Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Otworzyli sezon grillowy

dodane 18.05.2015
[Dąbrowa Górnicza] W sobotę „Nemo - Świat Rozrywki” wspólnie z OBI w Dąbrowie Górniczej otworzyło sezon grillowy. Choć wszystko toczyło się wokół grilla, to na parkingu przed „Nemo - Świat Rozrywki" było wiele innych atrakcji. Najmłodsi skakali na trampolinie i wygrywali nagrody w przeróżnych konkursach, jak przeciąganie liny, hula hop czy rysowanie kredą, a ci nieco starsi podziwiali samochód rajdowy i wystawę replik broni. Kto poczuł militarny klimat, mógł spróbować swoich sił na strzelnicy. Kierowca rajdówki opowiadał o bezpiecznej jeździe, nie tyko na odcinkach specjalnych, ale także w miejskiej dżungli. Zainteresowani motoryzacją zasiadali na fotelu kierowcy.– Już od dłuższego czasu planowaliśmy dużą imprezę wspólnie z OBI, zależało nam na otwarciu sezonu grillowego – mówi Katarzyna Sobstyl, prezes zarządu „Nemo-Wodny Świat Dąbrowa Górnicza" sp. z o.o. – Cieszymy się, że udało się zintegrować i rozbawić całe rodziny – dodaje.Dużym zainteresowaniem cieszyła się ekipa reprezentująca „Radosny Świat", która przygotowała kącik plastyczny, baloniki w kształcie zwierzątek i zajęcia taneczno-ruchowe. Prawie każdy gość opuszczał imprezę z pamiątkowymi zdjęciami, wykonanymi za pomocą fotobudki SweetFocia, gdzie do wykorzystania były m.in.: peruki, okulary, czapki.Oprócz stoiska z grillem, swój kącik miała firma Mokate. Kolejka po darmową czekoladę z chili była naprawdę długa. Ponadto można było delektować się różnorodnymi smakami kaw i herbat. Po raz kolejny wśród stałych partnerów nie zabrakło również Coca-Coli. Wśród specjałów z grilla najchętniej sięgano po tradycyjną kiełbaskę oraz oscypki z żurawiną. Jedną z niespodzianek była możliwość podziwiania Dąbrowy Górniczej z 37-metrowej drabiny. Wszystko to dzięki strażakom Państwowej Straży Pożarnej w Dąbrowie Górniczej, którzy zaprezentowali sprzęt używany w ich codziennej pracy. O oprawę muzyczną imprezy zadbał DJ Davido. (s)   foto: Studio Bratkowscy

Hektolitry potu do wylania

dodane 18.05.2015
[Dąbrowa Górnicza] Mimo że na parkiety ekstraklasy wkraczał mając zaledwie 21 lat, Marcin Piechowicz od razu stał się znaczącym zawodnikiem MKS-u Dąbrowa Górnicza. - Trochę ograniczała mnie ciągnąca się przez cały sezon kontuzja. Jako drużyna, jak na debiut, spisaliśmy się nieźle. Indywidualnie muszę pracować jeszcze dwa razy ciężej, przede mną hektolitry potu do wylania - mówi wychowanek dąbrowskiego klubu. Za tobą podwójny debiut - pierwszy sezon w ekstraklasie zarówno twój indywidualny, jak i pierwszy MKS-u na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w historii klubu. Jak w twojej ocenie wypadły te „pierwsze razy”? Uważam, że jako drużyna poradziliśmy sobie całkiem nieźle. 11. miejsce w pierwszym sezonie to dobry wynik. Oczywiście można przyczepić się do kilku meczów przegranych po bardzo słabej grze, ale wolałbym przywołać spotkania, w których byliśmy skazani na pożarcie, a walczyliśmy jak równy z równym lub nawet zwyciężaliśmy. Mieliśmy udane miesiące i musimy dążyć do takiej postawy w całym sezonie lub chociaż w dużej jego części. Po „pierwszym razie“ wrażenia bardzo pozytywne. Zdobyłem sporo doświadczenia i mam nadzieję na wykorzystanie go w kolejnych latach. Przed sezonem 11. miejsce większość pewnie wzięłaby w ciemno. Ale po początkowym falstarcie, w trakcie rozgrywek apetyty znacznie wzrosły i okazało się, że nawet z pozycji beniaminka mieliście w Tauron Basket Lidze sporo do powiedzenia. Jak ty odbierasz to, w jaki sposób zespół ewoluował wraz z upływem sezonu? Na początku rozgrywek wielu z nas chyba nie wiedziało, czego się spodziewać. Dla większości z nas były to pierwsze momenty w ekstraklasie. Zaczęliśmy słabo, ale potrafiliśmy powalczyć chociażby ze Stelmetem i Czarnymi. Wydaje mi się, że byliśmy zespołem mogącym namieszać. Często się uzupełnialiśmy - gdy ktoś zagrał gorzej to inni dawali impuls. Ktoś inny miał świetny dzień, więc dawaliśmy mu piłkę. Apetyt rósł w miarę jedzenia, bo umieliśmy się przeciwstawić naprawdę mocnym ekipom i wtedy wszyscy widzieli, że stać nas na więcej niż przypuszczano. Indywidualnie zebrałeś sporo pochwał. Ze względu na to, że masz dopiero 22 lata byłeś nawet określany jako nadzieja reprezentacji Polski. Jestem w stosunku do siebie bardzo krytyczny, to chyba jeszcze nie ten czas. Żeby odnieść sukces, muszę pracować jeszcze dwa razy więcej niż teraz. W tym roku niestety ograniczyła mnie kontuzja, która ciągnęła się przez cały sezon i to nie pozwalało mi spędzać na parkiecie tyle czasu, ile bym chciał. Przede mną jeszcze hektolitry potu do wylania. Młodemu zawodnikowi nie jest łatwo mierzyć się z rosnącą presją i oczekiwaniami. Jak zachować balans - ciągle się rozwijać i potwierdzać swoją wartość, a jednocześnie nie zachłysnąć się pochwałami i nową rzeczywistością, w której dla wielu stajecie się autorytetami, może nawet idolami? Słucham? To chyba zbyt zagmatwane pytanie. (śmiech) Trzeba skupiać się na swojej grze, dawać z siebie jak najwięcej w trakcie treningów i meczów. Najważniejsze jest wsparcie, które masz wokół - rodziny, znajomych, trenerów i innych zawodników. Bez tego nie zbuduje się pewności siebie, która na boisku jest najważniejsza. Co do bycia idolem to ja się za takiego nie uważam. Zawsze jak ktoś podchodzi porozmawiać, rozmawiam z nim jak z kolegą, a większość koszykarzy z Dąbrowy znam i powtarzam im, żeby mówili mi „cześć”, bo inaczej czuję się staro. (śmiech) Jak w najbliższych miesiącach planujesz rozkładać proporcje odpoczynku i dbania o formę przed następnymi rozgrywkami? Zawsze starałem się trenować prawie przez całe wakacje po dwóch-trzech tygodniach odpoczynku, zmagać się ze swoimi słabościami. Niestety na te wakacje cel jest prosty - wyleczyć się. Niezależnie od tego, ile czasu to zajmie. Chcę być gotowy w stu procentach na kolejne rozgrywki, żeby grać lepiej niż w tym sezonie. W nadchodzącym sezonie będziesz bogatszy o doświadczenia z debiutanckich występów na parkietach ekstraklasy, podobnie jak cała drużyna. Będzie łatwiej? A może właśnie wręcz przeciwnie? W tym sezonie mogliśmy tylko pozytywnie zaskoczyć, to był plus, ale wydaje mi się, że zdobyte doświadczenie spożytkujemy w najbliższych rozgrywkach, walcząc o awans do play-offów. Presja będzie większa, lecz liczę na to, że ją udźwigniemy. Jakie cele stawiasz przed sobą na kolejny sezon i czego oczekiwałbyś od MKS-u jako zespołu? Cel na przyszły sezon jest prosty - czerpać jak najwięcej z każdej minuty i podnosić swoje umiejętności. Chciałbym zyskać jak największą pewność siebie na parkiecie i być czołowym zawodnikiem drużyny. W przyszłym roku musimy poprawić bilans i bić się o play-offy. Awans do nich byłby wielkim sukcesem naszego klubu. Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Noc Muzeów 2015 w Zagłębiu

dodane 14.05.2015
[Dąbrowa Górnicza] Wszystkie muzealne placówki zagłębiowskie zapraszają na tegoroczną Noc Muzeów, która odbędzie się 16 maja. W ramach tej międzynarodowej imprezy muzea przyjmują zwiedzających w nietypowych, nocnych godzinach. Organizatorzy przygotowują również wiele dodatkowych atrakcji np. koncerty, występy, pokazy. Jest to jedyna okazja, by zwiedzić obiekty muzeum w niepowtarzalnej, nocnej atmosferze.   Muzeum Zagłębia w Będzinie na „Noc Muzeów” przygotowało dla swoich gości wiele niespodzianek. 16 maja obiekty będzie można zwiedzać bezplatnie: Zamek w godzinach: 18.00 – 1.00, Pałac Mieroszewskich i Podziemia Będzińskie: 18.00 – 24.00. Prezentowane będą stałe ekspozycje zamkowe: „Dawna broń” i „Dzieje zamku i miasta”, wystawy stałe w Pałacu Mieroszewskich: „W z łużyckiej osadzie i średniowiecznym grodzie”, „Izba zagłębiowska” oraz „Wnętrza stylowe XVIII-XIX w.” oraz interesujące wystawy czasowe. W Podziemiach będzie można zwiedzać wystawę z Łódzkiego Domu Kultury „Ścieżki pamięci” a w Pałacu otwartą niedawno ekspozycję prac Doroty Korus „Barwy wyobraźni”.   Współorganizatorami tegorocznej imprezy w Będzinie są: Urząd Miejski, Ośrodek Kultury, Teatr Dzieci Zagłębia, Bractwo Rycerskie Zamku Będzin oraz Chór Sarmatia Ars Benzinensis. – Tegoroczna Noc Muzeów w sosnowieckim pałacu Schoena będzie skromniejsza niż poprzednie z powodu kompleksowego remontu placówki, sale ekspozycyjne są nieczynne do końca sierpnia – powiedziała „WZ” główny plastyk, Joanna Krzysztofik. – Nikt z odwiedzających nie będzie jednak zawiedziony, bo przygotowaliśmy ciekawy program na dworze dla dzieci i dorosłych, mamy nadzieję, że pogoda dopisze – dodała. Najbliższe sobotnie popołudnie i wieczór, 16 maja, będzie imprezą wyłącznie plenerową, trwającą od godz.17.00 do 23.00 w zamkowym parku. O 17.00 muzealnicy zapraszają najmłodszych na „Legendę o kniaziu Popielu i Piaście Kołodzieju”, spektakl w wykonaniu Art-Re Studio Małych Form Teatralnych z Krakowa, następnie na zajęcia „Na szkle malowane”, a od 19.00 na „Drzewo genealogiczne rodziny Schoenów”, rodzinne warsztaty plastyczne, ilustrujące zarówno historię Sosnowca jak i budowniczych jego świetności, prowadzone przez panią Krzysztofik. O 20.00 „Dzieje rodu sosnowieckich przemysłowców Schoenów” przypomni w ciekawym wykładzie połączonym z prezentacją multimedialną Anna Makarska.   Na finał Nocy Muzealnej przy ul. Chemicznej zaplanowano pokaz filmu z okazji 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej w reż. Roberto Benigniego z 1997 r., który zacznie się od godz. 21.00. – Nie podajemy tytułu, bo film ten jest naszą niespodzianką, dodam tylko, że został nagrodzony aż trzema Oskarami. Czekamy zatem na naszych sympatyków i przyjaciół z gorącą kawą i herbatą – zaprasza Joanna Krzysztofik. Na Noc Muzeów w pałacu Schoena wstęp jest wolny. Zapłacić będzie trzeba w Muzeum Miejskim „Sztygarka”, które zaprasza 16 maja w godz. 16.00 – 24.00. do zwiedzania Kopalni Ćwiczebnej, gdzie po uprzedniej rezerwacji trzeba wykupić bilety: 5 zł – normalny i 2 zł – ulgowy. Ponadto w programie „Sztygarki” jest Classic Car Night – II Międzynarodowy Nocny Zlot Pojazdów Zabytkowych. Pojazdy te będzie można oglądać w godz. 16.00 – 18.00. Kolejna atrakcja to wystawa fotograficzna „Polski Afganistan. Historia największej operacji Wojska Polskiego od czasu II wojny światowej”. Fotografie prezentują na niej Marcin Ogdowski i Marcin Wójcik. Następną ofertą jest prezentacja Marcina Ogdowskiego pt. „Dziennikarze na polskich misjach wojskowych w Iraku i Afganistanie”, która odbędzie się w godz. 18.00-19.00.   Przez cały czas będzie czynna Kafejka z Yerba Mate, gdzie będzie można degustować napój oraz kupić wszelkie akcesoria potrzebne do przyrządzania naturalnego napoju energetycznego. Ponadto bedą się odbywały gry historyczne: „Ogniem i mieczem” oraz „Bogowie wojny – Napoleon” w godz. 16.00 – 18.00.   Szczegółowy program na stronie: http://nowa.muzeum-dabrowa.pl/. (s, ts)   foto: Muzeum Zagłębia w Będzinie   .

Meta drugiego etapu 72. TDP w Dąbrowie Górniczej

dodane 14.05.2015
[Dąbrowa Górnicza] Dąbrowa Górnicza będzie miastem etapowym 72. Tour de Pologne UCI World Tour. Umowę na organizację mety drugiego etapu tegorocznego wyścigu podpisali Zbigniew Podraza, Prezydent Dąbrowy Górniczej oraz Czesław Lang.   Drugi etap 72. Tour de Pologne zostanie rozegrany 3 sierpnia. Kolarze wyruszą z Częstochowy i po pokonaniu 146 kilometrów będą finiszować właśnie w Dąbrowie Górniczej przy Pałacu Kultury Zagłębia. Najpierw jednak pokonają pięć rund o długości 10 kilometrów każda. Na mecie o zwycięstwo powinni walczyć sprinterzy, podobnie jak w 2011 roku, kiedy w Dąbrowie triumfował znakomity Marcel Kittel.   – To dla nas ogromny zaszczyt ponownie gościć w Dąbrowie Górniczej kolarzy Tour de Pologne. To dzięki nim i zaangażowaniu pana Czesława Langa w nasze projekty, rozwija się w Dąbrowie Górniczej turystyka rowerowa, coraz więcej osób wsiada na rower, powstają rowerowe stowarzyszenia – powiedział na konferencji prasowej prezydent Dąbrowy Górniczej Zbigniew Podraza.   Tour de Pologne to nie tylko wielkie sportowe wydarzenie, ale również doskonała okazja do promocji Polski i miejscowości, które znajdują się na trasie. – Transmisje docierają do 54 państw na całym świecie, a jak wynika z raportu UCI Tour de Pologne jest na piątym miejscu na świecie w rankingu najchętniej oglądanych wyścigów. Na samej trasie mieliśmy ponad 2,7 miliona kibiców. Etap z Częstochowy do Dąbrowy Górniczej będzie krótki, płaski i szybki, w slangu kolarskim – sprinterski – dodał Dyrektor Generalny Tour de Pologne Czesław Lang.   Tegoroczny Tour de Pologne odbędzie się w dniach 2-8 sierpnia i zostanie rozegrany pod hasłem „Łączymy stolice”. Wyścig rozpocznie się w Warszawie, a zakończy jazdą indywidualną na czas w Krakowie. Podczas wyścigu będą organizowane imprezy towarzyszące – cykl wyścigów dla dzieci Nutella Mini Tour de Pologne oraz Tour de Pologne Amatorów.   (s)

Z MKS-em o najwyższe cele

dodane 14.05.2015
[Dąbrowa Górnicza] W MKS-ie Dąbrowa Górnicza stawiał pierwsze koszykarskie kroki, po latach ciężkiej pracy mógł w jego barwach zadebiutować w ekstraklasie. 32-letni Piotr Zieliński to nie tylko wychowanek dąbrowskiego klubu, lecz także jeden z jego symboli. – To był dla mnie wyjątkowy sezon. Pokazaliśmy, że umiemy i chcemy wygrywać. Marzyłbym o tym, byśmy wkrótce walczyli nie tylko o play-offy, ale i o medale – mówi doświadczony środkowy.   Po latach gry w MKS-ie doczekałeś się z występów w jego barwach w ekstraklasie. Czy ze względu na to był to dla ciebie szczególny sezon? Zdecydowanie, był to wyjątkowy sezon. Gra na najwyższym poziomie była moim celem od zawsze, więc bardzo się cieszę, że udało się go osiągnąć, a tym bardziej w moim rodzinnym mieście. Przed startem rozgrywek zastanawiałem się, jak drużyna będzie sobie radziła na parkiecie. Na pewno były jakieś obawy, ale na szczęście po słabym początku przyszedł lepszy czas  – pokazaliśmy, że umiemy i chcemy wygrywać. Wychowankowie grający na parkietach Tauron Basket Ligi nie są częstym zjawiskiem, ale zawodnik występujący w jednym klubie niezmiennie przez kilkanaście lat to już ewenement. Faktycznie, nie jest to zbyt częsty widok. Wielu zawodników musi zmieniać otoczenie, aby się rozwijać. Mnie udało się do tego dojść w klubie, którego jestem wychowankiem dzięki temu, że MKS też szedł do przodu. W pierwszej i drugiej lidze zawsze walczyliśmy o najwyższe cele, czyli o awans. Bardzo bym chciał, by MKS w ekstraklasie grał nie tylko o play-offy, lecz również o medale. Emocje już opadły? Jakie uczucia pozostaną po tym historycznym sezonie, zakończonym na 11. miejscu wśród szesnastu drużyn elity? Tak, zdążyłem już ochłonąć i nawet nieco odpocząć, a także spojrzeć na minione rozgrywki z dystansem. Jestem szczęśliwy, że sezon skończył się bez poważnych kontuzji. Będzie brakowało boiskowych emocji czy przyda się chwila oddechu? Emocji związanych z meczami zawsze brakuje, a zwłaszcza tych pozytywnych, stanowiących motywację do jeszcze cięższej pracy. Jednak po dziewięciu miesiącach wysiłku bardzo fajnie będzie odpocząć od reżimu treningowego i zająć się sportem w wydaniu rekreacyjnym. (uśmiech) Gdzieś tam w głowie zdarza ci się jeszcze rozgrywać mecze ostatniego sezonu, czy raczej powoli pojawiają się myśli i wyobrażenia na temat kolejnego? Sezon jest już zakończony. Było to naprawdę bezcenne doświadczenie, ale nie ma co do niego wracać. Trzeba myśleć o przyszłości i przygotowywać się do następnych rozgrywek. Teraz przed wami i kibicami kilka miesięcy przerwy od koszykówki. Jak planujesz wykorzystać ten czas? Tak, czekają nas trzy miesiące „luzu”. Wydawać by się mogło, że to długie wakacje... Chcę nadrobić zaległości rodzinne, poświęcić więcej czasu córce i synowi. Zaplanowaliśmy już kilka wspólnych wyjazdów. W domu też mam trochę pracy. (uśmiech) Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Podsumowali siatkarski sezon

dodane 12.05.2015
[Dąbrowa Górnicza] Dziś w hali „Centrum” odbyła się konferencja prasowa podsumowująca sezon 2014/2015 w wykonaniu Taurona Banimexu MKS Dąbrowa Górnicza. Konferencja rozpoczęła się od krótkiego podsumowania wyników klubu. Potem głos zabrał prezes, Robert Koćma: – Gwoli podsumowania, choć większość zostało już powiedziane – nie ukrywam, że mogło być lepiej, liczyłem, że będziemy w pierwszej czwórce. Oczywiście 5. miejsce też cieszy. Co było to było, teraz musimy skoncentrować się na przyszłym sezonie. Prezes klubu został zapytany o występy w przyszłorocznym Pucharze Challenge. – Nie zastanawialiśmy się jeszcze nad Pucharem Challenge. Chcielibyśmy w nim wystąpić. Myślę, że finanse nam na to pozwolą. Na tę chwilę powiedziałbym, że w nim zagramy. Aczkolwiek puchary europejskie, oprócz Ligi Mistrzów, tak naprawdę nie przynoszą nam żadnych profitów, są to same koszty dla klubu i tutaj nic się nie zmieniło. Pozytyw jest taki, że w tym sezonie były transmisje ze spotkań w Pucharze CEV, więc to dodatni akcent dla naszych sponsorów. Będziemy informować na bieżąco, jakie są decyzje odnośnie pucharów – zapewnił Robert Koćma. Sternik klubu z Dąbrowy Górniczej nie uniknął również pytań o kształt drużyny w sezonie 2015/2016. Robert Koćma wyjaśnił mediom, dlaczego pokłada zaufanie w Juanie Manuelu Serramalerze: – Zespół bedzie przebudowany. Juan nie miał możliwości zbudować tej drużyny, przyszedł już na gotowe. Mieliśmy taką opcje w kontrakcie, że możemy przedłużyć go na o kolejny rok i skorzystaliśmy z tego. Chcemy, żeby Juan zbudował ten zespół. Trzeba podkreślić, że nabrał też dużo doświadczenia w polskiej lidze i jako zarząd jesteśmy zadowoleni z jego pracy. Istotną kwestią w planowaniu najbliższego sezonu jest oczywiście budżet klubu. – Nie mogę dziś powiedzieć, jaki będzie budżet klubu na nowy sezon, ponieważ jesteśmy w trakcie rozmów ze sponsorami. Na pewno Tauron zostaje, miasto Dąbrowa Górnicza również. Banimex raczej nie będzie już sponsorował siatkówki, czy to męskiej, czy żeńskiej, natomiast rozmawiamy z innymi sponsorami. O budżecie będziemy mogli powiedzieć dopiero za jakiś czas, ale raczej nie zmniejszy się on w sposób znaczny – zapewnił Prezes klubu. Robert Koćma opowiedział też o problemach, jakie pojawiają się przy transferach. – Kluby rozpieszczają polskie zawodniczki, ale skoro mają ogromne budżety, to nie ma się co dziwić, że z tego korzystają. Podam taki przykład – przed poprzednim sezonem rozmawiałem z pewną zawodniczką z określonymi wymaganiami finansowymi i ta zawodniczka dostała propozycję z Polic za dwa razy większe pieniądze na ławkę rezerwowych, mimo że u nas miałaby pierwszą szóstkę. Kluby borykają się z problemami finansowymi i nasi koledzy, tak jak my, zaczynają wyhamowywać koszty. To jest taki trend w Europie, np. we Włoszech. Nie jest wesoło również w Turcji i Azerbejdżanie. Więc te koszty, mam nadzieję, nie będą przerysowane. My wszyscy, prezesi klubów, czekamy aż do ligi dopłyną młode zawodniczki. Tak jak stało się w Pluslidze, gdzie jest dużo zawodników i koszty są niższe. Prezes nie zgodził się z tezą, że klub od zakończenia sezonu 2012/2013 jest coraz słabszy. – Nie było zaniechań. Po pierwsze kluczowe są finanse. Po drugie, nie każde transfery są trafione, tak się dzieje w każdym zepsole. Jak na to popatrzymy, to w tym czasookresie Police trafiły do ligi i zdeklasowały wszystkie zespoły. Z persepktywy czasu widzę, że nie trafiliśmy z transferami. Jestem pewien, że zbudujemy teraz powoli zespół, który bedzie walczył o medale. Ja uważam, że mieliśmy szanse na pierwszą czwórkę. Nie udało nam się z Muszyną, ale z Wrocławiem powalczylibyśmy o medal. Nie jesteśmy średniakiem, jesteśmy na 5. miejscu i nie jedna drużyna chciałaby zająć tę lokatę. Uważam, że byliśmy na takim samym poziomie sportowym, co Wrocław, Muszyna, Bielsko. Była to kwestia niuansów, np. Bielsko przegrało końcówkę rozgrywek. Myślę, że byliśmy w tej szóstce na podobnym poziomie do pozostałych – stwierdził na koniec Robert Koćma. Rozgrywki 2014/2015 podsumował także Juan Manuel Serramalera (na zdjęciu): –To był długi sezon, bardzo mocno pracowaliśmy. Jestem zadowolony z tożsamości, jaką miał zespół. Dziewczyny nigdy się nie poddawały, walczyły do samego końca. Mieliśmy oczywiście trochę braków. Jestem równiez zadowolony z poczucia odpowiedzialności, jakie prezentowała drużyna, z tego, że robili o co prosiłem, jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Trener został także zapytany o zawodniczki, które zostają w klubie na kolejne rozgrywki. – Na nowy sezon zostają z nami Natalia Piekarczyk, Joanna Staniucha-Szczurek, Tamara Kaliszuk, Eleonora Dziękiewicz, Krysia Strasz i Katarzyna Urban. Dominika Sobolska jeszcze zastanawia się nad swoją przyszłością. Reszta raczej będzie kontynuowała karierę gdzie indziej. Będziemy starać się zmienić zespół i mieć jak najlepszą drużynę na nowy sezon, oczywiście w pewnych warunkach ekonomicznych – stwierdził pierwszy szkoleniowiec MKS-u. Trener opowiedział również o profilu zawodniczek, jakich szuka do swojego zespołu: – Jednym z problemów, jakie mielismy teraz, to słabość przyjęcia. Potrzebuję zawodniczkę, która posiada tę umiejętność. Również w ataku potrzebujemy wzmocnienia, dodatkowo rozgrywająca, ponieważ Ozge odchodzi. Jednak największy deficyt mieliśmy w przyjęciu, więc to jest główny cel transferowy, by poprawić przyjęcie. Na koniec argentyński trener podsumował swój rok w Polsce. – Podobał mi się ten sezon. To był dobry wybór przyjechać do Polski. Byłem tu jako siatkarz, jako trener, ale tylko na chwilę, właściwie wychodziłem z autobusu do hotelu, na halę i tyle. Nie było czasu, żeby przespacerować się i poznać wasz kraj. Jak przyjechałem tu, zobaczyłem kraj rozwijający się, a także bardzo przyjacielskich ludzi. Jedynym problemem czasami jest bariera komunikacyjna. Mamy, jako narody, wiele wspólnego, między innymi pasję do sportu. Polacy są dumni ze swojego kraju i to jest piękne miesjce do pracy przy siatkówce – zakończył z uśmiechem Juan Manuel Serramalera. Swoją opinię na temat zakończonego sezonu wyraziła również kapitan drużyny, Eleonora Dziękiewicz: – Uważam, że szczególnie fazę play-off zagraliśmy bardzo dobrze. W czasie sezonu trochę punktów nam uciekło, ale to też przez to, że często nie graliśmy w komplecie. Nie uważam tego sezonu za stracony. Wiele dziewczyn poszło do przodu w swojej formie i umiejętnościach. Myślę, że 5. miejsce to odpowiednia lokata dla nas w tych rozgrywkach. Na konferencji pojawili się także przedstawiciele zespołu Młodej Ligi Kobiet. Swoje odczucia po sezonie opisywał trener, Grzegorz Balcarek. – To był najlepszy sezon od dawna, jeśli chodzi o grupy młodzieżowe. Nie udało się, co prawda, zdobyć medalu mistrzostw Polski, ale zdobyliśmy dwa złota mistrzostw Śląska kadetek i juniorek oraz brązowy medal młodziczek. Kadetki i juniorki awansowały także do finałów mistrzostw Polski. Warto podkreślić, że większość zespołów, które kończyły przed nami w mistrzostwach Polski bazuje nie na wychowankach, a na najlepszych zawodniczkach z całej Polski. Więc to duży sukces i najlepszy młodzieżowy wynik od dawna. Z kolei w Młodej Lidze Kobiet bazowaliśmy na uczennicach naszej szkoły, w 90% były to wychowanki klubu. Zajęlismy 9. miejsce, wynikało to z naszej nie najlepszej gry na początku sezonu, więc z powodu systemu rozgrywek nie mogliśmy później walczyć o miejsce wyższe niż siódme, ale za to końcówkę sezonu rozegraliśmy bardzo dobrze, wygraliśmy bodaj 5 meczów, przegrywając jedynie 3 razy – stwierdził szkoleniowec grup młodzieżowych. Słowo od siebie dodała również kapitan zespołu Młodej Ligi Kobiet, reprezentantka Polski, Nadia Wydmańska: – To był dla nas bardzo ciężki sezon, pierwszy w Młodej Lidze Kobiet. Myślę, że stać nas było na lepszy wynik, trafiliśmy jednak do dobrej grupy, taki był system rozgrywek. W drugim etapie sezonu dałyśmy z siebie wszystko, walczyłyśmy o jak najlepszą pozycję. Jeśli chodzi o mistrzostwa Polski juniorek, to 6. miejsce było dobrym wynikiem, wiele zespołów grających z zawodniczkami z Orlen Ligi odpadło we wcześniejszych rozgrywkach, także myślę, że to bardzo dobry wynik. (KP)

Cenne doświadczenie

dodane 11.05.2015
[Dąbrowa Górnicza] Wraz z MKS-em Dąbrowa Górnicza w zakończonym sezonie na parkietach ekstraklasy zadebiutowała większość koszykarzy dąbrowskiego klubu, w tym kapitan beniaminka Tauron Basket Ligi. - Byłem ciekawy, jak będziemy się prezentować na tle krajowej elity. Teraz nie ma już co gdybać. Mogliśmy wygrać o kilka meczów więcej, ale idąc tym tokiem myślenia, inni mogliby powiedzieć to samo - ocenia Paweł Zmarlak. Pierwszy sezon w ekstraklasie za wami. Przed rozgrywkami właśnie tak go sobie wyobrażałeś? Właściwie niczego sobie nie wyobrażałem, raczej byłem ciekawy jak będziemy się prezentować na tle najlepszych zespołów w kraju. Jestem zadowolony, że rozegrałem sezon w ekstraklasie. Co powiedziałbyś, gdyby przed sezonem ktoś stwierdził, że zajmiecie 11. miejsce i jak odbierasz ten rezultat z perspektywy zakończonych rozgrywek? Zajęliśmy 11. miejsce i nikt, ani nic już tego nie zmieni. Nie ma sensu się zastanawiać, co by było gdyby, bo co prawda mogliśmy wygrać o kilka spotkań więcej, ale idąc tym tokiem myślenia, w innych drużynach mogliby powiedzieć to samo. A jak indywidualnie oceniasz swój pierwszy sezon w ekstraklasie? We wszystkich rankingach byłeś wymieniany jako jeden z najlepszych debiutantów. Jestem raczej zadowolony. Spędzałem sporo minut na parkiecie, choć nie ukrywam, że w kilku meczach mogłem zaprezentować się lepiej. Na pewno możliwość rywalizacji z najlepszymi to cenne doświadczenie. Urlop już zaplanowany? Do czerwca pracuję w szkole, a jeśli chodzi o urlop to mam nadzieję, że w lipcu uda się gdzieś wyjechać z moją superrodzinką. (uśmiech) Codziennie trzeba będzie dbać o formę, czy możesz sobie pozwolić na krótkie wakacje? Przerwa jest potrzebna każdemu - nie tylko fizyczna, ale i psychiczna, więc z pewnością z niej skorzystam. W międzyczasie jeszcze toczy się walka o mistrzostwo Polski. Kto twoim zdaniem ma największe szanse na tytuł? Nie mam faworyta i myślę, że każdy z czterech pozostałych w grze zespołów ma swoje atuty, które mogą przynieść końcowy sukces. Liczę na to, że wszystkie mecze półfinałowe i finałowe będą stały co najmniej na poziomie finałów z poprzednich rozgrywek. Wtedy każdy kibic koszykówki powinien być usatysfakcjonowany. Rozmawiał Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl