Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Marcin Piechowicz, rozgrywający MKS-u Dąbrowa Górnicza

dodane 06.08.2015
[Dąbrowa Górnicza] Najmłodszy koszykarz w obecnym składzie MKS-u Dąbrowa Górnicza, 22-latek. Zdradza w rozmowie z Damianem Juszczykiem, czy jeszcze pytają go o dowód osobisty, opowiada o przedsezonowych treningach z bratem, o tym z jakiego powodu trafił na stół operacyjny, a także dlaczego ojciec chciał zrobić z niego… piłkarza ręcznego. Masz 22 lata i ciągle jesteś jednym z najmłodszych zawodników w drużynie, a do tego młodo wyglądasz. Na co dzień czasem pytają cię jeszcze o dowód osobisty? Zdążyłem się przyzwyczaić, jestem w pierwszej drużynie już kilka sezonów i zawsze byłem najmłodszym zawodnikiem. Ksywa „Młody” towarzyszy mi kolejny sezon, ale to dla mnie nic strasznego. Z tym dowodem to jest różnie, jak ogolę brodę to myślę, że mogliby mnie wziąć za gimnazjalistę. (śmiech) Zanim zostałeś koszykarzem, trenowałeś piłkę nożną, siatkówkę, piłkę ręczną, a nawet judo. Gdybyś nie grał w koszykówkę, byłbyś teraz… judoką? Jako brzdąc miałem bardzo dużo energii i rodzice chcieli ją jakoś rozładować, więc próbowali mnie w różnego rodzaju sportach. Gdybym nie grał w koszykówkę, z pewnością byłbym piłkarzem ręcznym. Jeszcze dwa lata temu tata i znajomy trener chcieli mnie przerobić na szczypiornistę. (śmiech) Twój ojciec był piłkarzem ręcznym, mocno przekonywał ciebie i brata do tej dyscypliny sportu. Jak to się stało, że żaden z was nie dał się przekonać i obaj wybraliście koszykówkę? Gdy byliśmy „młodzi” tata nigdy nie naciskał na mnie, ani na brata, żebyśmy zostali piłkarzami ręcznymi. Oczywiście bywało, że chodziłem z tatą porzucać piłką, postrzelać, ale zdecydowanie poszedłem w ślady brata, który wybrał koszykówkę. Choć czasem zdarza się, że tata wspomina, a co by było, gdybym trenował piłkę ręczną… Ale już się tego nie dowiemy. (śmiech) Braterskie przygotowania do sezonu nadal obowiązują? Taki system się sprawdza? Zdecydowanie, trening z bratem w wakacje to tradycja. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy w tym okresie nie porywalizowali. W tym roku było tego trochę mniej ze względu na moje zdrowie, ale udało nam się potrenować. Kilka razy zdążyliśmy nawet zagrać jeden na jednego. (śmiech) Brat zawsze dawał i będzie dawał mi dobre rady, z których regularnie korzystam. Jak starszy brat zrecenzował twój pierwszy sezon w ekstraklasie? A może wcale nie pytałeś go o zdanie? Oczywiście, że rozmawialiśmy na ten temat. Były pochwały, lecz były i minusy. Wiem, co mam poprawić. Mam nadzieję, że uda mi się to zrealizować. Bliscy, cała rodzina, wspierają mnie, ale nie mogą mnie tylko chwalić. (śmiech) Teraz trzeba myśleć już o kolejnych rozgrywkach. Ale wcześniej musiałeś trafić… na stół operacyjny. Co się stało i jak się czujesz? Miałem drobną operację kostki, ale była ona niezbędna, żebym mógł normalnie grać. Jestem już po rehabilitacji, noga jest prawie w stu procentach zdrowa i gotowa do sezonu. Wierzę, że ten problem mam za sobą, a w najbliższych rozgrywkach kontuzje będą mnie omijały szerokim łukiem. Aby wywiad podsumować bardziej optymistycznym wspomnieniem niż zabieg, wróćmy pamięcią do pewnego tajemniczego wsadu. Podobno zdarzył ci się taki, którego… nie pamiętałeś! Jak to możliwe? (śmiech) To była bardzo śmieszna, ale i dziwna sprawa. Mój pierwszy wsad w życiu, który wykonałem w meczu pod wpływem takiej adrenaliny, że „obudziłem się” stojąc w obronie, a wszyscy się na mnie patrzyli i byli w szoku. Szkoda, że nikt tego nie nagrał, bo byłaby to świetna pamiątka i zobaczyłbym, jak to naprawdę wyglądało. (śmiech) Rozmawiał: Damian Juszczyk Foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Lekcja na przyszłość – rozmowa z Rafałem Knapem o stażu w kadrze Polski

dodane 04.08.2015
[Dąbrowa Górnicza] Trener Rafał Knap z MKS-u Dąbrowa Górnicza był jednym z dwóch szkoleniowców z całego kraju, uczestniczących w stażu przy reprezentacji Polski koszykarzy. – To wartościowa lekcja na przyszłość. Przywiozłem kilkadziesiąt stron notatek – mówi przedstawiciel dąbrowskiego klubu po dwutygodniowym zgrupowaniu kadry narodowej w Wałbrzychu. Jak wrażenia po stażu trenerskim w reprezentacji Polski? Co „przywozi pan ze sobą” ze zgrupowania kadry? Wrażenia ze wszech miar pozytywne. Ze stażu przywożę ogromną ilość materiału szkoleniowego, którym chcę się podzielić z innymi trenerami MKS-u. Będę starał się także wiele z tych treści wdrożyć w treningi grup młodzieżowych. Jak wyglądał pana dzień podczas zgrupowania i na czym polegały pana obowiązki? Zazwyczaj zaczynaliśmy śniadaniem o 8.30. O 9.00 zawodnicy i trenerzy mieli odprawę wideo, na którą ze zrozumiałych przyczyn stażyści nie byli wpuszczani. O 9.55 rozpoczynał się trening, który trwał około trzech godzin. Później był obiad i czas na odpoczynek, o 16.00 przekąska, a od 17.30 drugi trening. Dzień kończyły o 21.00 kolacja i następujący po niej czas wolny. Moim obowiązkiem, a zarazem przyjemnością, było obserwowanie treningu i notowanie tego, co może przydać się w moim rozwoju zawodowym. Zebrało się sześćdziesiąt stron notatek, w formacie A4. (uśmiech) Organizacyjnie i infrastrukturalnie przedsięwzięcie robi wrażenie? Jak ocenia pan zgrupowanie pod tym kątem? Organizacyjnie to inny świat. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Każdy wie, co ma robić - zaczynając od fizjoterapeuty, poprzez trenera przygotowania ogólnego, menedżera i asystentów trenera, aż po samego trenera i zawodników. Trening jest rozpisany co do minuty i przyznam szczerze, że w ciągu dwóch tygodni tylko raz lub dwa był niewielki poślizg czasowy. Reprezentacja ma naprawdę komfortowe warunki do pracy i wierzę, że przyniesie to wymierne efekty. A jak układała się współpraca z Mike’iem Taylorem? Udzielił panu jakichś cennych wskazówek? Trener jest bardzo pogodnym i otwartym człowiekiem. Często sam podchodził do nas i z nami rozmawiał. Nie było też problemu z tym, by podejść do niego o każdej porze dnia i zadać mu wiele pytań. Zawsze miał dla nas czas. Uważam, że jest wielkim fachowcem, który ma znakomity kontakt z drużyną. Wiele cennych informacji otrzymałem także od zawodników: Adama Waczyńskiego, Przemka Karnowskiego i Olka Czyża, za co im również jestem bardzo wdzięczny, gdyż poświęcali na to swój prywatny czas. Udało się porozmawiać z selekcjonerem o koszykarzach MKS-u? Zamieniłem dwa bądź trzy słowa. (śmiech) Więcej nie mogę zdradzić. (uśmiech) A może któryś z kadrowiczów podpytywał o MKS..? Zawodnicy bardzo często pytali o MKS - o poprzedni i o następny sezon, o niektóre nazwiska, plany na przyszłość. Pewnie żal było opuszczać reprezentację Polski po wspólnie spędzonych dwóch tygodniach. Mike Taylor nie wspominał nic o powiększeniu sztabu szkoleniowego? Na pewno chcielibyśmy być przy całych przygotowaniach, ale nasze drużyny też zaczynają już pracę i tych obowiązków nie można sobie odpuścić. O powiększeniu sztabu Mike Taylor na razie nie mówił. (uśmiech) Widzi się pan na ławce trenerskiej reprezentacji narodowej, niezależnie od roli, w bliższej lub dalszej przyszłości? Jest to moim celem. Orzełek na piersi to zaszczyt i powód do dumy. Miałem już okazję posmakować mistrzostw Europy z kadrą Polski do lat szesnastu i nie ukrywam, że trenowanie reprezentacji to wciąż jeden z moich priorytetów. Jak, bogatszy o te obserwacje, ocenia pan szanse Polaków na zbliżającym się EuroBaskecie? Po tym co widziałem jestem pewien, że będą co najmniej w najlepszej ósemce mistrzostw. Ogromną przyjemnością było obserwowanie zbioru piętnastu różnych charakterów i osobowości, które maja jeden cel, wzajemnie motywują się i dopingują. Było to dla mnie niesamowite przeżycie i nauka na przyszłość. Gdyby mógł pan ściągnąć każdego z kadrowiczów do Dąbrowy, na kogo padłby wybór? Powinienem tu wymienić wszystkich reprezentantów, ale gdybym miał wybrać pięciu, byliby to Adam Waczyński, Przemek Karnowski, Mateusz Ponitka, Aaron Cel i Adam Hrycaniuk - ludzie z wielka klasą zarówno na boisku, jak i w życiu. Rozmawiał: Damian Juszczyk

Drugi etap72. Tour de Pologne – Pelucchi triumfuje, kraksa w peletonie

dodane 04.08.2015
[Dąbrowa Górnicza] Matteo Pelucchi (IAM Cycling) wygrał drugi etap 72. Tour de Pologne UCI World Tour z Częstochowy do Dąbrowy Górniczej. Liderem wyścigu pozostał Marcel Kittel (Giant - Alpecin). Pod koniec etapu w peletonie doszło do poważnej kraksy. Drugi etap 72. Tour de Pologne rozwijał się zgodnie z dobrze znanym scenariuszem. Tuż po starcie w Częstochowie uciekło pięciu kolarzy. W grupce było dwóch Polaków – Kamil Gradek z Reprezentacji Polski oraz Adrian Kurek z CCC Sprandi Polkowice, a także Marcus Burghardt (BMC Racing), Martinj Keizer (LottoNL-Jumbo), Sander Armee (Lotto-Soudal). Przewaga uciekinierów sięgała dwóch minut, ale nie robiła większego wrażenia na sprinterach, którzy spokojnie jechali w głównej grupie.   Jak nakazuje scenariusz płaskiego etapu, na rundach w Dąbrowie Górniczej peleton wchłonął pracującą przez większość dystansu grupkę i zaczął szykować się do finiszu. Na około 300 metrów przed metą Caleb Ewan (Orica GreenEdge) przy ogromnej prędkości zahaczył o innego kolarza i peleton posypał się jak domino. Wywróciło się ponad 20 kolarzy, a ci, którzy uniknęli kraksy rozpoczęli walkę o etapowe zwycięstwo. Najszybszy okazał się Pelucchi, który wyprzedził Kittela oraz Giacomo Nizzolo (Trek Factory Racing). Pozostali kolarze – ci zatrzymani przez kraksę i ci, którzy w niej ucierpieli – jeszcze przez długi czas powoli dojeżdżali do mety.   Żółtą koszulkę lidera klasyfikacji generalnej Skandia zachował Marcel Kittel. Na prowadzeniu w klasyfikacji górskiej Tauron umocnił się Adrian Kurek, który wygrał dwie górskie premie trzeciej kategorii w Dąbrowie Górniczej i Będzinie. Dzięki dwóm wygranym lotnym premiom Lotto koszulkę najaktywniejszego kolarza zdobył Kamil Gradek. Najlepszym sprinterem pozostaje Kittel, w klasyfikacji premii Lotos dla najlepszego Polaka prowadzi Michał Kwiatkowski (Etixx – Quick Step), a pierwsze miejsce w klasyfikacji drużynowej zajmuje Giant – Alpecin.   Marcel Kittel: – Jako zespół dobrze rozgrywaliśmy końcówkę. Może pod koniec, na półtora kilometra przed metą, mogliśmy być trochę wyżej, ale nie sądzę, aby to był problem. Było nerwowo, stąd ta kraksa. To się wydarzyło obok mnie, dwaj kolarze zetknęli się rowerami i tak to się zaczęło. Tak się czasem zdarza. Musimy iść do przodu i przygotować się do kolejnego etapu. To znów etap sprinterski, mamy żółtą koszulkę, więc chcemy ją obronić. Michał Kwiatkowski: – Na pewno czuję się lepiej niż ci, którzy uczestniczyli w kraksie. Mam nadzieję, że wszyscy będą w pełni sił i staną jutro na starcie, bo to nie wyglądało dobrze. Ja byłem wysoko, ale ręce miałem zaciśnięte na hamulcach od ostatniego zakrętu, bo zdawałem sobie sprawę, że takie rzeczy mogą się zdarzyć. Jechałem czujnie i miałem oczy szeroko otwarte. Adrian Kurek: – Zdecydowałem się atakować na premiach górskich, obie wygrałem. Jeśli chodzi o lotne premie to nie do końca udało się zrealizować nasze założenia. Ale koszulki nie są za darmo, trzeba o nie powalczyć. Postaramy się jedną z nich dowieźć do Krakowa.   Kamil Gradek: – Mieliśmy określoną taktykę – były osoby, które miały zabrać się w odjazd. Cel zrealizowany, bo udało się zdobyć koszulkę. Dziś jeszcze pogoda nie dała się we znaki, ale prognozy mówią o 35 stopniach, a ja nie przepadam za takimi upałami. Dziś odbędzie się trzeci etap 72. Tour de Pologne. Kolarze będą mieli do pokonania 166 kilometrów z Zawiercia do Katowic.   (s)

Ambicje w górę, ceny w dół

dodane 03.08.2015
[Dąbrowa Górnicza] Mimo że koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza w swoim drugim sezonie na parkietach ekstraklasy mierzą wysoko, bilety nie zdrożeją, a najwierniejsi kibice nawet zaoszczędzą. Ceny biletów będą bez zmian, a tańsze będą karnety, których sprzedaż ruszy w drugim tygodniu września. Doświadczenie i ambicje dąbrowskich koszykarzy rosną, ale kieszenie kibiców nie ucierpią. W drugim sezonie w Tauron Basket Lidze bilety będą kosztowały dokładnie tyle samo, co w debiutanckich rozgrywkach. – Taka polityka cenowa to gest wdzięczności wobec kibiców, którzy już na starcie naszej ekstraklasowej przygody licznie i wiernie nas wspierali – mówi Damian Juszczyk, menedżer ds. mediów i PR MKS-u Dąbrowa Górnicza. – Postanowiliśmy premiować szczególnie najwierniejszych fanów, obniżając ceny karnetów. Oprócz dodatkowych atrakcji i promocji, które będziemy stopniowo ujawniać w trakcie rozgrywek, poziomem cen karnetów dajemy jasny sygnał, że warto być z nami. Abstrahując już od koszykarskich emocji, których w tym sezonie mamy nadzieję doświadczać jeszcze więcej. Dlatego jeżeli awansujemy do play-offów, będą one w cenie karnetu, choćby i do samego finału – mówi z uśmiechem rzecznik prasowy dąbrowskiego klubu. Dodatkowo kibice, którzy kupili karnety w poprzednim sezonie, będą mogli zachować swoje miejsca lub jako pierwsi wybrać nowe. Dla nich sprzedaż karnetów rozpocznie się już 7 września i trwać będzie do 13 września. Natomiast otwarta sprzedaż karnetów ruszy 14 września i potrwa do końca miesiąca. A w październiku do sprzedaży trafią bilety na inauguracyjne spotkanie koszykarzy MKS-u w nowym sezonie. Poniżej ceny karnetów i biletów na domowe mecze koszykarzy MKS-u Dąbrowa Górnicza w sezonie 2015/16 Tauron Basket Ligi. KARNETY: „Dolne” sektory: 180 zł „Górne” sektory: 140 zł Ulgowy: 100 zł Rodzinny 2+1: 369 zł Rodzinny 2+2: 420 zł   BILETY: „Dolne” sektory: 15 zł „Górne” sektory: 12 zł Ulgowy: 8 zł Rodzinny 2+1: 27 zł Rodzinny 2+2: 34 zł (s) foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

2.etap Tour de Pologne finiszuje w Dąbrowie Górniczej

dodane 31.07.2015
[Dąbrowa Górnicza] W poniedziałek 3 sierpnia, w ramach 2.etapu Tour de Pologne, do Dąbrowy Górniczej zawita elita światowego kolarstwa. Już od wczesnych godzin porannych w centrum miasta będzie budowane miasteczko rowerowe: meta, trybuny, telebimy, bramy. Kolarze na na trasę 2.etapu wyjadą w Częstochowie. Do pokonania będą mieć 146 km. Na starcie stanie 152 kolarzy, reprezentujących 19 drużyn. W Dąbrowie Górniczej przejadą ulicami: Łazowską, Idzikowskiego, Szosową, Armii Krajowej, Gwardii Ludowej, al. Piłsudskiego (Premia Górska), Królowej Jadwigi i Sobieskiego. W ścisłym centrum miasta zaplanowano 5 rund na trasie prowadzącej ulicami: Królowej Jadwigi, Piłsudskiego, nawrót na Rondzie Budowniczych Huty Katowice, Piłsudskiego, Królowej Jadwigi, Sobieskiego, nawrót przy Urzędzie Pracy, Sobieskiego i Królowej Jadwigi. Pokonując pierwsza rundę, kolarze dodatkowo wjadą do Będzina, gdzie nawrócą na Syberce. Meta usytuowana będzie na ulicy Królowej Jadwigi, na wysokości wejścia do parku Hallera, naprzeciwko PKZ. Przed głównym wyścigiem odbędą się zawody dla młodzieży „Nutella Mini Tour de Pologne”. Młodzi kolarze będą mieli do pokonania 4 rundy o długości 4,5 km, na trasie prowadzącej ulicami: Królowej Jadwigi, nawrót na rondzie „Merkury”, Królowej Jadwigi, Sobieskiego, nawrót przy Urzędzie Pracy, Sobieskiego, Królowej Jadwigi. Poniżej mapa trasy, przekrój trasy oraz godziny przejazdu kolarzy na 2.etapie 72. Tour de Pologne. (s)  

TAURON Ciepło funduje specjalistyczne badania serca

dodane 29.07.2015
[Dąbrowa Górnicza] Dzisiaj odbyła się inauguracja kampanii „Pomyśl Ciepło o sercu”. Jest to pakiet bezpłatnych, fachowych badań serca oraz układu krążenia zakończonych poradą wysokiej klasy specjalistów, skierowany do 400 mieszkańców Sosnowca, Będzina, Dąbrowy Górniczej i Czeladzi, których to miast włodarze jako pierwsi poddali się badaniom. Mieszkańcy zainteresowani badniami powinni dokonywać zgłoszeń za pośrednictwem strony internetowej www.cieploosercu.pl, wypełniając formularz. W wersji papierowej formularz będzie dostępny w siedzibie Polsko-Amerykańskich Klinik Serca w Dąbrowie Górniczej, przy ul. Szpitalnej 13. Jeżeli zgłoszenie zostanie zakwalifikowane, pracownik kliniki wykona telefon do pacjenta i umówi wizytę w dogodnym terminie. Liczba badań jest ograniczona.   Badania są podziękowaniem za cierpliwość i wyrozumiałość mieszkańców, jaką wykazali w trakcie ubiegłorocznej realizacji projektu „Modernizacji systemu ciepłowniczego gmin Dąbrowa Górnicza, Sosnowiec, Będzin i Czeladź”. Wymieniono wówczas m.in. ponad 30 km sieci dystrybucyjnej. W rezultacie kilkanaście tysięcy mieszkańców Zagłębia płaci mniejsze rachunki za ciepło. Co istotne, w najbliższym czasie TAURON Ciepło przewiduje rozpoczęcie kolejnego etapu realizacji projektu „Modernizacja systemu ciepłowniczego Gmin: Dąbrowa Górnicza, Sosnowiec, Będzin i Czeladź” o 10 nowych zadań inwestycyjnych. Dodatkowa pula dofinasowania – ok. 26 mln złotych, w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko (POIŚ), o którą obecnie ubiega się spółka, zostanie przeznaczona na dalsze modernizacje sieci ciepłowniczej. Całkowite nakłady inwestycyjne to około 36 mln złotych (środki TAURON Ciepło wraz z dofinansowaniem).   – W trakcie realizacji poprzedniego etapu inwestycji ze względów technologicznych byliśmy zmuszeni do okresowego wstrzymywania dostaw ciepła. Z kolei prowadzone roboty budowlane mogły być przyczyną dyskomfortu – okresowy hałas, konieczność ograniczenia ruchu samochodowego na niektórych drogach. Mieszkańcy wykazali się jednak dużym zrozumieniem, ponieważ odnotowaliśmy jedynie kilka drobnych skarg – mówi Henryk Borczyk, prezes TAURON Ciepło. – Szukając właściwego sposobu na podziękowanie za taką postawę, spostrzegliśmy, że funkcja sieci ciepłowniczej w organizmie każdego miasta jest podobna do zadań układu krążenia w organizmie człowieka. Oba te systemy zapewniają właściwe funkcjonowanie i bezpieczeństwo – dodaje.   Partnerem merytorycznym projektu są Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca, sieć wyspecjalizowanych i doskonale wyposażonych ośrodków kardiologii interwencyjnej, kardiochirurgii i chirurgii naczyniowej na terenie Polski. Badania mieszkańców Zagłębia będą przeprowadzane w placówce w Dąbrowie Górniczej.   – Pomysł przeprowadzenia badań wśród mieszkańców czterech miast wpisuje się w strategię naszej działalności. Od wielu lat staramy się nie tylko leczyć, ale i chronić mieszkańców Polski przed poważnymi konsekwencjami chorób układu krążenia – podkreśla prof. Paweł Buszman, prezes zarządu Grupy American Heart of Poland, która jest właścicielem Polsko-Amerykańskich Klinik Serca. – Cieszy nas to, że w walce o zdrowie mieszkańców województwa śląskiego znajdujemy sojuszników. Dlatego chciałbym spółce TAURON Ciepło podziękować za pomysł wspólnego przeprowadzenia kampanii „Pomyśl Ciepło o sercu” – dodaje prezes Buszman.   – Jesteśmy świadomi wpływu, jaki nasza działalność wywiera na otoczenie, zarówno gospodarcze, jak i społeczne. Zrównoważony rozwój to dla nas nowoczesne źródła wytwarzania i technologie zapewniające bezpieczeństwo dostaw ciepła. To także standardy obsługi gwarantujące komfort klientów i troska o środowisko naturalne – mówi prezes TAURON Ciepło. Partnerami akcji zostały Sosnowiec, Dąbrowa Górnicza, Będzin i Czeladź, a także 13 spółdzielni mieszkaniowych na terenie tych miast.     (s)
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl