Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Ruszyła gra miejska „Zawsze Słońce”

dodane 18.08.2016
[Sosnowiec] Każdy, bez względu na miejsce zamieszkania, kto na chodnikach Sosnowca znajdzie słońce, ma szansę wygrać atrakcyjne nagrody. Słońc można szukać zarówno w przestrzeni miejskiej, jak również na wirtualnej mapie na www.zawszeslonce.pl. Czekają wspaniałe nagrody: vouchery na wycieczki z wakacje.pl, e-karty podarunkowe do sklepów Decathlon oraz unikalne torby z symbolem „Zawsze Słońce”. Akcja trwa do 16 października!   W tym roku Żywiec Zdrój w ramach akcji „Zawsze Słońce” wydłuża listę miejsc wartych odkrycia w Sosnowcu. - Akcja „Zawsze Słońce” to nie tylko pomysł na symboliczne przedłużenie lata, ale też na dzielenie się pozytywnymi emocjami. Tym razem postawiliśmy na innowacyjny mechanizm gry miejskiej. Ukryjemy w Sosnowcu 43 słońca, ale akcja dotyczy również innych miejsc w Polsce. Słońca pojawią się w 31 miastach, razem będzie ich aż 2000! Każde miasto, każda uliczka ma swoją historię. Spacer po Sosnowcu w poszukiwaniu słońc może być sposobem na odkrywanie miasta. Pozostałe 5100 słońc można szukać na wirtualnej mapie, którą znajdziemy na stronie www.zawszeslonce.pl. Będzie o co powalczyć, bo pod każdym słońcem ukryta jest jedna nagroda! – mówi Michał Schilbach, kierownik marketingu z Żywiec Zdrój S.A. Dzięki dwóm wariantom gry, mogą wziąć w niej udział mieszkańcy w całym Sosnowcu. W trybie MIASTO zadaniem uczestników będzie odszukanie słońc namalowanych na chodnikach w Sosnowcu. Dzięki zastosowaniu specjalnej farby hydrofobowej, słońca widoczne będą tylko wtedy, kiedy spadnie deszcz. Natomiast gra w trybie MAPA polega na szukaniu słońc na wirtualnej mapie Polski, dostępnej na www.zawszeslonce.pl. Aby wziąć udział w grze wystarczy sięgnąć po butelkę Żywiec Zdrój Smako-Łyk o pojemności 1,5l, w promocyjnym opakowaniu, ze specjalnym kodem na odwrocie etykiety. Następnie należy wejść na stronę www.zawszeslonce.pl, wybrać tryb gry (Miasto lub Mapa) i aktywować kod. Od tego momentu gra się rozpoczyna. Każdy kod jest aktywny przez 24h i umożliwia wykonanie 10 prób odkrycia słońca. Aby ułatwić poszukiwanie słońc i kryjących się pod nimi nagród, organizatorzy stworzyli specjalne „hasztagi”. I tak #zawszeslonce daje podpowiedzi do szukania słońc na chodnikach miasta, a #zawszesloncenamapie podpowiada lokalizację słońc ukrytych na wirtualnej mapie. Dla osób, którym uda się na terenie Sosnowca jako pierwszym odkryć słońca, są przygotowane atrakcyjne nagrody. Akcja trwa od 16 sierpnia do 16 października 2016 r. włącznie, a wszelkie informacje na temat gry oraz jej regulamin dostępne są na stronie www.zawszeslonce.pl.   (s)  

Przegrana Zagłębia Sosnowiec z Wisłą Kraków w 1/16 Pucharu Polski

dodane 11.08.2016
[Sosnowiec] Wielkie emocje, piękne gole, czerwone kartki, walka. Te słowa doskonale oddają atmosferę na meczu rozegranym w 1/16 Pucharu Polski. W regulaminowym czasie nie wyłoniono zwycięzcy. Po krótkiej przerwie rozpoczęła się dogrywka, w której zwycięzcą okazała się drużyna Wisły Kraków. Pomimo przegranej piłkarze Zagłębia Sosnowiec zostali owacyjnie pożegnani przez kibiców.   Otwarcie należało do Zagłębia Sosnowiec. Już w 9 minucie po koronkowej akcji rozpoczętej przez Roberta Bartczaka piłka znalazła się na polu karnym przeciwnika. Niestety, zabrakło inicjatywy a groźną sytuację zażegnał Maciej Sadlok. Zawodnicy Wisły Kraków nie byli dłużni, w 19 minucie spotkania piłka wylądowała na 5 metrze pola bramkowego ale sytuację wyjaśnił Łukasz Matusiak. Następna minuta meczu mogła przynieść prowadzenie dla Zagłębia. Strzał z ostrego kąta oddany przez Tina Matića został wybroniony przez golkipera Wisły Kraków. Po kolejnym ataku w 21 minucie pada gol po strzale Żarko Udovićića dla Zagłębia Sosnowiec. Jednak prowadzenia nie udaje się utrzymać do przerwy. W 42 minucie Adam Mójta z rzutu wolnego zaskakuje golkipera gospodarzy.   Druga połowa meczu to prawdziwy festiwal akcji i bramek. W pierwszych minutach przeważali zawodnicy Wisły Kraków. Szumski miał pełne ręce roboty. Sosnowiczanie przebudzili się w 59 minucie. Atomowy strzał Tomasza Nowaka przeleciał o milimetry nad poprzeczką bramki Wisły Kraków. W 68 minucie sfaulowany został na polu karnym Wisły Kraków Martin Pribula. Sędzia podyktował 11, a wykonawcą był Sebastian Dudek, który umieścił pewnie piłkę w siatce. Niestety, smak prowadzenia nie trwał długo. 6 minut później Krzysztof Drzazga wyrównuje na 2:2. Mecz zaczyna się od nowa.   Po stałym fragmencie gry piłka w 77 minucie znów ląduje w bramce Szumskiego. Wizja awansu oddala się coraz bardziej. I tu daje się poznać charakter drużyny, która nie odpuszcza i walczy z podniesionym czołem do samego końca. Na 3 minuty przed końcem meczu, po stałym fragmencie gry Tin Matić kończy akcję celnym trafieniem i jest 3:3.   W regulaminowym czasie nie wyłoniono zwycięzcy. Po krótkiej przerwie rozpoczęła się dogrywka. Gra była bardzo nerwowa i zacięta. Podczas jednej z interwencji sędzia pokazał czerwoną kartką dla piłkarza Zagłębia Sosnowiec Žarko Udovičića. Wydaje się, że reakcja sędziego była przesadzona a piłkarz po prostu ujechał na śliskiej murawie.   Od tej pory Zagłębie Sosnowiec grało w osłabieniu, jednocześnie zmieniła się taktyka gry trzema obrońcami. Po zmianie stron w 108 minucie Zagłębie było o włos od straty bramki. Golkiper rewelacyjnie wybronił nogami strzał Jakuba Bartosza. Niestety, po pechowej interwencji Łukasza Matusiaka na własnym polu karnym sędzia dyktuje 11. Egzekutorem jest Denis Popović, który nie marnuje okazji. Drużyna Białej Gwiazdy od tej pory gra na czas. Jednakże piłkarze Zagłębia Sosnowiec nie poddają się. W 120 minucie wyczerpującego meczu Tin Matić jest bliski zdobycia wyrównującej bramki, lecz i tym razem brakło szczęścia.   Tekst i foto:Rafał Nizicki  

Zagłębie Sosnowiec wygrywa z Pogonią Siedlce 1:0

dodane 08.08.2016
[Sosnowiec] Piłkarze Zagłębia Sosnowiec po pierwszym zremisowanym meczu otwarcia drugiej kolejki I ligi z Chojniczanką zagrali bardzo dobry, dynamiczny i otwarty mecz na Stadionie Ludowym w Sosnowcu. Drogę do zwycięstwa otworzył Łukasz Matusiak, który w 36 minucie umieścił piłkę w bramce golkipera Pogoni. Jak się okazało była to jedyna bramka Zagłębia na wagę 3 punktów.   W drugiej połowie zespół walczył o zwiększenie przewagi bramkowej. Niestety, pomimo kilku podbramkowych sytuacji, w tym trzech stuprocentowych Chorwata Tin Matića, nie została wykorzystana żadna. Piłkarze Pogoni dzielnie się „odgryzali” Zagłębiu Sosnowiec. Stworzyli kilka bardzo dobrych sytuacji podbramkowych. Jednakże nie do pokonania był Jakub Szumski. Wielkie słowa uznania należą się temu wypożyczonemu Zagłębiu Sosnowiec z Legii bramkarzowi. Już w 6 minucie spotkania musiał stawić czoła strzałowi oddanemu z dystansu przez Damiana Świerblewskiego. W 19 minucie ponownie wychodzi zwycięsko Szumski ze starcia z Michałem Bajdurem. Podobnie w 21 minucie, po strzale Cezarego Demianiuka, oraz w 33 minucie po strzale z rzutu wolnego Marcina Burkhardta.   Doskonała passa bramkarza Zagłębia Sosnowiec o mały włos zostałaby w 62 minucie przerwana przez Konrada Wrzesińskiego. Ten prawy obrońca Pogoni po podaniu Damiana Świerblewskiego oddał strzał w światło bramki z prawej strony pola karnego, trafiając w lewy słupek bramki. Po wprowadzeniu Daniela Gołębiewskiego gra stała się bardziej dynamiczna, ostra i siłowa. Gołębiewski szczególnie mocno dał się we znaki gospodarzom na polu karnym w główkowych pojedynkach. Jednakże nie doprowadziło to do zmiany wyniku. Mecz zakończył się jednobramkowym zwycięstwem Zagłębia Sosnowiec.   tekst i foto: Rafał Nizicki

Pasja kluczem do sukcesu?

dodane 05.08.2016
[Sosnowiec]   Hotel Centrum wraz z Restauracją Warszawską mieszczące się w Sosnowcu w ciągu zaledwie dwóch lat działalności osiągnęły bardzo wiele ze swoich zamierzeń. Świadczą o tym opinie gości obiektu, pozytywne recenzje oraz zdobyte nagrody: Zagłębiowska Nagroda Humanitas 2016 w kategorii gospodarczej, Guest Review Award 2015, HumanitAS Biznesu, Restauracja z Przyszłością oraz Czapeczka Gault&Millau (jako jedyna restauracja w Zagłębiu). Okazuje się, że obiekt zrodził się z pasji dwojga ludzi i ich wielkiej determinacji do tworzenia rzeczy wyjątkowych. Kim jest na co dzień właściciel firmy F.H.U. Piotr Świeboda, do której należy Hotel i Restauracja, zdobywca tak wielu prestiżowych wyróżnień dla stworzonego przez siebie obiektu? Piotr Świeboda: Od 25 lat jestem przedsiębiorcą inwestującym w Sosnowcu. Choć urodziłem się w Hindenburgu (jak brzmiała niegdyś nazwa Zabrza) czuję związek z tym miastem, gdyż stąd wywodzą się moje rodzinne korzenie. W działalność biznesową zaangażowałem się niegdyś po to, by móc sfinansować swoją pasję, jaką są rajdy samochodowe. Gdy rozpoczynałem karierę sportową, a był to okres zaraz po stanie wojennym, by wziąć udział w rajdzie trzeba było liczyć głównie na siebie. Nie było, tak jak dziś, mecenatu sponsorów, reklamodawców, a nawet firm zajmujących się profesjonalnym serwisem rajdowych samochodów. Wtedy kierowca rajdowy musiał sam zadbać o samochód, paliwo, opłacić swój udział w rajdzie. Zdobycie pieniędzy nie było oczywiście jedynym wyzwaniem. By brać udział w prestiżowych rajdach, kierowcy musieli mieć już na swoim koncie znaczące osiągnięcia. Te z kolei były wynikiem nie tylko umiejętności i woli walki, ale również dostosowywania się do ciągle zmieniających się wymogów dla samochodów rajdowych. Były to dla mnie wspaniałe czasy, które wspominam z rozrzewnieniem do dziś. Wiadomości Zagłębia: Jakim samochodem pokonywał Pan rajdowe trasy? PŚ: Zaczynałem w 1983 roku ścigając się Fiatem 126p. Uzyskanie dobrych wyników pozwoliło kilka lat później przesiąść się do Fiata 125p. Zmiana była ogromna, choćby ze względu na pojemność silnika i gabaryty samochodu. Za przełomowy rok uznaję 1990, gdy „dorobiłem się” Poloneza, którym zdobyłem swój pierwszy tytuł Mistrza Polski w klasie A-13. Samochodem tym reprezentowałem Automobilklub „Rzemieślnik”, a następnie Automobilklub Śląski. Poznałem wówczas mnóstwo przyjaciół, z którymi dzieliłem wspólną pasję. Następny mój wybór padł na Ładę Samarę, którą zdobyłem tytuł Mistrza Polski, tym razem w klasie A-8. Wraz z sukcesem na torze pojawili się sponsorzy, ostatnie trzy lata jeździłem reprezentując Tedex Oil Piaseczno(znanego producenta olejów samochodowych). W jego barwach odnotowałem największe pasmo sukcesów, zostałem m.in. dwukrotnym Mistrzem Polski w najwyższej klasie N, tzw. „klasie królewskiej”. Miałem wtedy do dyspozycji m.in. samochody Mitsubishi Lancer. WZ: To niezłe osiągnięcia w tej bardzo ekskluzywnej dyscyplinie sportu, zwłaszcza w czasach, kiedy samochody były dostępne głównie na talony. Mało kto dziś zrozumie, co znaczyło wtedy przesiąść się w ciągu kilku lat z Fiata 126 p do Mitsubishi, będąc polskim kierowcą rajdowym. Długo Pan jeździł? PŚ: W sumie 15 lat. Mogę właściwie powiedzieć, że do biznesu już tak bardziej na poważnie, powróciłem wprost z trasy rajdowej. Był początek lat 90., pojawił się klimat do rozwoju przedsiębiorstw. Uważałem, że należy z tej szansy skorzystać, tym bardziej, że kierowcą rajdowym, dobrym kierowcą rajdowym, przestaje się być w pewnym wieku. Ale rajdy to miłość mojego życia, nie tylko pasja czy hobby, po prostu miłość. WZ: Doświadczenia z tego okresu miały wpływ na Pana biznesową działalność? PŚ: Wspólnym mianownikiem jest adrenalina, ale i chłodna kalkulacja. W zasadzie pewien sposób działania jest podobny. Kierowca rajdowy musi być dobrze przygotowany do pokonania trasy, znać ją, znać możliwości swojego samochodu, znać swoje ograniczenia, a także umieć zaufać swojemu pilotowi. W biznesie, by być skutecznym, też trzeba umieć precyzyjnie określić cel, logistycznie wszystko rozpracować, ustalić hierarchię wartości, itp. Uczestnicząc w rajdzie nie sposób uwolnić się od emocji, ważne, by nad nimi umieć zapanować, jeżeli chcemy osiągnąć sukces. Gdy zginął Marian Bublewicz, legenda rajdów samochodowych, wszystkim nam trudno było nad tą tragedią przejść do porządku dziennego, ale trzeba było jechać dalej. W życiu jest podobnie. Nawet gdy jest bardzo trudno, nie wolno załamywać rąk, trzeba działać dalej. Tak też było w przypadku kamienicy, w której mają swoją lokalizację Hotel Centrum Sosnowiec i Restauracja Warszawska. W 2008 roku w budynku wybuchł pożar na najwyższym piętrze, spalił się dach, uszkodzone zostały stropy, wynajmowane tam mieszkania bezużyteczne. I wtedy wraz z żoną, Dorotą, zaczęliśmy się zastanawiać, co dalej? Postanowiliśmy, by tę XIX wieczną kamienicę odrestaurować, odtworzyć jej zabytkową elewację oraz wnętrza (włączając w to zrujnowane piwnice). Pojawił się pomysł otworzenia Hotelu z Restauracją, w klimacie dwudziestolecia międzywojennego, aby przywrócić czasy świetności tego budynku, gdy Jan Kiepura zaśpiewał tu po raz pierwszy przed publicznością. A potem do dzieła przystąpiła moja żona, która opracowała aranżację dla każdego miejsca w hotelu. Wszytko, co dziś świadczy o jego niepowtarzalnym charakterze to jest jej zasługa, jej wizja. WZ: Ma Pan powody, by być dumnym z dzieła żony. Od wielu osób można bowiem usłyszeć opinie, że tak precyzyjnie oddany klimat dwudziestolecia międzywojennego musi być dziełem dobrej firmy specjalizującej się w architekturze wnętrz. PŚ: Dziękujemy. Kosztowało nas to wiele wysiłku, lecz teraz możemy z dumą podkreślać, że obiekt jest „nasz”. Uczestniczyliśmy czynnie we wszystkich etapach budowy: od kartki papieru po ostateczne porządki i odbiory kategoryzacyjne. Kluczem jest pasja. Wystarczy po prostu kochać to, co się robi, a można tworzyć wielkie przedsięwzięcia. Żonie pomogło ogromne wyczucie smaku, stylu oraz perfekcjonizm. Zaufałem jej i w 100 procentach zrealizowaliśmy jej koncepcję. Opłaciło się czasami zaciskać zęby, jak spostrzegła, że np. deski zostały przycięte nie na tę szerokość, lub że rodzaj fugi jest nieodpowiedni. W ogromnej mierze dzięki niej mamy we wnętrzu Restauracji Warszawskiej drzwi liczące ok. 130 lat, które były w jednym z likwidowanych mieszkań, a ona znalazła dla nich zastosowanie. Nazwy „Hotel Centrum Sosnowiec” oraz „Restauracja Warszawska” są również autorstwa mojej żony Doroty - podobnie jak nazwy trzech sal konferencyjnych: „Rosyjska”, „Pruska”, „Austriacka”, które swoim klimatem odnoszą się do Trójkąta Trzech Cesarzy. WZ: Stworzenie tak renomowanego obiektu było dużym wyzwaniem, ale także kosztownym. Pomogły w tym finansowo Pana wcześniejsze dokonania? PŚ: Oczywiście tak. Na pewno nie były to pieniądze pochodzące z mojej kariery rajdowej, bo jak wcześniej zaznaczyłem, na realizację tej pasji raczej trzeba było zarobić, niż czerpać z niej profity. Moje dokonania biznesowe pozwoliły mi na rozpoczęcie tego projektu, za skutki pożaru otrzymaliśmy też odszkodowanie. Aplikowałem również o środki do Unii Europejskiej dla branży hotelarsko-gastronomicznej. Udało się, nasz projekt zyskał uznanie i otrzymaliśmy je. Potem była ciężka praca, chwile niepewności i prawdziwych wzruszeń, ale jak widać opłaciło się. Obecnie posiadamy świetny personel - załogę profesjonalistów, wobec których mamy pełen szacunek. Przyjazny i otwarty zespół stał się głównym filarem zdobytych nagród oraz przede wszystkim zadowolenia gości Hotelu Centrum i Restauracji Warszawskiej.   WZ: Czyli niedługo znów coś dobrego usłyszymy o Hotelu Centrum Sosnowiec i Restauracji Warszawskiej... PŚ: Zapewne. Głód sukcesu i dusza kierowcy rajdowego podpowiadają mi, abym był najlepszy. Zasadę tą stosuję każdego dnia. Pragnę dawać z siebie 100% w każdej dziedzinie życia. Jeżeli chodzi o plany obiektu: pragniemy również zwrócić się z ofertą biznesową do lokalnych przedsiębiorców. Chcielibyśmy, aby nasz obiekt był kojarzony zarówno jako miejsce przyjazne dla biznesu w sercu  Sosnowca, jak również aby stał się przestrzenią do konsolidacji i wzajemnej współpracy przedsiębiorców. Od połowy sierpnia ruszamy z nowym projektem. Chcemy integrować lokalny biznes. Mamy parę pomysłów i propozycji dla przedsiębiorców i ludzi z inicjatywą. WZ: A zatem powodzenia i kolejnego sukcesu, na miarę tych już osiągniętych. PŚ: Dziękuję. Zapraszam państwa do Restauracji Warszawskiej i Hotelu Centrum Sosnowiec.    

Sosnowiecka Biblioteka z szansą na „Słoneczniki 2016"

dodane 04.08.2016
[Sosnowiec] Dwie imprezy organizowane przez sosnowiecką Bibliotekę znalazły się wśród projektów zgłoszonych przez zadowolonych rodziców do konkursu na najbardziej rozwojową inicjatywę dla dzieci „Słoneczniki 2016". To „Literackie lato grozy na wesoło", zeszłoroczna akcja letnia oraz konkurs plastyczny „Zagrożeni ulubieńcy" przeprowadzony podczas ostatnich ferii zimowych. Teraz od internautów zależy, do kogo trafią statuetki. Liczy się każdy głos. Głosować można do 28 sierpnia poprzez ankietę dostępną na stronie: www.sloneczniki.czasdzieci.pl/ankieta-slask-2016.php. Imprezy sosnowieckiej Biblioteki można znaleźć w kategoriach JĘZYK i PRZYRODA. W konkursie biorą udział najbardziej rozwojowe inicjatywy kulturalne dla dzieci, które odbyły się okresie lipiec 2015 r. – czerwiec 2016 r. Inicjatywy można przypisać do jednej lub kilku z sześciu kategorii: język, logika, sztuka wizualna, muzyka, ruch, przyroda. Opierają się one na koncepcji inteligencji wielorakich opracowanej przez H. Gardnera. W czyje ręce powinny trafić statuetki będą zastanawiać się rodzice i grono ekspertów. Konkurs wspierają merytorycznie psycholodzy, pedagodzy oraz profesjonalne jury składające się z przedstawicieli środowiska naukowego i ekspertów-praktyków w dziedzinie psychologii i pedagogiki dziecięcej. Co roku organizatorzy akcji Słoneczniki nagradzają rownież rodziców za pomoc, za opisy oraz wyjątkowo rzetelne uzasadnienia wyboru inicjatywy.   (s)

Tonio TEAM Sosnowiec z sukcesem na Mistrzostwach Polski w Beach Soccerze

dodane 02.08.2016
[Sosnowiec]   W dniach 27-31 lipca na na plaży w Gdyni rozegrane zostały finały Mistrzostw Polski w Beach Soccerze. Drużyna Tonio TEAM Sosnowiec znalazła się w gronie sześciu najlepszych zespołów w kraju, osiagając historyczny sukces.   Drużyny zostały podzielone na dwie grupy po trzy drużyny w każdej. Grupa A: Futsal & Beach Soccer Kolbudy, Tonio TEAM Sosnowiec, Omida Hemako Sztutowo; Grupa B: Beach Soccer Club Grembach Łódź, KP Łódź, Boca Gdańsk. Drużyna Tonio TEAM Sosnowiec pojechała na turniej finałowy osłabiona brakiem trzech podstawowych zawodników. Z drużyną z rożnych powodów nie mogli jechać Artur Popławski, Michał Skórski oraz Volodomyr Ostroushko. Zabrakło również trenera Łukasza Nadolnego, który podczas rozgrywania turnieju został po raz drugi ojcem. W związku z tym obowiązki pierwszego szkoleniowca objął jego asystent Radomir Kowalski. Pomimo osłabień zespół z Sosnowca zagrał na poziomie pozwalającym osiągnąć historyczny sukces.   W pierwszym spotkaniu sosnowiczanie mierzyli się z FBS Kolbudy. Drużyna z Kolbud na turniej finałowy ściągnęła do swojego składu dwóch reprezentantów Grecji, Konstantinosa Papastathopoulosa i Stavrosa Amanatidisa. W spotkaniu tym kolbudzianie narzucili swoje warunki gry i odnieśli pewne zwycięstwo. Było to drugie zwycięstwo drużyny z Kolbud, która zapewniła sobie awans do półfinału z pierwszego miejsca w grupie. Kolbudzianie w swoim pierwszym spotkaniu grupowym pewnie pokonali Omide Hemako Sztutowo 7:1. FBS Kolbudy – Tonio Team Sosnowiec ​5:1 (2:0, 3:1, 0:0) Bramki: Stanisławski 1, Kwaśnik 3, Pietrzkiewicz 20, Borkowski 23, Amanatidis 24 – Kiklaisz 13   Ostatnie spotkanie grupy A pomiędzy Tonio TEAM Sosnowiec a Omidą Hemako Sztutowo wyłoniło drugiego półfinalistę. Spotkanie od samego początku było bardzo wyrównane, zawodnicy wiedząc, że tylko zwycięstwo da awans do strefy medalowej, konsekwentnie realizowali założenia taktyczne swoich szkoleniowców. Dodatkowo w bramce sosnowiczan znakomicie spisał się Szymon Palczewski, który wielokrotnie ratował drużynę przed stratą bramki. Zarówno regulaminowy czas gry jak i dogrywka nie przyniosły rozstrzygnięcia (2:2). O zwycięstwie a zarazem awansie do półfinału Mistrzostw Polski zadecydowały dopiero rzuty karne, które lepiej wykonywali sosnowiczanie, sprawiając tym samym ogromną niespodziankę. Drużyna Omidy Hemako Sztutowo była wymieniana w gronie jednego z faworytów turnieju. Tonio Team Sosnowiec – Omida Hemako Sztutowo​2:2, 2:1 rz. k. (1:0, 1:2, 0:0, 0:0 dogr., 2:1 rz.k.) Bramki: Chłosta 3, Palczewski 21 – Friszkemut 15, Grzegorczyk 24 W półfinale drużynie z Sosnowca przyszło się mierzyć z sześciokrotnym Mistrzem Polski BSC Grembach Łódź. Drużyna z Łodzi to najbardziej utytułowany zespół w naszym kraju, w szeregach której występuje kilku reprezentantów Polski, dwóch reprezentantów Portugalii oraz jeden Brazylijczyk. Drużyna z Łodzi bardzo szybko otworzyła wynik spotkania i ostatecznie odniosła okazałe zwycięstwo. BSC Grembach Łódź – Tonio Team Sosnowiec​13:1 (3:1, 5:0, 5:1) Bramki: Ziober 1, 18, 36, Rangel 3, 23, 27, 30, 31, Almeida 10, 20, 24, 29, Bogacz 22 – Pałasz 11 W drugim półfinale spotkały się drużyny FBS Kolbudy oraz KP Łódź. KP Łódź może mowić o wielkim szczęściu, gdyż w rozgrywkach grupowych przegrali oba spotkania. Z BSC Grembach po rzutach karnych, a z drużyną Boci Gdańsk 4:5. Kierownik drużyny z Gdańska popełnił jednak ogromny błąd nie wpisując jednego z zawodników do protokołu meczowego, w związku z czym wynik został zweryfikowany jako walkower 5:0. FBS Kolbudy – KP Łódź​1:4 (0:2, 1:1, 0:1) Bramki: Stasiak 19 – Saganowski 2, 15, 26, Krawczyk 6 Żółte kartki: Papastathopoulos, Amanatidis (Kolbudy) W meczu o brązowy medal sosnowiczanie spotkali się ponownie z FBS Kolbudy. I ponownie to drużyna z Kolbud odniosła pewne zwycięstwo. Pomimo porażki sezon ten jest najlepszym w historii Tonio TEAM. FBS Kolbudy – Tonio Team Sosnowiec​9:3 (4:1, 0:1, 5:2) Bramki: Krysiński 2, Borkowski 3, 4, Kwaśnik 12, 26, Stasiak 30 x 2, Łaszczuk 35, Pietrzkiewicz 36 – Chłosta 7, Taraszkowski 16, Cibor 26 Sosnowiczanie podczas trwania całego sezonu pokazali, że pomimo rożnych kłopotów potrafią walczyć o najwyższe cele. Warto rownież , że sosnowiczanie w tym roku grali rownież w półfinale Pucharu Polski. Drużyna Tonio TEAM Sosnowiec w zakończonym w Gdyni sezonie postawiła sobie wysoko poprzeczkę, jednak, jak sami zapowiadają, nie mają zamiaru spocząć na laurach i zapowiadają walkę o medale przyszłym sezonie. Wartym odnotowania jest rownież fakt, iż najbliższe zgrupowanie Reprezentacji Polski w Beach Soccerze zaplanowane na 10 sierpnia odbędzie się w Sosnowcu. Dodatkowo powołanie otrzymał zawodnik Tonio TEAM Sosnowiec Artur Popławski, na codzień występujący w futsalowej drużynie BTS Rekord Bielsko Biała. W wielkim finale Mistrzostw Polski w derbach Łodzi lepsi okazali się zawodnicy BSC Grembach, zdobywając tym samym swój siódmy tytuł mistrzowski w historii. KP Łódź – BSC Grembach Łódź​1:3 (0:1, 0:1, 1:1) Bramki: Saganowski 33 – Bogacz 8, Wydmuszek 21, 36 Mistrz Polski - BEACH SOCCER CLUB GREMBACH ŁÓDŹ II MIEJSCE - KP ŁÓDŹ III MIEJSCE - Futsal & Beach Soccer Kolbudy IV MIEJSCE - TONIO TEAM SOSNOWIEC V MIEJSCE - OMIDA HEMAKO SZTUTOWO VI MIEJSCE - Boca Gdańsk Awans do Ekstraklasy: BSCC AZS SAN Łódź Utrzymanie w Ekstraklasie: TS Beach Soccer Słupsk Spadek z Ekstraklasy: Vita-Sport Zdrowie Garwolin Najlepszym bramkarzem - Maciej Marciniak - BEACH SOCCER CLUB GREMBACH ŁÓDŹ Najlepszym strzelcem - Igor Rangel - BEACH SOCCER CLUB GREMBACH ŁÓDŹ Najlepszym zawodnikiem turnieju finałowego  - Bogusław "SAGAN" Saganowski - KP Łódź Odkrycie sezonu - Bartosz Szloser -  Omida Hemako Sztutowo Najlepszy zawodnik sezonu - Paweł "FEFSI" Friszkemut - Omida Hemako Sztutowo.   Pełny skład Tonio TEAM Sosnowiec w sezonie 2016: Artur Pałasz, Karol Gołębiowski, Michał Skórski, Maciej Cibor, Paweł Bielecki, Rafał Kiklaisz,  Sebastian Krawczyk, Mateusz Tutak, Szymon Palczewski, Marcin Krawczyk, Volodymyr Ostroushko (Ukraina) , Michał Terefeńko, Remigiusz Chłosta, Mariusz Strojczyk, Bartosz Barchan, Patryk Taraszkowski, Artur Popławski. Trener: Łukasz Nadolny Asystent Trenera: Radomir Kowalski Kierownik drużyny: Dariusz Osmólski   (s)  

Zostawmy po sobie ślad!

dodane 01.08.2016
[Sosnowiec] Młodzi literaccy podróżnicy z sosnowieckiej biblioteki, którzy biorą udział w wakacyjnym projekcie „Tam i z powrotem, czyli literacki wehikuł przygód”, przygotują swoją kapsułę czasu, prawdziwe „uśpione muzeum”, w którym znajdą się elementy mające przekazać przyszłym pokoleniom jak najwięcej informacji dotyczących życia dzieci w Sosnowcu w 2016 roku. Uroczyste zakopanie kapsuły odbędzie się 4 sierpnia o godz. 11.00 w Filii nr 20 – Stary Sosnowiec przy ul. Piłsudskiego 19.   Kapsuła czasu to pojemnik lub miejsce, w którym umieszcza się różne przedmioty, bądź informacje przeznaczone dla przyszłych pokoleń, zwłaszcza archeologów, antropologów i historyków. Kapsuły czasu zwykle tworzy się i ukrywa podczas ważnych dla danej społeczności wydarzeń. Wśród zgromadzonych przyszłych artefaktów nie zabraknie fotografii, krótkich nagrań video, kart z pamiętników, wycinków z gazet, drobnego rękodzieła, krótkich tekstów literackich itp. Od fantazji i kreatywności dzieci będzie zależał wygląd samej kapsuły, jej zawartość, przebieg uroczystości jej zakopania, a także dokumentacja wydarzenia, mająca docelowo prowadzić do utrwalenia w pamięci czytelników sosnowieckiej biblioteki faktu istnienia kapsuły, jej położenia oraz warunków jej odkopania za 25 lat. Zakopana kapsuła zostanie następnie w odpowiedni sposób zabezpieczona i oznaczona. Impreza stanowi część projektu MBP „Tam i z powrotem, czyli literacki wehikuł przygód", dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Programu Operacyjnego „Promocja literatury i czytelnictwa”. (s)
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl