Informujemy, że na tej stronie stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Jeśli chcą Państwo zmienić tę opcję, należy zmienić ustawienia przeglądarki dotyczące przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies w Państwa komputerze. Rozumiem komunikat.

Kliknij tu aby zamknąć powiadomienie.

ARCHIWUM DZIAŁU: W regionie

Awans po zaciętym boju

dodane 27.11.2014
[Dąbrowa Górnicza] Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza w 1/8 finału Pucharu CEV. Dąbrowianki wygrały 3:2 z Dynamo Romprest Bukareszt w rewanżowym meczu 1/16 rozgrywek i awansowały do kolejnej rundy.   Nasze zawodniczki nie najlepiej rozpoczęło rewanż z Rumunkami. Lepiej w mecz weszły rywalki, które szybko wypracowały sobie dwu, a następnie trzy punktową przewagę. Problemy z przyjęciem, jakie mimo gry z wymiennymi libero miały dąbrowianki spowodowały niską skuteczność w ataku co skrupulatnie wykorzystały przeciwniczki systematycznie powiększając przewagę. Gdy na tablicy świetlnej pojawił się wynik 14:21stało się niemal pewnym, że tego seta dąbrowianki na swoją korzyść nie rozstrzygną. Początek drugiej serii to kopia wydarzeń z inauguracyjnej partii. Na szczęście tym razem Tauron szybciej wziął się w garść i dzięki dobrej postawie w polu zagrywki Ozge Cemberci doprowadził do stanu 9:9.Chwilę po tymzespół z Dąbrowy Górniczej był już na prowadzeniu, dzięki blokowi Dominiki Sobolskiej. Tauron poszedł za ciosem. Rozpędzone dąbrowianki punktowały raz za razem. Zaskoczył wreszcie blok, skuteczniejsza była zagrywka stąd wysokie prowadzenie 20:13 i spokojna gra do końca tego seta. Do połowy trzeciego seta trwała wyrównana walka. Najpierw prowadziły Rumunki, ale potem do głosu doszły nasze siatkarki, które od stanu 10:9 zaczęły odjeżdżać przyjezdnym. Podopieczne trenera Serramalera skutecznie wykorzystywały każdą pomyłkę rywalek także przy serwisie Dominiki Sobolskiej (21:11). Chwilę później na zagrywkę weszła Tamara Kaliszuk i po dwóch asach serwisowych dąbrowianki miały piłkę setową (24:12), lecz wykorzystały ją dopiero po czterech próbach, dzięki atakowi Eleonory Dziękiewicz (25:15). Wygrywając drugiego seta Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza zapewnił sobie awans do 1/8 finału Pucharu CEV. W czterech setach spotkanie nie zostało jednak rozstrzygnięte, gdyż kolejny set zakończył się wygraną ambitnie grających Rumunek. Przez całą partię wynik oscylował wokół remisu. Przy stanie 22:22 miała miejsce ekscytująca wymiana, którą po wielu atakach wygrały siatkarki z Bukaresztu. Ta akcja miała kluczowe znaczenie dla końcówki seta, gdy dąbrowianki zostały dwukrotnie zablokowane i przegrały seta do 22. Piąty set bez historii. Zaczęło się od szybkiego 4:0 dla MKS-u, który błyskawicznie powiększał przewagę. To była prawdziwa dominacja naszych zawodniczek, które dały ugrać rywalkom tylko cztery punkty. Jedyny minus tego pojedynku to kontuzja Katsiaryny Zakreuskayi. W 1/8 finału Pucharu CEV dąbrowianki zagrają z liderem rumuńskiej ligi, CS Volei Alba Blaj. Za to już w sobotę podopieczne trenera Serramalery zagrają na wyjeździe z Polskim Cukrem Muszynianką. (KP)   Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza – Dynamo Romprest Bukareszt 3:2 (19:25, 25:18, 25:15, 22:25, 15:4) Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza: Cemberci, Kaliszuk, Mancuso, Zakreuskaya, Sobolska, Dziękiewicz, Urban (libero) oraz Strasz (libero), Łukaszewska, Piekarczyk, Staniucha-Szczurek.  

„Speleokonfronracja” już w piątek

dodane 26.11.2014
[Dąbrowa Górnicza] Piątkowy wieczór w Dębowym Mieście poświęcony będzie sportom ekstremalnych. Jednak tym razem nikt nie będzie ryzykować.  W ekstremalne podróże zabiorą widzów prezentowane filmy. Mowa o „Speleokonfronracjach”, czyli o przeglądzie krótkich filmów poświęconych działalności jaskiniowej, nurkowej i kanioningowej, który odbędzie się w auli Miejskiej Biblioteki Publicznej. Początek projekcji zaplanowano na godz. 18.00. Podczas przeglądu zaprezentowane zostaną najlepsze filmy górskie, czyli takie które uzyskały prestiżowe nagrody środowiska na ogólnopolskiej imprezie Speleokonfrontacje 2014. Wszystkie z prezentowanych filmów są wykonane przez kluby zrzeszonych w Polskim Związku Alpinizmu. Pokaz będzie połączony ze spotkaniem z organizatorami, czyli z członkami dąbrowskiego Speleoklubu. Jakie filmy będzie można obejrzeć podczas „Speleokonfrontacji"? „Big Boss, Korona Podziemi” autorstwa Marcina Furtaka i Zenona Kondratowicza ze Speleoklubu „Bobry” Żagań. Zdobywca I Nagroda Jury oraz II Nagroda Publiczności. –„Korona Podziemi” to realizowany od 20. lat projekt Speleoklubu „Bobry” z Żagania, polegający na zdobywaniu najgłębszych studni jaskiniowych świata. Big Boss to 410-metrowa studnia, już dwunasta na liście najgłębszych pokonanych przez żagańskich grotołazów. Aby jednak dotrzeć wreszcie do upragnionych zjazdów na linie, należy pokonać bardzo ciasne partie wstępne tej 504-metrowej głębokości jaskini.… Co dzieje się w głowie grotołazów, napotykających trudności? Film wspaniale obrazuje przeżycia bohaterów, z którymi utożsamia się każdy z nas - „szambonurów” – opisuje film Izabela Włosek z dąbrowskiego Speleoklubu. „Mochutni” autorstwa Andrzeja Żaka z Sekcji Wspinaczki Linowej Politechniki Wrocławskiej. Uhonorowany I Nagroda Publiczności oraz II Nagroda Jury. – Mohutne - ze słowackiego - wielkie, trudne, potężne. W tym przypadku chodzi o potęgę dawnych grotołazów - pionierów dzisiejszego „biegania po sznurkach”. Autorzy przedstawiają rozwój technik linowych od lat 60. XX wieku w bardzo atrakcyjny sposób, rekonstruując dawne sposoby poruszania się w jaskini. Od drabinek po nowoczesne liny i przyrządy. Piękne zdjęcia i grafiki wplecione zostały w opowieść Kazimierza Buchmana - legendy polskiego taternictwa jaskiniowego – przybliża tę pozycję filmową Izabela Włosek. Kolejny z filmów autorstwa Dariusza Bartoszewskiego z Sopockiego Klub Taternictwa Jaskiniowego to „Hagengebirge 2014”. Ten film został wyróżniony jako Wyczyn Roku oraz nagrodzony II Wyróżnieniem Jury. – Jak wygląda wyprawa eksploracyjna? Co się dzieje, gdy jaskinia „puszcza?” Siedem lat i 13 zorganizowanych w tym czasie wypraw eksploracyjnych do jaskini „Ciekawej” w masywie Hagengebirge w Austrii - całkowicie i od początku odkrywanej przez Polaków, dało wspaniałe rezultaty. Tegoroczne wielkie odkrycia w odległych partiach jaskini to prawdziwy sukces uczestników wyprawy Sopockiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego i Sekcji Grotołazów Wrocław. Odkrycia będzie można zobaczyć w animacjach 3D – wyjaśnia Izabela Włosek.   „Voronia- Krubera Strange Days” Kazimierza Szycha ze Speleoklubu Tatrzańskiego otrzymał I miejsce za Wyczyn Roku. – 62-letni Kazimierz Szych, który jako najstarszy człowiek w sierpniu tego roku stanął na Dnie Świata, na głębokości -2080 metrów w Jaskini Woronia (Krubera) w Abchazji, podczas wyprawy zorganizowanej przez Wielkopolski Klub Taternictwa Jaskiniowego. Czy można rezygnować ze spełniania marzeń? Wraz z Kaziem przeciskamy się przez ciasnoty, nurkujemy na bezdechu w syfonie, by wreszcie zdobyć upragniony „Game Over” – streszcza film Izabela Włosek. Kolejnym filmem jest „Co dalej w Kasprowej Niżnej?” Katarzyny Turzańska z Sekcji Taternictwa Jaskiniowego KW Kraków oraz Grupy Nurkowania Jaskiniowego i Pawła Poręby ze Speleoklubu Warszawskiego i  Grupy Nurkowania Jaskiniowego. Ta pozycja zdobyła III Nagrodę Jury oraz III miejsce za Wyczyn Roku. – Jaskinia Kasprowa Niżna, to miejsce do którego każdy uczestnik kursu taternictwa jaskiniowego udaje się podczas zimowego zgrupowania tatrzańskiego oraz jedna z ulubionych przez kursantów jaskiń, która przez większą część roku jest niedostępna, bo całkowicie zalana wodą. Kiedy stajemy na końcu suchych ciągów, nad Syfonem Danka, zawsze zaglądamy w kryształowo czystą wodę i mówimy kursantom: tu dopiero się zaczyna…  12 lat temu Krzysztof Starnawski dotarł za 7 syfonów (ostatni pokonany przez niego to Syfon FFS)… …Kasia i Paweł  postanowili zobaczyć „co dalej?”. Po całym ciągu akcji nurkowych, wymagających transportu przez jaskinię ciężkiego sprzętu nurkowego Katarzyna i Paweł przepłynęli cały ciąg syfonów (razem 657 m długości) i dotarli do miejsca, które 12 lat temu wyeksplorował Krzysztof Starnawski. Następnie w Syfonie Kocim zanurzyła się już tylko Katarzyna i popłynęła dalej, odkrywając nowe 50 m jaskini. Dotarła na głębokość 30 m, skąd z powodu tzw. „rezerwy gazu” musiała zawrócić. Wraz z Kasią i Pawłem zanurzamy się w zimną czeluść jaskiniowych korytarzy, których większość z nas nigdy nie będzie mogła zobaczyć „na żywo” – opowiada Izabela Włosek. „W Kominiarskim Wierchu” to kolejny z prezentowanych filmów. Autorem jest  Arkadiusz Brzoza z Wielkopolskiego Klub Taternictwa Jaskiniowego. – Bandzioch Kominiarski- mityczna jaskinia o ośmiu dnach, marzenie każdego taternika i kursanta. Dzięki zezwoleniu Tatrzańskiego Parku Narodowego, Wielkopolski Klub Taternictwa Jaskiniowego prowadzi prace inwentaryzacyjne w rejonie III dna. Wraz z uczestnikami akcji podążymy w głąb masywu Kominiarskiego Wierchu, gdzie czekają nas: pot, łzy, błoto, zacisk o wdzięcznej nazwie „Wyżymaczka” i syfon błotny… Nie można przegapić takiej przygody – twierdzi Włosek. Film Michała Ciszewskiego z Krakowskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego pt. „Tasmania 2013-2014” to kolejna pozycja przeglądu. – Po trudach „ciorania” tatrzańskiego powędrujemy na drugą stronę kuli ziemskiej, gdzie powita nas przepiękna australijska przyroda Tasmanii. Dowiemy się, dlaczego chodzenie po jaskiniach może być też cudowną podróżą  i ukojeniem dla ducha – wyjaśnia organizator „Speleokonfronracji”. „Jack Daniel's 2014” Rajmunda Kondratowicza ze Speleoklubu „Bobry” Żagań to ostatni z filmów. –Jack Daniel’s to jaskinia położona w Alpach austriackich, w masywie Tennengebirge, eksplorowana od 35 lat przez Speleoklub Bobry z Żagania. Wielkie odkrycia żagańskich grotołazów zostały w tym roku przyćmione przez wypadek, który poruszył nie tylko środowisko jaskiniowe, ale również opinię publiczną, a w akcję ratunkową zaangażowano ogromne siły i sprzęt – podkreśla Izabela Włosek.     Poza projekcjami konkursowymi przedstawiony będzie też materiał Marcina Polara pt. „Hardzi”. – Na 6 minut przeniesiemy się w ciemny i cichy świat Jaskini w jakości profesjonalnego kina. Autor prowadzi projekt „Hardzi” podczas prawdziwych wypraw eksploracyjnych w jaskini „Hardej” w Tatrach. Samotność, cisza, ciemność towarzyszą bohaterowi filmu (Jarek Surmacz) a jaskinia jest harda… kolejne „przodki” zamykają drogę odkrywcom. To nie jest relacja z akcji – wprowadza w klimat filmu organizator.   (maj)

Klub miłośników gier planszowych

dodane 26.11.2014
[Dąbrowa Górnicza] Lubisz gry strategiczne, planszowe, karciane i nie masz planów na weekend? Świetnie się składa, bowiem dąbrowska Miejska Biblioteka Publiczna w tę sobotę organizuje spotkanie Klubu miłośników gier planszowych. W godz. 10.00-15.00 w Galerii Klubowej przy ul. T. Kościuszki 25 spotkają się wielbiciele gier rodzinnych. Udział w spotkaniu jest bezpłatny. W programie spotkania m.in. prezentacja nowości rynkowych oraz emocjonujące rozgrywki z wykorzystaniem takich gier, jak: „Osadnicy. Narodziny Imperium”, „Talisman. Magia i Miecz”, „Warhammer: Inwazja”, „Tajemnicze Domostwo”. Spotkanie skierowane jest do młodzieży od 16 roku życia oraz dorosłych.   Klub miłośników gier planszowych składa się z grupy ludzi zafascynowanych światem gier. W dąbrowskiej MBP spotykają się już od czerwca. Spotkania klubu są cykliczne, odbywają się co tydzień, w każdym momencie można dołączyć do klubu.   – Systematycznie spotyka się kilka osób. W związku z tym, że gry są dość skomplikowane, wymagające od gracza logiki i sporej wyobraźni, to klub tworzą ludzie dorośli – przybliża specyfikę klubu Paweł Duraj, jeden z członków klubu.   Gry pochodzą z prywatnych zbiorów klubowiczów, ale każdy może też przynieść na spotkanie swoją. To w jakie gry będą grali danego dnia klubowicze warunkowane jest ilością graczy. – Gier jest mnóstwo. Są to zarówno gry strategiczne, jaki i ekonomiczne, fantastyczne, zręcznościowe, czy gry w których można wcielić się np. w postać strażaka pożarnego. Opcji jest bardzo wiele. Gry te tworzone są na podstawie książek albo np. na podstawie gier komputerowych – wyjaśnia Paweł Duraj.       (maj)

12 lat Fundacji Godne Życie

dodane 25.11.2014
[Dąbrowa Górnicza] 19 listopada minęło dokładnie 12 lat od chwili, w której Fundacja Godne Życie rozpoczęła swoją działalność na rzecz mieszkańców Dąbrowy Górniczej. Była wtedy inicjatywą trojga ludzi: Ireny i Lechosława Juszczyków oraz Marka Cupiała, którzy zdecydowali się organizować czas wolny ubogim dzieciom podczas ferii letnich i zimowych. Spontaniczna inicjatywa przerodziła się z czasem w prężnie działającą świetlicę dla dzieci z rodzin potrzebujących wsparcia. Placówka funkcjonuje do dziś, mieści się w budynku WTZ przy ul. Gwardii Ludowej 107 w Gołonogu.   Dziś Fundacja Godne Życie to jedna z najprężniej funkcjonujących organizacji pozarządowych na terenie Dąbrowie Górniczej. Obecnie posiada trzy świetlice, stanowiące dom dla ponad 150 podopiecznych. – Każda ze świetlic zaspokaja podstawowe potrzeby dzieci i młodzieży. To poczucie bezpieczeństwa, przynależności i akceptacji. W pracowniach codziennie odbywają się zajęcia, podczas których podopieczni odkrywają swoje talenty, uczą się współpracy, poznają zasady funkcjonowania w społeczeństwie oraz budują poczucie własnej wartości. Oferujemy im także obiad. Dla wielu z nich to jedyny ciepły posiłek w ciągu dnia – mówi Łukasz Kolber wiceprezes Fundacji Godne Życie.   Pomoc dzieciom i młodzieży to nie jedyne działania organizacji. Corocznie ponad pół tysiąca osób korzysta z bezpłatnego poradnictwa prawnego, oferowanego w dwóch prowadzonych przez Fundację Dąbrowskich Poradniach Prawnych. Mieszkańcy miasta za pośrednictwem Miejskiego Centrum Informacji otrzymują pomoc w załatwianiu spraw urzędowych oraz informację na temat tego, co się dzieje w Dąbrowie. A w okresie wakacyjnym całe rodziny spędzające wolny czas w mieście bawią się podczas organizowanych przez fundację imprez plenerowych, takich jak Street Art. czyli Dąbrowska Twórczość Uliczna czy Olimpiada Sportów Niecodziennych.   O tym, czym zajmuje się Fundacja Godne Życie oraz jakie wspaniałe wspomnienia tworzyła ofiarując swoją pomoc na przestrzeni ostatnich 12 lat najlepiej dowiedzieć się od jej wychowanków. – Dla mnie fundacja jest jak drugi dom. Gdy nie mam co robić, przychodzę tutaj. Chodzę do innej szkoły niż dzieci z mojego osiedla, a dzięki fundacji mogę bawić się z kolegami i koleżankami. Uczę się tutaj wielu różnych i ciekawych rzeczy. Tutaj moja wyobraźnia się rozwija, dlatego lubię do niej przychodzić. Jest mi tutaj miło i przyjemnie. A pani kierownik jest najfajniejsza na całym świecie! – mówi dziesięcioletnia Milena. – Uczę się tu robić prace plastyczne i dowiaduję się dużo o niepełnosprawnych osobach, z którymi czasami mamy zajęcia. Uczę się być lepszą osobą i dogadywać się z koleżankami. Jest też dużo zabawy i śmiechu. Pani Madzia i pani Ania są najlepszymi opiekunkami. Fundacja jest dla mnie całym życiem! – wtóruje jej dziewięcioletnia Ania.   Czas spędzony z fundacją dobrze wspomina także Ewelina, dziś 24-latka: – W fundacji wychowawcy zawsze widzieli w nas, podopiecznych, potencjał i robili wszystko, abyśmy się rozwijali w różnych dziedzinach. Pamiętam zajęcia plastyczne, które bardzo lubiłam, warsztaty ceramiki, po których byłam bardzo dumna z tego co wykonałam, oraz zajęcia, na których robiłam świeczki. A najbardziej utkwiło mi w pamięci to, że pan Łukasz namówił mnie do udziału w kółku dziennikarskim. Widział we mnie zdolności i chciał, abym uwierzyła w siebie i swoje możliwości. Podobnie fundację wspomina 22-letnia Ania: – Przeżyłam tu dużo wspaniałych chwil i ciężko wybrać te „naj”. Pamiętam piknik, na którym byliśmy wszyscy razem oraz wycieczkę do zoo. Było super! Serek (jeden z wychowanków) się wtedy bardzo wygłupiał i właził na największe dinozaury. Jego harce skończyły się upadkiem do strumienia. W zoo byliśmy zawieźć pracę na konkurs. Nagrodą był wyjazd na kolonie. I udało się! Pojechałam razem z dziewięcioma innymi osobami z fundacji.   Dla siedemnastoletniej Sylwii najlepsze chwile to te, spędzone w pracowni gastronomicznej: – Najbardziej utkwiły mi w pamięci chwile, kiedy gotowałam. To właśnie dzięki fundacji zaczęłam gotować. Przedtem nic nie umiałam zrobić. Z kolei w pamięci Klaudii (20 lat) zapisały się zajęcia plastyczne: – Przypominam sobie moją siostrę stojącą na krzesełku i malującą obraz „Słoneczniki” Van Gogha na sztaludze. Ja malowałam jego portret. Pani Kasia (fundacyjny plastyk i pedagog) opowiadała nam o jego życiu i twórczości. Potem jeden z obrazów został sprzedany na aukcji, a drugi wisiał u pana prezesa w gabinecie.   Oliwia (13 lat), Malwina (22 lata) oraz szesnastoletni Krzysztof największą wagę przywiązują do niezwykłej atmosfery panującej w fundacji, są zgodni, że łączy ludzi.   Fundację Godne Życie tworzy nie tylko zespół pedagogów i wychowawców. W życie organizacji czynnie włączają się jej podopieczni, którzy na co dzień dzielą się swoim zaangażowaniem oraz pomysłami. Jedną z takich podopiecznych była 21-letnia Monika: – Pamiętam jak byłam przewodniczącą Samorządu Fundacji i podpisywałam mnóstwo papierów. Nawet już nie pamiętam, co to dokładnie było. Chyba pismo skierowane do ludzi o dobrych sercach z prośbą o darowiznę.   Wycieczki, wyjazdy edukacyjne, imprezy czy fundacyjne nocowanie to również godne zapamiętania wydarzenia w opinii podopiecznych. Każde wyjątkowe i niepowtarzalne. Chwile spędzone w Fundacji Godne Życie zapisały się w pamięci setek dzieci i młodzieży z Dąbrowy Górniczej, do których organizacja wyciągnęła pomocną dłoń.   Organizacji życzymy kolejnych licznych, owocnych lat dzielenia się radością, z tymi, którzy jej najbardziej potrzebują. Należy pamiętać, że na początku przyszłego roku każdy z nas może przekazać swój 1% podatku na dowolną Organizacje Pożytku Publicznego (w przypadku Fundacji Godne Życie - KRS 0000139088). Wysokość kwoty nie ma znaczenia. Liczy się każdy grosz.     Marta Bukowska    

Chcą powstrzymać „przesyłkę z Salwadoru”!

dodane 24.11.2014
[Dąbrowa Górnicza] Około 500 mieszkańców Dąbrowy Górniczej protestowało podczas wczorajszej pikiety w dąbrowskich Strzemieszycach. – „Przesyłka z Salwadoru” tylko przeważyła szalę. My walczmy już od ponad roku. Walczymy o zmianę przepisów tak, aby chroniły mieszkańców a nie zakłady. Żądamy cofnięcia decyzji o zezwoleniu na wwiezienie odpadów do Polski i ich transportu do Dąbrowy – mówi z determinacją Jerzy Raszke ze Stowarzyszenia Samorządne Strzemieszyce. W tej sprawie mieszkańcy Strzemieszyc mówią jednym głosem. Chcą zapewnienia, iż mogą czuć się bezpiecznie w swoich domach, w swoim mieście. – Nie chcemy, aby w Dąbrowie utylizowano odpady zza zagranicy. Chcemy, aby anulowano kontrakt na utylizację odpadów z Salwadoru w Sarpi – mówi Jerzy Raszke. – Walczymy też o określenie standardów powietrza. W lipcu dzieci przybiegły do domu krzycząc, że śnieg pada. Tak bardzo zapylone było powietrze. Wystarczy postawić na dłużej samochód i już widać, że karoseria cała pokryta jest pyłem. Chcemy dowiedzieć się, który zakład jest temu winien. Już nie wspomnę o tym, że odór jest tak silny, że w Strzemieszycach ciężko jest wieczorem otworzyć okno. Na uciążliwość zakładów produkcyjnych narzekają też mieszkańcy innych dąbrowskich dzielnic. – W Ząbkowicach też mamy problem z pyłem. Parapety są nim pokryte, w słońcu widać jak mienią się te opiłki. Mamy też ogromny problem z hałasem. W ciągu dnia nie jest to bardzo odczuwalne, ale wieczorem nie ma już możliwości otworzenia okna. Hałas jest bardzo kłopotliwy. A jeszcze kilka lat temu słychać było tu najwyżej świergot ptaków. Koniecznie trzeba wymusić jakieś działania na władzach – mówi Michał, mieszkaniec Ząbkowic. Stowarzyszenie Samorządne Strzemieszyce po wczorajszym proteście wystosowało petycję. – (…) Mieszkańcy jednym głosem mówią „NIE” dla dalszego niszczenia miasta i sprowadzania substancji niebezpiecznych dla naszego zdrowia. Stanowczo żądamy natychmiastowego podjęcia niezależnych badań, które wyjaśnią rzeczywisty poziom skażenia środowiska w Dąbrowie Górniczej i określą stan zagrożenia dioksynami, grzybami, pyłami i innymi groźnymi substancjami. Protestujemy przeciwko ukrywaniu tych zagrożeń przed mieszkańcami. To nie tylko odpady toksyczne z Salwadoru, ale działalność wielu firm, które lokalizuje się wśród naszych domów, niszczy życie i zdrowie ludzi. Tak dalej być nie może (…) – czytamy w petycji. Link do petycji: http://strzemieszyce.info/petycja-w-sprawie-odpadow-salwadoru/. Dokument ten można podpisać do środy. Potem zostanie złożony m.in. Prezydentowi RP, prezesowi Rady Ministrów, Marszałkowi Sejmu, Ministrowi Środowiska, Marszałekowi Województwa Śląskiego, Wojewodzie Śląskiemu, Prezydentowi Dąbrowy Górniczej, Przewodniczącemu Rady Miejskiej w Dąbrowie Górniczej oraz Głównemu Inspektorowi Ochrony Środowiska. Wideo relacja z protestu dostępna pod linkiem: http://www.youtube.com/watch?v=rJp1x7767A4&feature=youtu.be.   (maj)    

Tauron wygrywa z Góralkami

dodane 24.11.2014
[Dąbrowa Górnicza] Triumf siatkarek z Dąbrowy Górniczej. Tauron MKS pokonał po pięciosetowej walce BKS Aluprof Bielsko-Biała. Zaczęło się zgodnie z planem, czyli od wygranej w pierwszym secie naszego zespołu. Po remisowym początku Tauron dzięki dobrej grze w bloku i skutecznej zagrywce wyszedł na prowadzenie 8:5 i nie oddał go już do końca tej partii, choć momentami przewaga dąbrowianek była minimalna – 12:10, 18:17. To właśnie przy stanie 18:17 sprawy w swoje ręce wzięła Kastiaryna Zakreuskaya, która przerwała znakomitą serię na zagrywce byłej dąbrowianki Małgorzaty Lis, dzięki której bielszczanki praktycznie zniwelowały kilkupunktową przewagę. Po skutecznym ataku białorusinki weszła ona w pole zagrywki, które opuściła dopiero przy stanie 24:18 dla Tauronu. Wygrana w pierwszym secie podziałała na nasz zespół dekoncentrująco, gdyż dwie kolejne odsłony to wygrana bielszczanek. Druga odsłona to partia bez historii. Co prawda zaczęło się od 2:0 dla Tauronu, ale potem było już tylko gorzej, gdyż siedem kolejnych punktów z rzędu zdobyły przyjezdne. MKS stał, a rywalki grały, stąd też nie mógł dziwić wynik 8:20, a ostatecznie 13:25 na koniec tego seta. Kiedy w trzeciej partii Tauron prowadził 7:2 wydawało się, że to co najgorsze już za dąbrowskim zespołem. Nic bardziej mylnego. Po sześciu kolejnych akcjach na prowadzeniu były już rywalki, które przeważały, zwłaszcza w sposobie wykonania zagrywki, w czym największa zasługa Heleny Horki. Dąbrowianki nie mogły znaleźć sposobu na skutecznie grające bielszczanki, które systematycznie powiększyły przewagę, ostatecznie wygrywając do 17. Na szczęście te niepowodzenia nie załamały drużyny z Dąbrowy. Na początku seta o „być albo nie być” w tym meczu, nasz zespół złapał wiatr w żagle, poprawiła się zagrywka, szczelniejszy był blok, a co najważniejsze, ataki kończyły się zdobyczą punktową stąd wynik 8:2. Luz, który złapały dąbrowianki pozwolił Ozge Cemberci na bardziej kombinacyjną grę z użyciem środkowych bloku. Dobrze w tym elemencie spisywała się przede wszystkim Dominika Sobolska. Dzielnie walczyła także Amerykanka Gina Mancuso, która wróciła na parkiet po przerwie spowodowanej rozcięciem kolana w trakcie pojedynku. Tauron odzyskał pewność siebie, w pewnym momencie powiększył przewagę do dziesięciu punktów (21:11) i tym samym doprowadził do tie-break’a. Zaczęło się od prowadzenia 4:2 Aluprofu, szybko jednak nasz zespół doprowadził do stanu 5:5. To właśnie przy stanie remisowym po bardzo długiej i zaciętej akcji fantastycznym blokiem popisały się Lena Dziękiewicz i Ozge Cemberci (6:5). Po ataku Giny Mancuso zmiana stron odbyła się przy wyniku 8:6 dla MKS-u. Tuż po przerwie kolejny punkt dla zespołu z Dąbrowy Górniczej zdobyła Ozge Cemberci. Bielszczanki nie potrafiły przełamać nakręconych dąbrowianek, który wyszły nawet na czteropunktowe prowadzenie po bloku tureckiej rozgrywającej (11:7). Perfekcyjna kiwka po prostej Katsiaryny Zakreuskayi spowodowała, że MKS był tylko dwie piłki od wygrania meczu (13:9). W kolejnej akcji swój najlepszy element wykorzystała Eleonora Dziękiewicz i blokiem zdobyła następny punkt. Mecz zakończyła Tamara Kaliszuk po mocnym ataku z prawego skrzydła. (KP) Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza – BKS Aluprof Bielsko-Biała 3:2 (25:19, 13:25, 17:25, 25:15, 15:9) Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza: Cemberci, Kaliszuk, Mancuso, Zakreuskaya, Sobolska, Dziękiewicz, Urban (libero) oraz Staniucha-Szczurek, Łukaszewska, Piekarczyk, Strasz (libero).

Jak będą utylizować odpady z Salwadoru?

dodane 21.11.2014
[Dąbrowa Górnicza] Toksyczne odpady z Salwadoru mają dotrzeć do zakładu Sarpi w Strzemieszycach w połowie grudnia. Jest to 21 ton odpadów ciekłych spakowanych w beczki z tworzywa sztucznego, 46 ton odpadów stałych oraz 4 tony pustych ale zanieczyszczonych opakowań. Dąbrowski zakład od momentu modernizacji instalacji, czyli już od 11 lat, zajmuje się utylizacją tego typu odpadów. – Zdecydowanie nie jest to największa ilość odpadów, jakie przerabiał nasz zakład. Obecny transport po przybyciu do Sarpi zostanie spalony w temperaturze powyżej 1100 stopni C, gwarantującej całkowity rozkład substancji organicznej. W procesie spalania powstaje żużel, który jest poddawany analizie chemicznej na zawartość całkowitego węgla organicznego i straty po prażeniu. Są to wskaźniki obrazujące prawidłowość prowadzenia procesu spalania – wyjaśnia Barbara Farmas, wiceprezes zarządu Sarpi. Uspokaja także, iż odpady te spalane są w wysokiej temperaturze po to, by wyeliminować ich negatywny wpływ na zdrowie mieszkańców. Jakość spalin ma być kontrolowana poprzez ciągły monitoring obejmujący pomiar stężenia pyłu, tlenku węgla, dwutlenku węgla, S02, HCl, HF, tlenków azotu oraz całkowitego węgla organicznego. Jak podkreśla Barbara Farmas, ciepło odzyskane w procesie spalania służy później do produkcji energii elektrycznej, a odpady powstałe po procesie spalania i oczyszczania spalin przekazywane są innym firmom posiadającym zezwolenia i technologie do dalszego ich bezpiecznego i ostatecznego przetworzenia. Firmy te zlokalizowane są poza Dąbrową Górniczą. – SARPI Dąbrowa Górnicza podjęła się unieszkodliwienia tych odpadów po szczegółowym zapoznaniu się z ich składem i własnościami, po konsultacjach dotyczących sposobu pakowania oraz transportu, w tym po zasięgnięciu opinii zagranicznych specjalistów koncernu Veolia. Czynności związane z klasyfikacją, sortowaniem i pakowaniem odpadów na miejscu w Salwadorze wykonywane były przez specjalistów chemików grupy Veolia oraz pracownika SARPI Dąbrowa Górnicza, chemika który także brał udział w tych pracach – informuje Barbara Farmas. W jej opinii właściwe zaklasyfikowanie i zapakowanie odpadów pozwoli na zapewnienie bezpieczeństwa w transporcie i wyeliminowanie wszelkich pośrednich czynności rozładunkowych. – Agrochemikalia są groźne w momencie, kiedy wnikają do gleby, do wód. Dlatego należy je oczyścić – tłumaczy Farmas. Przypomnijmy, że pojutrze, w niedzielę o godz. 13.00, w Strzemieszycach odbędzie się pikieta przeciwko sprowadzeniu do zakładu odpadów z Salwadoru. Organizuje ją Stowarzyszenie Samorządne Strzemieszyce oraz mieszkańcy Dąbrowy Górniczej. – Zaproponowaliśmy spotkanie zarządowi stowarzyszenia, podczas którego moglibyśmy na spokojnie pojąć próbę wyjaśnienia tej sytuacji, ale póki co nie otrzymaliśmy odpowiedzi – twierdzi Farmas. (maj)

W niedzielę derby województwa

dodane 21.11.2014
[Dąbrowa Górnicza] W niedzielne popołudnie, o godzinie 14:45, siatkarki Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza podejmą BKS Aluprof Bielsko-Biała. Zapowiada się emocjonująca batalia. W poprzednim tygodniu dąbrowianki wróciły na drogę zwycięstw. Po trzech porażkach z największymi Orlen Ligi, zespół z Dąbrowy Górniczej wygrał w 1/16 finału Pucharu CEV z Dynamo Rompres Bukareszt 3:1, a w ubiegłą sobotę ograł u siebie Developres SkyRes Rzeszów także 3:0. Drużyna BKS-u Aluprof Bielsko-Biała dobrze rozpoczęła sezon, ponieważ wygrała swoje pierwsze cztery mecze. Były to jednak pojedynki z zespołami ze słabszej połówki tabeli. Dopiero w piątej kolejce zespół z Bielska-Białej zagrał z Chemikiem Police, któremu uległ 0:3. Podobnie jak MKS, bielszczanki mają już za sobą spotkania z PGE Atomem Treflem oraz Impelem Wrocław, jednakże, w porównaniu do dąbrowianek, BKS potrafił tym rywalom urwać po jednym punkcie. Na dodatek w spotkaniu z Impelem Wrocław ekipa z Bielska-Białej była o krok od zwycięstwa, a tie-breaka przegrała wynikiem 21:23. Warto dodać, że w obecnych rozgrywkach trenerem BKS-u jest były II trener dąbrowskiej drużyny, Leszek Rus, który związany był z Tauronem Banimexem przez 6 lat i święcił z nią największe triumfy, m.in. dwukrotne zdobycie Pucharu Polski, czy wicemistrzostwo Polski. Historia spotkań pomiędzy MKS-em a BKS-em jest bardzo długa i kolorowa. Rywalizacja zawsze jest zacięta i ciężko wskazać faworyta. Ostatnie starcie miało miejsce w ćwierćfinale poprzedniego sezonu, gdy Tauron Banimex trzykrotnie pokonał swojego rywala 3:1, 3:0 u siebie, oraz 3:2 w Bielsku-Białej. W historii starć tych dwóch drużyn znana jest także przyjaźń kibiców jednego i drugiego zespołu. Między innymi w ubiegłym sezonie kluby kibica znajdowały się w jednym sektorze i wspierały obie ekipy. Taka sytuacja powtórzy się też podczas niedzielnego spotkania – do hali „Centrum” wróci klub kibica MKS. Dzięki temu można zapewnić, że podczas meczu na trybunach będzie bardzo gorąco. Mecz Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza – BKS Aluprof Bielsko-Biała odbędzie się w niedzielę o godzinie 14:45. Podczas spotkania w hali „Centrum” nie zabraknie popularnego Tauronka, malowania twarzy, czy też gry w siatkówkę plażową na konsoli Xbox Kinect. Gadżety dla kibiców ufundował także Zbigniew Szydlik, właściciel Zakładu Instalacji Sanitarnych i Robót Ogólnobudowlanych. Bilety na to spotkanie można nabyć przez internet klikając w link http://www.mks.dabrowa.pl/bilety/impreza/31/tauron-banimex-mks-dabrowa-gornicza-vs-bks-aluprof-bielsko-biala.html lub w Sklepie Kibica w Nemo Wodny-Świat. Natomiast w dniu meczu od godziny 13:45 bilety będą dostępne w kasie hali „Centrum". Od tej godziny kibice będą mogli też wejść na halę przez główne wejścia. Ceny biletów zależą od ich kategorii. Bilety kategorii VIP (sektory F, G, I oraz J) kosztują 25 zł (normalny) i 20 zł (ulgowy). Bilety w sektorach od A do E są dostępne w cenie 19 zł (normalny), 15 zł (ulgowy), 45 zł (rodzinny 2+1), 47 zł (rodzinny 2+2). Bilety w sektorach od M do X za wyjątkiem U kosztują 15 zł (normalny), 12 zł (ulgowy), 36 zł (rodzinny 2+1), 37 zł (rodzinny 2+2). Bilet ulgowy przysługuje emerytom, rencistom, osobom niepełnosprawnym wraz z ich opiekunami oraz osobom posiadającym legitymację szkolną lub studencką do 26 roku życia. Natomiast bilet rodzinny przysługuje dwóm osobom dorosłym odpowiednio z jednym lub dwojgiem dzieci do 14 roku życia. Dzieci do 4 roku życia nie muszą posiadać biletu pod warunkiem, że przez cały czas trwania meczu będą siedzieć na kolanach rodzica lub opiekuna. (KP)

Curly Heads w PKZ

dodane 21.11.2014

W Strzemieszycach nie chcą toksycznych odpadów

dodane 20.11.2014
[Dąbrowa Górnicza] W niedzielę w Strzemieszycach, gdzie znajduje się zakład Sarpi zajmujący się m.in. unieszkodliwieniem tokszycznych odpadów, odbędzie się pikieta. Mieszkańcy tej dąbrowskiej dzielnicy będą protestować przeciwko sprowadzaniu do ich miasta prawie 100 ton niebezpiecznych odpadów, które płyną do Polski z Salwadoru. Dlaczego odpady z odległego Salwadoru mają trafić właśnie do dąbrowskiego zakładu? „(...) Decyzję o sprowadzeniu do Polski „salwadorskiej przesyłki” podjął Główny Inspektor Ochrony Środowiska. Substancje, o których mowa, to środki ochrony roślin stosowane w rolnictwie, a zutylizowane miałyby zostać w działającej od kilkunastu lat na terenie Dąbrowy Górniczej firmie Sarpi (…) – wyjaśnia w swym oświadczeniu Zbigniew Podraza, prezydent Dąbrowy. „(...) Podobnie, jak zaniepokojeni mieszkańcy naszego miasta, muszę zadać pytanie: dlaczego Główny Inspektor Ochrony Środowiska pozwala na sprowadzanie do Polski odpadów z drugiego końca świata? (...)” – zastanawia się włodarz Dąbrowy Górniczej. Główny Inspektor Ochrony Środowiska, także w pisemnym oświadczeniu, uspokaja, że działalność spółki Sarpi nie budzi zastrzeżeń z punktu widzenia przepisów ochrony środowiska. Uzasadnia, że podczas kontroli prowadzonych przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska nie stwierdzono naruszenia przepisów ochrony środowiska i warunków udzielonych wcześniej zezwoleń na przyjmowanie tego rodzaju odpadów. Nie przekonuje to jednak mieszkańców miasta. Są wstrząśnięci wizją planowanej utylizacji toksycznych odpadów w swoim mieście. – Stwarza to kolejne zagrożenie dla zdrowia i życia mieszkańców dzielnicy, w której ulokowano niespotykaną ilość zakładów przerobu odpadów. Według informacji medialnych składowanie odpadów w Salwadorze wywoływało poważne choroby. Oczekujemy decyzji ze strony władz samorządowych i ochrony środowiska niewpuszczenia transportu na teren Polski. Apelujemy do wszystkich organizacji ekologicznych i społeczeństwa o wsparcie w zatrzymaniu procesu zamieniania Polski w „śmietnik” całego świata – apeluje Jerzy Reszke na stronie Stowarzyszenie Samorządne Strzemieszyce. Niedzielna pikieta rozpocznie się o godzinie 13.00 na placu przed bazyliką Najświętszego Serca Pana Jezusa w Strzemieszycach Wielkich. Do pikiety może dołączyć każdy, kto chce wyrazić swój sprzeciw. (maj)
Wróć

Alert

 

Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

 

Napisz do "Wiadomości Zagłębia": redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

KONKURSY

 

 

 

 

 

 

 

 

Adres redakcji:

"Wiadomości Zagłębia"
ul. Kilińskiego 43

41-200 Sosnowiec

e-mail: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl