Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

12 lat Będzińskiego Oddziału Stowarzyszenia Autorów Polskich

dodane 30.10.2014
[Będzin] W Muzeum Zagłębia w Będzinie odbyło się jubileuszowe spotkanie Będzińskiego Oddziału Stowarzyszenia Autorów Polskich. Gośćmi członkow SAP byli działacze kultury i przedstawiciele zagłębiowskich organizacji. Spotkanie było także okazją do uhonorowania zasłużonych działaczy.   Medalem „Zasłużony dla Kultury Polskiej Gloria Artis” został odznaczony Bolesław Ciepiela. Wręczył go prezes Rady Głównej Stowarzyszenia Autorów Polskich w Warszawie, Eugeniusz Orłow. Natomiast wyróżniającym się członkom Oddziału oraz osobom współpracującym z będzińskim SAP-em wręczono dyplomy uznania i listy gratulacyjne.   Początki Będzińskiego Oddziału SAP sięgają 2002 r. Wtedy na apel Rady Głównej Stowarzyszenia Autorów Polskich w Warszawie odpowiedziała grupa inicjatywna w składzie 15 osób. W kwietniu 2004 r. wybrano pierwszy zarząd w składzie: prezes – Bolesław Ciepiela, wiceprezes – Zdzisław Rabsztyn, sekretarz – Waldemar Maciążek, skarbnik – Krystyna Pryślak. Pierwszymi członkami oddziału w Będzinie byli: Henryk Bebak, Bolesław Ciepiela, January Duda, Donata Łukasik, Krystyna Borkowska, Zdzisława Gwiazda, Teresa Kędzior, Waldemar Maciążek, Krystyna Pryślak, Zdzisław Rabsztyn, Artur Rejdak, Władysław Śliwoń, Edward Sołtysik, Agata Tyrała, Urszula Żmijewska. Obecnie w Będzińskim Oddziale SAP, liczącym 32 osoby, działają dwie grupy twórców: literacka i historyczna. Wśród nich są inżynierowie, nauczyciele, ekonomiści, górnicy, działacze samorządowi i przedstawiciele wielu innych zawodów. Spotykają się oni regularnie co miesiąc w Ośrodku Kultury w Będzinie.   Do ważniejszych osiągnięć Oddziału należy m.in. współorganizowanie, wraz z Klubem Kronikarzy, sympozjów promujących Zagłębie Dąbrowskie, wydawanie książek i ich promocja, organizacja tzw. maratonów z książką we współpracy z MiP Biblioteką Publiczną w Będzinie, uczestnictwo członków SAP w różnych akcjach i przedsięwzięciach organizowanych przez miasta i gminy zagłębiowskie.   Na jubileuszowym spotkaniu promowano także pocztówk iwydane przez będziński Oddział SAP, poświęcone zmarłym jego członkom: Włodzimierzowi Wójcikowi i Mirosławowi Ponczkowi.   (s)    

MKS po raz piąty bez punktów

dodane 24.10.2014
[Będzin] Nie udało się siatkarzom MKS-u Banimex Będzin spotkanie z Jastrzębskim Węglem - silniejszy rywal stracił tylko jednego seta, a drużyna z Zagłębia Dąbrowskiego nadal pozostaje bez punktów. Drużyna Damiana Dacewicza jest bliska ustanowienia niechlubnego rekordu debiutantów w siatkarskiej ekstraklasie. Nie odniosła wygranej już od pięciu kolejek, wyrównując tym samym rekord Lotosu Trefl Gdańsk sprzed kilku sezonów. Co ciekawe, gdańszczanie będą rywalami MKS-u w szóstej kolejce. W obecnym sezonie Lotos wyrasta jednak na jedną z głównych sił w PlusLidze, za czym w dużej mierze stoi doświadczony trener Andrea Anastasi, były wieloletni selekcjoner polskiej reprezentacji. Ostatnie spotkanie nie wypadło będzinianom pomyślnie, chociaż utytułowanym rywalom z Jastrzębia udało się urwać jednego seta (25:18, 25:12, 23:25, 25:18). Powtórzył się schemat ze spotkania trzeciej kolejki w Rzeszowie , gdzie miejscowa Resovia również wygrała w stosunku 3-1, a gra będzinian mocno falowała. Jeszcze przed meczem z JSW podopieczni Dacewicza zapowiadali, że chcą lepiej wykorzystać swój potencjał, nie przepuszczając szansy na pierwszy punkt, tak jak to miało miejsce w Rzeszowie. Jednak także w tym wypadku skrzydła podcięła im nerwowa i szarapana gra, przeplatana skutecznymi i marnymi zagraniami. W pierwszej odsłonie o wiele lepiej zaczęli jastrzębianie, dominując mimo problemów z przyjęciem. Będzinianie nieźle radzili sobie w ataku, ale natychmiast podawali rywalom rękę, bardzo słabo zagrywając. Na chwilowy renesans pozwolił serwis Macieja Pawlińskiego, ale zaraz po przerwie na życzenie trenera jastrzębian do gry powrócili gospodarze. Drugi set jeszcze bardziej podkreślił przewagę jastrzębian, którzy solidnym blokiem wykorzystywali szwankujący atak gości. Trener Dacewicz dokonał paru zmian, wprowadzając na parkiet Mikołaja Sarneckiego oraz Jakuba Oczko, ale nie odmieniło to losów tej odsłony, którą siatkarze Roberto Piazzy wygrali różnicą aż 13 punktów. Jak okazało się w trzecim secie, taki pogrom zadziałał jednak na będzinian pozytywnie. Tym razem MKS zdecydowanie poprawił zagrywkę (Miłosz Hebda), tłamsząc tym samym zagrożenie ofensywne ze strony rywali. Jastrzębianie nie radzili sobie w przyjęciu, a przed drugą przerwą techniczną MKS cieszył się z trzypunktowego prowadzenia. W dalszej części odsłony, Jastrzębski Węgiel wziął się do nadrabiania strat, ale ataki Sarneckiego i Michała Żuka zapewniły utrzymanie dwupunktowej przewagi do końca. Będzinianie mieli ochotę pójść za ciosem i sięgnąć po pierwszy punkt, z równie wielką determinacją rozpoczynając czwartą partię. Gospodarze spotkania mieli jednak w swoich szeregach doskonale serwującego Michała Łasko, dzięki czemu przed drugą przerwą techniczną to zespół Jastrzębia był na czele. W dalszej części spotkania sytuację próbowali ratować Hebda oraz Żuk, ale ich wysiłki nie okazały się wystarczające. Pod koniec gospodarze punktowali będzinian mocnym atakiem, a spotkanie podsumowała akcja Zbigniewa Bartmana. Momentami dobra postawa będzinian nie okazała się wystarczająca w starciu z trzecią drużyną ligi z poprzedniego sezonu. Debiutująca w ekstraklasie drużyna po części cierpi ze względu na brak bardziej doświadczonych zawodników, licząc jednak na to, że w kolejnych spotkania uda się w końcu dorzucić na konto cenne punkty. W ramach szóstej kolejki drużyna Banimexu będzie się mierzyć na wyjeździe z Lotosem Trefl Gdańsk, obecnym wiceliderem PlusLigi, który do tej pory jeszcze nie poniósł ani jednej porażki. Spotkanie odbędzie się w sobotę 24 października. Natomiast kolejnym starciem będzie zaplanowane na 29 października spotkanie z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Ten mecz również rozegrany zostanie na wyjeździe, a rywale mają na koncie kilka wpadek, ciesząc się dorobkiem zaledwie czterech punktów. Mimo wyższej klasy najbliższych rywali, będzinianie na pewno z całych sił będą walczyć o punkty. Więcej aktualności z boisk PlusLigi można znaleźć tutaj: http://www.bet365.com/news/pl/betting/siatkowka. Diminik Aleksander

Klub Twórców „Różni” w Pałacu Mieroszewskich

dodane 23.10.2014
[Będzin] Od środy 22 października w Pałacu Mieroszewskich można zwiedzać wystawę prac członków Klubu Twórców „Różni”, działającego przy Zarządzie Okręgu Śląskiego ZNP w Katowicach. „Różni” to grupa nauczycieli-emerytów i osób czynnych zawodowo, których łączy wspólna pasja – wyrażanie świata, swych wrażeń, marzeń, uczuć i refleksji różnymi formami i technikami plastycznymi.   Klub Twórców„Różni”został założony w 1964 r. przy ZNP w Katowicach. Spotkania członków klubu odbywają się, co miesiąc. Organizowane są zajęcia praktyczne, dyskusje tematyczne, efektem tych spotkań są wystawy zbiorowe a także indywidualne sukcesy poszczególnych członków. Klub organizuje m.in. coroczne plenery w Ustroniu-Jaszowcu, jego członkowie uczestniczą w wielu plenerach międzynarodowych i ogólnopolskich, konkursach oraz biennale zdobywając szereg nagród i wyróżnień. Wystawę prezentowaną w Pałacu Mieroszewskich tworzy przeszło 80 prac wykonanych w najrozmaitszych technikach. Przeważają prace w technice olejnej, ale są również akwarele, pastele, hafty, obrazy w technice wypalania na sklejce.   Wczorajsze otwarcie wystawy uświetnił koncert uczniów z Państwowej Szkoły Muzycznej I st. im. F. Chopina w Będzinie. Wystąpili Julia Pytlik i Katarzyna Jagła z klasy fletu, Wiktor Moś z klasy akordeonu oraz Aurelia Dudała i Hania Nowak z klasy wiolonczeli.   W wernisażu uczestniczyli: przedstawiciel Prezydium Zarządu Okręgu Śląskiego ZNP Grażyna Hołyś Warmuz, Krystyna Derebecka, prezes ZNP w Sosnowcu, Halina Augustyn, prezes Oddziału ZNP w Będzinie oraz przedstawiciele klubów i stowarzyszeń plastycznych, m.in. Jadwiga Miga, prezes Grupy Plastycznej „Inspiracje” w Kaletach i Jolanta Placzyńska, wiceprezes Stowarzyszenia Twórców Kultury Zagłębia Dąbrowskiego. Przybyli również wszyscy autorzy prezentowanych prac i oczywiście liczne grono miłośników sztuki.   (s) foto: Bartosz Gawlik    

O teatrze przy kawie

dodane 23.10.2014
[Będzin] Wczoraj w będzińskim Teatrze Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana odbyło się pierwsze spotkanie z cyklu „Przy kawie o naszym tetarze”. Z Gabrielem Gietzky’m, nowym dyrektorem teatru, pili kawę i dyskutowali o przyszłości placówki pedagodzy i sympatycy będzińskiej sceny. Na przyszłorocznych afiszach zobaczymy zarówno widowiska dla dzieci jak i spektakl dla widza dorosłego. Wystawiony zostanie m.in.„Kopciuszek” w reżyserii Witolda Jurewicza. Ma to być nowa wersja znanej wszystkim bajki o musicalowym charakterze. Gabriel Gietzky zaplanował też wystawienie opery lalkowej „Najdzielniejszy z rycerzy” Krzysztofa Pendereckiego i Marka Stachowskiego z librettem Ewy Szelburg-Zarembiny z udziałem chóru dziecięcego ze Szkoły Muzycznej w Będzinie. Pozycja ta spotkała się z ożywioną dyskusją wśród zebranych w teatrze. Zdania były zdecydowanie podzielone. Jedni, znając dorobek Pendereckiego, podeszli bardzo sceptycznie do pomysłu twierdząc, że opera nie zyska uznania wśród dziecięcej widowni. Inni podzielali entuzjazm Gietzkiego. Z pewnością wynik tego eksperymentu, jego powodzenie lub jego brak, przyniesie nam przyszły rok. W planach na przyszły rok znalazł się też mobilny projekt mający zapobiegać wykluczeniom pod nazwą „Lęki współczesności”. TDZ ma realizować go z filią Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej w Katowicach. „Kantor – Dorman” to z kolei projekt angażujący słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku w stworzenie spektaklu w reżyserii Bogusława Kierca, inspirowany twórczością Tadeusza Kantora i Jana Dormana. Przyszły rok to także reaktywacja sceny dla starszych widzów. Mowa o „Bajkach dla dorosłych” Marii Czubaszek, które mają otworzyć cykl „Teatr Po Zmroku”. Propozycja ta również spotkała się z dyskusją wśród zebranych. Jedni byli zadowoleni z otwierania się będzińskiego teatru na widza dorosłego, drudzy twierdzili, iż na brak teatrów i spektakli dla siebie w regionie nie narzekają, a Teatr Dzieci Zagłębia stworzony został właśnie dla widza najmłodszego i na sztukach dla nich powinien się przede wszystkim koncentrować. Pojawiły się też obawy, iż tego typu eksperymenty, i koszty z nimi związane, skutkować będą brakiem premier klasycznych, tj.niezmiennie lubianych przez dziecięcą widownie bajek. Podczas spotkania nauczyciele poruszyli też problem zbyt wysokich cen biletów. Padła propozycja rozważenia przez kierownictwo bezpłatnych wejść dla dzieci najuboższych. Dyrektor zadeklarował, że sprawę przemyśli, zadeklarował też, iż wkrótce zostanie przygotowana oferta warsztatów, plastycznych i ruchowych dla grup przedszkolnych oraz szkolnych. Kolejne spotkanie, z właśnie rozpoczętego cyklu, zapowiadane jest na początek przyszłego roku. Jako uzupełnienie spotkań ma się też pojawić specjalne forum internetowe dla pedagogów, na którym będą oni mogli kontaktować się zarówno z teatrem, jak i z innymi nauczycielami. W sieci ma być możliwość np. umówienia się na wspólny wyjazd do teatru, tak aby obniżyć koszty transportu. Maja Żukowska  

Zagłębiowskie gminy w konkursie ECO-MIASTO

dodane 22.10.2014
[Będzin] Dwadzieścia cztery miasta zgłosiły się do drugiej edycji konkursu ECO-MIASTO, z czego cztery pochodzą z województwa śląskiego. Są to Będzin, Chorzów, Dąbrowa Górnicza i Zabrze. Będzin i Zabrze mają szansę na zwycięstwo w kategorii efektywność energetyczna budynków, natomiast Chorzów i Dąbrowa Górnicza rywalizują w gospodarce odpadami. Zwycięzcy konkursu zostaną wyłonieni w trzech kategoriach: mobilność zrównoważona, efektywność energetyczna budynków i gospodarka odpadami. Laureatów konkursu ECO-MIASTO 2014 poznamy już 4 listopada podczas uroczystej gali w Ambasadzie Francji, jednego z organizatorów konkursu.   – Cieszy, że podobnie jak w pierwszej edycji, także w tym roku do konkursu ECO-MIASTO zgłosiło się tak wiele polskich miast. Wszystkie nadesłane formularze świadczą o świadomej i odpowiedzialnej postawie samorządów w kwestiach zrównoważonego rozwoju i pokazują troskę o stan środowiska oraz jakość życia mieszkańców – mówi Pierre Buhler, ambasador Francji w Polsce. Najwięcej miast pretenduje do zwycięstwa w kategorii gospodarka odpadami – oprócz Chorzowa i Dąbrowy Górniczej jest ich aż 14. Poza Będzinem i Zabrzem w kategorii efektywność energetyczna budynków zgłosiło się jeszcze 6 miast. Województwo śląskie nie ma swojego reprezentanta jedynie w kategorii mobilność zrównoważona, w której rywalizuje 7 miast. Do konkursu ECO-MIASTO 2014 samorządy zgłaszały projekty w 3 kategoriach: mobilność zrównoważona, efektywność energetyczna budynków oraz gospodarka odpadami. Startujące miasta są podzielone dodatkowo na dwie kategorie, uwzględniające ich wielkość – poniżej 100 tys. mieszkańców i powyżej 100 tys. mieszkańców. Jury w swojej ocenie bierze pod uwagę realne osiągnięcia samorządów, plany na najbliższe lata, zaangażowanie w proekologiczne konsultacje społeczne, a także innowacyjność wprowadzanych w życie projektów.   Projekty oceni grono ekspertów, w którego skład wchodzą specjaliści w każdej z kategorii konkursowych. Będą to m.in. przedstawiciele Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Ministerstwa Środowiska, Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju oraz Ministerstwa Gospodarki, jak również naukowcy i dziennikarze. Laureatami konkursu będzie 6 miast, po 2 w każdej kategorii, w zależności od wielkości. Zwycięzcy w dwóch kategoriach, poza prestiżowymi statuetkami i publicznym uznaniem dla prowadzonych działań, otrzymają: samochód elektryczny Renault ZOE do testów na okres 1 miesiąca (kategoria mobilność zrównoważona) oraz dwudniową wizytę w Centrum Innowacji Saint-Gobain DomoLab w Paryżu dla 2 przedstawicieli nagrodzonych miast (kategoria efektywność energetyczna budynków). Ponadto firma Schneider Electric ufundowała nagrodę dla miasta z liczbą mieszkańców powyżej 100 tys., które zwycięży w kategorii efektywność energetyczna budynków. Dla szkoły wybranej przez laureata firma przygotuje projekt systemu sterowania oświetleniem i ogrzewaniem oraz wyposaży obiekt w urządzenia tego systemu. Dodatkowo po modernizacji budynku i wykonaniu instalacji tego systemu przez szkołę, Schneider Electric zapewni wsparcie inżynierskie potrzebne do prawidłowego jego uruchomienia. Ogłoszenie wyników i wręczenie nagród nastąpi 4 listopada na uroczystej gali w Ambasadzie Francji, głównego organizatora projektu ECO-MIASTO, przygotowanego we współpracy z Renault Polska, Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz firmami: Saint-Gobain, Schneider Electric i Krajową Agencją Poszanowania Energii. (s)

Nowy impuls dla teatru...

dodane 17.10.2014
[Będzin]     Z Gabrielem Gietzky'm, nowym dyrektorem Teatru Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana, rozmawia Maja Żukowska Każda zmiana okupiona jest obawą. Tym razem nie było inaczej. Kiedy mieszkańcy Zagłębia dowiedzieli się, że dyrektor Wiktorowicz odchodzi i zastąpi go, dotąd im nieznany, młody aktor i reżyser, pojawiało się podstawowe pytanie: Kim jest Gabriel Gietzky? Jakie zmiany wprowadzi? Nie wiedziałem, że jestem taki straszny i że mieszkańcy boją się mnie... (śmiech). Rozumiem, że widok z okna teatru może skłaniać do tego typu skojarzeń (cmentarz vis a vis teatru: dop. red.). Muszę niestety rozczarować będzinian, że strasznie raczej nie będzie, chociaż nigdy nic nie wiadomo... Mam wrażenie, że jestem do szpiku kości człowiekiem teatru. Żyję w nim od mniej więcej dwudziestu pięciu lat i wrosłem weń, stał się moją drugą skórą. A jeśli chodzi o zmiany, wydaje mi się, że jeśli nie są trzęsieniem ziemi, to zazwyczaj robią dobrze w teatrze. Pojawia się dzięki nim swego rodzaju nowy oddech, który biorą instytucje kultury - haust rześkiego powietrza. I oby nam tej świeżości starczyło na jak najdłużej. Ostatnio rozmawiałem z długoletnim dyrektorem teatru, który przyznał, że najwięcej energii kosztuje go, żeby dawać samemu sobie impulsy, aby inspirować swoich pracowników, „ukreatywniać” ich - że pozwolę sobie na taki „słowotwór”. Mam nadzieję, że wystarczy mi energii, pomysłów i otwartości na kilka lat, a będziński teatr dzięki temu będzie ważną placówką w mieście, regionie i w kraju. Sądzę, że dlatego właśnie wygrałem konkurs. Komisja uznała, że jestem człowiekiem, który może dać nowy impuls temu właśnie teatrowi. Ten impuls przynosi już rezultaty? Zaczęliśmy malowanie foyer, które wymagało odnowienia. Udało się to dzięki naszemu dobroczyńcy, firmie Platforma, która nas „przytuliła” i podarowała farbę. Ponadto szukamy darczyńcy, który wsparłby zakup wykładziny, także na foyer, gdyż jest ona w stanie krytyczno - agonalnym. Zaczęliśmy dzięki wsparciu miasta drukować nasze miesięczne repertuary, które nie były drukowane do tej pory, po to, aby mieszkańcy miasta na bieżąco wiedzieli, co i kiedy dzieje się w naszym teatrze. Jak na kilka tygodni może to niewiele, ale zawsze coś. Ponadto na razie chcę porozglądać się i przyjrzeć szczegółowo sytuacji, w jakiej teatr się znajduje. Chciałbym, aby decyzje które planuję, a które będę w przyszłości podejmował, nikogo nie skrzywdziły, nie wywróciły do góry nogami niczego, co funkcjonuje świetnie, ale równocześnie zamierzam uzyskać ten podstawowy cel, jakim jest pchnięcie teatru w nowym kierunku. Oczywiście już planujemy przyszły rok. W dotychczasowej działalności repertuarowej nic się nie zmienia, gramy prawie każdego dnia od poniedziałku do soboty. Ponieważ jedyna premiera zaplanowana na ten rok odbyła się w czerwcu, plan ten został już zrealizowany. W tej chwili natomiast zaczynamy planowanie dotyczące premier przyszłych. Właściwie zastanawiam się, czy zdradzać te nasze zamiary... ale może uchylę rąbka tajemnicy. Napisaliśmy już dwa projekty, na których dofinansowanie z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego liczymy. Jeden dotyczy spuścizny artystycznej Jana Dormana i Tadeusza Kantora, której porównawczym przypomnieniem chcielibyśmy się zająć, jako że obaj twórcy mają wspólne korzenie w krakowskim środowisku teatru „Cricot”, a niewątpliwie najważniejszą postacią TDZ jest nasz patron. Zobaczymy, jak nowa minister przychyli się do tego pomysłu. Drugi projekt jest projektem edukacyjnym i tutaj będziemy przeprofilowywać część naszej działalności, a właściwie otwierać nowy rozdział w naszej pracy. Planujemy projekt społeczny, do którego szukamy w tej chwili partnerów, rozmawiamy i zajmujemy się konceptualizacją oraz logistyką. Nazywa się to na razie roboczo „Wykluczeni z dzieciństwa” albo „Lęki współczesności w świecie dziecka”. Projekt ten będzie skierowany wprost do dzieciaków i młodzieży, do przedszkoli, szkół podstawowych, gimnazjów i liceów. Chcemy w nim poprzez teatr uczyć rozmawiania o różnych problemach, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że o ile dorosłym bardzo ciężko jest we własnym gronie rozmawiać o trudnych sprawach, to tym bardziej jest to nieosiągalne dla dzieci, czy młodych ludzi, przede wszystkim dlatego, że nie posiadają narzędzi. My chcielibyśmy im te narzędzia dać, czy raczej podpowiedzieć. Teatr jest w tym wypadku wspaniałym medium, bo z jednej strony możemy propagować ideę samego teatru, a przy tym dawać narzędzia, uświadamiać, że młodszy, czy młody człowiek nie jest pozbawiony możliwości wyratowania się z sytuacji opresyjnej. Planujemy wstępnie roczny projekt i chcemy go kontynuować w następnych latach. Polegałby on na tym, aby za pomocą małych form teatralnych inicjować, czy inspirować rozmowy z dziećmi i z młodzieżą o alkoholizmie, narkomanii, wykluczeniach religijnych, rasowych, czy przemocy. Mamy wstępną deklarację Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej oraz Wojewódzkiego Ośrodka Metodycznego o współpracy merytorycznej; chcemy zaangażować psychologów, policję, pedagogów do tego, żeby pomogli nam uświadamiać młodym ludziom, że nie są osamotnieni i że mają możliwości znalezienia dla siebie rozwiązania w zetknięciu z jakimś problemem. Moim zamiarem jest, aby cały projekt zakończył się mini festiwalem. Chciałbym, aby nasz teatr był bardziej wyprofilowany właśnie na tego typu działalność. Piszemy projekty, szukamy dofinansowania… Jestem pełen optymizmu. Z różnych wstępnych rozmów wynika, że jest zapotrzebowanie na taką właśnie rolę i funkcję teatru. W związku z tym już 22 października zapraszam na wstępne spotkanie w teatrze, na którym będziemy omawiać także ten temat. Jak już mówiłem - ruszamy z kopyta. Próbujemy odświeżyć wszystko organizacyjnie, merytorycznie, ale i też artystycznie. Czyli zaczyna Pan od zmiany wizerunku teatru? To także. Właśnie jestem po rozmowie z Rektorem Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, panem Grzegorzem Hańderkiem. I mam wstępny, bardzo serdeczny i otwarty akces pana rektora. Wspólnie z panem Dawidem Korzekwą z katedry projektowania graficznego wesprą graficznie naszą stronę internetową, odnowią druki, pomogą przy plakatach, programach i całej plastycznej oprawie teatru. Będziemy zatem odświeżać też nasz wizerunek medialny. Rola dyrektora jest Pana debiutem. Aczkolwiek wiadomo, że na swojej drodze zawodowej spotykał Pan wielu dyrektorów. Kto jest Pana wzorem w tej dziedzinie? Osobą, z którą czułem się energetycznie najbardziej związany, choć nie mogę nazwać tego więzią duchową, ponieważ łączyła nas relacja niezwykle służbowa, była pani Krystyna Meissner. Zrobiłem we Wrocławskim Teatrze Współczesnym za jej dyrekcji kilka realizacji i wydaje mi się, że styl prowadzenia przez nią tego teatru był niezwykły, oczywiście w sensie pozytywnym. Wydaje mi się, że udawało jej się godzić umiejętności menedżerskie z wyrafinowaniem artystycznym, potrafiła połączyć sceniczne peregrynacje, które cechowała pewna odwaga w eksperymentowaniu – a to, jak wiadomo czasami po prostu może się nie powieść - z pewną klasycznością repertuarową, ze świadomością tradycji, z której wyrasta teatr. Jest też oczywiście kilka innych nazwisk dyrektorskich, do których odwołuję się wewnętrznie w trakcie podejmowania decyzji i planowania. Ponadto jednak wierzę w ducha Jana Dormana, który - mam nadzieję - czuwa nad swoim teatrem i zarazem nad nami, oraz - w nurcie społecznym - liczę, że z zaświatów wspierał mnie będzie Zygmunt Hübner. Czy oprócz społecznych projektów i kontynuacji tego, co dobrze funkcjonuje w teatrze, przewiduje Pan jakieś nowości na deskach będzińskiego teatru? Jestem już po wstępnej, ale dość wiążącej rozmowie z Witoldem Jurewiczem, wspaniałym człowiekiem i artystą wykładającym na Akademii Muzycznej w Łodzi. Jest jednym z najbardziej znanych i renomowanych ruchowców, współpracuje z wieloma teatrami z całej Polski. Zaprosiłem go do zrobienia „Kopciuszka” i zgodził się. Chciałbym, aby Witold tę tradycyjną i znaną historię ubrał w jakąś intertekstualną formę ruchową. Jestem pewien, że z jego energią i wyobraźnią to się powiedzie. Znam jego prace sceniczne, zawsze mnie zachwycały i inspirowały. Ponadto Witold fantastycznie wręcz współpracuje z zespołami aktorskimi. Ma niezwykłą energię, którą wprowadza do teatru, przy czym jest piekielnie pracowity, w związku z tym - w pozytywnym sensie - potwornie goni aktorów do pracy. Jak zazwyczaj się potem okazuje - aktorzy są zachwyceni, kiedy on ich „przeczołga” po scenie z lewej kulisy w prawą i z powrotem. To co również mam wstępnie omówione, to współpraca z dyrygentem i chórem nad operą. To jest jedyna opera dziecięca, jaką napisał Krzysztof Penderecki w początkowej fazie swojej twórczości. Zatytułowana jest „Najdzielniejszy z rycerzy”. Wspaniały utwór, przepiękny, liryczny i niezwykle wyrafinowany. Libretto do niego napisała Ewa Szelburg-Zarembina. Chciałbym, aby zrealizowali tę operę twórcy wyjątkowi, i takich namawiam do współpracy. Jeśli wszystko się powiedzie, to dyrygował będzie Przemysław Fiugajski, dyrygent Warszawskiej Opery Kameralnej, scenografię stworzy prawdopodobnie Justyna Łagowska, jedna z wybitniejszych polskich współczesnych scenografek, a nad całością będzie czuwał Michał Chorosiński wraz z Przemysławem Pawlickim. Jestem równocześnie po rozmowie z dyrektorką Szkoły Muzycznej w Będzinie, której chór dziecięcy weźmie udział w naszym przedsięwzięciu, a w tej chwili poszukujemy wśród emerytów oraz studentów Uniwersytetu Trzeciego Wieku zawodowych muzyków, którzy mogliby wejść w skład dwunastoosobowej orkiestry. Chętni niezrzeszeni również mogą się do nas zgłaszać. Ten spektakl w założeniu ma charakter projektu społecznego i jest pewnym otwarciem na pomysły, które mam. Chodzi w nim o integracje międzyśrodowiskowe i aktywizację właśnie z jednej strony emerytów, ale również o wprowadzanie dzieci w świat teatru i zarażanie nim. W zasadzie wszystkie spektakle w teatrze są spektaklami muzycznymi, bo muzyka jest bardzo istotnym elementem w każdym z nich. Ufam, że zrobienie takiej mini opery będzie odpowiadało wyobraźni dziecka, a przede wszystkim, że nazwiska autorów i twórców gwarantują najwyższe standardy artystyczne. Chciałbym, aby ta opera była stylistycznym, estetycznym, ideologicznym i jakościowym stemplem. Czy będzie też miejsce dla widza dorosłego? Czy raczej rozwijać Pan będzie zapoczątkowaną przez dyrektora Wiktorowicza „Baby scenę”? Będzie i to, i to. Na pewno „Baby scena” zostaje, jest wspaniała, a spektakle grane w ramach tego projektu są niezwykle piękne i fantazyjne! Niezmiernie się podobają, więc absolutnie będziemy kontynuować premiery dla najmłodszych. Na razie te spektakle, które są już zrealizowane, nie są jeszcze, jak to się mówi w naszym slangu, „wygrane”, więc na ten sezon nie planuję niczego nowego na „Baby scenę”. Ale na pewno w przyszłym sezonie będzie kontynuacja i pojawi się jakaś nowa premiera. Natomiast dorosły widz, w okolicach 70-lecia pierwszej premiery zrobionej przez Jana Dormana w tym teatrze, czyli 22 grudnia 2015 roku, będzie mógł liczyć na nową scenę dla dorosłych. Będzie to się nazywało „Teatr po zmierzchu” - przynajmniej na razie roboczo w ten sposób planujemy. Zaproponowaliśmy na premierę „Bajki dla dorosłych” Marii Czubaszek. Jestem po rozmowie z panią Marią i ona zapaliła się do tego pomysłu. „Bajki dla dorosłych” to były skecze emitowane po wiadomościach, autorką tych bajek była pani Maria. Mamy nadzieję, że wybór takiego spektaklu idealnie wpisze się właśnie w teatr dziecięcy.

Nadciągają „Piraci z Penzance”

dodane 17.10.2014
[Będzin] Prosto z Penzance do Będzina przybędą dziarscy … piraci! Atakować jednak nie będą, za to zaprezentują się zagłębiowskiej widowni podczas spektaklu w Teatrze Dzieci Zagłębia. Barwne kostiumy, bajkowa sceneria, iście hollywoodzka muzyka w połączeniu z angielskim humorem mają zapewnić sukces tego spektaklu. Na to muzyczne widowisko, które zaplanowano na 14 listopada o godzinie 19.00, bilety są już w sprzedaży. „Piraci z Penzance” W .S Gilberta i A. Sullivana to operetka w dwóch aktach, od premiery której upłynęło już 35 lat. Teraz, w polskiej wersji językowej, dotarła do Polski. Zagości w będzińskim Teatrze Dzieci Zagłębia już za miesiąc. Spektakl skierowany jest do widzów wszystkich pokoleń. Akcja „Piratów z Penzance” rozgrywa się u wybrzeża Kornwalii, w czasie panowania królowej Wiktorii. Poznajemy losy Fryderyka wychowanego przez piratów, który osiągnąwszy pełnoletniość, postanawia zerwać z przestępczym półświatkiem i chce dołączyć do grona porządnych ludzi. Piraci jednak wpadają na pomysł, aby odmówić mu prawa do pełnoletniości, bowiem pechowiec urodził się 29 lutego w roku przestępnym i faktycznie obchodził urodziny zaledwie 5 razy. Równocześnie na drodze Fryderyka, który do tej pory za wzór kobiecości uważał jedyną znaną sobie kobietę, czyli starą opiekunkę, stają piękne panny – córki Generała. Jak potoczą się losy Fryderyka? Czy dane mu będzie spróbować normalnego życia? W spektaklu wystąpią: Piotr Rybak jako Major Generał, Radosław Rzepecki jako Król Piratów, Jarosław Wewióra jako Frederic, Tomasz Dziwisz jako Samuel, Jakub Bergel jako James, Mariusz Hanulak jako Sierżant, Dariusz Taraszkiewicz, Arkadiusz Machel i Bartosz Surówka jako Policjanci, Beata Witkowska-Glik / Ewelina Sobczyk jako Mabel, Ewelina Sobczyk / Anna Jaskółka-Haśnik jako Edith, Paulina Magaj jako Kate, Dorota Sok jako Isabel, Marta Gabryelczak-Paprocka jako Ruth. Śpiewakom towarzyszyć będzie Orkiestra Teatru Muzycznego Arte Creatura pod dyr. Wojciecha Gwiszcza.   Bilety w cenie 45 zł normalny, 40 zł ulgowy.   „Piraci z Penzance” W.S Gilbert i A. Sullivan Reżyseria i choreografia: Dariusz Taraszkiewicz. Produkcja: Jarosław Wewióra, Beata Witkowska-Glik. Kostiumy: Dorota Wewióra Scenografia: Jarosław Wewióra Realizacja świateł: Kamil Michalski (maj)  
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl