Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

Sport

dodane 04.08.2015

Lekcja na przyszłość – rozmowa z Rafałem Knapem o stażu w kadrze Polski

[Dąbrowa Górnicza]

Trener Rafał Knap z MKS-u Dąbrowa Górnicza był jednym z dwóch szkoleniowców z całego kraju, uczestniczących w stażu przy reprezentacji Polski koszykarzy. – To wartościowa lekcja na przyszłość. Przywiozłem kilkadziesiąt stron notatek – mówi przedstawiciel dąbrowskiego klubu po dwutygodniowym zgrupowaniu kadry narodowej w Wałbrzychu.

Jak wrażenia po stażu trenerskim w reprezentacji Polski? Co „przywozi pan ze sobą” ze zgrupowania kadry?


Wrażenia ze wszech miar pozytywne. Ze stażu przywożę ogromną ilość materiału szkoleniowego, którym chcę się podzielić z innymi trenerami MKS-u. Będę starał się także wiele z tych treści wdrożyć w treningi grup młodzieżowych.


Jak wyglądał pana dzień podczas zgrupowania i na czym polegały pana obowiązki?


Zazwyczaj zaczynaliśmy śniadaniem o 8.30. O 9.00 zawodnicy i trenerzy mieli odprawę wideo, na którą ze zrozumiałych przyczyn stażyści nie byli wpuszczani. O 9.55 rozpoczynał się trening, który trwał około trzech godzin. Później był obiad i czas na odpoczynek, o 16.00 przekąska, a od 17.30 drugi trening. Dzień kończyły o 21.00 kolacja i następujący po niej czas wolny. Moim obowiązkiem, a zarazem przyjemnością, było obserwowanie treningu i notowanie tego, co może przydać się w moim rozwoju zawodowym. Zebrało się sześćdziesiąt stron notatek, w formacie A4. (uśmiech)


Organizacyjnie i infrastrukturalnie przedsięwzięcie robi wrażenie? Jak ocenia pan zgrupowanie pod tym kątem?


Organizacyjnie to inny świat. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Każdy wie, co ma robić - zaczynając od fizjoterapeuty, poprzez trenera przygotowania ogólnego, menedżera i asystentów trenera, aż po samego trenera i zawodników. Trening jest rozpisany co do minuty i przyznam szczerze, że w ciągu dwóch tygodni tylko raz lub dwa był niewielki poślizg czasowy. Reprezentacja ma naprawdę komfortowe warunki do pracy i wierzę, że przyniesie to wymierne efekty.


A jak układała się współpraca z Mike’iem Taylorem? Udzielił panu jakichś cennych wskazówek?


Trener jest bardzo pogodnym i otwartym człowiekiem. Często sam podchodził do nas i z nami rozmawiał. Nie było też problemu z tym, by podejść do niego o każdej porze dnia i zadać mu wiele pytań. Zawsze miał dla nas czas. Uważam, że jest wielkim fachowcem, który ma znakomity kontakt z drużyną. Wiele cennych informacji otrzymałem także od zawodników: Adama Waczyńskiego, Przemka Karnowskiego i Olka Czyża, za co im również jestem bardzo wdzięczny, gdyż poświęcali na to swój prywatny czas.


Udało się porozmawiać z selekcjonerem o koszykarzach MKS-u?


Zamieniłem dwa bądź trzy słowa. (śmiech) Więcej nie mogę zdradzić. (uśmiech)


A może któryś z kadrowiczów podpytywał o MKS..?


Zawodnicy bardzo często pytali o MKS - o poprzedni i o następny sezon, o niektóre nazwiska, plany na przyszłość.


Pewnie żal było opuszczać reprezentację Polski po wspólnie spędzonych dwóch tygodniach. Mike Taylor nie wspominał nic o powiększeniu sztabu szkoleniowego?


Na pewno chcielibyśmy być przy całych przygotowaniach, ale nasze drużyny też zaczynają już pracę i tych obowiązków nie można sobie odpuścić. O powiększeniu sztabu Mike Taylor na razie nie mówił. (uśmiech)


Widzi się pan na ławce trenerskiej reprezentacji narodowej, niezależnie od roli, w bliższej lub dalszej przyszłości?


Jest to moim celem. Orzełek na piersi to zaszczyt i powód do dumy. Miałem już okazję posmakować mistrzostw Europy z kadrą Polski do lat szesnastu i nie ukrywam, że trenowanie reprezentacji to wciąż jeden z moich priorytetów.


Jak, bogatszy o te obserwacje, ocenia pan szanse Polaków na zbliżającym się EuroBaskecie?


Po tym co widziałem jestem pewien, że będą co najmniej w najlepszej ósemce mistrzostw. Ogromną przyjemnością było obserwowanie zbioru piętnastu różnych charakterów i osobowości, które maja jeden cel, wzajemnie motywują się i dopingują. Było to dla mnie niesamowite przeżycie i nauka na przyszłość.


Gdyby mógł pan ściągnąć każdego z kadrowiczów do Dąbrowy, na kogo padłby wybór?


Powinienem tu wymienić wszystkich reprezentantów, ale gdybym miał wybrać pięciu, byliby to Adam Waczyński, Przemek Karnowski, Mateusz Ponitka, Aaron Cel i Adam Hrycaniuk - ludzie z wielka klasą zarówno na boisku, jak i w życiu.



Rozmawiał: Damian Juszczyk

Wróć Archiwum działu

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl