Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Wygraj zaproszenie na baletowy spektakl

dodane 22.10.2014
[Dąbrowa Górnicza] Najwspanialszy balet na świecie, St. Petersburg Ballet, wystąpi 28 października w Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej. Przedstawi największe perły światowej klasyki, czyli „Śpiącą Królewnę” oraz „Jezioro Łabędzie”. Dla naszych Czytelników mamy do wygrania w konkursie po dwa bezpłatne dwuosobowe zaproszenia na każdy ze spektakli! Genialny St. Petersburg Ballet, najbardziej znany balet na świecie, zebrał w sobie wszystko, co jest nazywane „rosyjską szkołą baletu klasycznego”. W swym widowisku prezentuje wszystko, co ściśle wiąże się z klasyczną elegancją w połączeniu ze świeżym oddechem dwudziestego pierwszego wieku. To doskonały spektakl taneczny z prawdziwie królewskim przepychem strojów i dekoracji. Elegancja, wdzięk, wspaniała lekkość sprawiają niepowtarzalność tego widowiska. St. Petersburg Festival Ballet opiera się na czołowych artystach baletu z Petersburga i trupy baletowej z najlepszych teatrów baletowych, którzy są kontynuatorami petersburdzkiej tradycji baletu. Czołowi tancerze to laureaci międzynarodowych konkursów. W ciągu ostatnich dwóch lat St.Petersburg Festival Ballet z powodzeniem koncertował w 10 krajach europejskich. W Polsce prezentuje największe perły światowej klasyki, czyli „Jezioro Łabędzie” oraz „Śpiącą królewnę”. „Jezioro Łąbędzie” jest jednym z najbardziej popularnych baletów i należy do międzynarodowego standardu klasycznego. Od ponad stu lat przyciąga publiczność jak magnes swoją niesamowitością, błyskotliwością w połączeniu z ponadczasową muzyką Czajkowskiego. Jest niepodważalnie fenomenem sztuki baletowej. Dzięki choreografom M. Petipy i L. Iwanowa zyskał sukces od dnia premiery w 1895 roku w Teatrze Maryjskim w Petersburgu, który trwa nieprzerwanie do dnia dzisiejszego. „Jezioro Łabędzie” w dąbrowskim Pałacu Kultury Zagłębia będzie można podziwiać 28 października o godz. 20.00. Jest to historia miłości Zygfryda do Odetty, zaklętej przez złego czarnoksiężnika w łabędzia. Tylko prawdziwa miłość może dziewczynie przywrócić ludzką postać. Ironią losu (pod wpływem czarów) książę przyrzeka jednak dozgonną miłość innej kobiecie, córce Rotbarta, czarnoksiężnika, który zaczarował Odettę. Jedynym wyjściem dla łabędzicy i księcia w tej sytuacji jest śmierć. Rzucają się więc ze skały i giną. Natomiast tego samego dnia, ale nieco wcześniej, bowiem o godz. 15.30, na scenie PKZ-u odbędzie się przedstawienie „Śpiąca Królewna”. To jeden z najlepszych baletów w repertuarze klasycznym. Wielkość dzieła oraz jego piękno przykuwa uwagę najwytrawniejszych widzów. Sam Piotr Czajkowski uważał „Śpiącą Królewnę” za swój najlepszy balet. Opowiada o królewnie, na którą zła czarownica rzuciła urok. Klątwa polegała na tym, że w dniu 16. urodzin królewna ukłuje się w palec wrzecionem i umrze. Jedna z siedmiu dobrych wróżek złagodziła jednak ten czar powodując, że królewna po ukłuciu jedynie zapadła w głęboki sen, a obudzić ją mógł tylko pocałunek przystojnego księcia. Wspaniała scenografia zabiera widzów do krainy wróżek, piękna i spokoju. Obydwa spektakle prezentowane są w dwóch aktach, muzykę do nich napisał Piotr Czajkowski, choreografia jest dziełem Mariusa Petipy, scenografię i kostiumy opracował Vyacheslav Okunev.     Organizatorem występów baletu w Polsce jest Agencja Artystyczna DAGA. Bilety są do nabycia na: www.ebilet.pl, www.biletomat.pl, w salonach Empik na terenie całego kraju oraz w kasie biletowej w miejscu koncertowym. Z każdego zakupionego biletu balet przekazuje za pośrednictwem Fundacji Stefana Batorego 1 euro na pomoc dla Ukrainy. (s) UWAGA! KONKURS! Organizator występów St. Petersburg Ballet w Polsce przygotował dla naszych Czytelników 2 bezpłatne dwuosobowe zaproszenia na „Śpiącą Królewnę” oraz 2 bezpłatne dwuosobowe zaproszenia na „Jezioro Łabędzie”. By zdobyć zaproszenie, należy wziąć udział w naszym konkursie i odpowiedzieć na pytanie: Kiedy odbyła się premiera spektaklu „Jezioro Łabędzie”? Na prawidłowe odpowiedzi pod adresem: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl czekamy do piątku 24 października. Laureatów konkursu poznamy w poniedziałek.   St.Petersburg Festival Ballet Dąbrowa Górnicza,Pałac Kultury Zagłębia - 28.10.2014 „Śpiąca Królewna”, godz. 15.30     „Jezioro Łabędzie” , godz. 20.00  

A miało być tak pięknie....

dodane 22.10.2014
[Dąbrowa Górnicza] Wieżyczki ze zjeżdżalniami, mostki, huśtawki, linowa piramida, mini-ścianka wspinaczkowa, ciuchcia i karuzela – to atrkacje placu zabaw w dąbrowskim Parku Hallera. Jego otwarcie, wstępnie planowane na początek roku szkolnego, zostało przesunięte na październik. Dąbrowianie na to wydarzenie czekali z ogromną niecierpliwością, bowiem wreszcie, po wielu latach, miało się spełnić ich marzenie o nowoczesnym, bezpiecznym i zgodnym z europejskimi standardami placu zabaw. Na dodatek w ścisłym centrum miasta. Gdy pojawili się na nim, dostrzegli przede wszystkim poniewierający się wszędzie żwir. Alarmują, że zagraża bezpieczeństwu bawiących się tam dzieci. Skąd wziął się żwir na placu zabaw dla dzieci w Parku Hallera, skoro w prezentowanym wcześniej projekcie nie było o nim mowy? Przypomnijmy, że zgodnie z nim plac miał zostać podzielony na trzy strefy, a każda z nich miała być wyposażona w rozmaite atrakcyjne urządzenia zabawowe. Wokół miały stanąć ławki, kosze na śmieci i stojaki rowerowe. Nawierzchnie dwóch stref wykonane miały być z miękkiego, syntetycznego materiału, a trzecia wysypana piaskiem. Pisaliśmy o tym tutaj http://www.wiadomoscizaglebia.pl/artykul/3490.html. W związku z tym, że w projekcie nie została ujęta piaskownica, to pomysł na wysypanie jednej ze stref piachem ucieszył szczególnie rodziców małych dzieci. – Genialny pomysł. Z jednej strony zyskujemy miękkie, bezpieczne podłoże pod urządzenia, na których bawią się dzieci. Z drugiej maluchy mogą pobawić się tu jak w piaskownicy. Wyobraża sobie pani plac zabaw bez piaskownicy? – mówiła oglądając wizualizację placu mama małego Wiktora. W trakcie budowy placu koncepcja została jednak zmodyfikowana i zamiast piachem, jedna ze stref została wysypana żwirem. Teren miał zyskać na bezpieczeństwie, a paradoksalnie stworzył zagrożenie dla bawiących się tam dzieci. Przeczy temu Iwona Dalach, zastępca naczelnika dąbrowskiego wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej, upierając się, że oddany do użytku plac zabaw wykonany jest zgodnie z projektem technicznym. – Plac zabaw w Parku Hallera „A” został zaprojektowany jako trzy strefy, z podziałem dla każdej grupy wiekowej. W strefie dla małych i średnich wiekowo dzieci pod urządzeniami wykonano podbudowę bezpieczną, poliuretanową – podkreśla Iwona Dalach. – Aby rozdzielić nawierzchnię żwirową od poliuretanu zastosowano alejkę oraz palisadę wyniesioną ponad teren. W części dla dzieci najstarszych zastosowany został odpowiedni żwirek tylko pod dwoma urządzeniami mającymi dużą wysokość upadkową. Jest to odpowiedni żwir stosowany na wielu placach zabaw jako podłoże bezpieczne – wyjaśnia Iwona Dalach. Niestety, żwirek jest rozsypywany przez dzieci po całym placu, małe kamyczki znajdują się zarówno na nawierzchniach zrobionych z miękkiego, syntetycznego materiału, jak również na urządzeniach służących do zabawy. – Przecież te dzieci sobie tu krzywdę wreszcie zrobią. Co rusz, to jakieś dziecko leży, bo poślizgnęło się na żwirze. Czy naprawdę nie łatwiej by było zastąpić ten żwir piachem, jak było mówione jeszcze w lipcu? Zupełnie tego nie rozumiem – mówi oburzona pani Ela, opiekująca się małym Jakubem. Dla osoby mającej kontakt z małymi dziećmi jest też rzeczą oczywistą, że obecność małych kamieni na placu jest ogromnym wręcz zagrożeniem, bowiem maluch może taki kamień włożyć do ust i się nim najzwyczajniej zakrztusić. Urzędniczka dąbrowskiego magistratu powołuje się wobec takich zarzutów na regulamin użytkowania placu zabaw. – Warto byłoby zwrócić uwagę, aby dzieci przebywały na strefach dostosowanych do ich wieku. Jeżeli będą znajdować się w odpowiedniej strefie, to prawdopodobieństwo rozrzucenia żwirku, bądź jego połknięcie jest znikome. W regulaminie korzystania z placu zabaw znajdują się również informacje, iż „osoby, które nie ukończyły 12 roku życia przebywają na terenie placu zabaw na wyłączną odpowiedzialność swoich opiekunów prawnych” oraz „za bezpieczeństwo dzieci znajdujących się na placu zabaw odpowiedzialność sprawują opiekunowie” – argumentuje dodając, że mimo to problem porozsypywanego żwiru został przez magistrat zauważony, bowiem odbyły się już próby jego uprzątnięcia. – Żwirek, który dzieci rozsypują, jest sukcesywnie sprzątany w ramach niezbędnej obsługi placu zabaw – informuje naczelnik Dalach. Bez odpowiedzi pozostało pytanie, skąd wziąła się decyzja o zastąpieniu piachu żwirkiem. Naczelniczka wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej twierdzi tylko, iż zastosowane podłoże w postaci żwiru używane jest na wielu placach zabaw jako podłoże bezpieczne. Mało tego, problem wydaje się być według niej rozdmuchany. – W miastach ościennych podłoża na placach zabaw pod urządzeniami zabawowymi wykonane są ze żwirku, co nie przeszkadza innym użytkownikom – twierdzi. Zgadza się jednak, iż najlepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie nawierzchni poliuretanowej, jak na pozostałych okręgach. – Lecz ze względu na koszty, ograniczony budżet, nie było to możliwe. Nawierzchnia poliuretanowa jest wielokrotnie droższa – uzasadnia. – Plac jest tak zaprojektowany, aby było możliwe w miarę pozyskania środków zastosowanie poliuretanu na ostatnim kręgu. Ze względu na dużą wysokość upadkową będzie to nawierzchnia najdroższa w porównaniu do pozostałych okręgów – zaznacza. Budowa placu zabaw, felernego zdaniem rodziców, a spełniającego najwyższe standardy zdaniem urzędników, kosztowała podatników 600 tys. zł. Maja Żukowska  

Zagłębiowskie gminy w konkursie ECO-MIASTO

dodane 22.10.2014
[Dąbrowa Górnicza] Dwadzieścia cztery miasta zgłosiły się do drugiej edycji konkursu ECO-MIASTO, z czego cztery pochodzą z województwa śląskiego. Są to Będzin, Chorzów, Dąbrowa Górnicza i Zabrze. Będzin i Zabrze mają szansę na zwycięstwo w kategorii efektywność energetyczna budynków, natomiast Chorzów i Dąbrowa Górnicza rywalizują w gospodarce odpadami. Zwycięzcy konkursu zostaną wyłonieni w trzech kategoriach: mobilność zrównoważona, efektywność energetyczna budynków i gospodarka odpadami. Laureatów konkursu ECO-MIASTO 2014 poznamy już 4 listopada podczas uroczystej gali w Ambasadzie Francji, jednego z organizatorów konkursu.   – Cieszy, że podobnie jak w pierwszej edycji, także w tym roku do konkursu ECO-MIASTO zgłosiło się tak wiele polskich miast. Wszystkie nadesłane formularze świadczą o świadomej i odpowiedzialnej postawie samorządów w kwestiach zrównoważonego rozwoju i pokazują troskę o stan środowiska oraz jakość życia mieszkańców – mówi Pierre Buhler, ambasador Francji w Polsce. Najwięcej miast pretenduje do zwycięstwa w kategorii gospodarka odpadami – oprócz Chorzowa i Dąbrowy Górniczej jest ich aż 14. Poza Będzinem i Zabrzem w kategorii efektywność energetyczna budynków zgłosiło się jeszcze 6 miast. Województwo śląskie nie ma swojego reprezentanta jedynie w kategorii mobilność zrównoważona, w której rywalizuje 7 miast. Do konkursu ECO-MIASTO 2014 samorządy zgłaszały projekty w 3 kategoriach: mobilność zrównoważona, efektywność energetyczna budynków oraz gospodarka odpadami. Startujące miasta są podzielone dodatkowo na dwie kategorie, uwzględniające ich wielkość – poniżej 100 tys. mieszkańców i powyżej 100 tys. mieszkańców. Jury w swojej ocenie bierze pod uwagę realne osiągnięcia samorządów, plany na najbliższe lata, zaangażowanie w proekologiczne konsultacje społeczne, a także innowacyjność wprowadzanych w życie projektów.   Projekty oceni grono ekspertów, w którego skład wchodzą specjaliści w każdej z kategorii konkursowych. Będą to m.in. przedstawiciele Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Ministerstwa Środowiska, Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju oraz Ministerstwa Gospodarki, jak również naukowcy i dziennikarze. Laureatami konkursu będzie 6 miast, po 2 w każdej kategorii, w zależności od wielkości. Zwycięzcy w dwóch kategoriach, poza prestiżowymi statuetkami i publicznym uznaniem dla prowadzonych działań, otrzymają: samochód elektryczny Renault ZOE do testów na okres 1 miesiąca (kategoria mobilność zrównoważona) oraz dwudniową wizytę w Centrum Innowacji Saint-Gobain DomoLab w Paryżu dla 2 przedstawicieli nagrodzonych miast (kategoria efektywność energetyczna budynków). Ponadto firma Schneider Electric ufundowała nagrodę dla miasta z liczbą mieszkańców powyżej 100 tys., które zwycięży w kategorii efektywność energetyczna budynków. Dla szkoły wybranej przez laureata firma przygotuje projekt systemu sterowania oświetleniem i ogrzewaniem oraz wyposaży obiekt w urządzenia tego systemu. Dodatkowo po modernizacji budynku i wykonaniu instalacji tego systemu przez szkołę, Schneider Electric zapewni wsparcie inżynierskie potrzebne do prawidłowego jego uruchomienia. Ogłoszenie wyników i wręczenie nagród nastąpi 4 listopada na uroczystej gali w Ambasadzie Francji, głównego organizatora projektu ECO-MIASTO, przygotowanego we współpracy z Renault Polska, Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz firmami: Saint-Gobain, Schneider Electric i Krajową Agencją Poszanowania Energii. (s)

Anna Seniuk na deskach PKZ

dodane 21.10.2014
[Dąbrowa Górnicza]   W niedzielę, 26 października, o godz. 19.00 w sali teatralnej Pałacu Kultury Zagłębia będzie można podziwiać wyjątkowy duet, wystąpią Anna Seniuk i Grzegorz Małecki. W czym tkwi wyjątkowość owej pary? Zarówno na scenie, jak i w życiu prywatnym grają oni te same role: matki i syna.   – Przedstawienie „Obietnica poranka” to przyjemność podwójna. Jedna wynika ze śledzenia powikłanych losów bohaterów, druga z oglądania mistrzowskiej gry znakomitych i lubianych aktorów – przekonuje Krzysztof Korzeniecki z PKZ-u. Scenariusz spektaklu powstał na podstawie książki Romaina Gary'ego, uznanej za jedną z najbardziej wzruszających książek poświęconych matce, jakie kiedykolwiek zostały napisane. – To subtelna opowieść o kobiecie wielkiego serca i niezwykłych przymiotów charakteru, chociaż niepozbawionej wad i śmiesznostek, zdecydowanej zrobić wszystko, aby osiągnąć cel jaki sobie postawiła w życiu – przybliża historię Korzeniecki. Dla mężczyzny matka była wszystkim co miał, jego największym skarbem, ale też i przekleństwem. Przez całe swoje życie będzie się starał sprostać jej marzeniom, zrealizować plany jakie przed nim nakreśliła, zdążyć przed jej śmiercią, aby zobaczyła, że życie, które mu poświęciła nie poszło na marne. Spektakl, w reżyserii Macieja Wojtyszko, został przygotowany w związku z jubileuszem 45-lecia pracy artystycznej Anny Seniuk. O scenografię zadbała Urszula Bartos. Bilety do nabycia w cenie 70 zł i 60 zł. (maj)

Nowa nazwa dla wodociągów

dodane 21.10.2014
[Dąbrowa Górnicza] Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o. w Dąbrowie Górniczej zmieniło nazwę. Obecnie to Dąbrowskie Wodociągi Sp. z o.o. Firma postawiła na łatwą do zapamiętania nazwę, a co najważniejsze, najczęściej używaną przez klientów. – Z konsultacji społecznych, jakie przeprowadziliśmy wynikało, że jedynie 17 proc. zapytanych osób znało oficjalną, dotychczas obowiązującą nazwę przedsiębiorstwa, a ponad połowa używała określenia „wodociągi” lub „dąbrowskie wodociągi”. Jest to więc jedynie sformalizowanie i tak już funkcjonującej wśród mieszkańców nazwy – mówi Andrzej Malinowski, prezes zarządu Dąbrowskich Wodociągów. Przedsiębiorstwo przygotowało ulotki informacyjne, które kolportowane są wraz z rachunkami. Nowa nazwa nie wiąże się z żadnymi dodatkowymi czynnościami ze strony mieszkańców Dąbrowy Górniczej. –  Wszelkie procedury dotyczące nowej nazwy firmy pozostają bez wpływu na dotychczas zawarte umowy. Oznacza to, że zmiana nie wymaga wizyt w siedzibie spółki ani wizyt naszych pracowników u klientów. Aktualne pozostają też adres firmy oraz wszystkie inne dane – zapewnia Andrzej Malinowski. Ale, jako że w firmie szczególną rolę odgrywa dbałość o środowisko naturalne, nowa nazwa będzie wdrażana sukcesywnie. – Zależy nam, żeby maksymalnie wykorzystać istniejące druki i inne materiały z dotychczasową nazwą. Musimy też uwzględnić koszty działań związanych z wprowadzeniem nowej nazwy, dlatego te czynności będziemy wykonywali z rozwagą – podkreśla Andrzej Malinowski.   (s)  

Działa już Klub Seniora „Złota Jesień”

dodane 20.10.2014
[Dąbrowa Górnicza] Wczoraj został oficjalnie otwarty dąbrowski Klub Seniora „Złota Jesień”. Seniorzy oraz zaproszeni goście zebrali się w siedzibie stowarzyszenia „Razem w Przyszłość”. Jak zaznaczyła Iwona Kiernożycka, prezes stowarzyszenia i założycielka klubu, to właśnie ludzie tworzący stowarzyszenie, odpowiadając na potrzeby mieszkańców miasta, zainicjowali powstanie tego klubu.   Prezes Iwona Kiernożycka przyznała, że frekwencja na otwarciu klubu przerosła jej najśmielsze oczekiwania. – Udział wzięli zarówno zadeklarowani członkowie klubu, jak też i osoby, które dopiero będą podejmowały decyzję o swoim uczestnictwie – podkreśla Kiernożycka. Nie zabrakło też przedstawicieli władz miasta. Z seniorami spotkali się m.in. prezydent Dąbrowy Górniczej Zbigniew Podraza, pełnomocnik prezydenta Marcin Bazylak oraz prezes Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków Barbara Tometczak.   Jednym z punktów programu otwarcia „Złotej Jesieni” był występ zespołu Kalokaghatia, który to pomógł stworzyć  miłą atmosferę podczas otwarcia klubu. – Oprócz zabawy nie obyło się również bez poważniejszych spraw. Klubowicze zadeklarowali swoją pomoc w zbieraniu plastikowych nakrętek dla malutkiego Kacperka, który cierpi na nowotwór oczka i wymaga operacji, możliwej tylko w Anglii. Można więc uznać, że działalność Klubu Seniora „Złota Jesień” zapowiada się obiecująco – zaznacza prezes stowarzyszenia.   Skąd pomysł na taki klub? – Pomysł zrodził się z zapotrzebowania społecznego, jakie zgłaszali  mieszkańcy z osiedla Manhattan. Bowiem na innych osiedlach działają już tego rodzaju kluby – mówi Iwona Kiernożycka. Na tę chwilę już 40 osób wyraziło chęć uczestnictwa w zajęciach klubu. Jakie atrakcje czekają na seniorów? – Zajęcia plastyczne, artystyczne, sportowe, spotkania z  ciekawymi ludźmi, dietetykiem, lekarzem, specjalistami z różnych dziedzin życia. Planuje się również pogadanki we własnym gronie, prelekcje, wieczory poezji, zabawy taneczne, wycieczki. Seniorzy będą mogli sami zgłaszać swoje propozycje co do rodzaju zajęć – wyjaśnia Kiernożycka.   Spotkania seniorów będą się odbywały 1-2 razy w tygodniu. Aby zostać członkiem Klubu „Złota Jesień” wystarczy zgłosić się osobiście do stowarzyszenia i wypełnić deklarację członkowską. Klub będzie funkcjonował w siedzibie stowarzyszenia „Razem w Przyszłość” przy ul. Piłsudskiego 34/661A. (maj)  

Mistrzostwo warsztatu i awangardy

dodane 20.10.2014
[Dąbrowa Górnicza]   Widowni zgromadzonej w minioną sobotę w ząbkowickim Domu Kultury zaprezentował się Jan Peszek. Monodram Jan Peszek. Podwójne Solo składa się z dwóch tytułów: wystawianego od niemal 40 lat, doskonale znanego miłośnikom sztuki teatralnej Scenariusza dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego Bogusława Schaeffera w reżyserii Jana Peszka oraz, nowość na scenie teatralnej, Dośpiewanie. Autobiografia, w reżyserii Cezarego Tomaszewskiego. Powierzenie Peszkowi tego kultowego już Scenariusza, bez którego trudno wyobrazić sobie dziś polską scenę teatralną, wydaje się być czymś niebywale naturalnym. Aktor interpretuje dzieło w sposób bezdyskusyjnie jedyny, właściwy. Takie odczucia nie są bezpodstawne, bowiem pomimo tego, iż Scenariusz powstał w 1963 roku, to jego autor Bogusław Schaeffer dopiero 11 lat później uznał, że stworzony przez niego aktor instrumentalny istnieje i że jest nim właśnie Jan Peszek. W spektaklu audytorium na życzenie artysty wchodzi w rolę słuchacza będącego na wykładzie. Peszek, prywatnie pedagog z 30-letnim stażem, bez wyraźnego trudu prowadzi wykład oscylujący wokół socjologicznych problemów nowej sztuki. Widz Scenariusza dowie się, że uprawianie sztuki jest komercyjne, niezwiązane z autentycznością. Padnie tu pytanie: „po co uprawiać sztukę?”. Pomimo kompozycji wykładu, sztuka ma bardzo wartki przebieg. Peszek przeplata poważane filozoficzne odczyty iście infantylnymi, często publiczne nieakceptowanymi zachowaniami. Artysta raz wchodzi w rolę belfra, raz błazna. W ten sposób gra naszymi wyobrażeniami o wysokiej sztuce. Mokrą szmatą myje scenę, by zaraz potem przeciągać ją po żyłce, odnajdując w tym muzykę.   Pochłania jabłko i z pełnymi ustami, w sposób zdecydowanie niemożliwy do zrozumienia, kontynuuje filozoficzny odczyt. Wchodzi na drabinę, robi fikołka, w końcu klinując się barkami w niej i, jakby nie zauważając tego faktu, spaceruje z drabiną po scenie, zupełnie naturalnie kontynuując poważną prelekcję. Po antrakcie widz na scenie zastaje nie belfra, a showmana. Peszek w błyszczącej, ekstrawaganckiej marynarce wchodzi w rolę konferansjera. Inspiracją dla Autobiografii jest życie aktora. Artysta postanowił ją dośpiewać do Glenna Goulda, kanadyjskiego kompozytora i pianisty, dośpiewującego „Wariacje Goldbergowskie” Jana Sebastiana Bacha. Tym samym artysta rozwija, wymarzony przez Goulda ideał słuchacza-twórcy, współtworzącego sztukę w procesie jej odbioru. Peszek wspomni tu o oświadczynach: – (…) z całego przedszkola to właśnie Teresa podoba mi się najbardziej, dlatego będzie moją żoną – miał powiedzieć 6-letni Jan Peszek do swojej teściowej. Będzie też wspominał warsztaty w Londynie z choreografem Merce Cunninghamem, podczas których młody aktor boleśnie uświadomił sobie lęk przed nagością sceniczną. – (…) od tamtej pory lęk pokonałem. Rozbierałem się wielokrotnie (…) m.in. dla Teresy Peszek – żartował artysta. W narracji drugiego solo dominuje zarówno muzyka, jak i odgłosy muzyką zdecydowanie nie będące – zgrzyty, świsty, łomoty, piski, hałasy. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, iż sztuka ta idealnie wpisałaby się w uliczny performance. Finałem sztuki jest widowiskowy taniec gejszy. Peszek w barwnym, kwiecistym nakryciu głowy, w samej bieliźnie, z czerwoną szminką na ustach i z ciałem pokrytym białym pudrem powraca do japońskich korzeni. Bowiem, jak wiadomo, tradycja gejszy wywodzi się właśnie od mężczyzn-błaznów, czyli taiko- mochi. Ich zadaniem było ożywiać przyjęcia, m.in. odgrywając pantomimę. Tą kreacją Peszek po raz kolejny udowodnił, iż jest artystą totalnym, profesjonalistą w każdym calu i wiecznym komediantem. Maja Żukowska
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

PRACA

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl