Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W Zagłębiu

Curly Heads w PKZ

dodane 21.11.2014

Kolejne stypendia sportowe w Jaworznie

dodane 21.11.2014
[Region, Jaworzno] W 2015 roku Jaworzno ponownie wyróżni miejskich sportowców specjalnymi stypendiami, które powędrują do najlepszych zawodników, którzy odznaczyli się wysokimi osiągnięciami sportowymi. Aby sportowiec mógł takie stypendium uzyskać powinien złożyć odpowiedni wniosek.   Stypendia są przeznaczone dla osób, które występowały w zawodach sportowych krajowych lub międzynarodowych i wyróżniły się wysokim miejscem na podium. O dofinansowanie mogą ubiegać się zawodnicy aktywni w dyscyplinach indywidualnych jak i zespołowych. Warunkiem jest to, aby dyscyplina reprezentowana przez sportowca była zaliczona do dyscyplin obecnych w programie igrzysk olimpijskich. Urzędnicy na wnioski czekają do końca roku. O stypendia mogą starać się ci zawodnicy, którzy podczas indywidualnych rywalizacji zajmowali wysokie miejsca na Igrzyskach Olimpijskich, Mistrzostwach Świata, Akademickich Mistrzostwach Świata, Pucharze Świata, Uniwersjadach, Mistrzostwach Europy oraz Mistrzostwach Polski. Stypendia nie są przeznaczone tylko dla indywidualnych wyczynowców. Sportowcy, którzy kwalifikowali się do kadry pierwszego zespołu reprezentującego klub w oficjalnych rozgrywkach ligowych ekstraklasy oraz I lub II Ligii o zasięgu ogólnopolskim  także mają duże szanse na pozytywne rozpatrzenie wniosku.   Kto może wystąpić z wnioskiem o stypendium sportowe? Może to być instytucja w postaci macierzystego klubu danego sportowca lub Miejskie Centrum Kultury i Sportu w Jaworznie. Wnioski należy pobrać ze strony internetowej Urzędu Miejskiego w Jaworznie. Wypełnione dokumenty powinny trafić do kancelarii jaworznickiego magistratu do 31 grudnia 2014 roku. Więcej informacji można uzyskać w Wydziale Edukacji, Kultury i Sportu Urzędu Miejskiego w Jaworznie pod numerem telefonu: (32) 61 81 755.   (rip)

Działa już „Cetrum Wcześniaka i Małego Dziecka”

dodane 20.11.2014
[Dąbrowa Górnicza] W naszym regionie każdego roku przychodzi na świat ponad 3 tysiące wcześniaków. Wraz z ich przyjęciem na świat rozpoczyna się heroiczna wręcz walka rodziców, często najpierw o życie dziecka, później o jego prawidłowy rozwój. – Pamiętamy naszą bezradność, oszołomienie, stres, smutek, ale i radość, taka plątanina skrajnych uczuć – informują na stronie internetowej właśnie otwartego dąbrowskiego „Centrum Wcześniaka i Małego Dziecka” Urszula i Jacek Krzykawscy, rodzice dziesięcioletniego dziś Jędrzeja, którzy są założycielami placówki. Założycielom „Cetrum Wcześniaka i Małego Dziecka” zależało na stworzeniu miejsca, gdzie pomoc uzyska nie tylko dziecko, ale też sam rodzic. – Bo do małego dziecka trzeba podejść holistycznie. Dziecko to też przecież jego rodzice, rodzeństwo – cała rodzina. Wszyscy powinni poczuć się bezpiecznie, uzyskać odpowiedzi na nurtujące pytania i zawsze widzieć światło w tunelu – podkreślają. W placówce została utworzona grupa wsparcia rodziców, która będzie się spotykać co miesiąc. Inauguracyjne spotkanie odbędzie się w środę 26 listopada o godzinie 17.00. Może na nie przyjść każdy zainteresowany problemem po uprzednim zgłoszeniu telefoniczym. Oprócz tego Centrum to także miejsce, w którym można liczyć na dobrą diagnostykę, niezbędną rehabilitację i podpowiedzi edukacyjne. W jednym miejscu będzie można spotkać się z lekarzami i specjalistami wielu dziedzin, m.in. neurologii, rehabilitacji, ortopedii, pediatrii czy neonatologii, a także skorzystać z zajęć rehabilitacyjnych dopasowane do potrzeb dziecka, zarówno maleńkiego, jak i większego, jeśli nadal potrzebuje pomocy.   Centrum oferuje też zajęcia logopedyczne, neurologopedyczne, pedagogiczne i psychologiczne. Prowadzone zajęcia są adresowane do pacjentów ze wszelkiego rodzaju zaburzeniami: opóźnieniem rozwoju psychomotorycznego, zaburzeniami ośrodkowego układu nerwowego, MPD – mózgowym porażeniem dziecięcym, uszkodzeniem nerwów obwodowych (np. splotu ramiennego), uszkodzeniem rdzenia kręgowego (rozszczep kręgosłupa), wadami postawy ciała, zaburzeniami integracji sensomotorycznej, chorobami genetycznymi wywołującymi zmniejszone lub wzmożone napięcie mięśniowe, zaburzeniami po urazach czy wypadkach oraz ze wszelkimi stanami budzącymi niepokój. Niestety, na razie nie ma możliwości korzystania z usług specjalistów w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia, ale, jak zapewnia właścicielka ośrodka, już trwają pracę nad pozyskaniem kontraktów od NFZ. Patronat nad „Centrum Wcześniaka i Małego Dziecka” objęła Fundacja Wcześniak Rodzice-Rodzicom. Ośrodek mieści się przy ul. Morcinka 14a. Więcej informacji dostępnych jest na stronie www.centrumwczesniaka.pl , na fanpageu https://www.facebook.com/centrumwczesniaka?fref=ts, lub pod numerem telefonu 501 220 515. Maja Żukowska

DWA WYMAZY & DO BAZY po raz czwarty

dodane 20.11.2014
[Sosnowiec] Począwszy od 26 listopada w 58 miastach Polski studenci połączą siły, by jako ambasadorzy Fundacji DKMS Polska, po raz czwarty, woluntarystycznie rejestrować nowych potencjalnych dawców szpiku. Do akcji tradycyjnie już włączyła się Wyższa Szkoła Humanitas w Sosnowcu, gdzie będzie można zarejestrować się jako dawca w dniach 29.11- 30.11 w godzinach od 11:00 – 18:00.   – Już ponad 100 osób zostało zarejestrowanych podczas akcji organizowanych w Wyższej Szkole Humanitas – informuje Kamil Stachowicz, ambasador Fundacji DKMS w Humanitas.   Projekt DWA WYMAZY & DO BAZY to wielkie przedsięwzięcie, niespotykane w skali światowej, zorganizowane przy współpracy i ogromnym wsparciu Studenckich Ambasadorów Fundacji DKMS Polska. Delegaci 128 uczelni z całej Polski, zaangażowani emocjonalnie, merytorycznie przygotowani przez Fundację DKMS Polska, będą przez dwa dni listopada rejestrować potencjalnych dawców komórek macierzystych krwi lub szpiku.   Fundacja DKMS Polska to największa w Polsce baza takich dawców. Bazując na bardzo pozytywnym doświadczeniu trzech poprzednich edycji tej studenckiej inicjatywy, które łącznie dały wynik około 37.000 nowych potencjalnych dawców, Fundacja DKMS Polska razem ze studentami podejmie się kolejnej próby pozyskania osób, dla których los chorych na raka krwi pacjentów nie jest obojętny.   Tym razem akcję poparli członkowie popularnego zespołu Curly Heads, którego liderem jest znany i lubiany, szczególnie w środowisku studenckim, Dawid Podsiadło. – Idea dawstwa szpiku to wielka sprawa – mówi Dawid Podsiadło. –Dlatego i my w Curly Heads podpisujemy się pod nią obiema rękami – dodają inni członkowie zespołu. – Robiąc dwa wymazy i my wpisujemy się do bazy dawców DKMS Polska. Drodzy studenci, podczas tego projektu jesteśmy z wami i kibicujemy wam z całych sił – podkreślają.   Już dwa lata temu na Uniwersytecie Śląskim Dawid Podsiadło i Tomek Skuta (basista) jako wolontariusze wspierali akcję rejestracji studentów do bazy Fundacji DKMS. Tym razem, 26. listopada, członkowie zespołu Curly Heads przyjdą na jedną z uczelni warszawskich, by dołączyć do bazy, jako potencjalni dawcy. Taką postawą dają wyraz poparcia dla idei dawstwa, inspirują innych młodych ludzi do działania i zwracają uwagę na misję Fundacji DKMS, jaką jest znalezienie dawcy dla każdego potrzebującego przeszczepienia pacjenta.   Rak krwi, inaczej grupa chorób nowotworowych układu krwiotwórczego, to w dzisiejszym świecie coraz częściej diagnozowana choroba. Szacuje się, że tylko w Polsce co roku zapada na nią około 5000 osób, a 500 z nich zostaje zakwalifikowanych do przeszczepienia krwiotwórczych komórek macierzystych krwi lub szpiku. Do przeszczepienia może dojść, gdy znajdzie się zgodny genetycznie dawca. Nie jest łatwo znaleźć bliźniaka genetycznego. Statystyki mówią o prawdopodobieństwie (w najlepszym wypadku) jak 1:20.000. Wiedzą o tym wszyscy, którzy mieli styczność z tą chorobą – jako pacjenci, rodzina pacjentów, znajomi, lekarze czy ośrodki poszukujące. Studenci to zwykle ludzie bardzo świadomi problemów współczesnej rzeczywistości. Otwarci na drugiego człowieka.   Zarejestrować może się każda osoba, która wierzy w sens idei dawstwa. Należy być ogólnie zdrowym, pomiędzy 18. a 55. rokiem życia i ważyć minimum 50 kg (bez dużej nadwagi). Rejestracja polega na rozmowie z osobą reprezentującą Fundację DKMS Polska, wypełnieniu formularza, pobraniu wymazu z wewnętrznej strony policzka. Na podstawie pobranej próbki materiału genetycznego zostaną określone cechy zgodności antygenowej, a jeśli okaże się, że kod genetyczny dawcy zgadza się z kodem genetycznym chorego, wówczas dochodzi do przeszczepienia. Wszyscy, którzy chcą się zarejestrować, powinni mieć ze sobą dokument tożsamości z nr PESEL.   Rejestrując się należy pamiętać, że to bardzo poważna decyzja, od której może zależeć ludzkie życie. W przypadku, gdy to my jesteśmy genetycznym bliźniakiem pacjenta, dajemy mu szansę na powrót do zdrowia. Dlatego Studenccy Ambasadorzy DKMS Polska będą namawiać tylko do świadomej rejestracji.   Fundacja DKMS Baza Dawców Komórek Macierzystych Polska, działająca od 2008 roku jako niezależna organizacja non-profit, od początku działalności przebadała i zarejestrowała ponad 585 tysięcy potencjalnych dawców komórek macierzystych i jest tym samym największą bazą w Polsce. Już ponad 1500 osób z tej bazy podarowało chorym cząstkę siebie, dając im tym samym szansę na wygranie walki z białaczką. Jako jedyna baza potencjalnych dawców szpiku w Polsce Fundacja DKMS posiada możliwość rejestracji dawców za pomocą pałeczek do poboru wymazu z błony śluzowej wewnętrznej strony policzka. Ta innowacyjna metoda pozwala na samodzielne pobranie wymazu, z którego, tak jak z krwi, oznaczane są cechy zgodności tkankowej.   (s)  

Spotkania andrzejkowe w Pałacu Mieroszewskich

dodane 20.11.2014
[Będzin] W dniach 27 i 28 listopada Muzeum Zagłębia w Będzinie serdecznie zaprasza uczniów szkół podstawowych i gimnazjów do udziału w „Spotkaniach andrzejkowych”, które odbędą się w Pałacu Mieroszewskich. Ich uczestnicy będą mieli szansę poznania tradycji wróżb andrzejkowych i katarzynkowych. Niegdyś wróżby andrzejkowe odprawiane w wigilię św. Andrzeja, tj. w nocy z 29 na 30 listopada, miały wyłącznie matrymonialny charakter. Brały w nich udział niezamężne dziewczęta. Ich męskim odpowiednikiem były katarzynki. Początkowo wróżby te traktowane były bardzo poważnie, odprawiano je indywidualnie i w odosobnieniu. Obecnie w zabawie bierze udział młodzież obojga płci i ma ona bardziej niezobowiązujący charakter. Cykl spotkań andrzejkowych Muzeum Zagłębia w Będzinie, w trakcie których uczestnikom zostanie przybliżona tradycja wróżb andrzejkowych i katarzynkowych, będzie także okazją do udziału we wróżbach takich jak: lanie wosku, wróżenie z jabłka, z butów, itp. Dziewczęta dowiedzą się, która pierwsza wyjdzie za mąż, a którą czeka niestety staropanieństwo, chłopcy zaś, ile lat przyjedzie im jeszcze spędzić w kawalerskim stanie. Podczas zajęć, wzbogaconych prezentacją multimedialną, uczestnicy poznają odpowiedź na pytania: jakie przyszłe wydarzenia najbardziej ciekawiły wróżących, kto najczęściej sobie wróżył, dlaczego najlepszym terminem na powodzenie wróżb była wigilia św. Andrzeja oraz jakiego rodzaju wróżby cieszyły się największym powodzeniem. Każde z zajęć będzie twało 60 minut, zarówno 27 jak i 28 listopada zostaną one przeprowadzone w godz. 12:00, 13:15. Grupy zorganizowane organizatorzy proszą o kontakt z Anną Górą z Działu Etnografii lub Agnieszką Milką z Działu Edukacji pod tel. 32/267 7707.   (s)   Foto. Bartosz Gawlik

Tajemnica majora

dodane 19.11.2014
[Dąbrowa Górnicza] Stanisław Próchnicki miał wszelkie dane, by stać się bohaterem Będzina, być może nawet upamiętnionym odpowiednią tablicą: był w końcu bohaterem wojennym, kawalerem najwyższego polskiego orderu wojskowego, a ponadto bliskim współpracownikiem marszałka Józefa Piłsudskiego. Tak się jednak nie stało i raczej nie stanie; jego życiową drogę okrywa od lat wstydliwa zasłona milczenia, a tajemnicę dramatycznego przerwania kariery zabrał do grobu.   Wszystko skończyło się 23 sierpnia 1933 r. Jak podały następnego dnia wychodzące w Warszawie „Nowiny Codzienne”: „Wczoraj o godzinie 16 min. 30 w gmachu ministerstwa spraw zagranicznych wystrzałem z rewolweru pozbawił się życia naczelnik wydziału kpt. Stanisław Próchnicki. Strzał w skroń okazał się śmiertelny. Gdy do pokoju nadbiegli woźni, Próchnicki dawał już tylko słabe oznaki życia. Denat pozostawił list, z którego wynika, że powodem tragicznego strzału były przeżycia natury osobistej. Ostatnio Próchnicki wykazywał silny rozstrój nerwowy. Zmarły liczył lat 35. Niedawno przeszedł do MSZ z służby wojskowej.”   Zanim doszło do desperackiego czynu, Próchnicki zdążył sporo przeżyć, być w centrum wielu ważnych wydarzeń. Urodzony 15 listopada 1893 r. w Strzemieszycach Wielkich (obecnej części Dąbrowy Górniczej), wykształcił się w zaborze austriackim: maturę uzyskał w 1910 r. w Gimnazjum Realnym w Tarnowie, potem czym studiował na Akademii Eksportowej w Wiedniu. W Legionach Polskich nie służył: będąc obywatelem Imperium Rosyjskiego otrzymał w 1915 r. powołanie do armii carskiej. Choć wykształcił się w obcym państwie, uznano jego cenzus naukowy, dzięki czemu nie trafił do pierwszej lepszej jednostki bojowej jako prosty żołnierz, lecz został skierowany do szkoły oficerskiej w Irkucku, gdzie po rocznym przeszkoleniu uzyskał oficerskie szlify podporucznika. Służył potem krótko w 39. Pułku Strzelców Syberyjskich, by następnie prawie rok spędzić w szeregach 70. Pułku Piechoty. W tej jednostce doczekał możliwości wstąpienia do - tworzonych za aprobatą cara – oddziałów polskich.   Do 2. Korpusu Polskiego zaciągnął się 5 września 1917 r. Pełnił służbę w sztabie. Formalnie żołnierzem nieuznającego zwierzchnictwa rosyjskiego Wojska Polskiego został 28 listopada 1918 – był wtedy adiutantem sztabu Dowództwa Wojsk Polskich na Syberii. W styczniu 1919 (już jako rotmistrz) objął obowiązki szefa sztabu i szefa oddziału operacyjnego 5. Dywizji Strzelców Polskich (inaczej zwanej Dywizją Syberyjską). Wraz z nią walczył przeciwko bolszewikom; wojenne szczęście mu niespecjalnie sprzyjało, gdyż 19 stycznia 1920 r. - kiedy jego dywizja, nie chcąc angażować się w rosyjską wojnę domową, parła na wschodni kraniec Syberii, aby dostać się w tamtejszych portach na statki, mogące ewakuować ją do ojczyzny - podczas bitwy z „czerwonymi” stoczonej pod Klukwienną dostał się do niewoli. Uwięziony w Krasnojarsku, uciekł jednak z obozu i cudem nieomal zdołał przedrzeć się przez zrewoltowany kraj do ojczyzny.   W szeregach polskiej armii zameldował się 20 kwietnia 1920 r. Wszedł najpierw w skład komisji powołanej do likwidacji 5. Dywizji Syberyjskiej, a następnie został oficerem jej następczyni, Syberyjskiej Brygady Piechoty, wraz z którą brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Był odważny, kul się nie bał. 14 sierpnia 1920 r., podczas Bitwy Warszawskiej, pododdział, którym dowodził, przeprowadził akcję, która okazała się być decydującą o powodzeniu walk nad Wkrą. Za ten czyn osobistego męstwa otrzymał najzaszczytniejsze odznaczenie bojowe odrodzonej Polski: Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari. Wojnę zakończył ozdobiony ponadto dwoma Krzyżami Walecznych.   Po przejściu wojska na stopę pokojową służył w 9. Dywizji Piechoty i Syberyjskiej Dywizji Piechoty, po czym został przeniesiony do Oddziału I Naczelnego Dowództwa (spędził tam z górą 2 lata, od marca 1921 do czerwca 1923). Potem na krótko trafił do dyplomacji – pełnił misję attache wojskowego w Poselstwie Polskim w Moskwie – by tę część kariery zwieńczyć studiami w Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie. Dyplom oficera Sztabu Generalnego (według późniejszej terminologii: oficera dyplomowanego) otrzymał 28 kwietnia 1926 r.   Podczas wypadków majowych przebywał w stolicy – i nie zawahał się, kiedy przyszło mu wybierać miejsce dla siebie: stanął po stronie rebeliantów zorganizowanych przez Piłsudskiego. W nagrodę został powołany do Gabinetu Ministra Spraw Wojskowych, na stanowisko kierownika referatu, co oznaczało pozostawanie w najbliższym kręgu zaufanych współpracowników marszałka. W ministerstwie pracował od 11 października 1926 do 20 lutego 1931 r.; potem, jako oficer czasowo oddelegowany z wojska, objął obowiązki naczelnika Wydziału Administracyjno-Gospodarczego w Departamencie Administracyjnym Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W resorcie tym zadomowił się na stałe. W 1932 r. (już nagrodzony wysokim odznaczeniem państwowym, Krzyżem Niepodległości, a ponadto Srebrnym Krzyżem Zasługi i francuskim Orderem Legii Honorowej) odszedł formalnie z wojska, będąc zaliczony do rezerwy. 23 sierpnia 1933 odebrał sobie życie.   Co było powodem desperackiego czynu? Gazeta podawała rozstrój nerwowy, spowodowany przeżyciami osobistymi - prof. Paweł Wieczorkiewicz, autor artykułu „Polscy agenci Kremla”, twierdzi jednak, że major (nie kapitan, jak zapisały „Nowiny Codzienne”) Próchnicki zastrzelił się, kiedy usłyszał oskarżenie o szpiegostwo na rzecz Związku Radzieckiego; kontrwywiad miał przedstawić mu dowody zwerbowania na haniebną służbę podczas jego pracy w poselstwie polskim w Moskwie. W celu uniknięcia procesu, mogącego niepotrzebnie ujawnić wiedzę polskich służb specjalnych o radzieckiej agenturze, miano przedstawić mu propozycję nie do odrzucenia: honorową śmierć z własnej ręki…   Dla znających Próchnickiego sprawa nie była jednak tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Mjr dypl. pil. Marian Romeyko, który dzięki pracy w najważniejszych sztabach i instytucjach wojskowych II RP wiele widział i wiedział – a swą wiedzę spisał następnie we wspomnieniach „Przed i po maju” – zostawił taką oto notatkę: „Jak się później dowiedziałem, placówka „leningradzka” (chodzi o placówkę wywiadowczą II Oddziału Sztabu Generalnego WP – przyp. WB) mieściła się w Tallinie, w Estonii; jej kierownikiem był por. Tomir Drymmer, późniejszy dyktator personalny MSZ. Kierownikiem placówki moskiewskiej był rtm. Stanisław Próchnicki. Przeniesiony już w stopniu majora do MSZ i zamieszany w jakąś aferę, popełnił później przymusowe samobójstwo w gmachu MSZ. Moralnym tego sprawcą był ponoć dyrektor departamentu MSZ, Drymmer.”   Ciepłe wspomnienie o majorze samobójcy znaleźć można w memuarach - „Pamiętnik adiutanta marszałka Piłsudskiego” mjr. Mieczysława Lepeckiego, który przez wiele lat pełnił służbę osobistego przybocznego byłego Naczelnego Wodza, a przy tym jako zaufany płk. Józefa Becka posiadł wszechstronną oraz wnikliwą wiedzę o kulisach najtajniejszych spraw wojskowych: „Pracę w Gabinecie (Gabinecie Ministra Spraw Wojskowych Józefa Piłsudskiego – przyp. WB) miałem dość monotonną i nie nazbyt zaspokajającą moją ambicję. Niemniej jednak pracowałem chętnie, do czego niemało przyczyniły się miłe stosunki służbowe. Szefem Gabinetu był podpułkownik dyplomowany artylerii konnej Józef Beck, jego zastępcą mjr Feliks Kamiński, a poza tym, oprócz (…) mjr. Nałęcz-Korzeniowskiego, późniejszy senator płk Tadeusz Petrażycki i nieszczęśliwy rtm. dypl. Stanisław Próchnicki, który w kilka lat później skończył samobójstwem.”   Z dużym współczuciem potraktowała Próchnickiego także Kazimiera Iłłakowiczówna, osobista sekretarka cywilna marszałka, autorka hagiograficznej książki o Piłsudskim „Ścieżka obok drogi”: „Major Stanisław Próchnicki – pochodzący z Syberii, szef wydziału I Gabinetu Ministra Spraw Wojskowych, potem naczelnik wydziału w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Zginął biedny tragicznie w 1933 r.”   „Nieszczęśliwy”, „biedny”, „przymusowe samobójstwo”… Czy kiedykolwiek wyświetlona zostanie obiektywna prawda o życiu urodzonego w w Strzemieszycach Wielkich oficera?   Waldemar Bałda Stanisław Próchnicki   Fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego  

Komornicy doradzą

dodane 19.11.2014
[Sosnowiec, Będzin, Dąbrowa Górnicza] Jutro pod hasłem „Bo jeden podpis może przekreślić drugą młodość” odbędzie się ogólnopolska, czwarta już, edycja Dnia Otwartego Komorników Sądowych. Komornicy w całej Polsce będą służyć swoją wiedzą. Podczas dyżurów w kancelariach będą odpowiadać na pytania dotyczące m.in. przebiegu egzekucji komorniczej, zajęć świadczeń emerytalnych czy podstaw wszczynania eksmisji.   Celem akcji jest przekazanie seniorom oraz wszystkim zainteresowanym wskazówek mogących uchronić ich przed skutkami nierozważnego rozporządzania swoim majątkiem. – Często seniorzy ponoszą konsekwencje swojej naiwności i dobrego serca. Bywa, że to członkowie najbliższej rodziny przekonują ich do zaciągnięcia kredytu, by następnie nie spłacać zobowiązań wziętych na babcię lub dziadka. Jednak główną przyczyną zadłużenia seniorów jest brak umiejętności oceny warunków proponowanych im umów. Przestrogą może być wiele historii, które przydarzyły się seniorom – przybliża temat rosnącego problemu Piotr Sikorski, rzecznik Rady Izby Komorniczej w Katowicach.   Co radzą komornicy, aby ustrzec się przed konsekwencjami związanymi z zaciągniętymi pożyczkami? Wskazówki znajdziemy w specjalnie przygotowanym dekalogu: 1. Pożyczaj z głową! Nie ma nic złego w pożyczaniu pieniędzy, pod warunkiem, że wiadomo, od kogo i na jakich zasadach je pożyczamy. 2. Nie ma nic za darmo. Jeżeli ktoś oferuje podejrzanie dużo – zastanów się dwa razy nim się zgodzisz. 3. Pamiętaj, że poręczając pożyczkę ponosisz taką samą odpowiedzialność jak pożyczkobiorca. 4. Nie zawsze warto chodzić na skróty. Badanie zdolności kredytowej leży przede wszystkim w Twoim interesie. 5. Nie działaj pod wpływem emocji. W atmosferze pośpiechu trudno o rozsądne decyzje. 6. Pamiętając o najbliższych nie zapominaj o sobie. Jeśli to Ty pożyczasz pieniądze dla kogoś z rodziny to Ty musisz je oddać. 7. Odsetki, oprocentowanie czy kara umowna to nie są puste pojęcia. Jeśli nie rozumiesz jakiegoś słowa w umowie poproś o szczegółowe wyjaśnienia. 8. Nie chowaj głowy w piasek! Nieodbieranie korespondencji nie rozwiązuje problemu. 9. Bądź aktywny. Bierz udział w postępowaniu sądowym, a po jego zakończeniu współpracuj z komornikiem. 10. Sprzedaż lub darowanie komuś swojego mieszkania to bardzo poważna decyzja. Konsultacja z prawnikiem to niewielkie pieniądze, a pozwala uniknąć wielu kłopotów.   Jutro znajdziemy dyżurujących komorników także w miastach Zagłębia. W Dąbrowie Górniczej na pytania odpowiadać będzie Jarosław Olech, który swój dyżur pełnić będzie przy ul. Sobieskiego 7B.W Sosnowcu przy ulicy Modrzejowskiej 45 czekać będzie Katarzyna Huras, a przy ulicy 1-go Maja 21/23 Dariusz Gadowski. Natomiast w Będzinie można skorzystać z konsultacji u Anny Jagniątkowskiej, dyżurującej przy ul. Joselewicza 8A.   Akcja organizowana jest przez Krajową Radę Komorniczą we współpracy z Fundacją Jolanty Kwaśniewskiej „Porozumienie bez barier”.   (maj)

Wymyślili nowego burgera i wygrali po 10 tys. zł

dodane 19.11.2014
[Region] Szpinak Deluxe, Amore Italia, Grandburger i Fiestaburger to nazwy kanapek stworzonych przez zwycięzców pierwszej w Polsce edycji konkursu Mój Burger. Są nimi: Bartosz z Rybnika, Łukasz z Sowina, Małgorzata z Tomaszowa Mazowieckiego oraz Adrian z Warszawy. Każdy z nich wygrał po 10.000 zł. Ich kanapki są dostępne w sieci McDonald’s od 19 listopada, a wraz z nimi zupełna nowość, Chipsy Ziemniaczane z sosem śmietanowym. Można się nimi już delektowac także w restauracjach McDonald’s na terenie miast Zagłębia Dąbrowskiego.   Zadanie konkursowe w akcji Mój Burger polegało na stworzeniu za pomocą aplikacji zupełnie nowej receptury kanapki przy wykorzystaniu od 4 do maksymalnie 10 dostępnych składników oraz nadanie mu oryginalnej nazwy. Nagrodą główną była kwota po 10.000 zł dla każdego z 4 zwycięzców oraz wprowadzenie burgera własnego pomysłu do menu sieci McDonald’s. Bartosz Ignaszewski z Rybnika proponuje łagodne smaki na duży apetyt w postaci kanapki Szpinak Deluxe. Jest to duży kawałek kurczaka w towarzystwie sera emmentaler, plastra pomidora, szpinaku, pikli, czerwonej i prażonej cebuli w bułce z makiem i sezamem. Całości kompozycji towarzyszą sosy bazyliowy oraz cesarski.   Wielbiciele włoskich smaków znajdą pośród nowości coś dla siebie. Burger Amore Italia Łukasza Kondysa z miejscowości Sowin to kurczak, pomidor i rukola połączone z sosem kanapkowym i bazyliowym oraz bułką pszenną z kukurydzianą posypką.   Grandburger to kanapka powstała według pomysłu Małgorzaty Politańskiej z Tomaszowa Mazowieckiego. Jest to kompozycja soczystego smaku mięsa wołowego, sera cheddar, mixu sałatkowego i chipsów. To wszystko w towarzystwie pikli i dwóch sosów – kanapkowego i cebulowo-pomidorowego.   Głodni wyjątkowych smaków z pewnością docenią pikantną propozycję Adriana Bekiera z Warszawy, który stworzył Fiestaburgera. Mięso wołowe, nachosy, sałata oraz ser cheddar są otulone bułką z ziołami. Wyrazistego smaku nadają kanapce czerwona cebula, papryczki Jalapeno oraz ostry sos meksykański.   Chipsy Ziemniaczane z sosem śmietanowym to nowość w McDonald’s. Chrupiące, aromatyczne oraz zawsze idealnie świeże chipsy z 100% ziemniaków podawane z sosem to przekąska, której trudno się oprzeć.   Więcej na fanpage McDonald’s Polska https://www.facebook.com/McDonaldsPolska i www.mcdonalds.pl.   (s)

„Pełna Miska Dla Schroniska” w Czeladzi

dodane 19.11.2014
[Sosnowiec, Czeladź] W najbliższą sobotę 22 Listopada w Czeladzi odbędzie się kolejna akcja „Pełna Miska Dla Schroniska”, która ma na celu pomoc bezdomnym zwierzętom przebywającym w sosnowieckim schronisku w Milowicach. Na wszystkich ludzi wrażliwych na potrzeby czworonogów organiztorzy będą oczekiwać w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej przy ulicy Nowopogońskiej 227 e, w godzinach od 9.00 do 15.00. – Tradycyjnie będą zbierane pokarm dla psów i kotów, materiały ndające się na legowiska: bawełniane koszulki, koce, przesieradła, kołdry oraz nakrętki z putelek plastikowyh pet – informuje Ireneusz Kwiatek, wolontariusz i współorganizator licznych akcji na rzecz zwierząt w naszym regionie. – Poprzednia akcja „Pełna Miska Dla Schroniska”, która odbyła się 5 listopada na osiedlu Mydlice w Filii nr 18 Miejskiej Biblioteki Powiatowej w Dąbrowie Górniczej, trwała 6 godzin. W tym czasie udało się zebrać 381,58 zł oraz bardzo dużą ilość rzeczy nadających się na legowiska, jak również plastikowych nakrętek – zaznacza Ireneusz Kwiatek, licząc że także akcja w Czeladzi spotka się z zainteresowaniem mieszkańców miasta. Dodatkową atrakcją będą niespodzianki przygotowane przez partnerów akcji, w tym konkursy z nagrodami. – W imieniu czworonogów oraz organizatorów akcji składamy wszystkim podziękowania za wrażliwość na los bezbronnych zwierząt oraz każdy okazany gest wsparcia i życzliwości w dotychczasowych akcjach i mamy nadzieję, że również tym razem uda nam się wesprzeć czworonogów z sosnowieckiego schroniska – podkreśla Kwiatek. Poniżej fotorelacja z akcji w w Filii nr 18 Miejskiej Biblioteki Powiatowej w Dąbrowie Górniczej.   (s)
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl