Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Jestem przeszukiwaczem archiwów

dodane 30.05.2014
[Dąbrowa Górnicza] Z generałem Marianem Zacharskim, goszczącym w Zagłębiu z okazji promocji swojej najnowszej książki o kulisach wywiadu II RP pt. „Krwawiąca granica”, rozmawia Maja Żukowska. Jest Pan w tej chwili nie tylko znanym asem wywiadu, także, ze względu na podejmowaną tematykę, budzącym ciekawość pisarzem. Jak taka popularność wpływa na życie osobiste? Jeśli chodzi o wpływ na moje życie osobiste, to w zasadzie jest on znikomy. Przede wszystkim dlatego, że mieszkam w kraju dużej anonimowości. Natomiast elementy, które dotyczą pewnej dozy popularności, odczuwam tylko i wyłącznie będąc w kraju. Z racji tego, że w Polsce bywam rzadko, ten krótkotrwały nadmiar popularności nie ma dla mnie aż takiego wielkiego znaczenia. Pisze Pan w swojej książce, że komisarz staży granicznej Liśkiewicz, po zatrzymaniu przez Niemców miał przy sobie wiele dokumentów dekonspirujących go. Pamięta Pan dzień, w którym Pana zatrzymało FBI? Czy coś Pan przeczuwał?Dzień zatrzymania przez FBI pamiętam jak dzisiaj. Byłem w trakcie przeprowadzki z Los Angeles do Chicago, ponieważ obejmowałem funkcję szefa firmy. FBI prowadziło za mną obserwację już od dwóch lat. Podsłuchiwano również moje telefony, zarówno w pracy jak i w domu. Na dzień przed zatrzymaniem zauważyłem, że funkcjonariusze FBI nie opuszczają mnie nawet w nocy. Mieli poduszki w samochodach, aby na zmianę drzemać. Starałem się zachować spokój. Trudno mi było podejrzewać, że osoba, z którą współpracuję, będzie sama chciała zamknąć się w więzieniu. Z Bellem miałem układ przyjacielski. Regularnie sugerowałem mu, jak powinien się zachować w takich czy innych sytuacjach. Niestety, w sytuacji trudnej, ekstremalnej, każdy bez względu na sugestie i podpowiedzi, zachowuje się inaczej. Cztery lata spędził Pan w więzieniu. Nie zgodził się Pan też na apelację, jak Pan twierdzi, po to aby nie robić złej reklamy Polsce. Warto było? Czy w związku z późniejszym wydaleniem z ojczyzny nie czuje się Pan odrzucony? Wykorzystany? Zawiódł się Pan na Polsce? Nie wystąpiłem z apelacją, ponieważ zostałem skazany dzień po ogłoszeniu stanu wojennego. W związku z tym przypadkowym zgraniem terminów nawet Amerykanie usilnie nalegali, abym zdecydował się na apelację. Najwidoczniej szukali dodatkowego pretekstu do użycia propagandy celem zaatakowania Polski. Ponadto z przebiegu procesu zorientowałem się, że moja apelacja nie miała jakiejkolwiek szansy. Byłoby to dodatkowe przedstawienie, niemające nic wspólnego ze sprawiedliwością. Efekt w postaci ewentualnego obniżenia wysokości wyroku, o uniewinnieniu nie wspominając, był nieosiągalny. W takich sprawach decyduje polityka. Zresztą szereg lat później spotkałem swojego amerykańskiego obrońcę, który jasno oświadczył mi: „wiesz, ja wtedy myślałem, że mamy jakieś szanse, ale oceniając to z perspektywy czasu, wiem, że rzeczywistość była bardziej brutalna. Nie mieliśmy żadnych szans”. A ponieważ był i jest to poważny człowiek, przyjmuję tę wypowiedź za dobrą monetę. Ja zresztą miałem i mam do dzisiaj takie same odczucia. Czy będąc w amerykańskim więzieniu miał Pan już rodzinę? Kiedy żona i dzieci dowiedziały się o Pana prawdziwej działalności?Do Stanów wyjeżdżałem z żoną i 10 miesięczną córką. Na miejscu urodziła nam się druga córka. Nie wtajemniczałem żony w szczegóły. Przede wszystkim dlatego, aby w przypadku moich ewentualnych kłopotów mogła, kładąc rękę na Biblii, w sposób jasny i całkowicie zgodny z prawdą zeznać, że nie wiedziała nic o moim dodatkowym zajęciu. Po moim zatrzymaniu FBI poinformowało mnie, że nie mają żadnych zarzutów w stosunku do mojej żony, że wiedzą, iż jest niewinna, i że może spokojnie mieszkać z dziećmi w Stanach tak długo, jak sobie tego życzy. Czy jako wielkiego patriotę zabolało Pana wydalenie z kraju? Oczywiście, że zabolało mnie wydalenie z kraju. Był to rok 1996. Uważałem, że w Stanach siedziałem za Polskę, a nie na przykład za kradzieże w supermarketach. Fakt, że muszę opuścić kraj, był dla mnie bardzo trudny do zaakceptowania. Z drugiej strony doszedłem do wniosku, że będzie to dobra decyzja, bo byłem już psychicznie mocno wypalony. Potrzebowałem nabrać dystansu do tego wszystkiego, co się wówczas działo. Proszę nie zapominać, że w tym czasie rządziła już tylko jedna opcja polityczna. W związku z tym swoje szanse na kontynuowanie pracy w strukturach wywiadu oceniałem jako znikome. Dlatego, oceniając to dzisiaj, odejście i wyjazd było dla mnie bardzo rozsądnym posunięciem. Pana zdaniem mężczyźni mają lepsze predyspozycje do pracy w zawodzie oficera wywiadu? Dlaczego więcej jest szpiegów mężczyzn niż kobiet? Jak dla mnie, parytet byłby absolutnie mile wdziany. Przy zatrudnianiu nie powinna zajmować decydującego miejsca płeć. Jednym słowem, może być 100 procent mężczyzn, czy 100 procent kobiet. Naturalne predyspozycje i rokowania co do wyników pracy powinny decydować o doborze. Jesteśmy wielkim europejskim narodem, a miejsc pracy w tym zawodzie jest niewiele. Wniosek z tego jest jeden. Mamy możliwości doboru kadr.   Były oficer wywiadu? Wielki patriota na banicji? Wnikliwy historyk? Kim Pan teraz jest? Nie mam wykształcenia, aby pretendować do miana historyka. Powiedzmy raczej, że jestem namiętnym przeszukiwaczem archiwów. Takim, który zbiera dokumentacje, zaświadczającą o prawdzie, o tym co się lata temu faktycznie wydarzyło. Dążę, aby bazując na prawdzie, kiedyś tę historię wyzerować i podążać do przodu w oparciu o prawdziwe doświadczenia. Jednocześnie moim marzeniem jest, aby ułatwić czytelnikom zrozumienie mechanizmów. Dlaczego inne narody zachowywały się w danym okresie historii tak a nie inaczej w stosunku do nas. Mamy silną tendencję, aby uważać, że jesteśmy narodem wybranym, jedynym i w związku z tym wszystko się nam należy. A warto niekiedy krytycznie popatrzeć, jak sami postępujemy i z tej analizy wyciągnąć prawidłowe wnioski. Uważam, że naród polski był i jest wielki. To, o czym piszę w książkach, dotyczy przede wszystkim elit przedwojennych. Mówiąc to myślę o Mościckim, Rydzu-Śmigłym czy Becku. Nie mogę odżałować, że Marszałek tak szybko odszedł z tego świata, albowiem uważam, że jego przewczesna śmierć nastąpiła w kluczowym momencie dla historii Polski.

„Ballada o Janie Wnęku” plenerowo

dodane 29.05.2014
[Dąbrowa Górnicza] Plenerowy spektakl Teatru Gry i Ludzie pt. „Ballada o Janie Wnęku” będzie można zobaczyć już jutro, 30 maja w piątek o godz. 21.30, na parkingu przy Muzeum Miejskim ,,Sztygarka”. Przedstawienie inspirowane jest wydarzeniami, jakie miały miejsce w drugiej połowie XIX wieku w małopolskiej wsi. Tytułowy Jan Wnęk - cieśla, rzeźbiarz, konstruktor samouk, człowiek niepiśmienny, ale obdarzony niezwykłymi talentami, skonstruował rodzaj „lotni”, na której z powodzeniem wykonywał kilkukilometrowe loty ślizgowe. Startował z usytuowanej na wzgórzu, liczącej 45 metrów wysokości, kościelnej wieży. Począwszy od 1866 regularnie powtarzał swój wyczyn z okazji świąt kościelnych, jarmarków i odpustów, budząc wśród współczesnych podziw, zachwyt, ale też lęk i przerażenie. W roku 1869 doszło w trakcie pokazu do wypadku, obrażenia jakie odniósł w nim nasz bohater spowodowały jego rychłą śmierć. Mieszkańcy spalili lotnię, upatrując w niej przyczyny nieszczęścia. Po Janie Wnęku pozostało kilkaset rzeźb i legenda. Współcześni, zwłaszcza władze i czynniki opiniotwórcze, zlekceważyli i nie docenili dokonań tego pioniera lotnictwa, przez co nie zostały one właściwie udokumentowane. W oficjalnej historii lotnictwa, tytuł pierwszego lotnika przypadł niemieckiemu inżynierowi Otto Lilienthalowi, który swe udane loty wykonywał blisko 25 lat po naszym rodaku. „Przedstawienie przypomina tę zapomnianą nieco, pełną niejasności i tajemnic historię, jednak nie koncentrowaliśmy się tutaj na szczegółach, faktach i zdarzeniach. Teatr uliczny nie ma takich możliwości. Interesował nas raczej fenomen jednostki przekraczającej własną kondycję. Jednostki, która wyrasta ponad społeczność i w jakimś sensie odmienia ją. To oddziaływanie może trwać chwilę, może dłużej. Czas się zatrzymuje na krótko. Potem może jest już tylko „cepelia”: pamiątki, figurki, pomniki… ulica Jana Wnęka…” - twierdzą twórcy spektaklu. Przedstawienie w warstwie plastycznej odwołuje się do sztuki ludowej i malarstwa prymitywistów. Podobne ludowe inspiracje i brzmienia odnaleźć można w tle muzycznym. Język spektaklu to szeroko rozumiany teatr ruchu. „Ballada o Janie Wnęku” Scenariusz i reżyseria: Maciej Nogieć Współpraca scenograficzna: Anna Sąsiadek, Michał Tramer Współpraca choreograficzna: Krzysztof Włosiński Znak graficzny przedstawienia: Anna Sąsiadek Muzyka: Tomasz Podgórski, ponadto wykorzystano utwory: „Polonezem na Wschód” i „Ubinie” Kwartet Jorgi oraz „Pieśń Girolamy” Ossjan Występują: Anna Kandziora, Justyna Świętojańska/Magda Tramer, Maciej Nogieć, Szymon Pilch, Michał Tramer, Janusz Niedbał, Grzegorz Lamik/Łukasz Jarzyński, Jacek Gwóźdź (s)

Bronisław Cieślak i Piotr Piotrowski w „Kadrze”

dodane 28.05.2014
[Dąbrowa Górnicza] Dziś fani Bronisława Cieślaka mają szansę spotkać się z nim w Grodźcu, jeżeli jednak komus sie to nie uda, ma jeszcze jedną szansę. Słynny agent 07 nie opuszcza Zagłębia, jutro będzie gościć w Dąbrowie Górniczej w kinie „Kadr”. Poza spotkaniem autorskim odbędzie się pokaz filmu "Wściekły". Spotkanie rozpocznie się o godzinie 18.30. Bronisławowi Cieślakow towarzyszył będzie autor książki „07 zgłasza się. Opowieści o serialu", Piotr Piotrowski. Całość spotkania poprowadzi Dariusz Rekosz, autor powieści sensacyjno-przygodowych dla dzieci i młodzieży oraz kryminałów i komedii dla dorosłych oraz twórca słuchowisk radiowych i felietonów. Smaczkiem tego wieczoru będzie projekcja filmu pt. „Wściekły” (1979) w reżyserii Romana Załuskiego. Jest to dramat kryminalny, wzbogacony o elementy psychologiczne. W kilku miastach Polski dochodzi do zabójstw niewinnych ludzi. Wszystkie osoby zostają zamordowane strzałem z karabinka małokalibrowego. Sprawa jest niezwykle trudna, ponieważ brak jest jakichkolwiek motywów przestępstw, a poza narzędziem zbrodni nic nie łączy ofiar mordercy. Komenda Główna MO powierza śledztwo i ujęcie nieuchwytnego mordercy kapitanowi Zawadzie (Bronisław Cieślak). Zagadka tajemniczych i nieumotywowanych zabójstw staje się niemal obsesją kapitana. Wykorzystując swoje przygotowanie psychologiczne i kontakty staje twarzą w twarz z czystą nienawiścią. Bilety na spotkanie w cenie 10 zł można rezerwować telefonicznie: 32/733-88-01.   (s)

Jubileusz 180-lecia założenia Huty Bankowej

dodane 27.05.2014
[Dąbrowa Górnicza] W środę, 28 maja, na terenie Centrum Handlowego Pogoria odbędą się uroczystości związane z jubileuszem 180-lecia założenia Huty Bankowej w Dąbrowie Górniczej. Wydarzenie podkreśla znaczenie zakładu, który w przeszłości znajdował się na terenach powstałej pięć lat temu Pogorii. Z tej okazji zaplanowano również program artystyczny przygotowany przez lokalne stowarzyszenia i pasjonatów historii. Uroczystości rozpoczną się przy fontannie na placu przed CH Pogoria, gdzie o godz. 10:45 zagra Miejska Orkiestra Dęta z Dąbrowy Górniczej. Następnie w obecności przedstawicieli władz miejskich, zarządu Huty Bankowej oraz dyrekcji CH Pogoria odbędzie się część oficjalna, zwieńczona odsłonięciem tablicy pamiątkowej na fasadzie CH Pogoria, podkreślającej bogatą historię przemysłu hutniczego w Dąbrowie Górniczej. - Ponieważ Pogoria znajduje się na terenach, niegdyś zajmowanych przez budynki huty, bardzo chętnie dołączyliśmy do wspólnej inicjatywy Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Przemysłu Hutniczego oraz zarządu huty. Cieszymy się, że CH Pogoria może w symboliczny sposób uhonorować historyczne przedsiębiorstwo, tak ważne dla lokalnego przemysłu - powiedziała Adriana Binczek-Chłond, dyrektor Centrum Handlowego Pogoria. Dodatkową atrakcją zaplanowaną w tym wyjątkowym dniu będzie wernisaż wystawy fotografii „Dawna Dąbrowa”, przygotowanej dzięki współpracy z Sylwestrem Dominikiem, pasjonatem historii i założycielem strony dawnadabrowa.pl. Uroczystości zakończą występy artystyczne dzieci i młodzieży z Miejskiego Ośrodka Pracy Twórczej w Dąbrowie Górniczej. (s)

Dwa medale dla dąbrowskich karateków

dodane 27.05.2014
[Dąbrowa Górnicza] Bardzo dobrze wypadła reprezentacja Dąbrowskiego Klubu Karate startując w Międzynarodowy Turnieju Karate Kyokushin Dzieci i Młodzieży „One World One Kyokushin”. Zawodnicy z Dąbrowy Górniczej zdobyli dwa medale w kategorii kumite semi kontakt. Konrad Heliak medal złoty, a Adrian Andrzejak medal brązowy. W turnieju wzięło udział ponad 420 zawodników. W składzie reprezentacji Dąbrowy Górniczej, poza medalistami, wystąpili również: Michał De Lorm, Wiktor Sroka, Wiktoria Sroka, Mateusz Jaciubek, Weronika Kozłowska, Zuzanna Wrobel, Mateusz Raczynski, Bartosz Samek, Karol Pałęza, Adam Wnuk, Marcel Chałpka, Maciej Stefaniak, Jakub Kuszper. Opiekę nad startującymi sprawował sensei Radosław Ściślicki 1 Dan. – To był dobry występ naszych zawodników, choć nie ukrywam, że liczyliśmy jeszcze na kilka medali. Międzynarodowa rywalizacja, w której niczym nie ustępowaliśmy zawodnikom z innych krajów i innych wiodących klubów Polski, z całą pewnością była dobrą lekcją dla naszych najmłodszych reprezentantów i przyczyni się do jeszcze większej pracy w przygotowaniach do kolejnych startów – mówi sensei Artur Sroka 4Dan, trener DKK a także sędzia prowadzący jeden ze składów sędziowskich podczas turnieju, który z rąk organizatora turnieju otrzymał symboliczną statuetkę z wyrazami uznania za pracę i podziękowania za działalność na rzecz rozwoju i promocji karate Kyokushin w Polsce. Tegoroczna edycja turnieju pod hasłem „One World One Kyokushin” zgromadziła w limanowskiej hali rekordową liczbę młodych zawodniczek i zawodników – przedstawicieli największych światowych organizacji Karate Kyokushin. W konkurencjach kata i kumite rozegranych w kategoriach wiekowych i wagowych rywalizowały zawodniczki i zawodnicy z 32 ośrodków z Austrii, Czech, Wielkiej Brytanii oraz z Polski. Rywalizację sportową na trzech matach oceniało łącznie 45 sędziów pod przewodnictwem shihan Tadeusz Krygowskiego (5 dan) , który był sędzią głównym zawodów. Podczas ceremonii oficjalnego otwarcia obecny był również gość honorowy turnieju – „ojciec” polskiego Karate Kyokushin, wiceprezes Polskiego Związku Karate, sekretarz generalny Światowej Organizacji Kyokushin, jedyny Polak, który był osobistym uczniem Masutatsu Oyama – shihan Andrzej Drewniak (8 dan), który powitał wszystkich zgromadzonych podczas oficjalnego otwarcia turnieju wraz ze starostą Limanowskim i burmistrzem Limanowa. Organizatorem tegorocznego Międzynarodowego Turnieju Karate Kyokushin Dzieci i Młodzieży „One World One Kyokushin” był Klub ARS Kyokushinkai, prowadzony przez sensei Arkadiusza Sukiennika przy współpracy z władzami miasta i regionu oraz licznym gronem sponsorów, którzy hojnie wspomogli organizację turnieju. (s)

Inwazja folkloru na EtnoART

dodane 26.05.2014
[Dąbrowa Górnicza] W sobotę 24 maja w Dąbrowie Górniczej miała miejsce prawdziwa inwazja folkloru. Wszystko to za sprawą organizowanego przez Fundację Godne Życie Festiwalu EtnoART. W imprezie, która odbyła się na terenie Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Gołonogu, wzięło udział setki dąbrowian. Rodzinna atmosfera, barwne ludowe kostiumy, emocjonujące pokazy, niecodzienne zabawy, liczne warsztaty rękodzieła oraz podekscytowane okrzyki uradowanych dzieci. Tak w jednym zdaniu opisać można Festiwal EtnoART, który obok Fundacji Godne Życie współorganizował Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 2 oraz Miejski Ośrodek Pomocy Sspołecznej.   Podczas warsztatów rękodzieła można było między innymi ulepić sobie garnek z gliny, zrobić filcowy pokrowiec na telefon czy też nauczyć się ozdabiania przedmiotów popularną techniką decoupage. Można było również dowiedzieć się, jak zrobić coś niezwykłego z zalegających w domu, starych, niepotrzebnych gazet podczas warsztatów wikliniarstwa papierowego i czerpania papieru. Nie ma festiwalu promującego kulturę ludową bez występów lokalnych artystów. Wzrok widzów przyciągały barwne stroje dzieci z Zespołu Folklorystycznego Dąbrowa z MOPTu. Wystąpiła również Miejska Orkiestra Dęta oraz zagłębiowska legenda sceny bluesowej - Miro Witek. Wśród pokazów znalazły się m.in. występy karateków oraz pokaz tresury psa policyjnego.   W trakcie wydarzenia przybyłe wraz z rodzicami dzieci mogły wziąć udział w licznych, przygotowanych specjalnie z myślą o nich atrakcjach. Wiele z nich spróbowało swoich sił w pełnych emocji Ludowych Zabawach Etno, których uczestnicy popisujący się największą zręcznością zostali nagrodzeni atrakcyjnymi upominkami. Ponadto podczas EtnoART’u rozstrzygnięty został konkurs poetycki dla gimnazjalistów „100 wspomnień z Dąbrowy Górniczej” organizowany przez Fundację Godne Życie i prowadzone przez nią Miejskie Centrum Informacji. To jedynie namiastka tego, co można było przeżyć, dotknąć i zobaczyć podczas EtnoARTu. Mimo że organizację niektórych z zaplanowanych atrakcji skutecznie utrudniła burza, impreza cieszyła się ogromnym zainteresowaniem i przeszła do historii, jako jedna z najciekawszych propozycji minionego, dąbrowskiego weekendu. Impreza współfinansowana była z środków Urzędu Miasta w Dąbrowie. Sponsorami byli: MZUM.PL, Golden Lion i Silexis.     (s)  

Dyskutowali z asem polskiego wywiadu!

dodane 23.05.2014
[Dąbrowa Górnicza]   Wczoraj słuchacze zebrani w dąbrowskiej auli Wyższej Szkoły Biznesu mieli niecodzienną możliwość posłuchania, a następnie porozmawiania z asem polskiego wywiadu, generałem Marianem Zacharskim. – Dziękuję państwu za przyjście. Mam nadzieję, że nie muszę się państwu przedstawiać – powiedział na powitanie emerytowany oficer polskiego wywiadu.   Pierwszą część spotkania stanowił wykład historyczny, podczas którego słuchaczom zgromadzonym w auli WSB zostały odkryte kulisy wywiadu polskiego. Najwięcej czasu podczas swojego wystąpienia gen. Zacharski poświęcił na opowiadanie o najważniejszej dla siebie części historii, czyli o historii szpiegowskiej. – Naturalnie historia szpiegowska jest przedmiotem moich zainteresowań. Aczkolwiek muszę przyznać, że ze względu na ukończony kierunek studiów (generał jest absolwentem prawa, dop. red.), gdzie było bardzo dużo historii, jestem miłośnikiem historii w ogóle – mówił podczas wykładu były szpieg.   W czasie spotkania gen. Zacharski opowiadał także o kulisach powstawania swoich książek. Ubolewał nad faktem, iż polskie archiwa są dla niego wciąż niedostępne. – Polskie dokumenty otrzymuję, ale z zagranicznych archiwów – mówił, podkreślając, że zbieranie materiałów, w tym dokumentów, do swoich książek jest dla niego priorytetem, ponieważ stanowią one podstawę do pisania nowej, prawdziwej historii. – Mam wrażenie, że niektórym autorom piszącym o historii wychodzi raczej coś w rodzaju science fiction – twierdził były szpieg, obiecując, że kolejna jego książka będzie dewastująca. Traktować ona będzie o osiągnięciach wywiadu elektronicznego Niemiec. Autor zapewnił, że książka ta nie będzie radosna, ale za to bardzo prawdziwa.   Słuchacze dowiedzieli się też, jak niełatwe dla emerytowanego oficera wywiadu było znalezienie wydawcy dla swoich książek. – Niestety, wielu wydawcom nie było po drodze, aby wydać moje książki. Sugerowano mi nawet, że wcześniej powinienem zbudować sobie schron – opowiada o swoich początkach po powrocie do ojczyzny po niemal 18 latach.   Druga część spotkania poświęcina była zadawaniu pytań byłemu szpiegowi. Zasada była jedna, należało się przedstawić. Zacharski odpowiadał m.in. na pytania dotyczące afery Olina, kondycji służb polskiego wywiadu czy o zamach majowy. Pytany był również o powody, dla których został szpiegiem. – Zaproponowano mi członkostwo w tym elitarnym gronie. Nie ukrywam, że byłem z tego bardzo zadowolony – odpowiedział. Jeden z słuchaczy w wyjątkowo emocjonalny sposób wyraził zwątpienie w to, iż gen. Zacharski nie będąc członkiem żadnej partii, ani związku zawodowego, w tamtych czasach doszedł tak wysoko. – Nikt nie miał takiej szansy! W tamtych czasach to było niemożliwe – mówił zdenerwowany uczestnik spotkania. – Odpowiem starym polskim przysłowiem: wyjątek potwierdza regułę – ripostował ze stoickim spokojem Zacharski. Zapytano go też o sprawę katastrofy smoleńskiej oraz o ocenę Polski w jej ostatnich 20 latach. Na te pytania emerytowany szpieg nie chciał odpowiadać. – Nie lubię mówić o rzeczach, na których się nie znam – podkreślił.   Spotkanie zostało zwieńczone rozdaniem autografów oraz podpisaniem książek przez generała. Każdy miał też niepowtarzalną szansę na zrobienie sobie wspólnej fotografii ze znanym asem polskiego wywiadu.     Maja Żukowska  
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl