Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Miłośnicy świnek morskich zjadą do Dąbrowy Górniczej

dodane 13.07.2015
[Dąbrowa Górnicza] Blisko sto świnek morskich kilkunastu ras weźmie udział w międzynarodowym konkursie świnki rasowej. Konkurs odbędzie się w ramach I i II Śląskiej Wystawy Rasowych Świnek Morskich organizowanej 18 lipca w Dąbrowie Górniczej. Wstęp jest bezpłatny dla wszystkich chętnych. Już 18 lipca do Dąbrowy Górniczej przyjadą wystawcy z całej Polski, Czech i Słowacji. W konkursie sędziować będą Czesi. Poza głównym konkursem, o godzinie 12.00 odbędzie się też konkurs świnki domowej, w którym mogą wziąć udział wszyscy, którzy tego dnia przyjdą ze swoją świnką morską. Należy zabrać jedynie zaświadczenie weterynaryjne, że świnka jest zdrowa. Niemałą ciekawostką dla zwiedzających będą stosunkowo młode rasy jak skinny i baldwin, które są prawie zupełnie bezwłose. – Świnki rasy skinny mają jedynie niewielką szczecinę na nosie i łapkach, natomiast świnki rasy baldwin włosów nie mają w ogóle – mówi Magdalena Pachla-Zawadzka, organizatorka wystawy. – Pierwsze baldwiny w Polsce pojawiły się dopiero w 2013 roku – opowiada Pachla-Zawadzka – jednego sprowadziłam z Czech, a resztę ze Stanów Zjednoczonych. Nie było łatwo, ale świnki morskie to zwierzęta stadne i w przeciwieństwie do chomików muszą mieć towarzystwo – relacjonuje organizatorka. Podczas wystawy będzie można porozmawiać z hodowcami i dowiedzieć się dużo na temat żywienia, pielęgnacji czy utrzymania świnek morskich. Kilkunastu wystawców łącznie przywiezie ze sobą blisko 20 różnych ras świnek morskich. – Zależy nam nie tylko na propagowaniu wiedzy na temat świnek morskich, ale również wiedzy o ich kupowaniu – informuje Pachla-Zawadzka. – Ludzie często nie wiedzą, że kupują zwierzęta u tak zwanych pseudohodowców, którzy trzymają świnki w bardzo złych warunkach przez co ogromna większość z nich dziedziczy wady genetyczne i przedwcześnie umiera. Wystawa odbędzie się w Szkole Podstawowej nr 18, przy ulicy Piłsudskiego w Dąbrowie Górniczej. Wstęp na wystawę jest bezpłatny. Konkurs świnki domowej odbędzie się o godzinie 12.00, ale organizatorzy zapraszają też między 10.00 a 17.00. Zainteresowani mogą również wziąć udział w wydarzeniu na Facebooku: https://www.facebook.com/events/885646814800377/. (s)

Szalenie Zajmujące Twory Utalentowanych i Krnąbrnych Artystów

dodane 13.07.2015

Skazany na koszykówkę

dodane 08.07.2015
[Dąbrowa Górnicza] Piotr Pamuła, nowy zawodnik MKS-u Dąbrowa Górnicza, obrońca. Wywodzi się z koszykarskiej rodziny, podziwia Kobego Bryanta, a do nowego miejsca zamieszkania nie ruszy się bez komputera, patelni i… pościeli. - Mam nadzieję, że łóżko będę miał wygodne - żartuje 25-latek.   Jako syn byłego zawodnika, a obecnie trenera, Bogdana Pamuły, byłeś skazany na koszykówkę? (śmiech) Mała poprawka, syn byłego koszykarza, byłej koszykarki i brat koszykarki do niedawna występującej w ekstraklasie. Można powiedzieć, że moje losy od początku były przesądzone. To rodzice wskazali ci drogę czy wręcz przeciwnie - uparcie chciałeś iść w ich ślady, może nawet wbrew rodzicielskim sugestiom? To było dość naturalne. Rodzice ani mnie nie namawiali, ani nie zniechęcali. Zawsze na pierwszym miejscu była szkoła, a później treningi. Ale decyzję o tym, by grać w koszykówkę, podjąłem sam. Jak wyglądało twoje życie od najmłodszych lat? Koszykówka wypełniała je w całości? Trafiłeś w sedno! Mniej więcej odkąd miałem czternaście lat liczyła się wyłącznie koszykówka. Mnóstwo wyrzeczeń, pierwsza kadra gdy byłem szesnastolatkiem i tak do dwudziestego drugiego roku życia… To były piękne czasy, pozostało wiele wspomnień. (uśmiech) Kiedy byłeś już pewny, że chcesz być zawodowym koszykarzem? Od zawsze chciałem nim być. Jako piętnastolatek nie wiedziałem, z czym to się wiąże, ale kiedy dwa lata później wyjechałem do Warszawy, spotkałem się tam z prawdziwym profesjonalizmem, treningami dwa razy dziennie. Mój styl życia się nie zmienił, z jeszcze większą determinacją dążyłem do bycia zawodowcem. To ojciec był twoim sportowym idolem czy jednak zerkałeś w kierunku NBA? Nigdy nie miałem jakiegoś prawdziwego idola. Lubię graczy wszechstronnych - podziwiam Kobego Bryanta, a ostatnio Stephena Curry’ego, ale nie są to moi idole. Pozwalam im żyć własnym życiem, nie potrzebuję koszulek, ani innych gadżetów. (śmiech) Dziś też masz dwóch trenerów? Do wskazówek od szkoleniowców klubowych dochodzą ojcowskie rady? Rodzice, kiedy tylko mogą, przyjeżdżają i oglądają moje mecze. Ale dziękuję Bogu za to, jacy są. Ojciec jest w stanie mi coś doradzić w kwestii szczegółów, lecz doskonale wie, że mam swojego pierwszego trenera, więc można powiedzieć, że wtrąca się w granicach rozsądku. I bardzo dobrze, bo wielu rodziców nie potrafi wytyczyć tego typu granic… Grałeś w Stalowej Woli, Warszawie, Koszalinie, Gdyni i Włocławku. Co z tych koszykarskich wojaży przywieziesz ze sobą „w bagażu” do Dąbrowy? W ciągu tych kilku lat wiele przeszedłem, ale… Wydaje mi się, że powinniśmy poczekać, nie przepadam za składaniem deklaracji. Będzie dobrze. (uśmiech) A teraz poważniej o bagażu - bez jakich trzech rzeczy do nowego miejsca zamieszkania na pewno się nie ruszysz? Trudne pytanie… (śmiech) Bardzo lubię mieć porządnie wyposażone mieszkanie, we wszelkiego rodzaju patelnie, garnki i tym podobne przedmioty. Myślę, że komputer, iPad czy telefon to podstawa. No i własna pościel. Bo mam nadzieję, że łóżko będę miał wygodne. (śmiech) Kiedy już rozpakujesz walizki, przyjdzie czas nie tylko na treningi, ale też na życie w Dąbrowie. Jaki jest Piotr Pamuła poza parkietem i jak lubi spędzać wolne chwile pomiędzy treningami i meczami? Jestem trochę typem samotnika. Lubię dużo czasu spędzać sam, co w sezonie jest raczej normalne, bo każdą wolną chwilę wykorzystuje się na odpoczynek. Do tego dobra książka albo film i relaks gwarantowany. (uśmiech) Rozmawiał: Damian Juszczyk Foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza  

Medalowe świadectwo

dodane 06.07.2015
[Dąbrowa Górnicza] Młodzi koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza do szkolnych świadectw w tym roku dołożyli… medale. W 12. Ogólnopolskiej Licealiadzie reprezentanci Zespołu Szkół Sportowych im. Polskich Olimpijczyków sięgnęli po miano drugiej drużyny w kraju.   – Pokazali niesamowitą wolę walki i „gryźli parkiet” do samego końca – mówi Maciej Glik, trener licealnych wicemistrzów Polski. – Byłem ostrożny w typowaniach. Biorąc pod uwagę przerwę w treningach niektórych graczy i kilka powrotów po kontuzjach, nie do końca wiedziałem, czego się po nas spodziewać, choć bardzo wierzyłem w tę drużynę. Broniliśmy złotego medalu sprzed roku, więc była lekka presja i wracać bez miejsca na podium nie było po co – dodaje z uśmiechem trener ekipy dąbrowskich licealistów.   Lepszy od młodych koszykarzy MKS-u okazał się tylko… Trefl Sopot, oficjalnie występujący pod szyldem tamtejszego V Liceum Ogólnokształcącego Mistrzostwa Sportowego. – Jako że apetyt rośnie w miarę jedzenia, mocno przeżyliśmy przegraną w finale. W tym meczu sopocianie byli po prostu lepsi. Z drużynami z tego miasta gra się trudno w każdej kategorii wiekowej, co potwierdza ich tegoroczna potrójna korona w szkolnych rozgrywkach. Ale życzyłbym sobie, żeby każda porażka tak wyglądała: w niekorzystnej sytuacji pokazaliśmy charakter i walczyliśmy do końca – wspomina szkoleniowiec. System szkolenia w Miejskim Klubie Sportowym Dąbrowa Górnicza zakłada, że zawodnicy klubu są zarazem uczniami Zespołu Szkół Sportowych im. Polskich Olimpijczyków. – Większość medalistów będzie kontynuowała kariery w MKS-ie. Na pewno będą mieli okazję, by pokazać się z dobrej strony w najbliższym sezonie. Część z nich czekają występy w rozgrywkach juniorów, juniorów starszych, a nawet w drugiej lidze. Pierwsza drużyna? To pytanie do jej sztabu szkoleniowego. Myślę, że kilku zawodników jest w stanie powalczyć o szansę trenowania z ekstraklasą – podsumowuje Maciej Glik. Damian Juszczyk   Foto: Dominik Gordon/MKS Dąbrowa Górnicza  
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl