na trudność postawionego przed samorządem zadania, choćby z tego powodu, iż polska służba zdrowia w ogóle cierpi na brak lekarzy geriatrów, którzy są przy takich przedsięwzięciach niezbędni.   Uczestnicy debaty byli zgodni co do tego, że jeżeli będzie się tworzyć prawo wspierające lokalne samorządy, będą one miały większe szanse na rozwiązywanie swoich problemów, pomimo ograniczonej pomocy finansowej ze strony państwa. Bo to przerzuca na nie coraz większy zakres zadań, za którymi idą coraz mniejsze pieniądze.   (jag)

Szukają pieniędzy na referendum

dodane 16.05.2013
[Region, Zawiercie] Radni Rady Miejskiej Zawiercia zastanawiali się w środę 15 maja, skąd wygospodarować pieniądze na przeprowadzenie referendum, w którym mieszkańcy miasta mają zdecydować o odwołaniu lub nie obecnego prezydenta Ryszarda Macha. Komisarz Wyborczy w Częstochowie ogłosił termin przeprowadzenia referendum na niedzielę 16 czerwca.  Potrzeba na ten cel 100 tys zł.   Na nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej, zwołanej wyłącznie w celu wskazania źródeł sfinansowania referendum, radnym został przedstawiony projekt uchwały, który zawierał propozycję, by fundusze wygospodarować oszczędzając na ograniczeniu oświetlenia ulic. Ten pomysł, choć zyskał pozytywną opinię komisji budżetowej RM, skrytykowali radni, popierający inicjatorów zawierciańskiego referendum. Pozostali, którzy uważają iż referendum w mieście nie jest potrzebne, bowiem to wyłącznie polityczna hucpa, negatywnie odnieśli się do samej konieczności podjęcia uchwały sankcjonującej wydatkowanie z budżetu miejskiego 100 tys. zł.   Przypomnijmy, że grupa inicjująca referendum, na czele której stoi radny powiatowy i przedsiębiorca Jan Zamora, domaga się odwołania obecnego prezydenta  Zawiercia za niszczenie wizerunku miasta i skandaliczny styl sprawowania władzy, brak długofalowej wizji rozwoju miasta oraz skutecznych działań w zakresie przeciwdziałania bezrobociu. Ponadto obarcza go winą za niepowodzenia w pozyskiwaniu inwestorów zewnętrznych, a nawet działanie na szkodę małych i średnich przedsiębiorców w Zawierciu. Kolejne zarzuty to przyczynienie się do katastrofalnej sytuacji finansowej Szpitala Powiatowego w Zawierciu czy brak strategii na pozyskiwanie środków z Unii Europejskiej w latach 2014-2020.   Prezydent Ryszard Mach podczas spotkania z mieszkańcami miasta, zorganizowanego w lutym, odpierał postawione mu zarzuty prezentując realizowaną w mieście długofalową strategię rozwoju do roku 2025. Mówił o pozyskanych z Unii Europejskiej 10 mln zł na rozwój gospodarczy i tworzenie dobrych warunków dla inwestorów, wyliczył inwestycje zrealizowane w trakcie dwóch lat kadencji, m.in. w Strefie Aktywności Gospodarczej, gdzie  trwa  budowa drogi wartej ponad 11 mln zł, która jest pierwszym etapem budowy zachodniej obwodnicy miasta, budowane bloki komunalne, liczne remonty ulic czy przebudowę placu Jana Pawła II. Zapowiedział też wtedy, że nie zrezygnuje z budowy w Zawierciu Centrum Handlowo - Rozrywkowego, choć cały konflikt z inicjatorami referendum miał początek właśnie z powodu planów wpisania do projektowanego studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta tego typu inwestycji.   Argumenty której ze stron zyskają poparcie większości mieszkańców Zawiercia, okaże się 16 czerwca.  Ale aby w ogóle doszło do głosowania w referendum, wcześniej muszą się znaleźć na ten cel pieniądze. Na nadzwyczajnej sesji RM radni koniecznej uchwały, wskazującej źródła finansowania organizacji referendum, nie podjęli. Gdy doszło do głosowania nad nią, nikt z obecnych na sali nie opowiedział się ani za jej przyjęciem, ani za jej odrzuceniem, natomiast radni popierający referendum wstrzymali się od głosu.   - Pieniądze na ten cel muszą zostać wygospodarowane – podkreśla  Jarosław Chłosta, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Zawierciu. - Wobec tego, co się dzisiaj stało, konieczne będzie zwołanie kolejnej sesji w tej sprawie. Mam nadzieję, że do następnego posiedzenia radni  wymyślą, jak wygospodarować te 100 tys. zł – zaznacza wiceprzewodniczący RM. Dodaje jednak, że osobiście przychyla się do opinii, że jest to marnotrawienie publicznych pieniędzy. - Ja w każdym bądź razie w tym referendum nie  zamierzam brać udziału – twierdzi Jarosław Chłosta.   (jag)  

Leszek Miller w Będzinie opowiedział o UE

dodane 16.05.2013
[Region, Będzin] Wczoraj w Zagłębiu Dąbrowskim gościł szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej Leszek Miller. Były premier odwiedził nasz region w ramach wizyty w województwie śląskim. Na spotkaniu z mieszkańcami pojawił się w będzińskiej Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej, w której wygłosił wykład dotyczący 9 rocznicy wejścia Polski do Unii Europejskiej. Inicjatorem spotkania była Federacja Młodych Socjaldemokratów Będzin, a w jego organizacji pomogła także młodzież z Klubu Myśli Społeczno – Politycznej działającego przy III LO im. C.K. Norwida w Będzinie. Nadzieje i wyzwania oraz plusy i minusy z przystąpienia Polski do Unii Europejskiej były głównym tematem podczas spotkania z Leszkiem Millerem, które wczoraj odbywało się w MiPBP w Będzinie. Pretekstem do tej właśnie rozmowy z mieszkańcami Zagłębia była przypadająca w tym roku 9 rocznica wstąpienia naszego kraju do UE oraz dziesiąta rocznica referendum unijnego. Frekwencja przekroczyła oczekiwania organizatorów. Wystąpienia szefa SLD słuchało blisko 120 osób.   – Wejście do Unii Europejskiej jest wielkim osiągnięciem. Gdyby nie Unia, Polska zmieniałaby się dużo wolniej. Chodzi zresztą nie tylko o pieniądze, które z niej otrzymujemy, ale także fakt, że żyjemy w Europie bez granic. Dla młodych to stan naturalny, ale starsze pokolenia pamiętają czasy, gdy niektóre granice były oddzielone zasiekami, czy specjalnie wznoszonym murem – mówił Leszek Miller zwracając się przede wszystkim do licealistów, których nie brakowało na sali.   W swoim wystąpieniu poruszał także kwestie suwerenności kraju, decydującego się na przystąpienie do wspólnoty państw europejskich, a także podkreślał co powinno być głównym celem Polski na najbliższe lata członkostwa w UE. - Wyzwaniem, które przed nami stoi jest teraz zmniejszanie dystansu do pozostałych krajów Unii. Niestety obecnie nie dość że nie ścigamy państw starej Unii, to w dodatku ten dystans się powiększa. To jest właśnie zadanie, z którym musi zmierzyć się młode pokolenie Polek i Polaków – zaznaczał szef SLD. Następnie odpowiedział na liczne pytania od przybyłych na spotkanie mieszkańców miasta oraz licealistów, którzy ciekawi byli między innymi kulis negocjacji, które towarzyszyły podpisaniu traktatu akcesyjnego.   Jak zapowiedział Adrian Bogusławski, przewodniczący FMS województwa śląskiego, spotkanie z Leszkiem Millerem otwiera w Będzinie cykl podobnych debat na tematy istotne dla mieszkańców regionu. Po spotkaniu z będzinianami były premier odwiedził także Wyższą Szkołę Biznesu w Dąbrowie Górniczej. Wcześniej zaś gościł w sosnowieckim Parku Naukowo – Technologicznym oraz w Katowicach.   Izabela Kieliś  

Niezwykła noc w pałacu Schoena

dodane 16.05.2013
[Sosnowiec] - Podczas naszej dziewiątej już Nocy Muzealnej, 18 maja, dominować będą nuty erotyzmu, kobiecości i gorących uczuć – zaprasza na sobotnie atrakcje w pałacu Schoena dyrektor Zbigniew Studencki. – Zaczynamy od godziny osiemnastej, program mamy bogaty i apetyczny, a wszystko za darmo – podkreśla z dumą.   Tradycyjną już, majową imprezę w sosnowieckim Muzeum otworzy wernisaż wystawy, niecierpliwie oczekiwanej przez miłośników sztuk pięknych. – Corocznie, w stałym cyklu, staramy się pokazać kolejnego z wielkich, współczesnych twórców – mówi „WZ” dyrektor Studencki. – W tym roku nasze starania wieńczy ekspozycja „Starowieyski. Plakaty, rysunki, szkice”, która powinna zadowolić zarówno przyjaciół i sympatyków, jak i wszystkich, którzy zechcą przyjechać do parku przy Chemicznej – dodaje.   Po obejrzeniu dzieł Franciszka Starowieyskiego będzie można wziąć udział w „Procesie rysowania”, czyli realizacji artystycznej Agnieszki Piotrowskiej z ASP, obejrzeć film dokumentalny Andrzeja Papuzińskiego z 1971 roku pt. „Bykowi chwała”, wysłuchać interesującego wykładu historyka sztuki i zarazem komisarza wystawy Ilony Gajdy „Kobiety według Starowieyskiego”. Piękno Nocy Muzealnej dopełni nastrojowy koncert „Z nutką erotyzmu” duetu Pedro and Mari, a po tych estetycznych wydarzeniach goście pokrzepią się pierogami z lubczykiem na wzmożenie uczuć, przygotowanymi przez zaprzyjaźnioną z Muzeum sosnowiecką restaurację Bombaj Tandoori. Sobotni wieczór zakończy się o godz. 22.30.   - Tylko w tę jedną noc odwiedza nas ponad tysiąc osób i, oczywiście, zapraszamy także do obejrzenia innych naszych wystaw, jak piękne stare szkło, „Nikifor” czy „Magia teatralnej lalki” - przypomina nam Joanna Kunysz z Działu Edukacji i Promocji. – Cieszą się dużą frekwencją, a najmłodsi zwiedzający są zachwyceni kukłami i pacynkami - podlreśla. - Najnowsza ekspozycja zaprezentuje plakaty teatralne i filmowe, projekty scenograficzne do spektakli autorstwa Franciszka Starowieyskiego, jak również jego rysunki i szkice oraz listy miłosne, które pisał do swojej żony – wyjaśnia „WZ” Ilona Gajda. - Prace te pochodzą z kolekcji prywatnych, żony nieżyjącego od czterech lat artysty Teresy Starowieyskiej oraz Janusza Pławskiego. Układ eksponatów, zajmujących cztery sale, zaprojektowała plastyk Joanna Krzysztofik.   Franciszek Andrzej Bobola Biberstein-Starowieyski urodził się 8 lipca 1930 r. w Bratkówce koło Krosna na Podkarpaciu, w rodzinie szlacheckiej pieczętującej się herbem Biberstein. Studiował w Akademiach Sztuk Pięknych w Krakowie i Warszawie. Uprawiał rysunek, plakat, malarstwo ścienne i scenografię. Uchodził za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiej szkoły plakatu. Był twórcą tzw. Teatru Rysowania. - Wykształcił w malarstwie własny styl, charakteryzujący się m.in. rysunkową formą kaligraficznej kreski – opowiada komisarz wystawy. - W jego łatwo rozpoznawalnym stylu splatały się barokowa ornamentyka, kaligrafia oraz groteskowe i surrealistyczne wizje, a inspirowały go bujne, kobiece kształty i barok. Prace opatrywał pracowitym podpisem stylizowanym na XVII-wieczną kaligrafię. Zmarł 23 lutego 2009 r. w wieku 79 lat.   Wielokrotnie wystawiał w galeriach i muzeach w Polsce oraz Austrii, Belgii, Francji, Holandii, Kanadzie, Szwajcarii, USA, we Włoszech. Był laureatem wielu nagród, m.in. Grand Prix na Biennale Sztuki Współczesnej w Sao Paulo (1973), Grand Prix za plakat filmowy na festiwalu w Cannes (1974), Grand Prix na Międzynarodowym Festiwalu w Paryżu (1975), Annual Key Award gazety „Hollywood Reporter” (1975-1976), nagrody na Międzynarodowym Biennale Plakatu w Warszawie i na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Chicago (1979-1982). Wystawa będzie czynna do 18 sierpnia.   Teresa Stokłosa  
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl