Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

JAS-FBG rozpoczął od wygranej

dodane 07.10.2014
[Sosnowiec] Na inauguracji rozgrywek I ligi koszykarki JAS FBG Sosnowiec odniosły wyjazdowe zwycięstwo nad ŁKS SMS Łódź. Sosnowiczanki były faworytem tego meczu, gdyż zespół z Łodzi oparty jest w głównej mierze na uczennicach SMS-u.   Fakt ten nieco usztywnił nasze dziewczęta, które na początku oddały inicjatywę miejscowym zawodniczkom. Po pięciu minutach było już jednak 9:4 dla JAS-FBG, który do końca pierwszej kwarty utrzymywał kilkupunktowe prowadzenie. Na początku drugiej kwarty sosnowiczanki prowadziły 23:15, ale skuteczny zryw gospodyń sprawił, że na tablicy wyników widniał remis po 24. Spotkanie się wyrównało i żadna ze stron nie była w stanie wywalczyć większej przewagi niż pięć punktów. Pierwsza połowa zakończyła się minimalnym prowadzeniem naszej drużyny 31:30. Kluczowy dla losów meczu okazał się fragment między 28 a 34minutą spotkania. Ze stanu 41:46 sosnowiczanki wyciągnęły na 57:46. Sygnał do ataku dała celną trójką Marta Dobrowlska. Dobra gra w defensywie w końcowej fazie meczu sprawiła, że JAS-FBG utrzymał kilkupunktowe prowadzenie do końca i sięgnął po komplet punktów.   – Cieszy wyjazdowe zwycięstwo. Ten tydzień kończył nasze przygotowania, graliśmy na kontrolowanym zmęczeniu, spowodowane to było jeszcze ciężkim treningiem oraz niestety mocnym przeziębieniem całej drużyny, którą dopadł  wirus. Mamy nowy zespół, który się tworzy potrzebuje on zgrania tak w ataku, jak i w obronie – przyznał po meczu szkoleniowiec naszych koszykarek Mirosław Orczyk.   Pierwsze spotkanie w nowym sezonie w hali MOSIR-u przy ul. Żeromskiego zespół JAS FBG Sosnowiec rozegra w sobotę  11 października o godz.17.00 z drużyną z Ostrowa.   (KP)  

Circo Medrano wystąpi w Sosnowcu!

dodane 06.10.2014
[Sosnowiec] W Polsce występują już od wiosny, do Dąbrowy Górniczej, prosto z Czeladzi, przyjechali kilka dni temu. Publiczność wychodząc ze spektaklu twierdzi, że aby go właściwie ocenić, trzeba go zobaczyć na własne oczy. Widowisko włoskiego Circo Medrano to kunszt cyrkowej sztuki połączony z niepowtarzalną atmosferą i widocznym szacunkiem dla widza. Na dąbrowskim spektaklu byliśmy i zgadzamy się z tym, że warto było tam być. Tabor Circo Medrano przyjeżdża także do stolicy Zagłębia. Będzie dawał spektakle od środy 8 października do niedzieli 12 października. Na sosnowieckie widowisko, podobnie jak na dąbrowskie, też mamy bezpłatne zaproszenia dla naszych Czytelników! Cyrk Medrano jest prowadzony przez rodzinę Casartelli, jedną z najbardziej znanych w Europie dynastii cyrkowych, których korzenie sięgają 1873 roku. Obecnie rośnie siódme pokolenie w tej cyrkowej rodzinie. Jak podkreśla Dariusz Krajewski z Agencji Artystycznej TRAMP, będącej organizatorem występów Narodowego Włoskiego Cyrku Medrano, o niekwestionowanej jakości jego programu mogą świadczyć chociażby uzyskane nagrody. – Cyrk zdobył dwa Złote Klauny na Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Cyrkowej w Monte Carlo, a taki Klaun to odpowiednik Oscara w świecie filmu. To są dwie bardzo prestiżowe nagrody – twierdzi Dariusz Karajewski. I właśnie od zademonstrowania widowni statuetki Złotego Klauna rozpoczyna się spektakl. Na początku programu odbywają się pokazy zwierząt, m.in. indyjskich i afrykańskich słoni, żyraf, koni, wielbłądów, lam, kangurów i strusi. Otwiera je prezentacja przepięknych białych rumaków w asyście Briana Casartelliego, dyrektora cyrku. – Moje całe życie jest związane ze zwierzętami. Żyję między nimi, bowiem żyję tutaj w cyrku. Jedynym sposobem na pracę ze zwierzętami jest dobre traktowanie. Ty masz psa, a ja mam słonia. Tak jak ty dbasz o swoje zwierze, tak ja dbam o moje. Dlatego nie rozumiem ludzi, którzy twierdzą, że my krzywdzimy zwierzęta – mówi dyrektor Casartelli. – Oczywiście wiadomo, że naturalnym środowiskiem słonia jest Afryka czy Indie, ale nasze słonie nie urodziły się w Afryce czy w Indiach, one zostały przez nas wzięte z ogrodu zoologicznego jak były młode – wyjaśnia. – Zwierzęta, które są w cyrku, ale także te, które są w ogrodzie zoologicznym, muszą być urodzone w niewoli. Pozyskiwanie zwierząt z wolności jest po prostu zabronione – tłumaczy Dariusz Krajewski. – Po drugie, aby zwierzę mogło pracować w cyrku, scenariusz występu musi zostać zatwierdzony przez głównego lekarza weterynarii. W takim scenariuszu opisuje się, co dane zwierze robi. Zwierzęta w cyrku nie mogą wykonywać czynności nienaturalnych dla danego gatunku – dodaje. – Mój syn był oczarowany zwierzętami. W zasadzie, jak na samym początku zobaczył konie, to już nie odrywał oczu od areny do samego końca. Podobało mi się, że zwierzęta były prezentowane, a nie zmuszane do nienaturalnych dla nich sztuczek cyrkowych. Wyjście żyraf na scenę było spektakularne, bowiem większość dzieci widziało je na żywo pierwszy raz w życiu. Wcale nie musiały nic więcej robić, wyszły tylko na scenę, zrobiły dwa kółka i tyle, a to zupełnie wystarczyło publiczności – potwierdza słowa organizatora pani Małgosia, mama dwulatka. Organizator występów podkreśla też, iż w cyrku Medrano aż 20 osób jest zatrudnionych tylko po to, aby opiekowały się zwierzętami. Jak dowiadujemy się od dyrektora Casartelliego, dla zwierząt, które przechodzą na emeryturę przygotowane są tzw. „zoo safari”, czyli miejsca spokojnej starości, będące własnością rodziny Casartelli. – Chociaż muszę przyznać, że wiele ze zwierząt pracujących z nami, po latach spędzonych na arenie, latach spędzonych z nami, lepiej się czuje dalej podróżując z cyrkiem. Pomimo iż już nie występują, to pozostają z ludźmi, z którymi spędziły całe życie – wyjaśnia dyrektor. Zebrana w cyrkowym namiocie publiczność miała także możliwość zobaczenia m.in. brazylijskich akrobatów na motorach w kuli śmierci. – Kula z jeżdżącymi w środku motocyklami była dla mnie prawdziwą sztuczką cyrkową. Aż się nie chce wierzyć, że przy tak małej przestrzeni, jaką jest ta metalowa kula, jeżdżących w niej czterech motocyklistów nie wjechało w siebie. To trzeba zobaczyć na własne oczy – przekonuje pan Mariusz, tata dwóch małych widzów. Pokazy ekwilibrystów, akrobatów i do tego dwóch zabawnych komików, to według rodziny Casartelli sposób na udany wieczór. – Muszę przyznać, że za każdym razem, kiedy do Dąbrowy przyjeżdża cyrk, to chodzę z wnukami na spektakl. Ten, cyrku Medrano, zrobił zarówno na mnie, jak i na dzieciach spore wrażenie. Program był bardzo spójny, wszystko ładnie się składało w całość. Widać było, że przygotowano atrakcje nie tylko z myślą o najmłodszych, ale dla każdego widza – relacjonuje zachwycona pani Barbara. Jednym z klaunów, i akrobatów cyrkowych zarazem, jest Stiv Bello. To artysta będący w cyrkowej rodzinie już od siedmiu pokoleń. Fachu uczył się w m.in. kanadyjskim cyrku Du Soleil. – Wszystko zaczyna się od pasji, bowiem taka praca wymaga wielu poświęceń, a bez pasji trudno by było im sprostać. Oczywiście później już pracuje się tak samo jak inni ludzie, po to, aby się utrzymać – odsłania kulisy pracy artysty cyrkowego Stiv Bello. – Jeździmy cały rok. Jesteśmy dwanaście miesięcy w roku w trasie. W związku z tym moje całe życie jest tutaj. Jest tu maja żona, moje dzieci. Dla mnie to jest zupełnie normalne życie, a trudne jest to, co robisz ty. Mieszkasz cały czas w tym samym mieście, robisz wciąż te same rzeczy. To wszystko zależy od punktu widzenia – tłumaczy artysta. Cyrk Medrano, znany z łączenia elementów tradycji z nowoczesnością, tworzą szczegóły. Jednym z nich jest niepowtarzalna otwartość pracowników, zarówno artystów, jaki i pracowników technicznych. Urzekający moment żegnania widzów przy wyjściu z namiotu, to ukłon pełen szacunku dla publiczności. Należy też docenić elegancję zarówno w ubiorze artystów i pozostałych pracowników, jak i całego miasteczka cyrkowego. Przyjemna estetyka, ciągła gra świateł oraz zróżnicowana muzyka, to wszystko składa się na spektakl na europejskim poziomie. Nic zatem dziwnego, że włoscy artyści zostali uhonorowani „cyrkowym Oskarem”, a patronat nad przyznającym je festiwalem zawsze obejmuje Książę Monaco, najpierw był to książe Rainer III, a po jego śmierci książe Albert i księżniczka Stefania. Wygodny amfiteatr, 100 zwierząt i 40 artystów prezentujących program jest na najwyższym światowym poziomie to propozycja na spędzenie czasu z dziećmi dla mieszkańców nie tylko Sosnowca. Namiot cyrkowy stanie jutro na placu im. Jana Pała II przy ulicy Gwiezdnej. Pierwsze widowisko już w środę 8 października o godz. 18.00. Kolejne spektakle będą prezentowane w czwartek 9 października o godz. 18:00 i w piątek 10 października o godz. 18:00. W sobotę 11 października odbędą się dwa przedstawienia: o godz. 14:00 i o godz. 17:00, także w niedzielę 12 października cyrkowych artystów będzie można podziwiać na dwóch spektaklach: o godz. 14.00 i o godz. 17.00. Ceny biletów są zróżnicowane, w zależności od miejsca na widowni wynoszą: dorośli od 40 zł do 80 zł , dzieci od 20 zł do 40 zł. Więcej informacji o Cyrku Medrano na polskim profilu: www.facebook.com/Cyrk.Medrano oraz na stronie Cyrku Medrano http://www.medrano.it/. Filmowy zwiastun programu jest pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=bMWDQDOdEE8.   UWAGA! KONKURS! Organizator występów Narodowego Włoskiego Cyrku Medrano w Polsce przygotował dla naszych Czytelników 5 bezpłatnych jednoosobowych zaproszeń na widowisko prezentowane w czwartek 9 października o godz. 18.00. By zdobyć zaproszenie, należy wziąć udział w naszym konkursie i odpowiedzieć na pytanie: Jak nazywa się rodzina, należąca do jednej z najbardziej znanych w Europie dynastii cyrkowych, prowadząca Narodowy Włoski Cyrk Medrano? Na prawidłowe odpowiedzi pod adresem: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl czekamy do środy 8 października, do godz. 11.00. Laureatów konkursu poznamy w środę po godz. 13.00. Maja Żukowska  

Będzie kolejny spektakl pt. „Single i Remiksy”

dodane 06.10.2014
[Sosnowiec] Komedia w reżyserii Olafa Lubaszenko, triumfująca od dwóch lat na polskich secanach, była już prezentowana także w Sosnowcu. Ze względu na ogromne zainteresowaniem spektaklem, Klub Kiepury organizuje kolejny pokaz tego widowiska sceniczno-muzycznego. Bilety w cenie 15 zł są od dziś dostępne w Centrum Informacji Miejskiej oraz w Energetycznym Centrum Kultury. „Single i Remiksy” to komedia demaskująca mechanizmy korporacyjnych stosunków i obnażająca rzeczywisty charakter życia wielkomiejskich singli, pozornie gloryfikujących swoją niezależność i swobodę, a tak naprawdę stających się niewolnikami wychwalanej przez siebie wolności i kariery. Magda, kobieta sukcesu, prezes wielkiej korporacji wydawniczej, stawia na singli, bo przecież – jak mówi – singiel to najlepszy utwór na płycie. W firmie, którą dowodzi, szansę na karierę mają tylko single, więc wszyscy, którzy singlami nie są, wolą ukrywać swoje związki i małżeństwa. Gdy korporacja zostaje wchłonięta przez inną, większą, a nowe szefostwo postanawia zmienić charakter firmy na prorodzinny, Magda wpada w panikę. Tym większą, że do Polski wysłany zostaje nowy przełożony, którego zadaniem ma być zweryfikowanie przede wszystkim jej pracy. Magda natychmiast musi zdobyć partnera! Jak jednak ma to zrobić, gdy przez całe swoje dotychczasowe życie unikała związków jak ognia i po prostu nie potrafi zbudować miłosnej relacji? Dochodzi do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie zatem…. wydanie służbowego polecania. Pech w tym, że wysłany z centrali weryfikator ma zjawić się w firmie lada chwila….W spektaklu grają: Anna Mucha, Weronika Książkiewicz/Katarzyna Glinka, Wojtek Medyński i Lesław Żurek. Wyreżyserował go Olaf Lubaszenko, producentem jest Zdzisław Marcinkowski, a współproducentem Agencja Aktorsko-Artystyczna BERG. Jego premiera odbyła się 14 października 2012 r. Obecnie jest on grany w całej Polsce. W Sosnowcu będzie go można zobaczyć w sobotę 18 października o godz. 19.00 w Sali Koncertowej Zespłu Szkół Muzycznych przy ul. Wawel 2. Kalendarz dostępny na stronie www.singleiremiksy.pl.   (s)

I znów niedosyty…

dodane 06.10.2014
[Sosnowiec] Piłkarze Zagłębia znów mogli pokusić się o komplet punktów, ale ostatecznie musieli zadowolić się jednym „oczkiem”. Sosnowiczanie zremisowali u siebie 1:1 ze Stalą Stalowa Wola. W końcówce rzutu karnego nie wykorzystał Sebastian Dudek.   Już w 4 minucie nadarzyła się okazja, aby wyjść na prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Sebastian Dudek, a w polu karnym najwyżej do piłki wyskoczył Krzysztof Markowski, który oddał groźny strzał głową, jednak zawodnik Stali, stojący na linii bramkowej, uchronił swój zespół od utraty gola. Na kolejne okazje nie trzeba było długo czekać.   W 8 minucie Dawid Ryndak dośrodkował piłkę wprost na głowę Przemysława Mizgały, a ten minimalnie główkował nad poprzeczką. W 14. minucie Tomasz Szatan spróbował zaskoczyć golkipera gości strzałem z rogu pola karnego, lecz ten stanął na wysokości zadania. Zagłębie atakowało, ale to goście wyszli na prowadzenie. Wojciech Fabisiak z dwoma uderzeniami rywali jeszcze sobie poradził, ale w 33 minucie musiał wyjąć piłkę z siatki. Mateusz Kantor huknął z około 30 metra, a piłka odbiła się od poprzeczki i znalazła się w polu karnym Zagłębia. Dotychczasowy lider klasyfikacji strzelców Łukasz Sekulski nie pomylił się i z bliska głową pokonał naszego golkipera. W tym momencie nie popisali się nasi obrońcy, którzy beztrosko przyglądali się, jak piłka odbija się od poprzeczki, a następnie gracz rywali bez problemów pakuje ją do siatki. Kibice Zagłębia doczekali się wyrównania w 65. minucie. Z rzutu rożnego Sebastian Dudek posłał piłkę na głowę Jakuba Araka. Nasz najlepszy strzelec nie zwykł pudłować w takich sytuacjach i po tym trafieniu trybuny na Ludowym znów ożyły. Zagłębie nabierało wiatru w żagle i wydawać się mogło, że kwestią czasu jest wyjście na prowadzenie. W 72. minucie strzelec bramki wyrównującej kapitalnie wywalczył rzut karny. Arak wbiegł w pole karne, a obrońca Stali sfaulował naszego napastnika. Sędzia bez zawahania wskazał na wapno.   Do piłki podszedł Sebastian Dudek, lecz doświadczony bramkarz Tomasz Wietecha poradził sobie z uderzeniem Dudka. Niestety, niewykorzystany rzut karny podłamał naszych piłkarzy, którzy do końca spotkania nie stworzyli okazji bramkowych. Goście mogli pod koniec wywieźć 3 punkty, gdyż Łukasz Sekulski minął naszego bramkarza i z ostrego kąta nie trafił do pustej bramki. Zagłębie Sosnowiec - Stal Stalowa Wola 1:1 (0:1) Bramki: 0:1 Sekulski 32., 1:1 Arak 65. Zagłębie: Fabisiak - Farkas Ż, Jarczyk, Markowski, Kursa - Dudek, Matusiak - Ryndak Ż (58. Wrzesień), Szatan (86. Kozak), Mizgała (78. Tylec) - Arak (78. Tumicz).   (KP)

Białas kontra akordeon

dodane 03.10.2014
[Sosnowiec] Pierwsze powakacyjne spotkanie z cyklu „Puder i pył” prof. Zbigniew Białas poświęci muzyce poważnej oraz lżejszej, a zaprosił na nie wirtuoza akordeonu, Marcina Wyrostka, zwycięzcę II edycji programu „Mam talent”. Sosnowiecki pisarz, autor słynnego „Korzeńca”, spotka się z uczestnikami kulturalnego wieczoru w poniedziałek, 6 października o godz. 19.00, tradycyjnie na Scenie Kameralnej Teatru Śląskiego. Dyskusja, która z pewnością wywoła emocje publiczności, spróbuje odpowiedzieć m.in. na tak kontrowersyjne pytanie: ile tak naprawdę sal koncertowych potrzebuje Sosnowiec, a ile Katowice, i czy potrzebne są kolejne? Będzie to także okazja do porozmawiania o zagłębiowskich i śląskich kompozytorach. Jak zapewniła „WZ” Aleksandra Czapla-Oslislo, rzeczniczka i kierowniczka literacka „Wyspiańskiego”, podczas scenicznego wieczoru „Białas kontra akordeon” nie zabraknie wspomnień i ciekawostek. O magii akordeonu, stresie konkursowym i scenicznym, o sukcesie opowie gość specjalny profesora, Marcin Wyrostek, absolwent i wykładowca katowickiej Akademii Muzycznej, członek Śląskiego Kwintetu Akordeonowego przy tej uczelni, współpracownik m.in. Gliwickiego Teatru Muzycznego. Muzyk kontynuuje rodzinne tradycje gry na tym instrumencie, jest laureatem ponad 30 konkursów w kraju i za granicą, koncertował z wieloma gwiazdami estrady, ale, jak mówi, największym wyzwaniem był wspólny występ z Bobbym Mc Farrinem w 2010 roku. TERESA STOKŁOSA

Prof. Jan Hartman gościem XVIII Inauguracji Roku Akademickiego w Wyższej Szkole Humanitas

dodane 03.10.2014
[Sosnowiec] – Inauguracja nowego roku akademickiego to zawsze nowy rozdział wielkiej naukowej przygody, która zazwyczaj może jawić się jako trudna, ale może być też ekscytująca, fascynująca i radosna – mówił prof. Michał Kaczmarczyk, rektor Wyższej Szkoły Humanitas w Sosnowcu podczas Inauguracji Roku Akademickiego 2014/2015. Uroczystość, która odbyła się 3 października br. była osiemnastą w historii sosnowieckiej uczelni. W tym roku do wygłoszenia wykładu inauguracyjnego Humanitas zaprosił prof. Jana Hartmana. Piątkowa uroczystość w Wyższej Szkole Humanitas była ważna nie tylko ze względu na rozpoczynający się kolejny rok wytężonej pracy akademickiej, ale także z powodu istotnych zmian we władzach uczelni. Prof. Jerzy Kopel, dotychczasowy rektor WSH, przekazał insygnia na ręce dr hab. Michała Kaczmarczyka, prof. WSH. – Dziękuję za lata pracy, za pielęgnowanie życia naukowego, za ciepły stosunek do pracowników i studentów. Dziękuję rektorze, dziękuję drogi przyjacielu – mówił kanclerz Humanitas, Aleksander Dudek, ogłaszając prof. Jerzego Kopla Rektorem Honorowym WSH. Ustępujący rektor nie krył wzruszenia. – Przez te lata napotkałem wielu ludzi naprawdę wspaniałych. Wielu z nich pokochałem miłością ojcowską, a potem dziadkowską. Przygodą było poznanie i zaprzyjaźnienie się ze studentami z Ukrainy. Dziś przekazuję te insygnia, materialnie ciężkie, ale nowemu rektorowi życzę, aby dodały mu skrzydeł w ciężkiej pracy, jaka go czeka – powiedział prof. Kopel.   – Obejmuję nową funkcję w poczuciu dumy osobistej, gdyż z Humanitas jestem związany od 2004 roku i przeszedłem tutaj wszystkie szczeble w działalności naukowej i administracyjnej. Z dumą będę nosił togę i bardzo za tę szansę dziękuję. Obiecuję, że postaram się by tej pasji i zaangażowania w prowadzenie uczelni w coraz lepszym kierunku nigdy mi nie zabrakło – przekonywał prof. Michał Kaczmarczyk. Gratulacje i podziękowania na ręce władz uczelni złożyli obecni na sali przedstawiciele władz lokalnego samorządu, posłowie, senatorowie oraz reprezentanci szerokiego otoczenia społecznego i gospodarczego, z którym współpracuje uczelnia. Wśród gości znalazł się również przedstawiciel wicepremiera Janusza Piechocińskiego, który odczytał w jego imieniu list gratulacyjny. Inauguracja nowego roku akademickiego była także okazją do nagrodzenia pracowników WSH, zasłużonych dla rozwoju uczelni. Wśród nagrodzonych znaleźli się w tym roku m.in.: prof. Michał Kaczmarczyk, mgr Maja Chyży-Dudek, prof. Piotr Oleśniewicz, dr Maciej Borski, mgr Ewa Kraus oraz dr Karel Kostka, prodziekan Wydziału Zamiejscowego WSH w Czechach. Nagrodę specjalną z okazji 60-lecia pracy naukowo-dydaktycznej odebrał prof. Kazimierz M. Czarnecki. Najważniejszym momentem inauguracji był akt immatrykulacji nowych studentów, którzy złożyli uroczyste ślubowanie. – Studia to nie tylko czas nauki i poświęceń. To jedyny, niepowtarzalny czas, kiedy świat stoi przed wami otworem. Życzę wam, by studia były dla was wyjątkowym przeżyciem – zwróciła się do świeżych żaków Joanna Popiela, wiceprzewodnicząca Samorządu Studenckiego WSH. Po obwieszczeniu rozpoczęcia nowego roku akademickiego rozpoczął się wykład inauguracyjny, który w tym roku wygłosił prof. Jan Hartman, filozof, bioetyk, pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Jestem zaszczycony zaproszeniem i pragnę wyrazić ogromne uznanie, że udało się państwu stworzyć program współpracy polsko-ukraińskiej oraz otworzyć filię w Republice Czeskiej. Być może żadna inna uczelnia w Polsce nie odważyłaby się zaprosić na wykład kogoś takiego, jak ja – lewicowo-liberalnego i niemainstreamowego. Dziękuję za ten akt odwagi – powiedział prof. Jan Hartman w pierwszych słowach swojego wykładu. Następnie przybliżył słuchaczom zebranym w auli Humanitas idę świeckości państwa, jako wartości konstytucyjnej, moralnej i duchowej. – Na świeckości państwa zależeć powinno wszystkim obywatelom, a rząd i każdy poseł powinni rozumieć, że jako reprezentanci państwa, w którym mieszkają obywatele o różnych wyznaniach i światopoglądach należy zachować bezstronność. Państwo musi być świeckie, aby uwiarygodnić się, nie faworyzując przekonań większości – tłumaczył prof. Hartman.   – Szkoła wyższa to miejsce z definicji otwarte na dyskusję, ścieranie się wielu racji i opinii. Jakość dyskursu naukowego, ale także innych form debaty publicznej wymaga wolności w zakresie głoszenia opinii, nawet jeśli są one kontrowersyjne, stąd zaproszenie pana profesora – podkreślił prof. Michał Kaczmarczyk, dziękując prof. Hartmanowi za wygłoszony wykład. Ważną częścią uroczystości było też podsumowanie osiągnięć WSH w minionym roku akademickim oraz przedstawienie planów na nadchodzących kilkanaście miesięcy. Wśród nich znalazły się m.in.: tytuł doktora honoris causa dla prof. Jerzego Kopla przyznany przez Uniwersytet Administracji Regionalnej i Ekonomiki w Kirowogradzie, zwycięstwo kierunku psychologia w „Konkursie o milion” ogłoszonym przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, uruchomienie Wydziału Zamiejscowego we Vsetinie w Czechach, nowe kierunku studiów podyplomowych, w tym unikatowe studia Certyfikowany Coach ICF, akredytacje programowe Polskiej Komisji Akredytacyjnej dla kierunków filologia oraz pedagogika, czy powołanie Ogólnopolskiej Sieci Uniwersytetów Trzeciego Wieku. – Miniony rok akademicki to także zwycięstwa w licznych rankingach, w tym m.in. zdobycie tytułu „Uczelnia Przyjazna Rodzicom”. Zaś w najbliższych czasie chcemy wprowadzić model studiów dualnych, w którym każdy z prowadzonych w WSH kierunku studiów będzie realizowany w ścisłej współpracy z partnerami zewnętrznymi: z przedsiębiorcami, instytucjami publicznymi, organizacjami pozarządowymi, których profil działalności odpowiada koncepcji kształcenia na danym kierunku oraz rozszerzanie oferty edukacyjnej o nowe obszary kształcenia. Przygotowujemy się do rozwoju programów międzynarodowych, uruchomienia studiów MBA, kończących się uzyskaniem dyplomu uczelni amerykańskiej oraz utworzenia nowych wydziałów zamiejscowych, w tym m.in. w Irlandii Północnej – wymieniał prof. Michał Kaczmarczyk.   (s)
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl