Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Akademia Baby Planet w Nemo

dodane 24.08.2015
[Dąbrowa Górnicza] Pokazy chemiczne z udziałem dzieci, wyścigi na rowerach, konkursy i zawody dla dzieci typu przeciąganie liny czy hula hop oraz wiele innych atrakcji czekało na najmłodszych w Nemo w sobotę 22 sierpnia. Motywem przewodnim sobotniego spotkania były wybuchowe opowieści dobrze znanych wszystkim z dzieciństwa krasnoludków: Gapcia, Mędrka czy Wesołka.   Dzieci, które przybyły tego dnia przed „Nemo-Świat Rozrywki” mogły wziąć udział w niecodziennych zajęciach chemicznych. Instruktorzy Dziecięcej Akademii Baby Planet nie tylko tłumaczyli, ale co ciekawsze, prezentowali doświadczenia chemiczne, pozwalające na zdobycie wiedzy, m.in. o tym, co się stanie, gdy połączy się ze sobą sodę oczyszczoną, płyn do mycia naczyń oraz ocet.   Najmłodsi uczestnicy Akademii Baby Planet chętnie próbowali swoich sił tworząc tajemnicze mikstury, które raz zmieniały kolor, innym razem były to wybuchowe wulkany a kolejnym razem dzieci utrzymywały piłeczki ping - pongowe dmuchając przez słomki. Radości z efektów eksperymentowania nikomu nie brakowało. Po tym wysiłku intelektualnym dzieci miały możliwość rywalizacji na cyfrowym torze do jazdy po mieście, gdzie w jak najkrótszym czasie pokonywały kolejne kilometry. Dzieci chętnie odpowiadały na pytania animatorów firmy Skandia, które to padały podczas kręcenia wielkim kołem. Najbardziej zręczne dzieci mogły wygrać nagrody w rzutach do celu, co wbrew pozorom nie było łatwe. W przerwach między poszczególnymi blokami edukacyjnymi odbywały się zawody hula hop, przeciągania liny a ponadto każde dziecko mogło skorzystać z trampoliny oraz badmintona, które to były do dyspozycji najmłodszych. Na wszystkich uczestników zabawy czekały nagrody od firmy Skandia, Benefit, Baby Planet oraz Decathlon Sosnowiec.   (s)

Darmowe autobusy dla kibiców

dodane 21.08.2015
[Dąbrowa Górnicza]   Darmowe autobusy dla fanów Zagłębia wyjadą na trasę w sobotę 22 sierpnia, w dniu meczu z Arką Gdynia. Wyruszą trzy autobusy, wszystkie o godzinie16:00. Pierwszy z Dąbrowy Górniczej (zajezdnia), a dwa kolejne z Sosnowca Zagórza (zajezdnia). Na autobusach będzie jedynie kartka z zaznaczeniem, iż jest to przejazd kibiców na mecz Zagłębia. Jest to pilotażowy projekt, dlatego kursy nie są jeszcze idealnie zaplanowane, z dokładnymi godzinami na poszczególnych przystankach, jednak godzina startu i następnie powrotu, a także plan podróży jest już rozpisany. Poniżej szczegóły ustalonych tras kursowania autobusów dla kibiców. I. Autobus 1. Dąbrowa Górnicza – Zajezdnia wyjazd godz. 16:002. Dąbrowa Górnicza – Al. Piłsudkiego3. Dąbrowa Górnicza – Osiedle Gołonóg4. Dąbrowa Górnicza – Centrum5. Dąbrowa Górnicza ­ Mydlice6. Będzin ­ Koszelew7. Będzin ­ Stadion8. Będzin ­ Syberka9. Czeladź ­ Urząd Miasta10.Czeladź ­ Piaski11. Sosnowiec ­ Kresowa Powrót analogicznie o godz. 20:20 Sosnowiec Kresowa II. Autobus 1. Zagórze Zajezdnia wyjazd godz. 16:002. Zagórze Mec3. Środula Osiedle4. Sosnowiec Wawel5. Sosnowiec Grota Roweckiego6. Sosnowiec Prema Milmet7. Sosnowiec Kresowa Powrót analogicznie o godz. 20:20 z Sosnowiec Kresowa   III. Autobus 1. Zagórze Zajezdnia wyjazd godz. 16:002. Kazimierz Górniczy ­ Armii Krajowej3. Klimontów Kopalnia4. Dańdówka5. Niwka6. Modrzejów7. Kolonia Ludmiła8. Sosnowiec Rondo Ludwik9. Sosnowiec Mościckiego10. Sosnowiec Dworzec PKP11. Sosnowiec Kresowa Powrót analogicznie o godz. 20:20 z Sosnowiec Kresowa (KP)

Casting do filmu „Gwiazdy” Jana Kidawy-Błońskiego

dodane 20.08.2015
[Dąbrowa Górnicza] W najbliższą sobotę 20 sierpnia w Centrum Handlowym Pogoria w Dąbrowie Górniczej przy ulicy Jana III Sobieskiego 6 w godzinach 10.00 – 19.00 Studio ABM Katowice poprowadzi casting na statystów i epizodystów do filmu „Gwiazdy” Jana Kidawy-Błońskiego. – Potrzebnych jest ponad 300 osób, które wystąpią u boku takich aktorów jak Mateusz Kościuszkiewicz, Paweł Deląg, Magdalena Cielecka, Olaf Lubaszenko i Marian Dziędziel – zachęca do udziału w castingu Michał Kruczek ze Studia ABM w Katowicach. Film opowiada o historii Jana Banasia, legendarnego prawoskrzydłowego reprezentacji Polski, który przyczynił się do zwycięstwa Polski w meczu z Anglią w Chorzowie w 1973 roku. Banaś urodził się 29 marca 1943 roku w Berlinie jako Heinz-Dieter Banas. W latach 1964-1973 rozegrał 31 oficjalnych spotkań w reprezentacji Polski i zdobył w nich 6 bramek (nieoficjalnie 7, gdyż pierwsza bramka z meczu z Anglią w 1973 roku oficjalnie została zaliczona Gadosze, jednak czasem przypisuje się ją Banasiowi). W czerwcu 1966 był jednym z bohaterów afery, kiedy przed meczem Polonii ze szwedzkim IFK Norrkoping, w ramach rozgrywek Pucharu Intertoto, zdecydował się pozostać na Zachodzie. Już jednak rok później postanowił wrócić i ze względu na wysokie umiejętności sportowe został zrehabilitowany. Zmienił wówczas oficjalnie pisownię nazwiska. Właśnie z powodu tej afery Banaś nie znalazł się w kadrze olimpijskiej w 1972 roku i w kadrze na mistrzostwa świata w roku 1974. Jako piłkarz Banaś imponował świetnym wyszkoleniem technicznym, zbierał oklaski za sztuczki techniczne, posiadał znakomity przegląd sytuacji, strzelał bramki w nieprawdopodobnych sytuacjach.   „Gwiazdy” to nie tylko opowieść o piłce nożnej, ale również o trudnej drodze do sukcesu. Zdjęcia do filmu rozpoczynają się w drugiej połowie września i będą realizowanie w Zabrzu, Świętochłowicach i Katowicach.   Poniżej zdjęcia z już przeprowadzonych castingów, konferencji prasowej, podczas której zostały przedstawione gwiazdy filmu oraz jego twórca, Jan Kidawa-Błoński.   (s)  

Być gwiazdą polskiej ligi? Czemu nie!

dodane 19.08.2015
[Dąbrowa Górnicza] Amerykanin Rashaun Broadus ma być w tym sezonie motorem napędowym celującego w awans do play-offów MKS-u Dąbrowa Górnicza. Czy wicekról strzelców ligi litewskiej będzie gwiazdą polskiej ekstraklasy? – Mam mentalność zwycięzcy i walczę na całego w każdym meczu. Jeśli tego oczekujecie od gwiazdy to mogę nią być – mówi z uśmiechem nowy koszykarz dąbrowskiego klubu. Z Litwy do Polski. Nie wybrałeś zbyt dalekiej przeprowadzki… To prawda, nie jest daleko. Teraz w ciągu roku będę mógł odbywać nawet mniej lotów niż wcześniej. (uśmiech) Na Litwie byłeś jednym z najlepszych zawodników w lidze. Dlaczego zdecydowałeś się na występy w polskiej ekstraklasie? Szukałem najbardziej atrakcyjnej możliwości dla mnie i dla mojej rodziny - takiej, która pomoże mi w dalszym rozwoju kariery. Chciałbym grać dla ekip takich jak Żalgiris czy Lietuvos Rytas, ale nie było mi to dane. Podobało mi się w lidze litewskiej - kraj, ludzie oraz wszystko, co dały mi rozgrywki i moi trenerzy. Litwa to był mój drugi dom. Dojrzewałem ucząc się tamtejszej kultury i wiele się nauczyłem dzięki temu, czego tam doświadczyłem. Wiele znanych koszykarskich marek chciało cię pozyskać. Dlaczego wybrałeś MKS? To była znakomita okazja. Polskę doskonale znaliśmy z moją rodziną, jako że mieliśmy już możliwość podróżowania tam wcześniej. Poza tym mój były kolega z zespołu, David Weaver, grał w Dąbrowie w ostatnim sezonie i o MKS-ie wypowiadał się w samych superlatywach. To prawda, że nie było daleko do tego, abyś występował w barwach mistrza Polski z Zielonej Góry? Trudno mi dokładnie powiedzieć, jak blisko było transferu. Rozmawiałem z trenerem Stelmetu i właściwie moja wiedza na temat ewentualnych negocjacji skończyła się na tym etapie. Z MKS-em będziesz walczył o awans do najlepszej ósemki Tauron Basket Ligi. Biorąc pod uwagę twoje bogate doświadczenie i pozycję rozgrywającego, ciężar odpowiedzialności będzie w dużej mierze spoczywał właśnie na tobie. Dobrze radzę sobie z presją. Zapytajcie w Neptunasie o decydujące spotkanie o trzecie miejsce z ostatniego sezonu. (uśmiech) Pomogłem doprowadzić Juventus - ekipę, która rozgrywki wcześniej nie grała w play-offach - do najlepszego wyniku w historii występów w ekstraklasie. Dokonałem tego też w rumuńskim Braszowie podczas mojego pierwszego profesjonalnego sezonu, a razem z Neptunasem Kłajpeda pisaliśmy karty historii, sięgając po brązowy medal trzy lata temu, dzięki temu w zakończonym sezonie grali już w Eurolidze. Tylko jeden sezon w mojej karierze był nieudany, gdy zaczynałem grać na Litwie w Mariampolu. Czy zatem dobrze gram pod presją? To mój chleb powszedni! (śmiech) Na Litwie byłeś wicekrólem strzelców i jednym z kluczowych graczy. W Polsce też będziesz gwiazdą? Daję z siebie wszystko w każdym sezonie, mając nadzieję, że kiedyś doczekam się występów w znaczącym klubie euroligowym. Mam mentalność zwycięzcy i walczę na całego w każdym meczu. Jeśli tego oczekuje się od gwiazdy w Polsce to mogę nią być. (uśmiech) A jaki jest Rashaun Broadus prywatnie? Wszyscy mówią, że jestem normalnym i nudnym facetem. (śmiech) Żartuję. Jestem otwartą, wyluzowaną osobą, typem rodzinnym. Można mnie spotkać w kinie, w centrum handlowym czy po prostu zwiedzającego okolice z rodziną. Co chciałbyś powiedzieć kibicom MKS-u? Nie mogę się doczekać, by dla was grać! (uśmiech) Rozmawiał: Damian Juszczyk Foto: Octagonbe.com

SocialBoard dla fanów MKS-u Dąbrowa Górnicza

dodane 17.08.2015
[Dąbrowa Górnicza] MKS Dąbrowa Górnicza jako pierwszy klub sportowy w Polsce sięga po SocialBoard. To nowoczesne narzędzie to idealny prezent dla wszystkich kibiców, którzy informacji o dąbrowskich koszykarzach szukają w internecie. Teraz wszystkie najważniejsze media społecznościowe fani MKS-u znajdą... w jednym miejscu, i to bez logowania. SocialBoard będzie dostępny już w październiku. Od października każdy kibic MKS-u na klubowej stronie internetowej znajdzie SocialBoard. Dzięki tej „wyświetlarce społecznościowej“, przygotowanej przez agencję interaktywną Jamel Interactive, fan dąbrowskich koszykarzy za sprawą jednego kliknięcia będzie miał na wyciągnięcie ręki zarówno informacje z klubowych mediów społecznościowych, jak i posty wszystkich użytkowników na temat klubu. – Staramy się podążać za najnowszymi trendami technologicznymi. Aby nasi kibice mogli zaoszczędzić czas, a jednocześnie być na bieżąco z tym, co związanego z drużyną dzieje się w sieci, zdecydowaliśmy się zainwestować w SocialBoard. Fakt, że jesteśmy pierwszym klubem sportowym w kraju, który wdraża takie rozwiązanie, jest najlepszym dowodem na to, że cały czas chcemy iść do przodu – mówi Damian Juszczyk, menedżer ds. mediów i PR MKS-u Dąbrowa Górnicza. W jednym miejscu fani dąbrowskiej ekipy znajdą treści z Facebooka, Twittera, Instagrama, a także oznaczone oficjalnym klubowym hashtagiem. Dostęp do informacji będą mieli również ci, którzy nie posiadają kont w mediach społecznościowych, bez konieczności jakiegokolwiek logowania.   Tak będzie wyglądał SocialBoard MKS-u Dąbrowa Górnicza: http://beta.socialboard.pl/mksdabrowagornicza; http://beta.socialboar. (s)

Legenda MKS-u zostaje w Dąbrowie

dodane 13.08.2015
[Dąbrowa Górnicza] 32-letni Piotr Zieliński, wychowanek i jeden z symboli MKS-u Dąbrowa Górnicza, nadal będzie reprezentował barwy dąbrowskiego klubu. – Gra w MKS-ie była moim priorytetem. Jestem przecież z Dąbrowy, zawsze też znajdujemy wspólny język z prezesami i trenerami – mówi doświadczony środkowy. Mimo że mierzący 200 centymetrów Piotr Zieliński miał propozycje z innych klubów, niezmiennie pozostaje koszykarzem MKS-u Dąbrowa Górnicza. Ustne deklaracje zapadły znacznie wcześniej, złożenie podpisów pod umową miało być tylko formalnością. – Nawet nie liczę już sezonów. Było ich kilka w drugiej lidze, kilka w pierwszej i teraz jeden w ekstraklasie, ale w nim niestety nie miałem wielu możliwości, żeby się pokazać, gdyż dochodziłem do siebie po kontuzji. Jestem przekonany, że w nadchodzących rozgrywkach będzie lepiej – zapowiada wychowanek dąbrowskiego klubu. Oprócz rehabilitacji po długotrwałych problemach zdrowotnych i występów w Tauron Basket Lidze, w ostatnim sezonie 32-latek służył cennym doświadczeniem młodzieży z drugoligowych rezerw MKS-u. – Mam zapewnienie, że w najbliższych rozgrywkach aż tak często już w drugiej lidze grał nie będę. Bycie mentorem? Jak najbardziej. Czy to w pierwszej, czy w drugiej drużynie, chętnie pomogę chłopakom, wszystko im wytłumaczę. W rezerwach, gdy w szatni nie było trenera, parę razy musiałem powiedzieć kolegom do słuchu – mówi z uśmiechem Zieliński. Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Przemysław Szymański, skrzydłowy MKS-u Dąbrowa Górnicza

dodane 11.08.2015
[Dąbrowa Górnicza] Gdyby nie grał w koszykówkę, pewnie zostałby górnikiem, zgodnie z rodzinną tradycją. Przemysław Szymański z MKS-u Dąbrowa Górnicza opowiada o swojej motocyklowej pasji, „fryzurze” z gry komputerowej, koszykarskim narzeczeństwie oraz o meczu z… hotelową kartą w bucie. Skąd wziął się pseudonim „Glizda”? Jest wiele teorii. (uśmiech) Ale zawsze byłem chudy i długi. Dlatego koledzy na podwórku nazwali mnie "Glizdą", tak się przyjęło i przetrwało do dziś. Gdyby nie koszykówka, miałeś zostać… górnikiem! Nie są to zbliżone dziedziny. Co sprawiło, że postawiłeś jednak na koszykówkę i skąd zamiłowanie do górnictwa? Nie zostałbym górnikiem z miłości. Pochodzę z Pawłowic Śląskich, jest tam kopalnia Pniówek. Jeśli nie udałoby mi się grać na takim poziomie, który „pozwala żyć”, to wylądowałbym pod ziemią, jak wielu moich kolegów z rodzinnych stron. A poza tym jakieś tradycje górnicze w rodzinie mam. Tata przerobił na „grubie” ćwierć wieku, a brat fedruje od pięciu lat. Częściowo udało się to połączyć, w końcu grasz w MKS-ie Dąbrowa Górnicza. Można tak powiedzieć. Ale robię na powierzchni! (śmiech) Koszykarz i motocyklista, to kolejne niespotykane zestawienie. W trakcie sezonu chyba nie wolno ci wsiadać na motor? Jest u mnie parę takich nietypowych połączeń. Uwielbiam choppery. Zawsze marzyłem o dwóch kółkach. A marzenia są po to, żeby je spełniać, więc zrobiłem prawo jazdy i kupiłem motocykl. W klubie włodarze nie pozwalają na relaks w trakcie sezonu. (uśmiech) Ale to najlepszy sposób na pozbycie się złych myśli. Zakładasz kask, słyszysz piękną muzykę z tłumików, no i ten wiatr we włosach… (śmiech) Każdemu polecam. Poza sezonem jeździsz bezpiecznie i unikasz mandatów? Mam maszynę do spokojnej i relaksacyjnej jazdy. Motocyklem jeżdżę dużo wolniej niż samochodem. I oczywiście jak każdy unikam mandatów, stosując się do przepisów. (uśmiech) Narzeczona też popiera twoją pasję? Jesteś zaręczony z koszykarką, Pauliną Antczak. Trudno utrzymać taki koszykarski związek? Bo wspólnych zainteresowań na pewno nie brakuje… Dokładnie. Paulina dzieli ze mną miłość do koszykówki. Czasem w naszym życiu tej koszykówki jest aż za dużo. Poza tym Paulina wie o co chodzi, nie muszę jej tłumaczyć zasad gry. (uśmiech) A utrzymać ten związek jest tak samo trudno, jak każdy inny. Po prostu dbamy o siebie nawzajem. Z narzeczoną przyjeżdżacie oglądać się w akcji, czy jednak obowiązki sportowe nie pozwalają na wzajemne kibicowanie? Jeśli czas pozwala i mecze się nie pokrywają, kibicujemy sobie na trybunach. Jednak często spotkania rozgrywamy w tym samym czasie, więc wspieramy się duchowo. A twoja „fryzura” to też ze względu na narzeczoną? „Uczesanie” z wyboru czy z musu? Uczesanie jak na razie jeszcze z wyboru. (uśmiech) Mam nadzieję, że jak już mi się znudzi, to będę mógł jeszcze zmienić. (śmiech) Poza tym to wygoda. Do tego opaska, zarost i całość zwraca uwagę. O to właśnie chodzi? O kształtowanie swojego charakterystycznego wizerunku na parkiecie? Często, jak grałem z kolegą w NBA 98, tworzyliśmy swoje postaci. Moja postać właśnie tak wyglądała: łysy z brodą, opaska i długie skarpety. Może miała troszkę więcej tatuaży, ale nad tym pewnie jeszcze popracuję. Taki wizerunek wymyśliłem, teraz tak naprawdę bez opaski nie potrafię grać, bo pot zalewa mi oczy i generalnie nic nie widzę. Nietypowy jest nie tylko twój image, ale czasem też emocjonalne reakcje po efektownych wsadach i udanych zagraniach. Kibice to lubią… Mam nadzieję, że to lubią. Uwielbiam po dobrych zagraniach, zarówno kolegów, jak i własnych, żywo reagować. To pozwala mi się „nakręcić” no i powoduje, że na parkiecie czuję się wyluzowany. Czasem, gdy schodzę z boiska, to przypomina mi się jakaś spontaniczna reakcja. Wtedy trochę mi głupio, że stary gość a odstawił takie „zagranie”, ale na parkiecie to czysty spontan i nastrój chwili. (uśmiech) Na koniec jeszcze jeden nietypowy wątek. Podobno kiedyś rozegrałeś mecz z kartą do drzwi hotelowych w bucie. Jak to się stało? Naprawdę nic nie czułeś podczas gry? Miało to miejsce w Portugalii, na Uniwersyteckich Mistrzostwach Europy. Wyjeżdżając z hotelu ubrany w strój, buty miałem przewieszone przez ramię. Zamknąłem drzwi i kartę wrzuciłem do buta. W szatni zapomniałem o niej, skupiony już na meczu ubrałem buty i poszedłem się rozgrzewać. W trakcie spotkania poczułem, że mam coś w bucie. Pomyślałem, iż to wkładka mi się odkleiła. Po meczu okazało się, że była to karta do drzwi hotelowych. (uśmiech) Rozmawiał: Damian Juszczyk foto: Adrianna Antas /MKS Dąbrowa Gornicza
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl