Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Smog zabija

dodane 17.11.2016
[Sosnowiec] Maria Sztuka rozmawia z dr. Mieczysławem Leśniokiem z Katedry Klimatologii na Wydziale Nauk o Ziemi UŚ, który bada zanieczyszczenia powietrza w Stacji Monitoringu Zanieczyszczeń, działającej na Wydziale Nauk o Ziemi Uś w Sosnowcu.   Smog straszył nas w czasach, kiedy przemysł ciężki pracował pełną parą, tymczasem w Sosnowcu zlikwidowano pięć kopalń, a smog nadal pozostaje groźny. Czy to koszt, który płacimy za postęp technologiczny i rozwój gospodarczy?   – Już w starożytności powietrze w miastach było znacznie gorsze niż poza nim. Gęsta zabudowa, nagromadzenie wszelkiego typu palenisk, kanalizacja, rozwój rzemiosła itp. dostarczały do powietrza różnego typu wyziewów, gazów i dymów. Kumulowanie rozmaitych zanieczyszczeń stało się obiektem obserwacji i badań wielu pokoleń uczonych, którzy w miarę rozwoju urbanizacji zaczęli dostrzegać zmiany klimatyczne. Pierwsze poważne badania na temat wpływu miasta na klimat przeprowadzono w Londynie. Ich autorem był Luck Howard, który prowadził obserwację porównawczą terenów miejskich i pozamiejskich w latach 1807–1815. Swoje spostrzeżenia ogłosił w 1831 roku w publikacji pt. Climate of London Deduced from Meteorological Observations. Brytyjski prekursor badań klimatu stwierdził m.in., że w obszarze miejskim występuje wyższa temperatura niż poza miastem. Wynikało to ze zjawiska meteorologicznego, które dziś definiujemy jako efekt miejskiej wyspy ciepła. Grudzień 1952 roku stał się natomiast przełomowy w dziedzinie oceny szkodliwości zanieczyszczania środowiska. To właśnie wtedy w wyniku smogu w Londynie w ciągu tygodnia zmarło ponad 4 tysiące ludzi, a w następnych tygodniach liczba zgonów znacznie wzrosła. Tragedię tę określa się mianem wielkiego smogu londyńskiego. Czy to był skutek jakiejś awarii urządzeń, katastrofy w którymś z potężnych zakładów przemysłowych? – Gdyby tak było, uznano by to za wypadek losowy, tymczasem zgony te szybko skojarzono z ogromną emisją zanieczyszczeń w połączeniu z wyjątkowo niekorzystnymi warunkami meteorologicznymi, w efekcie czego powstał śmiercionośny smog… … czyli? – To bardzo istotne, abyśmy rozumieli, na czym polega to zjawisko. Słowo smog jest połączeniem dwóch angielskich słów: smoke, czyli dym, i fog, czyli mgła. Dym jest wynikiem działalności człowieka, mgła natomiast jest efektem zjawiska atmosferycznego, częstych mgieł bardzo charakterystycznych dla londyńskiego klimatu. O wielkości smogu decydują trzy podstawowe czynniki: wielkość emisji zanieczyszczeń, warunki atmosferyczne i topografia, czyli ukształtowanie terenu. Mgła zapewne nie była niczym niezwykłym dla londyńczyków, co więc przyczyniło się do tej tragedii? – Lata 50. w historii Wielkiej Brytanii charakteryzowały się znacznym wzrostem produkcji. Mocarstwo, które stosunkowo najmniej ucierpiało podczas II wojny światowej, stało się motorem odbudowy zniszczonej działaniami wojennymi Europy Zachodniej. Bazując na dostawach surowców z byłych kolonii, terytoriów zamorskich i niezniszczonej infrastrukturze gospodarczej, Brytyjczycy ruszyli z niezwykle intensywną produkcją, której efektem była potężna emisja zanieczyszczeń. Jednocześnie zwiększył się także ruch samochodowy, transport towarów drogą lądową, kolejową, wodną, znacznie wzrosła liczba mieszkańców miast, przybyło więcej domostw ogrzewanych węglem… W konsekwencji tej kumulacji i specyficznych warunków meteorologicznych nastąpiła także kumulacja zanieczyszczeń. O zatrzymaniu produkcji nikt wtedy jednak nawet nie myślał. Wkrótce smog stał się nie tylko specyfiką Wysp Brytyjskich. Wszędzie, gdzie przemysł zaczynał stawać na nogi, sukcesowi gospodarczemu towarzyszyło nieodłącznie coraz to większe zanieczyszczenie środowiska. Polski to także nie ominęło. – Oczywiście. W końcu lat 60. i 70. w Polsce odnotowywano duży wzrost gospodarczy, ale ówczesne dane o wysokich stężeniach zanieczyszczeń powietrza najczęściej nie oglądały światła dziennego, ponieważ informacje te nie były wygodne dla władzy. W 1972 roku Sanepid, który wówczas zajmował się badaniami jakości powietrza, w jednym z punków województwa katowickiego odnotował opad pyłu wielkości 2 200 g/m2/rok, czyli ponad dziesięciokrotnie więcej od dopuszczalnej normy. Większość z tych trucicieli zakończyła już swoją działalność. – Szybko znaleźli się następni, głównym źródłem smogu stały się przede wszystkim rozwój komunikacji oraz urbanizacja, która spowodowała większe spalanie węgla w piecach domowych. Zimą niemal każdego dnia słyszymy zatrważające komunikaty o zanieczyszczeniu powietrza. Kraków bije na alarm. – Ten rodzaj smogu zwany londyńskim ma związek głównie ze spalaniem węgla, a w konsekwencji emisją tlenków siarki, azotu, węgla, sadzy i pyłów, które w połączeniu z wilgotnym powietrzem i inwersją temperatury stają się źródłem zagrożenia dla wszystkich, a w szczególności dla dzieci czy ludzi starszych dotkniętych chorobami cywilizacyjnymi. Kiedy dym z kominów przemysłowych, domowych czy spaliny przy sprzyjających warunkach meteorologicznych wynoszone są w górę, szkodliwe substancje rozpraszają się na dużych przestrzeniach i ich stężenie jest stosunkowo niewielkie. Kiedy jednak sytuacja staje się niekorzystna, co związane jest z osiadaniem zimnego powietrza wraz z zanieczyszczeniami, szczególnie pyłu zawieszonego, wzrasta niebezpieczeństwo. Najgroźniejszy dla naszego zdrowia jest pył PM2,5 – jego średnica jest mniejsza niż 2,5 mikrometra, tak więc bez trudu dociera on do górnych dróg oddechowych, płuc, przenika także do krwi. Jego głównymi dostarczycielami są przestarzałe paleniska domowe i transport drogowy. Dzięki obowiązującym normom i zaostrzonym przepisom przemysł znacznie ograniczył emisję pyłu. 87 proc. pyłu zawieszonego dostarcza niska emisja, której podstawowym źródłem są domowe kotłownie, stare piece, złej jakości węgiel i oczywiście ruch drogowy. W Polsce mamy 32 stanowiska mierzące stężenie pyłu PM2,5. W czołówce przekraczających normy są aglomeracje: śląska, warszawska, krakowska, wrocławska. Najlepiej pod tym względem wypadają północne obszary kraju. Nie zmienia to jednak faktu, że Polska przekracza europejską normę, plasując się w niechlubnej czołówce europejskiej. Lato jednak też nie jest oazą spokoju. – Wysoka temperatura sprzyja powstawaniu smogu typu Los Angeles, czyli fotochemicznego. Zawarte w spalinach samochodowych tlenki azotu i węglowodory pod wpływem promieniowania ultrafioletowego powodują powstawanie silnych utleniaczy, między innymi ozonu, który w górnej warstwie atmosfery chroni nas przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym, ale przy powierzchni ziemi jest szkodliwy dla wszystkich organizmów żywych, jest toksyczny i niebezpieczny. A liczba pojazdów na naszych drogach z roku na rok rośnie. W latach 80. szczyciliśmy się ponad dwoma milionami samochodów, a już w 2013 roku co drugi Polak miał własne cztery kółka. To astronomiczny skok. – I astronomiczne zanieczyszczenie środowiska. Wprawdzie samochody wyposażone są w katalizatory, których zadaniem jest zmniejszenie ilości szkodliwych związków w spalinach, wiele jednak z tych urządzeń nie spełnia norm, a ponadto na naszych drogach wciąż poruszają się pojazdy starego typu, które nie posiadają reduktora spalin. Eksperci Europejskiej Agencji Środowiska przeprowadzili badania w 38 krajach europejskich. Najgorzej wypadły Bułgaria, Polska, Słowacja, Węgry, Słowenia, Grecja, Czechy i Włochy. Na liście najbardziej zagrożonych w pierwszej dziesiątce znalazło się aż sześć polskich miast: Kraków na trzeciej pozycji, a od szóstej do dziesiątej kolejno: Nowy Sącz, Gliwice, Zabrze, Sosnowiec i Katowice. Niechlubne to dla nas wyróżnienie, wyprzedziła nas tylko Bułgaria. Ten sam raport ostrzega: każdego roku na całym świecie ponad dwa miliony ludzi umiera przedwcześnie z powodu wdychania zanieczyszczeń z powietrza, w Europie około 150 tys. rocznie. Na skutek dużego stężenia ozonu życie traci blisko pół miliona ludzi. Mamy więc do czynienia z gigantycznym problemem. Jak przeciwdziałać smogowi? – Przed smogiem typu londyńskiego trudno się obronić. To zadanie, z którym muszą zmierzyć się wszystkie kontynenty, a szczególnie kraje Unii Europejskiej. Wymiana wszystkich domowych palenisk to nie kwestia restrykcji czy rozporządzeń, na to potrzebne są długoletnie i mądrze opracowane strategie, począwszy od poziomów miejskich, a skończywszy na globalnych. Likwidacja bądź skuteczne unieszkodliwienie niskiej emisji domowych pieców węglowych, ograniczenie spalin samochodowych to zadania, z którym świat musi sobie poradzić i to szybko. Miejsca, które dotychczas kojarzyły się z czystym powietrzem, nie wytrzymują zderzenia z faktami. Przykładem może być ciesząca się ogromną turystyczną popularnością Hiszpania: według raportu EEA ponad 90 proc. Hiszpanów oddycha powietrzem, którego zanieczyszczenie przekracza dopuszczalne normy. Głównym trucicielem okazują się samochody. Liczba ofiar wypadków na drogach jest tam dziesięciokrotnie niższa niż liczba ludzi, którzy zmarli na nowotwory, choroby układu krążenia czy oddechowego w wyniku wdychania zanieczyszczonego powietrza. Europa jest świadoma zagrożenia, o czym świadczy wiele programów, restrykcyjne przepisy, choćby te dotyczące ograniczenia emisji dwutlenku węgla. Nie mamy jednak wpływu na Azję, a szczególnie na Chiny. – To jest rzeczywiście ogromny problem. Potężnemu rozwojowi gospodarczemu Chin towarzyszy niestety degradacja środowiska naturalnego. W 2013 roku świat obiegła dramatyczna informacja o smogu nad Harbinem w północno-wschodnich Chinach, gdzie dopuszczalne normy zostały przekroczone 24-krotnie. Miasto zostało sparaliżowane, wyłączono z ruchu kilka autostrad, wiele szkół zamknięto, odwołano loty… O liczbie ofiar wiemy niewiele. Szacuje się, że w Chinach rocznie w wyniku wdychania szkodliwych pyłów umiera średnio blisko półtora miliona mieszkańców. Administracja pod rządami Xi Jinpinga jest świadoma zagrożeń, przed dwoma laty władze Chin ogłosiły plan naprawczy. Przewiduje on między innymi zmniejszenie zużycia węgla, wzrost produkcji energii atomowej, większe wydobycie gazu oraz zakaz budowania nowych elektrowni węglowych na terenach otaczających największe miasta. Doraźnie wprowadzono ograniczenie sprzedaży nowych samochodów o prawie 40 proc. i zmniejszono limit wydawania dowodów rejestracyjnych. Walka ze smogiem wydaje się walką z wiatrakami. – Wbrew pozorom mamy dużo możliwości. Przede wszystkim należy słuchać wszelkiego typu komunikatów i stosować się do proponowanych zaleceń. Ograniczyć jazdę samochodem, szczególnie w centrach miast, lepiej przesiąść się do komunikacji miejskiej. Reagować na nieprawidłowości, takie jak palenie śmieci zarówno w otwartych przestrzeniach, jak i domowych kotłowniach. Właściwe inspektoraty powinny zaostrzyć kontrole instalacji grzewczych. W sytuacji szczególnego zanieczyszczenia powietrza należy wychodzić z domu tylko z konieczności, czasami tak jak w Pekinie w maseczce przeciwsmogowej, a już z pewnością nie uprawiać żadnych sportów terenowych. Jeśli poziom zanieczyszczenia utrzymuje się przez kilka dni, aby chronić drogi oddechowe przed bezpośrednim kontaktem ze szkodliwymi emisjami, powinniśmy wybierać zadrzewione, pełne zieleni i wyżej położone okolice. Wszelkiego typu niecki i zagłębienia terenu, nawet mimo zalesienia, są równie niebezpieczne. W skali miejskiej należałoby przyspieszyć podłączania domów do lokalnych elektrociepłowni, wyeliminować sprzedaż węgla niskiej jakości, ograniczyć w centrach miast ruch samochodowy, co oczywiście determinuje usprawnienie komunikacji miejskiej. Wszystkie te zabiegi wymagają jednak głębokiego przekonania i świadomości, jak bardzo jesteśmy narażeni na skutki smogu, czyli należy postawić na właściwą edukację od najmłodszych lat. Dane statystyczne na temat umieralności i kolejnych powikłaniach to już nie są wyniki ostrzegawcze, ale alarmujące. To konieczność natychmiastowego działania.   Maria Sztuka, autorka Gazety Uniwersyteckiej UŚ   Foto: Agnieszka Sikora

W „Plater” uczą się udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej

dodane 17.11.2016
[Sosnowiec] 23 listopada w II Uniwersyteckim Liceum Ogólnokształcącym im. Emilii Plater w Sosnowcu odbędzie się otwarcie sali do nauki pierwszej pomocy przedmedycznej, która została wyposażona dzięki środkom przekazanym przez Fundację Timken. W ramach Projektu „Reaguj- nie panikuj” uczniowie liceum zyskali możliwość nabywania umiejętności ratowania życia na najnowocześniejszym sprzęcie.   II LO im. Emilii Plater jest jedyną szkołą w regionie, która posiada Automatyczny Defibrylator Zewnętrzny oraz AED treningowe. Młodzież uczy się resuscytacji krążeniowo – oddechowej osób dorosłych, dzieci i niemowląt na 10 fantomach. Manekiny posiadają połączenie z laptopem, dzięki czemu nauczyciel posiada nowe możliwości uzyskania informacji zwrotnej o jakości wykonywanych ćwiczeń. Rozszerzony pomiar głębokości uciśnięć i objętości wdmuchnięć, pozwala na szczegółową ocenę tych czynności. Dokładne dane sprawiają, że szkolenie RKO jest efektywniejsze niż kiedykolwiek.   W liceum prężnie działa Platerańska Drużyna Ratownicza, która często prezentuje swoje umiejętności, biorąc udział w pokazach pierwszej pomocy na terenie Sosnowca, m.in. Święto Policji czy Wakacyjne Grillowanie. Młodzież wygrywa konkursy na szczeblu miejskim i wojewódzkim. Profesjonalne pomoce dydaktyczne i pracownia wyposażona w multimedia, umożliwią realizację projektu „Reaguj- nie panikuj”, zgodnie z którym uczniowie „Plater” podzielą się wiedzą i umiejętnościami z uczniami sosnowieckich szkół.   (s)  

Profilaktyczne badania dla mężczyzn

dodane 16.11.2016
[Sosnowiec] Fundacja „Unia Bracka” zaprasza mieszkańców Sosnowca do udziału w programie profilaktycznym pn. „Program wczesnego wykrywania i zapobiegania rakowi gruczołu krokowego”, finansowanym przez Gminę Sosnowiec. Program skierowany jest do mężczyzn zamieszkałych i zameldowanych w Sosnowcu w wieku od 50 do 75 lat, a w przypadku zdiagnozowania w bliskiej rodzinie raka stercza (2 zachorowania u krewnych w linii prostej oraz bocznej) od 40 roku życia.   Rak gruczołu krokowego jest najczęstszym nowotworem układu moczowo-płciowego u mężczyzn w Polsce, a wśród wszystkich zachorowań mężczyzn na nowotwory złośliwe znajduje się na drugim miejscu. Szczyt zachorowań na raka gruczołu krokowego przypada na 6 dekadę życia, czyli około 70 roku życia.   W ramach programu wykonywane są bezpłatne badania oznaczenia stężenia PSA w surowicy krwi, badanie uroflowmetryczne, edukacja pacjenta pod kątem poszerzenia wiedzy na temat raka gruczołu krokowego oraz konsultacja lekarska.   Bezpłatne badania przesiewowe w kierunku raka gruczołu krokowego można wykonaćw Przychodni Brackiej Porąbka-Klimontów przy ul. Dmowskiego 6a oraz w Przychodni Brackiej Kazimierz-Juliusz przy ul. Ogrodowej 1. Do rejestracji nie wymagane jest skierowanie, wystarczy zgłosić się z dokumentem tożsamości (po dokonaniu wcześniejszej rejestracji) w wyznaczony dzień rano.   Szczegółowe  informacje udzialane są bezpośrednio w rejestracji przychodni lub  pod numerem telefonu 32 298 89 37 (Przychodnia Bracka Porąbka-Klimontów) oraz 32 296 96 21 (Przychodnia Bracka Kaziemierz-Juliusz).   (s)

Kino w Bibliotece zaprasza na filmy z Tomem Hanksem

dodane 15.11.2016
[Sosnowiec] W środowe wieczory listopada Miejska Biblioteka Publiczna w Sosnowcu prezentuje kolejne projekcje w Kinie w Bibliotece. Tym razem wyświetlonych zostanie pięć niezwykłych filmów z Tomem Hanksem – wszechstronnym aktorem amerykańskim. Seanse odbywać się będą w Oddziale dla Dzieci i Młodzieży przy ul. Parkowej 1A o godz. 18.00. Wstęp wolny. Ilość miejsc ograniczona! Tom Hanks, ur. 9 lipca 1956 r. w Concord w Kalifornii (USA), aktor, reżyser i producent filmowy. Laureat dwóch Oscarów i czterech Złotych Globów. Obsadzany zarówno w rolach komediowych i dramatycznych. Ma na koncie ponad 60 filmów, w tym niezapomniane wcielenia dubbingowe. Najbliższy seans, który odbędzie się w środę 16 listopada o godz. 18.00, to zrealizowany przez Sama Mendesa film sensacyjny. Powstał w oparciu o komiks autorstwa Maxa Allana Collinsa i Richarda Piersa Raynera. W rolach głównych: Tom Hanks, Paul Newman, Jude Law. Film zdobył Oscar za zdjęcia. Akcja rozgrywa się w USA, w latach 30. XX wieku. Michael jest mordercą na usługach irlandzkiej mafii zarządzanej przez sędziwego bossa. Pewnego dnia syn Michaela, nieświadomy tego, czym zajmuje się jego tata, widzi wyrok wykonywany przez własnego ojca. Ich życie zmienia się nie do poznania. Mafia, w obawie przed złamaniem obietnicy milczenia przez chłopca, usiłuje wymordować całą rodzinę Michaela. Ogarnięty żądzą zemsty mężczyzna planuje odwet... Tytuły poszczególnych filmów nie są reklamowane w mediach ze względu na wymogi umowy licencyjnej. Gdzie można sprawdzić repertuar Kina w Bibliotece? Na plakatach i ulotkach w Oddziale dla Dzieci i Młodzieży (ul. Parkowa 1A), poprzez wysyłany regularnie newsletter (zapisy za pośrednictwem czerwono-białej grafiki po prawej stronie witryny – pod e-katalogiem) oraz  porzez wpisanie aktualnego hasła po kliknięciu na plakat lub slider reklamujący Kino w Bibliotece na www.biblioteka.sosnowiec.pl. Pytania o hasło należy kierować na adres: kinga.baranowska@biblioteka.sosnowiec.pl, pod numer telefonu 32 266 43 76 lub do dyżurujących bibliotekarzy we wszystkich placówkach MBP. Podane hasło obowiązuje przez cały rok. Wejście do sali projekcyjnej będzie możliwe na pół godziny przed seansem i kwadrans po jego rozpoczęciu. Organizator prosi o punktualność! Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc, organizator zastrzega sobie prawo do zamknięcia imprezy w przypadku zbyt dużej frekwencji.   (s)
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl