Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

W Zagłębiu

dodane 19.11.2014

Tajemnica majora

[Dąbrowa Górnicza]

Stanisław Próchnicki miał wszelkie dane, by stać się bohaterem Będzina, być może nawet upamiętnionym odpowiednią tablicą: był w końcu bohaterem wojennym, kawalerem najwyższego polskiego orderu wojskowego, a ponadto bliskim współpracownikiem marszałka Józefa Piłsudskiego. Tak się jednak nie stało i raczej nie stanie; jego życiową drogę okrywa od lat wstydliwa zasłona milczenia, a tajemnicę dramatycznego przerwania kariery zabrał do grobu.

 

Wszystko skończyło się 23 sierpnia 1933 r. Jak podały następnego dnia wychodzące w Warszawie „Nowiny Codzienne”: „Wczoraj o godzinie 16 min. 30 w gmachu ministerstwa spraw zagranicznych wystrzałem z rewolweru pozbawił się życia naczelnik wydziału kpt. Stanisław Próchnicki. Strzał w skroń okazał się śmiertelny. Gdy do pokoju nadbiegli woźni, Próchnicki dawał już tylko słabe oznaki życia. Denat pozostawił list, z którego wynika, że powodem tragicznego strzału były przeżycia natury osobistej. Ostatnio Próchnicki wykazywał silny rozstrój nerwowy. Zmarły liczył lat 35. Niedawno przeszedł do MSZ z służby wojskowej.”

 

Zanim doszło do desperackiego czynu, Próchnicki zdążył sporo przeżyć, być w centrum wielu ważnych wydarzeń. Urodzony 15 listopada 1893 r. w Strzemieszycach Wielkich (obecnej części Dąbrowy Górniczej), wykształcił się w zaborze austriackim: maturę uzyskał w 1910 r. w Gimnazjum Realnym w Tarnowie, potem czym studiował na Akademii Eksportowej w Wiedniu. W Legionach Polskich nie służył: będąc obywatelem Imperium Rosyjskiego otrzymał w 1915 r. powołanie do armii carskiej. Choć wykształcił się w obcym państwie, uznano jego cenzus naukowy, dzięki czemu nie trafił do pierwszej lepszej jednostki bojowej jako prosty żołnierz, lecz został skierowany do szkoły oficerskiej w Irkucku, gdzie po rocznym przeszkoleniu uzyskał oficerskie szlify podporucznika. Służył potem krótko w 39. Pułku Strzelców Syberyjskich, by następnie prawie rok spędzić w szeregach 70. Pułku Piechoty. W tej jednostce doczekał możliwości wstąpienia do - tworzonych za aprobatą cara – oddziałów polskich.

 

Do 2. Korpusu Polskiego zaciągnął się 5 września 1917 r. Pełnił służbę w sztabie. Formalnie żołnierzem nieuznającego zwierzchnictwa rosyjskiego Wojska Polskiego został 28 listopada 1918 – był wtedy adiutantem sztabu Dowództwa Wojsk Polskich na Syberii. W styczniu 1919 (już jako rotmistrz) objął obowiązki szefa sztabu i szefa oddziału operacyjnego 5. Dywizji Strzelców Polskich (inaczej zwanej Dywizją Syberyjską). Wraz z nią walczył przeciwko bolszewikom; wojenne szczęście mu niespecjalnie sprzyjało, gdyż 19 stycznia 1920 r. - kiedy jego dywizja, nie chcąc angażować się w rosyjską wojnę domową, parła na wschodni kraniec Syberii, aby dostać się w tamtejszych portach na statki, mogące ewakuować ją do ojczyzny - podczas bitwy z „czerwonymi” stoczonej pod Klukwienną dostał się do niewoli. Uwięziony w Krasnojarsku, uciekł jednak z obozu i cudem nieomal zdołał przedrzeć się przez zrewoltowany kraj do ojczyzny.

 

W szeregach polskiej armii zameldował się 20 kwietnia 1920 r. Wszedł najpierw w skład komisji powołanej do likwidacji 5. Dywizji Syberyjskiej, a następnie został oficerem jej następczyni, Syberyjskiej Brygady Piechoty, wraz z którą brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Był odważny, kul się nie bał. 14 sierpnia 1920 r., podczas Bitwy Warszawskiej, pododdział, którym dowodził, przeprowadził akcję, która okazała się być decydującą o powodzeniu walk nad Wkrą. Za ten czyn osobistego męstwa otrzymał najzaszczytniejsze odznaczenie bojowe odrodzonej Polski: Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari. Wojnę zakończył ozdobiony ponadto dwoma Krzyżami Walecznych.

 

Po przejściu wojska na stopę pokojową służył w 9. Dywizji Piechoty i Syberyjskiej Dywizji Piechoty, po czym został przeniesiony do Oddziału I Naczelnego Dowództwa (spędził tam z górą 2 lata, od marca 1921 do czerwca 1923). Potem na krótko trafił do dyplomacji – pełnił misję attache wojskowego w Poselstwie Polskim w Moskwie – by tę część kariery zwieńczyć studiami w Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie. Dyplom oficera Sztabu Generalnego (według późniejszej terminologii: oficera dyplomowanego) otrzymał 28 kwietnia 1926 r.

 

Podczas wypadków majowych przebywał w stolicy – i nie zawahał się, kiedy przyszło mu wybierać miejsce dla siebie: stanął po stronie rebeliantów zorganizowanych przez Piłsudskiego. W nagrodę został powołany do Gabinetu Ministra Spraw Wojskowych, na stanowisko kierownika referatu, co oznaczało pozostawanie w najbliższym kręgu zaufanych współpracowników marszałka. W ministerstwie pracował od 11 października 1926 do 20 lutego 1931 r.; potem, jako oficer czasowo oddelegowany z wojska, objął obowiązki naczelnika Wydziału Administracyjno-Gospodarczego w Departamencie Administracyjnym Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W resorcie tym zadomowił się na stałe. W 1932 r. (już nagrodzony wysokim odznaczeniem państwowym, Krzyżem Niepodległości, a ponadto Srebrnym Krzyżem Zasługi i francuskim Orderem Legii Honorowej) odszedł formalnie z wojska, będąc zaliczony do rezerwy. 23 sierpnia 1933 odebrał sobie życie.

 

Co było powodem desperackiego czynu? Gazeta podawała rozstrój nerwowy, spowodowany przeżyciami osobistymi - prof. Paweł Wieczorkiewicz, autor artykułu „Polscy agenci Kremla”, twierdzi jednak, że major (nie kapitan, jak zapisały „Nowiny Codzienne”) Próchnicki zastrzelił się, kiedy usłyszał oskarżenie o szpiegostwo na rzecz Związku Radzieckiego; kontrwywiad miał przedstawić mu dowody zwerbowania na haniebną służbę podczas jego pracy w poselstwie polskim w Moskwie. W celu uniknięcia procesu, mogącego niepotrzebnie ujawnić wiedzę polskich służb specjalnych o radzieckiej agenturze, miano przedstawić mu propozycję nie do odrzucenia: honorową śmierć z własnej ręki…

 

Dla znających Próchnickiego sprawa nie była jednak tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Mjr dypl. pil. Marian Romeyko, który dzięki pracy w najważniejszych sztabach i instytucjach wojskowych II RP wiele widział i wiedział – a swą wiedzę spisał następnie we wspomnieniach „Przed i po maju” – zostawił taką oto notatkę: „Jak się później dowiedziałem, placówka „leningradzka” (chodzi o placówkę wywiadowczą II Oddziału Sztabu Generalnego WP – przyp. WB) mieściła się w Tallinie, w Estonii; jej kierownikiem był por. Tomir Drymmer, późniejszy dyktator personalny MSZ. Kierownikiem placówki moskiewskiej był rtm. Stanisław Próchnicki. Przeniesiony już w stopniu majora do MSZ i zamieszany w jakąś aferę, popełnił później przymusowe samobójstwo w gmachu MSZ. Moralnym tego sprawcą był ponoć dyrektor departamentu MSZ, Drymmer.”

 

Ciepłe wspomnienie o majorze samobójcy znaleźć można w memuarach - „Pamiętnik adiutanta marszałka Piłsudskiego” mjr. Mieczysława Lepeckiego, który przez wiele lat pełnił służbę osobistego przybocznego byłego Naczelnego Wodza, a przy tym jako zaufany płk. Józefa Becka posiadł wszechstronną oraz wnikliwą wiedzę o kulisach najtajniejszych spraw wojskowych: „Pracę w Gabinecie (Gabinecie Ministra Spraw Wojskowych Józefa Piłsudskiego – przyp. WB) miałem dość monotonną i nie nazbyt zaspokajającą moją ambicję. Niemniej jednak pracowałem chętnie, do czego niemało przyczyniły się miłe stosunki służbowe. Szefem Gabinetu był podpułkownik dyplomowany artylerii konnej Józef Beck, jego zastępcą mjr Feliks Kamiński, a poza tym, oprócz (…) mjr. Nałęcz-Korzeniowskiego, późniejszy senator płk Tadeusz Petrażycki i nieszczęśliwy rtm. dypl. Stanisław Próchnicki, który w kilka lat później skończył samobójstwem.”

 

Z dużym współczuciem potraktowała Próchnickiego także Kazimiera Iłłakowiczówna, osobista sekretarka cywilna marszałka, autorka hagiograficznej książki o Piłsudskim „Ścieżka obok drogi”: „Major Stanisław Próchnicki – pochodzący z Syberii, szef wydziału I Gabinetu Ministra Spraw Wojskowych, potem naczelnik wydziału w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Zginął biedny tragicznie w 1933 r.”

 

Nieszczęśliwy”, „biedny”, „przymusowe samobójstwo”… Czy kiedykolwiek wyświetlona zostanie obiektywna prawda o życiu urodzonego w w Strzemieszycach Wielkich oficera?

 

Waldemar Bałda

Stanisław Próchnicki

 

Fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego

 

Wróć Archiwum działu

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl