Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Porażka legislacyjna - rozmowa z szefem WOPR

dodane 15.04.2013
[Sosnowiec] „Może MSW obudzi się ze snu zimowego i zaczynie dostrzegać problem. Wiem, że jakieś spotkania robocze były i są planowane zarówno nad nowelizacją ustawy jak i rozporządzeń, bo ich istnienie w tej formie to porażka ministerialna. Teraz wszystkie środowiska w naszej i okolicznych gminach pracują nad znalezieniem kompromisu dla tej sytuacji. To jednak mrówcza praca, aby przygotować i zapewnić godne oraz bezpieczne warunki wypoczynku nad wodą dla naszych mieszkańców. Wymaga to kompromisów wielu podmiotów i tak staramy się to realizować w Sosnowcu, Dąbrowie i okolicach.”   Ze Sławomirem Dębskim, szefem sosnowieckiego oddziału WOPR, rozmawia Izabela Kieliś   Nareszcie zaczynają się długo wyczekiwane, ciepłe dni, a wraz z nimi czas rekreacji i wypoczynku nad wodą. Prawie 2 lata istnieje Ustawa o bezpieczeństwie nad wodą…   Tak to prawda, to pierwsza taka regulacja, wydana równolegle z ustawą dotyczącą bezpieczeństwa w górach. Efekt finalny w treści zapisów nie spełnił pokładanych oczekiwań i nadziei.   Dlaczego? Wiele środowisk wodniackich powinno być zadowolonych z takiej ustawy.   Prawie 50 proc. treści to przepisana ustawa o NIK-u i zasady holowania jednostek pływających. Czy tego oczekuje np. nasza gmina czy gminy ościenne? Czasy holowników i galar na Przemszy minęły, a porzucone łodzie na Stawikach, Pogorii lub Przeczycach, brzmią trochę dziwnie. Widać mazurski lobbing trzech powiatów, a gdzie reszta kraju? Porażką legislacyjną jest oczekiwanie, aż minister sportu wyda rozporządzenie regulujące uprawnienia w rekreacji wodnej. Sezon za pasem, a miłośnicy sportów wodnych dalej nie wiedzą jak ma wyglądać patent żeglarski, czy motorowodny i do czego ma uprawniać.   Jest pan bezlitosny dla twórców regulacji prawnych   Tak, jeśli odbywa się to kosztem bezpieczeństwa ludzi. Wydane rok temu trzy rozporządzenia, całkowicie zachwiały standardy szkolenia, wyposażenia i bezpieczeństwa. Powinny wypełniać założenia ustawy, regulując wszystkie sprawy bezpiecznej rekreacji nad wodą, a skupiły się na kąpieliskach. Pominięto całą sferę bezpieczeństwa w żeglarstwie, spływach kajakowych, wędkarstwie i innych sportach wodnych. Mówiąc wprost rozporządzenia skupiły się na plaży, tak jakby inne formy rekreacji wodnej nie istniały. Oczywiście, że ratownicy będą reagować na inne zdarzenia, bo tak byli szkoleni, ale to farsa, że ratownictwo ma być realizowane tylko na fragmencie obszaru wodnego.   Wiadomości telewizyjne wyemitowały 8 kwietnia br. informację o tym, że pływalnie się kurczą, czyżby od wilgoci?   To kolejny przykład złej regulacji prawnej, widziałem ten materiał i niestety przyznaję rację, że obecne przepisy dają możliwość kombinacji. W wiadomościach pokazano jak zmniejszać standardy bezpieczeństwa np. skrócić nieckę basenu poniżej 25 m montując płyty na ścianach nawrotowych, aby zmniejszyć ilość zatrudnionych ratowników. Takie rozwiązanie jest tańsze niż zatrudnienie ratownika. W ostatnich latach zmieniła się architektura budowy pływalni - niecki są nieregularne o różnych kształtach i długość niecki nie ma tu żadnego znaczenia. Proponowaliśmy przyjąć powierzchnię lustra wody, uwzględnialiśmy wpływ urządzeń rekreacyjnych na bezpieczeństwo, prędkość nurtu lub prądów wstecznych przy budowaniu zabezpieczenia ratowniczego. Bez echa.   Zatrudnienie ratownika to jednak duży koszt...   Tak to prawda, zatrudnienie generuje koszty, ale proszę zauważyć, że ratownik, aby osiągnąć poziom wyszkolenia wymagany ustawą, musi ukończyć szkolenia: z zakresu ratownictwa wodnego, kwalifikowanej pierwszej pomocy, uzyskać dodatkowe kwalifikacje – patent. Koszt realny to ok. 2100 – 2800 zł. Na tym się nie kończy, bo skoro ma być pełnowartościowym produktem dla pracodawcy musi nabyć doświadczenia na pływalniach, na wodach śródlądowych, na wodach morskich, nie wspomnę o innych specjalizacjach.   Jak więc funkcjonować w tych realiach?   Może MSW obudzi się ze snu zimowego i zaczynie dostrzegać problem. Wiem, że jakieś spotkania robocze były i są planowane zarówno nad nowelizacją ustawy jak i rozporządzeń, bo ich istnienie w tej formie to porażka ministerialna. Teraz wszystkie środowiska w naszej i okolicznych gminach pracują nad znalezieniem kompromisu dla tej sytuacji. To jednak mrówcza praca, aby przygotować i zapewnić godne oraz bezpieczne warunki wypoczynku nad wodą dla naszych mieszkańców. Wymaga to kompromisów wielu podmiotów i tak staramy się to realizować w Sosnowcu, Dąbrowie i okolicach.   Na czym polegają konieczne zmiany?   Zmianie mają ulec standardy wyposażenia łodzi, kąpielisk, stanic i przystani. Modyfikacji mają ulec zasady wydawania pozwolenia na realizację ratownictwa, ich kontrola i weryfikacja. W pierwotnym założeniu uwolnienie rynku ratownictwa wodnego miało przyczynić się do konkurencyjności. To dobry kierunek, bo powinien podnosić standard i jakość, ale ma też drugie dno. Sfera biznesowa zawsze będzie ciąć koszty – w wyszkoleniu ludzi, na standardach wyposażenia, a to rodzi patologie, co już widać.

„Puder i pył” u Dietlów

dodane 15.04.2013
[Sosnowiec] Prawie 300 osób odwiedziło w piątek 12 kwietnia sosnowiecki Pałac Dietla przy ul. Żeromskiego. Okazja była wyjątkowa, gdyż w przepięknych wnętrzach odrestaurowanego zabytku miało miejsce specjalne wydarzenie. Wszyscy fani „Korzeńca”, książki prof. Zbigniewa Biała, mieli niepowtarzalną okazję wysłuchania fragmentów jej kontynuacji, która 20 września tego roku trafi na księgarskie półki w całym kraju.   Fragmenty „Pudru i pyłu”, bo taki tytuł Zbigniew Białas nadał kontynuacji losów bohaterów znanych z „Korzeńca”, rozbrzmiewały w piątkowe popołudnie w wypełnionej po brzegi sali balowej sosnowieckiego Pałacu Dietla. Wydarzenie to miało wyjątkowy charakter ponieważ drugi tom sagi o Sosnowcu światło dzienne oficjalnie ujrzy dopiero 20 września tego roku. Toteż nic dziwnego, że spotkanie zorganizowane przez autora książki, Urząd Miejski w Sosnowcu oraz właścicieli Pałacu Dietla cieszyło się tak dużą popularnością. Frekwencja przerosła najśmielsze oczekiwania organizatorów, a zwłaszcza Zbigniewa Białasa. Blisko 300 osób, które chciały zwiedzić zabytkowe wnętrza i wysłuchać fragmentów książki z trudem zmieściło się w sali, w której miała odbyć się zasadnicza część spotkania.   Zanim jednak czytający uchylili rąbka tajemnicy odnośnie treści „Pudru i pyłu”, goście prowadzeni przez Ryszarda Szymonowicza, konserwatora prowadzącego prace w Pałacu Dietla, mogli obejrzeć piękne zakamarki sosnowieckiego zabytku. Największa kolejka tradycyjnie już ustawiła się do łazienki Dietlów, która na zwiedzających wywarła chyba największe wrażenie. – Zdecydowanie najpiękniejsza jest łazienka. Często widywałam ją na zdjęciach, ale to nie to samo co na żywo. Cały pałac również jest zachwycający. Aż trudno uwierzyć, że tak mało mówi się o tym miejscu. Dla mnie od dzisiaj to zdecydowanie najpiękniejszy zabytek Sosnowca – mówiła Anna Rodecka, jedna ze zwiedzających.   Kiedy wszyscy goście wrócili z wycieczki po pałacowych wnętrzach, do dzieła mogli przystąpić aktorzy sosnowieckiego Teatru Zagłębia, którzy na co dzień grają również w spektaklu „Korzeniec”. Trzy obszerne fragmenty „Pudru i pyłu” przeczytali Agnieszka Okońska, Michał Bałaga, Krzysztof Korzeniowski, Aleksander Blitek i Tomasz Muszyński. – Słuchacze sami będą mogli przekonać się czy warto kupić drugą część „Korzeńca”. Fragmenty zostały wybrane tak, aby nie zdradzić wiele z fabuły. Więc jeśli ktoś czeka na wyjaśnienia odnośnie morderstwa, to niestety dzisiaj się niczego nie dowie – żartował Zbigniew Białas. Słowa jednak dotrzymał. Na rozwiązanie zagadki będzie trzeba poczekać do wrześniowej premiery „Pudru i pyłu”. Goście dowiedzieli się za to m.in. jak doszło do spotkania Poli Negri z miłością jej życia.   Na koniec czworo szczęściarzy stało się posiadaczami egzemplarzy książki „Korzeniec”, które zostały rozlosowane wśród słuchaczy. Przy okazji wydarzenia zbierano także pieniądze na pomoc dla ciężko chorej 5-letniej Alicji z Sosnowca.   Izabela Kieliś    

Przerwa nie wybiła ich z rytmu

dodane 15.04.2013
[Sosnowiec] Po trzytygodniowej przerwie piłkarze Zagłębia wrócili do gry. Przymusowa pauza spowodowana przedłużającą się zimą na szczęście nie wpłynęła źle na formę naszych graczy, którzy pokonali na wyjeździe Calisię Kalisz 3:1.   Zagłębie od początku dominowało stwarzając spore zagrożenie pod bramką miejscowych. Na gola przyszło jednak czekać do 42 minuty, kiedy to z rzutu rożnego dośrodkował Łukasz Grube. Uderzoną w stronę dalszego słupka piłkę próbował wybić bramkarz gości, ale zdołał ją tylko musnąć i ta wpadła do bramki.   Przerwa nieco wybiła naszych graczy z rytmu, bo po wyjściu na drugą połową myślami byli chyba jeszcze w szatni. W 47 minucie miejscowi wyrównali, ale Zagłębie szybko się przebudziło, bo już trzy minuty później Dawid Ryndak skutecznie dobił uderzenie Tomasza Szatana. W końcówce spotkania wynik ustalił Rafał Jankowski, który trafił do siatki rywali w meczu ligowym po raz pierwszy od września ubiegłego roku. - Przez te przełożone mecze i walkower mieliśmy dużą przerwę, dlatego jechaliśmy z mieszanymi uczuciami, jednak mieliśmy ogromną wiarę w swoje umiejętności i to, że dobrze się przygotowaliśmy. Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa, które dedykujemy prezesowi, który dziś ma urodziny – mówił po meczu trener Zagłębia Mirosław Kmieć.   Teraz nasz zespół czekają dwa mecze na Stadionie Ludowym. Już jutro sosnowiczanie zmierzą się w zaległym meczu z MKS Oława (godz. 16.00), a w sobotę będą podejmować Chrobrego Głogów (godz. 17.00).   (KP)   II liga   Calisia Kalisz – Zagłębie Sosnowiec 1:3 (0:1) Bramki: 0:1 Grube 42., 1:1 Tabaczyński 47., 1:2 Ryndak 50., 1:3 Jankowski 83. Zagłębie: Kudła – Sierczyński, Ostrouszko, Jarczyk, Ninkovic – Ryndak (85. Pajączkowski), Grube, Matusiak, Weis (90. Cyganek), Szatan (88. Tylec) – Tumicz (65. Jankowski).     I liga kobiet   Czwórka Radom – Czarni Sosnowiec 1:5 Bramki dla Czarnych: Matla 2, Konieczna, Warunek, Gębka   IV liga   Górnik Mysłowice – Górnik Piaski 2:2. Bramki dla Górnika Piaski: Skrzypek, Szopa Gwarek Tarnowskie Góry – Zagłębiak Dąbrowa Górnicza 1:2. Bramki dla Zagłębiaka: Tomczyk, Koźmiński Szombierki Bytom – Unia Ząbkowice 3:0 Wyzwolenie Chorzów – Sarmacja Będzin 1:0   V liga   AKS Niwka – MKS Siemianowice Śląskie 0:2 RKS Grodziec – Podlesianka Katowice 3:0 Unia Strzemieszyce – ŁKS Łagiewniki 3:0 Urania Ruda Śląska – Warta Zawiercie 1:2 Ciężkowianka Jaworzno – Przemsza Siewierz 0:3

Szkolenia w SPNT

dodane 15.04.2013
[Sosnowiec] Dowiadują się, jak założyć działalność gospodarczą, stworzyć biznes plan i sprawić, by błyskotliwy pomysł zaczął na siebie zarabiać. W Sosnowieckim Parku Naukowo-Technologicznym 49 przyszłych przedsiębiorców uczestniczy w szkoleniach w ramach projektu „Moja firma = mój sukces – wsparcie w założeniu firmy osób 50+”. Bezrobotni i nieaktywni zawodowo mieszkańcy Zagłębia Dąbrowskiego podnoszą kwalifikacje i starają się o dotacje, by otworzyć własny biznes.   W projekcie „Moja firma = mój sukces - wsparcie w założeniu firmy osób 50+” bierze udział 49 osób. Beneficjentami projektu realizowanego przez Agencję Rozwoju Lokalnego S.A. w Sosnowcu oraz CTC Polska Sp. z o.o., są bezrobotni i nieaktywni zawodowo mieszkańcy Zagłębia Dąbrowskiego, którzy ukończyli 50. rok życia i chcą założyć własny biznes. Przyszli przedsiębiorcy – 25 kobiet i 23 mężczyzn z powiatu zawierciańskiego,  będzińskiego, Sosnowca, Dąbrowy Górniczej i Jaworzna – spotykają się kilka razy w tygodniu w Sosnowieckim Parku Naukowo-Technologicznym, by podnosić swoje kwalifikacje.   – Każdy z 49 uczestników projektu ma możliwość ubiegania się o przyznanie jednorazowej dotacji inwestycyjnej w kwocie 40 tys. zł oraz o podstawowe i przedłużone wsparcie pomostowe wypłacane w kwocie 1,5 tys. zł przez pierwsze 6 lub 12 miesięcy działalności – informuje Agnieszka Glińska, Koordynator Projektu.   Uczestnicy projektu biorą udział w ponad stu godzinach szkoleń i doradztwa z podstaw przedsiębiorczości, biznes planu, podatków oraz promocji i marketingu. Oprócz tego mogą liczyć na wsparcie merytoryczne oraz psychologiczne, m.in. coaching menedżerski, który pomoże im zaplanować ścieżkę rozwoju kariery.   Kierunek Półwysep Apeniński!   Wśród przedsiębiorców biorących udział w projekcie „Moja firma = mój sukces…” jest pani Irena Szyja z Sosnowca. Sosnowiczanka zamierza otworzyć biuro podróży „Dobrej drogi”, które będzie organizowało krajowe i zagraniczne wczasy oraz wyjazdy zdrowotne dla zorganizowanych grup   – Jestem pilotem wycieczek i kierowcą autobusu. Doskonale znam język włoski. W latach 90. prowadziłam jedno z pierwszych biur podróży w Sosnowcu. Potem przestałam pracować w branży turystycznej. Teraz, kiedy sytuacja na rynku pracy pogorszyła się a ja zasiliłam grono bezrobotnych, postanowiłam wrócić do tego, co potrafię najlepiej, czyli do pokazywania ludziom urokliwych miejsc w kraju i zagranicą – opowiada pani Irena Szyja.   Pani Irena Szyja planuje otworzyć rodzinny interes, który świeżym spojrzeniem na podróże mają wesprzeć jej dzieci. – Moi synowie także są kierowcami autobusów i pilotami. Jeden z nich jest fizjoterapeutą i chętnie pomoże mi w organizacji wyjazdów poprawiających kondycję, drugi świetnie zna język angielski. Córka skończyła turystykę i jest instruktorką nordic walkingu oraz joggingu. Razem stanowimy niezły team – twierdzi sosnowiczanka.   Jaki kierunek obierze biuro „Dobrej drogi”? Najchętniej Półwysep Apeniński. – Kocham Włochy. Myślę, że to kraj o świetnym klimacie, dobre miejsce do aktywnego wypoczynku, poznawania historii sztuki, a dla katolików do pielgrzymowania. Zapraszam do współpracy. Chętnie zorganizuję dla Państwa wycieczkę szkolną, pielgrzymkę, kolonie lub wyjazd integracyjny – mówi Irena Szyja, beneficjentka programu „Moja firma = mój sukces – wsparcie w założeniu firmy osób 50+”.   Pomysł na biznes z pieca rodem   O wsparcie finansowe w ramach projektu „Moja firma = mój sukces” ubiega się także pan Zbigniew Andrzejewski, któremu marzy się otwarcie Design Studia Ceramicznego. – Ponad 20 lat pracowałem w branży ceramicznej. Znam ją od podszewki i nie wyobrażam sobie pracy w innym sektorze. Zamierzam zająć się zabudową kominków, produkcją kafli kominkowych, które pozwalają utrzymać dłużej ciepło z paleniska i tworzeniem ręcznie zdobionej ceramiki sanitarnej – mówi Zbigniew Andrzejewski. Uczestnik projektu ubiega się o dotację, za którą chce zakupić piec do wypalania ceramiki. Miejsce na pracownię już wybrał. Teraz prowadzi już rozmowy z przyszłymi kontrahentami.   Dla zdrowia i urody   Małgorzata Kosowska-Łataś jest nauczycielką wychowania fizycznego, trenerką piłki ręcznej i fitnessu. Ze względu na problemy zdrowotne, musiała zrezygnować z pracy w zawodzie i przejść na rentę zawodową. Nie chciała jednak pozostać osobą bezrobotną, dlatego zgłosiła się do udziału w projekcie „Moja firma = mój sukces – wsparcie w założeniu firmy osób 50+”.   Pani Małgorzata Kosowska-Łataś ma jasno określone cele, które dzięki projektowi zamierza osiągnąć. Chce otworzyć Klub Zdrowia i Urody „Orchidea”. – Marzy mi się gabinet spa z prawdziwego zdarzenia. Ukończyłam studia podyplomowe na kierunku odnowa biologiczna, kończę studium kosmetyczne, jestem nauczycielką WF-u i trenerką fitness. Mam kwalifikacje, by działać na rzecz poprawy zdrowia i urody moich klientów – tłumaczy Małgorzata Kosowska-Łataś. – Co więcej – mam też pomysł na to, jak się wyróżnić na rynku. Pieniądze pozyskane w ramach dofinansowania zamierzam przeznaczyć na sprzęt do endermologii, tj. nowoczesnej metody usuwania cellulitu i IPL czyli fotoodmładzania – dodaje sosnowiczanka.   W Klubie Zdrowia i Urody "Orchidea" klienci będą mogli korzystać nie tylko z zabiegów poprawiających urodę, ale też z masaży leczniczych i relaksacyjnych, zajęć fitness i nowoczesnej terapii rehabilitacyjnej – kinesiotapingu.   (ser)

Profesor Ociepka gościem WSH

dodane 15.04.2013
[Sosnowiec] W Wyższej Szkole Humanitas w Sosnowcu odbył się gościnny wykład prof. dr hab. Beaty Ociepki, kierownik Zakładu Komunikowania Międzynarodowego Uniwersytetu Wrocławskiego. Badaczka zaprezentowała słuchaczom zagadnienie nowej dyplomacji publicznej udzielając m.in. odpowiedzi, jak public relations zmienia politykę zagraniczną. Na wykładzie nie zabrakło cennych informacji o komunikacji politycznej i międzynarodowej uprawianej przez polskie władze.   – Dyplomacja publiczna jest obecnie traktowana jako miękka siła, tuż obok twardej siły militarnej. Kraje o średniej pozycji, do których zalicza się Polska, mogą wykorzystać tę siłę, by wzmocnić swoją dotychczasową pozycję na arenie międzynarodowej – mówiła już na wstępie wykładu prof. Ociepka. Jej zdaniem, komunikacją międzynarodową należy się zajmować wykorzystując narzędzia public relations. – Państwa powinno traktować się jak przedsiębiorstwa, które ze sobą konkurują i dla których przygotowuje się odpowiednią strategię komunikacyjną i wizerunkową oraz gdzie pojawia się społeczna odpowiedzialność biznesu (CSR) – podkreśliła.   Za pomocą licznych przykładów badaczka wskazywała na różnice pomiędzy propagandą a nową dyplomacją publiczną: – Coraz trudniej uprawiać propagandę zagraniczną: obywatele mają coraz więcej możliwości docierania do informacji i ich weryfikowania. Dyplomację publiczną w nowej wersji uprawia się przede wszystkim w otwartych systemach medialnych i dla celów długookresowych. Propaganda ciągle dominuje w okresach wojen, konfliktów i w systemach zamkniętych.   Innym niezwykle ważnym elementem komunikacji międzynarodowej, na który zwracała uwagę prof. Ociepka, jest polityka wizerunkowa rozumiana jako świadome działania kształtowania pozytywnego wizerunku kraju. W rankingu rozpoznawalności państw Polska zajmuje 30. miejsce. Pozycja ta zdaniem badaczki na pewno się poprawi w związku z organizacją w kraju EURO 2012 i brakiem recesji spowodowanej kryzysem na świecie. Na koniec nie zabrakło pytań studentów dotyczących chociażby zasadności pojawiania się polityków w mediach społecznościowych. Odpowiadając na nie badaczka zwracała uwagę na to, że jest to dość ryzykowne przedsięwzięcie, które może mieć negatywne skutki dla polityka.   (SK)

Postawił na samoobsługę

dodane 15.04.2013
[Sosnowiec] Na Zachodzie to już niemal standard, ale w Polsce koncepcja, która wciąż jest w powijakach. Mowa o warsztatach samoobsługowych, w których każdy fan motoryzacji lub kierowca borykający się z usterką, może w spokoju pomajsterkować przy swoim pojeździe. Pierwszy tego typu punkt w naszym regionie otworzył na początku kwietnia Ryszard Czerwiński, pasjonat zabytkowych samochodów. To znakomita propozycja dla każdego, kto nie posiada własnego garażu.   W Niemczech i innych zachodnich krajach pomysł warsztatów samoobsługowych z powodzeniem sprawdza się już od wielu lat. Nic dziwnego, że z biegiem czasu trafił także do naszego kraju, choć tutaj akurat wciąż stawia pierwsze kroki. Tego rodzaju działalność znaleźć można przede wszystkim w dużych miastach: w Warszawie, Krakowie, czy Szczecinie. Teraz również kierowcy z Zagłębia Dąbrowskiego, którzy nie posiadają własnego garażu, a lubią samodzielnie majsterkować przy swoich pojazdach lub tacy, dla których zapłacenie za usługę mechanikowi to zbyt wysoki koszt, mają możliwość skorzystania z usług warsztatu samoobsługowego.   Pierwszy tego typu punkt w regionie otworzył kilkanaście dni temu Ryszard Czerwiński, sosnowiczanom znany jako pasjonat zabytkowych pojazdów oraz organizator Sosnowieckiego Spotkania Starych Samochodów. – Samochodami, szczególnie tymi zabytkowymi, oraz motoryzacją interesowałem się od zawsze. Od dwóch lat prowadzę w Sosnowcu własny warsztat samochodowy. Moja firma szuka różnych rozwiązań. Jest wielu kierowców, którzy nie mają własnego garażu. Część chce po prostu zaoszczędzić, są też tacy, którzy nie ufają mechanikom. To właśnie dla takich osób stworzono warsztaty samoobsługowe. Chciałem coś podobnego zaproponować również w naszym regionie – tłumaczy Czerwiński.   Ponieważ w swoim warsztacie posiada dwa stanowiska, jedno z nich przeznaczył pod nową działalność. Po uprzednim sprawdzeniu jego dostępności, klient, który chce z niego skorzystać ma do dyspozycji w podstawowym pakiecie kanał, dostęp do prądu, wody i kompresora. Za taką opcję zapłaci 20 zł za godzinę. Dwa razy tyle będzie go kosztował dodatkowy dostęp do narzędzi. Ryszard Czerwiński za dodatkową opłatą proponuje także pomoc własną i swoich mechaników. – Każdy może przywieźć ze sobą własne narzędzia. Przy poważniejszych usterkach proponujemy także pomoc z naszej strony. Wtedy stawki są ustalane indywidualnie – mówi Czerwiński.   Samoobsługowy warsztat zlokalizowany jest w Sosnowcu przy ul. Andersa 69. Otwarty jest od poniedziałku do piątku od 7:30 do 18:00 oraz w soboty od 7:30 do 16:00. Wcześniej warto telefonicznie umówić się na termin wynajęcia stanowiska. Można to zrobić pod numerem telefonu 512 69 60 69. – Na razie stawiamy pierwsze kroki, więc zainteresowanie klientów nie jest zbyt duże, ale myślę, że w przyszłości tego typu miejsca będą cieszyć się dużo większą popularnością – uważa Ryszard Czerwiński.   Izabela Kieliś

Gimnazjaliści z wizytą w Rumunii

dodane 15.04.2013
[Sosnowiec] Grupa uczniów i nauczycieli z Gimnazjum Nr 1 w Sosnowcu gościła przez pierwszy tydzień kwietnia w Rumunii w ramach  europejskiego programu „Uczenie się przez całe życie” – Comenius -  projekt „ Let’s Have a Culture Break In Europe”. Gospodarzem spotkania szkół partnerskich była Scoala Gimnaziala Nr 10 w Giurgiu, mieście w południowej Rumunii nad Dunajem. Po dotarciu do Giurgiu nauczyciele zostali zakwaterowani w Hotelu „Sud”, natomiast uczniowie zamieszkali u rodzin swoich rumuńskich kolegów. Oficjalne otwarcie wizyty partnerskiej, ktora miała na celu zapoznanie sosnowieckich gimnazjalistów z kulturą, obyczajami, historią, religią i kuchnią Rumunii oraz zwiedzenie najpiękniejszych i najważniejszych zakątków tego kraju, odbyło się w Cultural Center – „ Nicolae Balanescu” - Podczas uroczystej akademii uczniowie goszczącej nas szkoły zaprezentowali muzykę, stroje, taniec, wybitne osoby oraz ważniejsze wydarzenia historyczne krajów, biorących udział w projekcie: Włoch, Turcji, Polski, Niemiec, Grecji i Rumunii. W tym dniu partnerzy mieli okazję brać udział w codziennym życiu rumuńskiej szkoły – relacjonuje Katarzyna Mól z Gimnazjum Nr 1. Przez kolejne dni delegacje krajów partnerskich projektu uczestniczyły w podróży po Rumunii. Wielu wrażeń dostarczył wszystkim dwudniowy wyjazd w Karpaty. - Po drodze zwiedziliśmy położony na malowniczej polanie, w otoczeniu bukowych lasów, Zamek Peles w Sinaia – siedzibę pierwszego króla Rumunii, Karola Hohenzollern -Sigmaringen, jaki zasiadł na tronie kraju po zjednoczeniu państwa w XIX wieku. Bawarski książę został sprowadzony, by rządzić tworzącym się narodem. Komnaty Zamku Peles są urządzone z wielkim przepychem, udekorowane hebanem, masą perłową, a okna zdobią cudowne witraże. W Bran Castle ruszyliśmy śladami księcia Drakuli. Wewnętrzny dziedziniec jest bardzo piękny, ale wnętrza są surowe i trochę smutne. Zadziwiający jest fakt, że słynny wampir był niezbyt wysoki, a potrafił w okrutny sposób okaleczać ludzi. Okolice zamku transylwańskiego arystokraty ujmują pięknem krajobrazu – dzieli się wrażeniami z wędrówki gimnazjalistów po Rumunii Katarzyna Mól. Pod murami zamku słynnego wampira, na zlokalizowanym tam targowisku, uczestnicywędrówki mieli możliwść kupna ręcznie wykonanych pamiątek, a co odważniejsi odwiedzili Dom Strachów, by poczuć mroczny klimat tego miejsca. Finałem tej części wyprawy była wspólna zabawa uczniów i nauczycieli, przeplatana regionalnymi tańcami, muzyką i śpiewem, która odbyła sie w przepięknym pensjonacie „Transylvanian Inn”. Kolejnym etapem była zwiedzania była stolica Rumunii. - Podczas wycieczki do Bukaresztu uczestnicy zwiedzili niezwykle okazały budynek Parlamentu Rumuńskiego oraz zapoznali się z funkcjonowaniem rządu. Rumuński Pałac Parlamentu jest drugim po Pentagonie największym budynkiem świata. Wszystkich zachwycił przepych, piękno oraz architektura Bukaresztu – wylicza atrakcje wycieczki Katarzyna Mól Dużym zainteresowaniem cieszyła się również wizyta w Paper Mill w Comana. Oprócz historii powstania druku i papieru uczestnicy mogli własnoręcznie zrobić nadruk na wykonanym przez siebie papierze. Comeniusowa grupa zwiedziła również klasztor Comana Monastery, założony przez Comana Vlad III "Tepes" w 1461roku. Wizyta w Giurgiu to jednak przede wszystkim realizacja zadań zwiążanych z projektem. Ze względu na jego temat przewodni, jakim jest kuchnia międzynarodowa, nie mogło zabraknąć lekcji gotowania. Nauczyciele wspólnie z młodzieżą przygotowywali popularne w Rumunii ciasteczka. - Ich kształt zależał od kreatywności „kucharzy” - komentuje lekcję współnego gotowania nauczycielka. Ponadto w szkole w Giurgiu młodzież miała możliwość uczestniczenia w lekcjach i zajęciach warsztatowych m.in. tkania, wypalania w drewnie, malowania glinianych naczyń oraz nauce tańców ludowych. Podczas zajęć artystycznych powstały plakaty nawiązujące do kultury każdego z partnerskich krajów.   - Każdy dzień spędzony w Rumunii był inny. Uczniów Gimnazjum Nr 1 w Sosnowcu zaskoczyło zarówno bogactwo ludowe, historyczne, jak również dziedzictwo kulturowe rumuńskich wiosek i miast. A wszyscy są pod wrażeniem gościnności i życzliwości narodu rumuńskiego – podkreśla Katarzyna Mól.   (ser)  

O jakości życia seniorów

dodane 14.04.2013
[Sosnowiec] Nakładem Oficyny Wydawniczej „Humanitas” ukazała się monografia autorstwa Marii Zrałek i Michała Kaczmarczyka „Jakość i warunki życia seniorów w Sosnowcu”. Publikacja ta stanowi pokłosie projektu badawczego poświęconego sytuacji starszych mieszkańców stolicy Zagłębia, który realizowała Wyższa Szkoła Humanitas, wspólnie z Fundacją „Humanitas”. Projekt dofinansowany był z budżetu gminy Sosnowiec.   W monografii scharakteryzowane zostały potrzeby sosnowieckich seniorów w tych dziedzinach i obszarach, które w sposób najbardziej bezpośredni wpływają na jakość życia. - Podjęliśmy próbę rozpoznania „bogactwa przeżyć, poziomu świadomości, poziomu aktywności, twórczości i współuczestnictwa w życiu społecznym starszych mieszkańców stolicy Zagłębia Dąbrowskiego, wychodząc z założenia, iż wskazane tu kategorie mogą być postrzegane jako uniwersalne miary jakości życia – mówi prof. Maria Zrałek z Wyższej Szkoły Humanitas. -Z przeprowadzonych badań empirycznych i analizy ich wyników wyłonił się wizerunek sosnowieckiego seniora – jego potrzeb, problemów, sukcesów, przyzwyczajeń, postaw, zachowań, wartości, stylów życia. Z dokonanych w książce ustaleń wyłania się jednak także obraz lokalnego systemu społeczno-politycznego jako środowiska życia ludzi starych, z wszystkimi jego osiągnięciami, ale i wyzwaniami, bolączkami czy dylematami. Nałożenie na siebie obu obrazów prowadzi do sformułowania wartościowych wniosków – dodaje.   Obserwowany w Polsce dynamiczny wzrost populacji osób starszych rodzi określone problemy społeczne oraz ekonomiczne i wymaga zmian w realizacji lokalnej polityki społecznej, w celu zagwarantowania lepszej jakości życia seniorów. Konsekwencją zmian demograficznych jest wpływ na różne sfery życia społecznego – rosnący odsetek ludzi starszych generuje nie tylko zwiększone zapotrzebowanie na system świadczeń społecznych, ale także na rynek dóbr i usług, przede wszystkim w sferze ochrony zdrowia, ale także pomocy społecznej, edukacji czy kultury. Książka „Jakość i warunki życia seniorów w Sosnowcu” poświęcona jest zagadnieniom z tym związanym. Prezentuje przy tym wyniki badań przeprowadzonych w ramach projektu naukowego „Jakość życia seniorów w Sosnowcu”, zrealizowanego na zlecenie i ze środków finansowych gminy Sosnowiec przez Fundację „Humanitas”, we współpracy z Instytutem Pedagogiki oraz Instytutem Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Wyższej Szkoły Humanitas w Sosnowcu.   (RP)
Wróć

Alert

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Zadzwoń lub napisz do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

 

zadzwoń: 32 265 00 05

 

napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

 

tel. 32 265 00 05

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl